"Biegam bo muszę" Bieżnia, pierwsze kroki (rozdział 7)
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

"Biegam bo muszę" Bieżnia, pierwsze kroki (rozdział 7)

Dodano: 12
wirus
wirus
Jeśli chodzi o dziewczyny w klubie, żeby nie przyszło ci do głowy, naśladować je jak leci, z dobrym skutkiem dla redukcji tłuszczu. Połóż się lepiej z książką na tapczanie. To mistyfikacja. Udają, że biegają, kantują, że pedałują, szachrują, że włażą na schody...

Rozdział 7

Bieżnia, pierwsze kroki

Świeżo nabyty syndrom niedowładu rąk przy otwieraniu kopert z potencjalnymi rachunkami, oraz zmaksymalizowane w nowej robocie, nie tylko spożycie tłuszczów, ale i węglowodanów, co potwierdziło optymalnie wysokie tempo przybierania na masie, nie mogłaby sobie życzyć szybszego. A więc to razem i tamto gówno, oraz workowate dżiny ze streczu, dobrze, że udało się je dopiąć na leżąco, uformowały ohydny efekt wizualny, który zawitał do klubu fitnessu.

Jak znalazł przydała się wcześniej nabyta, z powodu niegrzecznych przytyków narzeczonego, konfekcja Stelli M. do wygodnego uprawiania sportu. Pamięta, jak latała po centrach handlowych, wykupując odzież sportową z właściwościami. W tym wypadku chodziło o zamaskowanie choćby i dziesięciu kilogramów. Wygubianie inwazji intruzów przypominało szynkę wielkanocną, którą wyżeł Drop zjadł w całości w chwili świątecznej nieuwagi, a oni pokładali się ze śmiechu na szpanerskiej podłodze i wyli jak hieny.

Tyle, że brzuszysko, udziska i najgorsze, nafutrowane plecy żadne tam śmichy chichy. Gruba wypad. Statystycznie niepoliczalna ilość kobiet grubych i wystraszonych pod jednym dachem, żarty na bok, było o jedną za dużo.

Kluczowe decyzje jak plan zapuszczenia długich włosów, bo dobrze maskują tłuste policzki, prowokuje narwane osoby do działań pochopnych i łatwowierstwa. Fryzjer będzie cię przekonywał, że włosy koniecznie trzeba obciąć, jeśli chcesz je zapuszczać. Siedzisz już w fotelu konstatując, że pierwszy raz od miesiąca, wyglądasz całkiem nieźle, włosy trochę podrośnięte, ulegasz jednak erzacowi akcji i za moment jest ci potrzebny przyspieszony kurs odstresowania.

Ze skróconymi włosami, co je właśnie zapuszczałaś wyglądasz jeszcze grubiej, jak to możliwe? Bolesne oddalenie, zamiast zbliżenie się do celu, brak wyglądu, pośmiewisko, gubisz tożsamość długowłosej laski. To znowu ty Cola. A przydałoby się jak najszybciej wdziać cokolwiek i zacząć trening, ale nie, ty zaczynasz od półprawdy, a nawet łgarstwa, idziesz strzyc się, czy kupować owerole, po czym tracisz motywację. I nici z ćwiczeń, idzie stare. Fakt, że niektórzy ludzie nigdy nie powinni się na pewne rzeczy decydować, bo mogą odjechać, robią im się zaburzenia fengszui w głowie.

- Pytam się Cola, w jakim celu chcesz pękać lustra w fitnessu klubu? Bez własnego pomysłu, ściągać styl życia prosiaka? Jesteś złodziejką kreacji? Bardzo głupie. Idź do lasu najedz się robaków.

Ale to tylko przypomniało grubasce o zakupionym karnecie. Nadszedł czas najwyższy odtruwania detoksem chudości.

Ciężkie nogi uparły się. Ciężkie giczały stanęły na ruchomym pasie taśmociągu. Ciężkie słoniogi ruszyły z wolna maszerować. Może nawet zawroty głowy. Pozbawione treningu ciało bez zwartości i sprężynowania, w zamian rozlane i wytrącone z równowagi. Może nawet zawroty głowy. Ciało ciekłe na bieżni. Naleśniciekło na taśmociągu. Ktoś w tym czasie szydził, kpił, chichotał, jak hiena jawnie, albo półgębkiem, jakby garbusa zobaczył, ale ona niczego nie słyszała. Może nawet zawroty głowy.

Wiadomo, że najtrudniejsze są początki, gdy nie ma jeszcze, bo skąd?, najmniejszych efektów do rozpoczęcia czegoś pielęgnacji. Gdy leziesz do klubu fitnessu, a nie łączy się to w żadnym wypadku z kontynuacją mikro sukcesu, że nieprzylezienie mogłoby go zaprzepaścić. Oko wykol, cienia zwiastuna wiosny, zero chudości bociana, przebiśniegu spalonego kilograma, pojawił się za to fioletowy krokus demotywacji, w ilości miliona na łące chochołowskiej.

Jeśli chodzi o dziewczyny w klubie, żeby nie przyszło ci do głowy, naśladować je jak leci, z dobrym skutkiem dla redukcji tłuszczu. Połóż się lepiej z książką na tapczanie. To mistyfikacja. Udają, że biegają, kantują, że pedałują, szachrują, że włażą na schody. Ćwiczą z tak gównianą intensywnością, że nie pocą się i nie mają strąków, nie przepompowują krwi z tlenem, nie puchną, nie czerwienieją na gębie, nie produkują w większych ilościach wolnych rodników tlenowych, nie hodują zakwasów, ani mikro urazów, nie muszą się też po treningu regenerować.

Załaskocz mnie na śmierć, nie wiem po co ta cała ściema, tym bardziej, że faceci na paczce są dziwni, nie lecą na rozdwojenie jaźni, ma się rozumieć za wyjątkiem modelek w typie młodej Claudii Schiffer, ale takich też tu szukać ze świczką. Między bieżniami latają jak wściekłe drony kształtni do bólu trenerzy, wgapiają się w pulpity, coś ohydnie podkręcą, czymś uszczypliwym boleśnie uszczypną motywacją tylko dla nich zrozumiałą. Kiedyś taki trener złapał kawałek czegoś na ręce, tyle, że anorektyczki, chyba tam zamieszkałej, spała w dziupli na bieżni, i powiedział, nie myśl, że tu nie ma żadnej tkanki tłuszczowej. Popłakała się biedaczka.

Jeszcze starsza od Coli historyk sztuki Maria z tych Poniatowskich, czy tam Jagiellonów, w starożytnym Krakowie właścicielom ohydnie fornirowanych Biedermeier'ów dobrze znana, też usiłuje nie spaść z bieżni. Cola obserwując peryferycznie scenkę zamarła, do niezdary podbiegł zwinnie krytyk filmowy i teatralny, no dobra, po wuefie trener, ale nic paskudnego nie zsunęło się ze śliskiej płaszczyzny interpersonalnej, po prostu grzecznie pomógł ustawić wihajstry, a nawet jednym dinksem podpiął historyczkę, żeby taśmociąg wyłączył się w razie czego.

Obrazki, marsz marsz, ta ma uszy przyklejone taśmą do głowy, nosi czarną chanelkę, Cola widziała w szatni, anorektyczka usiłuje kręcić steper do tyłu, do tego jest na bosaka, podbieg, podbieg. Z modelingu laska gościa od radia krótkofalowego FM, całą stację posiada, puszcza niby obrażone, ale zalotne umizgi, nie umizgi ku treneru, stęp, stęp. On trenuje siebie niezmącony, ani zmieszany, kłus, kłus. Jedna pani ćwiczy z włoskim producentem wina, którego miała oprowadzać po targach. W ramach rehabilitacji za mikrotargi, ojnolog dostał kontakt z dużym obiektem na bieżni obok, szur szur. I trening Coli jakoś leci.

Dwa tygodnie po czterdzieści minut coraz szybszego stąpania, później minutowe intermezzo z biegania, pierwsze czy (nie zapominajmy, że z półwsi zwierzynieckich się wywodzi, dykcja Lajkonika, emausowski akcent), a więc pierwsze czy minuty biegu jednym cięgiem, i znowu chodzenie.

Ach panie, panowie, będą jakieś rezultaty? Ach panie, panowie, czemu szczęścia nie ma w was?

cdn

 12
  • Benutek   IP
    Pepsi kiedy będzie kolejna część? Już nie mogę się doczekać :D Podejrzewam, że od kolejnej będzie już tylko lepiej ;) LOVE YOU :*
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • Malena   IP
      Tu Malena, ale zapomniałam hasła, a chcę szybko coś napisać 😉 Czytałam Biegam bo muszę dawno temu, a teraz odkrywam tu na nowo i dziękuję Ci za doznania 👍 Bądź moją Andżelą , Pepsi 💗
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • meg123  
        Pepsi a dlaczego kręci mi się w głowie jak się zdenerwuje albo zestresuje? Nawet pare godzin po...
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Małgorzata Kocioła  
          Kiedyś gdzieś pisałaś Pepsi, że miałaś nadprogramowe 10 kg. Ja miałam ok 50 kg i to jako nastolatka. Ten czas był dla mnie koszmarem - obelgi innych dzieci, wyzwiska, albo litość. Do tego ja - przerażająco samotna, wycofana, nieszczęśliwa.Przestałam jeść w klasie maturalnej, dosłownie piłam tylko herbatę.Dzisiaj mam "lekką niedowagę" i wpadam w rozpacz, jak waga wskazuje kg więcej. To taka pozostałość. Piszę o tym, bo bardzo dotykają mnie problemy innych z nadwagą, rozumiem je, współodczuwam. Świetne jest to, że można, jak w Twoim przypadku podejść do tego humorystycznie, wręcz kpiarsko. Gdybym to kiedyś potrafiła i wiedziała to, co wiem dzisiaj pewnie byłoby łatwiej.
          Świetnie, że o tym piszesz, dajesz nadzieję i motywujesz.....buziaki serdeczne!
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1

          Czytaj także