Nie jesteś historycznie przystosowana do tego co się teraz dzieje
  • 44Autor:44

Nie jesteś historycznie przystosowana do tego co się teraz dzieje

Dodano: 26
tigr
tigr / Źródło: Pixabay
My też nie jesteśmy, a raczej nasze układy odpornościowe nie są historycznie przystosowane do życia w strachu, który trwa tak długo. Człowiek na codzień żyje ze skomplikowanymi technologiami, ale jako jednostka świadomości nie dokonaliśmy jeszcze znaczącego postępu.

Idzie to bardzo powoli, czego dowodem jest jak łatwo jest strachem nami manipulować

Nic się nie zmieniło w tej materii od czasów prehistorii. Czy z maczugą w garści, kością w nosie, i listkiem figowym na genitaliach, jesteśmy nadal tak samo potwornie wystraszeni z pilotami, rysikami Max Book Pro, czy wodoodpornymi iPhonami w łapach, w specjalnych wytarciuchach i stanikach La Perla.

Na tym polega ta cała ewolucja świadomości, na skończeniu ze strachem i rozpoczęciu gry zwanej miłość. A my w kółkomacieju, przeżyć, wyżywić się, przeżyć, wyżywić się.

Koment

Co tak naprawdę sądzisz o tym całym zamieszaniu z epidemią? Od początku uważam to za przesadę i zasłonę dymną dla - no właśnie, kogo? Rządu polskiego, światowego, masonów czy kurna innych illuminatow? Jak to rozumieć? Internet pęka od tych teorii, niektórzy się śmieją, że spiskowych. A ja w te teorie uwierzyłam, bo nie wierzę w epidemię, której nie widać. I to jest dramat, bo tak bardzo się boję, że już nie potrafię normalnie funkcjonować.

Jestem w trybie- przetrwać, wyzywić się. Nakręcona jak wiatrak. Rozpaczliwie boję się o dzieci, o rodzinę- jak będziemy żyć, czy trzeba będzie uciekać przed szczepieniami, zniewoleniem, wojną? Mam w sobie jakąś traumę, bo to aż niemożliwe, żeby tak intensywnie rozpatrywać wszystkie zagrożenia. Ciągle mi się wydaje, że już przeżyłam podobne sytuacje. Może to pamięć przeszlego wcielenia? Jakaś wojenna trauma?

Pepsi, proszę Cię o jakiś głos - daj mi nawet z liścia na płasko. Zdaję sobie sprawę z tego, że podnoszę entropię i szkodzę i chciałabym inaczej, ale ten lęk jest jakimś ogromnym osobnym bytem. Wciąż się wkurzam na panujące nowe zasady, skręca mnie na samo słowo "nowa normalność" - to coś cynicznie złowrogiego.

W związku z tym ciągle się emocjonuję, reaguję, domagam się wyjaśnień absurdów - tych masek, dezynfekcji, temperatur, itd. Głośno o tym mówię i mam kłopoty, bo nie potrafię się dostosować. W szkole, w której pracuję same procedury - nauczyciele nakaz masek, u mnie bunt aż do rozpaczy, u moich dzieci w klasach robię dym o dziwne zasady, dezynfekcje i gadanie nauczycieli o tym pierdolcu.

Chciałam wziąć dzieci do edukacji domowej, ale jest opór- syn starszy rozpoczął liceum i nie chce słyszeć o tej opcji, a młodszy w klasie 3 chce do kolegów. Utknelam na całego. Będę wdzięczna jak zechcesz się wypowiedzieć.

Nie jesteś historycznie przystosowana do tego co się teraz dzieje.

Strach and wirus

Każdy człowiek wyposażony jest w dwa systemy odpornościowe, wewnętrzny i zewnętrzny, zwany adrenalinowym

  • Układ immunologiczny wewnętrzny ciała zasilanego nieprzetworzoną organiczną żywnością, w tym wodorostami
  • Z uzupełnionymi brakami, właśnie, za pomocą idealnych pokarmów oraz świadomą suplementacją w razie niedoborów
  • Ciała nawodnionego od rana, w codziennym rytuale 4 szklanek
  • Ciała aktywnego, dotlenionego, na bierząco odtruwanego zielonkami i antyoksydantami (neutralizacja wolnych rodników tlenowych)
  • Ciała o wysokim poziomie metabolitu hormonu D (tak, D nie jest witaminą)
  • Nie zapominaj: glutation, oraz cynk

A więc układ wewnętrzny odpornościowy takiego ciała, któremu mało co brakuje, jest silny. Żywność funkcjonalna, to dar Ziemi dla człowieka i jego braci.

Gdyby takiemu ciału chciano zrobić przeszczep obcego narządu, tak silny układ odpornościowy odrzuciłby go na bank. Lekarze stosują więc technikę wywoływania sztucznego stresu, uruchamiając zewnętrzny system odpornościowy, właśnie ten adrenalinowy, przez co wewnętrzny układ osłabia się do tego stopnia, że przeszczep się udaje.

Teraz właśnie mamy do czynienia z tym zjawiskiem.

Dawno, dawno temu, nie mając pojęcia o 4 szklankach, systemie odpornościowym i takich tam, zachorowałam na grypę. W mig skumałam, że to nie zwykłe przeziębienie. Kompletnie mnie rozłożyło, zaległam bez sił, kłuło mię serce, ledwo dyszałam, nawet fajki zmieniły swój smak, więc zaprzestałam darcia.

Czego w tym wszystkim jednak nie było? Nie było strachu. Nikt nie straszył.

Cała energia życiowa wewnętrznego układu odpornościowego poszła na walkę z wirusem. Owszem nie miałam sił na nic, zalegałam na tapczanie, ale nie zużywałam energii na strach. Zewnętrzny układ odpornościowy, ten adrenalinowy nie został włączony, nic nie osłabiało działań leczących. Nawet mi się nie otarło o myśl, chociaż z pewnością ktoś z tego choróbska nie wychodził w tym wcieleniu. Ktoś odłożył widelec z tego powodu, albo generalnie z różnych, w tym z tego, ale się o tym nigdzie nie trąbiło. Fakt, nie było interneta, bo o takiej zamierzchłej przeszłości nawijam wrzeciono.

Obecnie działa bliźniacza grypa z powodu koronowirusa, podobna do gryp odzwierzęcych, jak kiedyś ptasia. I wszystko byłoby tak jak dawniej. Ogromna energia życiowa ludzi, ich wewnętrzna odporność szłaby sobie na neutralizację wirusa, ale coś się jednak zmieniło. Teraz pojawił się strach.

Komórki nasłuchują, a strach uruchamia adrenalinowy i kortyzolowy układ. I to trwa już bardzo długo, dlatego zamieniło się w samoatakującą nas broń.
Paradoksalnie ten strach jakby był na rękę i głównemu nurtowi i alternatywnemu, i oba wahadła jednakowo podjarane.

Dr Lipton twierdzi, że to tak, jakby mieć potężny katar, kaszel, gorączkę i nawet duszności, ale pojawiłby się też tygrys, który uciekł z ZOO. Pomimo niedomagania, co logiczne, wybrałabyś natychmiastową ucieczkę. Cała energia życiowa zamiast być użytą do samoleczenia, zostałaby spożytkowana na ucieczkę przed tygrysem.

Tyle, że tygrysa nie ma, ale są media mainstreamowe i te alternatywne, są sąsiadki i sąsiedzi, są filmiki, jest telewizor, jest kolosalny strach. I to wystarczy, żeby ten wirus był dzisiaj dla ludzi groźniejszy.

Tym groźniejszy im więcej strachu wzbudzi, im więcej przykuje uwagi, im więcej otrzyma energii strachu, nienawiści, rozpaczy, podżegania, prognozowania, walki z jego ideologią, bo chyba coś takiego się zrodziło, samodzielny byt, którego wzmacniają miliony myśli na całym Świecie. Za uwagą podąża energia, ona właśnie go dokarmia, jak każde ugrupowanie polityczne, jeden pies, jak je zwą.

I właśnie Ty również jesteś karmicielką. Gdyż nie jesteś historycznie przystosowana do tego co się teraz dzieje.

Fizyczna rzeczywistość jest iluzją, ale my póki co umiemy się tylko bać


Co słychać, panie tygrysie?

A nic. Nudzi mi się.

Czy chciałby pan wyjść zza tych krat?

Pewnie. Przynajmniej bym pana zjadł.

Mamy więc wirusa, ale nie wiemy dokładnie, jakie faktycznie zbiera żniwo, bowiem nie robi się statystyk co do ciężkich chorób towarzyszących chorym, jak raki, cukrzyca, silna nadwaga, nadciśnienie, choroby płuc, i podeszły wiek, który w naszych społeczeństwach obwarowany jest torbami leków, w tym wybitnych, wielokorporacyjnych syfów.

Wstępnie można sądzić, że gdyby te statystyki jednak wprowadzić, wirus byłby mniej groźny, przynajmniej jeśli chodzi o liczby. Gdyż nasz strach i wyobraźnia może wyprodukować dowolne monstrum.

Czy sytuacja może być komuś na rękę? Oczywiście, i tu Cię zaskoczę yyy... wszystkim.

Oczywiście niektórym zdaje się bardziej, gdyż jak zawsze są karmiciele i dokarmiani. Wśród dokarmianych znajdziesz także ogromną ilość alternatywnych, teraz też przeżywających swoje 5 minut, albo wielki powrót.

Porucznik Colombo, jak większość rezolutnych śledczych, zaczynał zabawę od znalezienia kogoś, kto najbardziej skorzysta na danej sytuacji powiązanej z denatem. Nie będę szukać podejrzanego, bo wiem, że i tak skorzystają wszyscy, którzy chcą się czegoś nauczyć w tej grze.

Twój układ odpornościowy zewnętrzny, ten adrenalinowy działa na całego i Cię zadręcza. Tracisz energię na zewnątrz, osłabiając się wewnętrznie. Skorzystaj z ekstremalnie dziwacznej sytuacji i spróbuj zacząć rozumieć, co osłabi Twój strach i niechęć.

Tak naprawdę ludzie, którzy się boją są w maseczkach bezpieczniejsi. Strach osłabia wewnętrzną odporność, a to jest teraz priorytetem. Oczywiście, że naturalnie wzmacnia człowieka kontakt z innymi ludźmi i ich bakteriami i wirusami, nabieramy odporności i maseczki, tych silnych w jakimś stopniu osłabią.


Jednak silni i tak dadzą radę, a słabi, wystraszeni, nieodporni, lepiej żeby mieli maseczki. Za co pewnie wywiozą mnie na taczkach ze wsi, jak Jagnę, żonę Macieja, a kochankę Antka.

A co do tak zwanych teorii spiskowych, to rzeczy kurewskie (nadęte, przepite i przećpane) zawsze będą miały miejsce, i zapewne mają. Jest i była pedofilia, jest i był handel dziećmi i młodymi kobietami, główne media społecznościowe i główna wyszukiwarka świata faktycznie są w jednych rękach, nawozy sztuczne, które ludzie rozpylają w kosmicznych skafandrach, zdecydowanie trują żywność, niż nie trują.

Wszystko jest na wspak, jak wspomniał Michael Ellner, wszystko do góry nogami, medycy niszczą zdrowie, prawnicy niszczą sprawiedliwość, uniwersytety niszczą wiedzę, rządy niszczą wolność, główne media niszczą informacje, a religie niszczą duchowość.

Więc z pewnością ktoś będzie chcieć zarobić teraz więcej, inny zyskać oglądalność (bo szczególnie chętnie ogląda się teraz tygrysa), inny więcej władzy, a wszyscy przy okazji zechcą robić większe przepływy łotewer, bo mogą.

Jesteśmy w wirtualnej przestrzeni i grę możemy zmieniać dowolnie. Ale gdy gość o tym mówi spokojnie, bez emocjonalności, jak Jezus, czy Budda, nikt go nie słucha, a gdy nawija się rzeczy sensacyjne, ludziska karmio takiego nawijacza oglondalnościo. Ale kij z tym.

Zastanów się teraz, kogo i co Ty karmisz? Czy to Cię czegoś uczy? Czy masz wrażenie, że to ewolucja Twoja? Jeśli tak, rób swoje, jeśli nie, też rób swoje, tylko siebie obserwuj.

Kto Tobą steruje?

  • Czy to ego, opór, czyli strach,
  • Czy alternatywne, czy Twoje własne programy?

Twoje dzieci nie mają wątpliwości, że jest jak jest, czyli git. Może teraz Ty czegoś naucz się od nich?

Nie jesteś historycznie przystosowana do tego co się teraz dzieje. Ale możesz przystosować się obserwacją sytuacji i rozbrajaniem jednego strachu po drugim.

4 szklanki, bieganie, słońce, czyli chroń wewnętrzny system odpornościowy. Bo ten zewnętrzny trochę świruje, więc przeważa szalę na swoją stronę.

love

44

 26
  • Szukająca   IP
    Hej Peps,
    Czytałam Twoje komentarze już na ten temat,ale i tak musze zapytac
    Nie szukałam informacji,nie interesowałam sie bo już kiedys przeczytałam historie Wołynia i przez długi czas nie mogłam dojść do siebie,teraz wyświetliło mi w komentarzu(do artykułu zupełnie nie na temat)o pedofili w Ameryce,czytałam i czułam sie przerażona do granic możliwości,mimo że pedofilia była jest i bedzie...mam dwojke dzieci i patrze na nie i nie moge zrozumieć jak można kogoś krzywdzić tak niewinnego i o ile latwo przychodzi mi współodczuwanie z tymi przerażonymi i krzywdzonymi dziecmi,tak za Chiny ludowe nie potrafię zrozumieć oprawców i nie moge zrozumieć tutaj mysli ze wszyscy jestesmy połączeni,oni sa mna a ja nimi...jestesmy jedna świadomością...chciałabym jakos przeciwdziałać temu,miotam sie i rozmyślam ale czuje sie bezsilna-bo co ja moge?a z drugiej strony mam wyrzuty sumienia ze nie robie nic,teraz gdy już wiem.Jak to ogarnac głowa,żyć spokojnie,jesc i chodzic do pracy,gdy dzieci sa torturowane,Afryka ginie z głodu...a moim problemem jest jaka wodę kupic bo mi zadna nie smakuje?…wiem,ze moj strach napędza machinę i temat był poruszony sto razy pewnie w podobnych wątkach,ale błagam,nakieruj mnie jakos zebym wyszła z tej pętli
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Mareczek   IP
      Dobrze prawisz zacno kobito :). Zdrowka dla ciebie.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • Adela   IP
        Pepsi co robić w towarzystwie ludzi, którzy uważają, że mają monopol na wiedzę? Mam w rodzinie osobę, która uważa, że wie wszystko najlepiej. Sądzi, że od kilku lat pracuję nad sobą, siedzi w necie i czyta tylko alternatywne źródła, ogląda filmiki, medytuje, uważa, że ma naprawdę mega poziom świadomości. Nie raz w rozmowach mówi, że ona może sobie pozwolić na takie czy inne zachowanie, bo nic jej nie zaszkodzi. Jednocześnie prowadzi dość mało zdrowy tryb życia, zero ruchu, słaba dieta, o suplementach nie mówiąc. Ale przy tym wszystkim mówi innym jak powinni żyć, mówi jakie witaminy należy brać, jaka jest żywność, a jednocześnie nic z tego nie robi. Tryb życia tej osoby to jej sprawa, nic mi do tego, sama dokonuje wyboru. Kiedy jednak rozmawia się z taką osobą na jakiś temat, to uważa ona, że ma monopol na wiedzę, nawet jak ktoś przedstawia jakieś logiczne argumenty to zaraz mowi "powiem ci dlaczego nie masz racji". Jakby tu o jakieś racje chodziło. Kiedy próbowałam z nią rozmawiać o tym to usłyszałam, że sensem życia jest rozwój i czy oczekuje, że ona będzie tylko się ze mną zgadzać, że dyskusja daje rozwój jak ktoś ma inne zdanie. No spoko, ale jak czasem patrzę na to z boku to ta osoba dąży głowie do tego, żeby mieć rację. Jak jej nie ma to kwintuje wszystkie tekstem, że to wszystko i tak nie ma znaczenia. To w sumie po co gadać? Jak i tak nie ma to sensu? Dla tej osoby ludzie są z reguły głupi, dążą do pierdół i wierzą w głupoty, ale równocześnie każdy ma się prawo rozwijać. Tylko po co od razu ludzi tak obrażać? Takie to wszystko nie spójne. I jeśli nawet chodzi o te dyskusje to staram się ich unikać, bo nie mam potrzebny się z kimś sprzeczać. Wolę niby przyznać jej rację (bardzo się to tej osobie podoba), a myśleć swoje. W tym wszystkim chodzi jeszcze o inne kwestie, o to, że ona często wpiera innym co myślą i czują. Np. Mówię o jakieś sytuacji (we wnętrznie czuje, że jest ok po prostu coś opisuje), a słyszę "spokojnie, tylko bez emocji, nie denerwuj się." Tylko, że ja się nie denerwuje i jak mówię to tej osobie, że wszystko jest ok tylko, że przedstawiam sytuację to ona wie lepiej i dalej mi mowi, że mam być spokojna. To co mam zrobić? Jak do kogoś takiego mówić jak ta osoba wszystko wie lepiej? Nawet wie co ja czuję. Staram się to ignorować, ale czasami jest to trudne. Już raz się trochę wkurzyłam i powiedziałam, że nie chce, żeby mi coś wpierała. Ale nawet i to nic nie dało. Odpowiedź jest najczęściej taka, że ona wcale nie musi ze mną rozmawiać, jest jaka jest i zmieniać się nie zamierza, przy czym innym ciągle doradza, aby się zmienili (ja też to słyszę co chwilę). W tej całej akcji z koronawirusem też ma swój pogląd, uznała, że to wszystko, aby ludzi zniewolic. Koncepcja z czipami, szczepieniami, wielkim kryzysem i co tam jeszcze teorie spiskowe i alternatywne wymyślą. Ostatnio jest koncepcja, że jesienią czeka nas wielki kryzys, że ci u góry coś kombinują (wcześniej ta osoba zakładała wielki kryzys od wakacji, później uznała, że wiedziala, że poluzja na wakacje, ale na jesień to coś będzie). Przy próbie rozmowy na ten temat, z reguły z jej strony pada zdanie "no ja mam nadzieję, że się mylę", jednak w ogóle nie brzmi to szczerze. Ogląda w necie różne filmiki ludzi, którzy nakręcaja strachem i widzą spiski wszędzie. Czy ktoś może się specjalnie cieszyć z leku innych? Był taki czas, że mnie to stresowalo takie gadanie, ale staram się teraz tym nie zajmować. Pepsi powiedz mi, ta osoba się uważa za obudzona, oswiecona, taką, która wie lepiej od innych, która jest na wyższym poziomie świadomości. Czy to serio tak działa? Czy na jakimś etapie wie się lepiej od innych co oni czują i myślą? Czy taka z jednej strony pogarda wobec ludzi, a z drugiej bronienie, że każdy jest jakiś i to w sumie niczyja wina, to jest norma? Był taki moment, że myślałam, że ta osoba pomoże mi wzrastać, ale od jakiegoś czasu widzę jaka jest niespojna, jak ciężko mi się w tym połapać, a z nią dogadać. Zaczęła mnie nawet irytować tym swoim wymadrzaniem się. A może to ja aż tak mocno śpię, że mnie to irytuje. Staram się każdego dnia robić krok do przodu i pracować nad sobą, ale może za mało. Już sama nie wiem co o tym myśleć.. Dużo miłości
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 3
        • Kózka  
          Pepsi, a napisałabyś coś dla młodych wyjeżdżających ze spokojnego zaścianka do miasta, gdzie praca, mieszkanie na utrzymaniu? Kasy na start nie za wiele i choć cieszyłam się, że tak szybko dostałam pracę z takim małym doświadczeniem, to ojciec wyssał mój entuzjazm, sprowadzając mnie na ziemię wyliczeniami, ile mi tam wyjdzie na miesiąc (wiem, że jakbym miała mocną energetykę to by nie wyssał i nie miał wpływu i to szukanie winnych).
          Poradź coś, młode, delikatne, wysoko empatyczne, zestresowane, z nadzieją, ale łatwo rozczarowujące się, ze zrytymi beretami, programami, buntownicze. Mam cele, wiem czego chcę od życia. Ale nie mam sama w sobie takiej siły przebicia, żeby olewać to, co oni mówią i daję się ściągać na ziemię, taką pospolitą, zarobioną i smutną, polaczkową.
          Mówię sobie cały czas, to gra, to gra, ale i tak straszek jest. Skrobię już coś na swojego bloga i czekam na ebooka!
          Lovki
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • K. S.   IP
            Pepsi, jesteś naprawdę The Best. Serio, słuch Cię, czytam, oglądam, podziwiam. Rozwalasz system wiedzą, podejściem do życia, osobowością, determinacją, solidnością itp itd musiałabym przelecieć słownik wyrazów bliskoznacznych. W każdym razie chciałam Ci powiedzieć, że jesteś zajebista w swoim podejściu do życia. Zazdraszczam, próbuję skorzystać, ale jestem pierdolonym wygodnym leniem - jeśli chodzi o dietę, bo lepiej jest z ruchem. Od wielu miesięcy klikam w Twój sklep i chcę zamówić produkty, ale mam chaos. Mój chaos wynika z powodu nadmiaru chorób. Nie wiem co jak i do czego. Mam sztuczną zastawkę, biorę warfin w ogromnej dawce. Mam hasimoto, 125 letrox, wypadają mi na Maxa włosy, już mało co mi zostało, mam mięśniaki - przy warfinie to koszmar. Na bank nie mogę glutenu, ale bardzo go chcę. Co robić, co kupić, jak poprawić byt. Duzo się ruszam, bardzo dużo chodzę na dalekie dystansy min. 10 km. Chcę być zdrowa, chcę dobrze się czuć, chcę być ładna, mam dopięto 43 lata. Daj jaka rozpiskę co i jak. Uwielbiam Cię, buźka
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 2

            Czytaj także