A jakie masz objawy niedokwasoty? Źle trawisz białko? Jakie masz ciśnienie krwi?
Bez zaciemniających maskownic, bez patosu i zupełnie bez dramatycznego rozdrapywania traum z dzieciństwa.
Z tym nie tutaj.
Dziś zrobimy Ci czysty, bezkompromisowy audyt rzeczywistości, zdejmiemy fałszywą suknię balową i popatrzymy prawdzie prosto w oczy.
To jest czymś o wiele prostszym i, szczerze mówiąc, bardziej wkurzającym, bo nie ma tam żadnej efektownej sceny płaczu przy świecach.
Zajmiemysię tym, co dzieje się między Tobą a … kalendarzem.
Komu służy to, co robisz w swoim życiu, dlaczego nie robisz tego co chciałabyś i dlaczego rzeźbisz życie wyskokami, napadami dyscypliny, niedotrzymywaniem sobie słowa, i ciągłym poczuciem niezadowolenia z siebie.
Jakbyś była łupiną orzecha, którą życie samo gdzieś rzuca, pcha, a to do pudelka pralinek, a to do zaniechania treningów, a to do byle jakiego mężczyzny na tapczanie, ze strachu przed byciem ze sobą, a to do niewybierania siebie, i czekania na cudzy pożar, żeby go nieudolnie gasić.
Ludzie tak naprawdę nie chcą Twojego energetycznego narzucania się,
To nie jest żadna terapia.
Nie będziemy grzebać w piwnicy Twojej duszy, wyciągać dziecięcych traum i świecić im latarką w oczy.
Od tego, jak się uprzesz są specjaliści i szacunek dla Ciebie każe mi powiedzieć wprost, że jeśli tam ma coś do zrobienia jakiś jungista (zresztą wiesz matka wszystkiemu winna;-)), to nie w tym okienku to rozwiążemy.
Ja zajmuję się znacznie prostszym psuciem sobie życia przez siebie samą, i nie ma tam żadnej efektownej sceny z dymem, szałwią i palosanto.
Zajmiemy się tym, co dzieje się między Tobą a kalendarzem.
Twoim ciałem i kontem bankowym.
No i wiadomo, że Tobą a sofą.
Bez elokwentnego opisu pod zdjęciem w sukni balowej, który sugeruje, że „to była trudna transformacyjna droga, ale wygrałaś życie”.
Nagi Stan Faktyczny to migawka z dzisiaj, zrobiona bez retuszu, w demaskującym słońcu o jedenastej rano, KIEDY JESZCZE NIE ZDĄŻYŁAŚ WYKONAĆ ŻADNEJ MISTYFIKACJI DZIAŁANIA.
I teraz mówię to z pełną czułością, bo inaczej się nie da.
Nie w sensie diagnozy medycznej, tylko w sensie statystyki dnia wczorajszego.
Prokrastynujesz tak elegancko, że mogłabyś pisać z tego podręczniki, tylko jeszcze nie otworzyłaś pliku.
Masz nałogi, które nazywasz „swoimi małymi przyjemnościami”.
ECH SYBARYTKO.
I to by było urocze, gdyby nie fakt, że hedonizm bez pokrycia w przepływach finansowych zaczyna przypominać nie filozofię życiową, tylko paniczną strategię unikania.
Ciągle brakuje Ci kasy i nie chodzi o to, że nie potrafisz zarobić, schudnąć, czy wzbudzić obsesję u Janusza.
Chodzi o to, że decyzje, szczere chęci, pieniądze przeciekają Ci przez palce w rytmie, którego sama nie potrafisz odtworzyć, a TWÓJ SUFIT FINANSOWY ZOSTAŁ USTAWIONY PRZEZ MĘŻA CIOTKI NA IMIENINACH.
Patrzysz w lustro i widzisz ciało za grube według własnych standardòw i ludzi z TikToka, których nikt Ci nie kazał stosować, ale przecież skądś trzeba było wziąć powód do biczowania się, a jednak NIE SPROSTANIA.
Nie masz kolesia na tapczanie albo masz i to jest Janusz ten sam, o którym mówiłaś psiapsi trzy lata temu, że „no przekichane”.
A pod spodem tego wszystkiego leży coś, co rwie bardziej niż zakwasy po maratonie.
NIE UFASZ SOBIE.
BO NICZEGO NIE KOŃCZYSZ.
Bo masz szufladę pełną początków, do których nawet nie znasz hasła, i słomianych zapałów, żeby nie poczuć dyskomfortu prawdziwego ruchu.
Jest pytanie:
Termometr panikuje na widok cyfr i miota się w reaktywnym ścisku.
Termostat po prostu z góry ustala stopień rozgrzania.
ZA NIM PODĄŻY TWOJA RZECZYWISTOŚĆ.
Armia coachów żyje z tego, że każe Ci się zastanawiać, DLACZEGO MASZ GORĄCZKĘ i z jakiego wcielenia przyniosłaś ten wzorzec.
Myślisz że brak zdyscyplinowania, niechęć do zmuszenia się do niewygodnych rytuałów dnia codziennego, życie na marnej dopaminie byle czym, jest po prostu Tobą.
Serio tak ważne dla częstotliwości Twojego układu nerwowego jest oblookanie cudzego życia z rana?
Zanim zaczniesz analizować etiologię gorączki, po prostu przyznaj, że NIE MASZ TRZYDZIEŚCI OSIEM KRESEK SZEŚĆ W KWESTII SWOJEGO WYMARZONEGO ŻYCIA.
Bo uchwyciłaś się chętnie tego, że niby masz wszystko puścić, wyluzować.
Wiesz nawijałeś sierżancie, że detachment, że moja rama, że wybieram siebie.
Tiaaaa
Że pralina, że pękająca w szwach lodówka, że Ty nie będziesz za nich (w domyśle nierobów) robić, że duża kofeina z rana, że scrolling cudzego zmyślonego życia, że bezruch (wiadomo, masz piętę, masz jajnik), że czekanie na impulsy z zewnątrz.
Bez mocy kreacji, w odtwarzaniu schematów ego i ciała, ciała i ego.
Jesteś tu, gdzie jesteś, i nie ma co się kopać z koniem, bo to jest prawda.
Ale Ty owszem, NIE podważasz nałogów, nawyków, mistyfikacji.
Ty tylko chcesz żebym przyznała Ci rację, że TY JUŻ TAKA JESTEŚ.
Że inni se mogą alchemizować kupę w złoto, ale nie Ty, Ty się nie okłamujesz, szit jest szitem.
Twoja dotychczasowa energia idzie na utrzymywanie fikcji, że „zaraz się weźmiesz”, że „od poniedziałku”, że „mąż/rynek/algorytm się zmieni”.
Więc zanim zaczniemy cokolwiek odkopywać z popiołów ten DIAMENT, tę BOGINIĘ, ten renesans, tę obfitość płynącą z lekkości bytu w energii żeńskiej musimy zrobić jedną rzecz.
Prawda boli raz, a fikcja spłaca się w koszmarnych ratach przez lata.
A TU JEDNAK TRZEBA ZACISNĄĆ POŚLADY i wejść w swoją orkę w ciszy.
Niech ilość Twoich poranków
Pomnaża codzienny rytuał 4 Szklanków !:)
Skoro dotarłaś aż tutaj i Twój Nagi Stan Faktyczny leży przed Tobą rozłożony na czynniki pierwsze, masz kilka opcji, zagaję o dwóch.
Możesz założyć z powrotem tę suknię balową z poliestru, udawać, że ten wpis to tylko publicystyka do porannej kawy, i wrócić do swojego dusznego regionu beta, GRZEBIĄC Z KŁOPOTLIWYM JANUSZEM W PUSZCE PO CIASTKACH.
Albo możesz w tym momencie świadomie rozgorączkować się na wymarzone życie, przestawić swój wewnętrzny termostat, i wleźć z impetem w AKTUALNY kwantowy PROCES na życie, miłość i kasę.
Decyzja jak zawsze należy do Ciebie, ale dobrze gdy nie zostawiasz jej zautomatyzowanemu ciału, które nie chce żebyś ruszyła ze skrzyżowania starych nawyków, i zwlekania z tym co trzeba robić.
Twoja Rzeczywistość ZAWSZE za Tobą podąża. Nigdy odwrotnie. Podąża za nadajnikiem Twojego układu nerwowego.
Weźże o Bogini i rozpal się w końcu na to czego pragniesz. Widzimy się po drugiej stronie!
NAGI STAN FAKTYCZNY.
Tyle.
Na zawsze Twój

Powiązane artykuły
Komentarze
Vitek Kids TiB w specjalnych małych kapsułkach przeznaczony dla dzieci w celu uzupełnienia niedoborów witamin i minerałów 💚🌈
🚀🦄
Polecamy bardzo dobrą Witaminę D3+K2 TiB
Do ssania!
O wyższym wchłanianiu z receptorów podjęzykowych:)
Cap Martin sp. z o.o. przeprasza Panią Justynę Lichtenberg że przez wiele miesięcy naruszane były na portalu https://pepsieliot.com/ prawa autorskie do pisanych przez nią artykułów, materiały były bezprawnie przerabiane sugerując autorstwo innych osób, a w miejsce jej autorstwa wskazywane były osoby trzecie w tym Pepsi Eliot. Spółka wyraża ubolewanie za zaistniałą sytuację oraz oświadcza, że naprawiła szkodę oraz wypłaciła stosowne zadośćuczynienie za wyrządzoną krzywdę zgodnie z wyrokiem Sądu


Sierżant Eliot Sierżant Eliot jest dowódcą Elitarnego Oddziału Nieprzeciętnych Dziewczyn, które każdego dnia w ciszy alchemizują, świadomie krystalizują swoje życie spełniając marzenia.
Odważnie, w ciszy, w orce, w największym dobrostanie jaki daje wejście we własną MOC!
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
