Roślinożerco, czy kimkolwiek jesteś, badaj poziom B12! To kwestia być albo nie być
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Roślinożerco, czy kimkolwiek jesteś, badaj poziom B12! To kwestia być albo nie być

Dodano: 7
zupa
zupa
Jednym z podstawowych objawów braku witaminy B12 lub kwasu foliowego jest niedokrwistość. Kwas foliowy jest niezbędny do przemiany uracylu w tymidyny istotnego budulca DNA. Witamina B12 jest ściśle zaangażowana w te reakcje. Tak więc jeśli nie ma B12, kwas foliowy nie działa prawidłowo, produkcja DNA spowalnia.

Jest wiele objawów niedoboru B12, prima ważnych dla wegan, witarian. Pierwszym z nich jest spadek energii życiowej i może być głównym powodem, dla którego niektórzy ludzie po prostu nie czują się dobrze na tych dietach.

B12 jest problemem, a raczej wyzwaniem. Jest kluczem do udanego i zdrowego sposobu życia, a już wegańskiego to konkret.

Aby zrozumieć znaczenie tego problemu, należy wiedzieć jakie znaczenie ma w naszej diecie witamina B12.

Około 60% całkowitej zawartości B12 w organizmie magazynowana jest w wątrobie, a 30% przechowywana jest w mięśniach. Cyrkulacja między przewodem pokarmowym a wątrobą w ciele odbywa się w ściśle określony sposób. Zdrowe wchłanianie B12 do jelita cienkiego stanowi wartość 0,7 mg. Badania sugerują, że jeżeli ludzie spożywają małe ilości B12, jej wchłanianie zwiększa się. Jednak nadal będzie dział się powolny spadek, w zależności od sprawności systemu zwanego krążeniem jelitowo-wątrobowym danego człowieka.

Czyli objawy niedoboru witaminy B12, pojawiają się dopiero po dłuższym okresie czasu, w zależności od kondycji organizmu.

B12 pełni dwie bardzo ważne funkcje w Twoim organizmie.

Pierwsza w charakterze koenzymu wykorzystywanego do zamiany homocysteiny w metioninę, a gdy ten enzym nie działa, może wyniknąć rzecz wybitnie niewskazana, czyli zwiększenie stężenia homocysteiny. Nowsze badania mówią, że podwyższony poziom homocysteiny jest markerem prozapalnym o zdecydowanie większym wpływie na poważne choroby serca, układu krążenia i układu nerwowego, niż wysoki poziom cholesterolu.

Druga funkcja, to jako koenzym wymagany w konwersji z metylomalonylo-CoA do sukcynylo-CoA. Niedobór tego koenzymu będzie prowadził do kwasicy metylomalonowej.

Podwyższone stężenie homocysteiny również i bardzo często wiąże się z brakami kwasu foliowego i /lub witaminy B6.

Jednym z podstawowych objawów braku witaminy B12 lub kwasu foliowego jest niedokrwistość. Kwas foliowy jest niezbędny do przemiany uracylu w tymidyny istotnego budulca DNA. Witamina B12 jest ściśle zaangażowana w te reakcje. Tak więc jeśli nie ma B12, kwas foliowy nie działa prawidłowo, produkcja DNA spowalnia.

Współcześni badacze stwierdzają, że najbardziej wiarygodnym badaniem na stwierdzenie poziomu witaminy B12 w organizmie jest poziom stężenia kwasu malonowego w krwi i moczu. Wysoki poziom MMA (MetyloMalonyloAcid) może też być wywołany wadami genetycznymi, niewydolnością nerek, małej objętości krwi, dysbiozą, ciążą i niedoczynnością tarczycy.

Test MMA w moczu nazwany „złotym standardem” jest ważny również z tego powodu, ponieważ środowiska medyczne nie uważają, aby poziom witaminy B12 w surowicy krwi był ostatecznie wiarygodnym wskaźnikiem jej prawidłowej zawartości.

Badania w ostatnim dziesięcioleciu zgodnie wykazały, że weganie w dowolnym wieku i płci mają znacznie większe ryzyko niedoborów witaminy B12. Nie oznacza to, że każdy będzie miał taki niedobór, ale jest szczególnie prawdopodobny u noworodków, zwłaszcza dzieci matek weganek i witarianek karmiących piersią i które nie korzystają z suplementacji witaminą B12.

Badania wykazały, że mleko matki weganki w pierwszych tygodniach życia noworodka nie zawiera dużych ilości B12, czyli dziecko nie dostaje jej w odpowiedniej ilości Jeśli matka wegańska lub witariańska miała niedobory B12 już podczas ciąży, dziecko może urodzić się z poważnie niskim poziomem B12 i z klinicznymi objawami niedoboru.

Ogólne badania sugerują, że nawet wśród matek nie-wegetarianek, poziom B12 może być niewystarczający u niemowląt.

Dlatego wszystkie matki karmiące piersią powinny rozważyć suplementację witaminą B12 dla siebie i swoich dzieci w okresie karmienia piersią. Ten brak B12 w diecie matki podczas ciąży jest związany z brakiem produkcji mieliny, która stanowi powłokę nerwów. Takie dzieci są często ospałe, tracą zdolność do odpowiedniej pracy mięśni, a nawet gorzej rozwijają się zmysłowo. Chorują także na niedokrwistość.

W 1994 roku przeprowadzono badania z których wynika, że dorośli pozostający na diecie wegetariańskiej bez suplementacji witaminą B12 dłużej niż 6 lat mieli niższy poziom tej witaminy niż ludzie na diecie nie-wegetariańskiej. Z mojego doświadczenia wynika, że wiele osób jedzących mięso również cierpi na niedobory witaminy B12, chociaż jest to rzadsze niż u wegetarian.

Badania w 1982 prowadzone przez Dunna i Scotta na zawartość witaminy B12 u 83 witarian z Naturalnego Towarzystwa Higieny wynikało, że 92% wegan miało mniejszy poziom niż 200 mg. Światowa Organizacja Zdrowia uważa granicę 200 mg za wyznacznik niedoborów witaminy B12, czyli mieli niedobory. Ten odsetek jeszcze może zwiększyć się w dłuższym okresie czasu. Z kolei badania w Finlandii w 1995 roku wykazały u 100% witarian, że 66% z nich miało niższe od 200 pg (mg) poziomy witaminy B12.

Natomiast w jednym z badań przeprowadzonych w 2000 roku przez Donaldsona w Hallelujah Acres, gdzie prawie wszyscy byli na diecie wegańskiej, ale suplementowali się B12 tylko 15% wegan miało niedobory B12, a i tak nikt nie miał poniżej 160 pg(mg).

Do tego czasu, wielu z witarian i wegan uważało, że dodatkowe uzupełnienie diety żywymi warzywami morza, lub pewnymi formułami probiotyków jest wystarczające do ochrony przed niedoborem B12. To wydaje się być niewystarczające. Przede wszystkim gotowane jedzenie ma negatywny wpływ na poziom witaminy B12. Widzimy bardzo duży odsetek dzieci z faktycznymi opóźnieniami wzrostu ze względu na niskie spożycie B12. Wielu z nas myślało, że spirulina, czy wszystkie inne warzywa morza dają nam wystarczające ilości witaminy B12 w pożywieniu, aby uniknąć jej niedoborów. A tu indyk myślał o niedzieli.

Owszem pokarmy te zawierają witaminę B12, ale problemem jest to, że mają one również znaczną ilość analogowych B12, które konkurują z ludzką aktywną B12. Badania wykazały, że ludzie jedzący duże ilości suszonych nori w Japonii mieli tak samo gorsze wyniki świadczące o niedoborach B12 jak inni weganie.

Natomiast surowe nori (nieprażone pysznie wodorosty) wydawały się utrzymywać MMA (przypominam, że to kwas malonowy, którego ilości bada się w moczu„złotym standardem”) na tym samym poziomie, co oznacza, że ta dieta nie doprowadzi do niedoborów B12, ale z drugiej strony prawda jest taka, że nawet raw nori nieszczególnie pomagają. W sensie ścisłym, NIE pomagają.

W Europie czy Stanach Zjednoczonych rozpoczęto testowanie żywności pod kątem obniżenia MMA, ale są to badania absolutnie niewykonalne, aby móc odpowiedzieć na pełnię nurtujących nas pytań.

Były głosy, że wystarczy absorpcja bakterii produkujących B12 z naszego jelita grubego, ale ponieważ bakterie "rodzą się"poniżej, gdzie witamina B12 mogłaby być wchłaniana, ta absorpcja nie jest możliwa. Niektórzy ludzie twierdzą, że wiele gatunków niższych ssaków nie musi dostarczać sobie witaminy B12 wraz z pokarmem.

Z drugiej strony prawdą jest, że wiele gatunków, które są przede wszystkim zwierzętami roślinożernymi je swoje odchody. Badania na ludziach dowodzą również, że jeśli jesz swoje yyy... odchody, dostarczysz tyle B12 ile tylko potrzebujesz. Dr Herbert podczas badań sponsorowanych w Anglii, gdzie wegańscy wolontariusze z udokumentowanym niedoborem B12 byli karmieni B12 spreparowaną z własnych odchodów, bardzo szybko wyleczyli się z niedoborów B12. To nie jest jednak gustowny sposób do przyjęcia dla większości wegan.

Niektórzy mają teorię, że żywność ekologiczna z różnych regionów poprawi testy na B12, poprzez obniżenie stężenia kwasu malonowego. Ale znowu, badania nie wykazały, że umyta lub nieumyta żywność ekologiczna ma na to wpływ. Wiele zwierząt w przewadze roślinożernych, oprócz zjadania swoich odchodów, spożywa różne jaja, owady, małe kręgowce lub ziemię. Na przykład, goryle, które są najbliżej nas wegańskimi stworzeniami ze wszystkich gatunków, jedzą owady i czasami ich odchody. Tak więc istnieją sposoby, abyśmy to zrobili i my wegetarianie, ale znowu, nie jest to zbyt estetyczne i gustowne. Chciałabym w tym miejscu, wymyślić alternatywę dla tego typu rozwiązania, jednak nie wydaje się to możliwe.

Badania w Stanach Zjednoczonych i Holandii potwierdzają jeden wynik, który wykazał, że tempeh z jednego konkretnego źródła w Tajlandii miał kilka bakterii z B12. Jednakże to, co w zasadzie odkryli, to to, że fermentowana soja nie zawiera B12. Inne pokarmy, takie jak jęczmień, syrop ze słodu, chleb na zakwasie, pietruszka, grzyby shitake, tofu i pasta z soi, też nie. Amazake ryż, miso jęczmienne, miso klasyczne z soi, natto, miso ryżowe, shoyu, tamari, umeboshi i różne orzechy, nasiona i zboża nie zawierały nawet B12 analogowych.

Ba, nawet gdyby badania stwierdziły rzeczywiste obniżenie kwasu metylomalonowego i tak nie mogą jednoznacznie zakładać, że taka żywność pomaga uniknąć niedoborów B12. To samo dotyczy spiruliny jak i chlorelli, które zawierają analogowe B12. Można racjonalnie założyć, że około 80% populacji wegan i witarian, w dłuższym okresie czasu, naraża się na ryzyko subklinicznych lub klinicznych niedoborów witaminy B12 i wzrostu poziomu homocysteiny. Przy czym to ryzyko dotyczy jeszcze w większym procencie noworodków.

Myślę, że najbezpieczniejszym i najzdrowszym podejściem jest suplementacja witaminą B12, w tym aby uniknąć poważnych problemów podwyższonego poziomu homocysteiny (HCY).

owocek

Źródła:
Katarzyna Lewko "Leczenie dobrą dietą"
Gabriel Cousens "Tree of Life"

 7
  • kamis   IP
    A czy wysoki poziom wit. B12 może być groźny? Wynik mam lekko powyżej normy. Zaznaczam, że nie suplementuję B12.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Natalia   IP
      A ja sie zastanawiam co u mnie moze byc przyczyna puchniecia lydek, ogolnie konczyn dolnych....Badałam serce w zeszłym roku u kardiologa i jest niby ok, nerki badałam, lekarze mówią ok (jedynie torbiele). Chociaż juz od roku zmagam się z bólem nerek, zmianami w oddawaniu moczu (raz duzo i co chwile a raz mało) - niestety lekarze nie potrafią tego zdiagnozować. Twierdzą że wyniki są dobre. Mam też problem z zimnymi kończynami, szczególnie stopami (cały dzień praktycznie). W zeszłym roku usg doppler ok. Wydaje mi się ze albo nogi puchną przez słabe krązenie albo od nerek. Zazwyczaj rano nogi są lekkie i wydaja się chudsze a wystarczy że minie troche czasu i czy chodze czy nie to robią się nabrzmiałe. Wtedy czuje taką ciężkośc i mrowienie w łydkach, i jakby pod tkanką skórną był płyn...czy można się jakos tego pozbyć. To nie wygląda atrakcyjnie. i tez jest uciążliwe. A tak poza tym to mam też chyba żylaki odbytu :( ból w odbycie rozchodzący na pośladki i uczucie czegoś w tym miejscu. Ból nogi lewej, mrowienie palców u ręki, torbiel na jajniku, refluks oporny na leki z nadżerkami (ze az chyba ta rurka na szyi powiekszona albo tarczyca bo ciśnie), i podejrzewam stany zapalne...bo crp podwyższone 8 i homocysteina 13. Węzły szyjne i czasem w okolicach piersi, w pachwinach bolą. (usg w zeszłym roku wykazało lekko powiekszone podzuchwowe i w pachwinach) Cała do wymiany jestem. Mam wrażenie że nie moge sie oczyscic z toksyn. Moze faktycznie to wina nerek. Co na to wszystko poradzić?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1

      Czytaj także