logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
72 746 507
150 online
29 892 VIPy
Reklama

 

W 100% ORGANICZNA
CHLORELLA This is BIO
CHRONI PRZED
… CHEMITRAILSAMI 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Kalafioryż. Zrób sobie ryż z kalafiora w 5 minut!

    Ryż, jeśli już, najlepiej żeby był organiczny, jak najmniej przetworzony i niewybielony chemicznie. Jakby go ktoś jeszcze zapakował w papierową torebkę, a nie plastikowy worek, to już w ogóle szaleństwo!

    Ryż, chociaż uważany jest za pokarm zdrowy, w nadmiarze może być szkodliwy. To czyste węglowodany, które tuczą i których nadmiar niekorzystnie wpływa na zdrowie. Do tego często zawiera arsen. Szczególnie ryż brązowy. I to nie tylko najtańszy ryż z supermarketu.

    Badano pod tym kątem także ekologiczny ryż. I on zawierał arsen. Badano  też ryż brązowy dla dzieci. Też zawierał arsen. Zwykle około 50% więcej niż dopuszczalna górna norma.

    Zjedzenie brązowego ryżu od czasu do czasu raczej nie stworzy poważniejszych problemów dla ciała. Jednak ciągłe jedzenie brązowego ryżu, żeby nie tyć, albo z jakichś innych niewyjaśnionych powodów, jak dostarczenie sobie błonnika prowadzi do bardzo niepożądanych skutków ubocznych.

    Nie tylko arsen

    Oprócz niebezpiecznego arsenu, brązowy ryż zawiera kwas fitynowy, który znajduje się w całym ziarnie. Jest to nierozpuszczalny związek, który zapobiega wchłanianiu ważnych składników odżywczych w tym oczywiście podstawowych minerałów.

    Jedzenie dużej ilości ryżu może uszkodzić układ pokarmowy. Raz, że kwas fitynowy sam z siebie przeszkadza we wchłanianiu niezbędnych witamin i składników mineralnych. A dwa, że niestrawiony błonnik mechanicznie uszkadza delikatne ścianki jelit, które stają się grubsze i z powodu tej bariery jeszcze gorzej wchłaniają substancje odżywcze.

    Tymczasem sama możesz zrobić roślinny, bogaty w rozpuszczalny błonnik, ryż.

    A raczej kalafioryż

    Zaopatrz się w kalafiora, najlepiej organicznego. Podziel go na różyczki i wykrój liście i kłącza ze środka – zostaw tylko kwiaty. Dokładnie umyj je i osusz. Następnie użyj ręcznej tarki, malaksera, blendera lub innego robota kuchennego aby rozdrobnić go do pożądanej konsystencji.

    Co możesz zrobić z kalafioryżem?

    Zjeść go na surowo.

    Ugotować go na parze lub w osolonej wodzie z dodatkiem oliwy przez około 3 – 5 minut (wówczas najbardziej przypomina ryż).

    Uprażyć go na patelni z odrobiną oliwy.

    Upiec w piekarniku.

    Nie żałuj przypraw!

    Możesz połączyć kalafior z pieprzem, kurkumą, chili, ziołami i czymkolwiek zechcesz! Podawaj go z ulubionymi warzywami, zupełnie tak, jakbyś używała klasycznego ryżu.

    Koniecznie podziel się wrażeniami!

    Źródło: 1

    uściski:)

    (Visited 4 614 times, 1 visits today)
    Emanuela Urtica pisarka, oldschoolowy hodowca roślin, podróżniczka, żyjąca w zgodzie z naturą, roślinożerna. Z misją dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Aneta D Falkiewicz 3 marca 2018 o 22:25

      Podzielę się na instagramie <3 jak zykle, co od Ciebie tu wyczytam :)) dzięki za natchnienie Emi, bo na sklepowy ryż generalnie krzywo patrzę, ale czasem kupuję ryż od pewnej hiszpańskiej, rodzinnej firmy – pakują w materiałki a smak iście ryżowy.

    2. Fila 3 marca 2018 o 22:56

      Lubię, robię! Polecam w wersji orientalnej jak sałatka tabbouleh, z dużą ilością kolendry, kuminu i cynamonu.

    3. srebro 3 marca 2018 o 23:08

      Poglądy autorki tekstu n/t fitynianów są przestarzałe. Badania wskazują na coś innego. Zresztą pisałam już o tym . Są w tym temacie konkretne badania. Fityniany są bardzo dla nas korzystne.

      1. Zielony 4 marca 2018 o 08:40

        A fityniany, tak jakby co, łatwo zredukować poprzez skiełkowanie ryżu lub nawet fermentację , pozostaje wtedy niewielka ilość lub naprawdę znikoma. Choć błonnik nierozpuszczalny jest sporym problemem. Sam z tego powodu jem tylko ryż biały( bio)

        A co do korzystnego działania fitynianów to ja nie byłbym taki pewny, nawet jeśli są pewne badania. Nie jesteśmy przecież gryzoniami lub ptakami jedzącymi nasiona traw( one jedzą je przecież na surowo, co dla nas byłoby niesmaczne i niemożliwe, my mamy gary i ogień), nawet zęby mamy do gryzienia owoców. Nie mamy na pewno żadnych enzymów rozkładających fityniany i raczej nie mogą być dla nas dobre. A w takich owocach ich ilości są żadne lub znikome( pamiętajmy, że jesteśmy ewolucyjnie owocożerni, pisała nawet o tym Pepsi), ale małe ilości dobrze przygotowanych zbóż, szczególnie pseudo na pewno nie zaszkodzą.

        1. Pepsi Eliot 4 marca 2018 o 09:00

          polać Zielonemu 🙂

        2. grzegorzadam 5 marca 2018 o 12:18

          ”nawet zęby mamy do gryzienia owoców”

          Czyżby?
          Układ trawienny mamy podobny do niedźwiedzia i kota oraz małpy.. 😉

          ”Ich argumentacja jest prosta: mózg wymaga nadzwyczajnych nakładów energii. Każdy gram tego organu zużywa więcej energii niż gram ciała. Dodatkowo, większe mózgi, zawierające więcej neuronów, pochłaniają więcej paliwa. Z typową dla nich dietą, na którą składa się surowe jedzenie, małpy człekokształtne nie mogą sobie pozwolić na wygospodarowanie energii na dodatkowe neurony. W tym celu musiałyby spędzać niewiarygodnie dużo czasu na poszukiwaniu jedzenia i żerowaniu. Małpy nie wyewoluują mózgów o rozmiarach zbliżonych do ludzkich, jeśli wciąż będą jadły jak na małpy przystało. Nie pozwala na to ich energetyczny budżet.
          Nasi przodkowie obeszli te ograniczenia z chwilą, gdy nauczyli się gotować. Ugotowany pokarm zawiera więcej kalorii niż ten surowy, łatwiej jest też go przeżuć i strawić. Ci wcześni szefowie kuchni mogli uzyskać więcej energii z posiłków, których spożywanie zajmowało im tyle samo czasu, co wcześniej. To z kolei dało możliwość napędzenia większej ilości neuronów i większego mózgu.”

    4. Gonzo 4 marca 2018 o 02:00

      Super, dzięki Emanuela. A tak przy okazji ryżu – dla tych, którzy jedzą czasami trochę gotowanego (piszę z perspektywy osoby na raw), polecam sushi z kaszą jaglaną (IMHO smaczniejsze od ryżu), u mnie wprawdzie tylko wchodzi w grę opcja vege, z surowymi warzywami, ale i tak pełen wypas. A ten ryż z kalafiora, to w końcu zrobię!

      1. grzegorzadam 5 marca 2018 o 12:20

        Jaglana powróciłą do mnie 😉
        Długo nie jadłem i samo wróciło.

        1. Gonzo 5 marca 2018 o 14:22

          U mnie też tak jest… 🙂 Dlugo jej nie jem, a potem „zaskakuję” i smakuje naprawdę super.. Łuszy się trzęsą 😉

          1. grzegorzadam 5 marca 2018 o 17:34

            Trzenso sie trzenso 🙂

    5. Wiskier 4 marca 2018 o 10:59

      Dlaczego Chińczyk albo Tybetańczyk żyje długo i relatywnie zdrowo choć wsuwa ryż naokrągło?

      1. Pepsi Eliot 4 marca 2018 o 15:20

        Nie żyją długo, ale mogliby, gdyby nie choroby biedy.

      2. Agatson 5 marca 2018 o 07:49

        Bo oni jedzą ryż na zimno, taki odstany. Pepsi pisała o tym.

        1. drefet 5 marca 2018 o 16:45

          ale kasza chyba nie musi”odstac”?

    6. drefet 4 marca 2018 o 11:07

      a co z kaszami np gryczana niepalona cos szkodliwego zawiera? albo quinoa? czy jaglanka?

      1. grzegorzadam 5 marca 2018 o 12:21

        Na pewno mnóstwo krzemu, selenu, magnezu 🙂

      2. grzegorzadam 5 marca 2018 o 12:23

        Jaglanka i wywary z niej jest doskonałym lekiem na nerki i nie tylko.

      3. drefet 5 marca 2018 o 16:42

        to ze sa super to wiem, pytam rraczej o ich minusy jak wiadomo nawet zdrwoy pokarm moze byc dla kogos niezdrowy…bo np zawiera cos tam …tak na marginesie po 15 dniach glodowki wlasnie z niej wychodze, kasza dopiero za kilka dni ale 🙂 juz niedlugo

        1. grzegorzadam 5 marca 2018 o 17:35

          Nie szukaj na siłę minusów, szukaj plusów i to tych dodatnich 😉

          1. drefet 6 marca 2018 o 08:28

            nie na sile…ale przeszlam juz tak dluga droge i tyle wyrzeczen cierpienia ze nie chce sobie zaszkodzic nieswiadomoscia

            1. grzegorzadam 6 marca 2018 o 08:53

              Jak kasza może zaszkodzić?
              Nie szukaj minusów na siłę.

            2. Aneta D Falkiewicz 6 marca 2018 o 09:44

              Może? Mi w analizie włosa zeszłym latem wyszła jaglana. Że sto procent nietolerancji. Tak samo wyszedł też imbir, czosnek, cytryna. Czy to ma coś wspólnego z przyswajalnością przez wątrobę?

            3. grzegorzadam 6 marca 2018 o 10:07

              Nie spotkałem się z tym 😉

            4. grzegorzadam 6 marca 2018 o 10:33

              szczerze?
              Ciekawa zagadka do rozwiązania.
              Miałbym co robić 😉

            5. Aneta D Falkiewicz 6 marca 2018 o 10:46

              Chyba powtórzę badanie włosa, ale gdzie indziej. Ciało zmieniło zdanie i samo pyta o imbir i czosnek. Wcześniej tego ‚nienawidziłam’. 🙂 Pewnie odtłuszczenie i odwłóknienie wątroby zrobiło swoje.

            6. grzegorzadam 6 marca 2018 o 13:17

              tak, to się zmienia, nawet nie pamiętam ile razy u mnie były takie zmienne
              ochoty dietetyczne.

            7. drefet 6 marca 2018 o 10:29

              saponiny w jaglace np wiem ze trzeba dlugo przeplukiwac…

        2. grzegorzadam 5 marca 2018 o 17:37

          ”Kasza superstar

          Zastanawiamy się, jak to było, że nasze prababki rodziły po dziesięcioro dzieci, 10 godzin chodziły w słońcu po polu z sierpem i żadna nie chorowała na żylaki, na hemoroidy, nie miała kłopotu z wylewem krwi do mózgu.

          A pradziadek nic nie wiedział o kłopotach z krążeniem w nogach i żadnego zawał nie powalił?
          Bo oni jedli często kaszę gryczaną, która dostarczała ogromnych ilości krzemu. Kasza gryczana posiada 60 proc krzemu, stąd nic chce jej zjeść żaden robaczek ani mysz polna.
          W byle jakich warunkach nie ulega zanieczyszczeniu – właśnie z powodu dużej ilości krzemu.
          Tego krzemu bardzo łatwo przyjmowanego i wchłanianego przez nasz organizm.

          W kaszy gryczanej są całe pokłady rutyny, od której zależą nasze arterie, wszystkie żyły, tętnice.
          Dlatego z kaszy gryczanej robią w tej chwili (Herbapol) tabletki wenescyn – przeciw żylakom, hemoroidom i innego rodzaju kłopotom krążeniowym.
          Na Zachodzie robią weneruton. Robią kropelki przeciw miażdżycy – rutison.
          Robią też rutinoscorbin zmieszany z dziką różą.”

    Dodaj komentarz