logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
96 191 772
293 online
32 633 VIPy
Reklama

TWOJE NAJLEPSZE
ODTRUWANIE

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Jak rozpoznać, czy jesteś dzieckiem indygo, alby czy takie urodziłaś?

Jak rozpoznać, czy jesteś dzieckiem indygo, alby czy takie urodziłaś?

Komć

Od dwóch godzin siedzę i płaczę i jestem bardzo smutna, po raz pięćdziesiąty nawydzierałam sie na dzieci, naopowiadałam strasznych rzeczy i walnęłam ręką w stół tak, że jest napuchnięta i co?

Jestem zwariowaną hashimotką, brakuje mi magnezu, na zakup którego akurat w tym miesiącu już nie miałam kasy, mam popieprzone hormony, czy moje ego mnie zalatwia, bo siebie nienawidzę?

Nie wiem, wiem tylko że kiedyś tak nie było, a przez całą młodość życzyłam sobie tylko jednego: być matką, ale nie samotną matką. Nie wiem co mam teraz zaakceptować, przerażone twarze i łzy moich dzieci nie są dla mnie iluzją. 

Yyy … możesz teraz walnąć mnie z liścia w pysk, ale i tak Ci to powiem: gówno prawda, bolszit i takie tam.

Żadne: jestem zwariowaną hashimotką, brakuje mi magnezu, brakuje mi kasy, popieprzone hormony, nienawidzę siebie, nie jest powodem Twojego zachowania. Poza Twoją osobowością, to jej podziękuj za swoje obecne samopoczucie.

Jeśli owa osobowość nie umrze i nie narodzisz się od nowa, gówno z tego będzie w tym wcieleniu

Twoje dzieci kolejny raz stały się widownią dla Twojego ego, dla Twojej osobowości, która rozkwita przy świadkach. Jesteś cała na nie. Nie to życie, nie te marzenia, nie te choroby, nie te finanse, nie samotne rodzicielstwo. A mówisz, że to nie jest iluzją Twojego umysłu. No i  jeszcze wyrzuty sumienia, że łzy Twoich dzieci są jednak prawdziwe, podobnie jak spuchnięta ręka.

jak zarobić na blogu, praca w intenecie

TU KUPISZ  e-book JAK ZAROBIĆ W INTERNECIE? bez wychodzenia z domu, to też jest opcja dla DZIECKA INDYGO

Uświadom sobie, że Twoje dzieci wciąż jeszcze są na tak!

Naprawdę nie kumasz co masz zrobić?

Wszyscy Buddowie mówią, że trzeba narodzić się dwa razy

Na Ciebie naprawdę przyszedł czas najwyższy, żebyś jeszcze raz się narodziła, czyli na nowo stała się dzieckiem. Najlepiej dzieckiem indygo. Dzieckiem z otwartymi 6 czakrami. Dzieckiem światła.

Nie ma jednego, zewnętrznego czynnika, który spowodował to, co się z Tobą dzieje. To wszystko jest Twoją osobowością, i dzieje się z Twojego powodu. Ponieważ żyjesz jak zgorzkniały starzec, do tego głęboko uśpiony.

Nie namawiam Cię do porzucenia matrixu i wejścia w duchowość na całego, bo to się często kończy zamieszkaniem w pudełku tekturowym na ulicy (patrz Indie), ale zachęcam Cię do uśmiercenia swojej osobowości, a następnie do ponownego odrodzenia jako dziecko i wejścia świadomie w matrycę 3D.

Śmierć osobowości, narodziny indywidualności: dziecko indygo (tak naprawdę każde dziecko)

Twoje ego zrobi wszystko, żebyś go nie uśmiercała, ale Ty zrób to, bo nie nauczyłaś się korzystać z umysłu, nie masz kontaktu ze sobą samą, czyli świadomością.

Szukasz winnego i publiczności.

Twoje ciało zostało wybite z równowagi, nadeszła choroba somatyczna, energia pieniądza przestała płynąć, zatrzymałaś się energetycznie.

W późnych latach 50 pojawiła się grupa dziwnych ludzi na Świecie, niejako zwiadowców, z nich prawdopodobnie wyrośli dorośli „wolne kwiaty”, jak nazywano Hippisów upalonych trawcią, żyjących blisko natury.

Głównie od roku 78 zaczęły rodzić się na Ziemi dzieci indygo

Są to dzieci światła

Teraz jest ich coraz więcej. Rozpoznać je stosunkowo łatwo, gdyż mają alergie na toksyny tego świata. Muszą być karmione pokarmami ekologicznymi, bo marnieją w oczach. Uwielbiają zwierzęta i naturę. Mają problemy z przystosowaniem się do wymogów szkoły. Bardzo poważne problemy, negują naukę i systemy wychowawcze. Jednocześnie są bardzo zdolne, również jeśli chodzi o technologie. Świetnie obsługują komputery. Często przylepia się im etykietę ADHD.

W ciągu ostatnich 100 lat (a więc jeszcze wcześniej niż napisałam), nowa „rasa” dzieci zwróciła uwagę środowisk naukowych w USA, Chinach, Meksyku, Rosji i innych krajach, ponieważ odbiegały od normy niezwykłymi cechami fizycznymi i szczególnie psychicznymi. Owe dzieci pomimo alergii na toksyny Ziemi posiadają ulepszone systemy immunologiczne, bywają geniuszami (chociaż niekoniecznie poznają się na tym nauczyciele), czy tylko są wysoce utalentowane i inteligentne i często posiadają niezwykłe zdolności „natury paranormalnej”.
Ich ciało subtelne, obserwując aurę, widmo fali takiego dziecka można dostrzec większą koncentrację koloru niebieskiego (indygo). I to jest ich cechą dominującą.

Najczęściej nie mają pojęcia, że są dziećmi indygo, ale posiadają doskonałą intuicję, silną empatię i bywa, że niezwykłe zdolności telepatyczne. Wiedzą, kiedy są oszukiwane i kiedy oszukiwani są inni ludzie. Gwałtownie reagują na cudzą krzywdę. Mają głębokie poczucie wspólnej jedni, dlatego to, co boli innych, w takim samym stopniu boli te dzieci.

Cechą, która zdecydowanie różni ich od reszty ludzi jest częściowo pokonany „gen niewolnika”. Prawdopodobnie dawno temu przybysze z Kosmosu („bogowie”) zmodyfikowali nasze DNA, by posiąść idealnych niewolników do prac fizycznych. Natomiast archaiczne przysłowie mówi, że: niewolnik nie chce być wolny, pragnie tylko zostać yyy … panem niewolników. Stąd ciągłe wojny podboje, podporządkowywanie, czy zniewalanie, boje o dominację i strefy wpływów.

Zmiana tego oprogramowania już się dzieje, coraz bardziej rośnie świadomość, a na Ziemi jak grzyby po deszczu pojawiają się dzieci indygo z otwartymi czakrami, wibrujące znacznie wyżej niż inni ludzie.

Przeskakują istniejące dotąd uwarunkowania genetyczne, widząc wreszcie w drugim człowieku samych siebie.

Dzieci indygo stanowią żywy przykład, jak nie dać się zdominować silniejszym i nie dążyć do władzy nad słabszymi. Poprzez nieokiełznaną niezależność samym istnieniem wymuszają na otoczeniu nowy obraz świata.

A może któreś z Twoich dzieci jest dzieckiem indygo? Ty też mogłaś nim być, jak czytam Twój koment: buntownictwo i empatia, hashimoto, które jest niczym innym tylko cholerną alergią pokarmową niszczącą nieprzepuszczalność jelit.

Dziecko indygo?

Chodzi w Necie taki filmik, w którym 4. latek dostał na talerzu kluski ziemniaczane z ośmiornicą. Bardzo spokojnie zaczął wypytywać mamę, co jest na talerzu, po czym powiedział, że przecież zwierzęta powinny spacerować po ogrodzie, krowy też, i owce, i że on prosi mamę, żeby mu nie dawała już więcej mięsa, bo on nie może go zjeść. Mama rozpłakała się podczas nagrywania, gdy zrozumiała, komu udostępniła swoje łono do pojawienia się na świecie.

Niewątpliwie pojawiło się kolejne dziecko światła.

Te dzieci, ale też wszystkie inne mają nas uczyć tego, czego zupełnie pozapominaliśmy, czyli przebywania w stanie relaksu. Dziecko spontanicznie wybuchnie płaczem, zawyje, ale już po chwili jest znowu beztroskie. Takie są mózgi pracujące na falach alfa.

Przestań więc traktować ludzi, w tym swoje dzieci jako widownię dla Twojej osobowości. Uśmierć ego, obwinianie kogokolwiek i czegokolwiek za Twoją sytuację. Owszem popłacz, i urodź się na nowo. Ponownie zostań dzieckiem. W tym stanie (dziecinnego relaksu, fal alfa, spontanicznego wyzerowania), obmyśl plan działania i rusz ze skrzyżowania.

Przy okazji Kosmos zacznie Ci sprzyjać. To nie są czcze słowa. Wszyscy, którzy odnajdują w sobie  dziecko (niekoniecznie indygo, każde dziecko jest zajebiste) zaczynają żyć od nowa, na nowych warunkach Wszechświata.

Przy okazji podaję idealne warunki na Ziemi dla dzieci indygo:

Dzieci indygo mają swoje zadanie do wykonania na tej planecie, i będą to robić, czy tego chcemy, czy nie. Nadchodzi czas wielkich przemian, a dzieci (świadomie, czy nieświadomie) przygotowują świat do nowych wartości: jedni, miłości, braterstwa i integralności.

Owe specjalne dzieci światła (mali alergicy, pobudzeni empatią wrażliwcy, niekiedy potrafiący uzdrawiać) są prekursorami radykalnych zmian, które nie tylko uzdrowią Ziemię, ale nas wszystkich.

Jaka więc ma być planeta Ziemia?

Niezatruta, czyli wolna od Monsanto (szatańskie nasienie? mejbi)

Z ekologicznym jedzeniem

Dzieci miałyby wpływ na edukację i programy nauczania

A więc koniec z tym?

Dzieci nie byłyby własnością ani rodziców, ani tym bardziej państwa. Będą traktowane z szacunkiem i będą uczestniczyć jako konsultanci w sprawach ich dotyczących

Zostaną ujawnione wszelkie tajemnice watykańskie, generalnie będzie jawnie co do istot kosmicznych, 4 wymiaru, technologii, satanistów, bankierów, polityków

Znikną sztuczne granice, nacjonalizm, religie, zezwolenia na budowę domu, prawa jazdy

Ludzie zaczną rezonować z czystą Ziemią i Powietrzem

Kolory ciała nie będą miały znaczenia, narodowości też, ale i tak wszyscy dowiedzą się skąd się biorą politycy

Osobowości będą widoczne tylko pod mikroskopem, za to wypłyną indywidualności. Ego przestanie się panoszyć. Ludzie przestaną się zachowywać jakby ktokolwiek inny nieustająco na nich patrzył, za wyjątkiem ich samych.

Będziemy kochać sercem

Emocje będą akceptowane owszem, ale będą zerowane, aż przestaną być groźne dla Ciebie, Twojego ciała bolesnego i dla nas wszystkich, bo jesteśmy jednią.

witamina c, this is bio, kwas l-askorbinowy

TU KUPISZ WITAMINĘ C 1000+ TIB z super dodatkami
o przedłużonym działaniu

Konklużyn:

Powiedz swoim dzieciom, że to nie Ty, tylko Twoja osobowość je zawiodła, ale że przemyślałaś wszystko, zerujesz się, i rodzisz się na nowo, jeszcze raz jako dziecko. Najlepiej dziecko indygo. Gdy rzeczywiście urodzisz się na nowo, wszystko odmieni się na lepsze.

Źródła: 1, 2

Lovciam:)


reklamablogBlog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep


Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 

(Visited 42 548 times, 4 visits today)

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. aleksandra-j 21 października 2017 o 22:41

    daleko droga jeszcze przede mną ale chyba zaczynam rozumieć…czytając o dzieciach indygo czuję się jakbym czytała o sobie. Zawsze byłam inna ale nigdy nie rozumiałam dlaczego. Od 17 lat jestem świadomą wegetarianką ale mięsa unikałam podświadomie już jako dziecko, ono mnie brzydziło i wszyscy myśleli że jestem jakiś dzieckiem z fanaberiami. Kocham zwięrzęta i uważam że należy im się taki sam szacunek jak ludziom. Jestem strasznym nerwusem a do tego często słyszałam że zachowuję się jakbym miała ADHD, teraz to się powoli zmienia….wyciszam się. Wyciszam się od momentu kiedy zaczęłam rozumieć. Wyciszam się kiedy przebywam na łonie natury do czego dążę każdego dnia. Jedno co się nie zmienia to wielka wrażliwość. Często lecą mi łzy i czuję smutek….nie przez swoje życie i własne sytuacje bo nauczyłam się je w pełni akceptować i cieszyć się. Ja ronię łzy jak widzę lub słyszę o krzywdzie innych. Współodczuwam

    1. Pepsi Eliot 21 października 2017 o 23:37

      pewnie jesteś, a jaki masz kolor oczu?

      1. aleksandra-j 22 października 2017 o 16:02

        ponoć dziwne – tak często słyszę ale nie mi to oceniać. Samej ciężko je określić bi to tak jakby mix zieleni-szarości czasami wpada w niebieski. Odnoszę wrażenie że zmienny o ile to w ogóle jest możliwe. Jako dziecko miałam bardziej niebieskie z tego co pamiętam ale się zmieniły. Nie wiem czy to ma znaczenie ale kiedyś byłam u wizjonera (było to na tyle traumatyczne doświadczenie że więcej nie pójdę) i usłyszałam że mam bardzo starą duszę. Oglądał moją aurę czy jak to tam nazwał i stwierdził że w okół widzi wiele krążących bytów ale nie są się w stanie przyssać właśnie z uwagi na aurę i energię. Nie do końca wiem co miał na myśli ale tak powiedział. Mówił też że gdybym tylko chciała to też mogłabym czytać karty bo potrafię. To jego zdanie bo ja kart żadnych nigdy nie stawiałam i nie zamierzam. Jedno co jest pewne to że często kieruję się intuicją i robią wiele rzeczy inaczej niż wszyscy. To samo dotyczy ludzi – na kilometr czuję fałsz i nigdy takich osób do siebie do dopuszcza. W kwestii przeczuć nigdy się nie mylę i czasami trochę mnie to przeraża.

        1. Pepsi Eliot 22 października 2017 o 17:17

          wszyscy jesteśmy jasnowidzami, tylko nie mamy o tym pojęcia, a Ty już trochę masz <3

          1. aleksandra-j 22 października 2017 o 19:48

            dużo wiedzy, dużo cennych informacji można u Ciebie znaleźć – dziękuję że jesteś i się tym wszystkim dzielisz <3 …i pomyśleć że trafiłam tutaj z polecenia kolegi, który dowiedział się o moich poważnych problemach z tarczycą. Nie spodziewałam się że przez problem z tarczycą nastąpi mój rozwój duchowy a jednak 🙂 czytając wpisy czuję że się rozwijam, że więcej zaczynam rozumieć a przede wszystkim rozumiem siebie… dziękuję :*

          2. Pepsi Eliot 22 października 2017 o 20:58

            lovciam

  2. Anja 13 listopada 2017 o 01:47

    Nie czuje sie dzieckiem, ani indygo, ani zadnym innym, dorosla jestem! Ale, ale… Ale coraz bardziej czuje ta jednosc z innymi, a raczej w innych… Dostrzegam w koledze z pracy… siebie!!! Widze swoje oczy w oczach innych, jak w lustrze…

    Zdarza mi sie czesto obejmowac obcych ludzi, doslownie i w przenosni i jakos malo kogo to dziwi, przy czym zyje w srodowisku, gdzie takie zachowania nie sa norma… Takie dziwne to jest, a z drugiej strony takie normalne…

    No ale daleka droga przede mna, coby sie obudzic i chyba nie da sie tego przyspieszyc, zreszta po co, najfajniejsze jest te „dzianie”…

  3. xxx 19 listopada 2017 o 18:22

    Przeczytałam artykuł, wszystkie komentarze i stwierdziłam, że też muszę napisać komentarz… Jestem bardzo, bardzo wrażliwa. Zawsze czułam „misję” dbania o zwierzęta. Odbierałam je jak ludzi. Jako dziecko co weekend jeździłam na wieś, gdzie zajmowałam się kurami, kozami, psami itd. Wolałam przebywać z nimi niż siedzieć w domu z mamą i babcią. Zawsze spotykało się to z niezrozumieniem, nawet gniewem i strasznymi kłótniami. Kiedy czuję, że ktoś w moim otoczeniu robi krzywdę zwierzętom, albo choćby nie dba o nie dostatecznie, reaguję i nie odpuszczam. W ogóle zwierzęta bardzo mnie lubią. Nie dogaduję się z ludźmi, nie pojmuję ich toku rozumowania, ich patrzenia na świat, priorytetów. Czasami w ogóle nie mogę ich słuchać. Znajomych została mi garstka, każdy sukcesywnie się wycofywał już od czasów licealnych, chociaż bardzo starałam się o każdą znajomość. Z drugiej strony czasami miałam wrażenie jakbym ich specjalnie do siebie zrażała. Do tej pory tego nie rozumiem. Ale teraz już mi nie zależy. Zauważyłam, że z dużo starszymi ludźmi mam lepszy kontakt niż z rówieśnikami. Ewidentnie odstaję w tym co mówię i myślę. Najgorzej jest z rodziną. Oni jakby czując moją inność doprowadzają do sytuacji skrajnych i mnie do kresu wytrzymałości. Chcą mnie czasem zmienić, złamać. Płaczę w takich momentach, w ogóle dawniej bardzo często płakałam, teraz coraz rzadziej. Mimo tego że jest ciężko spierać się z rodziną, nie ustępuję i jestem szczera do bólu. Nienawidzę miast, pędu, przesady z technologią, choć z komputerem bardzo dobrze sobie radzę. Pracowałam nawet jako analityk jakiś czas, ale odeszłam. Zakłamanie, obłuda, wykorzystywanie.. Teraz chcę zarobić na coś swojego i zaszyć się na wsi z jakimś małym biznesem. Ze zdrowiem w zasadzie od chwili narodzin są problemy, ale daję radę. Wzrusza mnie w zasadzie wszystko. Ukończyłam szkołę muzyczną (pod przymusem). A nie z przymusu lubię jeździć konno, choć fizycznie jest to czasem za ciężkie. I rękodzieło, które nawet mi wychodzi. Mój chłopak mówi, że jestem jak człowiek renesansu – do łopaty, do kuchni i do pędzla. Coraz częściej stwierdza też, że jestem jasnowidzką. Mówię często z przekąsem „zobaczysz tak będzie” i mam rację, tak się dzieje. Jako dziecko lunatykowałam i miałam bardzo dziwne sny. Zostały mi w pamięci do tej pory, choć nie umiem ich wyjaśnić. Czasem budziłam się w nocy i miałam wrażenie, że ktoś jest w pokoju, duch czy zjawa.. Aha, i oczy mam ciemnobrązowe, prawie czarne. Pepsi, czy to wszystko ma jakiś sens? Czy sobie wmawiam to indygo?

  4. Kamyk 18 grudnia 2017 o 10:37

    Peps, jesteś wspomniał. Pierwszy raz odzywam się tutaj i czytam Cię każdego dnia. Jestem indygo i odkrywam to od wielu lat każdego dnia. Gdy byłam małym dzieckiem płakałam nad kotletem na talerzu. Mając 12lat oficjalnie dostałam przyzwolenie na niejedznie miesa, od rodziców rzecz jasna. Moja intuicja zawsze była bardzo silna wręcz zastanawiałam się niejednokrotnie czy to intuicja czy przewidywanie przyszłości. Empatia na takim poziomie, ze mnie męczy. Męczą mnie nowo Poznań ludzie, którzy oceniają w swoich głowach, ja te oceny czuję, szczególnie negatywne. Powierzchowbosc ludzką demaskuje w kilka sekund, takie osoby bardzo mnie męczą i zabierają energię. Widząc martwe zwierzę płaczę i mam nadzieję, ze miało szczęśliwe życie. Nie mam osemek i nigdy mieć nie będę (moja dentystka twierdzi że ewolucyjnie jestem piętro wyżej), mam grupę krwi 0rh -, numerlogiczna 33. Koloru oczu szaro niebieski, bardzo jasny. Z nauka i studiami nigdy nie miałam problemu, zadawanie egzaminów przychodziło mi z łatwością i bez przygotowania. Jedzenie przetworzone bardzo mi szkodzi. Sprzyja mi bardzo Twoja wspaniała 811. Każdego człowieka, którego spotykam postrzegam jako kogoś komu mam coś do przekazania. Staram się nawracać na zdrowe jedzenie, styl życia i budzić świadomość w tych, którzy są na to podani. Czuję w tym misję. Wiem, ze po to tu jestem. Powiedz mi tylko Peps, dlaczego żaden facet nie może że mną wytrzymać dłużej i dlaczego pieniądze mnie nie lubią. Mam świetna prace, jestem inspektorem ochrony srodowiska, zawsze chciałam to robić. Walczę ile mogę że szarą strefa, niestety nie jestem w stanie czegokolwiek się dorobić, pomimo ze naprawde kocham to co robię. Jak to zmienić, by nie zmieniac pracy?
    A moze wydaje mi sie ze jestem indygo, a jedynie jestem stara dusza. Można być tym i tym! ?

    1. Pepsi Eliot 18 grudnia 2017 o 18:05

      <3, niestety musisz otworzyć biznes po pracy, który przyniesie Ci pieniądze , albo zmienić pracę a środowiskiem interesować się i działać hobbystycznie.

  5. Kamyk 18 grudnia 2017 o 10:40

    Ach te literówki, zaczęłam od tego ze Peps jesteś wspaniała. Dostać zapomniałam, ze chodzi za osobę wyszczekaną i awanturniczą.

    1. Pepsi Eliot 18 grudnia 2017 o 18:01

      <3

      1. Artur 19 grudnia 2017 o 17:39

        Pozdrawia Anunnak dziki z Afryki!
        Super artykuł 🙂

        1. Pepsi Eliot 19 grudnia 2017 o 19:10

          pzdr2 thx 🙂

  6. KasiaM 24 grudnia 2017 o 19:56

    A moj mlodszy syn ktory dzis w Wigilię ma urodziny jest dzieckiem krysztalowym. Rocznik 2002. W ogole nie pasuje do naszej rodziny… bo nas wszystkich przerasta w wielkodusznosci i skromnosci, jest bardzo lubiany Wszystko odda by sprawic innym Bardzo latwy i przyjemny w wychowaniu. Nigdy sie nie gniewa i zalezy mu na zgodzie i dobru ludzi. No i jest opiekunczy co zaczęło się juz w przedszkolu. Wiem, ze nie jest moj bo to oddzielny byt ale miło ze sie zatrzymal u nas póki co.
    Starszy syn rocznik 2000 buntownik, walczy z systemem Na razie udaje mu sie przetrwac ma dobre tzw oceny, choc najwiecej sie uczy zostajac w domu gdy udaje ze jest chory. Wydaje mi się ze on bedzie wspoltworzyl nowy system edukacyjny Cos jak szkola demokratyczna. Niewazne czy jest indygo czy nie. Ale widze ze ludzie sie bardzo zmieniaja. Za moich czasow byly inne dzieci.
    Czesto nie wiem co im odpowiedziec Juz dawno uznalam ze wiedza wiecej ode mnie. Nie ograniczam ich Czuje ze maja racje. Najwazniejsze – nie przeszkadzać.
    A tam tak sie podzielilam przemysleniami po dobrym artykule ? pozdrawiam świątecznie ?

    1. Pepsi Eliot 24 grudnia 2017 o 22:01

      <3

  7. Dorota Szalkiewicz 20 stycznia 2018 o 19:25

    Czy to możliwe, że urodziłam się dzieckiem indygo, ale moi rodzice to we mnie zdusili? Pamiętam bardzo dobrze, że byłam bardzo radosnym dzieckiem, potrafiłam hamować konflikty np. Między rodzicami. Nie umiałam dostosować się do wymagań w przedszkolu, często ucieklam w świat wyobraźni, a przynajmniej tak to pamiętam. Jestem przekonana o tym, że moja dusza potrafiła podróżować między gwiazdami po za ciałem, pamiętam to uczucie i pamiętam kiedy zaczęłam się go bać. Bardzo bolała mnie krzywda innych, płakałam kiedy moja siostra musiała mieć zastrzyki, nie znosilam mięsa pod żadną postacią, byłam bardzo ufna, otwarta i kreatywna.
    Także czy to możliwe, że byłam dzieckiem indygo?

    1. Pepsi Eliot 21 stycznia 2018 o 10:36

      jak jesteś starą duszą, to trzeba się jak najszybciej samej przebudzić, i pomagać innym, rozważania, czy ktoś coś Ci zrobił nie halo, są bardzo na poziomie ego, a nie świadomości. Jak byłaś dzieckiem indygo, to nadal nim jesteś.

      1. Dorota Szalkiewicz 21 stycznia 2018 o 12:20

        Nie chodzi mi o to, żeby kogoś obwiniać, ale chcialam poprostu wiedzieć czy to możliwe, że przez tyle lat trwalam zgaszona, pozbawiona nadziei z poczuciem niezrozumienia, samotności, odcięta od tego co zawsze kochałam?
        Gdzieś w głębi czuję, że to nie koniec, że depresja i lęki, które trzymały mnie w mroku nie zniszczyly do końca możliwości, które tkwią we mnie uspione, wiele razy w życiu doswiadczylam mocy sprawczej myśli, samouleczenia, wystarczyło trochę wyjść ze skorupy i zaczynały dziać się cuda, odpowiedzi same zjawialy się w mojej głowie, bądź napotykalam je na swojej drodze, od zawsze i na zawsze głęboko odczuwam naturę, dostrzegam jej piękno i doskonałość w każdym detalu. Zawsze bolało mnie cierpienie zwierząt, ścinanie kwiatów, choinek na święta, wycinanie drzew czy wypalanie lasów. Czułam głęboką więź ze światem, z energią, która nas otacza. W chwilach skupienia i relaksu dostrzegam tą energię budującą wszystko co znamy, jej drgania w różnym tempie, czasem jej barwy skupione wokół ludzi, przedmiotów, zdarzeń. Wyczuwam intencje ludzi i dostrzegam w nich cechy niewidzialne dla pobieznego obserwatora. Czuję silne porozumienie z dziećmi, Widzę ich obawy, potrzeby oraz nieograniczone poklady wiary i miłości.
        Widziałam mądrość i dziwną powagę pełną sily w oczach mojego syna, kiedy tylko otworzył je pierwszy raz i spojrzał na mnie. Po raz pierwszy w życiu czułam się widziana, dostrzegana, w pełni akceptowana, kochana i wypełniona spokojem. Właściwie wszystko związane z moim synem od samego poczęcia było wyjątkowe. Świadomość jego obecności z dnia na dzień wygasila lęki i objawy depresji, ciążowe zachcianki ograniczały się głównie do warzyw, owoców, orzechów i ziół. Byłam aktywna i czułam się w pełni pogodzona ze sobą, z moim ciałem i z sytuacją w której się ówcześnie znajdowalam.
        Miałam 26 lat, 7-letnią córeczkę, stracilam pracę, ojca dziecka nie mogłam być pewna, a moja mama, której spadam z tym „problemem” na głowę, przekonywala mnie, że najlepiej będzie jeśli oddam dziecko do adopcji, choćby do okna życia.
        Byłam przekonana całą sobą, że to czego najbardziej pragnę to urodzić to dziecko, że jestem silna i, że jeszcze nigdy nie było tak, żeby jakoś nie było.
        Z dnia na dzień nastąpił szereg zdarzeń, który w ciągu zaledwie kilku tygodni unormowal moją sytuację.
        Tak samo było z imieniem, które samo do mnie przyszło, choć nigdy go nie rozwazalam, z porodem przez cesarskie cięcie, 10 dni przed terminem, bo wiedziałam, że to konieczne i, że nie powinnam czekać ani dnia dłużej.
        Mój synek urodził się poowijany pepowina tak bardzo, że konieczne było użycie kleszczy przy cc, lekarze orzekli, że gdyby czekać do rana, najprawdopodobniej by się udusil.
        Z biegiem czasu usłyszałam o niezwykłych dzieciach, komunikujących się telepatycznie, z wszystkimi tymi niezwykłymi, cudownymi cechami. Zaglebiajac się w ten temat bardzo szybko zrozumiałam, że dostapilam łaski i jedna z tych uzdrawiajacych, starych dusz wybrała mnie na swoją mamę.
        Odkryłam również, że imię mojego syna oznacza „przewodzacy ludowi” i w numerologii ma liczbę mistrzowska, tak samo z jego datą urodzenia.
        Mój syn skończy niedługo 4 lata, i od kilku miesięcy miewam przeblyski wspomnień, i sny, które przypominają mi kim naprawdę jestem.
        Trochę się jeszcze obawiam tego przebudzenia, ale mam przeczucie, że wystarczy się otworzyć i wszystko samo wróci.

        1. buahahahahaha 10 marca 2018 o 00:47

          powiem krótko: LECZ SIĘ!

      2. Ninka 15 maja 2018 o 10:59

        Dzien dobry Pepsi :*
        Co to znaczy, ze jesli jest sie stara dusza, nalezy sie jak najszybciej obudzic? Dlaczego?

        1. Pepsi Eliot 15 maja 2018 o 12:06

          Bostarej duszy to się może najłatwiej przytrafić. Bo może nie będzie się musiało tutaj po raz tysięczny pojawić i zaczynać kolejny raz wszystko od nowa, może wreszcie zmieni się plan.

          1. Ninka 15 maja 2018 o 17:05

            Droga Pepsi,
            Jesli nie powrot, to jakie sa inne opcje…?
            A jesli stara dusza sie obudzi, to co potem ?
            Co jesli chce powrocic, a co jesli nie ?

          2. Pepsi Eliot 15 maja 2018 o 21:28

            Coś mylisz, przebudzenie dzieje się tutaj, po prostu łączysz się ze swoją świadomością, ale nie wiadomo czy już tutaj nie wrócisz, nikt Ci tego nie powie. Są domniemania, że Ci całkowicie przebudzeni już tutaj nie wracają, jak nie chcą. Ale kto Ci o tym powie?

  8. Leneczka 17 czerwca 2018 o 14:44

    Pamiętam jak byłam 5 lub nawet 4-letnią dziewczynką i bawiłam się sama na zewnątrz, to było pośród drzew, ale w tym czasie zobaczyłam na niebie trzy postaci, które utworzyły się z chumr, dziwnie to brzmi, ale wtedy one powiedziały do mnie, że „mam uważać”, przeraziłam się cholernie. Pobiegłam do mamy, odpowiedziałam jej to i mówiła mi, że musiało mi się zdawać. Wracając do tych postaci to było to dwóch mężczyzn i kobieta. Dlaczego to pisze? Ostatnio przypomniałam sobie o tej sytuacji, powróciła do mnie, a dziś znalazłam ten wpis, musiałam się z tym podzielić

    1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 14:50

      To całkiem możliwe, zapewne tak było, to prawdodpodbnie świetliste istoty, mega dobre, można je prosić o coś, są energią, nie mają tutaj materializacji. Pewnie coś Ci groziło.

  9. Anna Zuzanna 25 czerwca 2018 o 11:10

    Ja jeste, dzieckiem indygo jak nic, hashimoto, problemy z jelitami, od zawsze mimo tego, ze bylam kumata problemy w szkole, buntowanie sie, ogromna potrzeba niezaleznosci i indywidualizmu..ile mnie to stresu kosztowalo..te wszystkie szkoly, ten caly system, przyplacilam to zdrowiem nie powiem, ze nie, ale finalnie zawsze cos jakby mi pomagalo w tych kryzysowych momentach, pamietam takie sytuacje, kiedy juz naprawde wydawalo sie ze nie ma wyjscia, a jednak zazwyczaj jakos wszystko sie ukladalo. Ponadto mam tez szczescie do ludzi, czesto zostalam ratowana z opresji przez obcych ludzi, ktorzy pojawiali sie niewiadomo skad.

    1. Anna Zuzanna 25 czerwca 2018 o 11:20

      No i jestem numerologiczna 33, wiem ze to cudowa wibracja, ale takze bardzo wymagajaca. Widzialam tez, ze ktos cos pisal o 1 w dacie urodzenia, ja urodzilam sie 10.08, czy cos mozesz powiedziec o tej dacie? Numerologią interesuję się od wielu lat i co nieco czytalam na ten temat, wiem ze 1 z dnia zarówno jak i 10 są bardzo niezależne, chodzą własnymi ścieżkami i musza uważac na swoje ego, 8 to podobno wojownik, szczęście do finansów.

  10. Konania 29 kwietnia 2019 o 14:31

    Pepsi, że dopiero trafiłam na ten wpis ❤ mam w domu małego Indygo, to wiem już od jakiegoś czasu. Jest mega wrażliwy, alergiczny, ma zdolności telepatyczne a do tego jest 11. Wiele osób mi to mówiło, że jest „starą duszą”, no i jest mega buntowniczy a ma dopiero 4 lata 😃 myślę, że ja też urodziłam się Indygo, też jestem wrażliwa, empatyczna, mam zdolności jasnowidzenia i ogromnà intuicję, do tego jestem 33 😉 najciekawsze jest to, że choroby synka dopiero sprawiły, że moja świadomość zaczęła się budzić, zaczęłam zauważać pewne rzeczy a z Jaśkiem mam takie połączenie, że ja pomyślę a on powie, chociaż czasem wolałabym to zachować dla siebie 😂 jestem Ci ogromnie wdzięczna za ten wpis ❤ buziaki 😘

    1. Pepsi Eliot 29 kwietnia 2019 o 15:52

      z miłością

  11. Jim 7 sierpnia 2019 o 21:29

    Tak czuje ze jestem ingido mama i mam ingido dzieci, mieszkam w niemczech rozstalismy sie moje blizniaki zostaly rozdzielone a ja je czuje, czuje ze zmieniamy swiat na lepsze ze uczymy w niemczech ludzi bycia ludzmi, rozrozniam osobowosci aury czuje ze moje dzieci tez. Niemcy zapomnii o milosci o uczuciach sa jak roboty. Ja bylam przez wiele lat pchana przez zycie, az doszlam do wniosku ze pojde do lekarza on odkryl ze mam blokady na sercu wiec zaczelam medytowac i jestem buddystka, wiele spraw, zadan zalatwiam intuicyjnie. W ciazy czulam swoje dzieci pytalam jak chca miec na imie w ciazy blizniaczej mialam najlepsze wyniki co doprowadzilo do zazdrosci ludzi(robilam to co Bog mi nakazuje czyli intuicyjnie) 2017/2018 mialam straszna depresje, luszczyce na ciele zmienam diete mylam sie natronem octem jablkowym, powyrzucalam chemie ktora mi szkodzi, zaczelam malowac obrazy, tez anioly czuje ze Bog mnie i moje dzieci prowadzi. Moje dzieci maja 3 miesiace ja po porodzie moglam rozpoznac kim beda. Teraz wiem ze to co przezywamy jest nasza kolejna proba ktora musimy przezyc. Pozdrowienia Justyna mama Idy i Milana

    1. Pepsi Eliot 8 sierpnia 2019 o 00:20

      z miłością do Was

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się
  • niedoczynnosc
  • Hashimoto dieta
  • Endometrioza