logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
86 260 448
473 online
31 594 VIPy
Reklama

blog 44/ pepsieliot.com

ZACZAROWANA NOWOZELANDZKA TRAWA JĘCZMIENNA
uznana przez NaturalNews za najczystszą na świecie
BARLEY GRASS This is BIO

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Jak bardzo Kopciuszek musiał być straszny dla macochy i jej córek?

Pojmując, że wszystko jest po coś, przestajesz mieć pretensje, ba, może nawet z czasem będziesz wdzięczna kaczej rodzinie za średniowieczny chów. Wyobraź sobie, że jesteś kaczą mamuśką, stajesz przed lustrem, a przed chwilą byłaś ohydna dla swojego dziecka łabędzia. I nie ma mamuśka pojęcia na jaki temat śpi, ale czuje ten ból istnienia, i potworny strach. A strach przeradza się w złość, a Ty jesteś pod ręką. I kółko się zamyka.

Dlatego nadszedł czas, aby grzecznie podziękować za wikt i opierunek kaczej rodzinie, i udać się w swoją drogę łabędzia. Tylko zostaw ważność łabędzia w psiej budzie.

I taki komć

A co zrobić jeśli rodowe stado kacze wmówiło od niemowlęctwa, że każdy facet mnie zdradzi, oszuka, a z każdej pracy mnie wyleją. Dosłownie od niemowlęctwa każdy zgrzyt w moim domu (np. nieposprzątanie w pokoju tak jak chcieli) kończył się zatroskanym, a co Ty zrobisz w dorosłym życiu, bo każdy się na Tobie pozna?

Jak już byłam dorosła, zobaczysz on jest za fajny dla Ciebie, odejdź, bo i tak Cię zdradzi, albo zostawi. Moja pierwsza robota za fajną kasę, jeszcze z miesiąc popracujesz i poznają się na Tobie i Cię wywalą. I wywalili i zdradził. Wiesz, że do tej pory potrafią przypomnieć z radością na ustach, że oni już wtedy wiedzieli, a ja głupia nie.

Reklama

Tu znajdziesz organiczną, sproszkowaną zieloną herbatę MATCHA This is BIO, otrzymasz ogromną porcję antyoksydantów, które odrdzewią Cię od środka, oraz przyjemne rozumienie o co kaman


Nie umiem się wyzwolić z tego kołowrotka strachu i nie umiem ich zmienić i tak urządzają mi życie, że każdą sumę (uwierz niemałą, bo co jak co ale talent do zarabiania wielkich sum pieniędzy w miesiąc na utrzymanie roczne, to ja mam), ale wtedy zaczyna się żerowanie i wymyślanie 1001 potrzeb na, które ja muszę dać. Bo dłużej niż ten choinkowy miesiąc nie jestem w stanie pracować.

W stadzie zero docenienia, zero mojej ważności od zawsze i wieczny lament, że ośmielam się mieć odmienne zdanie i nie robię wszystkiego czego oni chcą.

Gotuję, piorę,  sprzątam, jestem pielęgniarką, salową, parobkiem, dziewką na posyłki, zajmuję się miliardem nie moich spraw, mając dwójkę ludzi na kanapach narzekających i wręcz płaczących, że jestem leniem patentowanym. Oni mogą nic nie robić, bo się źle czują. Ja 2 dni po pełnej narkozie myłam okna, bo kacza matka stwierdziła, że zaplanowała mycie. A ja głupia, na szczęście bez krwotoku, umyłam.

Oczywiście, że nikt mi nie podaje w tym domu szklanki wody. Oczywiście, że wiecznie słyszę, jaka jestem niewdzięczna, że się tak mną zajmowali jak byłam mała i bezduszna, że nie dziękuję całując po rękach.

Reklama

Tu znajdziesz organiczne sproszkowane owoce BAOBABU This is BIO źródło wapnia, dużej ilości potasu, tiaminy, kwasu nikotynowego, oraz WITAMINY C w bardzo wysokim stężeniu, świetny dodatek do 4 SZKLANKI, a dzieci go uwielbiają wyjadać palcem


Dobrze, że się wygadałaś Carrie, gdyż miałaś taką potrzebę, ale jesteś na tyle świadoma, żeby wiedzieć, że pisałaś prosto z ego. Obrażona, pokrzywdzona, i zupełnie nierozumiejąca co się tutaj z Tobą wyprawia. Bierzesz udział w wirtualnej grze, ale dopóki nie zrozumiesz o co w niej chodzi jesteś graczem przez sen, a gracz, który śpi nigdy nie zazna radości z gry. Będzie zawsze w tyle głowy wystraszony.

Z powodu lęków, ego i przekonań, ta gra każdemu w pewnym momencie wydaje się okropna. Do tego stopnia wstrętna i głupia, że sama dziwisz się sobie, że znowu się zalogowałaś. Podejrzewasz nawet, że Cię tu jakimś podstępem zwabiono.

Tymczasem ta gra jest cudem gry w szachy, jazdy na snowboardzie, pływania katamaranem, gdy tylko zaczynasz być świadomym, czyli dobrym i rozumnym graczem. Wreszcie zaczynasz się dobrze bawić.

Na poziomie ego i nieświadomości, tę sytuację bardzo łatwo wytłumaczyć. Gdy w kaczym gnieździe wykluje się łabędź, śpiące kaczki reagują na dwa sposoby, albo wpędzając dziecko w manię wielkości, albo w kompleks niższości, jak ma to miejsce w Twoim przypadku.

Są to silne programy nałożone na umysł, które sprawiają, że masz poczucie niedoborowości, naprzemiennie z poczuciem winy. Wpędzanie w poczucie winy jest idealnym narzędziem, którym ludzie manipulują innych. W tym rodzice, matki, swoje dzieci.

blog 44/ pepsieliot.com

Bardzo często jesteśmy naładowane potencjałem winy. Niekoniecznie o tym mówisz, ale i tak czujesz się winna, a powstrzymując te negatywne uczucie dodatkowo ładujesz się potencjałem winy. Prosząc o wybaczenie, przyznaniem się do błędu sprawiasz, że ta negatywna energia rozprasza się, potencjał winy kurczy się i w końcu znika.

Jednak jak już, proś o wybaczenie błędów jeden, jedyny raz, jeśli nie chcesz mieć problemów ze swoją skruchą, gdy natrafisz na manipulanta, który tylko na to czeka, aby Cię od siebie uzależnić. Nie ulegaj prowokacjom manipulantów, inni nie prowokują.

W niektórych przypadkach jest jeszcze trudniej, gdy poczucie winy jest całkowicie wyimaginowane. Tak pewnie jest w Twoim przypadku, dlatego wciąż z nimi tkwisz i robisz za wołu pociągowego. Nie masz obowiązku żyć z niszczącymi Cię ludźmi, głęboko uśpionymi, którzy nie chcą się przebudzić.

Jest i druga strona medalu, gdy Ty już umiesz grać w tę grę, gdy pojmujesz co tymi ludźmi kieruje, jak bardzo nie mają pojęcia co się z nimi dzieje, jak własnym jadem podwyższają entropię, jak odcinają się od danych, jak niszczą Wszechświat i siebie zupełnie nieświadomie?

A Ty możesz spojrzeć na nich z miłością. Bo jest tak, że gdy przestajesz się bać, zaczynasz kochać ludzi, chcesz ich dobra, chcesz im pomóc, bo Ty już wiesz jak jest, że ta gra jest radosna, ciekawa, zabawna, pouczająca, że Simpsy przy naszej grze, to petite pikuś.

Gdy jednak wciąż śpisz, albo może ruszyłaś ze skrzyżowania, ale jeszcze sennym krokiem, jeszcze niepewnie, może trochę pełzasz …

Rezygnacja z poczucia winy to najskuteczniejszy sposób przeżycia w agresywnym środowisku, jak w złym domu, więzieniu, gangu, armii, na ulicy, a nawet w szkole. Nie na darmo w środowisku przestępczym funkcjonuje zasada „nie wierz, nie proś, nie bój się”. Jest to zasada nietworzenia nadmiernych potencjałów.

blog 44/ pepsieliot.com

U podstaw potencjałów mogących wyrządzić Ci krzywdę w agresywnym środowisku leży poczucie winy. Owszem, można chronić siebie demonstrując siłę i może to zadziałać w środowisku agresywnym. Jednak to mocno ekstensywny sposób, o wiele lepiej zadziała usunięcie ze swojej podświadomości potencjalnej możliwości yyy … bycia ukaranym.

Rzecz w tym, że niezależność i godność osobista są cenione wyżej niż siła fizyczna. Siłę fizyczną ma wielu, a silna osobowość to rzadkie zjawisko. A kluczem do godności osobistej jest brak poczucia winy. Rzeczywista siła Twojego awatara w tej grze nie polega na tym, że możesz komuś przysolić, ale na tym na ile możesz sobie pozwolić być wolną od poczucia winy.

Gdy spojrzysz na tych ludzi po prostu ze współczuciem, ale też bez poczucia winy oddalisz się od tego gniazda, gdzie wciąż nie potrafią się dobrze obchodzić z Kopciuszkiem. Z drugiej strony, wyobraź sobie jak bardzo Kopciuszek musiał być wkurwiający dla macochy i jej córek? Czytając bajkę zawsze im współczułam.

Nie bądź Kopciuszkiem, nie bądź chodzącym ideałem, po prostu grzecznie spakuj Louisa Vuittona i wynajmij, albo kup coś ślicznego i zacznij żyć bez poczucia winy. Nie ma powodu nie kochać kaczek, macoch, ba, nawet Stalina, to tylko zagubione dusze w fatalnych osobowościach ego, programów, pragnień, uśpienia, niezrozumienia.

Aby przekształcać tę grę na tym planie, na przychylną Tobie, nie ma miejsca na żadną walkę i przemoc dokonywaną na samej sobie. Masz prawo być sobą i bez poczucia winy. Jeśli pozwolisz sobie być sobą, odpadnie konieczność usprawiedliwiania się, a strach przed karą rozwieje się.

blog 44/ pepsieliot.com

I wówczas zdarzy się coś dziwnego: nikt nie śmie Cię skrzywdzić

Ani w środowiskach agresywnych, zakładam jednak, że tam Cię nie ma, ale też nikt Cię nie skrzywdzi w domu, ani w pracy, ani na ulicy. A wszystko dlatego, że przepędziłaś ze swojej podświadomości poczucie winy, a na takich liniach życia, gdzie nie ma poczucia winy, scenariusz kary nie istnieje.

A więc Carrie, dobrze, że wyrzuciłaś z siebie przez sen to i owo w komencie, ale jak tylko nauczysz się grać w te klocki, pojmiesz, że to są nieszczęśliwi ludzie, ciężko wystraszeni i z zepsutym oprogramowaniem, z ciężkimi przekonaniami, dlatego tacy źli dla Ciebie są. Oni się bardzo boją, podobnie jak Ty.

Przemyśl to i teraz o tym nie pisz, bo, póki co, strasznie się nakręcasz i wciąż nie jesteś sobą.

z miłością

(Visited 4 801 times, 1 visits today)
44- 44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Bogata 4 marca 2019 o 16:11

    Nastepnym razem najmij do mycia okien.

    I ZNIKNIJ DO SWOJEGO ZYCIA IM Z OCZU

    1. Yotina 4 marca 2019 o 18:18

      Coś Ty Bogata! Jakie najmij, a męczeństwo skąd brać? Typowe dla kobiet, można przecież zlecić różne niewdzięczne i ciężkie zadania. Ale po co? Skoro można pokazać, jak się tyra, cierpi dla tych niewdzięczników czytaj rodziny. A poza tym nikt tego tak dobrze nie zrobi jak ja osobiście. Tyle pieczeni na jednym ogniu, a Ty mówisz najmij do mycia okien….

      1. Keyt 4 marca 2019 o 21:55

        Yotina, dalaś już wcześniej do zrozumienia, że zajęcia domowe nie są dla Ciebie i to jest w porządku, ale naprawdę nie ma potrzeby reagować emocjonalnie.
        Przytoczona sugestia co do mycia okien, to przykład na zaangażowanie się w czynność, a nie stricte o narzucenie kobiecie męczeństwa tym samym, to już tylko twoja interpretacja.
        Umyć okno po prostu warto, żeby sobie przez nie podejrzeć świat zewnętrzny 😉 wystarczy to zrobić bez zbędnych rozkmin, ma to na celu bycie sobie istotką myjącą okno i nic poza tym. Pozdrawiam <3

      2. Keyt 4 marca 2019 o 21:59

        Przypomniała mi się scena z Forresta Gumpa, kiedy jako bogaty już człowiek, on sobie kosił trawniki. Bo lubił to robić. Nie przywiązujmy się do schematów, szkoda Twojej energii :))

        1. Yotina 5 marca 2019 o 08:37

          Keyt, fakt, szkoda energii na tłumaczenie oczywistych oczywistości. Ale. Odniosłam się do stwierdzenia autorki komcia, ze myła te okna w stanie skrajnego wycieńczenia poszpitalnego, bo jej mama kazała, czy oczekiwała tego od niej, a nie dlatego, ze chciała sobie pomedytować przy czynnosci mycia okien i przeczyscić je, zeby sobie na świat popatrzeć.
          Warto czytać ze zrozumieniem i nie emocjonować się; szkoda energii.

          1. Keyt 5 marca 2019 o 09:35

            Hahaha ale zabłysłam :DD

            Przyjemnego dnia 😉

  2. dzieckosztana 4 marca 2019 o 17:41

    no właśnie, po co ty tam siedzisz dziewczyno?! Fajnie o brzydkim kaczątku pisze C. P. Estes w Biegnącej z Wilkami. 🙂 Coś mi się rozjaśniło przez ten post! Dziękuję. A w Simsy uwielbiam grać od dziecka. Mam taki fajny dodatek, gdzie mogę być wilkołakiem i wróżką, albo czarownicą. Polecam, świetna zabawa! 😀

  3. Ju ju 4 marca 2019 o 18:04

    Czy wychowując można jakoś to zrobić, żeby nie zaszczepić dziecku ani kompleksu niższości ani wyższości? Ani poczucia winy?
    Jeśli sama mam poczucie winy? One wtedy wysysają to z mlekiem?
    Ale jeśli w momencie gdy zauważam, że u podstaw mojego zachowania leży poczucie winy to czy to już się zalicza jako krok ze skrzyżowania?
    Innymi słowy czy bycie świadomym to wszystko? I odkładamy książeczki, blogi i jutuba?

    1. Pepsi Eliot 4 marca 2019 o 21:28

      trzeba w tym wszystkim jakoś wypośrodkować, nic na siłę, matki perfekcyjne to inny rodzaj horrorku 😯

  4. Ela 4 marca 2019 o 18:20

    <3

  5. Yotina 4 marca 2019 o 18:26

    cieszę się, że chociaż pełzam…chciwie łowię wszelkie pozytywy w mojej rzeczywistości. Ale grać nie umiem jeszcze. Strach nie daje za wygraną. Ale widzę, jak się boję, jak nie chcę wziąć odpowiedzialności za swoje życie, jak próbuję kombinować i zwalać na tzw.okoliczności niezależne ode mnie. Ale miejsca coraz mniej do uciekania od siebie…

    1. Pepsi Eliot 4 marca 2019 o 21:25

      ładnie

    2. Niki 6 marca 2019 o 10:12

      Nie piszesz przypadkiem jakiejś twórczości własnej? 🙂 to mogłoby być pomocne w zrozumieniu siebie, motywów zachowania i działania, w ujściu emocji, pisanie do szuflady też się liczy, nie od razu trzeba wszystko wywalać na wierzch ludziom, publicznie, z odpowiedzialnością za wpływ tych słów na innych ludzi.

      1. Yotina 6 marca 2019 o 14:15

        Niki, zastosuj sobie tę dobrą radę…naprawdę niezła…

        1. Niki 6 marca 2019 o 20:30

          Yotina… uniosłaś się, uszczypliwie zareagowałaś, a przeczytaj jeszcze raz – ja tylko doceniłam twą łatwość pisania, wyrażania myśli, ubierania w styl… nigdy nie daję rad, ani dobrych ani złych, jedynie zauważam pewne możliwości, zielone światło, uchylone drzwi, ciąg dalszy mnie nie dotyczy. oj tam to nic ważnego, potraktuj to jakby tylko drzwi zaskrzypiały, mnie tu nie ma.

          1. Yotina 6 marca 2019 o 21:01

            Niki, dziękuję, że odpowiedziałaś. Fakt, poczułam się urażona Twoimi radami.
            Wyszło mi na to, ze odradzasz mi komentowanie, bo to zbyt odpowiedzialne działanie i nie dla mnie.

  6. OlaS 4 marca 2019 o 18:55

    o jezu kolczasty czytalam wlasnie o sobie… moja matka cale zycie szantazowala mnie emocjonalnie, gnoila, ponizala i nadal to robi ale juz z innym skutkiem. z taka “rodzina” jak moja najlepiej na zdjeciu i nie z boku bo cie wytna

    1. rafaell 4 marca 2019 o 22:48

      OlaS weź mi wytłumacz jak to możliwe, że całe życie mama Cię szantażowała i gnoiła? ostatnio jakoś często słyszę podobne historie i się zastanawiam co z ludźmi w tym kraju jest nie tak? albo chyba w ogóle z ludźmi.Problemem na tej szerokości geograficznej jest zazdrość leni i nieudaczników na własne żądanie, objawiająca się najczęściej w rodzinach. Ale gnojenie emocjonalne? Mnie jak mama chciała stłumić, bo zbytnio odbiegam od schematów i chyba wydawało jej się to jakieś straszne i próbowała mnie wyleczyć, to pierd.. drzwiami i był okres kłótni i walki, ale się nie dałem, a później odpuściłem, bo kłótnie do niczego nie prowadzą. Nigdy nie wolno się kłócić, bo jeszcze nikomu kłótnia nie przyniosła rozwiązania ŻADNEGO PORZĄDANEGO. Odpuściłem, ale nigdy nie obniżyłem własnej samooceny, nigdy nikomu nie pokazałem, że jestem gorszy. Rezultat jest taki, że mam problem teraz tego typu, że pół rodziny łącznie z mamą radzi się mnie z większością rzeczy i muszę wieczorem telefon wyłączać. Z takiego świrusa z dziwnymi radykalnymi poglądami stałem się przypadkowo autorytetem, bo moje życie innym zaczęło się chyba wydawać ciekawsze, jakieś mądre decyzje podjąłem, które kierując się ludowymi prawdami nikt by nie podjął.
      Musisz mieć strasznie niską samoocenę, że się dajesz maltretować. Nigdy nie próbowałaś jej jakoś „emocjonalnie” przypierd..? To jest Twoja mama ok, ale nikt nie ma prawa się na Tobie pastwić tak? Że ktoś jest starszy to nie znaczy, że należy mu się jakiś zajebisty szacunek tak? szczególnie jak jest szajbem. W ogóle poraża mnie Twój komentarz, bo jest w stylu „bije mnie mąż, ale musi tak być”. Wytną Cię ze zdjęcia, bo się dasz wyciąć, jesteś cip.. i stajesz z boku, taka prawda. Nie mają do Ciebie szacunku, bo sama nie masz go do siebie. Stajesz przed lustrem i mówisz, ze kochasz osobę przed sobą? pewnie nie. To jak mają Ciebie inni szanować? przecież to proste. Jak ktoś wepchnie Ci się w kolejkę to się odezwiesz, pt. „koleś ta kolejką po coś tu jest , czy nie ogarniasz?” czy spuszczasz wzrok i myślisz” Boże znowu mi się to przytrafia chlip chlip”. Tak to jest fajna gra, kochamy innych, pomagamy im, ale nie można przy tym być pizd.. w sensie mieć niskiej samooceny, bo te awatarki, które nie skumały, że gra jest fajna, będą chciały się na Tobie wyżyć, jak wyczują mięczaka, czy mięczarkę (pieczarkę?). Ja poszedłem w drugą stronę trochę za mocno, że czasami jestem furiatem i jak mnie wkurw.. to rozjadę cię walcem i podepcze. Był okres, że miałem więcej szacunku dla mrówki niż dla kogoś kto chciał się przede mną wywyższyć, wmówić mi głupoty( w sensie pójdź do urzędu jakiegoś, czy tam weź hipoteczny najprostsze przykłady), a miał poziom inteligencji debila w starej skali. Kiedyś tak sponiewierałem jednego ąę analityka bankowego, że ja na jego miejscu pozwał bym mnie do sądu, ale mnie nie pozwał, bo się bał. A kogo? samego siebie. A czemu? bo był debilem. Żartuje nie był. Chyba. Teraz nikogo już tak nie traktuje, bo to była moja lekcja i wiem, że jest to zły sposób. Poza tym mało mi się ostatnio takich sytuacji przydarzyło. Hmm może to dlatego.. Nie no na urzędasach mam ochotę się czasami powyżywać. A właśnie nie pracujesz w jakimś urzędzie? To był żart nie mów. (z tym wyżywaniem na nich, ale tam jest fakt dużo ludzkiego cierpienia..)
      Przykro mi, że masz taką niską samoocenę, że rodzina Cie tak traktuje, a w zasadzie to nawet mam to w dupie, bo to Twoje piekiełko i lekcja i jak jesteś cieniaska to się męcz, a stary jeżeli go masz to pewnie zacznie Cie bić to nieuniknione. Weź sobie te moje skrajności i bądz sobie czasami skrajna, kochaj ludzi i traktuj ich jak gówno, i szanuj i nie miej szacunku i weź się ucz i się samo ułoży i powiedz odbiciu w lustrze kocham i zobacz ile masz talentów i ile potrafisz i jak się łatwo uczysz i zobacz jak inni zaczynają Cię szanować. Przypierd.. matce i ją pokochaj chciało by się rzec, ale ja tego nie powiem.

      1. Pepsi Eliot 4 marca 2019 o 23:09

        fajne

        1. maj20 7 marca 2019 o 10:28

          Jest tak, jak mówisz Rafaell.
          Dzięki za ten komentarz.

      2. OlaS 4 marca 2019 o 23:14

        wow widze ze dopisales swoja wlasna historie do mojej i znasz mnie lepiej niz ja sama. alez ty jestes silny i odwazny i wszystkim im pokazales, jestes autorytetem i podbiles swoja waznosc. powod do dumy…

        1. Keyt 5 marca 2019 o 08:26

          Może męskie ego zarzucenie mu bycia mięczakiem potraktowałoby jako lekcja.
          Za dużo w tym przekazie testosteronu.

          Odetnij się, zdystansuj, to tylko inni ludzie zwani rodzina. Nie trafi Cię piorun z nieba, jeśli ze spokojem będziesz żyła po swojemu. Wszystkiego dobrego 🙂

          1. OlaS 5 marca 2019 o 09:24

            bylam dzieckiem, nastolatka uzalezniona finansowo ale odcielam sie , wyjechalam i zyje swoim zyciem tam gdzie nie siegaja jej macki. Dziekuje Ci za dobra slowo Keyt 🙂

        2. Keyt 5 marca 2019 o 13:10

          Cieszę się bardzo kochana 🙂 Teraz, myślę, żeby się odciąć od tego, co w nas siedzi głębiej, pozostaje zrozumieć i zaakceptować. W swoim tacie, który gnoił i gnoi w zasadzie dalej każdego z założenia, dostrzegłam osobę nieszczęśliwą z samym sobą. Wiem, że to brzmi, jak brzmi, takie wzniosłe ple ple, ale od tej pory zmieniła nam się relacja. Potrwało tyle, ile miało potrwać. Pozdrawia dawna furiatka, byliśmy jak dwa rozjuszone byki i tą drogą akurat mnie się tego nie udało zamknąć. Tobie uda się to rozwiązać po swojemu 🙂

      3. Yotina 5 marca 2019 o 08:41

        z komentarzy wynika, że żeby być przebudzonym, trzeba być dupowatym i zgadzać się na złe traktowanie, bo „kochasz wszystkich”. Łatwizna, niech ci dowalają, a ty nic, bo jesteś ponadto. A może zwykłym tchórzem? Żeby być ponadto, to trzeba być Budda.

      4. dzieckosztana 5 marca 2019 o 12:22

        WOW, ale z Ciebie dzikus! Fajnie. Ja , jak mnie moja matką kiedyś wkurwiła to się na nią rzuciłam, można by rzec, że jej do gardła skoczyłam, potem miałam straszne wyrzuty sumienia, ale w sumie niepotrzebnie. Właśnie się z nich wyleczyłam. 🙂

      5. Siołman 9 marca 2019 o 00:43

        Wow, ale agresywny komentarz, który nie ma nic wspólnego z ‚być tu i teraz’. Szkoda, bo generalizowanie jest takie fajne, przede wszystkim ‚proste jak konstrukcja cepa’, ale nie przydatne w życiu czy w pracy.
        Hm, a gdzie pokorne ciele dwie matki ssie?

  7. polya 4 marca 2019 o 19:05

    Przepraszam, że to pytanie nieadekwatne do treści posta, ale odebrałam wyniki i nie wiem co o nich myśleć 🙁
    Zrobiłam badania hormonalne tarczycy i wyszyło mi TSH – 0,9 (0,35-4,940), FT3 – 1,94 (1,71-3,71), FT4 – 0,72 (0,70-1,48), anty-TPO – <1,0 (0,00-5,61)
    Mam objawy niedoczynnosci tarczycy i w sumie zgadzałoby się to z wynikami, gdyby nie to niskie TSH. Pepsi, czy jest możliwa niedoczynność przy takim poziomie TSH? Z góry dziękuje za odpowiedź 🙂

    1. Pepsi Eliot 4 marca 2019 o 21:24

      są różne niedoczynności, zrób jeszcze USG tarczycy, ile masz lat

      1. polya 4 marca 2019 o 21:29

        Prawie 23 lata. A ma to jakiś związek z rodzajem niedoczynności?

        1. Pepsi Eliot 4 marca 2019 o 22:43

          ma, tarczyca z wiekiem ma po prostu swoje prawo spowolnić, i to jest jakby główną przyczyną.
          Przy obniżonym, bądź utrzymującym się w granicach normy stężeniu TSH, ale niskiej FT4, wyniki mogą wskazywać na wtórną lub trzeciorzędową niedoczynność tarczycy. Twoja FT4 jest niby jeszcze w normie, ale źle się czujesz, więc to może być właśnie to.

          1. polya 5 marca 2019 o 10:31

            Czyli są to już poważniejsze niedoczynnosci jak się domyślam 🙁 Da się je też jakoś wyleczyć odpowiednią dietą i suplementacją?

          2. Pepsi Eliot 5 marca 2019 o 11:10

            niekoniecznie, wszystko się da, czytaj to i zobacz filmik w środku, podaję tam sporo porad: https://www.pepsieliot.com/znachore-podajo-babie-15-jakze-istotnych-zalecen-przy-niedoczynnosci-tarczycy/

  8. Gala 5 marca 2019 o 04:44

    Pepsi,

    Mam mieszkanie całe białe, jasne drewna. Żadnych kolorów. Nawet ubieram sie w stonowanych kolorach, czarny, siwy, czasem beż. Mam wrażenie ze to smuci, źle wpływa na moja energie – potrzebuje być pozytywna i nakrecona do działania.

    Czy nie było by lepiej gdybym miala mieszkanie urządzone kolorowo? Czy to przypadkiem nie jest tak, że im bardziej barwnie w domu i w ciuchu tym… pozytywniej, energiczniej?

    To ważne… Zaczynam myśleć ze popełniam błąd tonujac wszystko wokół do bieli.

    1. Pepsi Eliot 5 marca 2019 o 08:05

      niekoniecznie tak musi być, ale tak czy siak są to ograniczające Cię przekonania, gdyż można cudownie się czuć w stonowanym kremowo szaro, białym wnętrzu, jak i w moich kolorowych, to jest tylko kwestia dotarcia do prawdy, a odrzucenie przekonań. Po prostu eksperymentuj, zmieniaj, chodź po sklepach bez żadnego nastawienia i zobacz, który przedmiot do Ciebie przemówi. Ile razy kupię coś co do mnie nie przemówiło, a jedynie wydawało mi się, że będzie ok, że mi pasuje nigdy nie stało się moją ulubioną rzeczą, i wkrótce się z nią rozstaję dając ją komuś, nawet jak kosztowała dużo, a mam kilka rzeczy, które same do mnie przemówiły i teraz stale ze mną wędrują przez życie. Gdy czujesz,że coś Cię przytłacza, uciesz się, bo to Twoja kreacja, twórczość się odzywa, ma dość sztampy, chce tworzyć na wiosnę, baw się w to. Tylko nie rozmyślaj o tym ze strachem, że coś zrobiłaś nie tak.

  9. Yotina 5 marca 2019 o 13:10

    Dla Ciebie też przyjemnego:)
    A niech tam! Dla wszystkich wiele słońca!. Nie tylko dzisiaj…

  10. Papallona 5 marca 2019 o 14:44

    Pepsi, jak przestać robić coś, co mnie wyniszcza? Mowa o zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych. Próbowałam metody małych kroków, pisałam do siebie listy, ustalałam kontrakty, próbowałam też wszelkich technik motywacji, podchodzenia do siebie z miłością i akceptacją, odwracania uwagi, uważności, ale to cholerstwo wciąż wraca. W momencie, kiedy chcę „to” zrobić, ale nie pozwalam sobie na to, powstaje we mnie napięcie, którego nie daję rady opanować i w końcu znów ulegam. Z kolei, gdy nie nakładam na siebie żadnych ograniczeń, obsesja rośnie w siłę, przejmując kontrolę nad moim życiem. Mam wrażenie, że kręcę się w kółko…

    1. Carrie 5 marca 2019 o 23:07

      Tyle akurat wiem
      Na leczeniu kompulow mowi sie, że kluczem do zrozumienia jest obnizenie ich hierarchii, istotą kompulsow jest postawienie ich w centrum twego i traktowanie jak rozpieszczonego ukochanego bachorka, bo z jednej strony kompulsy budzą litość/wspolczucie/etc a wiec zainteresowanie, a z drugiej to jest irytujace zeby przykadowo za kazdym razem musiec myc dlonie namydlajac 25 razy kazda reke.
      Co zatem
      Trzeba przywrocic zachwiane proporcje czyli obrazkowo przepchnac kompulsy ze srodka kola na jego obrzeza, wrecz margines czy dalej poza kregiem polarnym.
      Trzba zaangazowac cialo i umysl, im bardziej CAŁEMU się w to wchodzi tym lepiej
      Znajdź pasję ale taką, która Cię wchłonie na tyle ze to pasja stanie sie priorytetem. Jak nie masz pasji, idź na trening zrob kilometr dla rozbiegania i faktycznie nie wraacaj dopoki nie zrobisz kilometra nie przerywajac biegu chocby truchtem ale do maksymalnego spocenia albo odpal freeletics na internecie i sprobuj zrobić choć pełna serie Athenę 😀 Najwazniejsze zeby sie spocic jak najbardziej. Szczotkuj cialo, bierz prysznic naprzemienny masz rozruszac wszelkie komorki zeby cialo pomoglo CI wypchnac kompulsy.
      A potem umow sie ze soba najpierw wysilek potem kompuls i po prostu zrob rutyne przebiegnij sie chociazby 100 metrow potem kompuls, Celebruj to. Oprocz tego sportowy normalny wysilek co najmniej raz dziennie ze spoceniem do mokrych gatek.

      Możesz, jeśli uwierzysz, że możesz
      🙂

  11. Carrie 5 marca 2019 o 23:14

    Peps
    <3
    na fali egoeksplozji poproszę o przewodnik dla pelzajacych, bo pełzam po jakims omacku albo opaski vel belki u siebie nie widzę i już mnie parę części boi od obijania się o kanty, przeszkody i takie tam.

    Uprzejmie dziękuję 🙂

    1. Pepsi Eliot 6 marca 2019 o 09:00

      Carrie to nigdy nie przyjdzie z zewnątrz, to masz w sobie. Wyjdź z tej własnej głowy dopóki nie potrafisz z niej korzystać bez szkody dla siebie i yyy … wszechświata.

  12. Aguś 6 marca 2019 o 07:07

    Wiesz kochana Pepsi. Nie pomyślała bym, że moje życie potoczy się w ten sposób. Od kąd pamiętam jest to jeden wielki chaos. Jakbym ,w ogóle nad niczym nie miała kontroli. Mam problem! A może już nie mam! A może mogło być zawsze gorzej , więc nie powinnam narzekać. Bo życie rządzi się swoimi prawami. Wszechświat chce nas zawsze uszczęśliwić i robi wszystko, żeby nasza dusza tu na ziemi zajęła się tym czego pragnie. Bo jak nie to całe życie codzienne kokosem w łeb i kłody pod nogi. Ja już nie mam niczego. Wszystko zostało mi bodebrane. Cały czas zastanawiam się w jakim celu. Co mam przez to rozumieć!?!? Miałam faceta,a z nim dziecko w drodze i plany. Mieszkaliśmy za granicą i po kilku latach na obczyźnie postanowiliśmy wrócić do Polski. Kupić mieszkanie i wychowywać razem córkę. Ot żywot człowieka poczciwego. Ufałam ojcu dziecka bardzo mocno. Godziłam się na jego każdy pomysł gdyż wiedziałam, że ma głowę na karku. Nie to co ja! Wtedy strasznie zakompleksiona z małym poczuciem własnej wartości i po okropnych przejściach z przeszłości. Znalazłam w końcu normalność. Bo moi rodzice i całe dzieciństwo to dla mnie raczej patologia. Z ojcem nie mam kontaktu ponad 10lat z matką celowo się pokłóciłam kilka miesięcy temu bo już miałam dosyć jej ciągłych pytań,a co u mnie? Czy znalazłam pracę? Gdzie przez całe moje dzieciństwo i dorastanie nigdy się mną nie interesowała. Mogłam robić co chciałam. Picie,wagary, palenie papierosów. W wieku lat 17 gdy jeszcze byłam dziewicą przyszła do mnie i zaproponowała mi pracę w Niemczech jako prostytutka. Sama pracowała w tym zawodzie jakiś rok czasu. Oczywiście się nie zgodziłam!!! Wracając do powrotu do Polski z pięknymi planami na przyszłość. Konkubent 🙂 bo nie mieliśmy ślubu wymyślił, że dopóki nie znajdzie mieszkania , które będzie można kupić.Zamieszkam z jego mamusią. Kobieta raczej za mną nie przepadała. Wymarzyła sobie inną synową zapewne no i jako , że mąż jej zmarł dość młodo zostawiając ją z małymi dziećmi,dwoma synami.To bardzo zależało jej, żeby wybranki jej jedynych synów jej miłości, którzy będąc świadkiem jej strasznego cierpienia z powodu żałoby. Starali się ją pocieszać i być grzecznymi. Zaczęło się mieszkanie z „teściową” które z jednego miesiąca urosło do 1,5roku. W tym czasie konkubent nie kupił mieszkania w Toruniu bo tak sobie wymyśliliśmy. Wrócił do Irlandii pół roku po urodzeniu naszego dziecka. Stwierdził, że jednak nie mamy wystarczająco pieniędzy na kupno mieszkania, więc wraca dorobić pieniędzy i wraca. Taaaak ,yhy !
    Przez 10miesiecy szukał pracy. A ja z jego matką wciąż pod jednym dachem. Mała mieścina nic do zobaczenia i spędzenia czasu. Żadnych znajomych. Wszystko obce i ta wiecznie naburmuszona baba w jednym domu. Potem kobiecie zaczęło siadać na głowę i zabrali ją do szpitala psychiatrycznego . Zostałam sama z małym dzieckiem. Nie było wtedy internetów ani komórek na taką skalę jak dzisiaj. Zaczęłam popijać piwko bo jak dziecko zasnęło nastawała ciemność i straszna cisza. Nie było telewizora,komputera, żeby jakoś zagłuszyć tą rozpacz,ten żal to porzucenie mnie samej. Tak się czułam wtedy. Jak bym była sama na całym świecie. Piwkowwałam codziennie. Nie do zachowania się tylko kilka piwek dla relaksu.Wtedy nerwy puszczały. Byłam spokojna i mogłam zasnąć.Moi rodzice mieli problemy z alkoholem. Ja myślałam,że nie mam. Wszystko pod kontrolą. Potem już nie umiałam się inaczej zrelaksować. Konkubent w przeciągu 10miesiecy odwiedził nas 3razy. I w końcu znalazł pracę i wymyślił, że nie ma sensu jednak kupowania mieszkania w PL i mam z dzieckiem przyjechać do Irlandii. Przyjechaliśmy ,a on pracował na nocki. Spałam sama,a w dzień go nie widziałam bo zamykał się w pokoju i spał. Po roku czasu nie wytrzymałam i odeszłam. Przez to, że nie miałam wtedy pracy i pieniędzy bo byłam na jego utrzymaniu Nie zabrałam ze sobą dziecka. Nie miałam gdzie! Byłam znowu w obcym mieście,kraju.Bez rodziny, przyjaciół, znajomych. Miałam nadzieję, że znajdę szybko pracę i zabiorę córkę i będzie mieszkała ze mną. Ale niestety przez długi czas pracowałam part timer,czyli po kilka dni w tygodniu. Pieniędzy wystarczało na opłacenie pokoju wynajętego u kogoś i jedzenie. Wtedy ojciec naszego dziecka postanowił wracać z córką do Polski bo dostał fajną pracę.Znowu załamka!!! Co ja mam teraz zrobić!!?? Byłam w szoku przez dwa tygodnie piłam. Nagle olśnienie przyszło. Założyłam mu sprawę w sądzie o odebranie mu dziecka. Córka była w drugiej klasie miesiąc przed końcem roku szkolnego. Wyjechał kilka dni przed datą, którą mi oznajmił , że wyjeżdża. Przez rok nie wiedziałam gdzie jest on i dziecko. Szalałam!!! Wpadłam w depresję, piłam, próby samobójcze,palenie trawki dla relaksu, czasem feta. Spotykanie się z facetami tylko dla seksu.Staczałam się!!!Potem jeszcze wiele się wydarzyło ale nie będę już pisać bo nie starczy miejsca 😀 Właśnie wtedy natknęłam się na Ciebie Pepsi. Dużo bardzo dużo mi pomogłaś. Moja sytuacja jest dalej skomplikowana. Czuję jakbym na czole miała wyrytą szkarłatną literę jakiś symbol, który mówi, że jestem straszną matką bo zostawiłam własne dziecko. Nie miałam siły , żeby ją odzyskać. I ciężko mi żyć z tym bolącym,piekącym od środka ciężarem. Ojciec dziecka jest dla niej bardzo dobry,kocha ją najbardziej na świecie. Jako ojciec zdaje egzamin. Nie chcę już psuć tego i ciągać go po sądach, żeby tylko go ukarać za to co mi zrobił.Dziecko potrzebuję stabilizacji,rutyny,spokoju. Ja wciąż po tym wszystkim czego doświadczyłam w życiu motam się i nie wiem co mam w życiu robić. Wszystko się zmieniło we mnie. Nie wystarczająco się staram. Czy mam puścić i niech dzieje się samo. Niech dzieje się życie. Tak poprostu. Bez scenariusza. Much Love Pepsi :*

  13. Keyt 6 marca 2019 o 23:07

    Uwielbiam czytać komentarze, cudowni jesteście, że dzielicie się swoimi rozterkami, bo w każdej takiej historii można odnaleźć siebie i wyciągnąć odpowiednie wnioski, jesteśmy wspólnotą i dążymy do tego samego, każdy swoją drogą i to jest fantastyczne, to istotna część ziemskiego doświadczenia, bo czym byłoby zainteresowanie umysłu historią (czyms ten umysł pozostaje zająć), gdyby dzieje ludzkości stanęły na jednostajnym poziomie, to byłoby jak koniec gry, a ta gra przecież to etap przejściowy, dla rozwoju własnego, no, chyba, że się tu przybyło stricte dla innych, chociaż to i wtedy jest i tak dla siebie, bo będąc dla innych, tym istotniejsze jest pilnowanie siebie, zanim się osiągnie bycie ponad strach, czyli uniwersalną miłość, ale to już temat dla tych pieknych z Was, którzy byc może taka misję macie. Ło matko, nie dało sie tego zdania jeszcze bardziej pokręcic? 😀
    Rzecz w tym, że bazując między innymi na komentarzach, jak już ktoś się zaczyna kręcić w kółko, to chyba pora na rozpoczęcie własnej drogi. Wzrastanie to wchodzenie wyżej i wyżej, tkwiąc w tej samej klasie rozwoju się nie osiągnie. Może (Pepsi, nie miej urazy ;)) pora oderwać się od wszystkiego i stanąć na własne nogi? Tak zupełnie? Wrócić do spraw przyziemnych, bez powracania z każdym pytaniem po kolei i oczekiwaniem na wskazówki? Podziękować temu, czego mieliśmy okazję się tu dowiedzieć i ruszyć dalej? Ta wiedza, te wskazówki są w nas. To nie zginie, a pozwoli nam znalezc wlasna prawdę. Może komuś się to przyda, może nie, badzmy w drodze tak czy inaczej <3333 Nie nawołuje do bojkotu, ale hmm mistrzowie duchowi to nauczyciele, jednak żaden uczeń nie osiągnął doskonałości pytając każdorazowo mistrza, jak życ, skręcic w prawo, czy w lewo, a może stuknąc czołem w drzewo?. Taka tam sugestia do rozważenia.

    1. Keyt 7 marca 2019 o 10:41

      Tak jeszcze od czapy, przypomniał mi się film Niezgodna. Filmidło powidło dla nastolatek, ale osobiście uważam, że we wszystkim można coś dla siebie skubnąć. Albo tak naprawdę każdy film to przekaz dla nas, zawoalowany. Fajna alegoria radzenia sobie z lękami jest tam pokazana, podłączają Cię pod iluzję twoich lęków, ograniczeń i tyle razy sobie to „przechodzisz”, dopóki sobie z nimi nie poradzisz, na zasadzie oswojenia. A tytułowa Niezgodna miała ten „dar”, który zaczął być pod obstrzałem, bo tacy jak oni wiedzieli, że te strachy to tylko iluzja… mieli to w sobie, przy każdym takim podłączeniu rozbrajała to stwierdzeniem „przecież to nie jest prawdziwe”. Wszędzie dają nam wskazówki 🙂

    2. Keyt 7 marca 2019 o 10:45

      Albo w Harrym Potterze bogin – strach, rozbrajany śmiechem. Wszędzie, no w każdym filmie, grunt to nie robić sobie z niczego „przekazów iluminackich”. Nawet jeśli, to i tak znaczenie ma to, co my z tego dla siebie zaczerpiemy.

  14. Beata 7 marca 2019 o 15:42

    Pepsi kiedys pisalas, ze zle jest mieszkac w Szkocji, moglabys wyjasnic dlaczego i moj facet sie kazal zapytac Ciebie co myslisz o braniu hormonu wzrostu?

    1. Pepsi Eliot 7 marca 2019 o 18:02

      Niech naturalnie podkręci testosteron, tribullus terestis This is BIO, witamina C, zwiększyć ilość tlenku azotu, cytrulina (mamy też argininę, ale cytrulina lepsza), no i ćwiczyć z postem przerywanym, Shape Shake TiB pełny aminogram, w tym dużo glutaminy i BCAA, hormon wzrostu wzrośnie sam 🙂

      Szkocja wyjątkowo niezdrowa do mieszkania.

      1. Beata 10 marca 2019 o 13:03

        hej Pepsi wilkie dzieki za odpowiedz. kupie mu to w Twoim sklepie bo jest przewlekle przemeczony. Ma ciezka i stresujaca prace. A moglabys rozwinac temat Szkocji? mieszkamy tu juz 14 lat, ciezko bedzie sie gdzies przeniesc. Pozdrawiam

        1. Pepsi Eliot 10 marca 2019 o 13:15

          nie przejmuj się, Polska też nie jest rajem 🙂

  15. Carrie 9 marca 2019 o 01:26

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *