logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
77 296 183
283 online
30 561 VIPy
Reklama
    

TU SIĘ ODBYWA ODCHUDZANIE ŻONY ZA POMOCĄ SUPER SPALACZA TŁUSZCZU BIKINI BURN TiB

  

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Koniecznie potrzebuję kogoś, kto zapełni pustkę w moim życiu …

    Czyli kolejna osoba, którą boli istnienie.

    Cud istnienia jest największą radością. Bóg to życie, a ludzi boli istnienie tylko z jednego powodu, że nie rozumieją za wiele przez sen.

    Komć:

    Już od dawna czytam tego bloga i jest on mega dla mnie inspirujący. Mam ogólnie problem, zadaję sobie te pytania i potem jakby je odrzucam, bo nie potrafię na żadne z nich odpowiedzieć twierdząco. Z drugiej strony nie mogę znieść myśli, że wszystkie odpowiedzi są na nie … Nie umiem powiedzieć sobie, że najpierw muszę zacząć pracować nad sobą…

    Niektórzy mówią, że gdy się przestaje o czymś myśleć (np. o miłości, to to samo przychodzi), udaję więc sama przed sobą, że już o tym nie myślę, że jest mi to obojętne, a tak naprawdę cały czas kłębią się takie myśli w mojej głowie. Że kogoś potrzebuję, kogoś kto zapełni pustkę. Wydaje mi się, że gdyby ktoś by się teraz pojawił w moim życiu, to wszystko byłoby idealne.

    Jak odciąć się od tego wszystkiego, ruszyć z tego miejsca, bo czuję jakbym stała. Chcę coś zrobić ale nie potrafię.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ BIAŁKO SERWATKOWE 100% Izolat CFM bez cukru, tłuszczu i laktozy TiB (słodzona stewią) z dużą ilością glutaminy i wszystkimi aminokwasami egzogennymi, idealne białko do SPADANIA Z BRZUCHA


    Poczucie niedoborowości rozwala system. Nieustająco poszukujesz kwadratowych jaj, czyli niemożliwego, tak zwanego szczęścia poza sobą. Sądząc, że czegoś Ci brakuje. Szczególnie drugiego człowieka. Szczególnie knajpy z tą, a nie inną zupą.  Szczególnie takiej a nie innej pogody na dzień ślubu na dworze. Jesteś wciąż niepełna, nienasycona, niedobrana do pary.

    No i co mam Ci powiedzieć? Że niczego Ci nie brakuje do szczęścia, że nie potrzebujesz żadnego dopełnienia? Że masz już wszystko? Ale Ty odbierzesz to, jak bicie kotka przy pomocy młotka. Nie rezonujesz z tym. Potrzebujesz czegoś innego.

    Drzewo ma niską świadomość, maleńką, wie, że stanowi wspólny organizm z i innymi drzewami, i tak sobie trwa w tym wcieleniu, rosiewając szyszki. Zwierzę ma świadomość wyższą, instynktownie rozumie, że musi związać się seksualnie z innym zwierzęciem, aby wypełnić przymus rozmnożenia się. Potem pojawia się człowiek zmieszany z atawistycznym przymusem przetrwania i jednocześnie masą innych oczekiwań od życia. Tych egotycznych, ludzkich.

    Człowiek już nie umie cieszyć się z byle czego. To dziwne, gdyż na drodze ewolucji świadomości stoi wyżej niż zwierzę. Niekiedy nie, gdy chodzi o seks. Są ludzie jak knury, barany, czy koguty. Żyją dla częstej ejakulacji, co jest bliskie z ekscytacją przedmiotem, ale nie o tym dzisiaj rozmawiamy.

    Człowiek nie umie żyć, ponieważ nałożono mu programy strachliwego ego. Jego świadomość ewoluowała, ale defekowano mu do głowy reptiliańskim kałem, trucizną z e-colą, zawirusowano mu umysł, zepsuto mu dziecinną radość życia, skazano na poczucie niedoborowości, poczucie bycia nie tam, gdzie akurat jest, wybieganie w przyszłość, tarzanie się w przeszłości, czarnowidzenie, czy mitologizowanie, wszystko, aby nie zderzyć się z prawdą teraźniejszości.

    Dlatego tak się miotasz, podszywasz pod siebie samą, tęsknisz za zmyślonym szczęściem, gdyż nie rozumiesz. Gdy zrozumiesz, w jednej chwili pojmiesz, że spotkanie bratniej duszy w danym wcieleniu jest świetne, ale tak samo świetne jest jej niespotkanie. Bo szczęście nie jest uzależnione od nikogo i niczego spoza Ciebie.

    To gra. Bierzesz udział w grze. Jesteś uśpiona i chodzi o to, kiedy skumasz, że śpisz.

    Gdy odczuwasz pustkę, nikt jej nie będzie w stanie zapełnić oprócz Ciebie. Z drugiej strony szukanie wymówki, że to Reptile nam zryły berety, też nie prowadzi do akceptacji, radości i wzrastania.

    Dlaczego sądzisz, że zaakceptowanie tego co się z Tobą dzieje jest złe?

    … nie mogę znieść myśli, że wszystkie odpowiedzi są na nie …

    Dlaczego nie możesz znieść myśli że wszystkie odpowiedzi są na nie? Przypatrz się sobie jakby z zewnątrz, po czym zaakceptuj ten stan rzeczy z całym inwentarzem. Powiedz sobie, nie rozumiem. Dopóki nie przejdę tej drogi na poziomie zrozumienia, nic z tego nie będzie. Walka to kiła, rewolucja to tryper, ale wciąż sądzimy, że aby coś osiągnąć ze sobą, czy w życiu, trzeba walczyć, myśleć o tej barykadzie, wdrapywać się na nią.

    … udaję więc sama przed sobą, że już o tym nie myślę, że jest mi to obojętne, a tak naprawdę cały czas kłębią się takie myśli w mojej głowie …

    Jesteśmy tutaj po to, aby wzrastać, ale nie ma żadnego przymusu. Możesz nie wzrastać. Po prostu zatrzymasz się na dłużej w jednym miejscu, może nawet nastąpi regres. I co z tego?

    Zejdź z tematu i zajmij się własną ewolucją, ale przy okazji. Zacznij od ascezy. Gdy głowa jest opętana myślami, nie ma co jej tego zabraniać. Trzeba tylko wykrzesać z tej głowy odrobinę mądrości, źdźbło zrozumienia, wolne od wirusa kilka bajtów pamięci i wejść na drogę ascezy.

    Niekiedy niezbędne jest zejście z innych ludzi i wtopienie się w naturę. Niekiedy wystarczy wysoka sztuka, literatura. Z pewnością wielogodzinny, codzienny post. Nawadnianie ciała. Duża aktywność fizyczna, i pozbycie się elementu zespołu metabolicznego w postaci brzucha.

    Brzuch nie pozwala na dotarcie do siebie. Brzuch rozwala system zrozumienia. Ale nie obrażaj się na swój brzuch jakby co, po prostu zrób coś z nim.

    Nie neguj swojego ego, jest zewnętrzną częścią Ciebie, jednak dobrze byłoby prześwitywać też na zewnątrz od środka swoim zrozumieniem, czyli budzącą się świadomością.

    Zalecam ascezę w naturze, dużo samotności. Zgoła eremictwo i sobie rozmyślaj ile chcesz. Nie walcz ze sobą. Ego nie będzie ekspansywne bez podsycania walki. Ego stanie się Twoim sprzymierzeńcem, bo siedzi w mózgu, a to piękny organ. Logos rządzi.

    Idźże przez życie z chęcią zrozumienia o co to wszystko biega. I bądź na tej drodze zrozumienia, i to wystarczy, żebyś w końcu skumała. Gdy zrozumiesz, ból istnienia zniknie. W jednym momencie.

    Nie wiem, czy na pewno pojawi się obok Ciebie ktoś fajny, nie wiem jaką drogę masz tutaj przejść, ale wiem jedno, że nie musi pojawić się nikt, żebyś miała to wcielenie idealne. Ono już jest.

    I lepiej ucz się, jak w końcu yyy … przestać się tu pojawiać ….

    z miłością

     

    (Visited 5 671 times, 1 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Komentarze

    1. howlit 31 maja 2018 o 11:56

      Dzięki za te słowa. Jesteś wspaniałą „starą duszą”.

      1. Pepsi Eliot 31 maja 2018 o 12:18

        <3

    2. Ja 31 maja 2018 o 12:26

      Doskonałe. Koło się zamyka. ❤️

    3. Marta 31 maja 2018 o 13:10

      Love u!

    4. Aneta D Falkiewicz 31 maja 2018 o 17:34

      Yyy, a ja się nie zgodzę 🙂 nie po to jesteśmy na Gai, między ludzmi, w matrixie, który stwarzamy sobie sami, by teraz uciekać od tego wszystkiego. Życie na Gai jest unikalną inkarnacją w Kosmosie i dlaczego by z tego nie korzystać? Plus do tego, że większość starych dusz/gwiazdek jest tutaj w jednym celu – po prostu BYĆ, siać swoją energię, zapalać w innych promyczki, budzić, popychać, ale przede wszystkim cieszyć się wszystkim, co Gaja & matrix oferują, a nie uciekać od tego. Ucieczka to już strach przed życiem na Gai i matrixem. Nie ma czego się bać, bo wszystko to wytwory naszej wyobraźni, iluzja i przepiękny show zmuszający nas do nieustannych wyborów pomiędzy dobrem i złem, duszą i ego, generalnie wzrastaniem. Każda „gwiazdka” ma swój cel i znam sporo takich „gwiazdek”, które żyją bardzo pięknie, pozytywnie i świadomie, korzystając z uroków matrixu i budząc innych poprzez codzienne bywanie z ludźmi, proste gesty, życzliwość <3

      1. Kats 31 maja 2018 o 20:57

        Dobrze napisane Anetko, też właśnie myślę, że strasznie fajne jest to nasze życie na ziemii i można naprawdę się dobrze bawić tym wszystkim 🙂 Te jakby „mniej wesołe” aspekty naprawdę są super pomocne we wzrastaniu i im „gorzej” ktoś ma tym naprawdę piękniej mu to wyjdzie na dobre:) Tylko trzeba chcieć coś z tym robić 😉 Trochę tak jest, że im ktoś ma mniej w życiu „pod górkę” tym teoretycznie mniejszy kop do wzrastania, przynajmniej generalizujac 😉 Chociaż pewnie też jakieś inne piękne lekcje przerabia:) Buziaki kochani! <3

      2. Mad Elena 1 czerwca 2018 o 01:16

        Ja to odczytuję jako radę dla kogoś, kto jej potrzebuje, bo sam nie umie głowy zatrzymać, tu chciałby, tu nie może + marzenia o wzrastaniu i byciu w przepływie, co nie ułatwia sprawy. I o tę radę prosi . I zgadzam się z Tobą, Aneto, że można się cieszyć innymi ludźmi , przebywać z nimi, nawet tak bardzo blisko 😉 . „Samemu do lasu” pewnie pomoże.

        1. Aneta D Falkiewicz 1 czerwca 2018 o 08:52

          Taaak, najpierw nauka i akceptacja samotności, by potem zrozumieć resztę. Ale mi bardziej chodzi, by do niczego się nie zmuszać na siłę, jeśli coś nie pasuje. Akasza nie jest głupia i tudzież nasza pamięć komórkowa z poprzednich inkarnacji. Wszyscy jesteśmy idealnie na swoim miejscu i mamy czas. Owszem rady można słuchać, próbować, ale nie naśladować, jeśli tylko to jest sprzeczne ze sobą, nie pasuje i doprowadza do pogłębienia problemu.

    5. yellowfin38 31 maja 2018 o 17:47

      ❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️❤️
      Setki razy o tym pisałaś Droga Peps na swoim blogu, ..niesamowite że potrafisz po raz tysięczny z tą samą wielką mocą przekazu.

      1. Pepsi Eliot 31 maja 2018 o 18:14

        <3 <3

      2. Ae 31 maja 2018 o 20:50

        Tak, to jest niebywałe i godne podziwu u Pepsi. Bardzo dobry wpis.

        1. Pepsi Eliot 31 maja 2018 o 21:41

          <3

    6. Non 31 maja 2018 o 20:38

      Pytanie znowu nie w temacie ale czy moje komentarze/pytania sa jakieś obraźliwe, ostatnio zadałam dwa pytania i żadne się nie opublikowało? To pewno też wyparuje…. well nevermind

      1. Non 1 czerwca 2018 o 20:19

        Oo pojawiło się, zdaje się że te pisane po 23 gdzieś znikają… hmm to się spytam jeszcze raz, może ktoś się orientuje czy odwapnienie może być przyczyną powstania wgłębienia w czaszce? Takiego dosyć sporego, na przodzie głowy, tak po lewej stronie, poza tym innych objawów brak…?

    7. Di 31 maja 2018 o 22:10

      Poczułam wirtualnego kopa w dupę 🙂 dzięki Pepsi

      1. Pepsi Eliot 31 maja 2018 o 23:19

        <3

    8. Magda 1 czerwca 2018 o 00:28

      Czy wizualizację działają? Chcę coś dostać, zmienić, osiągnąć…Wprowadzam się w stan „wdzięczności” jakbym już to miała. Czy to działa, czy to ruszenie ze skrzyżowania?

      1. Pepsi Eliot 1 czerwca 2018 o 07:36

        raczej to nie jest dobra droga, ale jak Tobie to sprawia przyjemność… Działa tylko jedno, dojść do przeszkody i ją przekroczyć, z pogodną twarzą. A jak twarz nie jest pogodna, to zaakceptować i dalej przekraczać.

      2. Anna Witania 1 czerwca 2018 o 07:38

        Wizualizacja to ucieczka w przyszłość. Może zadziałać chwilowo, bo dobrze się nastawiasz. Jeśli chcesz zmienić w sobie coś na stałe, to wizualizacje nie dadzą rady. To taka sztuczka po prostu.

    9. joanna 4 czerwca 2018 o 21:55

      hej pepsi
      czytam Cię od dawna- raz ze zrozumieniem i podziwem, raz opuszczam, bo oddalam się od takiego myślenia.

      Jednak mam Cię za bardzo mądrą kobietę i obdarzam szacunkiem.
      proszę o radę, wskazówkę.
      Nie jestem już młodzieniaszkiem:-) moje życie to czasem dla mnie nie do ogarnięcia rzeczy. 1 mąż przemocowiec ( wylazło dopiero przy dzieciach) i strasznie ciężki rozwód plus nieustająca walka z nim (on ciągle od kilku lat nieustannie o coś wszczyna rozprawy w Sadzie). Miałam okres, że chodziłam na terapię/ ustawienia helingerowskie/ rytuały chrześcijańskie aby mu wybaczyć ( co mi się udało) . niestety on dalej jest w moim życiu i próbuje ukarać. nauczyłam się z tym żyć. Nie w tym rzecz
      drugi mąż, którego naprawdę wydawałoby się rozpoznałam ( dobry mądry i również doświadczony przez los) okazuje się po 3 latach ( ja akurat w 4 miesiącu ciąży z nim) mówi mi nagle że nie nadaje się do roli męża i ojca i naprawdę co chce robić to uciec- jak zawsze reagował na długotrwałe relacje ( niestety dysfunkcyjny dom rodzinny)
      odkryłam niedawno i przyznał się że od 2 miesięcy pisze z jakąś kobietą maile ( mające charakter flirtu). Nie wie dlaczego, nie spotykał się z nią i nie miał zamiaru się spotkać. mną to na początku rąbnęło. teraz ogarnął mnie ogromny smutek i jako kobieta za chwilę z 3 dzieci/ 40-letnia/ bez dochodu- bo akurat zakładam działalność, ale przez ciąże i dziecko muszę znowu przerwać poddaje się rozpaczy- co dalej robić, jak sobie radzić, mając 3 dzieci na głowie- facet myślę, że chociaż obiecuje że już będzie dobrze, to po prostu puszczam go- chociaż dalej kocham, przestałam wierzyć w bajkę, że razem będziemy wspólnie pracować na wspólną przyszłość. on po prostu może faktycznie się nie nadaje, nie zmuszę i nie mam zamiaru zmuszać.
      jak poradzić sobie z tą odpowiedzialnością….już z 2 dzieci było i jest mega ciężko- bo to raczej na mojej głowie wszystko- a teraz bez kasy jeszcze- czy ja mam iść pod most? naprawdę w sobie musze znaleźć siły które ponadludzkie dla mnie…jak to zrobić?

    10. Dudek 4 czerwca 2018 o 23:02

      Jak moja czarownica wymieniła zamki w drzwiach, to był kolejny przełomowy moment. Wtedy jeszcze tego nie wiedziałem. 12 lat bezdomności, ale ani jednego dnia pod mostem .Szedłem, a raczej płynąłem z prądem rzeki. Tak czułem, tak chciałem. Po prostu droga, czasami kręta, czasami wyboista, wiry ciągnące na dno… Ale zanim osiągniesz dno, musisz zahaczyć o głębię. Co z tym zrobisz, twoja sprawa, nie ma jednak czego się bać. Pepsi czuwa.
      Nie daj się Aśka, dasz radę. 💪 ☯️

    11. Olczi 16 lipca 2018 o 14:23

      Pepsi a to nie jest tak, że latwo Ci tak pisac, bo sama nie wiesz co to brak milosci? Co to znaczy zyc w pojedynke, w samotnosci. Moze to latwe gdy jest z wyboru, a nie przymusu. Ty jestes zwiazku, wiec syty, glodnego nie zrozumie 😉

      1. Pepsi Eliot 16 lipca 2018 o 14:30

        wszystko da się zrozumieć, znam masę ludzi w związkach z poczuciem totalnego osamotnienia, gorszego, bo pełnego rozczarowania innymi. Tymczasem samotność jest w Tobie i tylko w Tobie. I tylko Ty możesz zrozumieć o co chodzi i w jednym momencie przestajesz być samotna. Samotność to kolejny strach, to program ego. Jesteśmy jednością, częścią ogromnego plastra miodu. Drugi człowiek w żaden sposób nie jest nam w stanie odebrać samotności, tylko Ty możesz ją puścić. Wiem że nie rozumiesz, bo nie pisałabyś tego komentarza, ale jestem absolutnie pewna tego co mówię, samotność to kolejne przekonanie, bo tak naprawdę nie istnieje samotność.

      2. Dudek 16 lipca 2018 o 15:16

        Olczi, doskonale wiem co czujesz i wierz mi, tęsknota, pragnienie miłości, tego jest każdy głodny. Miłością nie da się nasycić. Kiedy ją spotykasz, rzucasz się na oślep, jak wygłodniały pies, żeby się wreszcie najeść. Niestety, często dzieje się tak, że dopiero po czasie widzisz, że pokarm jest zatruty, a i tak zaślepiony masz nadzieję i brniesz bo jesteś gotów oddać nawet życie. Uwierz mi, pragnienie miłości jest piękne i łatwiejsze do zniesienia niż ból, rozpacz spowodowane odrzuceniem czy wręcz zdradą.
        Z powodu braku miłości jeszcze nikt nie popełnił samobójstwa, z miłości nieszczęśliwej, tak.
        Ja ciebie kocham, kimkolwiek jesteś. ☯️

        Miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty
        To też nie diabeł rogaty
        Ani miłość kiedy jedno płacze
        A drugie po nim skacze
        Bo miłość to żaden film w żadnym kinie
        Ani róże ani całusy małe duże
        Ale miłość kiedy jedno spada w dół
        Drugie ciągnie je ku górze.

    12. KasiaK 17 lipca 2018 o 10:56

      Drogi Dudku, niniejszym informuję że przybyła Ci kolejna fanka 😉

      1. Dudek 17 lipca 2018 o 14:33

        KasiuK. W odpowiedzi na Twoje pismo z dnia 17 lipca b.r., uprzejmie informuję, że spełniasz warunki przyjęcia do Klubu Miłośniczek Talentu Dudka i zostałaś przyjęta z otwartym sercem.
        Z poważaniem, prof.niezwyczjny Dudek Dziwoląg

        1. KasiaK 17 lipca 2018 o 18:06

          😘

          1. Dudek 17 lipca 2018 o 21:10

            Kurcze, Kaśka ! Nie przy ludziach…😌

            1. KasiaK 17 lipca 2018 o 22:38

              😜

              Pozdrawiam, Kosmitka (nawet awatara z przydziału mam takiego kosmicznego)

            2. Dudek 18 lipca 2018 o 18:48

              Hola, hola, Kasieńko. Ani ja awatar, tym bardziej z przydziału. Jestem wolny elektron i sam decyduję,
              z kim, gdzie i po co. Po za tym nie jestem łatwy, najpierw mnie trzeba oswoić….🙃🐈☯️😘

    13. KasiaK 19 lipca 2018 o 08:33

      Nie ukazał się mój wczorajszy komentarz, więc napiszę raz jeszcze:

      Źle zrozumiałeś Dudku, pisałam o sobie i awatarze-ikonce.

      1. Dudek 19 lipca 2018 o 10:06

        Luzik. To był tylko taki żarcik, ale oczywiście pisz, pisz. 😍☯️

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *