logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
96 309 438
281 online
32 644 VIPy
Reklama

Jak już porzucona, to przynajmniej
idealnie odtłuszczona z 
BIKINI BURN TIB

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Jak się odkochać, gdy kochaś odszedł w siną dal?

Komć:

Pepsi, napisz proszę o tym jak się odkochać. Jedna strona odchodzi od zmysłów druga mimo wcześniejszego zaangażowania ma to gdzieś. Z checią poczytam. 

Dzięki za komentarz, krótko, ale treściwie:)

Napisałaś to w głębokim uśpieniu, bowiem odpowiedź na to pytanie jest yyy … w Tobie. Ba, gdybyś użyła swojej boskiej świadomości przenigdy nie zadałabyś tego pytania. O czym nawijam?

Jesteśmy z tego samego Źródła, czyli Absolutu. W związku z tym nie potrzebujemy absolutnie nikogo, ani niczego na zewnątrz siebie, żeby po prostu wiedzieć. Dopóki nie zaakceptujesz teraźniejszości, nigdy nie ruszysz ze skrzyżowania.

Jest za to nagroda.

Każda akceptacja, czyli zgoda na to co jest, już sama z siebie podnosi Twoje wibracje. W tym momencie w Twoim hologramie pojawiają się przebłyski świadomości i masz szansę ruszyć ze skrzyżowania.

Żyjemy w iluzji, budujemy hologramy takie jakie potrafimy na tym oprogramowaniu. Niestety wszystko jest fałszem, czyli fikcją. Wszystko jest iluzją. Wyobraź sobie, że od dziecka byłaś programowana. Przez kogo? Przez matrix, na jego żywiciela.

Jesteśmy bateriami i działamy dokładnie tak, jak oni tego od nas oczekują.

Wyobraź sobie, że miłość jest wtedy, gdy nie ma strachu, ale miłość nie jest dualna. Nie jest spolaryzowana. O co kaman? Nie ma przeciwieństwa. Jedynym przeciwieństwem miłości jest jej brak. Więc teraz, albo kochasz człowieka, który odszedł miłością prawdziwą, zawsze obecną, albo nigdy go nie kochałaś, gdyż spałaś.

Chcesz zapomnieć o swojej miłości? Naprawdę?

Dopóki nie zaakceptujesz tego co jest teraz, nie zgodzisz się na to bez szemrania, nigdy nie zaznasz spokoju. Wciąż Twoje fałszywe ego będzie jakoś wspominać tę sytuację, gdyż ego zawsze siedzi, czy to w przeszłości, czy to rozmyśla o przyszłości, tak jak Ty teraz. Tymczasem jest tylko teraźniejszość, której nie ma po co oceniać, krytykować, sprzeciwiać się jej, czy się euforyzować, wzmacniając własne uśpienie i odcinając się od siebie prawdziwej.

Nie trzeba się więc odkochiwać.

Nie należy wywierać presji ani na sobie, ani na innych. Zawsze należy wyjść od akceptacji stanu w którym się znalazłaś. Wszystko jest po coś. Teraz zdobywasz takie doświadczenie. Piękne. Miłości bez wzajemności, oczywiście na poziomie matrixowym, czyli fałszywego ego. Gdyż tak naprawdę, gdyby ten człowiek był przebudzony, tak samo jak Ty, wiedzielibyście, że jesteście tym samym, jedną jaźnią i kochacie siebie nawzajem i wszystkich innych ludzi i nie tylko. Jak się kocha boski kawałek siebie.

Na tym polega kreacja.

Na rozwoju, na ewolucji, na wzroście. Wszyscy we Wszechświecie mamy to samo zadanie. Rozwijać się, kreować, tworzyć i wzrastać. Oczywiście jesteśmy energią, więc musimy falować, a falowanie zawsze będzie związane z pewnymi amplitudami wahań. Ale to będą coraz wyższe wibracje.

Jednak dobra, nie jesteś jeszcze przebudzona, ale już zaczynasz jakby kumać, że o coś tutaj się rozchodzi. Tęsknisz za ukochanym i to powinnaś zaakceptować. Z miłością do siebie i do niego. Nie wspierać tęsknoty myślami, za to pozwalać tym myślom przepływać, jak obłokom na niebie. Zostać obserwatorem siebie zakochanej bez wzajemności i doświadczać powinnaś.

Dopóki nie zaakceptujesz tego stanu rzeczy, nie pojmiesz, że drugi człowiek nie jest Ci dany na własność, na całe życie i nie będziesz mogła okazać wdzięczności za tę sytuację. Każde wychylenie w dół daje największą szansę na poszybowanie w górę. Bez tego doświadczenia nie byłabyś w pełni sobą, nie mogłabyś wzrastać. Po to to jest.  Uczysz się.

Niekochana.

Rozstanie z kochanym człowiekiem to wielka nauka. Można dzięki temu o wiele więcej zrozumieć. Można od tego momentu niezwykle wzrosnąć, a można też pogrążyć się w dole na śpiąco.

Wyobraź sobie, że zachorowałaś i cały czas o tym gadasz. Siadasz w kolejce u alopaty i nawijasz. Mówisz o tym w kolejce do kasy w hipermarkecie. Jesteś stale w temacie choroby.

Co się dzieje z programem, który tworzysz?

Choroba włazi w Ciebie głębiej, zakotwicza się fundamentalnie w Twoim hologramie i potem bardzo trudno jest ją stamtąd wyplenić. Jest jak głaz przywiązany do Ciebie. Nie wpadasz wtedy na żadne pomysły, nie masz pojęcia jak możesz sobie z nią poradzić, wybierasz technologie prosto z matrixu, bo oni mówią Ci, że są na Twoją chorobę przygotowani. Absolutnie wzmocniłaś swoją chorobę.

Nie ma po co rozmyślać ze strachem o starości, o meno, czy andropauzie, gromadzić kasę na ewentualne przyszłe niepowodzenia, uciekać do przeszłości (jakże było kiedyś miło), wcześniejszego zaangażowania partnera, a potem nici. To wszystko są programy Twojego umysłu. Fantasmagorie. Lustro. Iluzje, jak einsteinowski Wszechświat.

Aby nastąpił wzrost, żebyś naprawdę skorzystała z doświadczenia człowieka porzuconego przez chłopaka, dziewczynę, męża, cokolwiek, zawsze trzeba wyjść teraz „w tu i teraz” od akceptacji tego co jest. Nie buntuj się, nie obwiniaj go nawet w myślach, zgoła przede wszystkim nie w myślach.

Pogódź się z tym.

To się stało po coś. Tyle, że jak będziesz wspierać niezgodę na ten fakt, zmuszać się do zapomnienia, nie ruszysz ze skrzyżowania. Nie wpadniesz na super pomysł, nie spotkasz wkrótce świetnego człowieka i nie będziesz dziękowała, że nie musisz teraz zrywać z kimś i zadawać ból.

Zapamiętaj podstawową rzecz, o której nawijają wszyscy przebudzeni jak jeden mąż, Osho, Tolle, de Mello (nawijał też o tym Jeszua) i każdziuteńki oświecony: że tylko zgoda na to co jest, tylko akceptacja, brak buntu jest w stanie natychmiast dodać Ci skrzydeł.

Podnieś Twoje wibracje, natchnąć kreacją, wzrostem, wyleczeniem, miłością, pomysłem na nową pracę, na nową, zmienioną siebie. Wysokie wibracje prawie natychmiast zaczną przyciągać w Twoim życiu nowe, piękne zdarzenia i ludzi.

Byleby tylko nie pojawiło się wyrachowanie.

Wysokie przyciąga wysokie. Udawanie, pozorna akceptacja, bo to się nie uda.

Ciesz się więc swoim doświadczeniem. Płyń. Nie staraj się zapomnieć. Nie staraj się pamiętać. Po prostu, gdy nadejdzie myśl, która Cię zasmuca, a Ty nie połapałaś się na czas, pozwól jej przepłynąć, jak obłokowi na niebie. Nie odganiaj jej, ani za nią nie podążaj.

W tym czasie, Twojej zgody na teraz, jakie by to teraz nie było, Twoje wibracje sprawią, że hologramy zaczną się zmieniać. Zniknie z nich niespełniona miłość (to nie była miłość, bo ona trwa zawsze), zniknie niechciana praca, pojawią się nowe możliwości. Nagle zorientujesz się, że wszystko idzie bardzo dobrze. To sprawi, że jeszcze lepiej zakotwiczysz się w „tu i teraz” i będzie jeszcze lepiej. Wysokie przyciąga wysokie, niskie przyciąga niskie, podstawowe prawo we Wszechświecie, prawo rezonansu. Tak to działa. Na ile czasu zegarowego starczy Twojemu ciału, Twój wzrost tutaj nie jest niczym innym ograniczony.

Karmy w tu i teraz nie ma.

Możesz oczywiście zechcieć poddać się hipnozie, żeby porozkminiać, jakaż to karma się za Tobą wlecze, że ktoś Cię porzucił. Dla potrzeb Twojego ego, może to być nawet mega ciekawa rozkmina, jednak Tobie prawdziwej niczego nie wniesie. To nie o to chodzi Bruner.

Jakby co, zrób tak:

Podnieś swoje wibracje akceptacją tego co jest, a także podbij bieganiem, głębokim oddychaniem, odpowiednią strawą, nawadnianiem, pływaniem, sauną, tańcem, rytuałami tybetańskimi, mruczeniem. Dzięki czemu Twoje fałszywe ego przestanie narzucać Ci swoje badziewne programy. Każda ewentualna myśl o kochasiu, który odszedł w siną dal, niech spotka się z Twoją spokojną akceptacją i zgodą na to co jest.

Zdziwisz się, jak zaczną zmieniać się/znikać Twoje hologramy, gdy uda Ci się dotrzeć choć na chwilę do swojego prawdziwego ja, czyli do swojej duszy.

Jesteś życiem, jesteś cząstką światła, jesteś Absolutnie doskonała, a to co Ci się przydarza jest dokładnie takie jakie ma być na tym etapie wzrostu, w którym się znajdujesz. Zajebiście.

„Przebudzenie, to brak cierpienia” Horry Porttier, ups, Budda

To dla kochasia, który odszedł w siną dal

Lovciam:)

(Visited 9 181 times, 1 visits today)
Pepsi-Eliot Pepsi Eliot
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. LuminAdi 27 sierpnia 2017 o 21:36

    No i zajebiście…….<3
    Dzięki!!
    Też lovciam, wszystko i wszystkich…:P
    Światełkiem i owockami rzucam!! 😀

    1. Pepsi Eliot 27 sierpnia 2017 o 22:45

      <3

  2. Ag E 27 sierpnia 2017 o 21:39

    „Wszystko jest po coś. Teraz zdobywasz takie doświadczenie. Piękne.” – kocham Cię Pepsi

    1. Pepsi Eliot 27 sierpnia 2017 o 22:45

      <3

  3. Tysia 27 sierpnia 2017 o 22:43

    dziękuję

  4. ach13 27 sierpnia 2017 o 23:07

    Uwielbiam Twoje wpisy. Mega mnie podnosza. Dziex <3

    1. Pepsi Eliot 28 sierpnia 2017 o 07:34

      <3

  5. Nat 28 sierpnia 2017 o 02:11

    A co jeśli nadal chcę go odzyskać? Popełniłam masę błędów i ciągle winię siebie. Wiem, że on jest świetną osobą i zasługuje na szczęście i wszystko co najlepsze i chce to jemu dać, żałuję swojego wcześniejszego zachowania i pragnę je naprawić, chcę żeby było jak dawniej ale on twierdzi, że nic z tego nie wyjdzie. Czy jest sens próbować nadal, czy lepiej odpuścić i się pogodzić z sytuacją? Serce boli, tęsknię i wiem, że tym razem dałabym z siebie naprawdę wszystko żeby naprawić nasz związek. On w to nie wierzy i chce się ze mną tylko przyjaźni:(

    1. Pepsi Eliot 28 sierpnia 2017 o 07:23

      Teraz zachowujesz się, jak rosyjska kochanka.Utrapienie mężczyzny, egzaltacja i hałas. Wycisz ego, ustaną emocje, i po prostu się zmień, nie wyrzucając sobie niczego z tego co było. Masz nie żałować swojego zachowania, bo nie tędy droga. Tylko akceptacja, zgoda na to co jest, jest w stanie Ci pomóc. Ta szamotanina jeszcze Cię ściąga w dół. Czy Ty w ogóle przeczytałaś co napisałam? Szlachetnie pogódź się z tym co jest, a następnie się zmień. Bez Rejtana i darcia szat. Bądźcie przyjaciółmi po prostu. Gdy naprawdę się zmienisz, facet to zaraz zobaczy, ale nie wiadomo czy Ty będziesz chciała z nim być, gdy się zmienisz. Niczego nie planuj. Zgódź się na teraz i staraj się być na dany moment najlepsza jaka potrafisz być. Jak wyjdzie z Ciebie ego, też zaakceptuj i ponownie się zmień. To jest wzrost, to jest kreacja, to są wysokie przepływy.

      1. Nat 28 sierpnia 2017 o 12:20

        Dziękuję Ci strasznie Pepsi za odpowiedź! Właśnie tak zrobię!

        Na chwilę obecną nie odzywamy się do siebie już od 3 tygodni. Powiedziałam mu, że potrzebuję czasu żeby się uporać z uczuciami i ruszyć dalej ze swoim życiem i po kilku miesiącach możemy spróbować się przyjaźnić jeśli nadal będzie tego chciał.

        Zastanawiałam się tylko czy nie napisać do niego wiadomość o tym, że zaakceptowałam stan rzeczy i że jestem wdzięczna za zerwanie bo dało mi prawdziwą życiową lekcję i zmotywowało do zmiany.

        1. Pepsi Eliot 28 sierpnia 2017 o 12:45

          nic nie pisz

          1. Nat 13 września 2017 o 00:45

            Oj Pepsi, trzeba było Ciebie posłuchać. Nie zdążyłam się nawet zmienić , a już nie chcę z nim być. Okazało się, że mnie zdradzał i odszedł żeby być z inną. Manipulował mną i wzbudzał we mnie poczucie winy. Winiłam siebie, cały czas znajdował we mnie coś co było nie tak. Następnym razem będę pamiętać, że nigdy nie ma co się prosić. Jak ktoś nie chcę z tobą być to trzeba to zaakceptować. Nie ma nic na siłę. Muszę się nauczy siebie szanować i stawiać na pierwszym miejscu. Dziękuję za świetny ponadczasowy tekst. Myślę, że często będę do niego wracać.

          2. Pepsi Eliot 13 września 2017 o 07:01

            <3 jesteś najlepsza jaka możesz być na dany moment

    2. Agniecha0107 28 sierpnia 2017 o 07:29

      Odpuścić i zaakceptować…

  6. Agniecha0107 28 sierpnia 2017 o 07:21

    Kurde flaczek zaś mi się łza w oku zakręciła. Od kilku lat tak mam jak czytam lub słucham prawdę… Dziękuję Pepsi!

    1. Pepsi Eliot 28 sierpnia 2017 o 07:25

      <3

  7. Mili 28 sierpnia 2017 o 09:20

    ode mnie też w tym roku odpadł smutek za chłopakiem który odszedł w siną dal… a trwał jakieś 8 lat. dziękuję Pepsi&PepsOsho za wszystko <3

  8. Justyna 28 sierpnia 2017 o 10:06

    w końcu mogę cos dodać od siebie – i przy artykule o teściowej też się wyraże.

    moje doświadczenie w życiu – właśnie sięga podobnego-mąż od kilku lat , a od roku to już co miesiąc – robi awantury – raz mega mnie kocha, raz się ze mną rozwodzi – totalnie uzależniony finansowy od pracy , którą daje mu ojciec, bo sam to nie wiem czy cos by pociągnął –
    i co ??? spotkał mnie być może po to abym mu uświadomiła tą zależność, bądź toksyczne uzależnienie-
    teraz ja „ukochana” jestem ta zła – bo jak ja mogę takie rzeczy mówić o nim. „przecież wg niego każdy od kogoś jest uzależniony”

    na moją próbę podjęcia tematu- jako zony – a może byś próbował coś zdziałać sam??
    było stanowczo-że tak mu dobrze, a przy tym jego rodzice zauważyli we mnie wroga, bo namawiam go do braku uległości wobec nich, do samodzielności- co im zupełnie się nie podobało – bo wolą jego uległość. itd.

    miesiąc temu w lipcu mnie kochał, teraz znowu się rozwodzi, lub chce separacji lub intercyzy – bo czeka aż majątek po rodzicach dostanie (a nie jest zbyt mały), a chyba doszedł do wniosku , ze nie chce się dzielić.
    terapeuta – absolutnie nie.
    rozwiązanie na wszystkie problemy jego – rozwód.

    rany, jaka tu miłość??? – jak mówie, mu o miłości bezwarunkowej, bezwględnej – to mówi, ze mam zejść na ziemie i przestać pier…ć bajki.
    jak mówie – jakie sa nasze cele, plany? ….mówi „zapomnij o celach, zapomnij o planach”
    chciałam go przebudzić – nie da się – jest w Matriksie.

    staram się być tu i teraz ,chce wysoko wibrować, choć jednak myśli wybiegają – co będzie jutro
    a caly czas dręczy mnie fakt „ze powinnam może mu pomóc, nie wiem jak”

    1. Pepsi Eliot 28 sierpnia 2017 o 12:54

      jedyną osobą, której powinnaś pomóc jesteś Ty sama. Odczep się od niego, od swoich teściów, nie wspieraj tego potwornego hologramu swoimi pretensjami i żalami, bo się z tego nigdy nie uwolnisz. Zajmij się sobą, swoją zmianą. Tylko Ty wiesz co jest dla Ciebie dobre, ale wcześniej uświadom sobie, że to Twoje ego nie daje Ci spokoju, a nie ci ludzie. Oni są tylko Twoim doświadczeniem, spotkałaś ich nie przypadkiem, masz się nauczyć czegoś z tej lekcji. Zmień się Ty, i nie patrz na nikogo. Rusz ze skrzyżowania. To co oni mówią i robią nigdy nie będzie Cię dotykać, gdy zaczniesz wibrować wyżej.

      1. J 8 września 2017 o 13:52

        w moim kręgu jestem sama na tym skrzyżowaniu – MASZ RACJĘ . akceptuje, odczepiam się , idę dalej w tu i teraz.
        Nikt koło mnie się nie budzi i nie ma zamiaru. co to takiego świadomość?? magia.

        a powiedz mi jeszcze, chce budzić moje dzieci – jest na to jakiś sposób. WAŻNE.

        Mówic im o tym, ze życie to iluzja….., nauczać tak jak Ty nauczasz , pomyślą ,że ja jakaś wariatka jestem czy coś. choć ja mam głębokie przekonanie w tym.

        1. Pepsi Eliot 8 września 2017 o 19:22

          nienachalnie, nie tak jak w katolickich i wyznawców innych religii domach, to zawsze musi wyjść od dziecka. Napiszę taki króciutki poradnik.

  9. Soko 28 sierpnia 2017 o 22:50

    „Przebudzenie, to brak cierpienia”— Uwielbiam, cała prawda! 😀

    1. Pepsi Eliot 29 sierpnia 2017 o 09:14

      <3

  10. ChaiMate 1 września 2017 o 18:14

    Pepsi. A jak już jest się w związku? Można by pomyśleć, że udanym, bo oboje stawiamy kroki ku temu by zrobić wypad z matrixa i pięknie rezonować ze wszechświatem, wibrować wyżej (doświadczamy tego coraz częściej), ale ego (moje silne, jego silne) dobija się co jakiś czas i rozwala system… jak się ego z ego spotyka to lecą wióry – niemal za każdym razem dochodzi do stanu, w którym rozmawiamy o rozstaniu, on mówi o swoich byłych kobietach (generalizuje, ze jesteśmy takie same) i ze bez sensu być w związku, po co związek i generalnie nas nie widzi razem. Ja oczywiście tez popełniam błędy i nie przebieram w słowach:(, ale jestem zdaje się bardziej skłonna do wybaczenia i takie momenty traktuje jak pole do następnego kroku, lekcji, wzrostu, ale jego przekreślanie nas mnie smuci… bardzo smuci. No po prostu boli, ze tak łatwo zamiata nas. Ustaliliśmy sobie oboje ze pracujemy nad sobą, idziemy do zen przecież, a droga nie jest idealna. Wiec zadaje sobie (i Tobie Pepsi), jak myślisz: czy dwoje ludzi z nachalnym ego dobijającym się co rusz, ale tez takich, którzy zmierzają do oświecenia i coraz częściej potrafią być tu i teraz, ma szanse na fajny związek? Ściskam <3

  11. ChaiMate 1 września 2017 o 18:23

    Dodam jeszcze, ze on nie czuje monogamii.., wychodzi to najczęściej podczas sprzeczek czy kłótni, jego ego napędza go strachem związanym z tym, ze można być w związku z jedna kobieta. Jak jest dobrze, to jest dobrze. Ale jak jest zle, to już naprawdę jest zle. On nie umie na tym etapie przyjąć do siebie tego, ze w związku nie jest cały czas dobrze i kiedy jest zle to się wycofuje. Co o tym myślisz Pepsi?

    1. Pepsi Eliot 1 września 2017 o 23:25

      bo tak naprawdę monogamia generalnie jest bardzo trudna, a małżeństwo szczególnie. Wynika to z niezrozumienia siebie.

  12. pinaVELpola 2 września 2017 o 07:45

    Uwielbiam ❤

    1. Pepsi Eliot 2 września 2017 o 11:16

      <3

  13. Bluebird 10 września 2017 o 20:30

    Pepsi Eliot, dziękuję za ten tekst, szczególnie za fragment: „jesteście tym samym, jedną jaźnią i kochacie siebie nawzajem” – mi właśnie takie spojrzenie pomogło po rozstaniu. Było punktem wyjścia, tą akceptacją, od której zaczęła się dalsza przemiana, później weszłam na etap przeinterpretowania rozstania, tak by mi się łatwiej żyło. Moja nowa interpretacja brzmi: „Jako jednostka ewoluująca, której potrzeby i preferencje nieustannie się zmieniają, jestem świadoma, że proces ten dotyczy również moich związków. Mój ex pozwolił mi lepiej poznać siebie w relacji z partnerem, dzięki czemu uświadomiłam sobie jakich cech poszukuję w kolejnym związku.” Po tym jak zmieniłam sposób patrzenia na rozstanie, mogłam stworzyć nowy już zupełnie inny związek. Z perspektywy czasu nawet jestem wdzięczna za tę pierwszą nieudaną relację 😉

    1. Pepsi Eliot 10 września 2017 o 20:43

      cudne <3

  14. Lila J 1 listopada 2017 o 16:05

    siedzę skulona
    pod szarym, ciepłym kocykiem
    otulającym moje ciało
    i moje serce
    złamane serce
    łzy spływają
    delikatnie po policzkach
    muskają me wargi
    jak nikt inny wcześniej
    oh samotności
    moja największa przyjaciółko

  15. Domi 24 czerwca 2018 o 23:13

    Hm a u mnie to wygląda tak: Facet po 11 latach minie zostawił, wiadomo wielka moja rozpacz była mimo, że sama wiedziałam, że nasz związek ma się tak sobie. Po paru jego upadkach broniąc go i jego rodzina nie chciała mnie widzieć, w tym samym czasie coś we mnie walnęło totalnie, zakochałam się teoretycznie jeszcze w nieznajomym, i jak długo żyję tak jeszcze ktoś mnie nie omamił ale tu Ci los masz, ten się na mnie obraził, mały zgrzyt. A były i rodzina? Tak się odwróciło, że jest wielkie love z ich strony ale ja już oczywiście nie dokończa tego chcę. Byłego kocham jak brata. Nowemu panu dałam spokój, mimo, że wiem, że teraz kocham jak nigdy nikogo. To nie pierwsza taka sytuacja w życiu pierwsze jednie takie zakochanie) i teraz zastanawiam się czy mimo akceptacji tego to ma tak zawsze już u mnie wyglądać? Dostaję co chciałam wcześniej ale wtedy gdy ja już nie chcę, chcę już coś innego?

    1. Domi 24 czerwca 2018 o 23:24

      Dodam, że z nowym to było tak szybkie i narwane na siebie jak 2 magnezy które ostatecznie po przybliżeni się pokruszyły i odwróciły od siebie.

  16. Asiek 31 stycznia 2019 o 19:40

    Ten tekst odmienił moje życie.
    Dziękuję Pepsi.
    Pozdrawiam wszystkich budzących się….

  17. Asiek 31 stycznia 2019 o 19:47

    Ten artykuł odmienił moje życie. Uwielbiam go….
    Dziękuję Pepsi Eliot.
    Pozdrawiam wszystkich budzących się…..

    1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 20:39

      <3

  18. Kuroszka 4 maja 2019 o 08:45

    Pepsi Eliot, a co jeśli słyszę od faceta po 3 latach związku – „Fajna jesteś dziewczyna, ale nie ciągnie mnie do Ciebie. Mam poczucie, że niszczę Ci życie.” I potem cisza, z jego strony nie ma kontaktu, próby spotkania się, itp.

    1. Pepsi Eliot 4 maja 2019 o 09:29

      typowa gadka, gdy koleś chce się uprzejmie wymiksować, jesteś świetna, a ja jestem beznadziejny, nie chcę niszczyć Ci życia, to jest klasyczny wymiks, niczego nie rój sobie w głowie.

      1. Kuroszka 4 maja 2019 o 12:48

        Czy mogę coś zrobić w tej sytuacji? Próbować nakłaniać go do powrotu, żeby zmienił zdanie? Mogę nie zgodzić się z tym, co mówi? Czy po prostu odpuścić? Chyba ja byłam bardziej zaangażowana emocjonalnie…

        1. Pepsi Eliot 4 maja 2019 o 13:39

          wszystko możesz, ale to nie będzie dobre, on się z Tobą rozstał, uszanuj to. Jeśli cokolwiek miałoby zadziałać, to właśnie nie zrobienie niczego. Nie chyba Ty byłaś bardziej zaangażowana, tylko, jedynie Ty byłaś zaangażowana, a on po prostu sobie był.

  19. Kuroszka 9 maja 2019 o 20:36

    Czy do tego ma się w jakiś sposób teoria kochania bezwarunkowego?

    1. Pepsi Eliot 9 maja 2019 o 20:37

      nie ma teorii, znika lęk, pojawia się miłość

  20. Kuroszka 9 maja 2019 o 20:37

    A czy w jakiś sposób ma się do tego teoria kochania bezwarunkowo?

  21. Kuroszka 9 maja 2019 o 21:05

    Przepraszam, może nie kumam wszystkiego… pojawia się miłość, jak ktoś mówi, że go nie ciągnie?
    Jedyne co usłyszałam to, że czekał na mój ruch, za późno zareagowałam i on odpuścił. Pewnie stąd moje poczucie winy i rojenie sobie w głowie… nie do końca wiem, co się ze mną dzieje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *