Za Chiny Ludowe nie potrafię zrozumieć oprawców, ani, że wszyscy jesteśmy połączeni wspólną jaźnią?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Za Chiny Ludowe nie potrafię zrozumieć oprawców, ani, że wszyscy jesteśmy połączeni wspólną jaźnią?

Dodano: 16
dog
dog / Źródło: Pixabay
Wśród wysoko rozwiniętych grup ssaków za kanibale uznawane są lwy. Istnieje wiele wiarygodnych świadectw o tym, że samce lwów zabijają lwiątka. Zdarza się też, że je yyy ... pożerają.

W większości przypadków motywem uśmiercania nie jest głód ani nawet zagęszczenie populacji, jak przykładowo u gryzoni. Lwy zabijają młode spłodzone przez innych samców.

Dzięki temu przeżywa wyłącznie potomstwo przywódcy stada. Hipopotamom i innym ssakom też się to zdarza. No ale to są zwierzęta, powiesz, mała świadomość, nikła wolna wola. Jednak jest cierpienie bezbronnego stworzenia i śmierć straszna, jakby to oceniać po naszemu.

Jednak natura jakby nic sobie z tego nie robiła, jakby to było wpisane ewolucyjnie w doświadczanie tej świadomości. Ta gra nie jest ani sprawiedliwa, ani łatwa, w wielu przypadkach wręcz tragiczna, słabsze osobniki są eliminowane, a prawo przetrwania, przedłużenia gatunku wydaje się być najsilniejsze.

Koment

Nie szukałam informacji, nie interesowałam się, bo już kiedyś przeczytałam historię Wołynia i przez długi czas nie mogłam dojść do siebie. Ale teraz wyświetliło mi w komentarzu (do artykułu zupełnie nie na temat) o pedofili w Ameryce, czytałam i czułam się przerażona do granic możliwości, mimo, że pedofilia była jest i będzie... Mam dwójkę dzieci i patrzę na nie i nie mogę zrozumieć, jak można kogoś krzywdzić tak niewinnego.

I o ile łatwo przychodzi mi współodczuwanie z tymi przerażonymi i krzywdzonymi dziećmi, tak za Chiny ludowe nie potrafię zrozumieć oprawców i nie mogę zrozumieć tutaj myśli, że wszyscy jesteśmy połączeni, oni są mną, a ja nimi... jesteśmy jedną świadomością...

Chciałabym jakoś przeciwdziałać temu, miotam się i rozmyślam, ale czuję się bezsilna, bo co ja mogę? A z drugiej strony mam wyrzuty sumienia, że nie robię nic, teraz gdy już wiem. Jak to ogarnąć głową, żyć spokojnie, jeść i chodzić do pracy, gdy dzieci są torturowane, Afryka ginie z głodu..., a moim problemem jest jaką wodę kupić, bo mi żadna nie smakuje?…

Wiem, że mój strach napędza machinę i temat był poruszany sto razy pewnie w podobnych wątkach, ale błagam, nakieruj mnie jakoś, żebym wyszła z tej pętli.

Trzeba sobie powiedzieć jasno, jesteś typem depresyjnym i z tym trzeba popracować. Jeśli wprowadzisz zmianę w swoim postrzeganiu świata, smutek i depresja nie będą się pogłębiać, Twój mózg będzie częściej nadawał na falach gamma i wszyscy to jakoś odczujemy.

Drugą rzeczą, którą trzeba sobie powiedzieć, że jesteśmy w rzeczywistości wirtualnej, w grze komputerowej, to się nie dzieje naprawdę, jesteśmy w serwerowni i gramy, do tego stopnia zanurzeni w swoje ciała i zespoleni ze swoim śmiertelnym ego, że nie mamy o tym pojęcia.

Dopiero budząc się w dormitorium przecierasz oczy ze zdumienia, że mogłaś identyfikować się z ego, i że ten poligon doświadczalny mogłaś traktować tak seriously. To jest szkoła, uczysz się emitować wysokowibracyjne fale gamma. Na tym to wszystko polega, na pozbywaniu się strachu i stawaniu się miłością.

Ale to już słyszałaś od Buddów, w tym Jezusa. I to jeszcze na Ciebie nie działa. No i git.

Gdyby lwice miały Twój poziom świadomości i zrozumienia zaczęłyby się zamartwiać o przyszłość i przeszłość, opłakiwać lwiątka, które nie doczekały się dłuższej przygody życia w tym wcieleniu. Mówiłyby o niesprawiedliwości i pluły sobie w pysk, że mogą iść do wodopoju, podziwiać sawannę, gonić z rozwianą grzywką beztrosko bez celu, a nawet od czasu do czasu (raz na 3 lata) kopulować z mordercą.

Po kilku tysiącach wcieleń, podobno dla bezpieczeństwa, pojawiło się ego, program dokarmiający ogromnego pasożyta energoinformacyjnego zrodzonego z tego strachu, przeżyć, wyżywić się, przeżyć, wyżywić się.

Teraz człowiek jak ćma do światła poszukiwał swoich wahadeł (na początku, jak jeden mąż czymś mamią), gdzie mógłby się podczepić i w pozornym poczuciu bezpieczeństwa przynależności do grupy przestać się tak strasznie bać.

Był chleb i były igrzyska, pańskie jaja i szafoty, bawił się plebs i pospólstwo, równie okrutnie zabawiał się pan i pleban. Odkąd pojawiło się ego, pojawili się też bardziej wtajemniczeni, uprzywilejowani, cwani, manipulatorzy. A materiał manipulacyjny zawsze był ten sam, to strach i chleb, na zmianę. Podziel i rządź, pokaż problem, wzbudź ogromny strach i daj ochłap na pociechę.

Tymczasem gra dla niektórych stawała się wielce inspirująca i wciągająca, powstawały ugrupowania matriksowe, ogromne wahadła przyciągające wielkie ilości popleczników, których energia była niezbędna do wykarmiania wahadeł.

Rosły w siłę ugrupowania religijne, dostojnicy, hierarchiczne rządy, monarchowie, arystokracja, w tym od zawsze grupy wtajemniczonych z zupełnie niezrozumiałymi, często przerażającymi, z pewnością też wyolbrzymionymi, a może wręcz przeciwnie, dla "nie wybrańców", rytuałami.

W tej wirtualnej grze zanurzonych po szyję liczą się tylko cztery rzeczy i to wszystkie naraz!
Złoto,
Energia życiowa,
Władza,
Oraz nieśmiertelność, aby móc pierwszych trzech doświadczać stale.

W związku z tym, że jest to program komputerowy, tak naprawdę umiejętny gracz, może grać w nieskończoność. Ale, są jeszcze materialne prawa natury przypisane tej grze, jak udary, zawały, high homocysteina, Parkinson, Alzheimer, uwiądy starcze, zwapniania, narośla, guzy, deformacje, jednym słowem potężne zakwaszenia, dlatego poszukiwanie sposobu, aby naturę wykiwać trwa już bardzo długo.

Z jednej więc strony mamy pedofilię, jako odłam zboczenia seksualnego, rozprzestrzeniony w wielu miłych z wierzchu domach i jakże wielu parafiach, oraz w Watykanie, z tym, że tam podobno na dwa sposoby. Gdyż z drugiej strony, jak głoszą teorie spiskowe, są rytualne zbrodnie dokonywane na dzieciach, też na dziewicach, również o podłożu seksualnym, ale mające na celu dostarczanie ogromnej energii życiowej, nie będę wnikać, o jaką substancję chodzi i kiedy się wytwarza.

I o tym mówią teorie spiskowe, Ku i generalnie alternatywne kręgi oczekują wyjawienia całej prawdy i ukarania winowajców, czego dokonać miałby Tramp, tylko nie zdążył, ale po od nowa zliczeniu głosów, ów Republikanin po prostu to zrobi, gdyż już rozpoczął potężną vendettę. Sorry, nie siedzę w temacie.

Wahadła matriksu są bezduszne, nie mają poczucia winy, ani też nie działają na emocjach, potrzebują za to pokarmu, jak krokodyl pożerający owcę nilową. Jak matador dźgający śmiertelnie byka, jak głęboko uśpiony Hiszpan zrzucający zwierzęta ze skał w ramach dziesięciny.

Litania, tym lepiej.

A im bardziej przyprawiające o dreszcze opowieści, tym lepiej.

Główny nurt straszenie malarią, nurt alternatywny straszenie rytuałami masońskimi, tym lepiej.

Im bardziej uśpione jednostki świadomości obdarzone wolną wolą zanurzone w swoich awatarach, tym lepiej.

Im więcej rozpaczy, tym lepiej.

Im mniej emitowania przez mózgi awatarów fal gamma, tym lepiej.

Im więcej rozpaczy, poczucia beznadziei, utraty sensu życia, obwiniania, szukania rozwiązań na zewnątrz siebie, tym lepiej.

Im więcej niezrozumienia o co chodzi, analizowania wszystkiego z poziomu wylęknionego ego, przekonań, naleciałości, programów software'owych, tym lepiej.

No i mają Ciebie i wszystkie osoby depresyjne, lękowo depresyjne, maniakalno depresyjne, maniakalne, lękowe, albo tylko natenczas podmęczone, z utraconą na chwilę czujnością, podane na talerzu.

Mają nas lewą nogą do lusterka (dla niewtajemniczonych: łatwo, bez wysiłku) i sobie konsumują nas elegancko, niespiesznie z wersalska, z serwetą, widelcem i nożem. Ę ę ę, ą ą ą.

Dziwisz się złej ludzkości? Nienawidzisz Masonerii, kanibalizmu, pedofilii, polityki, bezdusznej farmacji? Brzydzisz się tymi potwornościami? Chcesz coś zrobić, ale nie wiesz co? Nigdy nie odczuwasz jedności z kurde flak wspólną jaźnią?

No to zadam niewygodne pytanie, jadłaś kiedyś cielęcinę? Widziałaś osobę w karakułach, gadałaś z nią? W Twojej okolicy jest rzeźnia numer 5? Może masarz? Byłaś w ubojni? Widziałaś transport na drodze krajowej A7? Przecież to robią ludzie, nie lwy.

To już nie jest zwykłe, atawistyczne prawo natury, dla przetrwania gatunku. To już nie chodzi o sprawę nosorożca jawajskiego, którego są na dzisiaj tylko 2 pokolenia, mniej niż setka i prawdopodobnie wkrótce wyginie.

To jest celowe, matriksowe działanie, emitujące pokłady energii cierpienia.

Ale to też nie o to chodzi, bo jest masa empatycznych wegan, którzy kochają tylko zwierzęta nie potrafiąc kochać ludzi, z tych samych powodów, co napisałaś. Nie potrafią pojąć, że mogą być wspólną jaźnią. Ta wieść jest im nie na rękę, jak dostojnik kościelny wybrał sobie z arameńskiej Biblii, to co mu pasowało do własnej koncepcji rzeczywistości.

Jesteśmy jeszcze bardzo nisko w rozwoju świadomości. Kalemu ukraść źle, Kali ukraść dobrze, wciąż przeżywa renesans.

Kat i ofiara to elementy tej samej świadomości, grają swoją rozgrywkę ucząc się, ucząc się, ucząc się, aż się w końcu nauczą. Minie sporo czasu, zanim będzie już tak dużo przebudzonych ludzi, wystarczy, że w drodze, że budzących się, że ta gra zacznie wyglądać inaczej. Zupełnie inaczej i wtedy nie będziesz miała wątpliwości. Póki co, keto dieta rządzi.

Po prostu daj nam jeszcze trochę czasu, i będziesz dumna, że jesteśmy wspólną jaźnią.

Love

Z bazy nadawał na zawsze Twój

Horry Porttier


Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie niewiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.

 16
  • Mruno  
    Zacznijmy może od własnego podwórka, reagujmy wsparciem na krzywdy czy bliskich czy obcych, które dzieją się na naszych oczach zamiast udawać że nic się nie dzieje. Mierzi mnie takie gadanie kiedy ludzie ubolewają nad problemami 3swiata a kiedy mają okazję pomoc komuś pod nosem zaczynają pierdzielić o toksycznej energii i umywają rączki bo przecież nie dają się ściągnąć w dół, albo kiedy słyszą zza ściany krzyki i są głusi, bo to nie ich sprawa. I rozumiem że nie każdemu da się pomóc ale brak reakcji to również reakcja
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Annia   IP
      Czemu nie mogę komentować?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • ewa pat  
        Mam pytanie o intuicję. Które to intuicja, a które nie?
        Bo mi się ona chyba myli z ego. Nagle mi się wydaje, że coś mi się wydaje, ale okazuje się potem, że mi się tylko wydawało. Czyli wtedy to były podpowiedzi ego? Tylko po to żebym się uniosła?
        Ale skąd mam wiedzieć, czy to nagłe przeczucie "coś jest nie tak.." - to ego czy intuicja?
        W sensie może, że jak wzbudza emocje to źle? Dobrze rozumiem? Czyli jak mnie uruchamia, to źle?
        Tylko, że jak nie wzbudza emocji, to ja to wtedy przegapiam.
        Jak "złapać" intuicję w czasie rzeczywistym i jak rozpoznać że to ona, albo nie ona?
        Olać temat, nie rozkminiać, robić swoje. Pewnie tak mi powiesz.
        Dobra.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Małgorzata Wróbel  
          Geniusz, po prostu geniusz. Kocham Cię.
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • Dorota   IP
            Słowo na dziś.
            Takie w punkt.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także