Jak zarobić pierwszy milion? Czyli skąd się bierze piniądz?
  • 44Autor:44

Jak zarobić pierwszy milion? Czyli skąd się bierze piniądz?

Dodano: 23
rich/pepsieliot.com
rich/pepsieliot.com

Sześć zer na koncie poprzedzonych jedynką wbrew pozorom nie jest zarezerwowane tylko dla wybrańców losu. Każdy może to osiągnąć, ale nie każdy osiągnie. Jednym z powodów jest fakt, że podobno nie każdy chce zostać milionerem. Jednak, żeby z całą pewnością mówić, że nie chcesz być milionerem proponuję zostań nim, chociaż na pewien czas.

I taki komć:

Może zadam pytanie bez sensu, ale co jest ważne w prowadzeniu firmy ? Pewnie brzmi idiotycznie, ale nie rozumiem czasem czemu nie wychodzi mi tak jak chcę, czemu nie zarabiam tyle ile chcę. Pewnie potrzebuję więcej zamówień. Czuję, że przez to, że tej kaski nie zarabiam tyle, ile bym chciała, w całej mojej rodzinie brakuje entuzjazmu w pracy, coś jakby zmęczenie materiału. Walczysz ileś czasu, liczysz, że ziarenko Ci wyrośnie, a ono nie kiełkuje, i chyba musisz być bardzo obudzona, żeby nie patrzeć w ten sposób na to. Niby to zarabianie tej kaski takie proste, ale kurde flaczek (lubię od Ciebie to określenie kurde flaczek) nie mam jej wciąż tyle ile bym chciała i ciągle moja firma na zero, albo pod zerem… A kiedyś w przeszłości było jej bardzooooooooo cool, co się zmieniło? Okej, pytanie retoryczne pewnie, ale skoro kiedyś ktoś potrafił zarabiać to chyba znaczy, że teraz też może, tylko coś mu się pomieszało. A dalej idąc za tym, czujesz się nie do końca doborowy, więc to Ci odbija świat. (rzeczywistość jest obrazem naszych myśli, wyjaśnia czytającym peps). Co jest ważne dla pracownika w jego szefie?  To ile mu daje kaski, i nic więcej, czy to, że jest pełen pasji, albo co ma szef w sobie, który ciągnie za sobą pracowników niczym jakiś heros 😉 Czy czucie entuzjazmu każdego dnia jest ważne? Pamiętam Twoje porównanie dziecka do starca, którzy siedząc „w tej samej” rzeczywistości zupełnie inaczej ją widzą. Ja się czuję dziś jak ten starzec. Firma jest ważna dla mnie, jak widząc nie do końca satysfakcjonujący obraz jakoś zaakceptować to i ruszyć i jak reagować gdy masz jakieś płatności do zrobienia a nie masz na to kaski, co sobie mówić? Co mówić ludziom, którzy chcą od Ciebie zapłaty, a ty się spóźniasz bo nie masz tej kaski, nie chodzi mi o pracowników, ale firmy z którymi współpracujesz …

Z poziomu matrixu, czyli wirtualnej rzeczywistości gry w 3D

W filmikach mówię, że chodzi o własną jakość, czyli, że sytuacja finansowa firmy może ulegać zmianie, konkurencja nie śpi, mogliśmy daleko zajść z powodu dobrej ogólnej koniunktury, ustawienia żagli pod wiatr, a tak naprawdę nie mamy jakości dobrego żeglarza, nie mamy pojęcia co robić, gdy wiatr zmienia kierunek. Ogromna ilość firm nie dotrze do 2 lat działalności, 10 lat przetrwa już tylko 1 na 10 firm. Oprócz tego firma jako element naszej rzeczywistości będzie miała swoje amplitudy, wzloty i upadki. Jeśli w okresie wzrostu nie ma się pomysłu na swoją firmę, bo jest wzrost, w trakcie spadków będzie jeszcze trudniej, bo właśnie są spadki. To nie jest nic osobistego, to zwykłe prawa ekonomii. Dlatego zawsze trzeba stawiać na siebie, na swoją naukę, doświadczanie, rozumienie, na jakość swoich myśli, bo to ma bezpośrednie przełożenie na ewolucję świadomości i dobrobyt. Naprawdę kochać siebie można tylko wtedy, gdy przestajesz się bać.  Potrafisz wziąć wszystko na klatę, masz do siebie zaufanie, nie zawiodłaś siebie, wiesz, że to nie słomiany zapał, masz jasność gdzie popełniłaś błąd, potrafisz nie zwalać winy na nikogo, tylko się ukłonić doświadczeniu, ba, ucieszyć, rozkminić i dzięki niemu wzrosnąć. To nie jest czcze gadanie, tacy są ludzie z wysoką jakością. Oni najczęściej nie urodzili się takimi, to jest ich wirtuozeria, samodoskonalenie poprzez naukę, błędy, chęć do wstania z klęczek, wytrwałość a nie wycofywanie się bezustanne, albo myślenie ze strachem o przyszłości. Marzenia o przyszłości bez działania w teraźniejszości to adrenalina Polaków ciągnąca jak magnes do wyjebania starej pralki do lasu. Jesteśmy bardzo dziwni. Wyznacz cel, dajmy na to dobrze prosperująca firma, nigdy nie pieniądze i rusz ze skrzyżowania, czyli wyjdź naprzeciw, wejdź w ekspansję, bądź w drodze. Gdy jesteś jak ten starzec w pokoju, zaakceptuj ten fakt, ale doładuj się jakoś energią, bo ściągniesz innych do siebie. Tak, pracownicy chcą widzieć w oczach swoich szefów pasję, zaangażowanie, że nie wykonują oni pracy po prostu, tylko są w niej zanurzeni po szyję. To pociąga zespół, ludzie chcą pracować w firmach, gdzie szefowie są w ekspansji. Korporacje często udają taką ekspansję, żeby związać ze sobą pracowników, kolacje na polanach gór, wyzwania, integracje. Zobacz co musi wyprawiać Coca-Cola, żeby tyle lat podniecać, nawet stworzyła sama sobie konkurencję, jak nomen omen Pepsi. Co wyprawia na  pokazach w Luwrze Louis Vuitton, luksusowy francuski dom mody stworzony w roku 1854 przez francuskiego rzemieślnika? W jakiej trzeba być ekspansji, żeby ceratę z nadrukiem LV sprzedawać na całym świecie, jako towar absolutnie luksusowy i niepodlegający żadnym negocjacjom cenowym, co oczywiście stanowi element polityki firmy. Chęć do rządzenia zwykle nie jest traktowana jako dobra cecha. Często nie ufamy ludziom, którzy koniecznie muszą dzierżyć władzę. Jednak gdyby Jobs pozwolił innym wpływać na swoją wizję nigdy nie zostałby tym Jobsem, którego znamy dzisiaj. Wahadła chętnie by go zjadły swoimi małymi szczękami piranii, oops, popleczników na śniadanie, bowiem tak się dziwnie składa, że im ktoś bardziej uśpiony, tym bardziej kąsa.

Z poziomu świadomości, czyli rzeczywistości transcendentnej

Wahadła destrukcji to rodzaj myślokształtów, które powstają w każdej naturalnej strukturze. Wahadła rozliczają się pieniądzem, oczywiście, nie w mrowisku, ale w naszej ludzkiej grze tak. Dalibyśmy sobie obciąć rękę w nadgarstku, że bez pieniędzy nie da się w tym świecie egzystować. I owszem na 5th Avenue, czy na Jerozolimskich u Akadiusza ciężko jest skumać, że można to mieć lewą nogą do lusterka w aktualnym stanie portfela złotych 87, o ile Twoim celem są wytrawne perfumy i odzież, chociaż do takiego celu mało kto Ci się przyzna. Nikt się przecież nie przyznaje, że mieszka w Olkuszu. Tak, wiem drodzy Olkuszanie, że Wam się dostaje niezasłużenie, ale to naprawdę dobrze brzmi:) Nawet metodą, że Wszechświat ma dla Ciebie wszystko, a ma, bo na tym polega transcendencja, tam jest wszystko, nie to co u wahadeł matrixu, które wmawiają Ci, że tylko orka w pocie czoła, a dóbr i tak dla wszystkich nie starczy, ktoś jednak będzie mieszkał w tekturowym pudle, a więc nawet tam, gdzie idziesz i bierzesz, należy znać metodę, rozumieć te zasady. Na nic marzenia o „rzuceniu pracy w korpo, o możliwości zamieszkania w pięknym domu z ogrodem i przestrzenią, bez konieczności zaciągania kredytu na 40 lat”, gdy nie rozumiesz, że marzenie może zamienić się w cel tylko wtedy, gdy masz taką intencję. A także, gdy przez większość dnia jesteś zaciekawionym, mówiącym "tak" chłopcem z pokoju, a nie zgnuśniałym staruszkiem z tego samego pokoju, który mówi tylko "nie", gdyż prawo przyciągania zawsze działa. Nie mając przyciągniesz nie manie, uważając, że firma ma za sobą najlepsze lata, właśnie przyciągasz nierentowność. Zobacz coś, co jest wporzo i rusz z tego skrzyżowania, obraz w lustrze się poprawi. Są też sytuacje, że trzeba wziąć na klatę fakt, że nie pociągniesz/nakarmisz wiecznie głodnego, który na siebie nie zarabia. Co do rozliczeń z kontrahentami, trzeba ludziom zapłacić, nawet kosztem rozstania się z czymś materialnym, sprzedaniem etc. Nie można pociągać za sobą innych, gdy jest osuwisko. Nie podam Ci algorytmu, że usiądziesz, rozłożysz chustę od Hermesa, uklękniesz i manna poleci z nieba, to byłby różowy jednorożec, istnieje prawdopodobieństwo spotkania go, ale bardzo kwantowe. Pieniądze są energią, codziennie robisz przepływy energetyczne, przetransformuj swój strach o pieniądze, na działanie, które zrobi Ci przepływy.

cdn

https://youtu.be/SSLY8bhEYVI

z miłością

 23
  • Dagna   IP
    Fajnie! To ja jeszcze - chociaż może się jako nawiązanie do całej tej tematyki wydawać odległe - wrzucam taką muzę: https://www.youtube.com/watch?v=e8jAQWpO1Ac Tak ja widzę to, o czym tutaj prawisz. Muzyka i słowa zostały skomponowane przez człowieka, który od 21 r.ż. choruje na stwardnienie zanikowe boczne - skomponowane ruchem oczu, bo Jason jest sparaliżowany. I to jest działanie w miłości :) To jest brak przywiązania do czegokolwiek. Nie trzeba tu sławy - ale jest. Nie trzeba tu pieniędzy - ale są. Jak się poczyta wywiady/co mówi jego rodzina - brak jest w tym wyrzeczenia i brak zajebistości. Metaforycznie ujmując to jest eter. Piękno.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 0
    • Dagna   IP
      A moją uwagę, z początkowo niewiadomych mi przyczyn zwróciły dwa zdania w filmiku :) Pierwsze, że na pewnym etapie jest sobie człowiek w stanie zlać "4 szklanki" do jednej, i popijać na luzaku. A drugie, że "wolny człowiek jak sobie powie idę to idzie, a nie ten co kawusia, papierosek...". Mocno dały mi do myślenia. Bo nawinęło mi się w pamięci, że najlepsze życiowe efekty (nazwijmy materialne, raczej nie duchowe - chociaż emocjonalnie było bardzo pozytywnie) osiągałam, jak ego było nastawione na program pt. być bezlitosnym wobec siebie. Był rygor, dyscyplina, zwarte poślady. Wczesna pobudka, zimny prysznic, koncentracja w pracy, tzw. czysta micha i treningi. Byłam zaiste najlepszą wersją siebie. W matrixowym rozumieniu napewno. Ale ego było wtedy bardzo przywiązane do wizji matrixowego sukcesu, utożsamiało się z wykonywanym zawodem, ze statusem społecznym, z obowiązującym kanonem piękna, modą, pornografią i całą gamą innego szitu. Potem dusza rozłożyła ręce i przemówiła "A po co to wszystko, a na co to komu, a o co tutaj chodzi zastanów się". I przyszła długa, czarna jak noc depresja. Skrzyżowanie, z którego ruszyłam całkiem niedawno i powoli, langsam langsam aber sicher sobie drepczę. I czemu te zdania? Bo ego jak je usłyszało, to się ucieszyło. Dosłownie jak uczeń którego posłano do kozy, nagle zna odpowiedź na pytanie, i wymachuje paluchem "ja, ja!". Że ono przecież takie właśnie twarde było, zdecydowane, zmusztrowane, że żadnej fajeczki, no może kawa x4, ale przecież w celach napędowych. I w tym punkcie uzmysłowiłam sobie, że Pepsi właśnie nie kołczuje, nie przemawia do ego. Nie ma tutaj "Dostaniesz od świata jak zapłacisz cenę, jak żyły sobie wyprujesz itd.". Zamiast tego jest "lewą nogą do lusterka". Wyobrażam sobie, że w etapie przebudzenia duchowego, część tych zachowań które dyktowało moje ego kilka lat temu (treningi, zdrowe jedzenie, efektywne wykonywanie planu dnia), przebiegają w stanie zupełnego rozluźnienia, są naturalne jak chód, bez żadnej napinki. Człowiek robi co jest do zrobienia, tylko bez krzywdowania sobie, bez poczucia wyrzeczeń albo bez poczucia "o, jaki jestem zajebisty, jaki surowy dla siebie, oh ah". Bo tych wyrzeczeń ani zajebistości po prostu nie ma, nigdy ich nie było, tylko to był lub jest taki sen. Więc to musi być doskonałe uczucie, to co ja rozumiem z przekazu Pepsi, żeby nie być przywiązanym do żadnych atrybutów, akceptować stan rzeczy i działać sobie z radością, a jak coś łupnie to przyjąć spokojnie, i działać dalej :) Fajne lekcje, fajne refleksje przychodzą.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • julek   IP
        Pepsi byłam (jestem) jak ten starzec w fotelu,bo lubię.... lubię ten komfort ,spokój. Lubiłam, dziś wiem że nie oto w życiu chodzi.Mam własną działalność,ile trzeba się nagimnastykować żeby ja utrzymać. Tu masz racje dziewczyno trzeba być w ruchu,trzeba wyznaczać sobie cel i iść do przodu, trzeba myśleć o kolejnym kroku. Musisz uświadamiać niewiedzacych. Jesteś nieoceniona pozdrowionka :*
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 1
        • Keyt   IP
          Czyli w każdej firmie najważniejszy będzie szef i jego nastawienie do biznesu, nawet jeśli rzadko się zjawia? Sklep ze zdrową żywnością i stołowanie się w fastfoodach? Pisałas kiedyś o pasji do biznesu, nie tylko przedmiotu prowadzonego biznesu, ale nie widzę w nim wsparcia pod tym względem, tego mi brakuje, fajnie by było wspólnie się motywować.. W pewnym sensie prawie, że za ten biznes odpowiadam, to ja mam wpływ na osiągane zyski i jak był czas, że mnie to motywowało, bo chciałam dla szefa jak najlepiej, ale widzę tylko u niego brak, za mało, za mało.... dla siebie to zacząć robić, tylko? Skoro w nim energii coraz mniej, a i mi się udziela? Bo nie wie, gdzie te pieniądze się podziewają, trzeba zrobić to i tamto... słowa. Nie chce być wstrętnym pracownikiem, zrób swoje i wyjdź, ale coraz mniej mi zależy.
          A może to tylko mój brak energii..
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 1
          • Lusja   IP
            Pepsi, a te kamyki na lewo od ciebie, w misie, to ino sa dla ladnosci, czy  cos przy tym "robia"? Odganiaja zle duchy, albo co? :) Sciskam.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także