Uwaga, czasy się zmieniły, teraz żona bierze odwet?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Uwaga, czasy się zmieniły, teraz żona bierze odwet?

Dodano: 54
simpsons_18_11_p3
simpsons_18_11_p3

Uwaga, czasy się zmieniły, teraz żona bierze odwet?

Żeby było jasne, kocham wszystkie żony

Małżeństwo nie jest czymś naturalnym

TAK twierdził Osho, tak samo uważa wielu, w tym ja. Małżeństwo stworzył człowiek. Natura nie wyposażyła Cię w umysł, który potrafi dostosować do małżeństwa.

Małżeństwo wywołuje podejrzliwość

Mężczyzna często/zawsze się zastanawiał czy urodzone w małżeństwie dziecko jest rzeczywiście jego. Ponieważ mężczyzna nie miał sposobu by uzyskać pewność, otaczał kobietę coraz szczelniejszym murem. Był to jedyny sposób by odciąć ją od otoczenia. Nie zgadzał się, by kobieta uzyskała wykształcenie, gdyż wykształcenie dodaje skrzydeł. Uczy niezależnego myślenia, czyli może skłonić do sprzeciwu.

KOBIETY były także pozbawione możliwości kształcenia się w obszarze posług religijnych. Religia przydaje bowiem ludziom świętości. Społeczeństwo w ciągu tysiącleci było zdominowane przez mężczyzn. Mężczyźni nie wyobrażali sobie, aby kobieta mogła zająć pozycję wyższą, niż zajmowali oni, nie mogła stać się osobą bardziej świętą.

Mężczyzna od poczatku podcinał korzenie samodzielności kobiety. Stawała się fabryką, która produkuje dzieci. Na tym świecie kobiety doznawały ucisku.

IM bardziej kobiety było uciskane, tym bardziej zniekształcona stawała się energia ich uczuć.

Kobiety były pozbawione wolności, a ich indywidualność, emocje, uczucia i myśli tłumione

Stąd zrodziła się zazdrość. Żona żyje w ciągłej (staroświeckiej) obawie, że mąż może zainteresować się inną kobietą, może żonę opuścić, może odejść. A w podświadomości żony tkwi od tysiącleci wpojona myśl, że ona przecież nie może samodzielnie istnieć na świecie.

Obecnie nie ma potrzeby zawierania małżeństw

Jeśli chodzi o chwilę obecną i o przyszłość, małżeństwo pozostaje w niezgodzie z kierunkiem ewolucji ludzkości. Zaprzecza wszelkim wartościom które cenimy, czyli wolności, miłości radości.

Mężczyzna chciał kiedyś całkowicie uwięzić kobietę, dlatego pisał księgi religijne i wzbudzał w kobiecie z jednej strony strach przed piekłem, a z drugiej pragnienie osiągnięcia nieba. Kobieta mogła wejść do nieba jeśli przestrzegała reguł. Te reguły były przeznaczone dla kobiet, nie dla mężczyzn.

Teraz stało się jasne, że kobiety nie mogą dłużej żyć w tej zatrutej zazdrością atmosferze.

Tym bardziej że zdrowie psychiczne kobiet wpływa na zdrowie całej ludzkości

Jednak (z niewiadomych przyczyn) wiele współczesnych kobiet nadal pragnie małżeństwa.

WIELE kobiet nie tylko zostało żonami, ale postanowiło (bo może) wziąć stery w swoje ręce, bo tak się czasy zmieniły.

Niestety nie wszystkie kobiety są już światłe

W niektórych domach dochodzi więc do pewnych przekształceń, bowiem obecnie przynależność do instytucji „żona” uprawnia do nieprzeciętnej ilości zachowań względem podwładnych, czyli rodziny.

Taka żona może stać się mimowolnie szkodliwą osobą

Goryl w dzikiej pierwotności żyje 50 lat, natomiast w niewoli 57, a któryś dożył nawet do 61. Czyli pomimo stresu, zapewne nostalgii, jednak żyje dużo dłużej niż na wolności, za którą tęskni. Ludzie przetrzymujący goryle w niewoli, (zdarza się, że faktycznie dla ich dobra, gdyż wcześniej inni ludzie zniszczyli gorylom środowisko naturalne) karmią goryle pokarmem ogólnie zbliżonym do tego, jaki spożywały (dajmy na to) w dorzeczu Konga.

Wystarczy, żeby było go dużo, był świeży, surowy i pełen chlorofilu.

Gdyby opiekunowie zaczęli dawać gorylom z miłości panierowanego kotleta i frytki z coca colą, goryle (pomimo uchronienia ich od innych niebezpieczeństw często czyhających na nie w tropikalnych lasach) z pewnością nie żyłyby dłużej w niewoli, ale właśnie z pewnością krócej.

O czym to świadczy?

O kilku istotnych sprawach.

MIANOWICIE natura, biologia, pierwotność nie stara się stworzyć optymalnych warunków do długiego życia, nie ma w tym interesu, gdyż przetrwanie gatunku dzieje się za pomocą dorodnych, silnych i płodnych jego przedstawicieli, czyli jak widzimy nie starców. Nawet osobniki w wieku dziecięcym nie są darzone zbyt wielką miłością przez naturę; mają przecież przetrwać tylko te najsilniejsze, z najlepszymi genami, żeby można było je powielić.

Kiedy uświadomimy sobie tę oczywistą, jednak niezbyt wesołą prawdę, okaże się, że jakieś szczególne parcie ku pierwotności/wolności niekoniecznie wyjdzie nam na dobre.

STĄD pewnie pomysł na kolejne małżeństwo.

Podglądając jednak goryla, w warunkach jakie obecnie stwarzamy sobie do życia mamy szansę na znaczne jego przedłużenie, pod warunkiem, że będziemy żywić się jak najbardziej naturalnie. Jednocześnie dbając o wszystkie inne elementy, które może nam lepiej zapewnić "niewola".

Z przykrością muszę stwierdzić, że jednak chcąc przedłużyć sobie życie, być może należy obecnie unikać przede wszystkim pewnych żon i ich pochodnych, (mamusiek, babciów i świekrów, czyli teściowych)

Bowiem:

Wiele współczesnych żon, to osoby przewidywalne, jak fakt, że po wtorku nadejdzie środa, albowiem one postąpią zawsze zgonie z własnym kodeksem dwóch prawd. Przede wszystkim, gdy zatrudni się żona w ZOO, wówczas będzie karmiła goryla zgodnie z instrukcjami zootechnika, i nie przyjdzie jej do głowy dawać zwierzęciu sznycla, jednak w domu pierwsza poda swojemu uczącemu się chodzić dziecku, frytkę z klopsikiem, a mężowi kotleta i przesłodzony kompot.

Żona nigdy nie zapomni kupić w rozpylaczu sztucznego zapachu do toalety, bo musi być świeżo

Zresztą w ogóle nie może żyć bez chemikaliów w domu i na ciele. Do prania w czymś strasznym (co też na potęgę kupuje) musi dolać zmiękczacza. Ma przecież ambicje, żeby jej pranie było miękkie jak sarenka Bambi.

Trawnik musi nie mieć chwastów (sąsiedzi co by powiedzieli), więc randap stoi w garażu zawsze pod ręką, z koniecznie pomalowanymi paznokciami chemicznym lakierem.

TUTAJ (jeśli chodzi o glifosat) faktycznie mężowie idą łeb w łeb z żonami.

Jednak to współczesna żona jest największą chemiczną petardą w domu

ŻONA z upodobaniem wszystkich wokół karmi glutenem, kazeiną, laktozą, tłuszczami trans, osobiście od dziecka niektórych uczula i uzależnia, a drugich tylko od zamążpójścia (jednak tych i tak wcześniej będących pod patronatem żon własnych ojców, czyli osobistych mamuś).

Żona nie zawsze rozumie matematykę, dlatego posyła dziecko do szkoły, jak inne żony. Będzie się od teraz tylko o oceny dopytywać, i oceny nagradzać, albo za oceny się obrażać. Ewentualnie oceny zatajać przed mężem.

Żona wie jak potrawę dosmaczyć, podpiec, przypalić, skórką chrupiącą mamić z cząsteczką Maillarta, zaśmietanić, wszechobecną vegetą i kostką rosołową (z ukrytym pod inną nazwą glutaminianem sodu) podkręcić, rządzi na całego bo póki co jest też sierżantem od garnka.

Decyduje, czym przywalić w jelita domownikom, jednocześnie przywiązując ich na całe życie do nostalgicznych smaków, które będą z rozrzewnieniem (nawet podpięci do aparatury szpitalnej) wspominać.

Taka kobieta potrafi kwiaty zlać czymś takim, że wyglądają jak sztuczne, fornir wyczyścić umie do lepkiego połysku, że aż oczy łzawią od "tego czegoś" w powietrzu.

UMIE postępować z dziećmi: jak je pójściem do restauracji Mac Donald przekupić.

Na próby wprowadzenia "nowego" (jakichś przecieków z Internetu przez domowników) reaguje histerycznie i nigdy nie schodzi dobrowolnie z placu boju.

No właśnie dom, to pole bitwy

ZNAM takie żony, znam też takich mężów, tyle, że po kobietach spodziewam się o wiele wiele więcej, gdyż posiadają intuicję.

Póki co mieszkacie w niewoli (małżeństwo) i moglibyście (jak goryl) trochę dłużej niż w naturze pożyć, ale żona/mąż na to nie pozwoli

I na dowód, że mają racje sami sobie też skrócą życie.

W didaskaliach

MĘŻOWIE biegają, gdyż taki mają wewnętrzny imperatyw: pobiegać, rozruszać się dla zdrowia, biegają mężowie na emeryturze, biega klasa średnia, biegają bogacze, biegają zagrożeni licytacją posiadanego majątku, biegają mężowie na umowach zlecenie (chociaż ci ostatni naprawdę w wielkiej tajemnicy przed żonami), biegają też młodziutcy żonkosie, żeby na chwilę odsapnąć w okolicznościach przyrody, biegają po prostu mężowie.

Jednak kogo spotykasz raczej rzadko?

Raczej rzadko spotkasz biegające żony (20%, na pięć osób biegnących z obrączkami, tylko jedna jest kobietą) Nie muszą? Są ponadto? Czasy się zmieniły ...

Źródła: "Zdrowie emocjonale" Osho, "Biegam, bo nic nie muszę" Pepsi Eliot
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 
 54
  • Malgosia   IP
    Mój mąż,a stał się nim w ubiegłym roku, taaaaa na stare lata ślub se machnelismy, stara się być dowcipny i mówi:" dlaczego mężowie tak szybko umierają? Bo mają żony" więc odbijam piłeczkę i wymyśliłam sobie riposte: dlaczego kobiety szybciej dostają zmarszczek czy siwych włosów? Bo mają mężów. Ot co.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Hela   IP
      Biegam bez obräczki. Wcale jej nie noszę...
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • gartina   IP
        Na początku lipca było badanie vit . D pokazało 90 ( piszę z drogi więc nie pamiętam jakiej jednostki tylko wartość )
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • gartina   IP
          a propo biegania.....zmotywowana Twoim kopem:) postanowilam znowu sprobowac i poszlo niezwykle latwo. Minelo pare treningow i wrocil moj stary problem czyli ostrogi pietowe. Zaleczone na 80% fizjoterapia rok temu zaczynaja sie odzywac. Boje sie dalej biegac (moze zle stawiam stopy?), bo jak sie rozkreca to bedzie mnie bolalo zwykle chodzenie. Uzywam oliwy magnezowej na piety i biore Twoje D3+K2 (1 szt. rano),ale moze to z malo K2 w moim przypadku i trzeba brac wiecej? czy jest cos jeszcze co pomaga na ostrogi? USG i fala uderzeniowa nie pomogly ostatnio...a ja chce biegac, dzieki Tobie wprowadzilam juz tyle zmian, powoli zaczyna dolaczac rodzina (nawet malz krytyczny) i sprawia mi to radosc. Na razie biegam wieczorami razem z psem :) ale moim celem jest poranek...dlatego prosze o porade, moze Grzegorzadam tez ma cos w zanadrzu?
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • misiak   IP
            Kochana Pepsi miałaś rację! "bieganie - banany - chlorella" są kluczem do sukcesu! Czapki z głów dla Ciebie - dziękuję Ci ślicznie, odmieniłaś moje życie :) A najlepsze są biegi o wschodzie słońca kiedy cały świat (albo przynajmniej spora jego część) jeszcze słodko śpi - baterie naładowane promieniami słońca, obcowanie z przyrodą i z sobą samą - fantastyczne przeżycie! Każdy bieg jest innym doznaniem!
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także