Odkładasz odkładasz i ciągle mało. Jak dobrze zarobić na brzydkiej nieruchomości?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Odkładasz odkładasz i ciągle mało. Jak dobrze zarobić na brzydkiej nieruchomości?

Dodano: 17
dom
dom
Wszystko spoko, ja fajnie gospodaruje kasą, odkładam mniej więcej połowę wypłaty, jednak mam 30 lat i nie ma szans żebym uzbierała na własne M...
Ceny mieszkań, czy domów. Są nieosiągalne:(

Zaparz swoją ulubioną herbatę, rozsiądź się wygodnie, bo odpowiedź będzie dłuuuga.

Wnioski wyciągnęłaś słuszne, wprawdzie nie wiem ile to jest połowa Twoich zarobków, ale i tak biorąc pod uwagę rosnącą inflację i niskie oprocentowanie lokat, jedynie odkładając, trudno będzie dociągnąć chociaż do połowy miliona, a lepiej 600 tysięcy, bo tyle mniej więcej kosztuje nieduże mieszkanie, w średniej lokalizacji, w dużym mieście.

Kilka pytań:

  1. Czy chcesz stać się bogatym człowiekiem, którego po prostu stać na kupienie mieszkania i równolegle na inne rzeczy?
  2. Który dokonuje przepływów finansowych, wliczając w to ryzyko straty?
  3. Czy też po prostu zależy Ci jedynie na samodzielnym lokum do mieszkania?
  4. A może usłyszałaś o transerfingu rzeczywistości i chcesz czystą intencją wykreować dobrostan materialny?

Owszem nie napisałaś, że zbierasz na rozkręcenie własnego biznesu, robienie jakichś przepływów finansowych, a jedynie chcesz pieniądze skonsumować w postaci pasywnej, mieszkania do własnego zamieszkania.

Do własnej firmy w związku z tym Cię nie namawiam, bo taką decyzję podjęłabyś przecież sama, widząc jak bardzo nie da się zarobić dużych pieniędzy pracując u kogoś, czy u czegoś na etacie.

Na etacie ZAWSZE dotkniesz głową pułapu wynagrodzenia.
Pracując we własnym biznesie NIGDY, ale są inne poważne miny pod dostatkiem.

Gdybyś pogadała z właścicielami dobrze prosperujących biznesów, wyszłoby na jaw ile razy trochę umoczyli, ile razy utopili sporo, a bez trudu spotkałabyś takich, co w pewnym momencie stracili wszystko i dodatkowo pogrążyli się w długach. Jak dajmy na to osoba, która właśnie Ci odpowiada.

Setki, a może tysiące ludzi na świecie analizowało osobowość Steve Jobsa, człowieka który zbudował najbardziej dochodową firmę świata. Wiadomo, że nie był tak mądry jak Einstein, ani bogaty z domu, ani zbyt odkrywczy, był nawet adoptowany.

A więc w jaki sposób tego dokonał, skoro dodatkowo po drodze wielokrotnie się potykał?

Chodzi o własną jakość.

Czyli, że sytuacja finansowa firmy może ulegać zmianie i będzie. Konkurencja nie śpi, to raz. Dwa, że mogliśmy daleko zajść z powodu ogólnie dobrej koniunktury, i wystarczyło ustawienie żagli pod wiatr. A co, gdy wiatr historii zmienia kierunek? A co gdy pęka bańka?

A co gdy zaraza, prawdziwa, czy wynaciągana, jak gumka w gaciach, bez znaczenia? A tak naprawdę nie masz jakości dobrego żeglarza i nie masz pojęcia co robić, gdy wiatr zmienia kierunek? Umiesz jedynie płynąć z wiatrem w prosperity?

Ogromna ilość firm nie przetrwa 2 pierwszych lat działalności, 10 lat przeżyje zaledwie 1 na 10 firm.

Oprócz tego firma jako element naszej rzeczywistości będzie miała swoje amplitudy, wzloty i upadki. Jeśli w okresie wzrostu nie ma się pomysłu na swoją firmę, bo jest wzrost, to w trakcie spadków będzie jeszcze trudniej, bo właśnie są spadki. To nie jest nic osobistego, to zwykłe prawa ekonomii.

Jest więc pytanie, czy w ogóle prowadzić własny biznes? Bez wakacji, zwolnień chorobowych, i w końcu przy wiejącym w oczy wietrze historii?

Na zachętę powiem Ci, że wysokiej jakości żeglarze, piloci, menadżerowie, wybitni sprzedawcy, najczęściej nie urodzili się takimi. Ich kunszt i wirtuozeria pojawiły się w wyniku samodoskonalenia poprzez naukę, w tę na popełnianych błędach. Silnej woli wstawania z klęczek, oraz wytrwałości. Zamiast wycofywania się pod pretekstem, albo myśleniem ze strachem o przyszłości.

Marzenia o przyszłości bez działania w teraźniejszości to adrenalina Polaków ciągnąca jak magnes do wyjebania starej pralki, wanny i telewizora do lasu, a reszty śmieci spalenie w celach oszczędności na gazie. Jesteśmy dość dziwni.

Ale Ty albo nie czujesz się na siłach, albo nie masz pomysłu na biznes, lub po prostu chcesz bezpieczniej na etacie.

W Niemczech w takiej sytuacji ludzie po prostu wynajmują ładne lokum. Kult posiadania na własność mieszkania, najlepiej domu, nadszedł z USA, kraju o wysokim, nie wiem czy nadal najwyższym, poziomie gospodarki.

Tymczasem zmiana myślenia może dać poczucie wolności.

Nie masz mieszkania, ale też nie jesteś przywiązana tak bardzo do miejsca, możesz zaczynać w dowolnym punkcie Świata i od razu mieć to, co opuszczasz w Polsce, czyli wynajmowane lokum.

Owszem nie masz "poczucia zabezpieczenia na daleką przyszłość", jaką pozornie spełniają własne mieszkania, szybko upłynniane przez wnuków tuż po odłożeniu widelca przez babkę. Ale skoro widzisz, że nici z kupowania za gotówkę, można by polubić na dzisiaj taką opcję.

Kolejną opcją wysoce paskudnego pasywa, chociaż dla wielu pociągającą, jest zaciągnięcie kredytu hipotecznego, i zamieszkanie od zaraz w mieszkaniu banku. Następnie spłacanie kredytu całymi latami, raczej dekadami. Może nawet do emerytury i później. Jeśli bank uzna, że masz tak zwaną zdolność kredytową, możesz zostać kredytobiorcą i uwiązać się na lata zobowiązaniami.

Wiedząc jednak, że nawet w najbliższym czasie w wyniku zawirowań historycznych związanych z zarazą, i/czy z kryzysem finansowym, nie ma pewności zatrudnienia. Tym bardziej dość dużym wyzwaniem/spiętrzeniem potencjałów prowokując siły równoważące jest założenie, że za 10, czy 20 lat nic się nie zmieni.

Że nadal będziesz wypłacalna, chociaż banki wiedzą, że wiele kredytów konsumenckich bywa zaniechiwanych, o tyle kredyty hipoteczne najczęściej są jednak spłacane. Pytanie jakim kosztem?

Na szczęście są jeszcze inne rozwiązania.

  • Potężna wiara we własny sukces,
  • Intencje i wizualizacje mieszkania we własnym domu.
  • Oraz działanie.

Nie musisz rzucać pracy, wręcz przeciwnie, posiadanie stałego dochodu wyciszy naprężenia, uspokoi, nie będzie mowy o stawianiu wszystkiego na ostrzu noża, drzwi pozostaną lekko uchylone, zawsze można wrócić.

Nie gwarantuję Ci, że już pierwsze mieszkanie będziesz mogła zamienić w pasywo, ale jest to droga, która gwarantuje zakup własnego mieszkania bez długów, w tym karmicznych też nie.

Na początek potrzebujesz trochę więcej pieniędzy, które możesz odłożyć.
  • Trzeba zacząć myśleć o dodatkowym zarobkowaniu. Masz teraz priorytet, więc starasz się jeszcze bardziej przyciąć koszty stałe, a jednocześnie po pracy bierzesz dodatkowe prace zlecone.
  • Możesz też prowadzić jakiś drobniejszy biznes, jak kupować taniej i sprzedawanie drożej na Allegro, czy w niedalekiej przyszłości też na Amazonie.
  • Możesz też skorzystać z oferty sprzedaży wielopoziomowej.
  • Cokolwiek, bylebyś to coś do zarabiania, mogła robić po standardowej pracy na etacie.
  • Możesz też zacisnąć pasa i jechać do pracy za granicę, nie paląc mostów za sobą, niekiedy da się to zrobić. Mówię o bezpłatnych urlopach np.

W końcu masz pewną sumkę. Gdyby wciąż było mało, jeśli pożyczać, to od rodziny. Nie z banku. Jeśli nikt się nie kwapi, jeszcze trochę pociągnąć historię pracoholika zarobaska.

A teraz najważniejsze, jeszcze nie kupujesz nieruchomości dla siebie!

Teraz robisz dil, dila, dilusia, kupujesz nieruchomość na sprzedaż.

Nie pod wynajem, kupujesz nieruchomość na sprzedaż. A teraz jest całkiem niezły czas.

Dobra nieruchomość, jak kuchnia francuska rządzi się trzema prawami, lokalizacja, lokalizacja i lokalizacja.

Cokolwiek kupisz, ale w dobrej lokalizacji, nie tylko nie stracisz, ale zawsze będziesz mogła na tym zarobić.

Swego czasu zabrakło mi pieniędzy na cokolwiek, postanowiłem jak wszyscy udać się do Stanów i zarobić. Po pewnym, nie za długim czasie, ale mocnego przycinania pasa, wróciłem do Polski z postanowieniem zakupu nieruchomości, aby na niej jeszcze więcej zarobić.

Zamierzałem kupić rzecz trwale powiązaną z kondygnacją (obojętnie na którym piętrze), byle w DOBREJ LOKALIZACJI.

Niestety, lub stety, dobre lokalizacje są zwykle bardzo drogie, a moje finanse nie były zbyt duże, to eufemizm, bo w żadnym razie nie było mnie stać na dobrą lokalizację.

Miałem jednak koncepcję, że każdy deweloper, w tym budujący w najbardziej prestiżowych miejscach miasta, ma jakiś "lokal typu kiła" z widokiem na coś czego za nic w świecie nie nazwałabyś widokiem, ani czego za nic w świecie nie kupiliby bogaci.

A więc coś w sam raz dla mnie.

W pewnym momencie deweloper traci nadzieję i chcąc w końcu pozbyć się mało atrakcyjnej powierzchni wymięka i spuszcza cenę. Trzeba być tylko czujnym. Byłem czujny i kupiłem, za niewielkie jak na świetną lokalizację pieniądze, lokal paszkwil.

Mieszkanko pośmiewisko. Zemstę architekta? Bolał go brzuch może?

Nikczemny metraż, widok z okien do chrzanu, a rozkład pomieszczeń względem siebie samych, oraz ewentualnej konieczności umieszczenia w nich mebli (wraz z interakcją z oknami) zachęcał do walnięcia się młotkiem w głowę, albo lepiej architekta w genitalia.

Ale z drugiej strony dzięki temu kretynowi, mogłem zakupić ów mieszkalny rzęch.

Żeby zarobić na nieruchomości, trzeba mieć na nią jakiś pomysł, lub poczekać na koniunkturę. Musiałem coś wykoncypować.

Wymyśliłem, że urządzę w tym nędznym lokum komfortowy apartament dla mężczyzny singla, może jakiegoś biznesmena, albo nawet plejboja. Gościa, co będzie chciał mieć małą garsonierę z doskoku. Aby z obcasa udać się na krakowski rynek w celu robienia klabingu. I co ważniejsze z obcasa nocą niezobowiązująco wrócić.

Do swojej małej i dzięki mnie niezwykle eleganckiej i designersko rozwiązanej przestrzeni (co z tego, że bez widoku) w chronionym przez 24 godziny na dobę apartamentowcu nad rzeką Wisłą. Lokal był bardzo mały, więc tym łatwiej można go było zaaranżować naprawdę drogimi elementami wykończeniowymi, przynajmniej na gałkę.

Zastosowałem w tym celu następujące zabiegi formalne. Zaznaczam, że opowiadam historię sprzed 2 dekad, więc standardy wykończeniowe dzisiaj ne rzucają na plecy, ale poglądowo skumasz o co chodzi.

77

Wyburzyłem wszystkie ściany działowe, co nie jest w dzisiejszych czasach żadnym ewenementem dla kreatywności. Wszyscy przecież wyburzają ścianki pomiędzy kuchnią i jadalnią, ale nie robią tego w tak małych mieszkaniach.

Natomiast ja podjąłam ryzykowną decyzję otwarcia WSZYSTKICH funkcji (nie wyłączając łazienki), a jedynie z oczywistych powodów zostawiłem wymknięty wucet wraz z małą umywaleczką.

Co dzięki temu osiągnąłem?

To proste, zamiast 40 metrowego zbiorowiska klit, miałem do dyspozycji 40 metrowy salon z jadalnią, albo 40 metrową kuchnię z jadalnią, albo 40 metrową sypialnię i w końcu do wyboru 40 metrową łazienkę.

Wprowadziłem nowe kierunki (w opozycji skośnej do pierwotnych kątów prostych rzutu) i najbardziej praktyczne z rozwiązań, a jednocześnie (wtedy) szalenie widowiskowe, jeżdżące na szynie podwieszonej u sufitu, dwie tafle szkła lekko satynowego, na wpół przezroczystego, no i hartowanego.

Te szkła niczym kurtyny można było dowolnie przesuwać wydzielając nie do końca formalnie podzieloną przestrzeń. Można było odgrodzić sypialnię od kuchni, albo tylko od salonu. Można było również połączyć całą przestrzeń wnętrza rozsuwając kurtyny na boki.

Nie chciałem, aby na podłodze pojawiła się szyna, więc szyby tylko wisiały w powietrzu, a rowek wycięty w podłodze (o twardości kamienia) działał jak prowadnica ochronna, ale w żadnym wypadku nie burzył harmonii podłogi.

Owe podłogi są drogie, ale przy tak małej powierzchni pomieszczenia można się na nie zdecydować, chociażby po to, aby nadać splendoru nieruchomości. Coś za coś.

1010

Żeby było jeszcze bardziej designersko na szklanych drzwiach do prysznica (za dodatkową opłatą, w sumie nie tak wielką, około 700 zło) jak na prestiżowy, czy bardziej nuworyszowski (?) efekt zleciłem wypiaskowanie meduzy Versace.

Kuchnię zrobiłem niejako oszczędną, bo z lakierowanego piaskowo i na wysoki połysk MDF w kolorze ecru i czarnym, ale walnąłem na nią 6 centymetrowy blat z pomarańczowego korianu, wtedy dość drogiego materiału o trwałości kamienia, ale przy takich niewielkich ilościach do przełknięcia dla inwestora, czyli mię.

99

Na posadzkę okolic kuchni i strefy wejściowej i fragmentu nad blatami kuchennymi i za okapem (no i tutaj trochę poszalałem), bo zamówiłem całe slaby szlifowanego marmuru. Czyli nie kafle, tylko połacie kamienia dosłownie w paru kawałkach, bo nie można ich było wnieść w całości do wnętrza.

Na koniec kilka designerskich dodatków, jak drobna mozaika z białego szkła w łazience i toalecie, kubistyczne krany i.

88
I wiedziałem, że jakikolwiek singiel zdecyduje się zobaczyć mój lokal, wcześniej jadąc na drugie piętro apartamentowca (z eleganckim konsjerżem), a więc jadąc bezszmerową windą, w końcu wejdzie do dawnego paszkwilu, teraz nie będzie się nawet zastanawiał nad widokami z okien.

Gdy tylko uzmysłowi sobie co będzie oglądał leżąc wygodnie w pościeli, gdy jego ewentualny gość dowolnej płci weźmie długi prysznic.

  • Jako pierwsza wpadła rozkminiać mieszkanie mała rodzinka i uciekli przerażeni, szczególnie żona, kiedy dojrzała niemy zachwyt w gałce męża.
  • Potem była żeńska latorośl z rodzicami, którzy zamierzali kupić coś małego dziecku na czas studiów w Krakowie. I o ile latorośl oszalała na punkcie apartamentu (bo tak się już zaczęło szumnie o paszkwilu mówić), o tyle rodzice rozbieganym wzrokiem niezrozumienia ani dla sztuki, ani dla adolescencji zaczęli wypychać latorośl za drzwi z nieszczerymi uśmieszkami w kształcie: - to my się jeszcze zastanowimy.
  • A potem nadszedł singiel, biznesmen i po kwadransie przechadzania się w całkowitym milczeniu, tam i z powrotem, co stanowiło zaledwie 8 pełnych kroków, powiedział: - biorę.

I właśnie z tego powodu i dopiero w tym momencie, włożony wysiłek i saksy okazały się bardzo opłacalne. W ciągu tygodnia od zakończenia inwestycji, wyciągnąłem podwojony kapitał wstępny.

Podobnie postąpiłem jeszcze parę razy, w końcu mogąc kupić za gotówkę nieruchomość z przeznaczeniem pasywnym, czyli do mojego zamieszkania, a nawet z reszty dokonać innych inwestycji biznesowych. Ale nie powiem, cały czas jestem w drodze.

A co do transcendencji, zwierciadła rzeczywistości, prawa przyciągania, afirmacji, slajdów i wizualizacji.

Na nic marzenia „o możliwości zamieszkania w pięknym domu z ogrodem i przestrzenią, bez konieczności zaciągania kredytu na 40 lat”, gdy nie rozumiesz, że marzenie może zamienić się w cel tylko wtedy, gdy masz szczerą intencję. No i ufasz sobie, że jesteś do tego zdolna. Gdy myślisz pozytywnie, a nie gonisz w kółko myśli, które wpędzają Cię do czarnej dziury.

Nie mając, przyciągniesz nie manie, uważając, że Twój biznes nie przetrwa, właśnie przyciągasz jego nierentowność. Uśmiechnij się, a obraz w lustrze się poprawi.

Nie podam Ci algorytmu, że usiądziesz, rozłożysz chustę od Hermesa, uklękniesz i manna poleci z nieba, to byłby różowy jednorożec, istnieje prawdopodobieństwo spotkania go, ale bardzo kwantowe.

Pieniądze są energią, codziennie robisz przepływy energetyczne, przetransformuj swój strach o pieniądze, na działanie, które zrobi Ci przepływy.

Życzę Ci ogromnych przepływów.

Z bazy nadawał, na zawsze Twój, Horry Porttier


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.


Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO


Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

-
 17

Czytaj także