A jakie masz objawy niedokwasoty? Źle trawisz białko? Jakie masz ciśnienie krwi?

Wiem Bridget, masz już dosyć słuchania, że Twój własny umysł to potwór, który myśli nie tak jak trzeba.
Że gdzieś w Tobie siedzi jakiś mroczny cień, demon-dziecko, wewnętrzny Hyde, który tylko czeka, żeby zepsuć Ci dzień.
Ziewasz. Ja też ziewam. I nie chodzi tylko o to, że to przegadany pokarm psychoterapeutów, ale chodzi o to, że to jest obok prawdy tematu.
To, co proponuję, to potężny, twardy i skrajnie pragmatyczny paradygmat, który stanowi doskonałą odtrutkę na pułapkę „wiecznego przygotowywania się” i pseudo-duchowego użalania się nad sobą.
Jest taki matriksowy dinks, UKRYTY PRZED TOBĄ wihajster z prawdą, że KTOŚ KTO NIE WIE, ŻE MA MOC, TAK JAKBY JEJ NIE MIAŁ.
Podczas gdy wielu ludzi próbuje grzebać łopatką w piaskownicy, analizując bez końca każdy lęk, wstyd, poczucie niesprawiedliwości dziejowej i tej w jego rodzinnym domu, w tym traumę z podstawówki.
Prawdziwa transformacja często następuje wtedy, gdy po prostu weźmiesz do ręki prawdziwą łopatę, zamilkniesz i zaczniesz przerzucać ziemię.
Niekoniecznie jestem rachmistrzyni i syndyczką Biblii, za to Goddard był dysponentem tej wielkiej alegorii, i mówił o „lekkim jarzmie Jezusa”.
Ale my wszyscy kochamy te słodkie, pachnące kadzidłem guru, które z uśmiechem numer pięć obiecują złote góry na miękkiej poduszce.
Pakiet GOLD Jem i chudnę, oraz pakiet SILVER, a co i jak zrobić masz opisane w rewolucyjnej diecie
„Kochanie, wejdź w stan gamma na 60 sekund przed zaśnięciem, wyobraź sobie przelew na milion monet, zrelaksuj pośladki, a rzeczywistość sama skrystalizuje się pod Twoje dyktando”.
No jasne. Kto by nie chciał leżeć jak pączek w maśle i patrzeć, jak Wszechświat odwala za niego całą robotę?
Pytanie kto to jest Wszechświat?
Minuta wizualizacji przed snem oczywiście nie zaszkodzi, wręcz przeciwnie, to DOBRY CZAS NA WEJŚCIE W WIARĘ W COŚ, CO JEDYNIE ZOSTAŁO WYOBRAŻONE.
Tyle, że Jezus powiedział: „Moje jarzmo jest słodkie, a moje brzemię lekkie”.
Lekkie, bez napinki, bez dramatu, oczywiście że, lecz jednak jarzmo.
Spójrz na swój biznes, na stan konta, na formę, zdrowie czy jakikolwiek projekt, o którym marzysz.
Przecież to jest jak świeżo narodzony NIEMOWLAK.
Czy noworodka nakarmisz, przewiniesz i doprowadzisz do JEGO ROZWOJU, wchodząc w stan theta czy gamma na minutę przed zgaszeniem lampki nocnej?
Wyobraź sobie, że stoisz nad łóżeczkiem, medytujesz nad suchą pieluchą i czekasz na krystalizację czystości. No boki zrywać.
Niemowlak wymaga Twojej obecności.
Wstajesz, przewijasz, karmisz, tulisz.
Własny biznes się ROZWIJA, nie jesteś w nim niewolnikiem na etacie ani nie czarujesz nad nim różdżką przed snem.
Prawdziwa wiara nie rodzi się z leżenia na tapczanie i zaklinania rzeczywistości.
Pracy najbliżej siebie, najbliżej ŹRÓDŁA.
I to jest bliskie mojej filozofii orki w ciszy, bezkompromisowej dyscypliny i surowego działania, jednak niosącego ulgę, radość, i poczucie spełnienia.
No i osiąganiu celu za celem, pomimo puszczenia.
Ale dzisiaj będzie nie o orce, tylko właśnie o Twoich przypadkowych myślach, które nadchodzą do Ciebie z pola myśli.
Nie, że Twój umysł zamienia się w strasznego potwora, tylko, że Twój wewnętrzny bałagan przestaje być metaforą i zaczyna być facetem na Twojej sofie.
Potwornie nieczułym, nieempatycznym, niepojętym w kosmosie Twojego tapczana egotykiem.
To o co kaman?
Że te myśli to prąd elektryczny, który zmienia chemię Twojego ciała, a to idźmy dalej, przekłada się na jego pole energomagnetyczne.
I to coś ma dzisiaj wibrację Twojego płaszcza tożsamości.
A wibracja, o Bogini, nigdy nie zostaje grzecznie w Twojej głowie i ciele.
Wibracja wychodzi na miasto.
Wibracja rozsyła zaproszenia.
I to jest dokładnie ten moment, w którym z ciemnej strony Regionu Beta może zmaterializować się On.
Janusz Reptos.
Janusz Reptos to nie jest zwykły toksyczny facet spod dyskotek, no dobra klubu Prozac.
To jest coś dużo bardziej precyzyjnego.
To emocjonalny gad, bezduszny, elegancki w ruchach, doskonale wytrenowany w udawaniu ciepła, które w środku ma temperaturę pustego termosu w styczniu.
On nie kocha, bo nie potrafi.
On imituje.
A imitacja miłości, którą serwuje, ma jedną szczególną cechę, jest nekrofilna.
Nie karmi życia, karmi się życiem.
Twoim życiem, żeby było jasne.
I teraz najlepsze. Janusz nie włamuje się do Twojego mieszkania.
On nie musi.
Ty sama wysyłasz mu kurierem złoconą zaproszenie VIP, tylko że robisz to nieświadomie, na częstotliwości, której nie zauważyłaś.
Kiedy Twoje pole wokół Ciebie emanuje przekonaniem, że nie zasługujesz, że jesteś niewystarczająca, że miłość musi boleć, żeby była prawdziwa, to jest dokładnie ten sygnał, który Janusz odbiera z kilometra.
Ma na to radar lepszy niż Google Maps.
Wyczuwa brak jak rekin krew.
I wjeżdża.
I WJAZD.
Rozgaszcza się na Twoim welurowym tapczanie, zdejmuje Conversy, sięga po pilota, a potem po Twoją energię życiową, jakbyś była tym kartonikiem soku ze słomką (znowu ten kartonik), z którego można ciągnąć aż do ostatniej kropli.
To nie jest przypadek.
To jest fizyka.
Kropka.
Możesz się z tym kłócić, obwiniać gwiazdy, byłego, matkę, ojca, cały system edukacji, ale wibracja i tak zrobi swoje, bo ona nie negocjuje, ona po prostu rezonuje.
Jakby co, pompki możesz robić z kolan.
Podkręć metabolizm skutecznym spalaczem tłuszczu Bikini Burn TiB,
co poleca dyplomowany specjalista odnowy psychosomatycznej mgr Grzegorz Lewko
z państwowymi uprawnieniami Instruktora Fitness pierwszej klasy.
A teraz powiem Ci coś niepopularnego w sieci w matriks. MASZ MOC.
Prawdziwej Bogini, nieprzyzwoicie ogromną moc kreacji. Jesteś istotą, która współtworzy swoją rzeczywistość każdą myślą, każdym przekonaniem, każdą chwilą, w której decydujesz, na czym skupiasz uwagę.
To nie jest coaching, to jest fizyka kwantowa w wersji dla Bridget, które nie czytają podręczników.
To trochę jak mieć w piwnicy walizkę pełną złota i głodować, bo nikt Ci nie powiedział, że coś masz.
Twój wewnętrzny CIEŃ straszący żyje z Twojej nieświadomości.
Janusz Reptos żyje z Twojej nieświadomości.
To ich wspólny biznesplan, utrzymać Cię w przekonaniu, że jesteś ofiarą losu, przypadku, złych facetów, złej karmy, złych gwiazd.
Matka winna, wiadomo.
Bo ofiara nie sięga po moc. Ofiara czeka, aż ktoś ją uratuje, najlepiej ten sam typ, który ją wcześniej wykończył.
Dlatego aktem buntu, NIGDY nie jest walka z Januszem.
Walkę z czymkolwiek Ci serdecznie tak czy siak odradzam.
Pierwszym aktem buntu jest zauważenie, że to Ty trzymasz mikrofon do tej całej sytuacji.
Że to Twoja wibracja jest zaproszeniem.
Że to Ty masz moc je wycofać.
MATRIX to iluzoryczna sieć KTÓRą pleciesz Z Własnego lęku, SMUTKU, poczucia gorszości i niezasługiwania.
Ta fatamorgana dotyczy czegoś znacznie większego niż jeden Janusz na jednym tapczanie.
Ten mechanizm jest idealnym trybikiem w systemie, który jest śmiertelnie chory, uzależniony jak stary rzęch na oddziale intensywnej terapii w garażu, podłączony do jednej kroplówki, strachu.
Żywi się poczuciem winy.
Żywi się poczuciem NIEDOBOROWOŚCI bez kogoś na sofie.
Żywi się dramatem, niezasługiwaniem, porównywaniem się, przekonaniem że coś jest z Tobą nie tak.
To jest jego jedyne paliwo.
I dlatego ta matryca, ten system nigdy w życiu nie wyprodukuje człowieka radosnego, rozluźnionego, świętującego własne istnienie z uśmieszkiem Buddy na ustach.
Nigdy.
To nie leży w jego interesie.
Bridget radosna nie kupuje kolejnej wejściówki na botoks party, na naprawienie siebie, nie szuka potwierdzenia u faceta, który jej nie widzi, nie żyje w wiecznym niedosycie.
Przy takiej kobiecie system odkłada widelec śmiercią głodową, dosłownie, w try miga.
Więc system, w którym żyjesz, nie naucza Cię, że życie we własnej drodze jest cudem.
Nie naucza Cię, że masz prawo się cieszyć lewą nogą do lusterka, na luzie w energii żeńskiej.
Naucza Cię za to, że musisz patataj patataj wejść w nadaktywność, nadfunkcjonalność, zasłużyć na miłość, udowodnić swoją wartość, najlepiej przez całe życie, najlepiej z odsetkami.
I rozczarować się.
Wszystko, czego uczy ten system, prowadzi Cię prostą drogą do czarnej dupy, mój eliotyzm nie zna cenzury tam, gdzie chodzi o prawdę.
Wszystko, co jest zbudowane wyłącznie na lęku o przetrwanie, pod status, pod to co ludzie powiedzą, pod to jak wygląda Twoje życie z zewnątrz, jest pozorne.
To oczywiste, że odłożenie widelca w ułamku sekundy jest w stanie to zabrać, ale nie o tym ta mowa.
Mówię, że to wszystko tylko odwzorowuje z pewnym opóźnieniem Twój stan wibracyjny.
JEGO UDAWANA MIŁOŚĆ JEST ILUZJĄ DO KWADRATU.
Twoje poczucie, że musisz się o niego bić, żeby udowodnić sobie własną wartość, jest ZMYŚLONE
To wszystko jest wynikiem Twojej nieświadomej racji.
Na szczęście możesz złapać świadomość.
Zauważyć stan energetyczny swojego płaszcza tożsamości.
Wibracja, którą emanujesz, kiedy nie musisz nikogo przekonywać.
To jest stan bycia.
Dobra wiadomość jest taka, że skoro zestaw niepokojących, czasami potwornie niepokojących myśli w głowie i Janusz na sofie żywią się dokładnie tym samym paliwem, czyli ..
Twoją nieświadomą REAKTYWNOŚCIĄ, to odcinając zasilanie jednemu, automatycznie odcinasz je drugiemu.
Wystarczy jedna fajna wewnętrzna rewolucja.
Zacznij od zauważenia, bez dramatu i biczowania się, że kiedy czujesz się niewystarczająca, przyciągasz niewystarczających ludzi.
Dlatego, że wibracja rezonuje z wibracją, to najprostsze prawo jakie istnieje.
Zamiast walczyć z myślą, że jesteś do niczego, obserwuj ją z ciekawością Herkulesa Poirota, jakbyś badała ślady na miejscu zbrodni, a nie broniła się przed wyrokiem.
Ta zmiana z obrony na obserwację to jest moment, w którym potwór myślowy traci swoją władzę, bo władzę ma tylko na wysokim kortyzolu, gdy uciekasz albo walczysz.
Nie wtedy, gdy rzucisz na luzie gałką prosto w jego oczy.
Przede wszystkim, przestań szukać dowodów na to, że zasługujesz.
Zasługiwanie to pojęcie wymyślone przez obcych, żeby trzymać Cię w kolejce po akceptację, KTÓRA NIGDY SIĘ NIE KOŃCZY.
CO SIĘ DZIEJE, KIEDY PRZESTAJESZ KARMIĆ OBIE STRONY NARAZ
Tu muszę Cię ostrzec przed jedną pułapką, w którą wpada prawie każda Bridget na początku tej drogi.
Myśli sobie, dobra, zauważyłam potwora (o to przecież chodzi, jestem obserwatorką swoich myśli, każde guru o tym nawija), teraz go zwalczę, zamknę w piwnicy, i będzie spokój.
Otóż nie będzie.
Walka z potworem umysłu to wciąż karmienie go własną energią, bo walka to też forma uwagi, a uwaga, przypominam, jest jego jedynym pożywieniem.
Możesz się z nim bić latami, a on i tak będzie rósł w siłę jak dobrze nawożona roślina.
Bo każdy Twój cios to dla niego kolejna kolacja.
To samo dotyczy Janusza.
Możesz go przekląć, czy błagać, wyrzucić z sofy, czy częstować gorącą szarlotką, zablokować gdzie się da, napisać trzy posty, potem je zlikwidować, lecz on i tak zostanie w Twoim polu energetycznym.
Dopóki emanujesz żalem, poczuciem krzywdy, na przekór temu lękiem, że koleś odejdzie, wciąż przeciekasz energią życiową, zasilasz tapczan.
Prawdziwe odcięcie zasilania to nie wojna, ani pipulplizerstwo.
To zaprzestanie reakcji.
To stan, w którym potrafisz popatrzyć tę historię bez wywołania dramatu w ciele.
Nie dlatego, że się czymś znieczuliłaś.
Dlatego, że przestałaś być tym rezonansem, który tę historię wywołał.
Wiesz już, że ciało to automat, który przejął rolę umysłu, dlatego musisz być uważna.
Naucz się rozpoznawać moment, w którym Twoja wibracja zaczyna kręcić się wokół braku, zanim ta wibracja zdąży wysłać komukolwiek zaproszenie.
Nawet kiedy reptos siedzi już obok Ciebie na sofie, podświadomość zrobi dokładnie odwrotnie niż pragniesz.
Zrobi tak, żeby pogłębić Twój stan, żebyś dostała więcej poczucia braku.
To nie jest skomplikowana medytacja na cztery godziny w lotosie.
To jest chwila przerwy, w której zadajesz sobie pytanie, czy to, co teraz czuję, mówi mi, że jestem pełna, czy że czegoś mi brakuje.
Jeśli odpowiedź brzmi, brakuje, nie biegnij zaraz szukać kogoś, kto to wypełni.
Usiądź w tym braku, jak na kaktusie, i po prostu obserwuj bez oceniania, że inni mają lepiej, bez katastrofizowania, bez opowieści o tym, że zawsze tak masz i pewnie już tak zostanie.
Ta obserwacja bez dramatu jest dokładnie tym mechanizmem, o którym mówi cała psychologia cienia.
Kiedy zaczynasz ŁAPAĆ MOMENT PRZED MATERIALIZACJĄ, zanim brak zdąży ubrać się w modne spodnie, albo niedopłatę na koncie debetowym, i zapukać do Twoich drzwi, przejmujesz jaźń nad całym procesem tworzenia rzeczywistości.
I o ile brak na koncie, oczywiście, że uzupełnisz, o tyle koleś i jego miłość nekrofilna wrąbie Ci się na tapczan na eona.
W szkole uczono Cię tabliczki mnożenia, a nie tego, że jesteś współtwórczynią własnej rzeczywistości, własnego doświadczenia.

PRZY ROZREGULOWANYCH HORMONACH często dochodzą również problemy z insuliną.
Dlatego nie ma się co dziwić dlaczego dobrze byłoby zastosować:
10 dniowe oczyszczanie hormonalne DIETĄ
Potwór elektryczny w głowie i chemiczny w ciele, oraz Janusz na sofie to jeden i ten sam mechanizm, hydra o dwóch głowach.
Jedna mieszka w Twoich myślach i emocjach w ciele, druga w Twoim salonie.
Ale obie żywią się dokładnie tym samym, Twoją nieświadomością własnej mocy.
W chwili, w której budzisz się, stajesz się świadoma, otwarta na źródło, obie łby hydry tracą pracę jednocześnie.
To nie znaczy, że od jutra nigdy więcej nie poczujesz lęku, smutku czy tęsknoty za kimś, kto Cię skrzywdził. Jesteś człowiekiem, nie oświeconym mnichem na szczycie góry, i eliotyzm nigdy nie obiecywał Ci nirwany na życzenie.
Znaczy to tylko tyle, że te emocje przestają być kierownicą Twojego życia, a stają się kolejnym sygnałem, który możesz obserwować z ciekawością zamiast z przerażeniem.
Twój matrix będzie próbował wrócić po swoje, bo systemy nie lubią tracić klientów.
Przyjdzie pod postacią starej myśli, że jesteś za stara, za gruba, za wrażliwa, za wymagająca, żeby ktokolwiek zdrowy chciał przy Tobie zostać.
Przyjdzie pod postacią nowego Janusza w lepszej koszuli, z lepszym telefonem, z jeszcze bardziej wyćwiczonym uśmiechem.
Twoim zadaniem jest za każdym razem rozpoznać sygnał wcześniej, o jeden oddech wcześniej niż ostatnim razem, i za każdym razem świadomie wybrać: nie podłączam się do kroplówki strachu.
Twoja droga Bridget nie polega na tym, żeby nigdy więcej nie poczuć braku.
Polega na tym, żeby przestać budować na tym braku własne życiowe imperium, zapraszając na tapczan kolejnych reptosów.
Poczucie braku, to tylko zaproszenie do przypomnienia sobie, kim naprawdę jesteś.
Jesteś istotą wielowymiarową, podróżniczką w czasie i przestrzeni, która świętuje własne istnienie.
Nie żebraczką.
Nie goniącą.
Tylko Bogini.
I to jest dokładnie ta wibracja, na którą czeka cała reszta Twojego życia, żeby wreszcie móc się zamanifestować.
Tyle.

Na zawsze Twój

Powiązane artykuły
Komentarze
Ta piękna blond sierść od czego proszę Pani?
A jelita?
A pozostała tkanka łączna?:)
Polecamy bardzo szlachetną Witaminę D3+K2 TiB
Cap Martin sp. z o.o. przeprasza Panią Justynę Lichtenberg że przez wiele miesięcy naruszane były na portalu https://pepsieliot.com/ prawa autorskie do pisanych przez nią artykułów, materiały były bezprawnie przerabiane sugerując autorstwo innych osób, a w miejsce jej autorstwa wskazywane były osoby trzecie w tym Pepsi Eliot. Spółka wyraża ubolewanie za zaistniałą sytuację oraz oświadcza, że naprawiła szkodę oraz wypłaciła stosowne zadośćuczynienie za wyrządzoną krzywdę zgodnie z wyrokiem Sądu
Sierżant Eliot Sierżant Eliot jest dowódcą Elitarnego Oddziału Nieprzeciętnych Dziewczyn, które każdego dnia w ciszy alchemizują, świadomie krystalizują swoje życie spełniając marzenia.
Odważnie, w ciszy, w orce, w największym dobrostanie jaki daje wejście we własną MOC!
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
