Co robić aby strach o przyszłość nie rozchorował Cię na poważnie?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Co robić aby strach o przyszłość nie rozchorował Cię na poważnie?

Dodano: 17
bojno jest?
bojno jest?
Ogromna ilość chorych na choroby powiązane z trawieniem, wrzodami, cukrzycą, sercem, nadciśnieniem, tarczycą, wieloma rakami, a więc ci ludzie byliby zdrowi, gdyby nauczyli się nie martwić, czyli przestali się tak ciągle bać. Choroby cywilizacyjne okazały się być po prostu psychosomatycznymi (nie obrażasz mię?)

Ale się porobiło. Przepychanka bogaczy, ile masz tomografów?, bo ja mam 2, a ja za 4 stówki (duże) kupiłem se sprzęt do kolonoskopii, no wiesz, będę czuwał nad polipami, a ile masz respiratorów, ja mam 11. A mój kumpel wszędzie wozi ze sobą przenośną salę operacyjną i kilka serc w lodówce samochodowej. W czasie bessy wymienia se na nowe.

Ogromna ilość chorych na choroby powiązane z trawieniem, wrzodami, cukrzycą, sercem, nadciśnieniem, tarczycą, wieloma rakami, a więc ci ludzie byliby zdrowi, gdyby nauczyli się nie martwić, czyli przestali się tak ciągle bać. Może nawet ponad 50% beznadziejnie chorych ludzi, co im lekarze mówią, że na nich już pora, znaleźli się w tej sytuacji z powodu zamartwiania się, strachu przed przyszłością, obwiniania przeszłości.

Dlaczego tak bardzo nie umiemy sobie z tym radzić? Dlaczego jesteśmy ciemni jak tabaka w rogu?

Ponieważ nie mamy pojęcia, nie skumamy, że choroby tak zwane cywilizacyjne, to są przede wszystkim choroby psychosomatyczne (nie obrażasz mię?) Że z tego ścisku ciała i ego to wszystko się dzieje, że brakuje nam ekspansji, jak wody na pustyni. Życie jest tylko dzisiaj, a tak naprawdę życie jest tylko teraz. Każda nieprzespana noc z powodu strachu o jutro, czy roztrząsanie tego, co się już wydarzyło jest oznaką, że ciągle nie rozumiesz, co Ty tutaj robisz?

Światowe zamartwianie, matrix żre

I teraz się zacznie światowe zamartwianie na pełną skalę w postępie logarytmicznym, a z tego strachu pojawią się wrzody, krew się zagęści, fibrynogen, CRP, homocysteina, cukier i ciśnienie skoczy.

No bo nazbierało się tych zmartwień, że Bill Gates przymusową szczepionką zachipuje, potem wyludni Ziemian, że rockefellerowska fundacja WHO to straszne draństwo, że pedofilia, że Duda może wygrać, że Duda mógłby przegrać, że PiS wydrukuje pustego piniądza tony i po chleb będzie trzeba chodzić nie dość, że w masce, to jeszcze z walizką piniędzy.

No i jeszcze to choróbsko z nietoperza, widmo światowego bankructwa, bankructwo prywatne, a hipoteki?, a konsumenckie pożyczki?, lizingi na fury i komóry?

A jakby tego wszystkiego było mało, przypiekanie 5G, generalnie promieniowanie elektromagnetyczne, wszędzie słodziki, powtykany incognito glutaminian sodu i przynajmniej zaburzenie równowagi hormonalnej gotowe. Póki co, hormony rządzą w kosmosie ciała, a nierównowaga doprowadza do osłabienia systemu.

System dymi

Tak było od zawsze, nawet gdy jeszcze cesarze chińscy nie mieli pojęcia o TCM, ale potrafili w przeciwieństwie do nas zrozumieć, że w tej grze należy trenować odwagę i żyć teraz.

Pewien pan miał tylko pożyczone 55 dolców, ale dobry pomysł na ich wydanie, oraz wyjątkową konsekwencję w sobie i udało mu się rozkręcić bardzo duży biznes. Nieustająco jednak zamartwiał się o koniunkturę, albo czy nie popełni błędu i nie straci pieniędzy. Doszło do tego, że którejś nocy pękł mu wrzód w żołądku i doświadczył biznesmen krwotoku. W szpitalu schudł kilkadziesiąt kilo, musiał mieć 2 razy dziennie robione płukanie żołądka, i dowiedział się, że wkrótce umrze. Strach, że będzie niedługo odkładał widelec natychmiast przebił strach o utratę majątku. Ten przestał się liczyć.

Biznesmen przypomniał sobie, że zawsze marzył o podróżowaniu, że w takim razie wybierze się w daleką podróż transatlantykiem, a właściwie też transpacyfikiem dookoła świata. Jak ma umierać, z czym jakby zaczął się godzić, to w podróży, a nie w szpitalu.

Na to lekarze, że to szaleństwo, umrze po drodze, a ciało zostanie wyrzucone do wody, że co z płukaniem żołądka i baterią leków? Na to biznesmen, że jak umrze, to bynajmniej zostanie pochowany w rodzinnym grobowcu, gdyż zakupił już trumnę, która popłynie dookoła świata razem z nim i jakby mu się zmarło, to ma spisaną umowę z kapitanatem, że grzecznie w chłodni przybędzie w rodzinne strony złożyć gnat. A płukanie żołądka będzie robił sobie sam i leków weźmie w zapasie.

No dopsz. Wypłynął.

Człowiek kompletnie bez przyszłości, nie wybiegał teraz w przyszłość, w przeszłość też nie, gdyż dzień w którym zgodzisz się na swoją teraźniejszość jest dniem Twojego stawienia się do życia. Gdy godzisz się na teraźniejszość, w tym samym momencie odbierasz swojemu ego lejce, teraz Ty powozisz. Dzisiaj troszczysz się o jutro, ale się o niego nie martw. Gdy zrobisz wszystko, co masz do zrobienia dzisiaj, to całkowicie wystarczy.

Jezus nawijał, nie troskajcie się o jutro, ale wtedy słowo nie troskaj się, nie znaczyło nie troszcz się, tylko właśnie nie martw się.

Biznesmen podczas podróży każdego dnia zdrowiał, zaprzestał płukania żołądka, odstawił leki, przytył, zaczął jeść i dobrze trawić. Zrozumiał co sobie robił ciągłym zamartwianiem się o jutro, zamiast działać dzisiaj. Na wszelki wypadek odtąd, gdziekolwiek się udaje, pakuje też podręczny katafalk. No dobra, żartuję, ale poza tym cała historia jest prawdziwa i można przeczytać o niej (i nie tylko) u Dale Carnegie w "Jak przestać się martwić i zacząć żyć".

Gra w której grasz zawsze jest ok, po prostu taką grę stwarzamy, więc w nią gramy. Zmiana myślenia zmienia grę i nie ma od tego odwołania. Zmiana myślenia i zmiana działania teraz może wyleczyć z każdej choroby, która została nabyta w wyniku strachu, zamartwiania się jutrem i niemożnością powrotu do przeszłości.

Gdy teraz robisz wszystko to, co do Ciebie należy, nie myślisz o jutrze, ani o wczoraj będziesz człowiekiem zdrowym, radosnym i bogatym, chociaż z zerową ilością zgromadzonego sprzętu medycznego.

W wyniku zatrucia toksynami środowiskowymi, jedzeniem złomu ze złomowiska, oraz nade wszystko strachem o jutro i niemożność powrotu do wczoraj możesz doznać osłabienia systemu, czyli dopadnie Cię.

  • Bezsenność
  • Zestresowanie i niepokój
  • Słaba energia, brak sił witalnych
  • Przyrosty masy ciała, albo niepożądane spadki mięśni
  • Suchość skóry, włosów i paznokci
  • Brak chęci do robienia coitus
  • Słaba koncentracja
  • CIągły ścisk
  • Zero ekspansji

A takie zaburzenia stają się podwalinami poważnych chorób. Jesteśmy coraz bardziej ospali i leniwi, nie chce nam się zadziałać teraz, stawić się do życia, przebudzić organizm i umysł do tego co ma robić teraz, a to ponownie nasila toksyczne dociążenie organizmu.

A następnie tego strupa przekazujesz dalej, straszysz wszystkich. Strach jak gówno w przepełnionej kanalizacji wybija, zaśmierdza, czyli programuje otoczenie, dzieci i następne pokolenia. I stajesz się częścią matrixu?

Pepsi, ależ oni w tym matrixie są niemili, żreją nasz strach.

No właśnie, w ten sposób my zamieniamy się w żarłoków strachu. Te programy na ego układamy my, my wybieramy elektów, my się ich boimy. Stary niedźwiedź mocno śpi.

Mój dowcip, nieśmieszny?:)

Po dziadku odziedziczyłaś turpizm?
Supcio!

Czy w ogóle jesteśmy w stanie podnieść się z tej degrengolady i zabrać się za siebie? A co z ohydnymi rzeczami, na które nie masz wpływu? W rzeczywistości na wszystko masz wpływ, gdyż możesz zmienić myślenie teraz.

Trzeba zawinąć kiecę i polecieć w to na poziomie soma

MISZCZ, czyli codzienne oczyszczanie 4 szklankami

Dzięki czemu nawadniasz się, dotleniasz komórki, oczyszczasz z pasożytów i toksycznych metali ciężkich, jak masz nadmiar wolnego żelaza hemowego chelatujesz go, załatwiasz sprawę magnezu, równowagi sodowo potasowej, zakwaszenia żołądka, alkalizacji ciała, dostarczenia życiowych składników odżywczych i błonnika!
  • D3 z K2 słońce i odwapnianie tkanek miękkich
  • Omega 3, czyli Omega 3 z rybiego oleju rybi, lub organiczny hemp protein
  • Kelp, czyli jod
  • Selen, albo orzechy brazylijskie bez pleśni
  • Witamina A, bezpieczny beta-karoten, lub soki warzywne, głównie marchew
  • B complex i reszta
  • Witamina C
  • Zero kontaktów z nieorganiczną parszywą dwunastką
  • Codzienny post przerywany, czyli doskonała autofagia
  • Codzienna aktywność fizyczna, najlepiej doskonałe bieganie

Trzeba zawinąć kiecę i polecieć w to na poziomie psyche

  • Zalecenia jak wyżej plus zabranie się za życie teraz!
  • Każda myśl niewspierająca, won!
  • Każde strachliwe prorokowanie jutra, won!
  • Każde trujące rozpamiętywanie przeszłości, won!

owocek

 17
  • Iwona G.   IP
    Moze lepiej napisze email? postaram sie zalogowac. Iwona
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • IwonaG.   IP
      Witaj Pepsi,
      Czesto czytam Twoje wpisy, zawsze sa trafne, ale ten to jakbym o sobie czytala.
      Chcialabym o mnie cos napisac i o moim zmartwieniu- 'chorobie', tu wyzej opisanej. Trudno odepchnac od siebie moje zmartwienia, bo juz jestem tak mloda staruszka ( 60 lat! )
      Problemy od ostatnich lat sie nasilily. Przez ciagle zamartwianie sie o przyszlosc, dostalam od chorych nadnerczy - wysoka glukoze( cukrzyce). Od tego problemy trawienne, a od roku mimo ze biore duzo suplementow, witamin sytuacja sie pogorszyla, a teraz gdy naturoterapeuta poradzil pojechac do sanatorium na miesiac przynajmniej, nadeszla korona swirus i dla mnie swiat sie zawalil, siedze zamknieta w domu, widze przyszlosc w czarnych kolorach, duzo mysle o smierci bo jak inaczej myslec kiedy granice sa pozamykane i szaleje korona?? Mam rodzine w Niemczech, w PL tylko pare kolezanek. Dokladnie jak jest opisane z tym biznesmenem, to tak jest ze mna. Jak jestem na wakacjach, nic mi nie dolega. Jak sa finanse w porzadku - spiewam i czuje sie jak rybka. Ostatnie miesiace sa meka dla mnie, ( domowe klopoty/ pomoc dla doroslej córki,/ odejscie przyjaciela..)stracilam kilogramy z dnia na dzien, cialo stalo sie flakowate, oslabienie organizmu na calego, paznokcie rodwojone, wychodza wlosy, since pod oczami, nie pomagaj syplementy B12, D3, witaminy B,C, Kurkumina, enzymy, probiotyki. Regularnie chodze na badania metoda Volla. Naturoterapeuta/ irydolog stwierdzil ze stan zdrowia sie pogorszyl od ostatniego badania w lutym. Nadnercze ( hormon stresu) niewydolne, dobre witaminy B12 juz nie pomagaja, jelito grube - za malo enzymow itd. bo caly czas mysle jak dlugo bedzie zakazac korona i czy nie 'zlapie' ja. Jestem wykonczona do ostatecznosci. Lekarz domowy przez telefon, wyslal mnie w styczniu na psychotherapie, a musze czekac jeszcze wiele miesiecy, bo sami maja teraz katastrofe. Raz zadzwoniono do mnie prze telefon i poradzono branie antydepresyjnych srodkow, a ja nie moge brac, bo skutki uboczne sa dla mnie za ciezkie. Bardzo prosze o rade. Pije herbatki ziolowe, rano tylko jedna szkanke wody z mala iloscia soku z cytryny. Potem ziolowa herbate. Wyproznienia sa regularnie ale ciezkie. Spie dobrze, bo biore oxazepam. Metoda 4 szklanek - chyba nie dla mnie?, mysle ze strace kilogramy a ja chce przeciez nabrac ciala,przytyc. Prosze doradzic, co robic zeby inaczej myslec, wiecej pozytywy, cieszyc sie, tak mi jest trudno. Pozdrawiam Cie, Iwona
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • MonaLu   IP
        Dzięki, Pepsi, uśmiałam się i to było dobre! :) :*
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • Agnieszka   IP
          Kochana Pepsi, post dla mnie. Jestem hipochondryczką. Każdy objaw który trwa więcej niż dwa dni moja głowa odbiera jako najgorsze, czyli raka. "Miałam" już kilka raków. Bóle żołądka przeszły po gastroskopii.. zawroty głowy trwające 6 tygodni przeszły po rezonansie. Ból ręki przeszedł po RTG. Od trzech miesięcy kłuje mnie w pachwinie, nad biodrem, nad posladkiem. Codziennie , ale nie ciagle. Kłucie, dyskomfort. Było USG ginekologiczne i USG brzucha i wszystko ok. Wykręciłam sobie że pewnie mam raka jelita. Przez wirusa średnio z badaniami więc moja głowa ciągle krąży wkoło tej myśli. Nie mam nastroju na zabawę z dziećmi. Nie mogę się skupić w pracy. Budzę się i wali mi serce, czekam na ból. Na dodatek czekam na usunięcie pęcherzyka żółciowego,nie umiem go sama oczyścić. Boje się że będę po zabiegu "upośledzona" i wszystko będzie inaczej. Mam 35 lat i chce zacząć cieszyć się życiem. :-(
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 4
          • cleoclio  
            Bardzo mi to było potrzebne . Dzięki Pepsi :)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także