logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
97 522 545
162 online
32 727 VIPy
Reklama

 MOJA REWOLUCYJNA KSIĄŻKA
„LECZENIE DOBRĄ DIETĄ”

z autografem:)

gluten/pepsieliot.com

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Jak przeżyć pierwszy tydzień na 811, a nawet 8 lat

Sie nie umie lecieć Masłowską, a sie by przydało, Pilchem też nie. Rapem o rawie, powaga, poważnie, to ważne. Nie potrafię, a może nie chcę się nabzdyczać na temat jedzenia, nawet jakby okazało się najbardziej prozdrowotne na całym świecie. I nie chcę też z tego wyluzowania robić nabzdyczania, po prostu.

Nie jestem lekarzem, więc nie będę leczyć, nie jestem też zielarzem, ani higienistą. Dlaczego więc ośmielam się zawracać Burżuazji głowę? Uśmieszek. Bo to co wiem okazało się bardzo, bardzo dla mnie i wielu innych dobre, więc jest duże prawdopodobieństwo, że dla kolejnych też będzie dobre.

Moja 811 więc

Często pytasz, co ja właściwie jem?

Właśnie mija 8 lat odkąd odżywiam się głównie surową żywnością roślinną i postanowiłam przypomnieć jak to było w yyy … pierwszym tygodniu.

Będąc zupełnie zieloną, ale niesamowicie zajawioną tematem, a tu zaraz na samym początku natrafiłam na arta (ten blog już nie istnieje) niezwykle mnie wtedy rozczarowującego.

Wyznanie witarianki z tamtego bloga: – po wieloletniej euforii nastąpiło zwątpienie, bo młodemu skoczyły trójglicerydy i ogólnie coś było nie tak.

Autorka tego bloga (ewidentnie z zacięciem literackim) zadecydowała, że koniec z witarianizmem, że wracają całą rodziną do jedzenia (owszem też organik and bio jak najbardziej) wszystkiego. Od tej pory familijnie jedzą jaja, mięso, kurczaki i takie tam. Że kasze i tak zwane zdrowe chleby już im wychodzą bokiem, więc jedzą właśnie tamto ze zwierząt. Trójglicerydy obniżyły się, więc tym bardziej OK. Kobieta zaczęła się odgrażać, że nawet jak kiedyś wróci do witarianizmu, to na pewno nie do diety wysokowęglowodanowej (czyli na pewno nie do 811), a do wysoko-tłuszczowej. Nie wyjaśniła dlaczego.

To akurat bym bardzo odradzała, ale pewnie nie było powrotu.

Należy więc wysnuć prawdopodobną (jak widać) hipotezę, że ludzie którzy obrazili się na witarianizm mogą wrócić nawet do jedzenia mięsa, jeżeli jedli go wcześniej i nie będą to rzadkie przypadki. Wkręciłam się wtedy w szok.

Czyli, że między innymi kuchnia dajmy na to Magdy Gesler, którą nazywałam wtedy (jeszcze jako nieprzebudzona duchowo, frutariańska neofitka) żarciem w służbie chorobie, będzie teraz przytaczana jako przepisy prozdrowotne?

Nasi dziennikarze śledczy nie drążyli tematów programów kulinarnych Kuronia w kontekście jego choroby i w końcu śmierci. Wiadomo jaką kuchnię preferował. Nadal te programy podobno są puszczane w sezonie ogórkowym. Z kolei jego synowie (wyglądający bardzo ładnie, ale trochę jakby niezdrowo, mogę się mylić) też prowadzą program kulinarny oparty o podobne przepisy.
To kręci i nęci.

Hipotetyczna akcja 1

Budzę się i wypijam kawę. Potem śniadanie, jajka na bekonie, 2 bułki z dżemem i herbata, albo jeszcze raz kawka, tym razem z mlekiem.
Czekam i czekam, żeby móc zrobić trening, ale ciągle czuję w żołądku żarcie. Odbija mi się nieżywym zwierzęciem.
Trening, wreszcie.
Po 7 minutach na bieżni ponownie czuję jakbym miała kamień w brzuchu i nadal mi się odbija, tym razem bułą.
Ciężko mi idzie bieganie, może zrobię trochę krokodylków? Do tego pocę się dziwacznym zapachem, a tu idzie w moim kierunku pan Instruktor.
No nieeee, to jakiś koszmar. Dobra, kończę dziś wcześniej.
Prysznic, ale jakoś nadal ciężko się czuję: – Aaaa fakt nie było wypróżnienia. Na noc wezmę tabullette laxantex, bo wczoraj zapomniałam.
Ile to ja ich teraz biorę?
Nooo, całe opakowanie (12 sztuk), bo mniej jakoś przestało działać.
Dzisiaj zdrowy obiad, czyli bar sushi, 3 porcje futomaków z łososiem (przecież nori bardzo zdrowe).
Potem kawa no i deser, ale tutaj są słabe deserki, nie mam ochoty na mrożoną, zieloną herbatę (hihihi), więc wpadnę do Bliklego. W końcu lato mamy raz w roku, trochę pączusia jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
Jakoś tak mnie dziwnie suszy, aaaa tak, po sushi zawsze suszi (hihihi).
No a teraz wypiję szklankę wody bez gazu, zdrowo. Coli nie piję, bo aspartam podobno jest trujący mózg, co innego gdyby już dotarła do nas ze stanów lajtówka ze stewią. Ooooo, to coś dla mnie, bo dbam o siebie.
Potem kolacyjka, przeciągnęła się trochę. Do nocy.

Następny poranek: lustro w łazience

Ożesz, okazuje się, że podkrakowskie jezioro Kryspinów zmieniło swoją lokalizację i mam go teraz na twarzy, wprawdzie pod skórą, ale jednak. Ale się zdziwią kryspiniczanie, kiedy zobaczą, że nie ma ich jeziorka.
Jeść, jeść, jeść.
Trening?
No nieeee, będę dzisiaj dużo chodzić po hipermarkecie, to napnę brzuszki, prawie 6 Weidera, spoko i git.
itd. itp. itd.
Tak na pewno byłoby ze mną. Na pewno!!!

Więc nawet jakbym subiektywnie zawiodła się kompletnie na 811 i na witarianizmie, to nie wracam do mięsa, bo klasyki rodzaju nie jem w sumie 30 lat:)

Reklama

Idealna kuracja uodporniająca i silne odżywianie GREENS & FRUITS TIB minerałowo-witaminowy , też bogate źródło B complex plus 50 warzyw, owoców, ziół, enzymów i probiotyków, zawiera zarówno fosfor, jak i inozytol, oraz jak najbardziej CYNK i MIEDŹ, oraz znajdziesz też swoje WITAMINY D3 + K2 TiB(cholekalcyferol + mK7 z natto, z renomowanego laboratorium w Gnosis) do ssania, wchłania się do krwiobiegu już z receptorów podjęzykowych!


Z pewnością pozostaję roślinożerna, jednak jak zwykle stosuję suplementy pochodzenia zwierzęcego:

Greens & Fruits TiB (B12 zawsze produkują bakterie),
D3+K2 TiB (lanolina z runa owczego),
Omega 3 TiB (z oleju rybiego, właśnie, żeby trójglicerydy, czy fibrynogen nie wzrastał),
oraz kolagen (morski) idzie do 4 szklanki codziennych 4 szklanek, to wiem.

Z powodu małej ilości kontaktu ze słońcem na wszelki wypadek nie zamierzam zamieszkać na kole podbiegunowym, chociaż uwierz mi, że jestem trochę dziwakiem i tak naprawdę to są moje klimaty: głucho wszędzie, szaro wszędzie, co to będzie, co to będzie? Ale jednak zdroworozsądkowo wybieram słońce.

Akcja współczesna i jakże prawdziwa

Zwykły dzień:  

Po przebudzeniu woda (1,5 litra) z cytryną niezmiennie od 5 lat, a od 3 lat ta sama woda idzie do 4 szklanek, którą zaczynam każdy dzień. Wypijam pierwsze 3 szklanki.

Trening każdego dnia trwa minimum 40 minut 

Po treningu 4 szklanka z zielonkami trawa pszeniczna, jęczmienna, chlorella i spirulina, kolagen dodatkowo z kwasem askorbinowym (witamina C TiB) i MSM TiB (siarka organiczna), oraz jakiś jarmuż, róża, acai, szpinak, i surowe liście. Do 4 szklanki zawsze też idzie łycha Hemp Protein This is BIO.

Po 4 szklance, powolutku sączę sok z marchwi i jabłka z wolnoobrotowej wyciskarki.

Teraz oblucje, a po

Kiedyś ogromny zielony szejk, a dzisiaj (bo zielone już zjadam do 4 szklanki) idą po prostu surowe, zwykle organiczne owoce też w ogromnych ilościach. Dowolnych ilościach.

Potem spokojnie jem coś w sumie przez 3 godziny, dużo i nie liczę kalorii, ale jakbym policzyła, to minimum 2500. Pomidory, ogórki, kiszonki, łyżka organicznego natto co drugi dzień.

Porcja białka Shape Shake naprzemiennie z 8 białkami eko jaj. Nie jem żółtek, gdyż pilnuję zasady, że w diecie jest tylko 10% tłuszczu, a jak przesadzę jednego dnia (awokado, migdały), kolejnego tnę.

Do tego posiłku idzie właśnie Greens & Fruits TiB, a po nim D3+K2 TiB, oraz 1 Omega 3 TiB.

W oknie postu piję matcha, inne zielone herbaty, bezkofeinową kawę bio n-espresso, organiczną zieloną kawę, oczywiście wodę i pokrzywę.

żarty na bok, tego of course nie piję, to tylko lokowanie produktu Pepsi Eliot:)

Grzechy

Paczka chrupaków z bio kukurydzy (bez tłuszczu i innych dodatków), oraz 2 paski surowej bio czekolady gorzkiej.

Kończę jedzenie o 13 i następny posiłek dopiero po treningu biegaczym następnego dnia.

I właściwie tak minęło 8 lat:)

owocek

(Visited 13 961 times, 1 visits today)

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Patti 17 lutego 2012 o 20:42

    Super wpis! Jestes inspirujaca! Bardzo pozytywnie 😀

  2. pepsieliot 17 lutego 2012 o 21:14

    Patti hejka, bardzo Ci dziękuję i bardzo się cieszę i pozdro, pozdro, owocek 🙂

  3. Tomcio 17 lutego 2012 o 21:22

    No, no… dobrze się czyta i świetnie ogląda:) Zajrzę tu jeszcze! 🙂

  4. pepsieliot 17 lutego 2012 o 21:32

    Hejka Tomcio, bardzo się cieszę, czekam na Ciebie więc :)) owocek 🙂

  5. Ela Glos 17 lutego 2012 o 22:32

    hej Pepsi! ile to mniej więcej kalorii?:)
    dobijasz do tych 10% białka? ja gimnastykuję się w cronometrze, ale jakoś nie mogę! co drugi dzień jem gotowaną soczewicę, ale szukam jeszcze jakichś raw dobrych źródeł białka:)

    1. pepsieliot 17 lutego 2012 o 22:45

      Hej Ela, spirulina i konopie, to obecnie 2 najlepsze źródła surowego białka, ja staram się być na ok.2500kalorii dziennie, ale dzisiaj 7 godzin nie miałam dostępu do jedzenia, więc mniej, sciskam owocek:)

  6. MaRtA 18 lutego 2012 o 00:20

    Sałatka wygląda przepysznie 😉 jutro moze sprobuje ja zrobic 😉 tylko seler musze dokupic, bo zuzylam dzis do soczkow ;):):)
    pozdrawiam i czekam z niecierpliwoscia na nastepne przepisy 😉

  7. MaRtA 18 lutego 2012 o 00:25

    Sałatka wygląda przepysznie 😉 jutro moze sprobuje ja zrobic 😉 tylko seler musze dokupic, bo zuzylam dzis do soczkow 😉 :):)
    pozdrawiam i czekam z niecierpliwoscia na nastepne przepisy 😉

  8. pepsieliot 18 lutego 2012 o 09:01

    Hej MaRtA, cieszę się, że wpadłaś tutaj.
    Wszystko co jem tak na prawdę dopiero zaczyna smakować po pewnym czasie, dla weganina, który ma duży wybór gotowanej skrobii, takie jedzonko może nie być aż tak pyszne :), ale po pewnym czasie spoko, ciekawa jestem od kiedy Ty jesteś na witarce ?
    ściskam, owocek 🙂

    1. MaRtA 18 lutego 2012 o 16:24

      dokladnie roczek 🙂 w lutym/marcu 2011 rozpoczelam moja pozdroz 🙂 i jestem bardzo z tego zadowolona!! 🙂
      pozdrawiam

      1. pepsieliot 18 lutego 2012 o 17:43

        no to moje gratulacje, a co jesz, masz jakiś problem z przejadaniem sie orzechami czy też suszonymi owocami? Co Cię skłoniło do tej diety?

  9. Ma 18 lutego 2012 o 10:49

    Podziwiam Cię Pepsi! Jak zwykle źródło inspiracji i wiedzy :*

  10. pepsieliot 18 lutego 2012 o 12:09

    Ma, uwielbiam Cię, owocek 🙂

  11. MaRtA 19 lutego 2012 o 17:39

    nie wiem czemu nie moge odp wyzej na Twoje pytania.. chyba zadluga ta nasza konwersacja ;D;D no ale odp tutaj 😉
    czytajac Twoje pytania dotyczace orzechow i suszonych owocow – usmiech pojawil sie na mojej twarzyczce ;);) powiem szczerze, ze na poczatku, jadlam duzo orzechow, najwiecej chyba nerkowcow, ale to chyba dlatego, ze wczesniej jadlam bardzo sporadycznie orzechy, a jak juz to solone orzeszki ziemne :D:D haha wiec jak wzielam pierwszy raz do ust surowego organicznego nerkowca 😀 mhhh to potem moglam je jesc garsciami 😀 wiedzialam, ze robic tego nie moge, wiec sie ograniczalam, ale nie bylo dnia abym nie zjadla orzechow :D:D:) to samo tyczylo sie suszonych owocow, a najbardziej sliwek :):) pochlanialam je paczkami (takim obzartuchem bylam) Suma sumarum, wydaje mi sie, ze to przez to ze wczesniej jadlam dosc sporo slodkich rzeczy, a tu nagle zaczelam jesc wszystko surowe i moze brakowalo mi tego cukru 😀 wiec go szukalam i jadlam 😉 na dzien dzisiejszy jem bardzo malo surowych deserow, nieraz jak mnie wezmie na cos slodkiego to zjem 1 daktyla i po sprawie 😉 a co jem?? wszystko na co mam ochote!! 🙂 a ochote mam na owocki, warzywka, nasionka itd, po Tobie surowy tydzien poprowadze ja 😉 wiec zapraszam na mojego bloga, zobaczysz co ja jem i moze niektore moje przepisy zagoszcza w Twojej kuchni 😉 surowesmaki.blogspot.com co prawda zaczelam go prowadzic dopiero tydz temu, i nie jest on jeszcze dopieszczony, ale mam nadzieje, ze z czasem bedzie tylko lepiej.
    warzywko hahaha

  12. pepsieliot 19 lutego 2012 o 20:06

    Bardzo się cieszę, blog bardzo mi się podoba, bo właśnie byłam na nim i będę u Ciebie częstym gościem. Mój blog ma 2 tygodnie i powstał z powodu tego surowego tygodnia i słowo dopieszczenie w stosunku do niego byłoby mocnym nadużyciem, nie mniej jednak też się będę starać, pozdrowionka, warzywko :))

    1. MaRtA 19 lutego 2012 o 21:32

      ha ha ha, no to nasze blogi powstaly z tego samego powodu :):) chyba trzeba bedzie podziekowac Monice z rawolucji 😀 ze zapoczatkowala surowy tydzien i tym samym „dala zycie” naszym blogom, bo co prawda juz od dawna mialam ochote zaczac pisac bloga glownie zamieszczac w nim przepisy, ale jakos nie bylo motywacji no i przedewszystkim czasu… a teraz jak juz powiedzialo sie A to i B trzeba dopowiedziec 😉 a co do Twojego bloga to jest naprawde super! podoba mi sie jak piszesz 🙂 i fajnie sie go czyta ;)- a to chyba najwazniejsze 🙂

      1. pepsieliot 20 lutego 2012 o 09:38

        no właśnie, chociaż potem chyba pożałowała w moim przypadku, bo kilka razy linkowałam się na Vitalmanii,chciałam po prostu, żeby ktoś wszedł na tego mojego bloga, jak już będę prowadziła surowy tydzień i w końcu było już tak nieprzyjemnie, ze wypisałam się z vitalmanii. Ale nie uważam, że tylko ja na tym straciłam. Zawsze jest tak,że gdzieś gdzie zbiera się jakaś społeczność, wyłania się kilka osób bardziej aktywnych. Są to często ludzie , którzy mają coś do powiedzenia,ale nie koniecznie :), ale też nie zawsze chcą się do końca podporządkować zasadom tam panującym. Można ich wyrzucić, ale forum zacznie być mdłe i powoli wykruszą się ludzie, którzy tylko wchodzili i czytali, ale byli bierni, nie mniej jednak podbijali wejścia. Nawet jak forum ma charakter bardzo idealistyczny to i tak musi tam być ciekawie. Hautari i Ania też promowali swoje blogi pzrez Vitalmanię, ale ja wzbudzam zwykle więcej kontrowersji, takie mam doświadczenia, więc to mnie atakowano, twierdząc że słusznie. Przez pół roku byłam oddanym propagatorem vitalmanii, wszędzie o niej pisałam i dawałam linki. To samo z ciekawymi blogami. Prawda jest taka, że jak będziesz dobry i twój blog czy forum, coś wnosi fajnego, innego, nowego, albo po prostu bardziej dopasowuje się do dawania odpowiedzi na nurtujące ludzi pytania, to wcześniej czy później ludzie cię odszukują. Dlatego ja jestem otwarta, żeby ludzie, którzy mają na to ochotę mogli się tutaj promować. Stawiam tylko jeden warunek, jeżeli coś polecają, aby robili to jawnie. Przecież jak powiesz komuś, ze w tym sklepie kupiłaś to i to i nawet jak jest to sklep krypcioszka, a towar jest dobry, to dlaczego nie polecić. Mieszkasz w raju dla witarian, to jest niesamowita odskocznia, zobaczyć i przeczytać po polsku co się jada na wicie tam. I jakie przepisy dasz. Przepisy są bardzo ważne, ja ich nie mam, bo już takich potraw nie jem i nie polecam, więc to się na pewno nie spodoba, i wiem że niektórzy są rozczarowani tym, że jem tak ascetycznie jeżeli chodzi o urozmaicenie, a nie ilość :)). Masz dużą wrażliwość estetyczną, Twoje potrawy są piękne. To bardzo ważne. Trzeba się wspierać, ale tak na prawdę, bez zazdrości, bo życie i tak samo zweryfikuje co się ludziom podoba, gdzie chcą się wypowiadać i myślę, że dla wszystkich jest miejsce, bo te blogi witarian są robione z bardzo idealistycznych pobudek. Do tego dochodzi ta spuścizna po komunie, gdzieś tam w tyle głowy, nasi rodzice tym nasiąknięci, że jeżeli coś jest idealistyczne w założeniu, to nie powinno przynosić profitów. Najlepiej bądźmy wszyscy biedni to nie będzie trzeba zielenieć z zazdrości, że sąsiad ma coś nowego. Gdy tymczasem większość instytucji charytatywnych i fundacji przynosi zyski i nie pracują w nich tylko woluntariusze i co się dziwić że ludzie poświęcają wiele godzin na udzielanie się i pomoc i krzewienie świetnych idei i jeszcze jakoś muszą żyć i najlepiej się czują, kiedy mogą właśnie żyć z tego. Bo ta filozofia życia, jest czymś takim jak sztuka, którą tworzy artysta dla niego samego. Jest tym tak opętany i chociaż to jego największa życiowa pasja to jednocześnie jest to jego praca i zarabia na tym. Dzisiaj rano na meilu znalazłam zamówienie na moje produkty od znanej i cenionej firmy sprzedażowej. Nic by w tym nie było dziwnego, tylko zobaczyłam, że meil był pisany dzisiaj o 2 w nocy. VCzyli kiedy ludzie odsypiali ostatni weekend karnawału, jakiś człowiek, zapewne właściciel pisał w nocy zamówienie. Oczywiście i w przypadku artystów może wkraść się komercja i może powstać dzieło świadomie niskiej wartość a jednak sprzedawane przez nieuczciwego twórcę. Ale jeżeli chodzi o gust, to z tym podobno się nie dyskutuje, ale jak już chodzi np. o produkty pro zdrowotne, czy też mądre rady i diety to tak zwany marketing szeptany zaraz to weryfikuje. Ludzie jak im coś nie pomoże to to odstawią. Ale z kolei czasami nawet placebo pomaga :)).itd itp. Ściskam więc Cię, będę u Ciebie, będę Cię linkować jak mnie tylko zaciekawisz, czyli już to się stało :)), warzywko 🙂

  13. ewcia 22 lutego 2012 o 23:53

    twoja strona jest rewelacyjna i zdjecia sa śliczne, takze więcej zdjęć:) a jakiego programu uzywasz kochanie do obróbki zdjęć?
    sciskam

  14. pepsieliot 23 lutego 2012 o 08:36

    dzięki, dzięki Ewciu,wszystko robię w Adobe Photoshop, mam go dobrze obcykanego, owocek:)

  15. Monika 17 marca 2012 o 14:06

    podobaja mi sie zdjecia, wzrokowcem jestem:)

  16. pepsieliot 17 marca 2012 o 16:54

    dzięki Mo

  17. swobby 23 września 2015 o 23:41

    2500 kalorii? Naprawdę przy tej diecie 8:1:1 trzeba pochłaniać ich tak dużo? A co, jeśli jestem przyzwyczajona do 1200-1400 (często też mniej), mam się specjalnie zmuszać do większej ilości? Niczego nie trenuję, ale pracuję jako sprzedawca 8 h.
    Ciekawi mnie, czy na śniadanie wsunęłaś całe te cztery szklanki szejku, czy tylko jedną? 😀
    W głowie mi się nie mieści, żebym mogła być w stanie zjeść na raz 9 bananów… O.o
    Po dwóch bananach potrafię nie patrzeć na jedzenie przez 4-5 h, a co dopiero po tylu…
    Dlatego wydaje mi się mocną przesadą, wsuwać tyle kalorii, skoro ich nie potrzebuję… chyba?
    A może to dlatego, bo tak nawykłam od lat do tych niedoborów, że już nawet nie odczuwam potrzeby tych kalorii?

    1. pepsieliot 24 września 2015 o 08:03

      swobby jeżeli na diecie w dużej mierze frutariańskiej będziesz jadła 1200 do 1400 kalorii, to się zagłodzisz, znajdź posty które to tłumaczą, pisałam o termo-genezie po spożyciu surowych węglowodanów

  18. Ola33 9 października 2017 o 06:34

    Czy nie rezygnujac z kawy z kropla mleka ma sens taka dieta???

    1. Pepsi Eliot 9 października 2017 o 07:51

      oczywiście, że ma sens, tylko kupuj organiczną, najlepiej bez kofeiny

      1. Ola33 9 października 2017 o 09:09

        Dzieki Pepsi 🙂 uratowalas mi zycie!

  19. Dan 24 grudnia 2017 o 01:03

    Jestem właśnie na diecie 811 od tygodnia. Jak narazie nie przynosi spodziewanych rezultatów. Jem 80/80+% Węgli dziennie, 10% tłuszczu + 10% Białka. Aktualnie zmagam się z nieszczelnym jelitem, prawdopodobnie przerostem Candida, natrectwami i czasem objawy nerwicy się pojawiają. Na tej diecie mam częste wahania nastoju, odczuwam częsty brak energii, entuzjazmu do czegokolwiek, wypróżniam się rzadziej a jestem osobą szczupła z dobrą przemianą materii i zazwyczaj miało to miejsce nawet kilka razy dziennie, mam napęczniały brzuch, czasami wzdęcia. Czy mogą to być objawy pozbywania się Candidy czy mi ta dieta poprostu nie służy. Ogólnie ponad tydzień temu zrobiłem kuracje oczyszczająca jabłkami, przez pierwsze 4/5 dni czułem się super, miałem chęci do życia i dużo energii natomiast od 6 aż do teraz te wszystkie objawy powróciły związane z poglądem na rzeczywistość, braku entuzjazmu, chęci i energii życiowej. Co sądzicie? btw. Wesołych Świąt :))

    1. Pepsi Eliot 24 grudnia 2017 o 09:02

      nie żartuj, to model życia na całe życie, a nie kuracja 6 dniowa, dopóki nie skumasz o co chodzi odstąp od tego

  20. Julia 21 października 2018 o 02:13

    Chcę przejść na 811, ale po zjedzeniu banana mam brzuch jak piłka (nietolerancja może), a widzę, że banany to podstawa. Co mogę jeść w zamian?

    1. Pepsi Eliot 21 października 2018 o 12:09

      w naszym klimacie raczej 811 odpada, jak nie możesz jeść bananów, jak masz dostęp do dużej ilości świetnej jakości mango, to tak

  21. Lila 1 marca 2019 o 08:13

    Kusi mnie, kusi, kurcze muszę więcej Ciebie poczytać Pepsiaku kochany, choć znam Cię już z 4lata albo i więcej! Albo chociaż ten przerywany i szklaneczki… 🙂 kochana trzymaj kciuczki!
    Mega mnie inspirujesz pod każdym względem i duchowym i odżywiania zdrowotnosci a nawet biznesowym, ciesze się że są tacy ludzie jak Ty, szkoda że jest ich tak mało!
    Twoja wierna zawsze i na zawsze fanka!

    1. Pepsi Eliot 1 marca 2019 o 08:18

      z miłością do Lili

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *