Jakbyś nie chciała chorować naprawdę, to co byś w tym celu zrobiła? - Pepsi Eliot
logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
70 639 393
446 online
29 487 VIPy
Reklama

 

WITAMINA D3 W PROTOKOLE Z K2 TiB
DO SSANIA !!!

NIEZBĘDNE DLA ZDROWIA
UKŁADU ODPORNOŚCIOWEGO

 

 

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Jakbyś nie chciała chorować naprawdę, to co byś w tym celu zrobiła?

    Czyli jak wykorzystać prawo zachowania energii?

    Prawo zachowania energii najlepiej ilustruje przysłowie, że z próżnego dzbana nawet Salomon nie naleje.

    No i że nawet w Paryżu też nie zrobią z owsa ryżu.

    Pewne plemię Indiańskie o nieprzeciętnych zdolnościach, a właściwie właściwościach: kompletnego braku lęku wysokości zostało zaanektowane przez amerykańską wojskowość do określonych celów strategicznych. Aby wpasować Indian w wojskowe standardy skrócono im włosy do przepisowej dla armii długości. Z pewnością krótszej niż 33 cm, który to dystans w odniesieniu do włosa (donoszą niektórzy mistycy) pozwala jak za pomocą radarów, najlepiej kontaktować się z Wszechświatem. Indianie wraz z obciętymi włosami stracili zdolność do łażenia bez trzymanki po linowych kładkach przerzuconych pomiędzy drapaczami chmur.

    Ta historia przypomniała mi się w związku z powątpiewaniem, czy głównym powodem jaki zmusza Cię do codziennych działań w kwestii diety i aktywności fizycznej jest fakt, że nie chcesz zachorować? Czy inne względy, jak modna szczupłość, powodzenie, gęstsze włosy, brak krost, czy coś w tym kształcie, nie byłyby dla Ciebie bardziej inspirującym bodźcem do codziennych reżimów diety i ćwiczeń?

    Naprawdę nie rezonujesz z chorobą, nie rezonujesz ze służbą zdrowia w ogóle? Wibrujesz wyżej niż iniekcja, lekarstwa od farmaceuty i od pana dochtore? Na hasło hospitalizacja nie dajesz pozytywnego odzewu? Ono Ciebie nie dotyczy, bo na Twojej głowie od zawsze rosną długie włosy, dzięki czemu nie rezonujesz z matrixem?

    TU ZNAJDZIESZ JAK SPALANIE TŁUSZCZU, TO TYLKO Z BIKINI BURN TiB

    Jesteś naprawdę całkiem wporzo gwiezdne dziecko?

    Gdyby były dowody, że ilość zgromadzonej tkanki tłuszczowej i jej lokalizacja nie mają żadnego wpływu na Twoje zdrowie, nie zdecydowałabyś się na szukanie trudniejszych dla siebie dróg i pozostałabyś przy tradycyjnej wegańskiej, jakże tuczącej i przereklamowanej kuchni?

    Pełnej makaronów sojowych i gryczanych, kromek chleba z babką płesznik zwanych zdrowymi kanapkami, kolorowych sosów na oliwie, czy kokosie, smażonych warzyw, kalafioren w panierze, brokułów pod beszamelem na jogurcie kozim, chipsów z batatów, koszernego grilla warzywnego, oraz chrupiących z wierzchu, miękkich w środku sojowych pasztecików i co tam jeszcze można sobie wymyślić dla podniebienia głaskania?

    Odrazu Ci powiem, że to nie jest dobry trend. Że stracisz na tej diecie umiejętność wspinania się drabinką linową na K2, czy coś wysokiego w Peru.

    Jednak Ty dobrze wiesz, że są choroby związane tylko z  tłuszczem zgromadzonym w nieodpowiednim miejscu, czyli w pasie i na klatce piersiowej. I dobrym trendem będzie (przy pomocy odpowiedniego odżywiania i treningu) kontrolować jego narastanie.

    Masa mięśniowa (ta sucha, nieprzerośnięta tłuszczem) podobnie jak długie włosy Indianina (i nie tylko), usprawnia, ale przede wszystkim wzmacnia kościec i przyspiesza spalanie tłuszczu. Po raz setny przemawiasz do żony, albo panny:
    –  Panno, czy żono nie bój się mięśni!

    Tłuszcz spalany jest w komórkach mięśniowych, czyli takich mikro elektrowniach. Gdy nie masz mięśni, bo na przykład pozbyłaś się ich przy pomocy nierozumnych diet opartych na długotrwałym niedojadaniu, głodówkach, to pozbyłaś się przede wszystkim tkanki mięśniowej i nie masz gdzie teraz spalać tłuszczu. I na tym właśnie polega efekt jojo. Jesz coraz mniej i mniej, a i tak procesy metabolizmu zachodzą coraz wolniej.

    Charlotte Gerson córka twórcy słynnej terapii dr. Gersona, zdecydowała się w wieku około 40. lat odstąpić od płacenia składek na fundusz zdrowotny. Po pierwsze stwierdziła, że jeżeli zachoruje i tak nie podda się konwencjonalnemu leczeniu, a po drugie była pewna, że dieta, którą preferuje nie pozwoli jej zachorować. Gersonówna dałaby sobie obciąć mały palec, że organizm, który jest dobrze odżywiony posiada samo-uzdrawiające właściwości Obecnie Charlotte z absolutnie młodzieńczym błyskiem w oku dobija do 100. zapewne ciesząc się z kasy zaoszczędzonej na niepłaceniu składek.

    Oszczędzanie jest formą krakania i skąpstwa w matrixie, zatrzymywania energii i pewnie Charlotta przełożyła składki na inną kreację. Ale to oczywiście nie Twoja  sprawa.

    W Polsce nie ma możliwości, żeby przedsiębiorca odmówił płacenia składek ZUS. Ubezpieczenie zdrowotne jest obowiązkowe i to jest niezła kiła. Pomijając ten fakt, zastanów się czy jakbyś miała taką możliwość, to czy miałabyś odwagę/wiarę/pewność i zdecydowałabyś się na krok Charlotty? Niby kiła, ale to przecież asekuracja, pseudo, ale jednak jakieś bezpieczeństwo. Wciąż szukasz przecież bezpieczeństwa na zewnątrz siebie?

    Na jakim jesteś etapie oświecenia wiesz tylko Ty. Gdy gadasz, że życie nie jest bezpieczne, ja nie jestem bezpieczna. Ciągle potrzebujesz bezpieczeństwa, matrix medyczny staje się Twoim drugim domem, chcesz  państwa „opiekuńczego”, flag, podziałów, bezpieczeństwa, „sprawiedliwości”, żeby zabrać „im” (złodziejom) i może dać tym co śpią snem sprawiedliwego?

    Jest to niestety etap świadomości, który można nazwać głębokim snem na jawie (i we śnie, gdyż we śnie masz takie same przekonania).

    Całkowicie odciąć się od „bezpłatnej” oferty służby zdrowia? Powiedzmy sobie szczerze, nie „bezpłatnej” i nie „służby zdrowia”, tylko „służby chorobie”. Niestety są jeszcze nieszczęśliwe wypadki i wtedy ubezpieczenie może się ewentualnie do czegoś przydać.

    Ale po co wybiegać w przeszłość? Charlota owszem, złamała kość miednicy co z pewnością rąbnęło ją po kieszeni, ale czymże są pieniądze? Energią życiową, a tylko w matrixie zamieniają się w koszmarny strach.

    Być może tak jak niechęć do dochtore, nie lubisz również stosowania na sobie prewencyjnie żadnych niekonwencjonalnych technik, typu podgrzewanie, opukiwanie, szczypanie, nakłuwanie szpilkami, zamaczanie, uciskanie pałeczką (zakończoną kulką) w dłoń. Chociaż to ostatnie może nawet w ostateczności tak, ale jednak nie, zdecydowanie nie.

    Ewentualnie klasyczny dopuszczasz uciskowy, odmładzający, limfatyczny masaż twarzy, wymyślony prze Guerlain. To wszystko. Medycyna chińska, też Cię trochę przeraża, choć mniej, ale i tak nie chcesz modnych kuracji z  historycznymi naleciałościami. To nie dla Ciebie.

    Każdy może być Buddystą i cieszyć się z poznania tej idei, bez względu na to, czy wierzy, czy też nie wierzy w Boga. Tak czy inaczej śpiewanie mantr, powtarzanie odgłosów kosmosu „ommmmmm”, wyciszanie dialogu w głowie, czyli ego jest z pewnością drogą do wewnętrznej harmonii, nawet z pewną nutą zażenowania ckliwością owych czynności.

    Gdybyś faktycznie nie chciała chorować, ani ciałem, ani umysłem wejdziesz na drogę świadomości. Nawet gdybyś miała palić się ze wstydu, mówiąc kolejne TAK. Ego jest jak modna modelka wymyślona przez współczesnego projektanta, ma się nie uśmiechać na wybiegu. Modeling jest na NIE, jest zaprzeczeniem przebudzenia. Im ktoś jest bardziej modelką, tym bardziej jest pogrążony we śnie NIE. 

    Jeżeli faktycznie nie chcesz chorować, nawet gdy tylko boisz się chorować, będziesz zmuszona wystąpić z klanu modelingu, zejść z rampy wybiegu, zacząć się uśmiechać i mówić TAK. A odżywienie Twoje go ciała będzie naturalną konsekwencją przepływu energii zdrowia i akceptacji tego co jest. Choroba to jest stan na NIE. Choroba to jest modeling, reptilia, hollywood, tydzień mody w Paryżu, to jest Mediolan, Warszawka i Krakówek. To są złote szpilki Poznanianki.  Zdrowie, to jest środowisko Rabczan usiadło na tapczan, to Toskania, to stepy akermańskie, to brak jupiterów i jedno wielkie TAK. To Bieszczady bez telewizora.

    Słowo na „E”: energia

    Najlepszym wykładnikiem zdrowia jest energia

    Prawo zachowania energii najlepiej ilustruje przysłowie, że z próżnego dzbana nawet Salomon nie naleje.

    Jak wiadomo nie skonstruowano jeszcze perpetuum mobile. Poziom energii, którą możesz użyć, z której możesz czerpać, w idealnej sytuacji jest równy energii jakiej dostarczysz swojemu organizmowi.

    Wiadomo, że po drodze będą występowały różne straty związane z niedoskonałością systemu. Ale generalnie im więcej energii potrafisz yyy … oddać, tym bardziej masz sprawny organizm i co najważniejsze zdrowy.

    Przy założeniu, że ciało będzie prawidłowo zasilane w energię, czyli dostanie pokarm dla duszy, dla umysłu i dla ciała sensu stricte, czyli najbardziej dla niego pożądane (tutaj będzie ogromna polemika?) yyy … węglowodany z cukrów prostych zawartych w surowych owocach.

    Dlatego tak ważne jest, żebyś nie komplikowała pożywienia, bo takie potrawy będą trudniej trawione i zabiorą większą energię niż pozwolą Ci z niej korzystać.

    Najlepszym źródłem energii bezsprzecznie są węglowodany. A najszybszym, węglowodany proste!

    Po tłuszcz i białko jako źródło energii organizm sięga w ostateczności i też wcześniej musi je przerobić na yyy … cukry proste. Gdy doprowadzasz do sytuacji, że ciało sięga po białko jako źródło energii, to właśnie wtedy występuje wielokrotnie wspominana na tym blogu: ketoza. Ketoza w ostateczności może nawet doprowadzić do śpiączki cukrzycowej. Można mieć napady senności podczas yyy … biegu na bieżni. Do tego właśnie może prowadzić dieta niskowęglowodanowa przy treningu cardio i nie tylko.

    Dużo tych „yyy … ” tutaj, gdyż mówienie o niepopularnych na blogach felczerów sprawach, jak witarianizm 811, zgoła frutarianizm jest formą proszenia się o strzał z liścia w pysk.

    Dochodzę teraz do sedna nawijki: 

    A więc energia, czyli aż niechorowanie

    Nie, że jakaś chorobliwa nadpobudliwość ruchowa, nie ADHD (w rzeczywistości nie choroba, tylko brak magnezu), ale zwykła energia napędzająca do codziennych zmagań z mówieniem TAK.

    A niekiedy (jakbyś  tylko zechciała) zezwalająca na przenoszenie gór, zatrzymywanie wiatru, czy robienie Iron Mana rok po roku.

    Gdy jesteś zdrowa powinnaś mieć energię, bez względu na to czy masz 3 lata, czy 103

    Co jest z tą energią? Dlaczego musisz pić kawę o 16, czy rano, gdy skowronki wstają? Dlaczego stale musisz się pobudzać, skoro istnieje sposób niemyślenia i odżywiania, który pozwala wykrzesać dużą energię? Bycie w trakcie przebudzenia, picie wody i jedzenie żywego pokarmu. Oto całe aj waj.

    Zwierzęta też różnią się między sobą temperamentem/osobowością w ramach jednego gatunku, ale wszystkie zdrowe zwierzęta mają energię życiową

    Gdy jej nie mają, to znaczy, że zachorowały …

    Ale obniżony poziom energii jest częstym zjawiskiem wśród wszystkich grup wiekowych. Są apatyczne dzieci, snująca się jak fetor po gaciach młodzież i dorośli szczególnie rano niepotrafiący egzystować bez kawy i innych pobudzaczy.

    Niektórzy mówią, że są sowami, inni że skowronkami. Okazuje się, że nie ma żadnych sów, wszyscy jesteśmy skowronkami. Mamy budzić się wcześnie i odpowiednio wcześnie chodzić spać, aby sen mógł dla nas być prawdziwą regeneracją i odrodzeniem codziennym. To Ty sama, swoim niehigienicznym życiem poprzestawiałaś sobie w głowie. Ale Twoje ciało woła, prosi i błaga o prawidłowy rytm biologiczny.

    Auuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!

    Okazuje się, że przez większość życia ludziom brakuje energii, tylko z tego powodu, że śpią, to raz, a dwa, że jedzą za mało zdrowych węglowodanów prostych. Każdy kto był w ketozie, bo unikał węglowodanów jak ognia (aby nie przytyć?) wie jak bardzo jest to niemiłe uczucie. Nie jest to też zdrowe.

    Jeżeli w końcu zdecydujesz się na jedzenie dużej ilości surowych owoców i weźmiesz mniejszą niż w zwykłym życiu ilość tłuszczu, bo nie przekraczającą 10% doświadczysz potężnego wzrostu energii.Twój trening będzie nie tylko mniej męczący, ale zaczniesz mieć prawdziwe postępy. Twoje ciało będzie lepiej nawilżone od środka i to wodą strukturalną. 
    Szybciej też będzie się regenerowało to ciało.

    To się nie stanie od razu, ale konsekwentnie, niespodziewanie i niepostrzeżenie. Najpierw okaże się w jakim Twoje ciało jest stanie i czy w ogóle na ten moment może przyjąć taki pokarm? Następnie ciało musi zostać wyleczone. Następnie będzie mogło cieszyć się pokarmem wysokoenergetycznym.

    Ale najszybciej zareaguje Twoje ego.

    W wyniku diety 811 znacznie zwiększysz poziom energii. Wysoce energetyczne jedzenie, czyli paliwo odwdzięcza się uprzejmie i kulturalnie wzrostem energii i możliwości treningowych. Lepszy trening skutkuje wzrostem zadowolenia i tajemniczo magicznemu performance ” tu i teraz”.

    Bycie w „tu i teraz” wraz z rozpierającą energią uświadamia Ci, że działasz, że jesteś w drodze, że dokonałaś słusznego wyboru ruszenia ze skrzyżowania.

    Oto przepis na energię i redukcję tkanki tłuszczowej z tułowia:

    TU ZNAJDZIESZ 100% ORGANIC 4 GREENS This is BIO idealny
    do
     KURACJI 4 SZKLANEK, która oczyszcza wątrobę,
    usuwa pasożyty, odtruwa inne organy jak nerki,
    przy okazji dotleniając
    ciało.

    Zaczynasz jeść 811, z mocną przewagą surowego organicznego pokarmu roślinnego, dużo bio owoców i bo zielonych warzyw. Codziennie oczyszczasz się terapią 4 szklanek. Nie przekraczasz 10% tłuszczu w diecie.

    Robisz te badania: lista podstawowych badań, które pomogą Ci ruszyć ze skrzyżowania i pomagasz ciału odpowiednią suplemnetacją.

    Zaczynasz trening od zera:

    Niech to będzie 5 rytuałów tybetańskich i bieganie.

    Bieganie, pierwszy miesiąc w klubie:

    Kupujesz karnet na paczkę z bieżnią. Wchodzisz na bieżnię. Nastawiasz na 7,5 km/h i idziesz 40 minut na pochyleniu 2. Ostatnia minuta biegniesz 9 km/h, a jak dasz radę 3 ostatnie minuty biegniesz na 9km/h, cały czas na nachyleniu bieżni 2.

    Bieganie, pierwszy miesiąc w terenie:

    Bierzesz rower i jedziesz fajną trasą pieszo rowerową 2 i pół kilometra przed siebie na liczniku.

    Następnego dnia w dobrych do biegania naturalnego butach idziesz szybko przed siebie, lub truchtasz. Po około 20. minutach powinnaś zrobić 2,5 km i wracasz. Ostatnie 3 minuty bieg na własnego maksa, na ten moment. Jakby co, zmniejsz prędkość, ale nie skracaj z długości treningu.

    Codziennie jesz duuuuuużo surowych węglowodanów i kończysz jedzenie najpóźniej o 17. Zachęcam więc do przerywanego postu.

    Po czym nie chorujesz, bo nie chcesz

    Widzisz jakie to proste?

    PS

    Włosy trzymaj w długości nie krótszej niż 33 cm

    owoc & love:)

    (Visited 8 076 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Aneta D Falkiewicz 18 lutego 2018 o 15:46

      A ja przymierzam się właśnie do pisania o pseudoweganizmie! Nie wyprzedzaj mnie Pepsi 🙂 ale mam inne grono czytelników i tak i tak napiszę. co do tej energii, wiadomo, że racja. I też nie od razu, ino metodą odpadania. A włosy jak liczyć? Od cebulki? Bo mi rosną zarąbiste <3

      1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 18:13

        ja o tym piszę 6 lat 🙂

        1. Aneta D Falkiewicz 18 lutego 2018 o 18:14

          wierz mi, że błąkam się po Twoim blogu od pół roku, ale o tym, że ten weganizm zmiotłaś w jednym akapicie – pierwszy raz widzę 🙂

          1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 18:20

            dziesiątki wpisów, od tego zaczęłam przygodę z witarianizmem, pewnie wiele już wywalonych bo to nudne, nie kręci już mnie taka krytyka, każdy robi to co lubi,nie oceniam, tutaj bardziej się śmieję się 🙂

    2. Malgosia 18 lutego 2018 o 16:44

      Ale ta pani chyba z anoreksja , to nie Gersonowna? ( stare zdjęcie może jej). Właśnie czytam książkę o diecie Gersona autorstwa Jego córki we współpracy.
      No tak bym nie chciała wyglądać jak ta pani wyżej, gdyby mnie ten rak dopadł przy leczeniu dieta Gorsona.

      1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 18:11

        przecież to Angelina

        1. mamamagda 18 lutego 2018 o 21:02

          OMG!!! Angelina? Chyba po photoShopi? Przecież ona nie jest jak śmiertelnie koścista…

          1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 21:08

            dżizas przecież to nie jest zdjęcie.

          2. Bursztynek 18 lutego 2018 o 23:00

            heheheheheh

        2. Milkman 22 lutego 2018 o 10:27

          Angelina nie ma juz piersi. To musi byc stary rysunek… 😉

          1. grzegorzadam 25 lutego 2018 o 17:59

            Jesteś pewna? 😉

            1. Milkman 25 lutego 2018 o 23:18

              Masz rację… oczywiście, ze nie jestem pewna. Oo!

    3. Radek 18 lutego 2018 o 17:31

      Ja polecam taki rytm 3 miesiące praca fizyczna w przerwach Książka film serial pełne zdrowe lenistwo potem 3 miesiące wolnego rower plaża spacer wycieczki i lenistwo po tym znów 3 i tak dalej odżywianie dostosowane rano szklanki potem koktajl oczywiście suplementy zupy warzywa owoce czasem cos innego veganski obiad t co do ćwiczeń to nie 🙂 rower plaża spacer wystarczay a i wioślarz stacjonarny samopoczucie czad energii moc

    4. Anna 18 lutego 2018 o 17:54

      Pepsi, a czy w czasie karmienia piersią 811 też jest optymalną dietą tylko z większą ilością kalorii czy wskazane są modyfikacje proporcji? Czy suplementować się czymś więcej niż polecasz zazwyczaj?

      1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 18:07

        to jest zawsze dieta wysokokaloryczna, suplementacja taka jak zawsze

        1. Matka Minimalistka 18 lutego 2018 o 18:47

          Zaiste, 10 bananów na śniadanie z kupą zielska robi wrażenie na każdym niewtajemniczonym 😀 A post 16 godzin też wskazany przy karmieniu piersią?

          1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 21:11

            dziwne, że masz jakąś nadwagę karmiąc, każde karmienie to kilkaset kalorii na minusie

            1. Matka Minimalistka 18 lutego 2018 o 21:31

              Nie mam problemu z nadwagą – bliska mi osoba ma. Ja po ciąży z czwartym dzieckiem ważę nieco wiecej niż wyjściowo, ale co nie skarmię to wybiegam więc to nie problem. Bardziej mnie zastanawia czy jesteśmy dożywieni oboje (ja i dziecko). O post pytam ponieważ dobrze się z nim czuję (ostatni posiłek 17 a sniadanie 9) ale jednak w międzyczasie jak zauważyłaś tracę mnóstwo kalorii na dokarmianie ssaka i zastanawiam się czy powinnam je zatem uzupełniać 🙂

            2. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 21:33

              wtedy byś chudła

            3. Matka Minimalistka 18 lutego 2018 o 21:40

              Wtedy to znaczy poszcząc? Wydawało mi się z wcześniejszych Twoich postów, że ogólnie zalegasz post codzienny nie tylko przy odchudzaniu.

            4. Pepsi Eliot 19 lutego 2018 o 10:24

              przede wszystkim dla trzymania wagi, post przerywany bardzo odchudza, a jak wydłużasz okno z jedzeniem to już nie jest post przerywany 🙂

    5. Carrie 18 lutego 2018 o 18:54

      Pepsi,
      a ja wlaśnie obcięlam wlosy. Bo mama skonczyla chemioterapie, a ja się rozsypalam. Nagle puscilo. I trzeba się bylo od tego odciac. I mam baranka na glowie, bo jka mowilam zapatrzylam się na wlosy Noemi i chcialam miec krecone. To mam. Ale spoko, teraz zapuszczam 🙂

      1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 21:10

        ja nie obcinam 🙂

      2. Maja 19 lutego 2018 o 11:35

        Też obcięłam 40 cm i oddałam na perukę dla dzieci po chemii, może komuś sprawią przyjemność a mi szybko odrosną 🙂

    6. Mary Poppins 18 lutego 2018 o 19:19

      No to teraz dam moim wlosom rosnac,chociaz tak sie lubie w krotkich 🙂
      Lovciam xx

    7. karol 18 lutego 2018 o 20:30

      pepsi powiedz proszę co to znaczy ? ”
      Gdy doprowadzasz do sytuacji, że ciało sięga po białko jako źródło energii, to właśnie wtedy występuje wielokrotnie wspominana na tym blogu: ketoza. Ketoza w ostateczności może nawet doprowadzić do śpiączki cukrzycowej.”

      1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 20:46

        ogromny spadek cukru, mogą pojawić się omdlenia, senność nie do opanowania

    8. adamm 18 lutego 2018 o 21:23

      „Włosy trzymaj w długości nie krótszej niż 33 cm” … ponieważ?

      1. Pepsi Eliot 18 lutego 2018 o 21:35

        stracisz pewne umiejętności

    9. giwonka 18 lutego 2018 o 21:35

      Cudne: „nie chorujesz, bo nie chcesz” 👏🏻❤️💪🏻

    10. Aśka 18 lutego 2018 o 21:43

      Kochana Pepsi. Mam niskie ciśnienie, średnio 110/60, ale czasami niższe. W tej sytuacji często jestem senna i zmęczona. Poradź proszę, co robić?

      1. Pepsi Eliot 19 lutego 2018 o 10:23

        biegaj, ciesz się, bo to ciśnienie do sportu idealne. Oczywiście zbadaj nadnercza, serce, szczególnie jeśli to pojawiło się nagle.

      2. grzegorzadam 19 lutego 2018 o 19:41

        Zrób sobie kurację niacyną i H2o2.
        Pamiętać trzeba o magnezie i D3.

    11. Weronika23 19 lutego 2018 o 00:55

      Pepsi a co zrobić gdy włosy ( prawdopodobnie po wkładce hormonalnej) są bardzo rzadkie, suche i nagle zaczęły się kręcić? Bardzo chciałabym mieć znów ładne, długie, takie ‚ciężkie’ włosy a nie takie suche piórka . Jakieś metody?

      1. Pepsi Eliot 19 lutego 2018 o 10:07

        usuń wkładkę i zastosuj moją terapię 4 szklanek, oczywiście miej jasność jaki masz poziom 25(OH)D i żelaza/ferrytyny

    12. Klaudia 19 lutego 2018 o 00:58

      Fu rocznikowo wychodzi mi 26. No i faceta nie ma bo by wyjsc na piwo czy w tereny rozpuszczonego stada samców to… czasu brakuje:(

    13. Keyt 19 lutego 2018 o 01:25

      A to ciekawostka z tymi włosami, bo mi całe życie po drodze było z długimi i w momencie kiedy jednak skracałam coś zgrzytało. Szczęściem szybko odrastały. Od lat kilku trzymam swe włosie o długości okołotaliowej i czuję, że tak winno zostać. Teraz tylko mam potwierdzenie, że dobrze czułam.

      Pepsi, cudaśny wpis <3

      1. Pepsi Eliot 19 lutego 2018 o 10:02

        <3

    14. Gabi Orchita 19 lutego 2018 o 02:20

      Farbowanie może mieć negatywny wpływ na włosy? Chodzi mi o magiczny aspekt, bo że szkodzi to włosom to to wiadomo:)
      Rzadsze mycie włosów pomaga się moim zrgenerować po chemicznym bombardowaniu a z drugiej strony uwierzyłam (zasłyszawszy) że włosy kumulują emocje i warto je odciążać od nich poprzez codzienne mycie . Co sądzisz Peps?
      Pozdrawiam 🙂

      1. Pepsi Eliot 19 lutego 2018 o 10:01

        skądże szkodzi włosom, używam w 100% organicznych farb i rozjaśniaczy natulique niestety nie do użytku domowego), które nie tylko nie szkodzą, ale na szczęście pomagają włosom. Nie myję codziennie bo mam zdrową skórę głowy i jeszcze ładniejsze włosy w kolejne dni po.

    15. Okoń 19 lutego 2018 o 07:08

      Piękny wpis. Rezonuję z nim 🙂 ..Powiem o sobie. 25 lat wegetarianizmu-weganizmu, w między czasie nazbieranych i stosowanych wiele metod i technik dla zdrowia. Oczyszczanie wątroby,nerek, jelit, lewatywy, głodówki różne metody odrobaczania (akurat przydatne) cała masa kuracji, a to srebrem koloidalnym, a to citroseptem, ziołami , a nagrzewaniem też , kocem elektrycznym itd. Doszedłem do punktu że żeby wyleczyć siebie znanymi sobie metodami i zrobić je dobrze z odpowiednimi powtórkami , zabrakło by na to roku.
      I nagle grom z jasnego nieba -witarianizm, ciach i po wszystkich tych kuracjach, ciach i po wyrzutach sumienia że może nie tak się prowadzę. Mam to szczęście że od zawsze lubiłem owoce i marchewki wyrywane z babcinego ogródka z piaskiem w zębach bo obtarte tylko nacią.
      Na pewno nie jest to łatwa dieta i dużo musi rozegrać się w głowie. Ale dla mnie jest drogą której znam początek i bardzo ciekawi mnie co będzie dalej.

      1. Pepsi Eliot 19 lutego 2018 o 09:55

        <3

    16. Linus 19 lutego 2018 o 09:16

      ‚Oszczędzanie jest formą krakania i skąpstwa w matrixie, zatrzymywania energii „-sie wie, a szwicki szparuja(oszczedzaja) jak nie wiem co(zakrawa na chytrosc i skapstwo) a i tak db im sie wiedzie…..zatem jak to jest?
      ja zero oszczednosci(przez 24 lata niczego sie nie dorobilam(co poniektorzy twierdza ze przez porypany zwiazek z matka,dont know) ,kasiorka tez ledwo co sie trzyma)hmmmmm

      tera na szwickich tv kanalach jak sie przypadkiem gdzies natkne to maja bodaj 1 sza reklame by nie szparowac(oszczedzac)a inwestowac dla nich (czyt gorali)to krok milowy…..
      nie wiem czy kumam…..???

      ale post SUUPI
      scisk

      1. Pepsi Eliot 19 lutego 2018 o 09:49

        Posiadanie/gromadzenie pieniędzy na koncie i niekorzystanie z nich, nietworzenie przepływów, trzymanie ich na niby czarną godzinę nie jest kreacją. Jest to zwykłe skąpstwo energii, którą następni sukcesorzy po prostu (i najczęściej) roztrwonią, albo nadal będą gromadzić (to rzadziej).
        Żaden „porypany związek z matką”, ani nic z zewnątrz nie jest odpowiedzialne za nasze możliwości zmiany na poziomie duchowym, a co za tym idzie wibracyjnym. Do tego, aby dobrze zarabiać, czyli umiejętnie robić pieniądze, czyli przepływy nie trzeba być oświeconym, ani wibrować wysoko, bowiem każdy może się naładować energią, gdy tylko ruszy ze skrzyżowania. Czyli akceptacja, obmyślenie krótkie planu, może powielenie cudzej drogi i przede wszystkim ruszenie ze skrzyżowania. Każdy kto jest w drodze już jest w świetnej sytuacji.

    17. Pepsi Eliot 19 lutego 2018 o 10:06

      Przez całe życie mam takie samo spojrzenie na życie: życie jest zajebiste takie jakie jest teraz, dzisiaj, w tej chwili. Tak myślałam nawet wtedy, gdy jeszcze nie wiedziałam, że śpię. A co dopiero teraz.

    18. ewelajna 19 lutego 2018 o 14:00

      Pepsiku, a ja szukam i nie znajduję odpowiedzu na te włosy moje ( dłuższe niż 33cm 😁)… Wypadaja w ilosci za dużej, są wszędzie… Instruktor fitness od lat 13( jak nie poćwiczę na sali, to dołożę w domu), {nigdy podczas pracy nie brałam żadnego białka, ani supli}, od 4 lat biegam (2-3×w tyg), od grudnia kuracja 4 szklanek, G&F codziennie, albo 2×dziennie, B complex codziennie, co 2-3dzień chlorella, albo spirulina, od 2 tyg cynk i selen. W pazdzierniku wid D na poziomie 30, od tamtej pory suplementacja. Mięso jem tylko tam, gdzie nie chce robić cyrku…, strączki, warzywa, szejki weglowodanowe, zielsko, jajka gotowane, kawa… , bardzo od czasu do czas słodkie z wlasnego piekarnika, od stycznia post przerywany. Poki co… bez zmian… Co poprawić, co robić…?

      1. Pepsi Eliot 19 lutego 2018 o 14:33

        zbadaj TSH, pozostałe hormony tarczycy,i przeciwciała tarczycowe, B12, kwas foliowy, żelazo i ferrytynę, 25(OH)D, z wynikami zgłoś się do mnie

        1. ewelajna 5 marca 2018 o 20:34

          Pepsinko, zbadane. FT3 2,68pg/ml, FT4 1,02 ng/ml, anty-TPO 17,12 IU/ml, anty-TG 118,80 IU/ml, B12 557,50 pg/ml, kw.foliowy12,39 ng/ml, żelazo 158,4 µg/dl, ferrytyna36,68 µg/l, 259OH)D 31,2. A no i do kompletu mam 40 lat. TSH widzę, że nie zbadane… Dopiszę…

          1. Pepsi Eliot 5 marca 2018 o 21:11

            Jak się czujesz Ewe?

            1. ewelajna 5 marca 2018 o 21:59

              Dobrze. Naprawdę dobrze choć… jedyna dziwna sprawa to od 2 miesięcy mam dziwne bóle śródstopia, tak dziwne… , że sama nie wiem jak to nawet opisać. Myślałam, że to od butów startówek (no…, nie wiedziałam, że to startówki, a mają cienką część śródstopną i biegało mi się w nich wyśmienicie), bo ból pojawił się po prostu podczas któregoś biegu. Odpoczęłam wtedy jakieś 1,5 tyg, ale podczas biegu ból powrócił. Później podczas któregoś z następnych biegów bolało tak bardzo, że ledwo dobiegałam, a wtedy ból przeszedł. W połowie wczorajszego biegania wrócił…, choć nie biegałam znów półtora tygodnia….. Kupiłam właśnie sezam i będę go brać. Sama nie potrafię powiedzieć czy to ból kości, czy stawów… Do tego on zostaje ze mną na później, czyli… po prostu jest podczas chodzenia… Biegam już nawet w specjalnych gumowych ortezach na śródstopie, ale ale one nic nie zmieniają, nie pomagają. Może ten sezam będzie pomocny… Już czasem mam takie myśli, że może skończy się to moje bieganie… Ech… oby nie i oby sezam dał radę

            2. Pepsi Eliot 5 marca 2018 o 22:05

              kontuzja, ptrzeciążenie

            3. ewelajna 5 marca 2018 o 22:11

              No tak…, biorę pod uwagę to przeciążenie, ale ale później tyyyyle odpoczynku… Może to się naprawi. Martwią mnie jednak te włosy… Są nawet tam, gdzie mnie jeszcze nie było… Poza tym to żelazo takie wysokie, a ferrytyna niska… Hormony tarczycowe też wysoko… Co Ty tam, Kochana, widzisz…?

            4. ewelajna 10 marca 2018 o 14:52

              Pepsi, dodaję badania, ktoŕych nie było ( pozostałe wyżej):
              ferrytyna 36,68 (13,00-150,00)
              TSH 3,930 (0,270-4,200)
              Czy Ty, Kochana, coś z tego wyczytasz ?
              Jest gdzieś przyczyna…?
              Pamiętam, że kiedyś też miałaś ten problem ( bo już dinozaur na tym blogu 😄).

            5. Pepsi Eliot 10 marca 2018 o 15:16

              niedoczynność

    19. mamuka 19 lutego 2018 o 14:14

      z tymi włosami to naprawdę można się rozbawić 🙂 Jeżeli będzie w Tobie strach że po ścięciu włosów coś stracisz: moc, połączenie..co tam sobie wymyślisz- to już się zapętliłaś, jeszcze nie zyskałaś świadomości a już straciłaś 🙂 Wszystkie dzieci kryształowe, indygo, wszyscy przebudzeni, świadomi, wszyscy czarodzieje _miejcie takie włosy jak Wam wygodnie, jak Wam się podoba, no chyba, że bawimy się w coś na tym planie, np. w czary pt – długość włosa Twoim połączeniem.. 🙂 Długa droga przed Nami 🙂

      1. Pepsi Eliot 19 lutego 2018 o 14:31

        jasne że się bawimy

    20. zibi 19 lutego 2018 o 14:29

      No mi coś nie po drodze z długim włosem, ale brodę już miewałem dziesięciocentymetrową 😉 Po pewnym czasie jednak z ulgą ja ścinałem. Moim zdaniem, nic na siłę. Nie ma co się męczyć jak każdego dnia czuje się że to nie to. Najlepiej czuję się „na Skawińskiego” 😀

    21. zia 19 lutego 2018 o 19:15

      Niedawno zaczęłam ‚zabawę’ z medycyną chińską. Akupunktura, akupresura do tego joga. Byłam w szoku jak bardzo to na mnie wpłynęło. I to jaki detox przeżyłam na początku. Polecam 🙂

    22. Carrie 20 lutego 2018 o 15:25

      Chwalę się 🙂
      Prawie rok temu zatrzymanie okresu, cos na jajniku natychmiastowe wyniki, na szczęście marker tylko 17 i decyzja o hormonach. Spanikowalam, wzięłam, okres wrócil. W styczniu znowu to samo zatrzymanie okresu świadomie nie poszlam do lekarza nie chciałam znowu łykać wiec… 2 tygodnie okladow z oleju rycynowego i poooszlo.
      P.S. Suplementacja cały czas wedle mego zrozumienia z postów (niekoniecznie do mnie adreoswanych Pepsi&GrzegorzaAdama

      1. Pepsi Eliot 20 lutego 2018 o 15:33

        <3

      2. grzegorzadam 20 lutego 2018 o 17:10

        2 tygodnie okladow z oleju rycynowego i poooszlo.”

        Skonsultuj kiedyś ze specjalistą od hormonów 😉

        1. Carrie 20 lutego 2018 o 21:55

          Co to to nie.
          Mam pecha do leczenia hormonalnego, opisywalam jak mialam Hashimoto? Dawka taka ze spalam 20 g, a 4 ziewalam. Po 3 miesiacach rzuciłam w choinke hormony. Hashimoto samo zrozumialo ze trzeba odejsc 🙂 I tak nie wraca ponad 20 lat. Moj ginekolog wie i sie dziwi, bo jego zdaniem jestem wybitnie ginekologicznie predysponowana do hormonow. Ale madry facet z wielkim sercem i tkai jak ja spiaco-budzacy sie ewidentnie szanuje moja wole 🙂 i sie dziwi dalej ze nie mam tego wszystkiego co pharma dla mnie przewidziala z racji niebrania. W tamtym roku zrobil mieszanke o jak najmniejszej dawce i stwierdzil ze po miesiacu nie zadziala, zadzialalo. Powieddzialam mu, ze ja naprawde nie lubie hormoow i nie ma opcji zebym je znowu brala. Dotrzymalam słowa 🙂
          Zrobie sobie usg sprawdzające
          Na razie zrobilam mamie oklad rycynowy i chyba ja przekonalam do probowania takiej metody- ma kaszaka na glowie ktory urosl po chemii.Opcja pharmy wyciac, Zobaczymy 🙂

          1. grzegorzadam 21 lutego 2018 o 01:01

            ma kaszaka na glowie ktory urosl po chemii.”

            Smaruj jodem:

            ”Z rozdziału: Przezskórne metody walki z rakiem piersi
            Jeśli wykorzystamy jod w postaci mgiełki aerozolowej i zaaplikujemy go bezpośrednio
            na błonę śluzową pochwy, w ciągu 5 minut substancja ulegnie wchłonięciu i wywoła obniżenie napięcia piersi;
            równocześnie nastąpi rozluźnienie i stopień drażliwości mięśni jelitowych (!)

            Dr Simoncini stwierdza, że
            ”każdy nowotworowy guz skóry można usunąć całkowicie przy pomocy 7 % roztworu jodu;
            powierzchnię zmienioną należy pędzlować raz dziennie, pamiętając o wielokrotnym (10-20 razy)
            pociągnięciu pędzelka.
            Gdy po pewnym czasie zaobserwujemy pojawienie się skorupowatego strupa, nie należy go zrywać ani
            traktować niczym innym jak tylko wspomnianym roztworem jodu.
            Strup musi odpaść sam – po czym cykl terapeutyczny należy powtórzyć jeszcze 2 razy.
            Po trzykrotnym odpadnięciu strupa pacjenta należy uważać za wyleczonego.

            W przypadku aplikowania jodu na skórę piersi należy pamiętać, że środek ten może wywołać podrażnienia
            ze względu na żrący charakter, jednak miejmy na uwadze przede wszystkim ogromną korzyść w postaci wysycenia tkanek piersi tą substancją mineralną.
            Jednak dr Simoncini nigdy nie przekonał się do alternatywnej możliwości dostarczenia jodu w postaci dawek ustnych – i to tak wysokich, że są one w stanie poradzić sobie z nowotworem i towarzyszącymi mu infekcjami.

            W momencie, gdy jod aplikowany na skórę wyschnie, należy delikatnie miejscowo wsmarować maść kannabinoidową, która wchłania się do ustroju i działa przeciwrakowo.

            Ja sam używam balsamu z oleju konopnego.
            W moim przypadku wykazał się swoją skuteczno.ścią, uwalniając mnie z grzybicy stóp- od lat nie mogłem poradzić sobie z grzybiczą zmianą między palcami. Maść tę stosowłem też u moich dzieci. (…)”

            1. Tola 21 lutego 2018 o 21:48

              Grzegorzuadamie może taka maść konopna pomogłaby mojemu synowi, lat 15 od 4 lat ciągle coś mu się pojawia na skórze drobne czerwone plamki głównie stopy, kiedyś bardzo swędzące teraz nie , ma też brodawki pod palcami noi ten nieszczęsny trądzik, czy mógłby stosować maść kannabinoidową? chyba byłoby to lepsze niż maść sterydowa typu Tokovit ,która super działa ,ale po zaprzestaniu smarowania coś znowu wyłazi

            2. Tola 21 lutego 2018 o 21:51

              rany co ja piszę jaki tokovit przecież to Wit.E chodziło mi o travocort , za dużo juz dziś się naczytałam chyba mam mętlik w głowie, ale dziękuję Pepsi za kolejne bardzo ciekawe wpisy, uwielbiam

          2. Klaudia 21 lutego 2018 o 01:42

            Carrie prosze napisz jasniej, o co chodzi olej rycunowy a hashi – jak to stosować?

            Po drugie…Co oprocz tego stosujesz w swoim zyciu ze obchodzisz sie bez hormonow?
            Jestem również bez nich ale ostatnio sie porozwalalo i hashi wrocilo…

            moze cos zle robie albo Ty coś stosujesz lepszego?

            1. Carrie 21 lutego 2018 o 13:11

              Klaudia,
              hashi pozbylam się 20 lat temu. Właściwie to …chyba modlitwą. Powiedzialam Górze, że mam dosć hormonów i żeby cos z tym zrobiła cokolwiek bo ja nie dam rady. Zadziałało. Nigdy nie wrocilo.
              Olej rycynowy stosowalam przy zatrzymaniu okresu, mialam już raz rok temu zatrzymany, wtedy wzielam hormony. Jak się znowu zatrzymał, nie chciałam iść do gina więc przykladałam olej. I zadziało.

              GrzegorzAdam,
              dzieki, o rycynie na kaszaki mówi Barbara Kazana , jej filmik o 3 olejach na YT

    23. ja 20 lutego 2018 o 18:19

      a propos okresu, też go nie mam od kilku miesięcy. Duży stres, nie jadłam odpowiedniej ilości kalorii, do tego treningi (hiit’y, bieganie itp) i post przerywany i zniknął sobie po prostu.. teraz wyluzowałam, zaczęłam więcej jeść, z treningow tylko joga i bieganie, ale może są jakies wspomagacze (zioła np) na to żeby organizmowi trochę pomóc? byłabym wdzięczna za pomoc

    Dodaj komentarz