Masz już jakieś postanowienia noworoczne?… Spal je!
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Masz już jakieś postanowienia noworoczne?… Spal je!

Dodano: 33

Nowy Rok nowa ja et-cetera. Wszyscy to znamy, wszyściusieńcy.

Wiadomeczka, każdy chociaż raz spróbował.

Według sondażu SW Reasearch, najczęstszymi postanowieniami Polaków są (i tu możemy zacząć grać w bingo): schudnięcie, oszczędzanie, uprawianie sportu i rzucenie nałogu (najczęściej fajek, rzadziej alkoholu). A ja Ci powiem Złotko, że jeśli już spisałaś listę postanowień, to idź do lasu, skorzystaj z zapalniczki i patrz jak kartka płonie. Oczywiście wybierz przeznaczone do ognisk małych i dużych miejsce. Albo podrzyj kartkę doszczętnie chociaż, czy tam usuń plik z telefonu.

Jeśli spisałaś postanowienia, bo tak o, nóż widelec w tym roku się uda, to i tak ta lista nie będzie Ci potrzebna.

Jeśli nie chcesz spalić listy, bo nie spamiętasz tylu zapisków, to nie były postanowienia tylko marzenia i gdybania na temat przyszłości. Olej to. Jeśli rezonujesz z tym co napisałaś, to jesteś stawaniem się tak czy siak i żadna kartka na to nie wpłynie. Jeśli nic nie postanowiłaś, to właściwie też cool. Możesz zapalić zimne ognie albo nic nie palić. Ale i tak idź na spacer do lasu.

A jeśli już postanowisz coś postanawiać…

Zastanów się, czy to zmiany, których potrzebujesz. Czy to zmiany, z którymi rezonujesz i na które jesteś gotowa w tu i teraz. Nie zakładaj z góry rzeczy niewykonalnych – czyli takich, których nie czujesz. Możesz osiągnąć wszystko, ale tylko pod warunkiem, że z tym rezonujesz, że czujesz trochę o co pięć z tą całą energią i wzrastaniem, z nadawaniem czymś na jednej fali, na jednej wibracji.

Określaj cele jasno, ale nie ściśle

Jeśli jesteś kanapowcem zwyczajnym, w weekendy zalegasz na sofie w towarzystwie netflixa i lodów pistacjowych, nie pisz na kartce „schudnę”, a już na pewno nie „schudnę 20 kg w miesiąc”. Bo wiesz… Samo się nie schudnie. Zacznij od postanowienia, że zaczniesz biegać co najmniej 3 razy w tygodniu i wywalisz z diety złom i śmieć. Skup się na drodze, nie na celu. Zacznij rezonować ze zdrowiem i pięknem. Nie postanawiaj, że będziesz rzucać palenie (wówczas Twoim postanowieniem jest trwanie w czynności rzucania), postanów, że od jutra nie palisz i stosujesz kurację oczyszczającą, na przykład terapię 4 szklanek.

Mógłbym tak wymieniać do rana, ale kto ma na to czas… Zamiast tego przytoczę anegdotkę, bo lubię nawinąć.

Uprzedzam, że historia jest prosto z matrixu. Miałem kumpla. Kumpel ów był stworzony do pracy w korporacyjnych szeregach i pięcia się po jasno wytyczonych szczeblach kariery zawodowej. Postanowił twardo w którymś z kolei roku, a było to dobrych parę lat temu, że zmieni pracę i będzie zarabiał 10 patyków miesięcznie. Jego współpracownik, któremu zdradził tajemnicę podczas przerwy na papieroska, zawtórował mu, że jasne, siur, to co my tu robimy jest warte co najmniej 10 tysi, ktoś Cię doceni stary i dalej w tym klimacie. Było to postanowienie osiągalne i-te-de, więc ów kumpel, ledwie zaczął się rok, jął jechać na wakacje, a po powrocie przeglądać oferty pracy i wysyłać CV. Nie do końca ważne co miałby robić (byle w zgodzie z kwalifikacjami), nie do końca ważne gdzie (byle nie było za zimno) i jak (byle legalnie). Cel był jeden, czyli 10 okrąglutkich kafli miesiąc w miesiąc zasilających jego konto.

W tym roku wybrałem łatwiejszą drogę i rzuciłem banany. 

No i luz. Po obejściu rozmów co niemiara, po ofertach niekoniecznie lukratywnych i satysfakcjonujących, trafiło mu się. Zagraniczna ąę korpunia, postępowanie kwalifikacyjne etap pierwszy, etap drugi i bach, właśnie 10 tysi miesięcznie. Co prawda od początku miał przeczucie, że atmosfera w firmie będzie sztywna, a on prawdopodobnie będzie siedział w biurze dłużej niż w domu. No ale raz kozie śmierć, oddzwonili, on bez wahania się zgodził w międzyczasie rezygnując z poprzedniej pracy i dopełniając formalności. Postanowienie odhaczone. Rzecz w tym, że w jego byłej korpo, niedługo po tym jak się zwolnił, osobom na jego stanowisku podwyższono pensję i to o kwotę przebijającą jego 10 tysi. Kumpel jak tylko o tym usłyszał, na maksa pluł sobie w brodę i pytał sam siebie dlaczego. Lepiej jest zapytać po co, bo z roboty w ąę korpo zrezygnował szybko. Przestał z nią rezonować i został freelancerem prima sort, zresztą być może go znacie…

Fraza klucz? Nie, że będę zarabiał 10 tysi, a będę zarabiał minimum 10 tysi :)

Absolut zadziałał, pozwolił przyciągnąć się energii i dał kumplowi dokładnie to czego chciał. Nie ważne co, nie ważne gdzie i nie ważne jak, byle było 10 tysi. I było. Tylko skąd ta frustracja? Dlatego idź do lasu. Oddychaj i śledź swój oddech. Wspinaj się na palce i wyciągaj dłonie ku niebiosom. Spal tę nieszczęsną kartkę albo podrzyj ją na kawałki. Bądź w tu i teraz i daj energii działać. Ucz się siebie i jeśli coś postanawiasz, to tylko wówczas gdy masz zamiar w tu i teraz dać sobie szansę na realizację swoich postanowień.

Szczęśliwego Nowego Roku Złotko!

Na zawsze Twój,

Horry Porttier

   
-
 33

Czytaj także