Po tamtej stronie lustra, kontrowersje co do reinkarnacji
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Po tamtej stronie lustra, kontrowersje co do reinkarnacji

Dodano: 38
duch
duch
No dobra! Ale konkretnie, to po śmierci radzisz iść do światła w tunelu, czy nie? Co o tym myślisz Horry?

Skąd to wiem Horry? Od osób, które widzą byty inne niż człowiek wokół nas, te które potrafią rozmawiać z duszami.

Poznałam takie osoby, i twierdzą żeby nie ulegać jasnemu światłu w tunelu, nie słuchać "swoich bliskich "tam. Dokładnie takie mam odczucia, że to jakieś błędne koło, ta reinkarnacja bez pamięci. I rodzi się we mnie bunt, że nie chcę takiej chorej gry. Głęboko w sercu czuję że jest coś innego, lepszego od tego kołowrotka.

Śmierć jest najcenniejszą rzeczą daną człowiekowi. Dlatego aktem straszliwej bezbożności byłoby ją zmarnować. Umrzeć nienależycie. (Simone Weil)
Życie potrzebuje śmierci. Gdyby śmierć została w jakiś sposób wykluczona, katastrofalnie odbiłoby się to na życiu.
To właśnie obecność śmierci wzmaga rządzę życia.

Zostawmy jednak filozofów, chociaż są tacy, co oddali życie dla własnych idei, których nie chcieli się wyrzec.

w didaskaliach

W roku 399 p.n.e. Sokrates zażył truciznę po tym, jak został skazany przez ateński sąd. Miał wpływowych przyjaciół, mógł ujść z życiem, wybronić ucieczką, ale nie chciał. Ciekawe gdzie się teraz loguje?

W 415 roku n.e. Hypatia, pogańska filozofka z Aleksandrii została brutalnie zamordowana przez tłum chrześcijan, których podżegał do tego patriarcha miasta Cyryl.

W 1600 roku w Rzymie Giordano Bruno został spalony na stosie po tym, jak Święte Oficjum (Inkwizycji) Kościoła Katolickiego skazało go na śmierć. Bruno, dominikanin, został skazany za swoje poglądy, które przeczyły doktrynie Kościoła w takich kwestiach, jak przeistoczenie, Trójca Święta, świętość i wcielenie Chrystusa, oraz dziewictwo Maryi. Uparcie odmawiał odpokutowania nawet w drodze na stos.

I co, Reptilia nadeszła i zaczęła go zwodzić światłem odbitym?

To, że czujesz głęboko w sercu, nie oznacza, że tak jest. To uczucie może nawet nie pochodzić z głębi serca, chociaż tak byś wolała.

Bez urazy, ale ja tu widzę krecie działania ego, sofizm i kazuizm w założeniach, żeby dalsze rozumowanie wydawało się logiczne. Po prostu ludzie tworzą błędne (z powodu ego) założenia.

Ego wielbi walkę, stawanie na barykadzie, ścieranie się Tytanów, dobra i zła, żeby było ekscytująco, rebeliancko.

Trywializując:

Religie mówią, że jest jakaś doskonała Istota, twórca wszystkiego, która rządzi, wymyśla trudności i śledzi nasze poczynania, żeby nas ukarać, lub nagrodzić. I że są siły ciemności, które dają mu się we znaki, niby nie dając, bo to przecież Istota wszechmogąca.

Jest też nurt, tak zwanych przebudzonych, którzy uważają, że wiedzą więcej i tutaj pojawiają się różne koncepcje. Niektóre bardzo odległe od praw logiki. Bo również na kilometr widać, że to lęki ego.

Ludzie, tak zwani ekstrasensi, którzy widzą inne istoty nie z naszego wymiaru, też ci, którzy doświadczają wędrówek poza ciałem (OOBE) mogą być również pod wpływem własnego ego, lęków, wyobraźni i nałożonych programów. Powiem więcej, najczęściej są.

Jedni witają się z Kosmitami, UFO-kami, inni widzą złych Reptilian, Szarych, i inne jakoby kosmiczne nacje. Czy istoty diabelskie, albo tylko złośliwe. Są tacy, którzy widzą, słyszą, albo wyczuwają duchy.

Są ludzie, którzy przeżyli śmierć kliniczną, wrócili i opowiadają o świetle w tunelu.

Jeśli wierzysz, że jest jakieś piekło, i że wygląda jak w malarstwie Hieronima Boscha, to właśnie podczas podróży poza ciałem takie piekło zobaczysz. Kotły, smoła i przypalani grzesznicy.

Ale to nie jest logiczne.

To nie doprowadziłoby nas do niczego dobrego. To nie miałoby sensu. To kolejna zabawa dla człowieka uśpionego i jego ego.

Nasze ego widzi cudowny świat ziemski, w którym toczy się nasza gra. Bo jesteśmy w iluzji, o czym mówił Budda. Nie mógł powiedzieć, że jesteśmy w przestrzeni wirtualnej, nikt by go nie zrozumiał.

A więc ego widzi ten cudowny świat, ale nie cieszy się, nie wycisza, nie uspokaja, bo ego chce spotykać różowe jednorożce. A gdyby już je spotkało, to chciałoby spotkać czarodziejską złotą rybkę, albo pogadać z kapelusznikiem z Alicji w krainie czarów.

I to wszystko jest możliwe, ale bardzo bardzo mało prawdopodobne w naszej grze, która przyjęła tak różnorodną i piękną postać. Jednak nie potrafiącą zadowolić ego. Ponieważ jeszcze się taki nie urodził, co by ego dogodził.

Chrześcijanin, który dzisiaj spotkałby Jezusa, byłby rozczarowany tym co gość mówi, że podobny do Żyda, że nawiedzony. Bo Jezus zupełnie nie bawi ego. Ludzie chcą spotkać coś bardziej dziwnego, kogoś typu Shrek.

ufo

I wtedy rodzi się baśń, która bardziej nas kręci.

Że jest walka dobra ze złem. Że ktoś nas zajumał, zagonił do karmienia energią. I że moglibyśmy się z tego kieratu jakoś wyzwolić, ale po śmierci jak ćmy do światła suniemy tunelem, żeby spotkać się z miłą rodziną, pocieszycielami, którzy wcześniej zmarli.

Na marginesie, bo to nie jest tematem tej dysertacji. Owszem są gangi świadomości, wahadła destrukcji, czyli matriks, głodny naszej energii, ale to my go tworzymy dokarmiając nieświadomi. Huśtamy się na wahadłach, dajemy się wciągać w obietnice.

I czytasz takie rozprawy:

Większość z nas ma skłonność do bezkrytycznego przyjmowania przekazywanych nam treści. No właśnie, wszystkich treści, alternatywnych też. Wierzymy naiwnie w to, co nam się mówi, albo w to jak nas zaprogramowano, czy jak sami zaprogramowaliśmy naszą podświadomość. A przecież nic nie jest takie, jak się wydaje. Właśnie! To działa we wszystkie strony.

Dlaczego mieliby pozostawić kształtowanie się naszych przekonań przypadkowi? Nie, nie pozostawiają tego przypadkowi. Poddawani jesteśmy stałej, totalnej dezinformacji. Z tym należy się zgodzić, ludzie sami odcinają się od bazy danych, ponieważ wciąż dokładają chaosu. Chcą się bawić, nie chcą pracować nad swoim rozwojem, muszą mieć włączonego Netflixa.

Jeśli przyjmiemy, że duch ludzki (oczywiście tych osób, które są nim obdarowane!, dość egotyczna informacja) jest nieśmiertelny, to w rzeczywistości (cokolwiek to znaczy) w jakiej żyjemy, przechodzi on cykl kolejnych wcieleń.

Związane z tym cyklem wcieleń jest pojęcie tak zwanej karmy, co ma determinować nasze kolejne wcielenie.

Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie? I znowu widzę tutaj silnie zamkniętą, egotyczną postawę poznawczą. "Zbrodnia i kara" Dostojewskiego straszy. Nie popełnisz zbrodni, nie dlatego, że przepełnia Cię miłość do drugiego człowieka, tylko dlatego, że się boisz kary?

Nie chcesz cierpieć? Nie chcesz se zepsuć karmy? Ale to nie jest dobry powód. To jest powód z piekła rodem, z ego. Jeśli nie kradniesz i nie oszukujesz, bo się boisz kary, to jest to tak samo niskowibracyjne i podwyższające entropię i chaos na świecie, jakbyś kradł i oszukiwał.

Właśnie dlatego nie możesz pamiętać poprzednich wcieleń, bo ewolucja byłaby zastopowana. Czyli zaczęlibyśmy się cofać.

Za każdym razem dążymy do przebudzenia, co znaczy tylko jedno: stawanie się MIŁOŚCIĄ. I uświadamianie sobie, że nie jesteś swoim ego, nie jesteś swoim "diabłem".

Dusza, która loguje się do kolejnego ciała gracza nie ma pamięci intelektualnej, to musi zostać wymazane, jednak przynosi ze sobą jakość świadomości ewolucyjnej. Jeśli w poprzednim wcieleniu daleko zaszłaś na drodze ewolucji świadomości, byłaś na dobrej drodze stawania się miłością, bo o to właśnie chodzi, wystartujesz z takiego właśnie pułapu.

Masz natomiast wolną wolę!

Możesz dalej ewoluować, możesz też w tym wcieleniu zrobić krok w tył. Jeśli byłaś wysoko ewolucyjnie, coś Ci nie pozwoli na duże cofnięcie, tym czymś NIE MOŻE BYĆ PAMIĘĆ Z POPRZEDNIEGO WCIELENIA, bo to byłoby kupczenie, ale jakość świadomości.

Świadomość może ewoluować poza tą grą na Ziemi. Może ewoluować w innych grach, albo poza grami. Na Ziemi ewoluuje się najszybciej i najciekawiej.

Osobniki o wysokim poziomie świadomości (to jest kwestia uczenia się, doskonalenia, coś jak przechodzenie z klasy do klasy) mogą w tym samym czasie brać udział w innych grach. Albo mogą pomagać też ludziom w przejściu podczas śmierci.

Każdy z nas może doprowadzić do takiego poziomu świadomości, ale ludzie o wiele bardziej wolą bawić się ze swoim ego, niż próbować dotrzeć do duszy. I starać się rozumieć, uczyć i ewoluować.

Każdy z nas jest częścią Wyższego Systemu Świadomości, czyli dla innych Boga, Absolutu. Który to System właśnie poprzez nas, jest w ciągłym, nieustającym, nieskończonym procesie stawania się miłością. Nie można tego procesu ani na chwilę zatrzymać, gdyż zaraz zaczynasz się cofać.

Po przeciwnej stronie miłości jest lęk.

Ci, którzy nie rozumieją jeszcze, że jesteśmy częścią Boga, istotami wspólnej Jaźni, sądzą, że to wygląda tak:

Dość powszechny scenariusz (nie zawsze jednak odgrywany), że gdy odchodzisz z tego ciała, widzisz tunel ze światłem na końcu. Większość świeżo oswobodzonych dusz dąży tam w te pędy.

Odczuwają miłość bijącą z tego światła (tak naprawdę, miałoby to być Twoje światło odbite). Ogarnia Cię całkowite poczucie bezpieczeństwa i bezwarunkowe zaufanie. Pojawiają się zmarli kumple, rodzina, bajkowy świat.

Ale też wyświetlany (ciekawe kiedy, przed czy po spotkaniu z bliskimi z zaświatów, i dlaczego się ponownie nie zalogowali do gry?) jest Ci filmik obrazujący Twoje życie. Sam widzisz, ileż to złych uczynków popełniłeś. Odczuwasz wstyd, oczywiste jest, że trzeba za to ponieść straszne konsekwencje. Nawet Ci do głowy nie przyjdzie, że fim może być zmanipulowany, sfabrykowany.

Ale oto ta miłosierna, pełna miłości istota oznajmia Ci, że otrzymasz szansę naprawienia swoich błędów w kolejnym życiu. Czujesz wdzięczność, godzisz się na wszystko, szczęśliwy, że w ogóle masz szansę. Następuje zawarcie jakiegoś rodzaju umowy na kolejne wcielenie. Akceptujesz to, co Ci zaproponują i... tu popełniasz duży błąd. Włazisz w pętle reinkarnacji.

I to są poglądy z poziomu lęku i ego.

Chcą Cię jacyś ONI (nieokreślony bliżej wygłodniali "nadzorcy" matriksu, dla jednych źli Kosmici, Reptosy, Rodziny Masońskie, bankierstwo, które dotarło do diabelskich mocy, dla innych inne diabelskie korporacje, technologie 4D, cokolwiek) naciągnąć na kolejne kijowe wcielenie, poczucie winy i ze strachu robisz ponowny zjazd na Ziemię.

Ciekawe dlaczego nie do New Yorku, Kalifornii, nie na Lazurowe Wybrzeże, tylko do Polski pod rządami Kaczyńskiego, czy do afrykańskiego państwa z problemem głodu i wyjątkowo wysokiej śmiertelności?

ufo

Jak ja Horry to widzę?

We mnie jest wciąż za dużo lęku, żeby OOBE mogło mnie czegoś nauczyć doświadczając podróży poza ciałem.

Będąc w lęku spotkasz obiekty straszne, straszące, bo tego spodziewa się Twoje ego, zaprogramowana podświadomość.

Gdy pomimo tego, że się boisz, powiesz sobie, to iluzja, to tylko ego, idę w to, niech się dzieje co chce, jak potwór, to kij z tym, to wszystko iluzja, masz szansę spotkać się ze sobą z każdego wcielenia. Masz szansę spotkać przyjaciela, który pomoże Ci to rozkminić.

Na bardzo wysokim poziomie świadomości, możesz nawet wiedzieć kim byłaś i w kogo się wcielisz, jak Dalajlama. Ale to wszystko jest nasze wspólne, jaźń, nasza boskość, i iluzja gry, w którą jesteśmy zanurzeni po szyję. Bez wiedzy, że to iluzja, i że sami ją tworzymy naszymi intencjami. Życie to gra podobna do snu, tylko bardziej zagęszczona więc dzieje się w opóźnionym procesie materializacji.

No i co z tym tunelem i bliskimi? Ci co tego potrzebują, dostaną, ci bardziej świadomi nie, bo nie będą się tak bali.

Tylko 2 założenia i jedziemy z tym koksem.

Rzeczywistość jest wirtualna, a świadomość nieśmiertelna

Oto 100 lat temu odkryto dziwaczny świat mechaniki kwantowej. Parafrazując jednego z twórców fizyki kwantowej, to, co uważamy za rzeczywiste, składa się z rzeczy, których nie można uważać za rzeczywiste. Okazało się bowiem niezbicie, że włażąc w głąb króliczej nory, rzeczy mogą tam przebywać w dwóch miejscach jednocześnie, a o ich losie decyduje prawdopodobieństwo przypadku.

To co za chwilę przeczytasz nie jest popularne, jest za to intuicyjnie logiczne, ma więc wszelkie podstawy nauk twardych, jak matematyka, a przede wszystkim fizyka kwantowa. Miej na uwadze, że o wiele prościej zarządzać masą, gdy można popleczników wahadła łatwo nastraszyć jedną, jedyną szansą życia. Religia nigdy z takiego dogmatu nie zrezygnuje.

Gdy ktoś umiera, kończy poprzednie doświadczenie, a zaczyna następne, na tym polega reinkarnacja.

Ewolucja biologiczna na tej planecie, która jest softwarowa, czyli napisana w komputerze, jednym słowem, wirtualna (Budda nazwał ją iluzją), przebiega w taki sposób, że pewne organizmy się rozwijają, pewne cechy ewoluują, a to, co się nie sprawdza, zanika.

Czyli zachodzi nieustający proces doskonalenia, ujmowania chaosu, obniżania entropii i otrzymywania dostępu do danych.

Gdyby świat został stworzony tak dla jaj, wówczas intuicyjnie, ale też logicznie byłby pozbawiony sensu. Jednak, on nie powstał dla jaj, tylko jest niezbędny do ewolucji świadomości wyższego systemu, którego jesteśmy częścią. Ten wyższy system świadomości, zwany dość nietrafnie Absolutem, prawie jest identyczny z definicjami określającymi Boga w różnych religiach, w tym katolickiej.

Czyli wszystko się zgadza, powstaliśmy na podobieństwo nazwijmy te Wysoką Świadomość, Bogiem. Tyle, że jesteś dokładnie jego częścią, poprzez którą on ewoluuje samego siebie. Jesteś zanurzona po szyję w wirtualnej grze, aby ewolucja następowała szybciej. Ewolucja polega na zamianie strachu w miłość i nic więcej.

Ewolucja, o której mówię, oczywiście dotyczy tylko naszej świadomości, a nie ciał, które są śmiertelne, podobnie jak ich oprogramowanie zwane ego.

Gdy logujemy się do kolejnego wcielenia nie przechodzi żaden fragment intelektualnej pamięci z poprzedniej inkarnacji, żaden fragmencik poprzedniej wiedzy danej jednostki. I to jest bardzo logiczne, pomimo, że rodzi się w Tobie bunt, że nie chcesz takiej chorej gry.

Świadomość nie ma krztyny intelektu, ale ma jakość, czyli zachowuje całą zgromadzoną wiedzę, dojrzałość i wcześniejsze doświadczenia, ale nie ma tam warstwy intelektualne i to Cię wnerwia. Po prostu nie rozumiesz, patrzysz na świat oczami ego, a to jest widzimisię.

Logując się w kolejnym wcieleniu do nowego awatara wnikasz do niego w całości. Więc to nie jest identyczne ze zwykłym logowaniem się do gry komputerowej, że gdy zmęczysz się, znudzisz, zgłodniejesz, wciskasz pauzę, wychodzisz sobie z gry, po czym wracasz i kontynuujesz grę. Całkowite zanurzenie świadomości w awatarze polega na tym, że NIGDY nie opuszczasz gry.

W momencie śmierci człowieka, indywidualna jednostka świadomości, czyli tak zwana dusza, trafia do innej rzeczywistości, ponieważ wcześniej była zalogowana w strumieniu danych z komputera, który definiował zmysły ciała, a który nagle zamilkł.

Wszystko co ciało, czyli awatar widział, słyszał, czuł, odczuwał, smakował, wszystko to znajduje się w strumieniu danych. Coś takiego jak ciało biologiczne i zestaw reguł, awatar uczył się jak te dane interpretować. W momencie, gdy człowiek umiera, ta jednostka świadomości z wolną wolą nie otrzymuje już żadnych danych.

Zamiast tego świadomość zaczyna otrzymywać strumień danych z tego co wydarzy się w następnej kolejności.

I to jest wirtualna rzeczywistość przejścia.

Następnie dusza (jednostka świadomości) zdaje sobie sprawę z tego, że znajduje się gdzieś tam (w sumie nie wie gdzie) i dostrzega punkt świetlny, światło. Nie wie co to jest, ale widzi, że ktoś do niej macha przyjaźnie i mówi, chodź do nas. To jest być może ktoś z rodziny i przyjaciółka z dzieciństwa, chcieliby się spotkać. Jednostka widzi te osoby i można to, co się teraz dzieje nazwać rzeczywistością przejścia.

Jest to inna wirtualna rzeczywistość i strumień danych, w której musi dokonać swoistej przemiany, ponieważ wcześniej wydawało się tej jednostce, że to ona była tym awatarem.

Jednak ludziom przebudzonym, którzy nie identyfikują się ani z ego, ani z ciałem taka rzeczywistość przejścianie będzie potrzebna. Chyba, że jakieś złagodzenie strachu, lęku przed jeszcze nieznanym, coś uspokajającego może się pojawić. I dlatego często (NIE ZAWSZE) dochodzi do spotkań z bliskimi i innymi przyjemnymi rzeczami.

To oczywiście nie są tak naprawdę bliscy, tylko wyciągnięte postaci z bazy danych, inna nazwa Kronik Akaszy, czy przestrzeni wariantów. Te postaci będą mówić to, co zwykle mówili za życia, będą identyczne, zorientowane w aktualnej sytuacji etc, ale nie będzie tam ich wolnej woli, gdyż wiadomo, że te jednostki już dawno zalogowały się do innych ciał (awatarów) i są znowu w grze, którą tak naprawdę uwielbiają.

Gdy Twoja jednostka świadomości wolnej woli bardzo się rozwinęła i lepiej rozumie miłość, i wie, że miłość jest dualna w stosunku do lęku, który stwarza ego i przekonania, to TERAZ BĘDZIESZ DYSPONOWAŁA WYŻSZĄ JAKOŚCIĄ ŚWIADOMOŚCI gracza swoim kolejnym ciałem.

Kolejna inkarnacja, to kolejny pakiet doświadczeń.

Potrzebujemy takiego pakietu doświadczeń, ponieważ stawanie się miłością jest bardzo trudnym procesem do przeprowadzenia.

Pozbywanie się strachu, ego, przekonań, budzenie się do prawdziwego życia, to proces, którego doświadcza się świadomie, a awatary nie mają pojęcia, że nie są sobą, że nie są awatarami. Żyją nieświadomie, grę biorą za swoje życie.

Każdego dnia wielokrotnie zasypiam, gdy poddaję się emocjom, ale też wielokrotnie budzę się, gdy moja uważność to dostrzeże. Każdego dnia staram się pozbywać lęku, i stawać się choć trochę miłością. Dużo uczę się i staram rozwijać.

Dlatego pozwalam sobie zobaczyć też coś u innych. To nie jest krytyka, ego potrafi być wciągającym kompanem, i baw się z nim, i straszcie się nawzajem. Jednak postaraj się robić to świadomie. Ego nie może być Twoim panem, to Twój parobek.

To ego chce widzieć Reptosy, akcję, kryminał, spotykać różowe jednorożce. Tak jakby nie wystarczyło wariactwa, że żyjemy w grze, w którą gramy i którą sami intencjonalnie tworzymy.

Na koniec, jeśli widzisz Kosmitów, ufoków, zielone ludki, inne byty tutaj.To zawsze jest to wynik jednego z tych 3 powodów.

  1. Raz, Twoja wyobraźnia, po prostu widzisz to, czego nie ma.
  2. Dwa, z jakichś powodów zahaczyłaś o inną grę, z inną gęstością materii np, albo nie Ty zahaczyłaś, ale Ciebie wyhaczono, niekiedy dla żartów. Tak naprawdę nawet w tej grze możesz wyjść z ciała, iść do sąsiadki i podglądać jak lepi pierogi. Trudno będzie ją uszczypnąć w tyłek, ale już poruszyć drzwiami może Ci się udać i śmiertelnie ją nastraszyć.
  3. Trzecią opcją jest, gdy wyższy system świadomości, czyli też Ty sama sobie chcesz coś przekazać. Pokazać, że to nie jest dokładnie takie na jakie wygląda.

A pelętające się dusze?

W chwili przejścia zdecydowane, że jeszcze nie idą stąd? A ci co chcą zostać jednak w pięknym zamczysku? To wszystko jest możliwe, a mechanika kwantowa, naprawdę twarda nauka, tym szaleńczym zjawiskom nadaje rangę nowej/starej normalności.

Zadanie na dziś, obserwuj siebie, zobacz ego i spójrz obiektywnie na tego stworka. To nie Ty, to lęk i wciągające harce. Zabaw się, jak lubisz, ale wodzów nie wypuszczaj z rąk. Ty tu rządzisz.

Stajesz się miłością, i nie ma nic innego do roboty tutaj. Jak Ci się nie uda, to następnym razem dostaniesz trochę łatwiejsze zadanie.

Zwierzęta robią to samo.

Myślę więc, że nikt nas nie zmusza, żeby tutaj pojawić się znowu i znowu. Po prostu lubimy tę grę, nie jest nudno. A co do cierpienia, cierpimy bo taki jest nasz wybór. Tak działa ego.

Z bazy nadawał, na zawsze Twój, Horry Porttier

Się biega i gada:)2 godz.

PS

Kiedy czarna śmierć zbiera żniwa we Florencji w roku 1348, grupa młodych ludzi zaszywa się w willi zaledwie kilka kilometrów od miasta i rozpoczyna 10 dni namiętnego życia, podczas których opowiada sobie wyraziste i lubieżne historie. Rezultatem tych 10 dni, stała się kolekcja 100 opowieści o celebrowaniu życia i joie de vivre w najbardziej cielesnym znaczeniu.

Dekameron, zbiór nowel Giovanniego Boccaccia pokazuje głębokie powiązanie lęku przed śmiercią z pożądaniem. W tak skrajnych sytuacjach dla ludzi głęboko uśpionych, bliskość śmierci może być najsilniejszym afrodyzjakiem. Mówi się wręcz o pewnej erotyzacji śmierci, co świadczy o tym, jak bardzo człowiek jest bezbronny i niczego nie kuma ze strachu.

Kiedy więc zaczniemy się jakoś budzić?


Horry Porttier

Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie niewiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO

Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

 38

Czytaj także