Gdy gryzie Cię fakt, że wciąż nie widzisz efektów własnych manifestacji
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Gdy gryzie Cię fakt, że wciąż nie widzisz efektów własnych manifestacji

Dodano: 
skarbonka
skarbonka
Teraz jestem na etapie, że mam 40 tysięcy w gotówce i jeszcze ze 160 tysi (do uzbierania) do kupienia lokum bez kredytu...
A co na takie programy?

Posługując się prawem przyciągania świadomie, czy nie, np. w kwestii pieniędzy, stale borykam się z pewnym problemem. Wyobrażam sobie dobrobyt (jednocześnie oczywiście będąc w drodze i robiąc różne rzeczy w danym kierunku). A więc lokum bez kredytu wraz z jego ewentualnym remontem (nie jestem z Warszawy, także takie ceny 200 tysi są realne i częste tu gdzie mieszkam).

Trochę upojona wizją mniej mozolnej pracy (że trochę wszechświat pomoże) w celu spełnienia tego marzenia szybciej niż przed 40-stką myślę o tym swoim przyszłym lokum, wyobrażam sobie, urządzam, oglądam meble. O tak bez większych emocji czasami. Lubię planować, wizualizować sobie, generalnie takie estetyczne rzeczy lubię więc teraz, gdy są poparte chęcią uniezależnienia się od domu rodzinnego i pójścia w pełni (czując większą wolność w tym całym matrixie) swoją drogą, chciałabym te marzenia mieszkaniowe zrealizować:)

No i tak sobie wyobrażam, planuję, pracuję i napotykam taką blokadę, która mówi, że nie ma innej możliwości, by szybciej się dorobić lub nawet w jakiś sposób otrzymać mieszkanie, bo:

1) Gdy rodzice dadzą lub wspomogą to będę uwiązana (niestety, ale przynajmniej u mnie w rodzinie nie ma nic za darmo. Nie chciałabym otrzymać tego w taki sposób i spłacać wobec kogoś dług o dziwo nie pieniężny, ale energetyczny, bo wiem, że wyssałoby to ze mnie wszystkie emocje. Dobre i złe)

2) Opcja dwa pojawia się w mojej głowie. Spadek. Tego się lękam, a z moją nerwicą, którą mam od dziecka w większym lub mniejszym stopniu, to już w ogóle nie chcę myśleć. A więc nie mogłabym żyć z myślą, że ktoś musi umrzeć i ewentualnie wtedy mogłabym odziedziczyć po dziadkach, czy ciotkach. Nawet gdybym ich nie lubiła.

Wręcz czasami (jeszcze nic nie mając namacalnie dla siebie) czuję strach. Taki, który mówi "czuj się winna, jeszcze takim chceniem swojego M1 wywołasz czyjąś śmierć i dostaniesz to, co chciałaś, ale i tak nigdy nie będziesz szczęśliwa z takim stanem rzeczy".

No i takie przypadki mogę mnożyć. Moja lękowa natura nie pozwala w mojej głowie pokazać się jakiejś pokojowej opcji typu: przydarzy się okazja, bo ktoś będzie chciał sprzedać taniej lub np. że zmienię pracę i będę brać dodatkowe zlecenia, za które zapłacą mi ekstra i szybciej odłożę.

Nie wchodźmy nawet teraz w istotę sprawy i nie pytajmy dlaczego chciałabym mieszkanie. Pewnie zaraz powiesz, że można wynająć lub coś innego, nawet kredyt. Tylko, że ja potrzebuję już w swoim wieku swojej własnej przestrzeni (duszę się tu gdzie jestem i dzielenie lokum z kimś kto stale na mnie wpływa nie jest dla mnie dobre).

Jestem człowiekiem, który lubi mieć solidny grunt pod nogami więc taki wynajem generowałby we mnie niepotrzebny stres, a kredyt dodałby mi kolejnych siwych włosów jeszcze przed 30 (a mam ich już trochę).

Najbardziej gryzie mnie fakt, że nie potrafię zobaczyć tej pozytywnej strony manifestacji i pozytywnej drogi spełnienia, bo wydaję mi się, że w materii pieniędzy mój zysk to czyjaś strata, co dla mnie oznacza poczucie winy, które uparcie się gdzieś we mnie zakorzeniło nie wiem kiedy i upatruję go wszędzie mimo, że świata nie zbawię.

I taki tobołek taszczę za sobą już wiele lat:(

Aś se software wymyśliła, dobrze, że chociaż wiesz, że to program. Wstrząśnięte nie zmieszane.

Z jednej strony lecisz Vadimem, że po Bożemu przyciągasz rzecz (mieszkanie) wizualizacjami w czasie dokonanym. Podobno dobrze, bo bez specjalnej egzaltacji tematem. A z drugiej strony odrzucasz jego tezę (Vadima Zelanda), że Wszechświat to nie jest gra w pokera, gdzie cała pula do wydarcia jest już na stole. Gdzie jak jeden zyskuje, to drugi traci.

Wszechświat ma nieskończoną ofertę, tak jak giełda z dowolnym dodrukiem pieniądza. Każdy zabiera to, co chce, gdy tylko pojmie te zasady. Wszechświat to gra wirtualna, tu jest miejsce i na pokerowy blef, i na hazardowy rzut kostką i na przyciągnięcie dowolnego konkretu bez uszczerbku dla nikogo.

Twoje natrętne myśli o czyimś odłożeniu widelca i spadku, to tylko ego. Myśl typu natręt, charakterystyczna dla osobowości neurotycznych szczególnie. Ale to nie jest dobre ani dla Ciebie ani dla nikogo z nas, to jest chore. Objaw niezrozumienia, jak działa ta gra. Gdy dajesz się wkręcać raz za razem w poczucie winy, oznacza, że ego robi z Tobą co chce i wkręca Cię jak Helicobacter pyroli w śluzówkę.

Twój zysk, to nie jest czyjaś strata, bo ta gra, to nie poker. Wręcz przeciwnie, Twój zysk, to zysk nas wszystkich. Pojęłaś jak to działa, dokładasz cegiełkę zrozumienia do naszej wspólnej ewolucji.

Jesteś zarobiona na 40 tysięcy, a potrzebujesz na swój pierwszy cel mieszkaniowy mieć jeszcze ze 160. To dlaczego nie pójść w dalsze zarobienie? Co Ty kombinujesz? Masz dobrą cechę, potrafisz oszczędzać, to dar. Cenisz sobie własność prywatną, to kolejny dar, bardziej kapitalistyczny, ale dar. Bo wszystko jest po coś, wszystko jest darem.

Twoja ścieżka duchowa też jest otwarta, i rozumiesz, że jakby trzeba było wybierać mieć, czy być, raczej wybrałabyś być. Tyle, że nie ma potrzeby czegoś takiego wybierać. W tej grze można i być i mieć, dlatego jest tak zagęszczona w materię. A Ty masz problem i z byciem i maniem.

Samo obwinianie się, neurozy, autodestrukcja, przedwczesne siwienie, krakanie, obwinianie domowników, zamiast radosnego podążania swoją ścieżką w podnoszenie jakości własnego myślenia. No i we własne zarobienie. Bycie zarobionym to nic złego i nic trudnego, gdy zmienisz swoją optykę. Skończ z lornetkowaniem wszystkich wokół, skup soczewkę na swojej zmianie.

Generalnie liczenie na spadek nie jest niczym złym, ale jednak jest to dzielenie skóry na niedźwiedziu. Indyk myślał o niedzieli. Dlatego ewentualność spadku może być przyjęta do wiadomości i to wszystko. Potem dobrze jest o tej opcji zapomnieć. Jednak neurotyczna osoba będzie poddawała się natrętnym myślom, wzbudzając w sobie coraz więcej winy, strachu, a nawet odrazy. Czy Ty w ogóle kochasz siebie?

No i jest problem, że ludzie nie potrafią brać. Dla wielu dawanie jest o wiele łatwiejsze niż branie. Z powodu lęku i niechęci do obowiązku rewanżu, wdzięczności, zależności.

Ale po co o tym wszystkim myśleć ze strachem, skoro taką kasę można po prostu robiąc przepływy, zarobić? Możesz stać się osobą zarobioną.

Takie i każde pieniądze są bez większego problemu do wyrwania rynkowi. Zresztą rynek ich kurczowo nie trzyma, tylko lekko, żeby się chciało działać, żeby nie było za prosto, żeby była zabawa.

Powiem Ci wszystko co wiem z fizyki (przenośnia). Zacznę od fundamentów. Jakby były jakieś tajemnicze zmowy nowego porządku świata NWO, to byśmy o tym NIE wiedzieli. Nie gadalibyśmy o reptilianach, ludziach jaszczurach i ufokach. To wszystko jest pożywką dla mas, dla tłuszczy, może nawet dla intelektoujemnych zajętych huśtaniem własnego ego. Żeby umknął nam w tej całej historii wątek główny, walka o dominację, lub utratę dominacji Ameryki nad Wschodem, a dokładnie, dzisiaj Chinami. I wplątaliśmy się przypadkowo w wirusowany bieg historii, jak rekwizyty na scenie.

Ale wszystko jest okazją i szansą dla ludzi będących w drodze.

Nauką, impulsem, bodźcem, rozwiązaniem, to tylko zależy od nas, czyli też od Ciebie. Ta sytuacja z wirusem wiele może nauczyć tego, kto ma oczy otwarte.

Tylko 2 % ludzi produkuje żywność, a jakoś teraz głodu nie widać. Zachęcam do wstąpienia w te szeregi, ale nie o to teraz chodzi. To znaczy, że są zajęcia niezwykle przydatne dla ludzkości, wydajne, surwiwalowe w złych czasach.

Ludzie mogą nie podróżować, nie hotelować się, mogą nie moczyć tyłków na Bali (co jeszcze do niedawna było nie do pomyślenia), mogą się strzyc w domu i wzajemnie masować. Mogą się bardzo mało rozmnażać. Mogą nie używać torebek z logo i z ceraty (dwa w jednym), bo nigdzie nie łażą. Nie potrzebują gównopracy przekładaczy papierów, biurokracji i pseudopraworządnych urzędasów.

Ludzie przyciśnięci do muru nie potrzebują więc gównopracy, za to zawsze potrzebują jedzenia i technologii.

Póki co, wyłączając jednak ogromną podaż gównopracy youtuberów, vlogerów, instagramerów, tiktokowców, bez której wydaje się, że nie mogą się obejść. Szczególnie teraz.

Ładnie piszesz, a pisanie ma także działanie terapeutyczne, oczyszczające, ozdrowieńcze, inspirujące. Może więc stworzysz stronę w internecie? Może zaczniesz na niej zarabiać? Przede wszystkim zacząć pisać dobre rzeczy możesz, pisać o wdzięczności za to co masz, gdzie jesteś i jaka jesteś. Ukłony słać innym ludziom, dzięki którym zrozumiałaś, że jesteśmy bezbronni, gdy śpimy. Ale gdy się budzimy, to już nie chcemy walczyć.

Absolutnie nie odkładaj życia na półkę do czasu aż będzie to Twoje mieszkanie.

Jest jeszcze problem inflacji. Gdy w końcu powoli dozbierasz czterokrotnie większą sumę, może się okazać, że ceny nieruchomości i życia jednak wzrosły. Jeśli tak zależy Ci na mieszkaniu już, może zdecydujesz się jednak na bankową dźwignię finansową? Nie namawiam.

Jedno jest pewne, takich rzeczy nie załatwia się nocnym chceniem, nawet na luzie. W jaki sposób możesz zmaterializować wizje, gdy wciąż nie masz jasności? Gdy jesteś chodzącym programem, który zaprzecza własnemu celowi.

  1. Moja rada jest taka, zacznij biegać, kontroluj oddechem umysł, nawadniaj się 4 szklankami, codziennie, i przejdź na czysty pokarm, który karmi.
  2. Następnie w stanie gamma, rozproszenia myśli dowiedz się, w którą stronę dobrze byłoby się udać. Poznaj prawdziwą cenę tego mieszkania. Ze wszystkim co będziesz musiała zrobić. Po czym podejmij decyzję, czy chcesz tę cenę zapłacić.

Każdy człowiek biznesu tak robi. Wycenia projekt i podejmuje decyzję, czy jest gotowy za niego zapłacić. Łącznie z decyzją o yyy... stracie. Wszystko trzeba wziąć na klatę, ale wszystko też jest do odrobienia.

Im bardziej świadomie pomykasz, tym szybciej manifestują się rzeczy, o których naprawdę podświadomie myślisz.

Na zawsze Twój, Horry Portier

Biega się, gada się (27.03.21)


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.


Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO


Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej NIGDY nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

-
 0

Czytaj także