Mama - mimo wszystko ciężko z takim monstrum w głowie żyć
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Mama - mimo wszystko ciężko z takim monstrum w głowie żyć

Dodano: 85
cinderella-still-cinderella-2015-38146081-1600-1067
cinderella-still-cinderella-2015-38146081-1600-1067
Mama - mimo wszystko ciężko z takim monstrum w głowie żyć

Komentarz pod  wczorajszym wpisem:

Wiec czy milczenie nie jest ucieczką której nie polecasz? Jak ktoś cię poniża? Miażdży? Upadla…masz powstać i patrzeć? Mam taką matkę: opetana, miota się, znajduje ofiarę i ją krzyżuje swoimi osądami, cała rodzina nie może sie jej wymknąć. Dla każdego ma odpowiednią porcję jadu, a męża ma o gołębim sercu (wychowany w kulcie swojej biologicznej matki, bo wcześnie mu umarła)….nigdy nie przywołał jej do porządku kiedy jeszcze był czas, jak obie z siostrą dojrzewałyśmy i rozumiałyśmy jaka wredna jest dla nas… Tak, jest DDA (to skrót często nieuświadomionych zniekształceń - Dorosłe Dzieci Alkoholików - dodała peps) …a my jej workami treningowymi. Uważa, że ma prawo być zgorzkniała, bo miała trudne dzieciństwo i tyle lat w komunie…zero sukcesów życiowych tylko rozczarowanie życiem i nami. Za każdym razem jak ma dojść do wizyty cała drżę, co tym razem będzie złe, do czego sie uczepi, co jej wpadnie w oko żeby swój jad i wsciekłość wylać…każde takie spotkanie odchorowuję, boli całe serce, mózg, jakby żyły lodowaciały. Bebechy się wykręcają Nie chcę żyć. Ja w ciaglej depresji,  ona to obśmiewa, no bo jak to przecież, to ona cierpiała i cierpi..na dodatek jeszcze terroryzuje nas ciaglymi stanami chorobowymi, że taka chora, cierpiąca i w bólu… ale żeby mieć siłę wypluć z siebie obelgi i wpaść w szał to potrafi… Może te choroby, to takie usprawiedliwianie się… Jestem silna wewnętrznie, bo wiem, że robi to, bo wie jakim jest niskim czlowieczkiem i próbuje nadać sobie sens. Mimo wszystko ciężko z takim monstrum w głowie żyć.

Yyy ... łi

Żyjemy w schemacie podwójnym, a raczej umysł żyje w schemacie podwójnym. Uwielbiam, albo nienawidzę. Dobra, albo okropna. Diabeł, albo anioł. Jak z pamiętnika nastolatki, tyle, że już nie jesteśmy nastolatkami. Nie chcę, żebyś miała poczucie, że się wymądrzam. Powiem Ci jak jest po prostu, a Ty zrobisz z tym co zechcesz. Bo to będzie  moja prawda, a Ty potrzebujesz swojej.

Było tak:

Ego - nasze pęta

Religia, groźne tablice mojżeszowe, wychowanie, rodzice, szkoła narzuciły nam określone sposoby myślenia. Ukształtowały nas, a tak naprawdę zniszczyły, ociosały, okradły z możliwości beztroskiej zabawy w piaskownicy. Jesteś dręczona przez matkę, która kiedyś też była dręczona, i uważa, że jej się należy dręczenie, że dręcząc się odkuwa, bo zazdrości. Przy czym być może wypiera fakt, że dręczy, nadal czując się tylko ofiarą. Nigdy katem. A Ty raczej ją nienawidzisz. Ale wiesz, że rodziców należy szanować, dawać się im niszczyć w imię któregoś tam przykazania. Wśród tych przykazań nie ma oczywiście nic o zakazie dręczenia dzieci. Ani słowa o czczeniu swojego dziecka, więc spoko. Jest to tok rozumowania, który przeprowadziłabym kiedyś, powiedziałabym, że nienawidź sobie matkę ile chcesz, bo to diabeł (zapożyczenie), rozgrzeszam Cię więc, amen, bo zasłużyła na to i po prostu ją olej. Nie chodź do niej. Nie myśl. Idź pobiegaj. Daj na luz. Zjedz banana. Nie masz powodu niszczyć swojego życia, tylko dlatego, że bestia w niej już je sobie zniszczyła. Nawijałabym Ci w ten deseń, bez zrozumienia istoty rzeczy. Nawijałabym Ci prosto z mojego ego, najzwyczajniej namawiała do ucieczki. Nawet wiedząc już wtedy, że ucieczka niczego nie zmienia, bo taki obraz matki jest w Twojej głowie, myślach, ego, że ile razy zobaczysz u siebie jakieś do niej podobieństwo (a zobaczysz), będzie Cię dalej trzepać i do tego może jeszcze poczujesz jakieś wyrzuty sumienia. Bestie, a często po prostu ludzie (niestety często kobiety) są perfekcyjni w wywoływaniu wyrzutów sumienia, na zawołanie przywołują chorobę, straszą samobójstwem, albo coś w tym guście. Może zaczęłabym nawijać też (trochę bez przekonania) o konieczności wybaczenia, że to ona błądzi. I temu podobne nieprzydatne androny, które nikomu nie pomagają, i z pewnością nie pomogłyby Tobie. Za wyjątkiem biegania, głębokiego oddychania i picia wody, ale to tylko dlatego, że łączą się z tym o czym zaraz.

Jest tak:

Istota - nasze wyzwolenie

W czerwcu tego roku doznałam przemiany, siedząc na tarasie w górach, gapiąc się na Morze Śródziemne zostałam oświecona. Piszę o tych okolicznościach przyrody, gdyż wydaje mi się, że również odegrały rolę, gdyż od dziecka piękne widoki napawały mnie krótkimi "napadami" szczęścia, teraz wiem, że to satori. A wydarzyła się tylko jedna rzecz, nagle moje ego oddzieliło się ode mnie. Zobaczyłam jasno, że ja, to nie moje myśli. Że ja, to nie moje ego. Że żadna zła myśl, nie jest mną. Że gdybym to była ja, nikogo nigdy bym nie oceniała. I tego typu nawijka.

Lewko śpi ?

Czyli teraz uzyskasz odpowiedź od osoby, która jest na drodze do przebudzenia, a raczej pogodnych starań, żeby się obudzić. Tak czy siak, uzyskasz odpowiedź od osoby, która już coś skumała w Twoich tematach.

Po pierwsze chociaż na moment odrzuć jakąkolwiek ocenę czegokolwiek ...

Zostawmy bestię, diabła, czy jak jej tam, aaaa to mama, a więc zostawmy  ją taką jaka jest. Jest sobie taka mama. Po prostu. To Ty podpięłaś się pod jej genetykę. Twoja istota wybrała to łono w jakimś celu. Na świecie nie ma przypadków. Takie doświadczenie było Ci widocznie do czegoś potrzebne. Oczywiście Twoje ego rozwala Twój system, nie potrafisz okazać (bo nie czujesz) matce wdzięczności za to, że pojawiłaś się na świecie. Tymczasem jesteś doskonała. Dokładnie taka, jaka masz być. Twoja matka też jest dokonała, taka jaka ma być. Dzięki niej Twoja prawdziwa istota pojawiła się na świecie. Nieważne, który raz, ale jesteś.

Lęk jest przeciwieństwem miłości

Częstotliwości lęku są charakterystyczne dla naszego wymiaru 3D. Twoja nerwica, depresja, brak miłości, czy wdzięczności do matki (wciąż oceniasz bestię), to wszystko sprawia, że boisz się jeszcze bardziej. Boisz się nienawidzieć i boisz się, że ją nie kochasz. Możesz tylko oceniać ją rozumem, czyli krytyką, czyli dialogiem w głowie, czyli pretensją, czyli tym, co Ciebie bardzo krzywdzi. Zazdrościsz innym ich matek. Zupełnie bez potrzeby, Tobie jest potrzebna właśnie Twoja, ale jeszcze to do Ciebie nie dotarło. Póki co. Podczas wizyty u niej drżysz i cierpisz, ale po wizycie też pozostaje w Tobie strach, obawa, niekiedy wyrzuty sumienia, że za dużo powiedziałaś/wydarłaś się. Idziesz do psychologa, a on zaleca Ci grzebanie w sobie, przytulanie wewnętrznego dziecka i temu podobne pierdoły (sorki, wdarła się ocena) i niby masz się od tego poczuć lepiej.

Jesteś istotą boską, tak samo jak Twoja matka, a wszystko co złego się wydarza dzieje się z powodu ego

Twoja matka śpi snem głębokim, nie ma też oparcia w swoim intelekcie (czy kulturze osobistej), który to intelekt czasami pomaga się ogarnąć, daje jakąś intelektualną rozrywkę. Mogłaby sobie zadać pytanie retoryczne: Co do kurwy nędzy wyprawiam? I dlaczego niszczę tych ludzi? To wszystko mogłoby się odbyć na poziomie intelektualnym (czyli nawet bez przebudzenia), na poziomie własnego ego, poczucia przyzwoitości i takie tam. Ale matka tego nie robi celowo, lub jest zablokowana intelektualnie. Ma stłamszoną (pewnie przez alkoholizm w rodzinie, ale też zwykłe wychowanie) prawą połowę mózgu, tę odpowiedzialną za beztroskę, radość, dziecięce poczucie szczęścia bez powodu, a raczej z powodu, że się jest, a druga połowa mózgu, ta którą kształcą nam w szkołach na oceny, u niej też nie najlepiej pracuje. Mędrcy nigdy nieprzebudzeni i nieoświeceni, często zachowują się bardzo dobrze w stosunku do bliźnich, gdyż wiedzą lepiej od innych, że nic nie wiedzą. Nie ma zresztą po co oceniać Twojej matki. Jest potrzebna na świecie. Jest mega potrzebna. Po pierwsze dała Ci życie, nawet jak tylko nieświadomie udzieliła Ci swojego łona. Pojawił się cud, czyli Ty. Możesz matce (oczywiście po cichu) podziękować. To już pierwszy krok.

Twoja matka jest Twoim lustrem. Jest impulsem, który może sprawić, że nagle się ockniesz. Że zrozumiesz, że to jej konstrukt myślowy tak napierdala. Że to nie ona. Że ona jest taką samą boskością jak Ty, tyle, że śpiiiiiii. Chrapieeeee. We dnie i w nocy. Nie oceniaj jej, nie krytykuj, nie dlatego, że bla bla bla: nie można źle mówić o mamusi - nie o to mi chodzi. Po prostu krytykowanie jej sprawia, że się boisz, bo tak działa ego. Coś się takiego wydarzyło, że spotkałaś diabła w swoim domu. Coś się takiego wydarzy, że będziesz z tego zadowolona, bo diabeł okaże się Twoim wyzwoleniem. Bo diabeł jest lustrem.

Twój strach jest na drugim końcu uczucia miłości

Niektórych kochasz, ale najczęściej się boisz, jak większość ludzi na świecie. Ponieważ Twoje pole energoinformacyjne wypuszcza, drży, wibruje w częstotliwości strachu. Im wyższa częstotliwość Twojego pola, tym mniej w Twoim życiu będzie strachu, a więcej miłości. Gdy uda Ci się przebudzić w tym życiu, zobaczysz, że po prostu jesteś. I to wystarczy, że jest tylko miłość.

Ale tak, czy siak jesteś nieśmiertelna i to powinno odebrać Ci strach

Jeśli uświadomisz sobie, że gdy rozmawiasz z matką, to w rzeczywistości rozmawiasz, kłócisz się z jej konstruktem myślowym, a ona, tam  środku jest taką samą boską istotą, jak Ty, nie będziesz już chciała jej krytykować.

Bo co masz krytykować? Jakieś urojenia? Ale Ty wciąż cierpisz, bo jak wiemy: tu jest praktyka, a tu teoria. Jak masz więc sobie pomóc, gdy Twoje ego tak Cię straszy? Gdy  nie potrafisz wejść na wyższą częstotliwość wibracji? Gdy nie potrafisz pokochać boskiej istoty w matce, bo jej z wierzchu zupełnie nie widać? Do niczego się nie zmuszaj, ani nie obwiniaj. Nie oceniaj siebie. Nie można nikogo i niczego oceniać, gdyż ocenianie szkodzi właśnie nam samym.

Jest jak jest

Nie mówię oczywiście o matce niepoczytalnej, czyli chorej psychicznie. Jeśli uciekniesz, zaczniesz unikać matki, być może nie poradzisz sobie z tą sytuacją.  Zaczniesz siebie obwiniać, może wzbudzać w sobie wyrzuty sumienia. W każdym razie będziesz spać, spać, spać.

Jeśli natomiast zrozumiesz jak działa Twoje ego zaczniesz już od dzisiaj wprowadzać się przy matce na wyższe wibracje

Nie oceniaj matki, ani nikogo (w tym siebie) - to podstawa

Staraj się spojrzeć na nią jak na gadające ego, jednocześnie zajrzyj w głąb matki, gdzie siedzi boska istota, taka sama jak Ty, idealna i cudowna. Patrz na matkę, nie daj się wciągnąć w pyskówki i zacznij głęboko oddychać. Głębokie oddechy masują harę (5 cm pod pępkiem) i zaczynasz jakby mimowolnie medytować. Przestajesz myśleć o przeszłości, przestajesz bać się przyszłości, jesteś tu i teraz. I jest spoko. Po coś to musiało się wydarzyć. Tobie widocznie było to do czegoś potrzebne, bo wybrałabyś inne łono. Bieganie jest również mimowolnym masowaniem hary. Dlatego tak bardzo pomaga przy wszelkich lękach i depresji. Pozwala zakotwiczyć się tu i teraz. Picie czystej wody jest bardzo ważne, bo nasze ciała w ogromnym procencie składają się z wody strukturalnej, która jest również zapisem/przejawem boskości. Uprawiaj też medytację codzienną w postaci zwykłych domowych czynności, tu i teraz. Bez pospieszania. To niesie ukojenie.

Zapomniałaś Pepsi o oddychaniu i wodzie?

Konklużyn:

Matka gada straszące/straszne rzeczy. Ty nie oceniasz, bo to nie Twoja matka, tylko jej porąbane ego. Kurde flaczek, oceniałam jej ego. Błąd. A więc, to nie matka, tylko jej ego. Jej nieustający dialog w głowie, którego nie umie wyłączyć, i nawet nie stara się, bo nie wie, że można, i że ego to coś złego. Czyli matka nie wie. Ale Ty wiesz. Obserwujesz te popisy ego i zaczynasz głęboko oddychać. Tu i teraz. Wiesz, że to nie ona, nie Twoja matka. Że to konstrukt jej umysłu. Z kolei czuwasz nad tym, żeby Twój konstrukt umysłu nie zaczął jednak oceniać. Nie wchodzisz w to. Ale jakby nawet, to spoko. Nie leć tylko za tym. Nie obwiniaj się, jesteś cudowna. Jesteś idealna, Następnym razem Ci się uda. No i goń. I pij wodę.

To wszystko pozwali Ci wznieść się na wyższe częstotliwości, pozwoli opuścić częstotliwość lęku, i zaczniesz wibrować jak miłość

To Ty wybrałaś to łono w jakimś celu. A matka sprawiła, że pojawiłaś się na tym świecie. Nie oceniaj więc, tylko się ciesz. Świat jest zajebisty. Chodźmy razem pobawić się w piaskownicy.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 
 85
  • JamJest74   IP
    Fajnie tu jakas dziewczyna napisala o przytulaniu swojej mamy kiedy ta wybucha. Polecam wszystkim, ja tak mialam z moja babcia gestapo, ta to dala nam popalic, ale razu pewnego zamiast wdawac sie z nia w pyskowke podeszlam i ja tak po dzieciecemu ucalowalam i przytulilam, a potem wyszlam z domu. Jakis czas potem dowiedzialam sie od sasiadki, ze moja babcia przyszla wtedy do niej i powiedziala jej, co zrobilam i ze to dla niej bylo bardzo mile i duzo dla niej znaczylo. Chyba kazdy z nas zna to uczucie zlosci, jak sie zacznie krzyczec, wyzywac, to jest sie jak rozpedzony pociag, nie mozne tego zatrzymac (tzn mozna?). Taka instrukcje obslugi mojej osoby sprzedalam mezowi, ze jak sie robie kwasna, to najlepiej mnie poslodzic, zawsze dziala!
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • JamJest74   IP
      A ja jestem ciekawa jakie drugie dno ma ten odwieczny konflikt matka-corka. Na moje 30 kolezanek dobry kontakt ze swoja mama maja moze ze 4, reszta cierpi jak nas wiele. Swego czasu bylam ta moja matke i ojca przerobic w theta healing i pod naporem roznych pytan pt, a po co twoja dusza wybrala sobie taka matke i ojca, po co jej byly takie doswiadczenia, to przyszla do mnie taka mysl/ uczucie z samego mojego dna jestestwa - PO TO ZEBY nauczyc sie kochac i wybaczac! Przeciez po to przychodzimy tu na Ziemie, zeby uczyc sie milosci, o niej zreszta prawil moj leader Jezus, przeczytajcie sobie ksiazke Odwazne dusze, tam tez jest o tym jaka role spelniaja w naszym zyciu ci nasi trudni rodzice. Ta kobieta, ktora ze mna pracowala bardzo mi pomogla, mianowicie uwolnila mnie od przekonania, ze rodzicow trzeba kochac. Nie trzeba, to nasz wybor, ale jak bedziemy potrafili spojrzec na nich jak na Boga, ktorym tak jak my, oni sa, jak na istoty duchowe, ktore odgrywaja tu na Ziemi swoje role, zeby pomoc nam urzeczywistnic nasz wlasny potencjal, to milosc sama wyplynie z nas, wyplynie ze zrozumienia.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Edyta   IP
        To z tego wynika, że dzieci mają lepiej, bo one sobie wybierają mamy, a co mają zrobić mamy, żeby przyszly do nich dzieci co je będą kochaly, mnie to juz nie dotyczy, ale dlaczego przyszla taka do mnie córka??
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Edyta   IP
          Jeny, odpisalaś, istniejesz prawdziwie, dziękuję Ci ❤, czyli się zerować
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Edyta   IP
            A jak sobie poradzić z nienawiścią do własnej córki, która jak mówisz Pepsi wybrala sobie moje lono i żeby nie mieszkać w Syrii, tylko po to, nienawidzi mnie od urodzenia, urodzilam jak mnie zobaczyła i nienawidziła, tylko wszystkich obcych ludzi lubi, łasi sie do nich??
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1