Nerwica lękowa i nerwica natręctw. Czy dlatego, że straszono Cię piekłem?
  • 44Autor:44

Nerwica lękowa i nerwica natręctw. Czy dlatego, że straszono Cię piekłem?

Dodano: 7
ho'opono'pono
ho'opono'pono
Teraz jako bardziej świadomy, bo trochę starszy człowiek, niby powinnam posiadać umiejętność wypuszczania tego drugim uchem

Ale ślad z dzieciństwa został, a ja z tych nadwrażliwych osobników. Co więcej nie pochodzę z religijnej rodziny. Raczej takiej niestabilnej emocjonalnie.

Co zrobić, gdy całe życie jestem straszona piekłem i brakiem zbawienia?

Siostra na religii w podstawówce straszyła, potem te całe przygotowania religijne do komunii i księża w kościele, w tamtym czasie narodziła się u mnie nerwica, która liczy już ponad 20 lat i tylko dochodzą kolejne problemy zdrowotne. Na to oczywiście moja matka, która również systematycznie mnie piekłem straszy w ten lub inny sposób. Nawet jako dorosłą osobę (czemu się dziwić skoro w dzieciństwie zmuszano ją do uczestnictwa we mszy przemocą wręcz, a teraz do kościoła zaczęła chodzić, bo zdrowie jej szwankuje).

A ja? Mam tak silną nerwicę natręctw, że sprzątam jak głupia, dotykam przedmiotów po setki razy i nie mogę się wyciszyć, gdyż nawet próba medytacji przywodzi mi na myśl rozgniewanie Góry i to, że wszystko musi być jak chcieliby rodzice. Możesz się tylko domyślać jak bardzo choruje moje ciało i przez to, że jest to problem duchowy/psychiczny to żaden lekarz, nawet ten od medycyny naturalnej, a leczę się w ten sposób już 2 rok, nic nie pomaga.

Czuje się jak taki zużyty worek na śmieci. Wszyscy we mnie kiedyś napchali swoich głupich poglądów i ja już nie umiem się odkopać, mimo że jestem dorosła i powinnam potrafić. Nie chciałabym się użalać choć tak to wygląda, lecz ja naprawdę nie potrafię sama sobie z tym poradzić? Proszę tutaj o poradę może nawet kogoś z czytelników. Takie porządne, żelazne kroki, byleby pójść do przodu i nie tkwić na tym padole łez.

Piekielny niepokój jako niepatologiczny strach?

Nikt nie zna całości obrazu. Nikt nie wie, co się wydarzy w przyszłości. Nie wiesz więc, jakie doświadczanie okaże się tym budującym. Mówi się, że wraz z wiekiem przychodzi, mądrość. Tymczasem bardzo często z wiekiem, nadchodzi tylko wiek.

Boisz się Mikołaja? Ma brodę, i gruby brzuch, powinnaś się bać. Ale Ty nie wierzysz już w Mikołaja. Pytam więc dlaczego wierzysz w baśń o piekle? Dlaczego kontynuujesz wierzenie w dorosłym życiu w piekło, nie w Mikołaja?

U ludzi religijnych koncepcja piekła jako miejsca wiecznych mąk dla niegodziwych jest wszechobecna. Jednak bardzo niewiele badań do tej pory dotyczy implikacji tego przekonania dla zdrowia psychicznego. Ale w pewnym badaniu (Hell Anxiety Scale (HXS)) przetestowano związek wiary w piekło z innymi dobrze ugruntowanymi miarami funkcjonowania psychologicznego.

Co zaskakujące, niepokój związany z piekłem nie był związany z dogmatyzmem, fundamentalizmem religijnym ani ogólną religijnością (co potwierdzasz w komencie: "nie pochodzę z religijnej rodziny"...), ale przede wszystkim zależał od samooceny prawdopodobieństwa pójścia do piekła.

Niepokój związany z piekłem zależał od samooceny prawdopodobieństwa pójścia do piekła

Ty po prostu naprawdę boisz się piekła, którego nie ma, bo nie może go być. Na szczęście nie boisz się Mikołaja:) Boisz się kary za grzechy. Wszystko wynika z ego, które urodziło się z lęku przed śmiercią. To nie jest patologiczny strach, to nie nerwica, po prostu boisz się tego konkretu, gdyż Twoja podświadomość wierzy w piekło. Dopóki nie przeprogramujesz swojej podświadomości, nie wprowadzisz nowych przekonań, będziesz w strachu przed wyimaginowaną karą.

Osobiste przesłanki teologiczne

HXS wykazał bardzo niską korelację z podskalami strachu i lęku dla neurotyzmu, sugerując, że lęk piekielny może nie być spowodowany tendencją do strachu lub lęku, ale być może jest racjonalną odpowiedzią na osobiste przesłanki teologiczne.

Odkrywamy również, że strach przed piekłem ma silny związek z negatywnym radzeniem sobie z religią i lękiem przed śmiercią.

Próbuję Ci powiedzieć, że Twoja nerwica lękowa i jej odmiana nerwica natręctw prawdopodobnie nie została spowodowana przez straszenie Cię piekłem. Albo odwrotnie, Twoje lęki i natręctwa nie są bezpośrednią przyczyną lęku piekielnego. Ty po prostu uwierzyłaś.

Podobnie, jak człowiek, którego w dzieciństwie straszono kominiarzem, dorastając nie ma już kominiarskiej fobii, co nie znaczy, że nie jest dorosłym neurotykiem. Raczej będzie to nadal trwające u Ciebie nieradzenie sobie z religią i lękiem podstawowym, który dotyczy praktycznie wszystkich ludzi, czyli lękiem ego przed śmiercią.

Moja koncepcja rzeczywistości jest inna, uważam, że rzeczywistość jest wirtualna, a świadomość nieśmiertelna. Piekła oczywiście nie ma, gdyż byłoby alogiczne. Jeśli słabo ewoluowałaś w tym wcieleniu, albo wcale, dostajesz w następnym wcieleniu łatwiejsze zadanie, o ile chcesz ewoluować. Hitler i Stalin też.

Poczucie winy, to lęk przed karą

Byłaś jako dziecko wpędzana (każde dziecko jest czymś straszone) w lęk przed karą piekielną. A że masz osobowość neurotyczną od dziecka, zrodziło się silne poczucie winy, naprzemiennie z lękiem przed karą. Silne poczucie winy często przeradza się w nerwicę natręctw.

Generalnie jesteś w wieku, gdy wszelkie lęki, niepokoje, rozedrgania, kumulują się jakby i objawiają w postaci niezłej jazdy lękowej. W wieku 25 lat mniej więcej ujawniają się też choroby psychiczne, ale Ciebie to nie dotyczy. Ty masz swój klasyczny zestaw lęków i natręctw, co również zalicza się do nerwicy lękowej.

Skończ z szukaniem winnego

Musisz skończyć z szukaniem winnego swojego problemu. Owszem popełniono błędy wychowawcze, nie straszy się piekłem znerwicowanego dziecka. Nie straszy się nikogo, bo to nieeleganckie, i w złym guście. Ale wszyscy nagminnie to robią, na tym polega matriks.

Jednak w Twoim domu raczej to wszystko zrobiono nieświadomie (siostra dla jaj, bo widziała, że to na Ciebie działa, takie są dzieci), zaś Twoja matka zdaje się sama żyje z poczuciem winy i potwornie boi się braku zbawienia.

W ten sposób system religijny, wahadło religijne oddziałuje na swoich popleczników. Dlatego religie tak bardzo trzymają się dogmatu jednej próby. Jedno logowanie i kara, lub nagroda, bez względu na to, jak bardzo w życiu śpisz. Grożenie karą za grzechy i piekłem wzbudza silne emocje strachu, które karmią to wahadło. Dzisiaj matka bojąc się bardziej w chorobie, jeszcze silniej wiąże się z przekonaniem, że coś takiego jak brak zbawienia istnieje.

Mściwość to wymysł wahadła destrukcji, do trzymania swoich popleczników na krótkich lejcach. Wyższy system świadomości to nie są media głównego nurtu, ani alternatywne, to nie dogmaty religijne. Kocha, zamiast straszyć.

Ewolucja jest procesem, i nie ogranicza się do jednej próby, jednego logowania, to nie miałoby sensu.

Piekła nie ma. Nie ma żadnego uzasadnienia dla istnienia piekła. Jest wyższy system świadomości (można go porównać do ichniejszego Boga), którego jesteśmy częścią. Dzięki ewolucji jednostki, wszyscy ewoluujemy, w tym wyższy system świadomości. I na tym to polega. Jeśli popełniasz jakiś nieszlachetny uczynek, lub coś Cię uwiera, trzeba to zaakceptować i rozpocząć zmianę. Nie matki, ojca, domowników, rozpocząć zmianę siebie.

Dopóki będziesz szukała przyczyn swojego niezrównoważenia poza sobą nigdy się nie wyleczysz. Jeśli będziesz obwiniała kogokolwiek, w tym siebie, nigdy się nie wyleczysz. Jeśli zgodzisz się na swój stan, może nawet doszukasz się w nim jakiejś mikro inspiracji, mikro plusa. Będzie to początkiem Twojego zdrowienia.

  • Zaczynaj dzień od4 szklanek (znajdziesz w nich witaminę C, magnez, i pozostałe elektrolity), dotlenią komórki, wesprą wątrobę
  • Do śniadania 3 miesięczna kuracja wzmacniająca po 1 Greens & Fruits TiB
  • Po śniadaniu witaminy D3+K2 TiB (jaki masz poziom metabolitu D?) wraz z 1 kwasami anty-zapalnymi Omega 3 TiB
  • Trening codziennie, w tym aeroby minimum 4 razy w tygodniu. Najlepiej, jakbyś nauczyła się regularnie długo biegać.
  • Nie medytuj na ten czas, jedynie obserwuj oddech, lub słuchaj Vivaldiego
  • Jeśli masz nadwagę, schudnij na pp
  • Zapuść włosy
  • Zakochaj się
  • Dużo się śmiej. Neurotycy mają poczucie humoru, wykorzystaj to:)
  • I do codziennego powtarzania zalecam Ci hawajskie słowa mocy ho'opono'pono. W najkrótszej możliwie formie, brzmią: kocham cię, przepraszam, przebacz mi, dziękuję

Nerwica lękowa i natręctw, to przede wszystkim obawa przed przyszłością (której jeszcze nie ma). Depresja wynika najczęściej w grzebaniu w przeszłości, i załamywanie się niemożliwym (przeszłości nie można zmienić).

Jesteś w serwerowni i grasz swoim ciałem (awatarem). To Ty jesteś sprawcą swojej rzeczywistości. Dzisiaj Twoje intencje są byle jakie, nieprzemyślane, niezrozumiałe. Wysyłasz w świat poczucie braku spokoju, lęk przed ogniem piekielnym i właśnie takie rzeczy widzisz w lustrze rzeczywistości. Nie zobaczysz niczego innego dopóki sama nie zmienisz swojego myślenia.

Owszem nerwica lękowa męczy, ale najbardziej totalnie nieprzebudzonych. Mogłabyś ją przecież zacząć obserwować z boku. Nie wsiąkać w nią. Nie iść w ten dym.

Dzisiaj robisz swoje jutro

Dzisiaj robisz swoje jutro. Wczoraj zrobiłaś sobie takie dzisiaj. Sama widzisz, że koniecznie musisz zmienić myślenie.

No i po raz setny: piekła nie ma 

Bo nie jest logiczne, nie jest miłosierne, nie jest ewolucyjne. Nie ma dla czegoś takiego miejsca.

Zmień myślenie. Nie obwiniaj nikogo. Siebie kochaj.

I jeszcze jedno, może najważniejsze:

Gdy myślisz piekło, doświadczasz go teraz.

Pomoc, a właściwie wielka pomoc:

To jest Twoje piekło, więc Ty tym zarządzasz. Zrób coś z tym.

Kocham Cię, przepraszam, przebacz mi, dziękuję

44


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.


Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO


Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej NIGDY nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

 7

Czytaj także