logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
89 652 525
390 online
31 822 VIPy
Reklama

 

GREENS & FRUITS TiB®
SUPER ODŻYWIANIE
PROSTO Z NATURY

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Jaka jest granica walki o swoje szczęście, a jednoczesne nierujnowanie cudzego życia?

Czyli tym razem okiem niedoszłej kochanki …

Zalogowałaś się tutaj, aby doświadczać, a poprzez te doświadczenia wzrastać, ujmować chaosu, poznawać prawdę, obniżać entropię, zbierać dane. Gdy tego nie robisz, nie ewoluujesz. To nic takiego, nie ma rwania szat, po prostu następnym razem zrobisz to może lepiej. Wszystko jest takie jakie ma być. Idealne. Ty jesteś idealna.

I taki komć

Jaka jest granica walki o swoje szczęście, a jednoczesne nierujnowanie cudzego życia?

Jestem kobieta po przejściach, ale z nadzieją na przyszłosć, niedawno spotkałam faceta, cudownego po prostu, jest między nami ogromna chemia, doskonale sie rozumiemy, jesteśmy w ogóle podobnymi osobami, tyle żeby nie bylo tak pięknie to… on jest żonaty, raczej szczęśliwie.

Małżeństwo zawarł w bardzo młodym wieku, bo żona była w ciąży, no ale jakoś im się układa, bo doczekali się drugiego dziecka, są razem, niedawno obchodzili 20-lecie ślubu, no ale … spotkaliśmy się i bum …

Reklama

Wyjątkowy regulator hormonów MACA 100% ORGANIC This is BIO, bardzo dobry dodatek do 4 SZKLANKI Twojej codziennej, oczyszczającej kuracji


Widze po nim, że jest zakochany, że to nie kwestia tego, że ma rutynę w związku i spotkał kogoś nowego, nie jest też typem bajeranta, ani nie dąży do tego, żeby mnie zaciągnąć do łóżka. Na razie nasza znajomość, to tylko i wyłącznie długie rozmowy i co najwyżej wyznania typu „że też Cię wcześniej nie spotkałem” itp.

Ja staram się być całe życie bardzo uczciwą i prawą osobą, więc nie ma mowy o czyms więcej, chociaż nie ukrywam, że jestem zakochana jak jasna cholera, jak nastolatka 🙂, cieszę się tą chwilą, szaleję itp. Ale też mam mętlik, nie chcę być osobą, która rozbija rodzinę, odbiera ojca dzieciom (dzieciaki już prawie odchowane, ale jednak) czy zabiera kobiecie męża.

Nie znam jego żony, nie wiem jaka jest, ale w przypływie słabości znalazłam jej profil na Facebooku, wydaje się sympatyczna, bardzo w porządku, wstawia dużo zdjęć typu „w rodzinie siła”, „rodzinka.pl” itp.

I teraz mam kryzys, po okresie pierwszej euforii nachodzą mnie wątpliwości czy nie ograniczyć tego kontaktu albo w ogóle zerwać znajomość, żeby się oswoić z tym, że on nie jest dla mnie, czy jednak zostawić sprawy własnemu biegowi?

Moja mama ma do takich spraw bardzo romantyczne podejście, że co komu pisane to będzie, ja chyba jednak mam bardziej racjonalną naturę … i chciałabym poznać spojrzenie kogoś z boku, z dystansu.

obiad/ pepsieliot.com

No to poznasz 😀

Jestem w podobnej sytuacji do Ciebie, bo wszystkie moje słowa i ich stylistyczne konfiguracje, które chcę wpisać w klawiaturę, wcześniej Masłowska Dorota wpisuje do swoich książek. Dla mnie zostają już tylko ochłapy, co mi się potem wytyka.

No dobra, koniec żartów, w literaturze kto pierwszy, ten lepszy, ale w stosunkach damsko męskich niekoniecznie. Podbieranie cudzych mężów i żon nie jest też prawnie zakazane, jednak wahadła destrukcji nieźle się mogą na tym odżywić, tym bardziej, gdy dorzucimy ostracyzm społeczny.

Jaka jest granica walki o swoje szczęście, a jednoczesne nierujnowanie cudzego życia? …

Co do granicy walki o swoje szczęście, to jest to błąd w założeniu, bo jakakolwiek walka wyklucza szczęście. Szczęście po prostu jest, lub go nie ma.

Ale walka zawsze należy do działań wahadeł destrukcji, czyli jest to program, który nakłada się nam od wczesnych lat, typu Bóg, honor, ojczyzna. Następnie dochodzą jeszcze inne chwytliwe hasła, jak sprawiedliwa wojna, opowiedz się za którąś ze stron, stań na barykadzie, bo chyba nie chcesz się zgodzić z … i tutaj wstawia się aktualnie chodliwe tematy podsycające złe emocje.

Walkę zostawmy więc wahadłom destrukcji, bo tym się żywią.

Ale oczywiście kumam o co pytasz. Pytasz, czy można jeść ciasteczko i mieć ciasteczko? A więc yyy … można.

Należy tylko zrobić to świadomie, czyli zrozumieć co się w ogóle dzieje. Nie będę teraz wyciągać tuzów z rękawa w postaci jałowych mądrości prosto z matrixu, że kogoś tu wyhacza kryzys wieku średniego, że 20 lat gapienia się na tę samą osobę może ekscytować jak obserwacja freeganina* przeżuwającego coś na tyłach sklepu. Czyli niespecjalnie.

* Nowa moda w życiu codziennym: freeganizm, gdzie weganie, witarianie to pestka, gdyż freeganie to osoby całkowicie niezależne od sklepowej codzienności, za drobnym wyjątkiem: jedzą to, co znajdą na zapleczach marketów.

Nie wspomnę też, że na etapie początkowej fascynacji kobietą, seksem, czy przedmiotem (bo to wszystko działa na tych samych emocjach) mężczyźni, którzy mają lepiej wyćwiczoną lewą półkulę mózgową, mogą mieć problem z właściwą interpretacją swoich uczuć. Następnie (po pewnym czasie) z podwiniętym ogonkiem wracają do domu i znowu grzecznie podają łapę, aportują i robią inne wesołe sztuczki.

Dlatego czas liniowy, nasz ziemski byłby tutaj bardzo dobrym sprawdzianem. Ale kij z tym, to sprzeczka Ciotki Klotki (Klotyldy) podpiętej pod ze trzy wahadła destrukcji, w tym o dziwo moralności Pani Dulskiej.

Można więc jeść ciasteczko i mieć ciasteczko? Really?!

Zrobienie pierwszego kroku, to już jest początek przebudzenia. Dzieje się wtedy, gdy zaczynasz rozróżniać własną jednostkę świadomości obdarzoną wolną wolą od ego.

Dusza nie traktuje pomyłek, garbów, przykrości, do szkoły pod górkę, i w korporacji, choróbsk, spoczęcia na osie, czy kaktusie, czegokolwiek niemiłego jako właśnie niemiłe. Dusza doświadcza.

Jednak ego nie rozumie sensu doświadczania „złych” rzeczy, z drugiej strony przeszkadza sobie w kreacji najlepszej rzeczywistości. Jak to ego pojebaniec.

Tak naprawdę wszystko sprowadza się do pozbywania się lęku (wywodzącego się z naszego pierwotnego lęku przed śmiercią), pozbywania się przekonań, czyli tych programów ego, które narzuca matrix (wahadła destrukcji) od dziecka, a które to przekonania bierzesz za swoją prawdę.

No i od raz za razem porzucania ego. A gdy, któregoś dnia przestaniesz myśleć o własnej ważności, pozbędziesz się też strachu, poczujesz czystą miłość do siebie i do wszystkich, bo jesteśmy tym samym.

zdrada/ pepsieliot.com

Ale zanim zaczniesz się budzić na całego, wijesz się w ciasnym czerwonym morzu, chcąc wypłynąć na rozległe wody błękitnego oceanu. Do tego potrzebne jest zrozumienie o co kaman („o co kaman” jest dość niskich lotów, ale/dlatego? Masłowska Dorota nigdzie go nie wpisała).

Twoje zwierciadło rzeczywistości pokaże Ci tylko to, co myślisz

Dziecko otrzymuje  interesujący, pełen zagadek świat, bo tak sobie myśli. Starzec otrzymuje nudę, brak sensu, że kiedyś było o wiele lepiej myśli zgred, niekiedy dostaje Alzheimera, bo tak sobie myśli.

Jeśli zechcesz związać się z żonatym człowiekiem, a Twoim celem jest Twoje szczęście i dobrobyt, to w Twoich myślach nie może pojawiać się poczucie winy.

Bowiem poczucie winy jest to sensu stricte lęk przed karą. Jeśli masz poczucie winy w zwierciadle w końcu zobaczysz karę. To jest to przysłowie, że kradzione nie tuczy. W rzeczywistości mogłoby jak najbardziej tuczyć, gdyby złodziej nie miał poczucia winy.

Rzeczywistość  jest grą beznamiętną, jest jak wybrzuszenie, przyjeżdża walec i wyrównuje. Nic osobistego.

W takiej grze zanurzyłaś się po szyję, logując się do swojego awatara. A teraz trzeba tylko nauczyć się grać. Jeśli myślisz o sobie jak o ofierze, w lustrze pojawi się wcześniej czy później kat. To nie Twój przypadek oczywiście, ale pomaga zrozumieć zależność transerfingu rzeczywistości od naszych myśli.

Jeśli więc zwiążesz się  z tym człowiekiem, bądź z nim świadomie, bez poczucia winy.

Jeśli to jest Twoja droga i Twoje drzwi znikną wątpliwości, pod warunkiem, że przestaniesz czuć się winna. Wówczas typowe straszące zagrywki ego, nie można budować szczęścia na cudzym nieszczęściu*, nie staną się Twoim udziałem.

żona/ pepsieliot.com

Ale jeśli boisz się takiej kary, zwiewaj w podskokach z tego związku, bo kara nadejdzie i zobaczysz ją we własnym lustrze rzeczywistości.

Lepiej wcześniej zacznij się budzić. Oczywiście nadal go kochaj, ale z miłością zacznij od siebie, potem obejmie cały Wszechświat.

*Nigdy nie wiemy co jest dla nas i dla kogo szczęśliwym trafem, być może fakt, że żona zostanie opuszczona, sprawi, że wejdzie na znacznie szczęśliwszą linię życia, niż lepienie pierogów dla gostka, który pochlipuje, że innej nie spotkał wcześniej. Ale tutaj wszystko zależy od zamiaru wewnętrznego żony, a więc nie ma powodu, żeby rozkminiać teraz jej nowe życie.

Konkludując, że konkluduję… i chciałabym poznać spojrzenie kogoś z boku, z dystansu…

Gdy naprawdę czegoś chcesz i potrafisz nie piętrzyć potencjałów z tego powodu, po prostu sobie to weźmiesz, bo transcendentny system ma wszystkiego dla Ciebie po uszy.

Możesz z nim być, możesz z nim nie być, ale niech to doświadczenie będzie okazją do pogodnego porządkowania chaosu, do radosnego obniżania entropii, do wprowadzenia równowagi. Do pozbywania się strachu, jednocześnie rozkwitania miłości do siebie i każdej świadomości.

Kochaj też tamtego męża, tym bardziej, że mężczyźni rzeczywiście mają bardziej pod górkę. Niech się następnym razem zaloguje do gry jako żona, tak mu poradź.

Życzę Tobie i wszystkim w te Święta, oraz generalnie w tej inkarnacji, i w każdym innym wcieleniu, jakże pogodnego, pozbawionego poczucia winy, uśmiechu Wojaka Szwejka, albo Forresta Gumpa.

z miłością

(Visited 6 718 times, 1 visits today)
44- 44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Domiii 18 grudnia 2018 o 12:46

    Pepsi, jak się z Tobą skontaktować w sprawie współpracy??

    1. Pepsi Eliot 18 grudnia 2018 o 13:59

      otwórz zakładkę na pasku górnym współpraca i napisz

      1. Domiii 18 grudnia 2018 o 18:46

        Sęk w tym, że już jakiś czas temu poszła do Ciebie wiadomość w tej sprawie i nie mamy odpowiedzi. No chyba, że trzeba długo czekać to poczekamy 🙂

        1. Pepsi Eliot 18 grudnia 2018 o 19:17

          tak mam długą kolejkę, a tutaj zawsze ktoś jeszcze może skorzystać

          1. Domiii 18 grudnia 2018 o 20:25

            Nie wiem jak ktoś jeszcze mógłby na tym skorzystać. Chodzi o sprzedaż Twoich suplementów 🙂

          2. Pepsi Eliot 18 grudnia 2018 o 21:33

            Aaa 🙂 kiedy napisałaś?

          3. Domiii 19 grudnia 2018 o 06:29

            Około dwóch tygodni temu. Nie ja tylko moja przyjaciółka, ona ma sklep. Ja tylko pomagam się z Tb skontaktować 😉

          4. Pepsi Eliot 19 grudnia 2018 o 07:22

            nie ja się tym zajmuję, ale po wysłaniu zapytania na „współpraca” w zakładce na pasku górnym zwykle udaje się wszystkim kontaktować 🙂 ale może coś poszło nie tak, przepraszam

  2. Kabiusia 18 grudnia 2018 o 13:29

    „Niech się następnym razem zaloguje do gry jako żona, tak mu poradź.” <3 Uwielbiam

    1. Ola 18 grudnia 2018 o 17:55

      Ja też. 🙂

    2. Ola 18 grudnia 2018 o 18:11

      Jak dla mnie, ten wpis, to mistrzostwo świata. Odnoszę go jakoś analogicznie do wielu innych aspektów życia, a nie tylko do spraw związków damsko-męskich. A propos, jestem za byciem sam na sam ze sobą. Mężczyzna to dla mnie „przeszkadzacz”. Taki pogląd na chwilę obecną.

      1. Kabiusia 18 grudnia 2018 o 20:31

        Ja po tylu „związkach” (każdy był potrzebny), trafiłam wreszcie na kogoś czystego jak dziecko. Wiele mnie uczy, uwielbiam obserwować jego proste reakcje, są takie szczere. Nie ma w tym skrępowania i programów. Przy nim kontrastowo dostrzegam reakcje programowe mojego ego i pracuje sobie z tym. Uściski.

  3. zielona 18 grudnia 2018 o 14:06

    Pepsi, to jest oczywiście bardzo logiczne ze cokolwiek robimy musimy być w tym świadomie jednak zawsze zastanawiam się co z tymi którzy robią złe krzywdzące rzeczy i nie mają poczucia winy. Oni doświadczają idą dalej i nie dotykają ich kary bo nie widzą w swoim zachowaniu nic złego jeśli jednak społecznie czyn jest zły jak to się ma do reszty ogółu?

    1. Pepsi Eliot 18 grudnia 2018 o 15:10

      tak, nie dotykają, tyle, że może w następnym logowaniu dostaną łatwiejszą drogę do przerobienia

  4. Margo 18 grudnia 2018 o 16:10

    Przepiękne, tak bardzo dziękuję!!!

  5. Eli 18 grudnia 2018 o 20:40

    Moim.zdaniem, poki nie jestes calkiem.dobrze przebudzona, romans z takim co szanuje zone, to.bedzie bolesna nauka…jazda bez trzymanki…ufam, ze dasz.rade…ale szukanie milosci od kogos to czesto po prostu rozczarowanie.

    1. Ola 18 grudnia 2018 o 23:04

      Dokładnie: „szukanie miłości od kogoś….” Odkąd mój Anioł Stróż przerzucił mnie z linii życia moich związków na inną, jest mi o niego lepiej w życiu. 🙂 Od tego ma się Anioła Stróża, nie? 🙂 Jest za co dziękować. I czego się uczyć. 🙂 Do tej pory nie wiem, czy aby na pewno umiem kochać samą siebie. 😉
      Ale fajnie mieć takie dylematy, lubię to. 🙂 I fajnie nie mieć już tych wzlotów, upadków (i tak w kółko) – w relacjach damsko – męskich. Haha, może łatwo mówić, bo już dzieci (no upragnione) są na świecie (pewne typy ludzi tak mają, że ich chcą). Pewnie gdyby ich nie było, to ciągle byłyby te wzloty i upadki i związki. A tak, luzik.

    2. Eli 19 grudnia 2018 o 11:46

      Jeszcze jedno do autorki komcia…jeslibys naprawde kochala siebie itd. ominelabys linie zycia z zonatym w tle. Nie pojawilby sie. Pojawilby jeszcze lepsiejszy…czyli bez balastu i rozkminek….czyli bez rodzinnej zony. Ale Ty sie cieszysz, ze w ogole ktos cos do Ciebie, do Ciebie tej po przejsciach. Pisze tez z mojego doswiadczenia, z ktorego.nie skorzystasz. Wahadla nie dadza Ci grac bez poczucia winy. Juz bylas na fb jak szpieg, niepewna swego….

      1. Carrie 19 grudnia 2018 o 18:56

        Eli
        daj żyć sobie po swojemu i innym po inszemu
        <3

        1. Eli 19 grudnia 2018 o 19:58

          No przeciez…pisze, ze nie skorzysta…bo.po co…

          1. Carrie 19 grudnia 2018 o 22:14

            zajmując stanowisko „po stronie” zawsze wystawiasz się na capnięcie przez wahadło…

  6. jot 18 grudnia 2018 o 21:45

    🙂 Dobrze napisane!

  7. Paulina 19 grudnia 2018 o 02:37

    Pepsi słucham sobie różnych rzeczy oglądam sobie różne rzeczy, też o ludziach i prawda ze jest ta równowaga ona istnieje co nie ? Te siły równoważące o których mówisz jakby inaczej działają niż wyobrażenia ale to nic , chodzi mi o takie prozaiczne rzeczy jak to ze ten co zadał ból nie ważne na jakim level on się nauczy ? Ten co zaznał ból , taki czy siaki on się nauczy ? Mam dużo różnych pytań i właściwie ciagle płacze , sama jestem szczęśliwa mam sporo pieniędzy mam zdrowe dziecko kochanego chłopaka spełniam się bo posiadam zauważalny talent , wdzięczna za to co mam , ale niezmiennie płacze nad „losem” innych , nad kurwa związanym zamarzniętym psem przy budzie , nad każdym jakoś doświadczonym niemiło , nawet nad tymi co od dawna czują względny spokój bo nie żyją , wzruszam się po pare razy w ciągu dnia , niejako sama sobie dając powody do wzruszenia ale przexiez mówisz ze nie ma przypadków , wiec trafiam na nie chcąc nie chcąc . Temat który mnie boli w tej chwili uwiera bardzo mocno Pepsi i czuje ten ból w środku i nie pisalabym gdybym no nie wiem po prostu nie wiem czy to jest do końca normalne … wiec ten temat który mnie aktualnie frapuje w chuj to ze człowiek sprawia cierpnienie drugiemu , mówię o konkretnym cierpieniu które danego gościa tyka do trzewii nie chwilowemu smutku czy plotce czy jakieś śmieci , nie rozumiem jak można komuś zeobic przykrość a pisząc to łzy mi się leja po twarzy , mój syn 4 lata ostatnio w rozmowie z kimś tam napomknął mama często się wzrusza , i ok ja bym to zaakceptowała tak jak często mówisz o tym ale ja czuje ten ból tych ludzi tych zdarzeń i wiesz co ? Czuje wtedy ze to musi byc tylko maleńka część tego co oni tak naprawdę czyli / czują i dopiero becze bo czuje ten fizyczny ból i i mi to przeszkadza , czuje pod sercem dyskomfort, czy mnie rozumiesz

    1. Pepsi Eliot 19 grudnia 2018 o 07:33

      rozumiem, ale to jest oznaką lęku, bo gdybyś mogła przejąć na siebie ten ból, on by Ci krzywdy nie zrobił, bo to też jedna z dróg do oświecenia, ale Ty nie możesz go przejąć, więc nie odczuwaj tego. Na razie po prostu akceptuj, śmiej się z siebie, rozpraszaj te ogromne potencjały, które kumulujesz. Kochaj cały świat, wszystkie istoty, troszcz się, ale beznamiętnie.

  8. bursztynek 19 grudnia 2018 o 03:14

    „i chciałabym poznać spojrzenie kogoś z boku, z dystansu”
    …….wow, typowa historia, niewinna „uczciwa i prawa” „rozwalaczka malzenstwa”,
    kochaniutka jesli jestes taka uczciwa, to zostaw faceta poniewaz ma zone……
    taaakk „nic wiecej tylko dlugie rozmowy” – od czegos trzeba zaczac, prawda?
    wchodzisz w brudnych buciorach w czyjes zycie, w czyjes malzenstwo
    i jeszcze biedaczka ma kryzys………niesamowite !!!!!
    zastanawialas sie jaki kryzys bedzie miala zona ??????????

    1. Pepsi Eliot 19 grudnia 2018 o 07:28

      Bursztynek obudź się Kochana, ta gra tak nie działa, a tak w ogóle patrząc z punktu widzenia matrixa, to nie ona składała śluby. Ty myślisz, że to jest tylko jej projekcja?Ze jak ona odejdzie, to tamtem związek będzie idealny?

      1. bursztynek 19 grudnia 2018 o 19:16

        tak , oczywiscie nie ona skladala sluby
        a jednak prawa i uczciwa wbija sie w malzenstwo
        dlaczego nie szuka wolnego faceta, kawalera, wdowca, rozwodnika….?
        jeszcze obserwuje facebooka zony…….no prosze……..
        no tak, usprawiedliwieniem jest to ze „dzieci odchowane”………

        1. Eli 19 grudnia 2018 o 20:40

          W tym embaras czemu nie wolnyw stanal na jej drodze…tu tkwi odpowiedz …a nie w moralnosci matrixowej.

        2. Niki 19 grudnia 2018 o 21:36

          „dlaczego nie szuka wolnego faceta, kawalera, wdowca, rozwodnika….?”
          hmmmm… kawaler zestrachany i zestresowany, wdowiec smutny po stracie, rozwodnik wściekły, agresywny. Po co miałaby ich szukać, jako osoba promieniejąca szczęściem rezonuje właśnie z tamtym, też szczęśliwym, z jakiegoś powodu szczęśliwym. Odnaleźli się, działają na tej samej częstotliwości. Nieszczęśliwi się nie odnajdą. I nieistotne co będzie dalej, nie ma co wróżyć cudzego życia, najważniejsze jest to czym żyją teraz, być może nawet pozostaną właśnie na tym (szczęśliwym) etapie.

          1. Maggi 20 grudnia 2018 o 07:51

            czemu zakladasz ze wolni faceci sa „zestrachany i zestresowany, smutny po stracie, wściekły, agresywny „????
            a zonaty to pewnie taki szczesliwy zuczek , taki szczesliwy ze ze szczescia szuka cos na boku ….
            kobietki nie robmy sobie tego nawzajem , szanujmy same siebie i wszystkich dookola

          2. Pepsi Eliot 20 grudnia 2018 o 09:06

            Maggi mówisz zgodnie z własnym przekonaniem, czyli programem

        3. Carrie 19 grudnia 2018 o 22:11

          Bursztynek
          chciałabyś, żeby jedyne co do Ciebie czuje facet to zobowiązanie wynikajace z zaobrączkowania wieki temu? really?

          1. bursztynek 19 grudnia 2018 o 23:11

            nie, oczywiscie ze nie
            tylko najpierw powinien skonczyc jeden zwiazek/malzenstwo i
            potem wchodzic w drugi
            a nie na dwa fronty, zdradzajac

          2. bursztynek 19 grudnia 2018 o 23:13

            tak niech pozostana na tym szczesliwym etapie
            az pan zdradzajacy nie zacznie rezonowac z inna szczesliwa pania:)

  9. Intelia 19 grudnia 2018 o 11:30

    44, dziękuję, że odpowiedziałaś, że pochyliłaś się nad moim pytaniem i potrafiłaś to tak ładnie wyłożyć w poście 🙂 dziękuję też komentującym za ich spojrzenie, love :*

    1. Pepsi Eliot 19 grudnia 2018 o 12:16

      love2

  10. Laurencin 19 grudnia 2018 o 13:28

    Jej. Tak bardzo trafiłaś tekstem w mój czas, znowu.
    Poznałam go przypadkiem (hihi, nie ma takich rzeczy) i teraz ciągle się przecinamy.
    Znamy się, wcale się nie znając. Rozumiemy na jakimś niecodziennym poziomie.
    On ma dziewczynę. I gdzieś głęboko było mi trochę głupio z tym, że wcale mi głupio nie jest cieszyć się spotkaniem jego wiedząc że nie jest sam.
    Biorę go jak czyste doświadczenie, widzę w nim dużo siebie. I tak, może fajnie byłoby mieć przy sobie na codzień kogoś takiego, może to trochę nie ten czas, może kiedyś. Może zostanie to taką relacją do oglądania siebie. Co się nie stanie, świetnie jest patrzeć na kogoś i dużo rozumieć.

    1. wicherek 25 grudnia 2018 o 21:38

      a ja jestem właśnie taką dziewczyną chłopaka, który poznał kogoś ‚przypadkiem’ i rozmawia, kłamie że nigdy się z nią nie spotkał….boli, bardzo…. to tchórz, ja zresztą też, ale życie pętli się czy chcemy, czy nie…. zależności, korzyści, wygoda, strach, ot ż y c i e …

  11. Paulina87 19 grudnia 2018 o 15:07

    Czy jest sens przyznawać się do błędu , do pomyłki? Nie myślę o takim bez emocji przyznania się do błędu, czy stwierdzenia faktu ale od razu nadawania epitetów typu „sierota”, „ofiara” ktoś z mojego bliskiego otoczenia doświadczył porażki na płaszczyźnie zawodowej i ja słysząc teksty : ale jestem sierotą, ale jestem ofiarą bla bla bla
    zareagowałam, że nie powinien tak mówić bo tylko kreuje siebie na ofiarę, ale usłyszałam że nie można oszukiwać i skakać skoro faktycznie ten błąd się popełniło , ok to rozumiem ..
    ale gdzie jest ten balans? pomiędzy robieniem z siebie ofiary a po prostu nie zakłamywaniem rzeczywistości ?

    1. Emanuela Urtica 19 grudnia 2018 o 15:49

      Inaczej jest zaakceptować błąd, powiedzieć sobie „okej, zawaliłam, stało się”, wyciągnąć z tego lekcję i uznać, że skoro takie doświadczenie Cię spotkało, to z czegoś wynikło, miało coś na celu i może być stopniem do wzrostu, a inaczej jest obwiniać się albo wybielać.
      Czym innym jest przyjmowanie doświadczeń takimi jakimi są, analizowanie ich i pójście dalej, a czym innym takie przepychanki z ego.
      Mówienie o sobie, że jest się sierotą czy ofiarą wynika z czegoś zupełnie innego niż akceptacja i przyznanie się do błędu. To albo oczekiwanie od otoczenia, że ktoś powie „no coś Ty, to nie Twoja wina” albo wynik nadmiernego poczucia winy albo próba oswojenia problemu, pokazania swojej słabości i sygnał z gatunku „proszę mi współczuć” lub „patrzcie, przynajmniej przyznaję się do błędu”. Nie ma to nic wspólnego z zaakceptowaniem tego co się stało i pójściem dalej. To beznadziejne, egotyczne ocenianie i to samego siebie.

      Tak jak napisałaś, słowa kreują rzeczywistość i dlatego oceniać powinno się tylko wówczas kiedy jest to w jakiś sposób potrzebne do funkcjonowania (np. oceną niezbędną jest „ta roślina jest trująca” ale oceniamy czasem bardziej przyziemne zjawiska i tak też proste stwierdzenie „to mi się nie podoba” jest ok, bo stwierdza stan rzeczy, a „to jest do dupy, brzydkie i frajerskie, bo mi się nie podoba” nie jest ok, bo jest podszyte ego mówiącego).

  12. Zuza 19 grudnia 2018 o 17:58

    Pepsi, przyznaję, ze teraz się trochę pogubiłam. Na insta napisałaś latem taki tekst: „Dlatego odradzam Ci „rozbijanie” cudzych matrixowych małżeństw, gdyż facet, który zostawił swoją żonę, zostawi również Ciebie. Chyba, że jest starcem, wtedy rządzą inne prawa”.
    Czy te słowa i powyższa odpowiedź na komentarz nie są sprzeczne? Od wczoraj rozmyślam o tym.
    Pozdrawiam i dziękuję za to, co robisz 🙂

    1. Pepsi Eliot 19 grudnia 2018 o 20:01

      A co ma piernik do wiatraka, teraz nie rozmawiamy o tym, że on ją zostawi. Jakby mnie o to zapytała, to bym jej powiedziała to co myślę, o facetach i laskach, które raz już odeszły.Każdy następny raz jest łatwiejszy. Podobnie jak samobójcy, wielokrotnie właśnie w ten sposób wylogowują się z gry. To nie jest dobre dla nikogo.

      1. Zuza 19 grudnia 2018 o 20:19

        Ok. Już mam jasność w temacie😚

  13. Tenblogspadanalebiszyje 21 grudnia 2018 o 10:25

    Mogę wiedzieć dlaczego faceci wg ciebie mają trudniej w życiu? Bo więcej razy strzelają sobie w łeb – to wg ciebie jest argument? A podasz jakieś inne argumenty czy to jest ten ‚as’ w rękawie?

    1. Pepsi Eliot 21 grudnia 2018 o 14:57

      nie podam, dopóki się nie uspokoisz

  14. Gabi Orchita 22 grudnia 2018 o 00:48

    Dziękuję za życzenia Pepsi.

    Jestem w PL pierwszy raz na święta od 11 lat.
    Mam focha na siostrę, że woli swoją psiolke ode mnie mimo, że finansowo ją wspieram ale tu ograniam co się dzieje. Ego szuka dramy 😉
    Ale unikam starej babci co jęczy i żali się na wszystko mimo udzielonej pomocy (regularnej) bo jakoś daje się wciągać w ten smutny monolog.
    Poza tym będzie matka na Xmas, co znęcała się nad nami fizycznie i psychicznie, zostawiła na pastwę losu 12 lat temu i nie wiem czy wyjść na spotkanie (let it go) czy iść z postawą defensywną (jak mogłaś).
    Takie dzieje.

    1. Pepsi Eliot 22 grudnia 2018 o 09:50

      Kompletnie nie wracaj do przeszłości, to już Ciebie nie dotyczy. Przeszłaś piękną i potrzebną drogę, i teraz jesteś bardziej niż kiedykolwiek byłaś. Jeśli Twoje ego jednak wyrwie Ci się spod kontroli i zacznie rządzić, olej, nie rób sobie wyrzutów. Doświadczaj, a raczej obserwuj sytuację jak widz. Staraj się nie oceniać, na nic nie licz, na żadną wdzięczność. Wzruszaj się ich niezrozumieniem. Żyją w takich samych lękach, a nic jeszcze nie kumają, Ty już trochę wiesz co jest grane. Rozumiesz co się dzieje z Tobą. Zrozumienie jest piękne, można coś zadziałać, a większość ludzi jest obok tematu, nie mogą sobie pomóc. Podczas pisania tego posta Sylwia doznała strumienia, natchnienia, przeczytaj, może się przydać na święta https://www.pepsieliot.com/3-kroki-do-przebudzenia-i-zostania-swiadomym-obserwatorem-gry-zwanej-matrix/

    2. Renata 27 grudnia 2018 o 15:13

      Gabi jak poszło? Byłaś obserwatorem? 🙂

      1. Gabi Orchita 27 grudnia 2018 o 21:49

        W dużej mierze, gdy zaczynało ściskać w klatce piersiowej od dzikich myśli to przypominałam sobie, że to co mnie męczy nie ma znaczenia bo jest tylko moją projekcją.
        Pomogło ❤️ choć ego dalej swoje 😉
        Dzięki za zapytanie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *