logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
86 260 591
423 online
31 594 VIPy
Reklama

obsesja/ pepsieliot.com

MACA This is BIO
NATURALNIE REGULUJE HORMONY

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Jak przebierając się na balu za spaleniznę pozbędziesz się obsesji i kompulsji?

obsesja/ pepsieliot.com

Doroślejąc, ludzie tracą zdolność zdystansowanego uczestnictwa w grze, pogrążają się w swoje gry bez reszty, niby w głęboki sen i w sumie tracą świadomość. No a ponieważ ludzie śpią na jawie, stają się bezwolnymi marionetkami posłusznymi wahadłom i życie” przydarza się im” jak marzenie senne. Błędy, które popełniłaś, stanowią Twój kapitał. Jeżeli przybierzesz taką postawę, to czeka Ciebie wspaniały sukces.
(Vadim Zeland)

I taki komć

Pepsi, jak przestać robić coś, co mnie wyniszcza? Mowa o zaburzeniach obsesyjno-kompulsywnych.

Próbowałam metody małych kroków, pisałam do siebie listy, ustalałam kontrakty, próbowałam też wszelkich technik motywacji, podchodzenia do siebie z miłością i akceptacją, odwracania uwagi, uważności, ale to cholerstwo wciąż wraca.

W momencie, kiedy chcę „to” zrobić, ale nie pozwalam sobie na to, powstaje we mnie napięcie, którego nie daję rady opanować i w końcu znów ulegam. Z kolei, gdy nie nakładam na siebie żadnych ograniczeń, obsesja rośnie w siłę, przejmując kontrolę nad moim życiem.

Mam wrażenie, że kręcę się w kółko…

Reklama

Tu znajdziesz skuteczny spalacz tłuszczu BIKINI BURN TiB z ekstraktem z zielonej herbaty, jagodą acai, hca, octem jabłkowym, kelpem, wyciągiem z grapefruita i bezwodną kofeiną. Idealna synergia (szczególnie na początku) z programem „jem i chudnę” z przerywanym postem.


Jeżeli postanowisz postrzegać pozornie negatywną zmianę w scenariuszu jako pozytywną, to wszystko takim właśnie się okaże.
(Vadim Zeland).

Jeśli spojrzysz na swoje obsesyjno-kompulsywne zaburzenia jak na coś pozytywnego, to właśnie tym się okażą. Nawet strach, potworna nerwica lękowa może okazać się ratunkiem.

Nie wiesz jak działa ta gra, śpisz, przeczytałaś to i owo, piszesz do mnie, a nóż widelec coś się odmieni w Twoim życiu, czyli nie umiesz grać, nie rozumiesz, że jakbyś była idealna, sytuacja czysto hipotetyczna, bo nawet tata Absolut musi wzrastać, bo zacząłby zarastać perzem, jak na tapczanie leży leń, a więc nawet wtedy należałoby ewoluować.

Sama stwarzasz te kompulsje, te obsesyjne myśli, tę konieczność Marka Kondrata w śmiesznym, spalonym więc prawdziwym filmie dzień świra. Pytanie po co?

Reklama

Tu znajdziesz organiczne białko roślinne z brązowego ryżu RICE PROTEIN This is BIO, doskonałe źródło pełnowartościowego białka, aż 88%


A więc jesteś szajbuską z obsesjami, jakże to piękne, ile możesz zdziałać, zrozumieć, doświadczyć, jak bardzo dokładnie czujesz życie, wrzyna Ci się jak za ciasne majtki pod pludrami, i tylko o nich myślisz i musisz iść przy murze i 17 razy obejrzeć się za siebie przez lewe ramię.

Dobra, zapędziłam się na Twoje poletko. Zastanówmy się po co zalogowała się Twoja dusza do tego awatara, po co zalogowała się Twoja kumpela, która żyje tylko strachem, po co Dymny pił na umór, a Himilsbach dlaczego chrypiał od darcia faj, a dlaczego Merlin się wciąż odchudzała, a i tak faceci uważali ją za idiotkę?

Jesteś uzależniona od zachowań, których nie chcesz robić, ale musisz, bo ego każe Ci z powodu jakiegoś bolesnego poczucia straty połączonego ze skrajnymi doświadczeniami somatycznymi, jak głód fizyczny, a więc dzieje się, że dochodzi do Ciebie właściwie jeden sygnał, muszę to zrobić.

Nie możesz wtedy ani leżeć, ani siedzieć, ani chodzić, ani zająć się czymkolwiek sensownym, musisz zrobić coś tam, coś tam.

Ale to jeszcze nie koniec koszmaru, gdy tylko spełniasz swoją kompulsję, nałóg powraca, ponieważ taka jest jego mechanika. I wszelkie zaklęcia, czary mary,  techniki mądrych wieszczów okiełzania go, okazują się nieskuteczne, gdyż siła tego czegoś jest ogromna. Niekiedy niewyobrażalna dla ludzi, którzy tego nie doświadczyli.

I ponownie pojawia się cierpienie oraz balansowanie przy końcu klifu, jak tak można żyć, o co chodzi? Ten koszmar przymusu, impasu nigdy się nie skończy?

Może się skończyć, ale nie ma innego wyjścia, tylko nauczyć się inaczej reagować. Zbyt pysznym i łatwym stałaś się kąskiem dla wahadła destrukcji, żeby Cię odpuściło. Jesteś przesmaczna i bardzo łatwa do schrupania.

Jak słaba uczennica, która na zabawę karnawałową w sali gimnastycznej przebiera się za spalony kawałek chrustu. W sensie popielcowego faworka.

obsesja/ pepsieliot.com

Potrzebna jest Ci jak powietrze duchowa transformacja, przeskoczenie z tej linii życia na inną, gdzie życie nie będzie tak boleć, tak dotkliwie wbijać się w tyłek jak kolec w piętę, jak oset w bucie, jak pszczoła, albo mrówka. Pojaw się na linii życia, wybierz wariant, gdzie ego nie będzie takim świrem.

Najłatwiej to osiągnąć poprzez zmianę reakcji na zaistniałą sytuację.

Pojawia się kompulsja, a Ty zaczynasz się wściekać, martwić, nie życzysz sobie tego przyduszania do muru, to jest nie do wytrzymania, jednym słowem karmisz wahadło destrukcji, dopieszczasz go, nie odpuści Ci, jesteś idealna.

Gdy pojawi się przymus, zacznij skakać z radości, śmiej się, okaż wdzięczność, mów, że to świetnie, że za każdym razem, gdy Twój mężuś nie zasłoni firany w bardzo określony sposób Ty musisz czynić gusła i zaklęcia, aby było tak jak ma być, pokopanie maksymalne 16 razy.

Każdy Twój smutek, a nawet rozpacz, gdy lądujesz z głową w sedesie co 2 godziny, gdyż nie potrafisz przestać jeść, a potem womitować, powinnaś zamienić w idiotyczną radość, śpiew, taniec, pokrzykiwanie, pohukiwanie jak szary puchacz, cokolwiek, czego wahadło się zupełnie nie spodziewa.

Ono karmi się Twoją rozpaczą, strachem i smutkiem, radosne idiotyzmy nie będą go karmić. Trzeba zachować się, zareagować nieadekwatnie do zaistniałej sytuacji.

Ucieszyć się z przegranej próby, bo pewnie to było Ci potrzebne w danym momencie życia, bo to jest istotnym etapem na drodze Twojego rozwoju i przyjąć obiektywny fakt porażki.

To nic takiego, kij z tym, jest jak jest, mówisz temu wszystkiemu „tak”. Akceptujesz, zaprzestajesz walki.

– Ile pani ma w sobie walki z szajbą?
– Zero.
– Idealnie.

Po pewnym czasie wahadło odpuści, nie jest rozumne, nie jest mściwe, jest tylko głodne. Odchodzi z miejsca, gdzie nie ma wyżerki. Będziesz wolna od kompulsji, a drobne świry, które zdarzają się każdemu odpukującemu w niemalowane drewno to już pestka.

Jeśli popełniłaś ponownie gruby błąd, poniosłaś kolejną klęskę, uciesz się, że  jesteś na drodze do sukcesu. Jeżeli zaś będziesz się biczować, narzekać i skarżyć niepowodzenia po prostu będą się powtarzać. Tak to mniej więcej działa.

Zachowując się adekwatnie do oczekiwań wahadeł, będziesz bezskutecznie cierpiała,  reagując idiotycznie, nieadekwatnie, włączasz obiektywny fakt porażki w pole własnej samorealizacji, przetapiasz kamień węgielny w złoto. To jest właśnie lapis lazuli, materiał wyjściowy, surowiec, który może zostać poddany duchowej transformacji.

Wszystkie zdarzenia zewnętrzne, które stają na Twojej drodze traktuj w kategorii gry. Gra na tym właśnie polega, że nie wygrywa kompulsywny wariat, tylko chłodny zawodnik. Obmyśl sobie swoje zachowanie i tak postąp, nieadekwatnie, nieodpowiednio, idiotycznie do sytuacji.

Przypomnij sobie Biesy Dostojewskiego, jak dobrze urodzony Nicolas nagle wstał i złapał za nos i powiódł po sali wysoko postawioną osobę, tę z wierchuszki, gdy na pewnym spotkaniu towarzyskiem ęą, poważna i szanowana persona zagaiła, że nikt jej nie będzie wodził za nos.

Życie jest yyy … partią pokera, jeszcze tego nie skumałaś?

z miłością

(Visited 4 102 times, 1 visits today)
44- 44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Mirinda 9 marca 2019 o 09:13

    Dziękuję <3

  2. emilie.jolie 9 marca 2019 o 13:10

    Stokrotne dzięki za ten wpis!!

  3. Mirinda 9 marca 2019 o 16:02

    Pepsi…Rozumiem że w ten sam sposób można potraktować opór, wewnętrzny opór. Zauważać i wyśmiać. Takie coś..Że wiesz że masz „połknąć żabę” zrobić coś, co jest ważne, potrzebne itd i podświadomie robisz uniki, nie chce ci się bo tego nie lubisz, nie kojarzy ci się z przyjemnością na przykład, a raczej z wysiłkiem jakimś np. zamiast kwadrans siedzisz na YT trzy godziny. Ba, nawet przestrzeń wychodzi ci naprzeciw i nagle koleżanka proponuje spacer, a pogoda taka piękna…No i nawarstwia się potencjał bo wieczorem jestem zła – kurcze znowu tego nie zrobiłam…Rozumiem że można jak Scarlet Ohara (przynajmniej dopóki się da, bo w końcu i tak trzeba sprawę załatwić) powiedzieć- pomyślę o tym jutro.

    1. Pepsi Eliot 9 marca 2019 o 17:29

      zadręczać się myślami odradzam bezwzględnie, ale mieć do siebie dystans i śmiać się z siebie to lekarstwo

      1. Mirinda 9 marca 2019 o 18:18

        Prawda 🙂 Dziękuję, coś kliknęło dziś we mnie właśnie 😉

    2. Agata 10 marca 2019 o 10:52

      Znalazłam na Youtubie Guru Kriszna, który mówi właśnie o tym. Aby być szczęśliwym, musza być spełnione trzy warunki , jednym z nich jest integrity czyli tak jak rano sobie zaplanujesz dzień a pod wieczor okazuje się ze nic z tego nie zrobiłaś, wręcz przeciwnie, zamulałas w domu cały dzień, rodzi się poczucie winy, zaczynasz wkurzać się na się ie itd. Zatem potrzebna jest jedynie świadomość tego, żeby trzymać się planu dnia, potrzebna jest na początku dyscyplina i obserwowanie siebie, za każdym razem jak schodzisz z planu, kieruj się z powrotem. To wymaga wysiłku, ale przy osi świetne rezultaty. Powodzenia!💛

  4. Anitka 9 marca 2019 o 22:45

    Jak to działa, że gdy kogoś pragniemy a on nie chce to nie a gdy odpuszczamy nagle mu się o nas przypomina? Jak to wygląda od strony fizyki kwantowej itp?

    1. Pepsi Eliot 10 marca 2019 o 06:48

      jak znika z Twojej drogi życia, to prawdopodobieństwo jest coraz mniejsze

      1. Merci 10 marca 2019 o 07:38

        Skoro znika z naszej drogi to czemu nagle takiej osobie zaczyna na nas zależeć? Można szerzej rozwinąć myśl?

        1. Pepsi Eliot 10 marca 2019 o 09:56

          widocznie nie zniknął, ale jak zakochasz się w Bradzie Picie, to zapewniam Cię, że jak go nie było, tak go n ie będzie na Twojej drodze, a raczej jest jakieś znikome prawdopodobieństwo, baaardzo malutkie. Mechanika kwantowa opiera się na rachunku prawdopodobieństwa.

          1. Merci 10 marca 2019 o 18:54

            Faktycznie coś tam trzymać na jednej drodze, nawet nieświadomie poznaję osoby których nie znałam wcześniej a gdy poznałam okazało się, że to znajomi tamtej osoby a miejsca które mnie zainteresowały i tamtą osobę, czy u czasem coś nam nie pomaga wybierać dusza?
            I dlaczego potrzebny był ten fakt odpuszczenia sobie tej osoby. Czemu gdy przestaje nam już prawie zależeć, baa gdzieś tam zaplątuje się nowa osoba ta stara nagle na nas wpada, uśmiecha się, piszę?

          2. Pepsi Eliot 10 marca 2019 o 19:02

            bo nie ma już piętrzenia potencjałów, piszę o tym w każdym poście,

    2. Keyt 10 marca 2019 o 17:41

      Może to kwestia „pragnienia”? Czasem może mieć to ogromne znaczenie, rozróżnienie pojęć, gdyż – jak się napijesz, bo jestes spragniona, to idziesz dalej i się przy tym nie zatrzymujesz. Takie tymczasowe, owszem, potrzeba do spełnienia, jak i jest potrzeba doświadczania z drugą osobą tak blisko, część ludzi tego nie ma, posiada natomiast inne potrzeby, grunt to się rozeznac w swoich. Może akurat w tych okolicznościach nie było to szansą na kluczowe doświadczenia dla nas i tej drugiej osoby, może miala wypłynąc z tego inna nauka. Do rozważenia pod siebie 🙂

  5. Agata 10 marca 2019 o 11:02

    Bentinho Massaro (chłopak z nieprawdopodobnie duża doza samoświadomości) mówi tak: zrób coś nowego, bądź obserwatorem a nie graczem. Następnym razem jak dopadnie Cię taka myśl, po prostu przyznaj jej racje. To sprawi, ze twoje ego przegra. Bo dopóki podejmujesz ta grę, doputy się męczysz i powtarzasz ten sam wzór. Droga do uwolnienia się od tego leży w PRZYZNANIU RACJI EGO, przyznaniu racji, ze to w co wierzyliśmy jest jakie jest i wtedy poczujesz autentyczna ulgę ciała (westchnienie sobie) i duszy. Te silne napięcia to nic innego jak zaprogramowane stare wierzenia z dzieciństwa, których wtedy nie byliśmy w stanie przerobić, bo nie byliśmy na tyle świadomi. Nasza dusza chce tylko dwóch rzeczy : kochać i wyobrażać sobie nasze życie takie jakie powinno być, marzyć. Zatem wyobraź sobie taka jaka jesteś naprawdę, bo to jaka jesteś teraz to wyobrażenie siebie z przeszłości. Tu i teraz to owoc tego jak widziałaś siebie w przeszłości. Wyobrażaj sobie nie tylko jedna rzecz, ale mnóstwo. Wtedy zobaczysz ze jedna po drugiej zaczną do Ciebie przychodzić. Trochę dojechałam, ale mam nadzieje ze coś z tego Ci się przyda. Pozdrawiam 🌸

    1. Keyt 10 marca 2019 o 15:42

      Całe zycie, od początku, wszystko co robiliśmy, co nam się przytrafiało, jest cudownie ze sobą splecione, jedyną różnicą jest kwestia świadomości, zarówno zerkając wstecz, jak i mając na uwadze przyszłość. Siedzisz w teraz na kanapie, pijąc herbatę i projektujesz niejako przyszłośc, odpowiedzi na pytania przychodzą same, wyciągasz wnioski, stwierdzasz, że jesteś na coś gotowy i życie płynie, a ty razem z nim. Nie ma już nacisku, bo wiesz, że to, co się zdarzy będzie miało pozytywny wpływ na Ciebie, niezaleznie od tego, co przyjdzie. Nam pozostaje podjęcie rękawicy, albo i nie. A ta radośc, jak się okazuje, że komuś możesz pomóc, że ktoś w tobie zobaczył „coś”, co sprawiło, że zwrócił się o tę pomoc do ciebie, to niesamowicie duże wyróżnienie. Odbiegłam od tematu, tak, zdecydowanie na obsesje takie czy inne, pozwolić im być, a odpadną. I to będzie proste, jak już sie prostym stanie, dla nas istotne jest poznać teorie, a potem praktykowac w swoim tempie. Pieknej niedzieli 🙂

      1. Pepsi Eliot 10 marca 2019 o 17:23

        obsesje nie odpadają, gdy im się pozwala być, pięknej 🙂

        1. Keyt 10 marca 2019 o 17:28

          Mam inne wnioski z dotychczasowego doświadczenia, ale nie upieram się. Ponoć alkoholik do końca życia nim jest, na tej zasadzie, że w każdym momencie może poplynac, ale kij wie, czy to nie jest tylko przekonanie i to przekonanie sprawia, że można do tej obsesji wrócić, skoro zdefiniujemy się jako alkoholik. Nie podsumowuje się niczego w trakcie, w ostateczności. Doswiadczenia zyciowe swoje robi, ja tylko przekazałam swój odbiór rzeczywistości, ze znacznie krótszym stażem 😉

          1. Pepsi Eliot 10 marca 2019 o 18:23

            jesteś niemiła

          2. Marek 10 marca 2019 o 19:21

            Jako alkoholik zapewniam, że określenie siebie jako uzależnionego odbywa się w sposób wysoce dramatyczny a nawet tragiczny. Poprzedzone jest strasznymi okresami zapijania,potem trzeźwienia, odbudowy stabilizacji i tak w moim przypadku
            w czasie 45 lat było to 11, 7, 2×3, 2 lata Nigdy nie rezygnowałem z powrotu – przeszedłem najróżniejsze terapie, uczestniczę w mitingach AA, staram się żyć zgodnie z regułą ” 10 kroków”. Oczywiście są tacy, dla których zdefiniowanie siebie jako alkoholika daje jakby wewnętrzne przyzwolenie do powrotów. Jest inna grupa – takich jak ja, którzy nie poddają się mimo
            – jak to określamy „upadków” i są też tacy, którzy natychmiast przyjmują nowe reguły życia – szczęściarze.
            Dzisiaj mam 73 i od 4 lat idę drogą „postaram się z całej swojej siły aby dzisiaj się nie napić”.Marek

          3. Keyt 10 marca 2019 o 22:05

            Marku, nie przyszło mi zmierzyc się z alkoholizmem osobiście, nie mam zatem podstaw do próby zrozumienia, patrzę na to zbyt prosto, traktując każdą formę nałogu/obsesji jako doświadczenia, nie przywiązując się do definicji, do rozdzielania każdej z tych dróg. Dziękuję za Twój punkt widzenia, cenię sobie Twoje wnioski na podstawie Twoich doświadczeń. Każdy ma swoją mądrość, pięknym doświadczeniem jest do niej dotrzeć po swojemu. Wszystkiego dobrego :))

      2. Keyt 10 marca 2019 o 17:33

        Do swoich uświadomionych obsesji (chociaż czy nazywanie tego w ten sposób nie jest nadawaniem temu niepotrzebnego znaczenia?) podchodzę ze smiechem, rozczulają mnie, akceptuję siebie z nimi taką jaką jestem, dopiero to sprawiło, że nie trzymają się mnie kurczowo. One są, gdzieś z tyłu, tak jak zgubne podszepty eguśka, ale co z tego, że są? Niech będą, ja je akceptuje.

  6. Gabi Orchita 10 marca 2019 o 12:00

    Jak jestem w czarnym zadzie (choć trochę przytomnie) to przypominam sobie, że
    *za uwagą idzie energia*.
    Gdy zaczynam się nakręcać na walkę, zabieram swoją energię gdzie indziej, choćby do oddechu.
    Takie to proste gdy niczego nie komplikujemy.

  7. Owoxuś 11 marca 2019 o 21:48

    Droga Pepsi, chciałam Ciebie zapytać o opinie na temat dnia „postu” na samej wodzie kokosowej , warto ? Czy to lepiej już na sokach?
    Uściski
    V

    1. Pepsi Eliot 11 marca 2019 o 22:21

      na sokach

  8. Tess 24 kwietnia 2019 o 20:39

    Kocham Cię za ten artykuł. Był mi taaaaaaak bardzo potrzebny. Było dobrze, a później dałam się wciągnąć wahadłom na długie 2 tygodnie, w ostatnim tygodniu co dzień myślałam o szybkim tchórzliwym rozwiązaniu całej sprawy jakim jest moje życie. A dziś od rana zapisuje, ze akceptuje. Aby bardziej utkwiło w pamięci tłumacze na hiszpański, którego nie znam, a od dziecka chciałam się nauczyć. Poskakałam na trampolinie z synkiem. Fantastyczna sprawa, i patrzę na Pana co mi złego uczynił, i oswajam siebie na nowo, jeszcze raz jako żona zdradzona. Ale teraz tak inaczej. Bez przerażenia , ze nie wybaczyłam I przez to się nie uda odbudować niczego, siebie, dzieci na zmarnowanie i takie tam. Teraz myśl, ze nie wybaczyłam, ze no chyba tak nie kocham jak zależna kobieta od pana swego, ze może za rok nie będziemy razem, to taka myśl mnie nie przeraża. Ze zmiana kolejna jaka zaistnieje to po to by dalej wzrastać, rosnąć, odkrywać. O ile mój mózg jest zamglony i aż fizycznie to czuje, to nieustannie doświadczam przepływu energii w ciele, tak fizycznie. I to mnie we mnie zachwyca. Ale na spokojnie nie obrastam w piórka, bo żaden ze mnie Budda czy dziecię indygo. Jutro od rana zaczynam kurację i zamierzam wstać o 6. Zaznaczam, ze nie muszę i nie lubię. Ale chce. Bo to moje ruszenie ze skrzyżowania. Pepsi, artykuł wspaniały. Rzeczywiście jesteś w każdym z nas, a my w Tobie. Ty już wiesz i rozpoznajesz, a my jeszcze chwilkę potrzebujemy. Idę poprasować i pomyśleć. Albo nie pomyśleć jak się uda. Buziaki dla wszystkich.

    1. Pepsi Eliot 24 kwietnia 2019 o 22:21

      <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *