Ciekawe co przebudzony doradziłby w kwestii, jak zarobić pierwszy milion?
  • 44Autor:44

Ciekawe co przebudzony doradziłby w kwestii, jak zarobić pierwszy milion?

Dodano: 19
harley
harley
Często się zastanawiam, co mnie blokuje? Naprawdę nie potrafię z tego wyjść. Robię małe kroki, ulepszam, jestem zdyscyplinowana, ale jednak ciągle kręcę się w kółko na tym skrzyżowaniu...

Czyli czego jeszcze nie wiesz, żebyś nie mogła ruszyć?

Wyobraź sobie, że możesz spotkać Buddę, albo Jezusa, bo właśnie żyjesz w tym samym czasie, gdy któryś z nich chodzi po ziemi, wiesz o czym mówi, wiesz co robi, a jednak spływa to po Tobie, jak po kaczce. Czepiasz się życiorysu.

Przyjechał na wykład do Mangha (takie coś falujące, designerskie w Krakowie nad rzeką Wisła) Tom Campbell, fizyk kwantowy, człowiek przebudzony, opowiadał, dowodził, ale komentarzy ohydnych było ogrom. Chociaż jestem pewna (moją pewnością, nie uzurpuję sobie żadnych praw, aby mówić naszą), że właśnie jest tak, jak mówi, rzeczywistość jest wirtualna, a świadomość nieśmiertelna. Był to wywód logiczny, klarowny, z wieloma przykładami OOBE, czyli wychodzenia z ciała etc. Był też nienachalny, taktowny, elegancki, niezaczepny. Wzbudził nienawiść, być może z powodu niezrozumienia, no dobra, imbecylizmu.

Religia została tak przemyślanie opakowana, żeby trafiała do jak największej ilości ludzi sprzed telewizora z Netflixem w środku. Wypijana z mlekiem matki, nie budzi wątpliwości, aksjomatom się w zęby nie zagląda, dogmatom się nie przygląda z podniesioną brwią (jedną). Ten sam Jezus bez opakowania spotkany dzisiaj, zostałby wyśmiany.

Chcąc być akceptowanym przez idiotów, musisz zachowywać się według ich zwyczajów. Gdy zachowujesz się inaczej, będziesz potępiany.

Małe dziecko musi zachowywać się tak, jak mu każą dorośli. Najczęściej musi słuchać idiotów, którzy mało, zgoła nic, nie kumają. Którzy spotkawszy na swojej drodze Jezusa, nawet tego nie zauważą, a jak już, to go oczernią, ocenią, na końcu wycenią.

Każde bez wyjątku dziecko stara się być twórcze, ale my mu na to nie pozwalamy. Natychmiast zaczynamy go uczyć w jaki sposób należy postępować. Chociaż jeszcze wczoraj nie rozpoznaliśmy Jezusa, pomimo, że go spotkaliśmy. Dziecko po pewnym czasie staje się robotem, a im częściej powtarza to, co mu wmawiamy, tym staje się bieglejsze. I tym większe zdobywa poważanie.

Szkodnictwo, oops, szkolnictwo polega na tym, żeby powstrzymać u dziecka rozwój prawej półkuli mózgowej odpowiedzialnej za miłość, poezję, kreację, ale też łażenie bez skarpetków i odważenie się na spanie pod łóżkiem, czyli buntowniczość. I jak najbardziej ożywić lewą półkulę odpowiedzialną za rozumowanie, logikę, matematykę. Ta półkula odpowiada za kalkulację, spryt, dyscyplinę i porządek.

Udaje się to mniej więcej u większości dzieci między 7, a 14 rokiem życia. Dziecko przestaje być dzikie, staje się obywatelem. Wtedy właśnie dziecko w Tobie zostaje zniszczone.

Dziecko następnie bierze narko z tego samego powodu co dorośli, bowiem narko sprawiają, że zachodzi zmiana wymiany energii w mózgu. Narko odblokowują zabitą dechami prawą półkulę, co sprawia radość, jednocześnie pozwalają tłumić emocje strachu. Alkohol i seks w wielu przypadkach, też ma tłumić negatywne emocje.

W rzeczywistości, to prawa półkula jest celem, a lewa tylko drogą do niego. Pokazując sobie każdego dnia trochę lepszą wersję siebie, idziesz własną drogą kreacji. To nie jest proste, ale bardzo oczyszczające, daje poczucie bycia w miejscu, gdzie dzisiaj powinnaś być, w drodze, w kroku, do celu, o którym nie musisz teraz myśleć, bo liczy się ten krok, który akurat stawiasz.

Koment

Ja jestem mistrzynią w czytaniu i słuchaniu o działaniu, uwielbiam czytanie, słuchanie mądrych ludzi i codziennie budzę się z tym uczuciem, że powinnam ruszyć ze skrzyżowania, a nie ruszam. Jestem tez mistrzynią w działalności, wieczorem padam do łóżka po dniu, w którym bardzo rzadko siedzę, zawsze coś"robię": sprzatanie, ogród, nauka/zabawa z dziećmi i tysiąc innych rzeczy na liście. Często się zastanawiam, co mnie blokuje? Ego to dla mnie pojęcie bardzo abstrakcyjne i nie do końca wierzę, że jest złe. To chyba strach, który Ty pewnie nazwiesz ego. Ja naprawdę nie potrafię z tego wyjść. Robię małe kroki, ulepszam, jestem zdyscyplinowana, ale jednak ciągle się kręcę w kółko na tym skrzyżowaniu...

Ego nie jest ani dobre, ani złe, to opór i diabeł, jak widać nic złego:D, czyli zawór bezpieczeństwa, który otwiera się byle kiedy. To trochę idiota z pałą, jadący na mecz w szaliku.

Chcąc odrzucić ego marzysz, aby odrzucić za jednym zamachem wszystkie problemy i frustracje. Zgodnie z zasadą, że chcąc mieć kłopoty należy karmić swoje ego, bo za tym idzie wieczny smutek i kłopoty. Ale to nie jest takie proste, może dla mnicha, nie dla Ciebie, nie po to tutaj się zalogowałaś.

Ja mam plan, by w następnym wcieleniu być facetem jeżdżącym na motorze. Broń Boże mnichem, ale oderwać się od Wyższego Systemu Świadomości (nazwijmy go Bogiem) jako jednostka świadomości obdarzona wolną wolą, zalogować się w dziecku, z którego zrobię mocnego mężczyznę, w miejscu, gdzie są piękne motory, długie, niskie, szybkie i czarne, kupić jeden i sobie jeździć w imię budzenia się ze snu. A potem zsiadać z motoru i kłaść się na łące i budzić innych. Dzielić się radością istnienia.

Jaki Ty masz plan?

Nie trzeba chodzić do szkoły, aby nauczyć się kreatywności. Jednak radzę Ci rozwijać swoją inteligencję, abyś mogła więcej zrozumieć. Ale to nie było do Ciebie, autorki komenta, Ty masz inteligencji aż nadto, do Ciebie mam takie pytanie:

Czego jeszcze nie wiesz, żebyś nie mogła ruszyć?

love

44

-
 19

Czytaj także