Jak skazać się na szczęście, a nie cierpienie? Wywiad stulecia
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Jak skazać się na szczęście, a nie cierpienie? Wywiad stulecia

Dodano: 13
Tucci
Tucci / Źródło: Pixabay
Wyobraź sobie, że ktoś uwierzy, że rekord prędkości na setkę jest nie do pobicia. I za Chiny Ludowe go nie pobije, może psim swędem, ale raczej nigdy. Ponieważ z całej możliwej skali ocen, ktoś nie dał sobie szóstki, co zadziałało na podświadomość, jak kretyńska ocena ojca, nauczyciela, szefa. Czy dziecko, które lepiej czyta naprawdę jest na szóstkę, a to, które nie czyta wcale, na jedynkę?

Ten wywiad na zawsze wchodzi do historii wywiadu, no może tuż za rozmowami z yyy... jaszczurami. Zachęcam:)

Horry Porttier:

Hej Pepsi, nie wiem, czy czytałaś taki kawałek, "Dziady" Mickiewicza. Jest tam pewna laska, chyba Zosia, która unosi się z 5 centów nad ziemią. Niby się zalogowała do gry, ale nie dotyczą ją prawa ciążenia, nie doświadcza tego na co się zgodziła, czy to jest w ogóle ewolucja?

Pepsi Eliot:

Hej Horry, jest coś pomiędzy lewitacją, a wleczeniem się po trotuarze egzaltowanej, rosyjskiej kochanki, uczepionej nogi odchodzącego faceta. Tym czymś jest lekkość bytu, czasami nieznośnego. Nie mylić z kunderowską nieznośną lekkością bytu, gdyż lekkość nigdy nie jest nieznośna, wręcz przeciwnie jest warunkiem procesu ewolucji, obniżania entropii i chaosu.

Moje lewą nogą do lusterka, nie oznacza bezboleśnie, ani płytko. Oznacza lekko. Mówię lekko o raku, o umieraniu, o starości, o utracie, o porzuceniu, o biedzie, o wrogim rozstaniu, o pieniądzach, o winie i karze, o wojnach, politykach, moim starym ryju, o bogactwie, o słabościach, i talentach, błędach ortograficznych, pasjach, i ich totalnym braku, abulii, dystymii i prokrastynacji.

Wszędzie, gdzie jest płacz, jest także śmiech. W tym samym momencie.

Nie ma przebudzenia bez lekkości. Bez lekkości, nie łapiesz dystansu, nie jesteś w stanie dostrzec swojego ego, nawet, gdy jest olbrzymie, robi z Tobą co chce, wodząc Cię za nos, dla Ciebie jest w czapce niewidce.

Ludzie chcą dociskać, szarpać, ustalili zasady, a kto chce żyć lekko wpada przez sito: niepoważny, infantylny. Idę lekko nie jak lewitująca Zośka, ale jak obserwator gry, której zasady przyjął, ale nie formę ich realizacji, docisku, zamartwiania się, krakania.

Horry Porttier:

A na margi, zaszczepią siłą?

Pepsi Eliot:

No co Ty? Już Donald T., który pilnie teraz zabiega o głosy wyborców, ogłosił, że przemocy w tym względzie nie będzie, chyba, że zacofani demokraci w swoich prowincjach, no dobra, Stanach, zadecydują inaczej. Ale Donald odgórnie przydzielił wolność wyboru. Oraz paradoksalnie matrix religijny w starciu gigantów ma też coś do powiedzenia na nie, co do tych nakłóć antywirusowych.

Horry Porttier:

Co możesz w takim razie poradzić mnie i innym bardziej spiętym, co się wciąż boją?

Pepsi Eliot:

Jest wirus, ogromna ilość ludzi na świecie boi się choroby, braku szczepionki, albo dla odmiany przymusowych szczepień, gdyż jeszcze większa liczba ludzi boi się tego, co ma niby do Hioba nadejść. Hiobowe wieści rozchodzą się szybko ściekiem głównym i alternatywnym, a kąpiących się przytapianych wciąż przybywa. Widać, że prawo przyciągania działa.

Gdy jednostka świadomości obdarzona wolną wolą loguje się do awatara zwierzęcia, życie dzieje się teraz, ponieważ zwierzę ma mikro ego. Ego rośnie wraz z inteligencją awatarów. Słonecznik kręci głową za słońcem nie z powodu wyboru wolnej woli, ale biologicznych algorytmów. Jednak zakres wyborów zwierzęcia jest nikły, nudny, o wiele za mało wyzwań dla ewolucji świadomości, która wcześniej ewoluowałaby w człowieku.

Logujesz się do swojego ciała nie po to, aby czołgać się do cmentarza, z krótkim okresem dzieciństwa i młodości, gdy na chwilę udaje Ci się zapomnieć. Owszem ciało i ego jest śmiertelne, i bardzo dobrze, będziesz mogła się przesiąść do nowej rozgrywki, ale ten cały proces ma przebiegać lekko, dowcipnie, z dystansem obserwatora, to jest Twoja gra.

Horry Porttier:

A ludzie śpio, nie rozumiejo czym jest matrix, generalnie o co kaman nie kumajo.

Pepsi Eliot:

Przebudzenie jest procesem, i zawsze przebiega lekko. Przebudzenie zawsze przebiega lekko. Gdy dociskasz, nie ma przebudzenia, to antylogia. Jako dusza natychmiast jesteś przebudzona, ale, gdy tylko pojawia się ego, blokuje dostęp do siebie samej.

Czy to coś złego? Nie, przecież, gdy tylko umierasz, odrazu się budzisz, ale wybrałaś życie w tej zagęszczonej materii, bo tutaj jest fajnie, nauka idzie szybciej. Ale nie ma nauki bez zrozumienia.

Horry Porttier:

Mówże jaśniej.

Pepsi Eliot:

To jest gra komputerowa. Jesteśmy w rzeczywistości wirtualnej, a każdy z nas to cząstka wyższego systemu świadomości zalogowana do awatara, jak w grze. Co śmieszniejsze sami tę grę i gramy i tworzymy.

Ten wyższy system świadomości, to odpowiednik Boga, czy też Absolutu, a świadomość to dusza, która jest składnikiem nas wszystkich, wspólnej jaźni. Jesteś kawałkiem Boga Horry, jesteś sprawcą i wykonawcą.

Horry Porttier:

Rili? No dopsz. Nawiń coś Pepsi o prawie przyciągania, bo zdaje się wszyscy o nim słyszeli, a jakoś nie widać za wiele wspaniałych renderingów, w sensie wizualizacji 3D.

Pepsi Eliot:

Gdy chcesz skorzystać z prawa przyciągania podobnego do podobnego, musisz upodobnić się do tego, co chcesz przyciągnąć. To jest podstawowa zasada, gdy dociskasz przyciągasz dociskanie, gdy się boisz, przyciągasz jeszcze więcej strachu, gdy umiesz się śmiać, przyciągniesz coś radosnego.

Dlatego bogaci przyciągają jeszcze więcej bogactwa, a biedni biedy.

W Nowym Yorku zachorowało na covid-19 i zmarło najwięcej ludzi w Stanach, okazało się, że chorują przede wszystkim najbiedniejsze dzielnice, ludzi źle odżywiających się, żyjących w ciasnocie, otyłych, ale niedożywionych.

To jest też odpowiedź na pytanie, czy dusza (a nie tylko ego) może pragnąć żyć wygodniej, lepiej, jaśniej, przestrzennie, lazurowo, palmowo, podobnie jak ego. A więc tak, może chcieć tego samego.

Ciekawostka, że według Zelanda (gościu od "Transerfingu rzeczywistości") ta zgodność, to zamiar zewnętrzny, który realizuje się zawsze, a tu oops, kiszka.

Tak, świadomość ewoluuje, gdy człowiek doświadcza ze zrozumieniem. Gdy cierpi biedę, z zatrutym fastfoodem ciałem trudno jest odpędzać dołujące myśli, trudno jest skorzystać z tego samego prawa, z którego bogaci i dobrze odżywieni korzystają lewą nogą do lusterka.

Podobne przyciąga podobne.

Czyli brak lekkości bytu skąpców, polityków, przywódców, nauczycieli, rodziców, szołbizu, szkodnictwa, oops, szkolnictwa, ortodoksji w jedzeniu i piciu, wirusologów, dochtore i znachore, modeli, modelek, grubych i chudych, to wszystko oddziałuje na Twoją podświadomość i występuje najbardziej idiotyczne zjawisko. Zjawisko imadło, dociążenie, wiązanie rąk, kula u nogi, kneblowanie i wszystko co sprawia, że ta gra wydaje się być tak niesprawiedliwa i okrutna.

Horry Porttier:

Zaciekawiasz mię Peps, mówże wreszcie.

Pepsi Eliot:

Ze wszystkich możliwości, z wolności, z prawdziwej lekkości bytu, Ty akurat uparłaś się, żeby się ocenić kijowo.

Wyobraź sobie, że ktoś uwierzy, że rekord prędkości na setkę jest nie do pobicia. I za Chiny Ludowe go nie pobije, może psim swędem, ale raczej nigdy. Ponieważ z całej możliwej skali ocen, ktoś nie dał sobie szóstki, co zadziałało na podświadomość, jak kretyńska ocena ojca, nauczyciela, szefa. Czy dziecko, które lepiej czyta naprawdę jest na szóstkę, a to, które nie czyta wcale, na jedynkę?

Albo odwrotnie, ktoś nie daje żadnej wartości, ale oceniany jest na szóstkę, i w konfrontacji z życiem, okazuje się, że pomimo szóstki, jego życie przebiega na poziomie jedynki. Tym razem sam zakodowuje się na jedynkę i wszystko teraz się zgadza, ma jedynkowe osiągnięcia.

Przyciągasz zawsze to, jak zakodowana jest Twoja podświadomość. Nie to, czego pragniesz, nie to o czym marzysz, tylko to, co Twoje programy na podświadomości uważajo. Na szczęście możesz rzecz świadomie przeprogramować.

Nie pozostaje Ci nic innego, tylko machnąć ręką, nie filozofować, w zamian ocenić się na szóstkę. Co Ci zależy? Skoro wszyscy mają ego i cały czas się i innych oceniajo?

Horry Porttier:

A sen hollywoodzki?

Pepsi Eliot:

Fałszywa ocena swoich pragnień, również wypływa z zaprogramowanej podświadomości. Twoje pragnienia mogą okazać się po prostu narzuconymi hollywoodzkimi obrazami, i nie będzie mowy o spełnieniu.

Zabawny film włoski idealnie to obrazuje. "Prości, ale bogaci" sensu stricte przedstawia rodzinę Tucci karykaturalnie prymitywną, która wygrywa ogromną kasę na czymś w kształcie lotto. Absolutne przeciwieństwo wyrafinowania i co tu dużo mówić, również zepsucia, "Wielkiego piękna" Paolo Sorrentino, uznawanego za współczesnego Felliniego (polecam).

Wracając do jakże swojskich zachowań, Tucci wkrótce zaczynają spełniać hollywoodzkie marzenie, któremu gigantycznie brakuje spójności ze skłonnościami do blin w głębokim tłuszczu frytury, wieśniackiego dreskodu, i nieznajomości savoir vivre trochę starszej, niż tygodniowej fortuny.

Co oczywiste, wcale nie czują się szczęśliwsi niż byli, za to narażeni na towarzyski ostracyzm innych idiotów, tym razem pokolenia sushi, czują, że jakby wdepnęli.

Horry Porttier:

Co w takim razie?

Pepsi Eliot:

Potężna dźwignia nieskończonej sieci nas wszystkich. Wymiar duchowy wszystkiego, co robisz. Jesteś multimilionerem? Superancko, ale zdaj sobie sprawę, że bogactwo też ma swój wymiar duchowy.

To Twoja gra, możesz wszystko zrenderingować, tylko żebyś się nie obudził Horry, jak tata Tucci z ręką w nocniku. A nawet jakby, to masz przecież do dyspozycji ogromną ilość żyć.

Z bazy nadawał, na zawsze Twój, Horry Porttier


Horry Porttier

Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie niewiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.

 13
  • TakaSprawa   IP
    Pepsi, a co powiesz na sytuacje, gdy wszyscy wokół ciebie są uśpieni. Z całym szacunkiem oczywiście, ja także miewam strach, obawy i po prostu znajduje się po drugiej stronie medalu, jednak to męczy, kiedy wszystko co nie jest mediami głównego ścieku, zostaje odbierane jako głupota. Od wielu lat, a właściwie od dziecka czułam gdzie jest coś nie tak,  spojrzałam na osobę i czułam czy jest dobra czy zła i to nie ważne, że np. w opinii publicznej była tzw. gwiazdą. Zawsze w kościele czułam się źle jako mała dziewczynka, natomiast moja mama zawsze powtarzała, że nie modlę się, jakby nawet nieświadomie, ale wpajała mi strach przed gniewem boskim i piekłem. Wg niej my z siostra do kościoła musiałysmy chodzić, bo ona w dzieciństwie na sile chodziła i sąsiadki kapowały babci, czy razem z rodzeństwem byli na mszy. Zainteresowanie zdrowym odżywianiem, tematami duchowymi były ze mną od dziecka. Juz nawet jako 7 latka próbowałam szukać odpowiedzi jak pokonać nerwice lękowa. Niestety komputer i dostęp do internetu miałam wiele lat później. Pojęcie matrixu, chemii w żywności i innych formach zniewolenia szczerze mówiąc mnie dobił. Ponadto nie miałam żadnego oparcia w otoczeniu. Jeśli na wp lub w telewizji nie powiedzieli, że zboże jest skażone glifosatem czy inna chemia znajduje się w pożywieniu to każdy tylko się zaśmiał i mówił 'tak, tak Pani doktor'. Kurcze jest to dla mnie bolesne doświadczenie, tym bardziej, że mam świadomość, że w dobie internetu trzeba odsiewać informacje, a także jako jednostka nic nie mogę zrobić np. z takimi opryskami z nieba, no właśnie poza tym jak się dowiaduje wysokimi wibracjami, które potrafią odłączyć nas troszkę systemu i uodpornic na niego (jednak tutaj jeszcze podchodzę sceptycznie i wciąż zastanawiam się, czy lepiej zmieniać wibracje i zalecać to innym, czy wyjść i protestować co jednak zabiera energię). W obecnej sytuacji jest tak samo, ja od początku czułam, że pomimo kolejnego szczepu grypy jest to sytuacja absurdalna z tym co robi się w mediach. Nic w domu nie mówię, moja rodzina sugeruje sie tylko słowami płynącymi z telewizji, pseudo lekarzy i celebrytow, do których w większości stracilam szacunek, ponieważ nie rozumiem jak można sprzedać się za jakieś marne pieniądze i rozpowiadać głupoty, a potem moja babcia się boi i przesadnie odkaża, a ten strach na jej choroby działa bardzo źle. Wszyscy czekają na wiadomo co i oni myślą, że mają rację, bo w tv jest prawda objawiona. Ja już dawno przestałam się udzielać, obserwuje, przytakuje, ale serce mi się łamie, ponieważ nie chciałabym, by truli się szczepionkami, nie chcę im psuć tej banki. Chciałabym, żeby też zobaczyli, że istnieje zło i mogą mu powiedzieć nie. Oczywiście zachowując zdrowy rozsądek. To nie jest tak, że wszystko co mówią źródła alternatywne jest słuszne i prawdziwe, ale daje ogląd i wybór. Co mi po tym, że ja będę pewne rzeczy wiedziala, a inni bezwiednie będą żyć dalej i może im się z tego powodu zadziać krzywda. Nie miałbym satysfakcji z tego, że ja np. nie przyjelabym szczepionki, a moi rodzice, czy znajomi tak. Przecież ci co wiedzą więcej powinni walczyć o dobro innych ludzi, ale to jest jak grochem o ścianę. Podczas, gdy ja podejmuje działanie w dobra stronę, takie choćby, że ograniczam chemię domowa, a inni się śmieją i dolewają do prania po dwie miarki płynu do płukania. Nie osądzam i nie patrzę na nich z góry. Nawet nie czuje sie lepsza przez to, że niby coś tam wiem. Jest mi tylko cholernie przykro. Czasami nawet myślę, że to właśnie moi rodzice, rodzina i niektorzy znajomi są bardziej przebudzeni. W końcu żyją jak pączki w maśle, idą z prądem i żyją dalej, żyją i machają ręką, gdy pojawi sie jakiś np. rak w rodzinie (a dziwnym trafem część rodziny ma guzy i różne twory), że to taka zła passa teraz i nie może być długo spokojnie. I co mi po tej mojej świadomości i drogi do przebudzenia, jeśli nikomu nie moge pomoc, a właściwie to czuje sie jak 1 na milion i często myślę czy nie powinnam być jak rodzina, w końcu to by nie generowało takiej frustracji. Jednak coś we mnie buntuje się, nie potrafię tak ślepo iść przez życie, przejść pokornie przez system edukacji, iść na studia, wyjść za mąż, mieć dzieci (u nas presja jest taka, że matki tylko myślą, że i tak urodzisz, a co łaskę robisz), no i te dalsze etapy. Do tego nie mam siły przebicia. W myślach tworzę piękne przemowy. W życiu mój przekaz to kilka konkretnych zdań. Nawet nie jestem w stanie dać innym przykładu i pokazać im, że można inaczej, jeśli oczywiście tego chcą. Telewizji nie oglądam od wielu lat, rodzice codziennie. Nie wyrzucę, natomiast mam nadzieje, ze ktoś się może weźmie za telewizję publiczną i zacznie pokazywać fakty oraz różnorodne opinie i badania, tak by ludzie mogli wyjść z biernego przyjmowania wszystkiego jako ich prawdę ponieważ niedługo naprawdę nie będzie z kim rozmawiać. Sama naprawdę pomału stawiam dopiero smiałe kroki ku lepszemu, przede wszystkim uczę się pokonywać lenistwo, ponieważ to jest dzisiejszą zmorą, niestety nie tylko młodego pokolenia i widzę jak to wygodne środowisko co chwila wyciąga do mnie rękę. Bardzo bym jednak chciała, by ludzie się obudzili. To też troszkę jakby znaczy, że bym chciała by byli ciut więcej jak ja i w tym też widzę troszkę swoje ego. Pepsi pomóż proszę , bo tylko płakać się chce. Wyjaśnij mi to przebudzenie, bo może to ja powinnam brać lekcje u rodziny, w końcu to co dzieje sie do tej pory, tylko mi przynosi obawę, lęk i zabiera energię. Co mogę zrobić?
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Gosch   IP
      Peps, czy bralabys dexamethason na 2 tyg. na poczatek, przy wysokim dhea (owlosienie, lojotok, plodnosc chyba tez zaburza), brak guzow, nadnercza czyste, byly badane mrt.

      inne pytanie, co sadzisz o zoofilii?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Fasolka   IP
        Hejcia,

        Orientujcie się może o co chodzi z ta teoria ze ludzie teraz przeszli bądź będa przechodzili w 5 gęstość z 3? Kolejny fejk? Przeczytalam o t i to głupie i niepojęte dla mnie, że jeśli np ja przejde do 5 a inni nie to bede widziec dostrojone klony, a gdy zostane w 3 to ci co przejda do 5 to beda moimi klonami w 3. Nie łapie tych astrologicznych dopowiedzen na czas wirusa.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Wiolka   IP
          Oke, oke.

          Trump powiedział dobrowolne. Ale Polska to nie Ameryka.

          Skąd ta pewność? Zaszczep mnie swoim optymizmem Pepsi.

          Pozdro ekipo 😄
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • denominacja   IP
            Czy to coś złego? Nie, przecież, gdy tylko umierasz, odrazu się budzisz, ale wybrałaś życie w tej zagęszczonej materii, bo tutaj jest fajnie, nauka idzie szybciej. Ale nie ma nauki bez zrozumienia.

            NO i tu się mylisz kochanie. Masz jedno życie, a nie n do potęgi entej...
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także