Z serca życzenia wigilijne od dziewczyny bez zapałek ...
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Z serca życzenia wigilijne od dziewczyny bez zapałek...

Dodano: 21

Pierwsza gwiazdka zaświeciła *

Kochana, Kochany, Kochanie, życzę Ci w czasie teraźniejszym, żeby wszystkie Twoje zamiary wewnętrzne osiągnięcia Twoich celów zamieniły się we wszechziszczalne  zamiary zewnętrzne. Bierz od Wszechświata co tylko chcesz, i to lewą stopą do lusterka. Już to masz.

Z największą miłością, na zawsze Twoja   Pepsi Eliot

Do życzeń dla Ciebie z całego serca dołącza się nasza ekipa (kolejność przypadkowa):  

Emanuela, Monka, Greg, Jagoda, Sylwia, Miłosz, Łukasz, Justyna, Ania, Radek, Konrad, Maks and ma się rozumieć Horry, oraz A imię jej 44:) 

And poznaj Skarlet Oharę i jej korporacyjną wpadkę przedwigilijną

(fragment wciąż niewydanej, gdyż niedokończonej powieści "Złe, czyli pokolenie sushi", uwaga: pojawi się trochę świątecznej golizny)

Blamaże

W tym momencie mocno skonsternowana Skarlet Ohara opuszczała w pośpiechu korporacyjną prezentację i najdalsza była od rozmyślań o wybitych kłykciach, czy stwardniałych piętach. Na nic zdały się paranormalne zdolności prześwietlania ludzkich złych skłonności, albo umiejętność ściągania kurzu z mebli śródstopiem. Bowiem żadne z tych cudacznych umiejętności nie uchroniły korporacyjnej asystentki od monstrualnej wręcz śmieszności. Kompromitacja na jaką naraziła siebie i dział promocji produktu, porównywalna być mogła jedynie z wielkim wstydem na Kremlu. Ośmieszyła departament marketingu podobnie jak złoty medalista, typ płetwiarza, który wystawił na pośmiewisko najwyższą siedzibę w Moskwie, gdyż zgasł mu olimpijski ogień. Można skonać ze śmiechu. Właśnie trzasnęła drzwiami kremowej w tonacji toalety na trzynastym, nomen omen, piętrze wieży biurowca. Zamknięta w odjechanej sławojce wykończonej piaskowcem, litym kamieniem, a nie jakimś tam zmielonym gresem, po raz kolejny odtwarzała w myślach sytuację sprzed kwadransa. Musiała wyjaśnić czy rzeczywiście, ale przecież w tym przypadku bezsprzecznie kolejny raz zrobiła z siebie idiotkę wprowadzając otoczenie w konsternację. w didaskaliach Tutaj w oryginale śpi opis szczenięcego monodramu ze Skarlet w brązowych pludrach (niedrogich rajtuzach) grającą drzewo kompromituhe rodziców i dziadków rolą nieprzewidzianą w scenariuszu. Dzisiaj ów fragment usunięto.

Skarlet Ohara (autor Botero) w Berlinie

Także dzisiaj po latach, chyba jakąś dziejową zemstą za ów szczenięcy monodram, zlecono jej równie błahą misję. Niezbyt odpowiedzialną już na pierwszy rzut oka, jednak podobnie wymagającą wymachów przedramion, tym razem w celu rozwieszania plansz. Niekiedy musiała nawet stawać na palcach. Miejsce akcji rozgrywało się w bardzo nowoczesnej i drogo wyposażonej sali konferencyjnej, gdzie dwadzieścia cztery foteli Aluminium EA, nie mówcie, żeście takiego szpanerskiego krzesła na „Seksie w wielkim mieście” nie widzieli, stało wokół negocjacyjnego stołu: ogromnej kobyły, też z najdroższego katalogu. W tym czasie Skarlet wspinała się ku rozproszonym tu i ówdzie sztalugom, mając za zadanie wieszanie na haczykach afiszy i plansz, niezbędnych do przedstawienia już za chwilę projektanckich wypocin dyrektora Pinto. Dziewczynę pracującą z udawaną służalczością dla bandy zarozumialców w rzeczywistości podszywała zazdrość. Wciąż przyrządzała im kawę latte, latała po drukarniach z podobno największymi ploterami i podczas analogicznych prezentacji zahaczała głupie plansze. Niestety na tym kończyła się rola Skarlet, gdyż referat jak zwykle leżał w gestii lidera projektu, ewentualnie kogoś wtajemniczonego z jego zespołu. Dzisiejsza prezentacja dyrektora Pinto, chociaż znowu dość podobna do pewnej koncepcji z Internetu, miała rzucić na łopatki górę, czyli komplet decydentów w firmie. Wracając do wydarzeń sprzed kwadransa, gdy cisza brzęcząca wokół skupionych na nowej ekspozycji słuchaczy została zakłócona wystrzałem urywanego wihajstra. Audytorium wraz z poważnym inwestorem Gorylem i niektórymi członkami zarządu właśnie dekonspirowało treści na rozwieszanych przez Skarlet planszach. Wtem szlak trafił dinksa stanowiącego rodzaj zapięcia jej biustonosza. Już po chwili piersi jak fala przełamująca tamę wypłynęły zalewając poldery pomiędzy miejscem, gdzie biust powinien się taktownie znajdować, a pępkiem. Niedobrze, że z tendencją do przeważenia szali w kierunku pępka, czyli fatalnie dla urody donice wylądowały w pasie.

Skarlet Ohara (Botero) w Medellin

Producent musztardy Czub, dyrektor od reklamy Pinto, jego pierwszy asystent Jeloł, drugi prezes zwany Leworękim i asystentka złotej rączki Leworękiego, modelka Kaczka, wraz z innymi uczestnikami ekspoze, w tym inwestorem Pawianem, wszyscy jak jeden mąż usłyszeli trzask. A następnie zostali świadkami powodzi zalewającej tułów, niby niezabudowanych dla bezpieczeństwa polderów wiślanych. Gdzie nigdy żadne pontony nie powinny się znaleźć. W tym te Skarlet na prezentacji przede wszystkim nie. I pomimo tego, że komuś mógłby się wydawać nieprawdopodobnym zbieg okoliczności następujących po sobie zdarzeń, to jednak nie był jeszcze koniec spektakularnego upokorzenia pechowej osoby. Asystentka wspomnianego już Jeloła, jego prawa ręka do wykonywania nieprzyjemnych zadań prawej ręki, ale o tym kiedy indziej, albo wcale, przyjęła tego dnia od losu wyjątkową niepomyślność. Bo za chwilę, już bez żadnej onomatopei pękła tym razem pętelka w jej kwiecistej i marszczonej spódnicy. W rzeczy samej barokowa odzież lekkim i zwiewnym skrzydłem opadła na wyrazistą wykładzinę podłogową wyciszającą stukot nawet cieniutkich obcasów. Aby delikatnie i bezszmerowo osiąść na miękkim i drogim podłożu. Skarlet do tego stopnia pomieszana wystrzałem biustonosza nie zauważyła w związku z powyższym braku spódnicy. Przepraszając z grubsza, czy coś w ten deseń pod nosem bąknięciem, że wyjść teraz musi, delikatnie i bez akuratnego zastanowienia to dziwne „coś” u stóp kwieciście uplasowane zdecydowanie przekroczywszy, udała się w kierunku wielkiego z drzwiami przeszklenia. Następnie popędziła do owego z trawertynu wychodka, gdzie stała do teraz z niedowierzaniem konstatując. Że nie ma na sobie solejki, którą dzisiaj z pewnością z rana miała, gdyż dobrze pamięta, dociskała kontrafałdy na gładko do obfitych bioder. Zaś obecnie dysponowała jedynie prześwitującymi rajstopami. Transparentne nylony odsłaniające na widok publiczny majtaski typu pajęczyna. W tym spore połacie ciała słabo trzymanego w ryzach przez owe mikro desusy. To nie dzieje się naprawdę, powtarzała jej rozgorączkowana głowa. Takie rzeczy nie przydarzają się ludziom, a przynajmniej nie na raz, nie symultanicznie. Może czasami, ale w jakichś przyzwoitych odstępach periodu. To było gorsze niż wypsnięcie się przez samo zaskoczenie bardzo małego, ale jednak bąka podczas uprawiania chroniącej przed emocjonalnym zimnem gry wstępnej na decydującej randce. To było gorsze, chociaż tamto też się niestety Skarlet przydarzyło i do dnia dzisiejszego nosiło palemkę pierwszeństwa najgorszego blamażu. Skrajnej kompromitacji jaką tylko mogła sobie wyobrazić.

Skarlet Ohara (Botero) też w Medellin

Ona teraz nigdy już stąd nie wyjdzie, spłynie przypuszczalnie z wodą w sedesie, a potem kanalizacją miejską gdzieś wypłynie. Daleko, może nawet w Łebie. Wszystko, byle nie skorzystać z drzwi, konwencjonalnego otworu do wychodzenia w odzieży wierzchniej z publicznej toalety. Tak jak skoczkowi, który lecąc przewiduje fatalne lądowanie na skoczni, albo zbyt daleko wypłyniętemu w morze pływakowi, jednym słowem histeria, cykor i fobia, przewijał się film życiorys przed wylęknionymi gałami. Podobnie osłupiała sytuacją Skarlet wgapiała się we własną krótkometrażówkę. Ze zdziwieniem przyglądała się tej marnej aktorce i z pozycji obiektywnego widza z niedowierzaniem kręciła głową. Jak do tego doszło, że w wyniku osobistych strategii dochrapała się niejako na własne życzenie dzisiejszej słabej, to eufemizm, rozpaczliwej pozycji. Zarówno miłosnej, jak i finansowej, nie mówiąc już o zszarganym niechlujnym wyglądem i podobnymi do tego sprzed kwadransa incydentów, wizerunku. Jednak po krótkim zastanowieniu nie wskakując do klozetowej muszli z wielu powodów, których możemy się tylko domyślać, wybrała inny instrument bankowy. Ten o bardziej niesymetrycznym profilu, gdyż w gruncie rzeczy zawsze są jakieś opcje. Obciągnąwszy w dół rozpinany sweterek typu bliźniak, niech się dzieje co chce, wyskoczyła z marmurowej umywalni i ruszyła przed siebie biurowym korytarzem. Stanowczym, aczkolwiek popierdolonym krokiem z Monty Pythona, osoby zdecydowanie wiedzącej dokąd i dlaczego tam zmierza, przemaszerowała wzdłuż przeszklonej, gdzieniegdzie osłoniętej wertikalami ściany. Aby w następnej kolejności minąć transparentne podwoje sali konferencyjnej i rzuciwszy peryferyjnie gałką, kątem oka w roztargnieniu dostrzegła, o zgrozo, duży kwiecisty bajgiel dobrze odcinający się od stonowanej wykładziny. Ależ bessa, precel leżał tam nadal. Zaś w niewielkim dystansie od spódnicy, krąg ludzi przy owalnym stole prawdopodobnie z bardzo drogiej kolekcji z udawanym skupieniem słuchał nudnego prelegenta, czyli anty-mówcy dyrektora od reklamy Pinto. Wgapiali się w niego jak w Demostenesa byle tylko, nawet niechcący nie spojrzeć w dół, na to coś w kształcie wesołego kąpielowego torusa, pławiącego się tuż obok karminowych sztybletów Paula Smitha. Swoją drogą, co ten Pinto nałożył dziś na pęciny?

Skarlet Ohara (Botero) w Cartagenie

Dziwna osoba bez spódnicy solejki szła jednak dalej w kierunku windy i niczym ruchoma rzeźba Fernando Botero rozkołysanym biustem falowała klimatyzowane powietrze korporacyjnej asocjacji. Z każdym krokiem bardziej nieobecna, praktycznie incognito zjechała na parter. W tym momencie przeobrażona w natchnioną obojętność, idąc jakby obok siebie i niewiele przejmując się zdumionymi spojrzeniami mijanej gawiedzi, wyszła na gwarne o tej porze wiślane nadbrzeże. Jak pech to pech, naprzeciw najmłodszemu prezesowi Blek Stanowi. Doskonały przedstawiciel plemienia garniturów zmierzał właśnie po satysfakcjonującym branchu w firmowe progi. Gdy człowieka dotknęło ogromne upokorzenie, zwykle miał jeszcze tę tajną broń, o której dotychczas nie wiedział. Stawał się jakby podwójnym bytem niezależnym i mógł obserwować siebie z neutralnością przechodnia. Skarlet korzystając z tej alternatywy własnego bionta ze zdumieniem przyglądała się wielkiemu tyłkowi w majtaskach z pajęczyny, oraz delikatnie satynowych rajstopach z bawełnianym klinem i wzmocnionymi palcami. Cienkie, ale bardzo wytrzymałe pludry, doskonałe do codziennego użytku, wychodziły właśnie z biurowca przy dość renomowanej krakowskiej ulicy Rybaki z widokiem na wiślane bulwary udając się w kierunku wezwanej naprędce taksówki. Jednak po drodze, widocznie nie dało się tej hańby uniknąć, zdążyły przyciągnąć spojrzenie prezesa Bleka wmawiającego do mobilnego telefonu zmyślone usprawiedliwienia. Jak to pryncypał mniejszej korporacji miewał w zwyczaju. Stan Blek prywatnie absolwent czytania partytur, służbowo po MBA najmłodszy prezes, akurat jakby kłamał z nut. Omijając prawdę z kim i gdzie będzie jadł dzisiaj kolację, zamiast ze swoją narzeczoną do której właśnie komórką gadał. Natenczas przechodzące obok nonszalanckie nylony mocno go zmieszały, tym bardziej, że od razu rozpoznał ich właścicielkę. Wpadnietą mu onegdaj w oko, urodą tak odmienną od jego modelki narzeczonej, jak tylko można sobie imaginować. Rozmyślał parę razy o Skarlet od tamtego korporacyjnego zapoznania, bardzo jednak powierzchownie. W sposób w jaki zmęczony prezes czasami o gońcu płci żeńskiej, a niekiedy męskiej konfabuluje. Nic do powtórzenia.

Prezes Stan Blek (Botero) w Medellin

Wykorzystując absurdalną sytuację, bo czyżby mógł zostać człowiekiem roku 2017 w branży wielkiego biznesu nie podejmując szybkich, więc ryzykownych działań? - Gdzie spódnica? - zapytał prosto z mostu Skarlet, która szczęśliwie na czas powróciła do swojego ciała. - Przebywa na prezentacji - kawę na ławę rzuciła osoba w niekompletnym stroju. - Zawołać ją? - zaśmiał się prezes. - Nie thank you, gdyż właśnie odjeżdżam - podziękowała dziwaczka i faktycznie odjechała. W taksówce wszystkie upokorzenia, które uderzyły w nią dzisiejszego dnia niczym orkan Blamaż zmalały do postaci Toyoty Yaris, czy Nissana Micra w porównaniu z rekompensatą sprzed kwadransa, Bentleya z Bentley Motors Limited. Chociaż faktycznie musiała opłacić dojazd poza strefę, chyba weźmie kredyt, w związku ze swoim romantycznym osiedleniem poza rogatkami miasta.

cdn:)

 21
  • arete   IP
    Jedyna prawda to prawda serca, reszta to pułapki umysłu. Masz wielkie serce. Dziękuje Ci za Twojego bloga.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • AniaS  
      :-)
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Lola78   IP
        Obfitosci i milosci Pepsi, cała Zalogo i Wszystkim Wam zycze. Dziękuje, ze jestescie, dzieki Wam wzrastam ❤

        PS. Joe trzymam kciuki za pieska, martwienie sie podkreca sytuacje, wiem, ze ciezko, bo masz czarne scenariusze w glowie, przepedzaj je, jak sie pojawia, sprobuj jakiejs medytacji, albo biegnij.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Anna Zuzanna   IP
          Kochanie dziekujemy za te piekne zyczenia, a czego mozna Tobie zyczyc? Bo Ty chyba juz wszystko masz :))
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Olivka   IP
            Wszystkiego dobrego Pepsi i dla calej ekipy. Dziekuje 🤗
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także