"Biegam bo muszę" (rozdział 8) Sztuczny doping i KapsiX007
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

"Biegam bo muszę" (rozdział 8) Sztuczny doping i KapsiX007

Dodano: 16
bieżnia
bieżnia
Ustawiasz zatem parametry bieżni wliczając kodowanie automatycznego trenera. Uczysz się operować wihajstrami, gdyż spędzisz na taśmociągu setki godzin w pocie, prowadząc bez końca życiową gonitwę tylko ze sobą.

Rozdział 8

Sztuczny doping

Żywoty świętych mówią jasno, nie tędy droga. Podobnie jak nie sprawdza się zero czytania, i karuzelowe popijawy, aluzja do półinteligenta, kmiota co przeczytawszy jednak Pod wulkanem, uzasadnia swoją niby dekadencję i co wykluczające się, hedonizm. W realu ful chlania, jarania i narzekania. Życiowe ofiary, Cola Eliot była prawie pewna, że jest coś więcej, niż czarna góra i brązowy tobół z kosą. Są ofiary, są też właściciele ego.

Ale gdzie? Na przenośnym torze wyścigowym.

Ale jak? Nie pytaj, biegajżesz.

Jeśli potrzebujesz motywacji zewnętrznej, oznacza, że wciąż jesteś cienkimbolesławem, że uzasadniasz swoje „jakimś cudem pojawiłam się w drodze”, od palanta, którego nieprzebrana ochota na krwisty kawał mięcha, zabija ledwo kiełkujące bratki i róże. I robisz te swoje skandaliczne głupoty.

Udając się z wizytą do bliskich znajomych byłego narzeczonego, z egzaltacją antycypujesz jaka to będziesz wkrótce odmieniona, o wiele bardziej wyrazista poprzez wyostrzenie konturów, wręcz chuda. I co gorsze, paplesz androny, że oczekujesz go z filiżanką organicznej herbaty z bergamotką, jaką uwielbia, zbieraną przez niezależne ekonomicznie kobiety, nigdy dzieci, fajfoklok, minimum czternaście miesięcy. Gdyby tylko doznał oświecenia i zechciał wrócić do domu.

W rzeczy samej chodziło o pochopne obietnice. Żeby Cola Eliot się powstrzymała. Czas, w którym da się zrobić człowieka, a potem jeszcze trochę go odchować, w kwestii stałości uczuć może się okazać zbyt rozwlekły. I mógłby do niej przylgnąć niemiły kryptonim „niesłowna”.

Spróbuj motywować się z siebie, pal sześć, niechby i egotycznym machiawelizmem Jezuity. Niby, że twoja szkolna koleżanka, wtedy przez wszystkich pożądana czirliderka, obecnie zaległa do późnego obiadu, sznycel wiedeński z pure ziemniaczanym na maśle i fenkułem na ciepło, ma się rozumieć ze strachu przed minerałowym niedożywieniem, nie dla anyżowego smaku chyba dla pojebów.

Wcześniej skonsumowawszy lancz z majonezsaladbaru ściągnięty kateringiem do korpo, zaś teraz z mężem mezaliansem, inżynierem zaocznym po technikum mięsnym, dopijają kompot coca-cola mniej niż jedna kaloria. Wylegując się niczym hipopotamy wyparte na pobocze Nilu, i nigdy, ale to przenigdy, szczególnie Mariola, nie udaliby się użyciem kończyn dolnych do własnego apartamentu, okazja we franku jeszcze dwadzieścia sześć lat spłacania, a za piekarnik z szybą 23 cale tylko trzy,na drugim piętrze, zamiast otisem ze stali nierdzewnej szlifowanej wystrojem.

Fatamorgana działała, od razu chciało się lecieć do gimnazjonu męczyć tłuszcz, aby jak najmniej przypominało się hipopotama wypartego na pobocze Nilu.

Zanim jednak bieganie stało się dla Coli tak naturalną czynnością jak dla Buszmena z Kalahari, który przestaje zauważać, że biegnie i żeby dowiedzieć się, czy aby nie jest zanadto wyczerpany musi oglądać swoje ślady. Zbyt niewyraźne grożą śmiercią przez zabieganie, chociaż zjawisko w fitness klubach dość rzadkie.

Jeżeli jednak drogi czytelniku chcesz skorzystać z rad tej dziewczyny musisz tak czy siak zacząć biegać. Musisz zakosztować bieganiny, żeby wiedzieć o czym mowa.

Ustawiasz zatem parametry bieżni wliczając kodowanie automatycznego trenera. Uczysz się operować wihajstrami, gdyż spędzisz na taśmociągu setki godzin w pocie, prowadząc bez końca życiową gonitwę tylko ze sobą.

Osławiony brak talentu do gimnastyki, nieposiadanie drygu do szybkiego poruszania, wraz z zawrotami głowy z powodu dziwnie uciekającego podłoża, niejednego by zniechęciło. Zagadka, Cola Eliot do dzisiaj nie wie dlaczego bieżnia wciągnęła ją jak gigantyczny wir narkomana. Klej, lepiszcze pejotl, od którego nie dało się odczepić. Prosię nie prosię, wszystko jedno, najważniejsze, że codziennie biegła.

A jakby tak trafić niechcący na byłego narzeczonego, gdy nowe kształty wcześniej bez wyraźnego odcięcia od otoczenia, naleśnik tuż przed smażeniem, teraz stały się spójne, znikomo rozmyte z konturem, jak na Floriańskiej cięty nożyczkami profil grubej dziewczynki z warkoczami czarny na białej tekturce? I co robi były długoletni narzeczony? Masięrozumieć staje jak wryty, wywala gały i próbuje błąd zerwania naprawić nieśmiałym chichotem. Wybacza się mu i rozpoczyna szczęśliwe życie po weselisku na którym byłem, nażarłem się i się opiłem.

Koniec z omamem i fatamorganą, skupmy się na realu, bo działo się coś naprawdę dziwnego. Pomimo sapania i dyszenia, puchnięcia i wypacania na kardiomachinie, oraz wzbudzania drwin i kąśliwych ćwierćuśmieszków. Pomimo, że na Colę ukradkiem i jawnie gapiono się, a we wszędobylskich lustrach siedział peryferyczny wzrok nagle odwrócony. Pomijając też lajtmotiw, że dotąd waga ani drgnęła, było coś jeszcze. Z każdym dniem po treningu jakby mniej się bała.

Kiedyś często śledzono ją na ulicy i zmuszona była ratować się ucieczką. Odkąd jednak więcej czasu spędzała na bieżni zdecydowanie mniej ją śledzono, a nawet trudno byłoby jej wskazać kogokolwiek podejrzanego. Dłużej też mogła przebywać w domu sama.

Bieżnia powoli odmrażała Colę po stuletnim zamrożeniu hibernatusa w bryle strachu. Lodołamacz, rozpuszczasz serc, nauczyciel biegania i jak się okazało, niebania. Bieżnia majlow.

Uwierzcie, że ani telewizor, ani poradnik znerwicowanego biegacza, jednym słowem nie wspomnieli Coli, jakoby bieganie dobrze wpływało na wylęknioną psychikę wariatki. Że codzienny bieg ratunkiem mógł się stać jakimkolwiek, ale tak się po prostu działo.

Kiedyś sunąc Basztową w upalny poniedziałek, na wysokości zapadającego się w starożytnym trawniku Barbakanu poczuła żelazo w ustach, a z pewnością jego metaliczny posmak. W tym samym momencie doznając paraliżu mentalnego, zapewne otruto ją amoniakiem w układzie oddechowym prosto z lodówki absorpcyjnej, ewidentnie okazu muzealnego, który to stary system chłodniczy wyrzucono na śmietnik, a ją teraz wyziewem zgładzono. Kolana jak z watoliny, palpitacje, duszności, a ciało śmiesznej osoby z krostą na brodzie, zaległo na krakowskim trotuarze zakurzonym renesansową tradycją, albo jeszcze gorzej, tężcem z powodu milionów dorożek.

Wspomnienie pochłoniętej w zadumie puszki solonych orzeszków olśniło i nie dałaby już sobie odciąć ręki w nadgarstku, czy niezaprzeczalnie jest to posmak metalu, czy raczej przeszłych aromatem puszki, post arachidów.

I takie rzeczy zupełnie przestały się wydarzać. Po pierwszym miesiącu biegania na bieżni przestała zalegać na krakowskich chodnikach. Przestała omdlewać na trotuarach. Powiedzmy to sobie szczerze, jak to możliwe, Cola Eliot przestawała się bać.

cdn

 16
  • agatek 🌹   IP
    Kiedy będzie kolejny, obiecany rozdział? 😊
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Stokrotka   IP
      Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział 😀 Pepsi, jak zbywać pytania i krytykę rodziny i przyjaciół (głównie rodziny) na to ze nie mam jeszcze dzieci? Mam 29 lat, mieszkam za granica i wcale nie uważam się za „stara pannę” i „ostatni dzwonek na dziecko”. Gdy powiedziałam ze nie jestem gotowa na dziecko to spotkało mnie wielkie zdziwienie i niezrozumienie ze strony rodziny, która skwitowała ze „to dlatego ze podświadomie czuje ze partner jest nieodpowiedni” (chłopak zagraniczny tez nie podoba się rodzinie). Nie wykluczam posiadania dzieci, ale uważam ze jest jeszcze w moim życiu na to za wczesnie. Nie mogę tego zrozumieć, ze mimo ze skończyłam studia za granica i mam dobra prace, sukces kobiety jest wciąż determinowany ślubem i dziećmi
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • benny   IP
        Czekamy na kolejny rozdział z niecierpliwościa :):)
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • overthemoon overthemoon  
          Hej Pepsi,
          dziękuję, że nagrałaś KapsiX007 :) Niedawno Cię o to prosiłam, dziś rano patrzę i jest!
          Obejrzałam najpierw, żeby wiedzieć co mnie czeka :)
          Ale fajnie to zrobiłaś i wskazówki G. też są, dziękuję Wam bardzo!
          Będę ćwiczyć dziś wieczorem. Pewnie tylko I rundę wytrzymam, ale od czegoś zacznę.
          P.S. Odcinek 8 przygód Coli Eliot zakończony w bardzo ciekawym momencie i jak tu cierpliwie czekać na cdn.? :)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Madzia2014 .  
            Pepsi,
            czy jak zacznę biegać znikną moje lęki i będę mogła się publicznie wypowiadać bez spiny?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także