Jak będąc niesprawiedliwą, pozbędziesz się nałogu obżarstwa?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Jak będąc niesprawiedliwą, pozbędziesz się nałogu obżarstwa?

Dodano: 4
je je
je je
Nałogi się mnożą zamiast odpadać, a jedyne „zerowanie” ma miejsce wtedy gdy wcinam tony słodyczy. Zamiast zdrowieć, choruję jeszcze bardziej.
Jestem zagubiona i nie wiem jak sie w tym wszystkim odnaleźć. Niby wiem o czym mówisz, ale do tej mojej bani nic nie dociera i sobie nie radzę. Jednego dnia wszystko jest logiczne i takie oczywiste, a innego dnia mam wrażenie, ze ktoś nabija mnie w butelkę i jest coraz gorzej.

Przez moment wszystko wydawało sie proste, zaczęłam lepiej jeść, kupiłam kilka tibowych supli, przeczytałam książkę a nawet zaczęłam maszerować (30 kg na plusie nie pozwala biegać), ale coś poszło nie tak i z każdym dniem jest gorzej.

Widzę to, ale im bardziej walczę, tym jest gorzej. Pepsi, pisałaś, żeby się na pewien czas pogodzić z tym jak jest i samo odpadnie, ale ja czuję że zaraz utonę. Na własne życzenie niszczę sobie życie i to świadomie. Po prostu przegrywam i mam ochotę się poddać.

Jedne myślą, że mają jeszcze czas, inne, że już go nie mają i muszą się pogodzić z Wenerą, w końcu Nietzsche nie był głupi. Myślenie popularne na klatkowskiej, w windzie, u lekarza, w biurze, w kolejce, w swojej głowie, wszędzie to słyszysz. Praktycznie mało kto rozumie, że gra we własnej grze. Że w tę grę gra się teraz, chociaż skutki będą potem.

Kobiety boją się starzenia wcześniej i bardziej, biorą prozac na rozweselenie, tłamsząc strach i smutek. Komu by się chciało pracować ze zrozumieniem sytuacji, uczyć się gry i przechodzić z klasy do klasy? To tak jak z reklamą telewizyjną, nie odmawiaj sobie, najedz się do woli pieczeni i kotleta, popij kompotem z tortem, a potem weź hepacośtam, hurra w sprzedaży odręcznej, i z balonem przeżyjesz.

Pojawiając się na Ziemi jako kobieta, otrzymasz specjalne programy, INNE

Żeby Twoja świadomość jak najwolniej ewoluowała, żebyś nie rozumiała swojej intuicji, bo to Źródło, (czy jak wolisz Bóg) w Tobie. Umysł kobiet przez wieki chroniony przed wiedzą, rozwojem intelektualnym, poszukał obejść i teraz jest zupełnie inny niż umysł pozostałych uczestników gry.

Do tego w połowie pasjonującego doktoratu, nagle zapragniesz mieć dzieci, i będzie to bardzo silny atawizm, ponieważ natura w ten sposób zachęca kobiety, jak wszystkie samice do wykonania ekstremalnie trudnego zadania. A robimy to perfekcyjnie. Znika lenistwo, gnuśność, potrafimy się całkowicie poświęcić tej idei.

Z uwagi na możliwości rozrodcze wydaje się, że nie jesteśmy potrzebne tutaj zbyt długo, a jednak żyjemy dłużej niż samce. Koncepcji tłumaczenia tego zjawiska jest wiele, w tym taka, że miałyśmy rodzić więcej dzieci, niż robimy to współcześnie. To nie moja koncepcja.

Ta gra ma swoje naturalne prawa Bionta, to instynkt, atawizm i rzecz większość z nas dopadnie. Pokłonimy się naturze, i oddamy z radością, większą czy mniejszą, działanie, koncentrację, konsekwencję i uwagę rodzeniu i odchowaniu potomstwa. Nauczymy się niebywałej cierpliwości i wytrwałości, czytania z twarzy i fusów, przerobimy wszystkie klasy, stwarzając herosa oddania.

Jednak instynkt, to nie intuicja, dobrze, bo masz teraz, jakbyś chciała, kupę czasu na twórcze życie w przezroczystości.

Wracasz więc do swojej sprawy, tej transcendentnej, celu ewolucji świadomości, ale co dziwne, zaczynasz zachowywać się, nie jak Bogini, istota o ogromnym zrozumieniu sedna, połączona ze Źródłem. Zachowujesz się, jakbyś nie była do tego zdolna.

Zamknięta na swoje możliwości z powodu programów, przekonań i niewiary. A najbardziej utwierdza Cię w tym brak działania i konsekwencji, nazwijmy to lenistwem, własny wampir energetyczny. Ciekawe dlaczego akurat kobietom tak trudno rzucić nałogi?

Za pieniądze można w grze wiele, ale Ty nie robisz dobrych przepływów, bo sądzisz, że to akurat dla Ciebie za trudne. Niewykonalne wręcz, tym bardziej, że przecież jesteś uczciwa. I padnie teraz szereg przykładów, jak to mąż kuzynki (ciekawe dlaczego nie ona) został z kontenerem koreańskich piór wiecznych, a stryj oszust, chińskie brzeszczoty spylił w Italii, jak wodę na pustyni. A pieniądze wiadomo, czakra wstydliwa, blisko seksu siedzi.

Sprawy nie są więc wyjaśnione, w zażenowaniu nazywa się pieniądze pieniążkami, i nigdy nie porusza się spraw seksu w domu, chyba, że przy rozwodzie, że był beznadziejny (seks, rozwód lepszy).

Jedne są grube, coraz więcej ich, inne chude, coraz więcej ich. Jedne jedzą znacznie więcej niż potrzebuje ich ciało, inne za mało, albo wciąż zwracają to, co zjadły. Jednym słowem są niesprawiedliwe dla ciała. Nie chcą pokłonić się w tej kwestii naturze, bo je strzyka w gnacie.

Jedni pracują za dużo i godzą się na zbyt małe wynagrodzenie. To znaczy, że są niesprawiedliwi dla siebie, a gdy jest odwrotnie, są niesprawiedliwi dla pracodawców. Chociaż to drugie jest zwykle postrzegane jako postawa cwanie właściwa.

Do rzeczy. Twoje ego niesprawiedliwie traktuje Twoje ciało. To oczywiście iluzja, ale Ty nie wiesz, że jesteś tutaj obserwatorem, i grasz swoim ciałem i ego. Możesz dowolnie tasować karty.

... Pepsi, pisałaś, żeby się na pewien czas pogodzić z tym jak jest i samo odpadnie...

Nie to napisałam. Żyjesz w niesprawiedliwości cielesnej i uważasz, że wystarczy pogodzić się z sytuacją, a wszystko co niesprawiedliwe dla ciała od Ciebie odpadnie, bo ja tak powiedziałam.

Powiem więc jeszcze raz.

Nałóg NIE ODPADNIE, gdy go NIE PUŚCISZ

Puszczenie nałogu zawsze poprzedza prawdę akceptacji tego co jest. Alkoholik nie ma szans na wyjście z alkoholizmu dopóki nie zgodzi się z faktem, że pije nałogowo..

Gdy na siłę starasz się pozbyć nałogu, nałóg za chwilę zamieni się w inny. Nie będziesz już jeść naleśników, ale zaczniesz drzeć faje, albo robić flaszki, albo nie wychodzić zaczniesz z siłowni, albo zaprzestaniesz jeść. Bulimiczki dobrze znają też Anę (anoreksja).

To tak, jakbyś na siłę chciała pozbyć się ego. Ego należy wziąć w umiejętne władanie, dać mu jakąś zabawkę, logiczną układankę, zająć czymś ego, nie wściekać się i nie negować. A samej w tym czasie starać się puścić nałóg. 21 dni potrzeba na zmianę nawyku.

Dobro nigdy w życiu nie zwycięża, bo dobra nie ma w walce. Gdy pojawia się jakakolwiek walka, oznacza to, że dobro zniknęło. Nie ma walki w słusznej sprawie, nie ma słusznych barykad, rebelii. To nie jest dobra droga, a raczej droga dobra.

Czy ja namawiam Cię do oziębłości seksualnej, oops, znieczulicy, braku empatii? Skądże znowu, w tej grze dzieje się różnie, czasami trzeba rzucić w trawę ewolucję świadomości, obniżając wibracje potężnym skokiem adrenaliny i przegryźć, krzywdzącemu słabszego, aortę. Krzywdzić mocnych też niegrzecznie, ale dadzą sobie radę bez Twoich trzonowców.

Lekarze głównego nurtu, ludziom chorym zalecają walkę, przeżyć, wyżywić się, przeżyć, wyżywić się, ale nie jest to uniwersalna droga. Działa moment poddania się sytuacji, bez rozpamiętywania pokrzywdzonego przez los: dlaczego ja?, albo wściekanie się na życie.

Następnie w tym stanie zgody dla teraz, należy obmyślić i zaaprobować plan naprawczy, który będzie rezonować z Tobą w tym momencie. Nie w strachu przed hospitalizacją odrzucać chemioterapię. Ale należy wejść jakość w stan wzorcowy, stan zero i poczuć, zobaczyć z jaką metodą leczenia rezonujesz.

To może być pytanie zadane własnej świadomości i zatopienie się w nicnierobieniu i niemyśleniu o niczym, a przynajmniej bez podążania za myślami, na 20 minut. Albo półgodzinny taniec, bieg powiązany z rwaniem się myśli, z niemyśleniem. W stanie bliskim zero otrzymasz odpowiedź od siebie samej, czyli od wyższego systemu świadomości, nazwijmy go Bogiem, z czym teraz rezonujesz naprawdę.



Z czym teraz rezonujesz? Dokąd zmierzasz? Gdzie jest Twój cel bliski i dalszy? Jaki masz plan na dzisiaj?

Gdybyś była świadoma, gdybyś rzeczywiście zaczęła się budzić, stałabyś się sprawiedliwa dla siebie. To pociąga za sobą sprawiedliwość dla wszystkich.

Kościec Twojego ciała narażonego na grawitację na planecie Ziemia, nie może w zdrowiu dźwigać 30 kilogramowej nadwagi.
W chorobie jak najbardziej tak.

Jesteś niesprawiedliwa dla swoich kości. Twoja wątroba i inne ważne narządy nie mogą być poprzerastane tłuszczem. Jesteś niesprawiedliwa dla swoich narządów wewnętrznych.

Twój nałóg jedzenia tłumi niechciane emocje, tak samo jak psychotrop. Dlatego masz poczucie (nie uczucie) zerowania. Ale stłumione emocje nie są wyzerowane, one są tylko stłamszone.

  • Boisz się, że jesteś gruba.
  • Boisz się, że przestałaś ćwiczysz.
  • Boisz się jeść cukierki, ale te narkotyki paradoksalnie tłamszą strach.
  • Boisz się wielu rzeczy.
Tłamsisz strach jedzeniem cukierków, jak prozakiem.

Ego jest synonimem niesprawiedliwości

Z tej mąki nie będzie chleba, chyba, że taki z hipermarketu. Twoje ego Tobą rządzi. Przez chwilę udało Ci się przejąć pałeczkę, ale wszystko wróciło do normy. Twoje ego kreuje bardzo smutny obraz niesprawiedliwego. Jezus uchodzi za sprawiedliwego. Na wiejskich oleodrukach znad tapczanów można ujrzeć Jezusa z promieniującym sprawiedliwością sercem. Budda uchodzi za sprawiedliwego.

Każda świadoma kobieta, gdy już złoży, albo świadomie pominie pokłon naturalnym instynktom, zapisuje się do szkoły sprawiedliwości.

Bądź sprawiedliwa dla siebie, to podwalina sprawiedliwości ogólnej. Wykorzystaj fakt, że jesteś w tym logowaniu inna, jak my wszystkie, połącz się ze swoją istotą.



Wiesz już wszystko, teraz od 1 do 7 ruszaj ze skrzyżowania

  1. 4 szklanki
  2. oddechy na 4
  3. marsze, potem marszobiegi
  4. codzienny post przerywany
  5. im więcej zjesz w oknie jedzeniowym, tym wcześniej zakończ jedzenie danego dnia
  6. okna z jedzeniem rano, wieczorem kontakt z własną istotą i popijanie zielonej, organicznej matcha
  7. jezd i będzie git

owocek

 4

Czytaj także