Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
0
78 online
30 215 VIPy

Jak osiągać własne cele? Lenistwo, niewiara i wstrząsający koment

Odpowiedź jest najprostsza z prostych, wystarczy je sumiennie precyzować. Po prostu mieć cele.

Cele, które określasz muszą być celami dla Ciebie. Kochające matki wymyślają cele dla swoich dzieci, ale to tak nie działa. Nie możesz mieć celu, aby szef dał Ci podwyżkę, bo to będzie cel dla Twojego szefa. Po prostu zarabiasz, masz, kochasz, jesteś w drodze. Jeśli chodzi o naszych najbliższych i każdego innego człowieka spotkanego w tramwaju, możemy wizualizować go w zdrowiu, roześmianego, radosnego, na własnej drodze i możemy wysyłać tę energię komu chcemy.

Trzeba się też nauczyć ładowania energią, każda dobra myśl wspierająca, pozytywna, działa jak akumulator energii. A każda zła, pesymistyczna, pozbawiająca wsparcia, podcinająca nogi, kopiąca dołki, strasząca, cofa Cię, odbiera energię i ją żre. Wystarczy, że źle pomyślisz o sąsiedzie, już straciłaś coś, co mogłabyś przekuć na dobro dla siebie i nas wszystkich.

I taki komć (to nie jest ten tytułowy)

Prośba taka, zapodaj jakieś scenariusze celów, intencji w przykładach z pokazaniem różnic między nimi. Z uwzględnieniem czynnika czasowego i towarzystwa, oraz emocji. Może jeszcze z komentarzem jak je osiągać (medytacja, wizualizacja, mapa) Niech będą inspiracją dla nas (dla mnie) Ściskam mocno.

Powiem Ci to, co działa. Jeśli chcesz mieć dobrze prosperujący biznes, pieniądze, czy inne cele niezwiązane z materią. Dobrze jest mieć różne cele, bo działamy w wielu obszarach. Mamy ciało, potrzeby, emocje, uczucia, wolną wolę, duszę, czyli świadomość, inną świadomość, nazywam ją po prostu przytomnością umysłu, podświadomość z setkami programów, wiecznie i niezadowolone wątpiące ego, i w końcu nadświadomość, która prawdopodobnie jest niczym innym, tylko duszą, co po prostu wie. I to wszystko do kupy ma wpływ na poczucie dobrostanu z powodu realizacji różnych celów.Nadświadomość pomaga Ci nawet w tedy, gdy śpisz, bylebyś tylko miała jasno określony cel. Na to są dowody, o tym nawija uczenie fizyka kwantowa.

Jesteśmy bardzo skomplikowanymi jednostkami z założenia i wszystko w nas aż wyje, błaga o porządek i ład, o ujęcie chaosu. A czym to jest? Co wyciąga kierowcę z poślizgu? Jazda do przodu, nienaciskanie hamulca, tylko dodanie gazu w określonym kierunku, do celu.

Mając tyle sprzeczności w sobie, naleciałości kulturowych, skrzywień, egotycznych codziennych przekłamań własnych i cudzych, kup nakładanych na nasze umysły przez wahadła, każdy orze jak może, a więc w tym wszystkim, dość łatwo zauważyć, że wystarczy usiąść z karteczką i jak staromodna gospodyni spisać listę zakupów przed wyjściem do sklepu.

Ta prosta czynność tak bardzo ułatwia zakupy, że nie potrzeba już niczego więcej, aby pojąć, czym jest spisanie celu. Jak bardzo porządkuje drogę, jaką daje szansę na zrobienie pierwszego kroku. I to jest punkt zwrotny w życiu, gdy uświadomisz sobie, że jesteś tu po to w grze, żeby porządkować chaos, obniżać entropię, i zrobić sobie większy dostęp do danych.

Ludzie myślą, że biznes, pieniądze, ogólny dobrostan, oraz duchowość, dajmy na to taki transerfing rzeczywistości, że są to obce sobie tematy. A więc nie, prawda jest tylko taka, że jesteśmy w grze, że gra jest wirtualna, i że wszystko co się dzieje sami wymyślamy, aby zacząć w końcu świadomie żyć, z wdzięcznością ewoluować, dobrze zarabiać, a raczej robić świetne finansowe przepływy, pomagać innym, budować piękne domy, korzystać z najpiękniejszych przedmiotów, czyli myśli ludzkiej, czy natury, i upiększać czystością i kreacją naszą planetę.

Gdy pojmiesz, że jest tylko jeden powód, że nie jesteś na własnej drodze do własnego celu, a nazywa się on lenistwo, marnotrawienie czasu, nielubienie siebie i innych, brak samodyscypliny, oraz idiotyczna sybarycja. Napisałam idiotyczna, bo nie wierzę, aby inteligentnej jednostce obdarzonej wolną wolą naprawdę podobało się oglądanie na kanapie seriali i jedzenie czegoś z brzydkiej miski z wałkiem w pasie, nie miski, tylko jednostki świadomości obdarzonej wolną wolą.

Gdy nie wiesz, co jest Twoim celem, niech celem będzie wyznaczenie własnego celu.

Jest koniec dwadzieścia dwadzieścia, a ja mam cel. Wiem już do czego zmierzam, już nie jestem łupiną orzecha. A po drodze codziennie realizuj cele małe, cząstkowe, które każdy z nas ma pod dostatkiem. To jest ta zwykła lista zakupów, która pierwszego dnia daje zysk w postaci przemyślanego wydania kasy i oszczędności czasu, czyli stajesz się produktywna. No i można uznać, że właśnie ruszyłaś ze skrzyżowania.

Jedno jest pewne, mając cel i teraz naciśnięcie pedału gazu, czyli ruszenie ze skrzyżowania, diametralnie zmienia rzeczywistość.

Tak jak w sklepie idziesz ku półce, gdzie leży towar z Twojej listy, tak gdy ruszasz ze skrzyżowania w konkretnym celu, wkrótce wszystko zacznie Ci sprzyjać. Jest tylko jedno ale, musisz określić plan działania na dzisiaj i na przyszłość. Polega on na tym, żeby dowiedzieć się ile osiągnięcie celu będzie Cię kosztować i zdecydować się go zapłacić.

Zaczynasz uczyć się języka angielskiego, starasz się być pomocna i uprzejma dla ludzi, gdyż sprzedając im coś, chcesz ich przede wszystkim uszczęśliwić. Tak jak w sklepie spożywczym, nie wpadasz w desperację, że przestawili półki, po prostu odważnie uczysz się nowej hipermapy, tak samo dzieje się osiągając sukces finansowy i jakikolwiek inny.

Ty wiesz jakie jest zakończenie filmu, bo wiesz, że sukces nadejdzie, ale wiesz też, że bohater po drodze szkoli swój charakter i cierpliwość, że bierze na klatę wszystkie rachunki do zapłacenia. Im większy rachunek płacisz, tym więcej się nauczyłaś. Tym mniej jest w Tobie chaosu, tym bardziej obniżyłaś entropię. I w pewnym momencie nie ma innej możliwości i osiągasz swój cel. A potem kolejne.

Nie znam dróg do celu na skróty, a rzeczywiście dość łatwo pomylić marzenia z celami, ale tylko wtedy, gdy nie masz jeszcze własnego celu.

Gdy pojawi się cel nie będziesz miała wątpliwości, że to on, będzie zaprzątał Twoją głowę.

Jak odkrycie materiału na żarnik do żarówki Edisona, jak namalowanie doskonałości przez Picassa, jak projektanta Ferrari, jak każdego twórcę, w tych mniej zdolnych, co nie znaczy, że w mniejszej kreacji. Każdego dnia pokazuj sobie lepszą jakość siebie niż wczoraj. Vadim Zeland osiągnął i jest na drodze do sukcesu, pisząc Transerfing rzeczywistości. To ekstremalnie kreacyjna praca, setki godzin spisywania, to nie jest tylko intencja. To jest intencja, zamysł zewnętrzny i kupa pracy, która dla kreatora nigdy nie jest odbierana jako praca.

Ale ludziom nie chce się nawet tej karteczki wyciągnąć i coś nabazgrać, przez całe życie starają się mniej bać na leżąco, zamiast godzinę dziennie potrenować odwagę w biegu. Wątpliwe strefy komfortu, a szczytem niezrozumienia swojej roli w grze, daje dzisiejszy koment na FB, którego zacytuję, gdyż jest jawny.

Hej Pepsi a może wiesz ile lat można pociągnąć w notorycznym stresie? :/ Nie za bardzo się oszczędzam, mam wstręt do wit. C i Magnezu, kocham piwo, kawę i nikotynę (ale nie palę, walę tabakę).

Teraz leci mi 7’my rok jako opiekun matki chorej na Alzheimera, a wcześniej wieloletni kryzys małżeński zakończony rozwodem. Gdzieś tam po tej krętej drodze straciłem zdrowie i możliwość wykonywania zawodu, więc nie mam swoich pieniędzy z jakiś 12’sty rok…:/

Ile tak mogę jeszcze pociągnąć?

Najbardziej w tym wszystkim przewrotne jest to, że jego mama rzeczywiście w tym logowaniu ma specyficzną rolę do odegrania, ale i tak, jeśli ma jakąś świadomą mikro wolę może jakiś kroczek ewoluować, dobre i to. Jednak jej syn może wszystko, gdyby tylko zechciał się przebudzić, a nade wszystko zmienić myślenie, żeby zobaczyć w własnym lustrze inny obraz rzeczywistości. Macie może coś do powiedzenia temu mężczyźnie, łotewer?

Sukces każdego człowieka jest naszym sukcesem, a porażka naszą porażką. Na szczęście jest tak, że gdy tylko porażkę nazwiesz etapem, stopniem do wzrastania, że to scenka z filmu zakończonego tak czy siak happy endem, wówczas pojmiesz, że jesteś po prostu potężnym kreatorem rzeczywistości. Bardzo bardzo superancko.

loveJu

(Visited 4 909 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Crashtina. 1 marca 2020 o 17:22

    Pepsi, wspominasz o nielubieniu siebie i innych, a jak mogę polubić ludzi/siebie na nowo? Odkrywam, że coraz bardziej nie lubię i nie toleruje ludzi wokół mnie, moje życie socjalne umarło śmiercią naturalną, ludzie w pracy mnie drażnią, sama ich obecność i wydawane dźwięki, mąż też mnie drażni tym, że oddycha. To nie jest normalne. Sama wpakowałam się w to szambo, bo nieuważnie szłam w tym kierunku dzień za dniem ale teraz już to widzę i czuję bezmoc, czy jest już za późno? Tydzień temu wylądowałam w szpitalu, okropny ból brzucha, okazano mi dobro i wsparcie, to mnie tak rozczuliło, że taka suka ze mnie ale jednak znaleźli się dobrzy ludzie, którzy chcieli mi ulżyć w cierpieniu, lecz mój błogostan ostygł i na nowo jestem czarną żmiją. Piszesz aby akceptować i dokładać nową siebie do tego co jest. To jak rdzeniem moim jest zgnilizna i kupa z moczem to mam udawać, że dzis jest inaczej i nakładać na to fałszywe opatrunki życzliwości itepe licząc, że to jakoś przeniknie do mojego skamieniałego serca?

    1. Xxxxx 1 marca 2020 o 22:04

      Nie jesteś s… pamiętaj o tym. Kocham cie

    2. madline 2 marca 2020 o 04:46

      Brawo!

    3. Milkman 2 marca 2020 o 08:06

      Powtarzaj na głos do swojego odbicia w lustrze:
      Kocham siebie taką jaka jestem. Akceptuję siebie taką jaka jestem.
      Moje życie należy do mnie. Moje życie jest moje
      Rob to z miłością i głębokim zaangażowaniem kilkadziesiąt razy dziennie. Zacznij od twarzy a pozniej już calutką w lustrze, na golasa 🙂
      To samo pisz w zeszycie, obok celów! Ma sie rozumieć.
      Powodzenia.

    4. Przemko :-) 2 marca 2020 o 08:31

      Stań rano przed lustrem.
      Uśmiechnij się do samej siebie.
      Prześlij samej sobie soczystego buziaka.
      Pogłaszcz się z miłością po twarzy.
      Nie popadnij w autoerotyzm 😉

  2. Nicki 1 marca 2020 o 17:28

    Mieć cele i pompować ego, czy udawać oświeconego i nic nie planować?

    1. Przemko :-) 2 marca 2020 o 14:55

      Ani jedno ani drugie. Nikogo nie udawaj. Doedukuj się. Poczytaj więcej 44.

      1. Jarmush 2 marca 2020 o 16:43

        Przemko dzięks <3

  3. Gosia 2 marca 2020 o 08:19

    Pepsi czy cel pozbycia się nerwicy lękowej jest ok ?

    1. Jarmush 2 marca 2020 o 12:47

      jak najbardziej tak, ale piszesz, jest taka data a taka, nie mam nerwicy lękowej, przestałam się bać irracjonalnie, nie mam już napadów paniki, jestem zdrowa

  4. Karola 2 marca 2020 o 09:52

    Mówisz Pepsi często, że każdy może dostać od wszechświata to co chce. Ja bym chciała poznać faceta, z którym bym mogła miło spędzać czas, byłoby po prostu fajnie – brakuje mi drugiej osoby, mimo, że na codzień jestem bardzo zaabsorbowaną w codzienność osobą – czy jeśli zmienię myślenie na „przyciągam facetów, którzy są dla mnie czuli i mnie szanują” to w moim obrazie rzeczywistości pojawi się ktoś, z kim potencjalnie będę mogła stworzyć związek i będzie fajnie? Do tej pory przyciągałam facetów, którzy na chwile krótką okazywali mi zainteresowanie, ale byli zimni i w szybkim czasie się ulatniali, to też mój staż związkowy najdłuższy wynosi 33 dni w wieku 25 lat.

    1. Jarmush 2 marca 2020 o 12:40

      na kijaż pana liczysz takie staże, nie masz co robić? Zajmij się sobą, ewolucją, samorozwojem, samodyscypliną, rusz ze skrzyżowania, spisuj cele, twórz, kreuj, wystraczy, że każdego dnia pokażesz sobie odrobinę lepszy obraz siebie. A druga osoba? Pojawi się, lub nie. Zwykle się pojawia, ale nigdy fajna obok tych odczuwających jej brak. Uczucie niedoborowości przyciąga niedobór, praktycznie zawsze. Myślenie, że nie masz, przyciąga nie masz. <3

      1. Karola 2 marca 2020 o 12:49

        Pepsi, a jak mogę Ci podziękować za to całe dobro jakie tym portalem siejesz? Czuję się zobowiązana. Jesteś dla mnie jak taka matka (=uczysz jak żyć, jak grać, otaczasz zrozumieniem, troską i miłością), której tej biologicznej nawet nie poznałam. Dziękuję za radę, masz racje, fajna kobieto, buziaki

        1. Jarmush 2 marca 2020 o 16:48

          dobrze, że nie babka 😀 z miłością <3

        2. Jarmush 2 marca 2020 o 16:49

          Dobrze, że nie babka 😀
          z miłością <3

  5. Paulina87 2 marca 2020 o 11:03

    ten wpis jest super hiper mocny ! 🙂 ja po Twoim ” kopniaku” coś ruszyłam z tego skrzyżowania, spłaciłam dług, który powinnam spłacić dawno, zaprzestałam kupowania w celu upewnienia się jaka to jestem cool i nie pragnę już klasy turystycznej i spania byle gdzie by tylko udowodnić sobie jakim jestem luzakiem, mam porządek w szafie i wokół siebie, spisuje cele, stosuję okna żywieniowe, schudłam już kilka kilo dzięki temu, ćwiczę- biegam -skaczę i co najważniejsze przestałam sobie tłumaczyć mój brak konsekwencji – po prostu zaakceptowałam że tak było, ale dzis już Jestem konsekwentna – dzień po dniu bardziej, to jest w toku – ale jestem w drodze i dzień po dniu dokładam trochę lepszej siebie do tego świata – gdyby nie Twoje posty pewnie bym dalej spała, tzn śpię wciąż ale widzę delikatnie więcej… To dzięki Tobie

    1. Jarmush 2 marca 2020 o 12:36

      love love <3

  6. Gosia 2 marca 2020 o 11:34

    Jestem na granicy wyczerpania, ego natrętnie neguje wszystko co robię. Zaczynam się zastanawiać kim jestem, czego chcę. Zanim to wszystko się zaczęło życie nie przysparzało mi większych trudności. Raz lepiej raz gorzej, ale sobie radziłam. Towarzyszy mi ciągły strach że zwariuje, że nie zapanuje nad swoimi emocjami, jestem w ciągłym napięciu. Jak jestem wśród ludzi przychodzą mi głupie myśli że na pewno za chwilę zrobię coś dziwnego i zaraz po tym zalewa mnie fala strachu. Mimo wszystko działam, biegam, są 4 szklanki. Są czasem lepsze dni, udaje się puszczać te myśli bez emocji ale jak się zapomnę to popadam w błędne koło. Pepsi masz jeszcze jakieś pomysły jak sobie z tym radzić ?

    1. Jarmush 2 marca 2020 o 12:35

      To nerwica natręctw i trochę nerwicy lękowej, tak, to sprawa ego. odpowiem Ci niezadługo postem <3

  7. Sylwia 2 marca 2020 o 13:16

    Pepsi ja mam pytanie z innej beczki a mianowicie o Twoj kolagen
    Czy w jednej dawce dzienneh (2 lyzeczki) znajduje sie 10g kolagenu czy samego kolagenu jest mniej?

    1. Jarmush 2 marca 2020 o 16:47

      dokładnie tyle samo, tam jest tylkom białko kolagenowe 100%

      1. Sylwia 2 marca 2020 o 21:14

        To patrzac na suplementy z kolagenem dostepne na rynku, masz go min 10 razy wiecej w dawce dziennej ? kupuje go!

        1. Jarmush 3 marca 2020 o 12:14

          jest świetny <3

        2. Przemko :-) 3 marca 2020 o 12:33

          Suplementy TiB są naprawdę bardzo dobre. W zeszłym roku mój szwagier wyszedł od lekarza z kwitkiem na statyny. Ale ponieważ on pracuje trochę w farmacji i dodatkowo jest ogarnięty no i młody więc stwierdził, że na to dziadostwo jeszcze ma czas. Postanowił, że będzie brał tylko i wyłącznie Omegę-3. Spieszyło mu się. Zamówił sobie w aptece Omegę-3 Forte z przeznaczeniem dla kobiet w ciąży! Nie mieli tego na stanie. Tylko na zamówienie i po kilku dniach dowieźli.
          Z ciekawością porównałem skład. Był bardzo zbliżony, a cenowo raptem kilka złociszy tańszy.
          U Pepsi kupujesz bez problemu i proszenia. I nie trzeba dopytywać czy forte!
          Na marginesie: Omega 3 zadziałała.

          1. Jarmush 3 marca 2020 o 15:18

            Jeśli chodzi o naszą Omegę 3 TiB to nie tylko ilość kwasów jest ważna, ale pozyskujemy ją specjalną techniką, która tylko na parę sekund podwyższa temperaturę, dlatego nie mas transów, w przeciwieństwie do długiego grzania innymi metodami. Nie wzięłabym do ust innej Omega 3 niż nasza 🙂

  8. Nieziemska 2 marca 2020 o 13:33

    Odnośnie Alzheimera, to moja babcia z którą mieszkam ma właśnie tą chorobę… I szczerze mówiąc to właśnie ja się zastanawiam co z takimi osobami się dzieje? Co się dzieje teraz z jej mózgiem, duszą, świadomością, podświadomością? Jaki to ma cel dla niej? Bo my jako rodzina, otoczenie cierpimy na wielu płaszczyznach, a ona odleciała dawno w kosmos a tu został jakby tylko jakiś beznadziejny autopilot który steruję jej resztkami cielesności.. Jest tylko krzyk, niezrozumienie i agresja, wypowiadane słowa nie mają sensu.. Generalnie masakra ? myślę o tym sporo jak się uchronić przed tym i jak to zrozumieć w ogóle ?‍♀️

    1. Jarmush 2 marca 2020 o 16:46

      nie musisz rozumieć, po prostu akceptuj, i trzymaj wysoki poziom 25(OH)D. Babci też podawajcie. Jej świadomość siedzi w ukryciu i sobie doświadcza, obserwuje.

  9. Siditu 3 marca 2020 o 23:23

    Ostatnio w muzeum uderzyła mnie kwestia relacji artysty z matką chorą na Alzheimera. Wydaje mi się, że już samo poszukiwanie u Ciebie porad stanowi krok naprzód. U mnie bezsilność wywołuje jakość powietrza w Polsce, zwłaszcza w styczniu, lutym. Oddychaj spokojnie brzmi wtenczas groteskowo. Z drugiej strony czytasz książki np. Swietłany Aleksijewicz i przechodzisz catharsis, graniczysz z fokidyjską rozpaczą, a mimo to coś się układa dalej. Mnie spisywanie celów frustruje. Gruntowne porządkowanie, sporo szybkiego chodu, najlepiej po nieznanych ścieżkach, czytanie Twoich postów. Trudno tak poradzić nieznanemu człowiekowi, choćby na początek. Myślę, że jest na dobrej drodze.

    1. Jarmush 4 marca 2020 o 06:26

      Dlaczego frustruje Cię spisywanie celów, zastanawiałaś się nad tym? Chodzi o samo spisywanie, czyli lepsze oddziaływanie na podświadomość, czy też w ogóle myślenie o celach Cię frustruje?

  10. Desperatka 4 marca 2020 o 22:13

    Cześć Pepsi. Jestem bohaterką wpisu „Żonaci, prawie żonaci i grający na 2 fronty(…)” i najprawdopodobniej jestem beznadziejnym przypadkiem:( Naprawdę myślałam, że ruszyłam ze skrzyżowania, poszłam na ustawienia Hellingera, przestałam się przejmować facetami, założyłam konto na portalu bdsm, bo zawsze chciałam tego spróbować, ale nie ruszyłam nic a nic. Dalej jest to samo. Dalej potrzebuję miłości (chociaż naprawdę lubię siebie) i nawet kochankowie mnie okłamują, faceci poznani gdzieś zaraz poznają kogoś innego, zawsze jestem tą drugą lub tą porzuconą, chociaż naprawdę (wiem, tu wchodzi ego) niczego mi nie brakuje. Brakuje mi tylko w życiu odwzajemnionej męskiej miłości i super seksu (z tą miłością, bo aktualny kochanek zapewnia mi najlepszy seks w życiu, tylko oczywiście jest w (otwartym) związku). Nie umiem tego przeskoczyć i nie umiem się z tym pogodzić, że jest tak beznadziejnie 🙁

  11. Kasia 7 marca 2020 o 13:04

    Hej Pepsi,

    Nie wiem jak zaczac zebym zostala dobrze zrozumiana. Od 4 lat pracuje w Accountancy firm w Irlandi i w tamtym tez czasie zaczelam tez studia ACA. Moim glowym motywem wyboru kierunku pracy, byly elastyczne godziny pracy, wolne weekendy, i nienajgorsze zarobki. O ile w pracy sprawdzam sie dobrze, wykonuje swoja prace najlepiej jak umiem, ciagle dostaje nowe projekty i o dziwo jakos daje rade, mimo ze studia ida mi jak krew z nosa. Mysle ze to moje nastawienie do tematu, zawsze jak mam sie uczyc wszystko inne jest wazniejsze – wole sprzatac godzinami w polkach, ukladac czytac kolejne nowinki zdrowotne niz uczyc sie na studia ktore zaczelam. Studiuje 3 lata a ukonczylam tylko 1 rok (oczywiscie mialam mnostwo przy tym wymowek, praca, dom, ciaza i male dziecko). Dzisiaj wiem ze to sa tylko wymowki, ale dalej robie to samo. Dzisiaj mam czas na nauke a czytam Pepsi i pisze tego komenta, Od zawsze czulam ze cos innego mi w duszy gra ale nie wiem co. Jestem tak leniwa ze az strach pomyslec ! Wygorowane oczekiwanie ale mysle tylko o celach a nie o drodze ! i niby wiem ze robie to zle ale nie potrafie tego ogarnac. Chcialabym robic cos innego, ale nie wiem co a gdzies pracowac „musze”. Nie umiem nawet okreslic swojego celu co tak naprawde bym chciala robic, moim marzeniem zawsze bylo wychowywanie dzieci, przyrzadzanie zdrowych posilkow i opieka nad rodzina. – czyli jak zaczac jak nie wiem jak zaczac.

    I jak zwalczyc lenistwo – od nowego roku zaczelam zapisywac swoje plany, moj idealny rytm dnia itp ale co z tego jak nic z niego nie robie, moglabym prawic wywiady na temat jak zyc, jak powinno sie zyc a nie oagraniam tego sama w swoim zyciu ! Moim marzeniem/celem jest posiadanie wlasnego domu, ale z pracy ktore wykonuje ja i moj maz to tylko kredyt na 35 lat ! Nie potrafie wyjsc spoza schematu iz ten dom wydaje mi sie ze rozwiaze wszytskie moje problemu, jak widze siebie w swoim domu nagle czuje spokoj, ogarnia mnie harmonia, widze siebie robiaca projekty, pracujaca nad soba itp. czy to tylko takie snucie marzen? Jak naprawde ogarnac kase na dom przy normlanej pracy czy to w ogole sie da, pracujac normalnie? Czy odkladanie kazdej zlotowki czy to na tym polega?

    Dzieki, jezeli sa bledy i brak polskich znakow to sorki, ale to laptop firmowy.

    Pozdrawiam

    Kasia

    1. Jarmush 7 marca 2020 o 19:18

      później Ci odpowiem, mam gości <3

      1. Kasia 8 marca 2020 o 13:30

        ?

      2. Ola32 2 listopada 2020 o 01:38

        Hej Pepsi, odpowiedziałaś może na powyższy komentarz? Jestem w podobnej sytuacji

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum