logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
94 680 141
473 online
32 395 VIPy
Reklama

HEMP PROTEIN This is BIO®
IDEALNE BIAŁKO ROŚLINNE I OMEGA 3

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Jak poradzić sobie ze smutkiem wszechogarniającym za pomocą prostego myku

Czyli dlaczego przysłowie, że nieszczęścia chodzą parami, jest tylko oznaką, że zachowujesz się dokładnie zgodnie ze scenariuszami wahadeł destrukcji.

I taki komć

Mogę poprosić o arta o smutku? Takim wszechogarniającym. Prooooszę (oczka kotka ze Shreka)

Mój smutek zaczął się w lipcu. Tuż przed zabiegiem ginekologicznym, na ginekologii leżałam z takimi Paniami, że było mi słabo słuchając ich opowieści. Potem jak powiedzieli mi, że lepiej profilaktycznie wszystko usunąć, było mi smutno, a usunąć się nie zgodziłam, do ginekologa poszłam raz, fundnął mi menopauzę, więc skończyly się tematy do rozmowy, na szczęście nie krwawię, więc wracać nie muszę i mam macę więc na HTZ na pewno się nie zgodzę.

Z racji menopauzy, właściwie w temacie kobiecości od tamtego czasu jest mi tak smutno, że nawet nie byłam u fryzjera, kosmetyczki. Łapię spojrzenia facetów, więc jest nieźle, ale temat ewentualnych relacji to już … smutek.

Szukam, rozglądam się wypatrując jakichkolwiek dla mnie drzwi i … smutek. Zaraz po szpitalu wywalili mnie z roboty, do tej pory czuję smutek na samą myśl. Potem ten choinkowy egzamin i celowo ktoś źle zliczył mi punkty, do tej pory się katuję podglądaniem zdjęć na Insta szczęśliwców, którzy zdali, w idiotycznej nadziei, że kiedyś ten smutek minie.

A na koniec psia dziewczynka, więc od tygodnia jest tylko smutek.

Reklama

Tu znajdziesz energię, oraz wyjątkowy regulator hormonów 100% ORGANIC MACA This is BIO, dobry dodatek do 4 SZKLANKI


Bo Ty jeszcze słabym graczem jesteś? Nikt dobrze nie gra, gdy śpi.

Klasyczny przypadek, dotknęła Cię ogromna prowokacja ze strony wahadeł. Spotkała Cię wyjątkowo niepożądana przez Ciebie sytuacja, i to wybiło Cię z równowagi. Po czym zareagowałaś dokładnie w ten sposób, jak oczekiwały wahadła, żeby się pożywić Twoim smutkiem i poczuciem beznadziei.

Spełniłaś dokładnie standardowy scenariusz, po czymś takim, co spotkało Cię w szpitalu zareagowałaś idealnie, jak ustawa przewiduje, według konspektu. Miałaś się totalnie zaniepokoić, zasmucić, pokręcić czarnych scenariuszy, jak to już po życiu, zero fryzjera, różu i zalotki, zmarkotniałaś, może nawet stanęłaś na skraju załamania. Nie upieraj się, że nie aż tak, bo to nie ma znaczenia. Po prostu poddałaś się ogromnej fali smutku, tak jak w scenopisie wahadeł.

A ponieważ ten smutek Cię dołuje, zabiera chęci, sprawia, że grzebiesz językiem w bolącym zębie, oznacza to, że idealnie uległaś prowokacji wahadeł, które teraz mogą Cię z łatwością haczyć za byle co. I leci lawina nieprzyjemnych zdarzeń, a Ty zamiast stłumić wahadła, lub ominąć, a najlepiej jedno i drugie weszłaś w to całą sobą i rozmyłaś się w smutku.

Po prostu kompletnie zapomniałaś, że trzeba być przygotowaną na prowokacje wahadła. Raz Cię może zaskoczyć owszem, jeden raz pod rząd wpuścić w maliny może, ale nie raz za razem. To już oznacza absolutne Twoje uśpienie, brak zrozumienia co się dzieje, czyli Twoja gra przez sen.

Dlaczegóż nie rozegrać tego tak?

Zrób na odwrót, zareaguj nieadekwatnie, zmień scenariusz. Dokonaj zamiany, zastąp smutek entuzjazmem. Wykrzesz go z siebie. Nie masz innego wyjścia, tylko musisz celowo naruszyć zasady gry. Zrób cokolwiek co zechcesz, tylko nie to co się od Ciebie oczekuje. Wyjedź na weekend do Rzymu, umów się z koleżanką do kina na najśmieszniejszą komedię roku. Zrób tatuaż. Kup sobie coś naprawdę ekstrawaganckiego, po czym chodź w tym odważnie przez cały dzień. Wahadła odczepią się. Nie będą miały innego wyjścia, bo nie będzie dla nich pokarmu.

W ten niekonwencjonalny sposób można nawet zdać trudny egzamin bez nauki. Jeśli będziesz się zachowywała tak jak dotychczas, wahadło destrukcji coraz bardziej będzie rozhuśtane, i wydarzać się będą coraz to nowe przykre okoliczności.

Taki ciąg niepomyślnych zdarzeń, to nie jest kwestia przysłowia, że nieszczęścia chodzą parami, ale Twoja reakcja smutkiem na pierwsze niepowodzenie, które dopaść może każdego, kto stracił czujność.

Stłumisz wahadło, gdy postąpisz niekonwencjonalnie, indywidualnie, może po wariacku, ale będzie to zejście z tego przekichanego (bez oceniania mi tu) skrzyżowania.

Natomiast rozwiązanie Twojego problemu poprzez ominięcie wahadła, to absolutna zgoda na te obiektywnie smutne wydarzenia, przyjęcie ich na klatę i przejście obok. Na pierwsze wahnięcie wahadła zawsze odpowiadaj zgodą.

Yhyy, ok, dobrze, wytniemy sobie wszystko pod byle pretekstem, jak najbardziej tiaaaak panie dochtore, tyle, że jeszcze nie teraz, ale już za moment pozbędziemy się wszystkiego ze środka. Jak najbardziej siur. Taka zgoda, zgoda, bez żadnej paniki, wpuszczenie w siebie, ale z dużą dozą półuśmiechu Gumpa, i delikatnie, z dużą dozą dyplomacji wycofaj się, albo minimalnie zacznij nakierowywać ruch w drugą stronę.

Natenczas zniknie smutek z Twojego świata. Trzeba zrobić z tego komedię.

Czasami lepiej na samym początku dać ujście emocjom, napłakać się, nazłościć, spuścić z balonika napięcie, po czym zachować się diametralnie niespodziewanie. I w niedługim czasie w swoim lustrze rzeczywistości zobaczysz coraz więcej promieni słońca.

Wahadło włada Tobą, gdy śpisz. Gdy uda mu się wpuścić Cię w maliny, dosłownie jakbyś jeszcze mocniej zasnęła, działasz nieświadomie, jak najbardziej słaby gracz, który nie kuma, śpi, nie przerabia lekcji, nie ewoluuje, odgradza się od danych.

Mniej więcej tym jest smutek i tak trzeba do niego podejść, jeśli nie chce się wciąż dostawać kijem po garbie.

cat/ pepsieliot.com

Jaki kij, jaki garb?! Bhuuaaa:)

z miłością

Źródła: Transerfing rzeczywistości” Vadim Zeland 

(Visited 7 557 times, 1 visits today)
44- 44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. malacza 15 stycznia 2019 o 20:44

    „Łapię spojrzenia facetów, więc jest nieźle”

    To zdanie sprawia, że jestem zrozpaczona kondycją kobiet 😥😥😥

    1. Pepsi Eliot 15 stycznia 2019 o 20:49

      jak będziesz rozpaczać, to też Cię siła równoważąca kokosem łupnie, jest jak jest. Dla Niej to było ważne, akceptacja drugiego człowieka. Nie porównywanie się do niego. <3

      1. ewa patrycja 16 stycznia 2019 o 15:14

        Pepsi, LUV!
        „Jest jak jest, ale bez mówienia jak jest” oraz „Akceptuję tę chujnię” to moje ulubione od ciebie wersety. Działają <3

        1. Pepsi Eliot 16 stycznia 2019 o 15:18

          <3

  2. Martafig 15 stycznia 2019 o 21:01

    Znam dziewczynę, której lekarz w wieku 26 lat oświadczył że przeszla menopauzę. Badania to potwierdziły. Teraz ma 36 i właśnie urodziła dziecko. Swoje. Lekarze robią cuda w tych akurat tematach (bo wreszcie to im rzadko wychodzi), także koleżanko od komcia uśmiechnij się i nie smuć <3

  3. ana 15 stycznia 2019 o 21:39

    Pepsi, a co jeśli ktoś bliski praktycznie topi się w tym smutku/strachu? Powiedzmy, że kilka miesięcy temu siedział w kałuży, która dziś przybrała wymiary jeziora. Leczy się na depresję, ale niechętnie. Śpi totalnie, najchętniej biegałby cały czas po lekarzach. Lęk o zdrowie, hipochondria. Badania nic nie wykazują. W bólach psychosomatycznych, które przemieszczają się po różnych częściach ciała, doszukuje się kolejnych chorób. Tłumaczenia, że tak objawia się jego depresja na nic się zdają, nie dopuszcza ich do siebie. Jest w pełni skupiony na analizowaniu swego samopoczucia, a najmniejszy dyskomfort urasta do tragedii, przekonania o konieczności operacji itp. Czy można jakoś wrzucić taką osobę na inne tory? Odpiąć ją od wahadeł, które karmi?

    1. Pepsi Eliot 16 stycznia 2019 o 09:24

      Ta bliska Ci osoba/świadomość zalogowała się do swojego awatara i idzie swoją ścieżką ewolucji, niekiedy regresu. Śpi głęboko, dlatego wahadła destrukcji robią z nią co chcą. Jesteśmy tutaj po to, żeby doświadczać i dobrze się bawić, wyciągać wnioski, uczyć się jak się gra w tę grę, a jednocześnie pozbawiać się lęków, co natychmiast skutkuje wypełnianiem się miłością. Ta osoba jest skupiona tylko na sobie na swoim smutku i wahadło jej nie puści, bo to idealna sytuacja, będzie zachęcać do psychotropów, kolejnych uzależnień. Możesz porozmawiać z tą osobą, ale pierwszy krok do przebudzenia, chociaż tym co go wykonali z perspektywy czasu wydaje się taki oczywisty, i nie rozumiesz, jak mogłaś tak długo spać, to jednak dla tych jeszcze śpiących, jest czarną magią. Słowa to za mało, to jakoś musi zaskoczyć, może zgodziłaby się na jakieś próbne ćwiczenie. Ale te zmiany odbicia w zwierciadle rzeczywistości 3D dzieją się nie tak szybko jak w przestrzeni transcendentnej,i to może kogoś zniechęcić. Próbuj pomagać, uśmiechaj się, głaszcz, delikatnie przekonuj, nienachalnie, ja bym namawiała tego człowieka, żeby spróbował tak dla jaj, zacząc się śmiać każdego dnia 20 minut dziennie, śmiechem wymuszonym, może jakaś idiotycznie śmieszna, niezaangażowna komedia?

      1. ana 16 stycznia 2019 o 17:28

        Dziękuję Pepsi! Będę próbować.

        1. ewamaria 17 stycznia 2019 o 12:17

          Kiedyś można było kupić książeczki z żartami, dowcipami, skeczami i nawet gdy zaczynamy czytać i zmuszamy się by nie śmiać się od razu (bo przecież jesteśmy smutni), to jednak po kilku przeczytanych numerach nie wytrzymujemy i pojawia się nieskrępowany śmiech, niekiedy głośny. Polecam 🙂

          1. Niki 17 stycznia 2019 o 15:53

            To niestety nie działa na osoby w prawdziwie zaniedbanych przewlekłych stanach depresyjnych, a w zdiagnozowanej głębokiej depresji to już naprawdę ciężko coś dać człowiekowi od siebie co zwykle ludziom tylko smutnym rozjaśnia życie, zmienia perspektywę… znałam kilka takich osób w głębokiej depresji, oni nawet nie byli świadomi, że śmierć wcale nie będzie dla nich wybawieniem, a i z ich bliskich nie zdjęła ciężaru, pomimo tego że robią wszystko, aby normalnie funkcjonować, pamiętają to co przeżyli „chorując” razem z nimi i ten moment kiedy musieli ich odciąć. Farmakologia na depresje nie działa, bo przyczyn nie leczy tylko minimalizuje objawy, na terapie chodzą i nic z tego nie rozumieją, można tak chodzić latami, poprawianie humoru na siłę śmiechem oceniają jak nawracanie na religię przez inkwizycję, o zdrowym odżywianiu czystym pokarmem nie chcą słyszeć, bo nie rezonują z nim tylko z fuckfoodem, ale zauważyłam że na pewne osoby w stanach depresyjnych ma wpływ poznanie kogoś kto jest w gorszym stanie, w gorszej sytuacji niż on sam, opieka nad taką osobą potrzebującą jest dla nich ukojeniem, widzą jaśniej, zdejmują z siebie ciężar, zmieniają perspektywę na swoje życie. Inni muszą spaść z wysoka na bruk, upodlić się na oczach ludzi, zobaczyć siebie w ich oczach, kiedy już są na dole, podnoszą się i wychodzą na światło. Natomiast inne osoby w bardziej zaawansowanym stadium to nie rusza, gdyż depresją rządzi ego, rozmyślają tylko o sobie, o tym co stracili, ile w nich winy, że są dnem i tam muszą pozostać, betonowe ego nie pozwala zmienić perspektywy.

  4. malacza 15 stycznia 2019 o 22:11

    Dziękuję Pepsi ❤

  5. Keyt 15 stycznia 2019 o 22:15

    Hipotetyczna sytuacja, jest lodowisko na chodniku i mimo stąpania z uwagą wyrznęliśmy orła i ojoj, złamaliśmy rękę. Zwykła sprawa, kości się zrosną i będzie w porządku. Teoretycznie. I teraz, jak to jest z tą przestrzenią wariantów i urzeczywistnieniem naszych myśli? Chodzi tylko o świadomość, że nasze ciało ma tę mozliwość, czy bardziej przyziemnie, kości się zrastają tak po prostu i nic w tym takiego i owa sytuacja (zrośnięcie kości) zadzieje się, bo uważamy, że tak się stanie? A potencjalne komplikacje, czy mogą się wydarzyć mimo naszego przekonania, że będzie w porządku? Czy możemy je wywolać TYLKO obawą, że coś może pójść nie tak? Konkludując, dostajemy ZAWSZE to, co myślimy?

    1. Pepsi Eliot 16 stycznia 2019 o 09:14

      Czasami jesteśmy wmanewrowani w coś, w jakąś historię, jak małe dziecko, które nic nie myśli takiego, a dzieje się coś nie tak z jego ciałem.
      A my nie tyle dostajemy, tylko sobie bierzemy, ale jak rozumiemy, że nasze myśli nam szkodzą, polecam trochę medytacji, oczyszczenia się z myśli, po prostu obserwuj i nie komentuj, i nie zajmuj się tym. Po prostu przez chwilę znalazłaś się na takiej linii życia, a może to złamanie ręki uchroniło Cię przed czymś innym, też tak jest. No i ciesz się, że to nie cokolwiek innego.

      1. Keyt 16 stycznia 2019 o 09:19

        Wszystkie kończyny mam całe, po prostu chciałam zrozumieć schemat, poprzez akurat taki przykład 😀 Dziękuję 🙂

        1. Pepsi Eliot 16 stycznia 2019 o 10:26

          To tego już nie rozumiem, po co się tym zajmować, gdy wokół jest tak pięknie

          1. Keyt 16 stycznia 2019 o 10:58

            Czym innym jest rozkminianie życia na podstawie doświadczeń własnych, gdzie niejednokrotnie nie stać nas na obiektywizm, miewamy zbyt emocjonalne podejście, żeby próbować rozumieć na chłodno. Oparłam się na przykładzie od czapy, bo z tym mnie nic nie wiąże, a rozgrzebywanie własnych doświadczeń to studnia bez dna. A przecież chodzi o zrozumienie i bez znaczenia, w jaki sposób? Dzięki jeszcze raz ;)))

  6. Ulla29 16 stycznia 2019 o 07:22

    Witam Cię Pepsi,
    Moje wahadla tak sie rozchuśtały, ze odnoszę wrażenie że kręcą juz koła,😞
    Nie potrafię sama wykrzesać z siebie zadnej, szalenczo-pozytywnej radosci,dlatego zapisalam się wczoraj po pomoc do psychologa, moze znajdę swiatełko…
    Pozdrowiam wszystkich serdecznie

    1. Pepsi Eliot 16 stycznia 2019 o 08:50

      psycholog zacznie namawiać do grzebania w sobie, a to zwykle nie jest dobry pomysł

      1. Bogata 16 stycznia 2019 o 10:46

        Psychoterapeuci tez sie juz powoli przebudzaja.

        1. Pepsi Eliot 16 stycznia 2019 o 11:14

          to piękne co napisałaś

        2. KasiaK 16 stycznia 2019 o 20:05

          Gdzie są tacy? Bo niestety jestem „rozgrzebana”.

  7. Beatriki 16 stycznia 2019 o 09:07

    Odrazu mi lepiej 😊😊😊 dziękuję Eliot.Dobrego dnia

  8. lida 16 stycznia 2019 o 10:17

    Pepsi, a ja mam pytanie i prośbę o wyjaśnienie jeśli chodzi o macę. Wyczytałam gdzieś, że nie powinni jej stosować osoby z chorobami tarczycy(hashimoto), ponieważ zaburza ona pracę tarczycy, a także osoby z zaburzeniami serca. Co o tym sądzisz?

    1. Pepsi Eliot 16 stycznia 2019 o 10:22

      maca nie jest hormonem, maca naturalnie reguluje hormony, więc zupełnie nie ma logicznego uzasadnienia dla pierwszej części pytania. Natomiast maca działa podobnie jak kawa, czyli jest energetyzerem, czyli podnosi trochę ciśnienie krwi właśnie jak filiżanka kawy i w tym sensie ma wpływ na serce.

      1. lida 16 stycznia 2019 o 17:07

        Dzięki bardzo za odpowiedź <3

  9. Ulla29 16 stycznia 2019 o 11:42

    Moze i psycholog zacheca do” grzebania”w sobie ale nie widze juz nadziei😢

  10. martafig 16 stycznia 2019 o 15:26

    Pepsi a ja od jakichś dwóch miesięcy nie wiem o co kaman.. Chodzę radosna, pełna energii, uśmiechnięta, nie oglądam polityki i olewam matrix. Ale to niepodobne do mnie bo wcześniej byłam smutna, znudzona, ospała i wiecznie narzekałam. No i się bałam, czasami bardzo mocno. Co prawda lęk jest nadal bo nie do końca rozumiem co się ze mną dzieje.. I wymyślam, że może mi cos urosło w głowie albo mam dwubieguna.. Czemu tak jest, że człowiek nawet jak się fizycznie czuje super to głowa mu wkręca ze coś nie tak?

    1. Pepsi Eliot 16 stycznia 2019 o 15:27

      budzisz się, a ego to ego

  11. Carrie 16 stycznia 2019 o 17:01

    Pepsi, kocham Cię :-*

    1. Pepsi Eliot 16 stycznia 2019 o 18:18

      <3

  12. kitek 16 stycznia 2019 o 17:10

    Pepsi jakie masz stanowisko wobec pomagania ludziom? Ja wiele razy pomagałam zupełnie bezinteresownie ludziom, sprawiało mi to przyjemność, ale gdy ja byłam w podbramkowej sytuacji – to od nikogo pomocy nie otrzymywałam. Najbardziej uwidacznia się to na studiach, gdzie ja, „dobroduszna” wszystkimi notatkami się dzieliłam, natomiast gdy chciałam coś od kogoś wziąć to ludzie kręcili, wywijali się od pomocy. Mam wrażenie, że ludzie w większości stali się tacy bardziej jałowi, ewidentny wyścig szczurów na wielu płaszczyznach życia. Postanowiłam odciąć się od ludzi, być obojętna, nie udzielać żadnej pomocy ani wsparcia (tudzież od nikogo nie oczekiwać nic), wręcz zminimalizować kontakt z ludźmi do minimum (jestem intro), nikomu nic nie mówić o sobie, ani nie prosić o doradzanie (słuchać swojej duszy primo), mieć gdzieś co inni o mnie myślą i czy mnie lubią. Nie jestem w ogólności zamknięta na ludzi, po prostu czuję, że na ten moment odpadli ode mnie źli ludzie, a więc praktycznie wszyscy do tej pory. Czuję się lepiej, znacznie lepiej teraz. Co o tym uważasz Pepsi? Jesteś dla mnie bardzo ważną osobą, dlatego Twoje zdanie jest dla mnie ważne.

    1. Pepsi Eliot 16 stycznia 2019 o 18:17

      odpowiem Ci w poście, bo to ważne pytanie

    2. Marrakesz 16 stycznia 2019 o 20:56

      Też tak robię od pewnego czasu i mi z tym o dziwo dobrze. Tylko robię też tak z moją rodziną- nie tą najbliższą rodziną, no ale zawsze to rodzina. Nawet w ostatnie święta tak zrobiłam i pierwszy raz w życiu w święta było mi wspaniałe i odpoczęłam. Byli ze mną tylko moi domownicy i wszyscy orzekli, że te święta były najlepsze.
      Jednak obciążona od dzieciństwa przekonaniami, czasem ego międli w głowie i daje poczucie wyrzutów sumienia, że mam do nich niechęć. W rzeciwieństeie do obcych i nowo poznanych. Z nimi chce mi się gadać.

      To dobre pytanie- czy odizolowanie się od większości starych znajomych i dalszej rodziny to dobre wyjście?

  13. Keyt 16 stycznia 2019 o 18:40

    „Tyle mojej biedy, co jej we własnych żądaniach wynajdę” tak jakoś mi się przypomniał Janek Bohatyrowicz, a pięknie podsumowuje życie tych mniej „śpiących” 😉 Z przyjemnością poczytam Twoje stanowisko odnośnie pomagania, temat wybitnie na czasie.

  14. grzesia 17 stycznia 2019 o 14:43

    Szanowna Pani,
    jesli mogę ociupińk zainspirować to ja to ogarniam tak:

    w ramach dnia codziennego jestem jak „królowa angielska – etykieta, bonton, brak mimiki, dobre wychowanie, i konwenanse (nie żeby z przekonania, ale ze znajomości reguł) – co myślę to moje. Nie myślę w kategoriach ” traktuj ludzi lepiej niż oni ciebie…” to na mnie nie działa, to jest gra..
    Największym wyzwaniem jest „nie dać sobie wejść na łeb” ale… w arcykulturalny sposób, w którym wiodącym motywem jest „niestandardowe zachowanie”
    przykład? proszę bardzo
    zeźlona postać do mnie „PUKNIJ SIĘ W GŁOWĘ”
    ja ciałem wyrażającym lekkie skonsternowanie i nieśmiałość pukam się czujnie i delikatnie we własne czoło i zdziwiona, nieśmiało mówię „i cooooo i chyba nie yyy nie działa”
    zeźlona postać stoi ogłupiała
    (ps cały czas masz pozę królowej i nie bardzo wiadomo czy to serio czy pozerstwo)
    a opcję smutek mam prawo włączyć w godzinach 22:30 do 22:45 (jak prąd w Albanii) i wtedy można ciśnąć na Brydżit
    .. na co na ogół nie mam siły

    i wiesz co…. te gamonie reagują dobrze na szpilki, wiesz jak jest „mam szpilki i nie zawaham się ich użyć!!!

    1. Carrie 20 stycznia 2019 o 23:38

      Cudne
      <3

  15. Klaudzia 25 stycznia 2019 o 19:18

    Ej nie wszyscy terapeuci są źli i grzebią tylko w przeszłości, mam doświadczenie z jedna co fajnie tłumaczyła mi działanie lęku i koła lękowego i jak je omijać, dosłownie, oni jak ktoś napisał tez się budzą i nie zawsze to zła decyzja. Potrafią pomoc w dystansowaniu się od ego i się z niego śmiać, trzeba dobrze trafić. Buziaczki

  16. Ewaradzi 10 lutego 2019 o 23:38

    Odpowiedz Pepsi na forum o co chodzi z tym, że ja też szukam okazji żeby komuś pomóc. Bezinteresownie, nikt mnie nie prosi. Ale smutno jakoś, jeśli tego nie dostrzeże ten ktoś, albo nie wpadnie, że mnie też trzeba czasem pomoc. Zadać np. pytanie, ‚jak skoczył się twój problem, o którym opowiadalas’, ‚co powiedział lekarz po wizycie’ itp., a tu cisza …

    1. Pepsi Eliot 11 lutego 2019 o 09:10

      Odpowiadam na forum, jeszcze nie zrozumiałaś, jeszcze nie masz pojęcia o co chodzi. Taka pomoc i oczekiwanie jakiegokolwiek rewanżu, zadośćuczynienia, pytania zwrotnego, jest tylko egotycznym działaniem, które nie wpływa na Twoją ewolucję, nie wzrastasz, nie obniżasz entropii, nie otrzymujesz więcej danych. Ten smutek to jest właśnie ego, zawsze czegoś oczekujące, zawsze rozczarowane. Dopóki nie nauczysz się śmiać z siebie, że masz takie oczekiwania, rozbrajać tego ciągłego stanu niezadowolenia ego, będziesz stale z lekka obrażona na świat i właśnie taki świat będzie zawsze odbijał się w Twoim lustrze. Gdy przestaniesz oczekiwać rewanżu wszystko co robisz szczerego, będzie obniżać Twoją entropię, zaczniesz żyć świadomie, będziesz każdego dnia miała coraz więcej informacji od Wszechświata, wszystko będzie jaśniejsze

  17. Keyt 27 sierpnia 2019 o 22:35

    Stworzyłam w głowie przecudną historyjkę odnosnie tego, jak to cały czas sama sobie radzę ze smutkami, nikogo o nic nie prosiłam, aż tu nagle „odwazyłam się” poprosić kogoś, w mocno zmącony sposób, o to, żeby zjawił się przy mnie i pożywka dla czarnych kłębiastych mysli gotowa! Tak pogrywamy? Taki jesteś? Ja dla ciebie to i tamto, ty raz się zjawić nie możesz, bo masz lepsze rzeczy do roboty? Standard… W pewnym momencie zebrało mi się na mdłości od sztuczności tego wybiegu, wstukałam frazę smutek i wróciłam do tego postu i dziękuję za niego 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *