3 proste sposoby jak polepszyć swoje życie, czyli kij z tym, jak nie masz urody
  • 44Autor:44

3 proste sposoby jak polepszyć swoje życie, czyli kij z tym, jak nie masz urody

Dodano: 69
Quentin_Matsys_-_A_Grotesque_old_woman
Quentin_Matsys_-_A_Grotesque_old_woman

Kiedyś też byłam w uśpieniu. Nic, tylko oceniałam i wygłaszałam z ambony słowa śpiącej.

Pepsi, mam już dość, mam coś około 27 lat i dosyć ciężki „bagaż życiowy” (to po to, żebyś mnie sobie jakoś umiejscowiła w czasie i przestrzeni). Oczywiście znane mi są, i to od bardzo dawna, wszystkie zdrowo/życiowe teorie, literatury, świadectwa…bla, bla Grono moich znajomych (najbliższych) to himalaiści, biegacze itp., kultura sportu jest mi bardzo bliska fizycznie i metafizycznie. Przeczytałam jeden z Twoich ostatnich wpisów i Cię nie rozumiem. Albo jesteś chora psychicznie, albo wciskasz kit, albo nie zdajesz sobie sprawy z obrazu jaki czytelnik materializuje sobie w głowie na Twój temat na podstawie Twoich postów. Powiedz mi, jak to możliwe, aby osoba, której dzień (pod względem aktywności, diety, ćwiczeń oddechowych itp.), o których nas informujesz, może jednocześnie wypisywać takie rzeczy. To podważa wszystkie koncepcje zdrowotne, o których piszesz. Pominę, że stopień Twojego grafomaństwa (wybacz, naprawdę) miażdży mnie absolutnie, a b s o l u t n i e. Może i merytorycznie chciałaś coś przekazać (dziękuję postoję), ale, szczerze, każdy redaktor/korektor zszedłby przy próbie redakcji tegoż. Życzę Ci, zdrowia (psychicznego głównie). Yyy ... Pisanie o sobie mnie krępuje, bo to żaden zajmujący temat. Oczywiście przedstawienie fragmentów komentów, które pogrążają piszących, jest prostym chwytem na wzbudzenie sympatii czytelników. Nie robię tego w tym celu, a z pewnością nie teraz, gdy uważnie obserwuję każdy swój krok. Chcę Cię tylko uspokoić, że nawet gdy bardzo cierpisz, możesz podejść do lustra i wykonać głupią minę. Że nie będziesz przez to mniej prawdziwa, a wręcz przeciwnie, pojmiesz swoją wolność. Czy nie można dzielić się wiedzą w sposób, który jednocześnie nie uśmierci osobowości dzielącego się? Czy dobra wiedza podana przez clowna z cyrku, jest mniej pomocna niż przekazana przez osobę bez uśmiechu?

Oczywiście, że Jezus wiedział o reinkarnacji, ale był w Indiach, 12 lat wzrastał w sensie rozwijał się w klasztorze, budził się, widział do czego wiara w reinkarnację doprowadziła Indie. Nikt się tam  nie spieszy, umówisz się na siedemnastą, koleś nadejdzie o 16 dnia następnego, albo wczoraj, nikt się nie stara, bo jak nie w tym, to w następnym życiu będzie na to czas. Byleby tylko nikogo nie zabić, bo zła karma w następnym wcieleniu znowu sprawi, że będę mieszkał w tekturowym pudełku, ale spoczko. Wyobrażasz sobie, że Kościół miałby powiedzieć, to nie Twoje jedno życie, wyluzuj, zwolnij? Nie myśl o śmierci, bo ona nie istnieje? Będziesz miał jeszcze wiele żyć, w końcu skumasz o co w tym biega.  Kto by wtedy chciał chodzić do Kościoła? Po co? Okazuje się, że zarówno jedna, jak i druga droga się nie sprawdza, nie daje szczęścia i spokoju. Jedni godzą się na choroby biedy z wyniszczenia ciała, a drudzy na choroby cywilizacyjne z przepychu. Ale i jedni i drudzy srają w gatki ze strachu, więc baterie dla matrixu zawsze są pełne.

dzisiejszy widok z publicznych term (przedziałka włoskiego taty nie publikuję:))

Pepsi stop! powiesz. Papa basta! Jak dzisiaj z rana, nastoletnie dzieci do ojca, który koniecznie wystawiał kawałek przedziałka w tyłku do zdjęcia  w gorących, ale jakże publicznych termach San Casciano dei Bagni, nie zważając na mnie, a może właśnie zważając, gdy słodką focię swojej familii robiła z brzegu jego żona. Papa basta! Pepsi basta! powiesz. Tracisz wiarygodność, przestanę Cię czytać, bo piszesz o stwardnieniu rozsianym, a za chwilę o reptiliańskich ufokach, czy tylko dżizas, o Jezusie z piątego wymiaru. Na swoje usprawiedliwienie mam tylko jedną historię z mojego jakże długiego życia. Gdy umierał mój ukochany ojciec, leżał w agonii jakby nieprzytomny. Chcąc sprawdzić co i jak, zapytałam: tato, kumasz?  A on jakoś wyartykułował: kumam. I zaczęliśmy się razem śmiać.

Wracając z innego wymiaru

Czyli 6 sposobów jak polepszyć swoje życie

1. Szczęście nie zależy od Twojej urody

Marta odkąd pamięta, zawsze była brzydka. Co innego jej koleżanka, jakże piękna Lidka. Teraz obie się zestarzały, ale faktycznie Lidka nadal wygląda lepiej. Jednak powiedzcie to jej nadzianemu mężowi, który właśnie odszedł ze swoją młodą asystentką. Ludziom zależy na tym żeby mieć piękne oczy. Tymczasem powinnaś raczej skupić się na tym, aby potrafić pięknie patrzeć. Gdy będziesz na siłę chcieć osiągnąć szczęście zawsze je przegapisz. Jest młodość, która kiedyś będzie przeżywała starość. I jest starość, która przeżyła młodość. Nie ma się po co upierać co jest fajniejsze. Jedno jest pewne, że szczęście nie zależy od urody. Ludzie z racji mniejszej ilości lat przeżytych, sądzą, że mają właśnie ten czas. Inni, którzy już dużo przeżyli, obawiają się, że nie zdążą. Tylko ciekawe na co? Na co tamci mają czas, a do czego ci nie zdążą? Czy ładna twarz będzie mniej cierpiała w życiu? Będzie miała łatwiejszy poród? Mniej problemów z impotencją będzie miał model? Czy szpetna osoba z głębokim trądzikiem, będzie bardziej nieszczęśliwa? Twój umysł stał się konkurencyjny. Tu nie chodzi o miłość, czy brak miłości do własnego ciała, ale o rywalizację z innymi. Interesujesz się głównie tym co mają inni. Oceniasz i porównujesz.

Recepta na uczucie szczęścia przy brzydocie:

Odkłamywanie oczu

Czyli: napełnij się światłem wschodzącego słońca Wcześnie rano gdy skońce dopiero wstaję popatrz na nie (wtedy nie wyrządzi krzywdy Twoim oczom) przez kilka chwil i chłoń tyle energii ile dasz radę. Po prostu pij ją. Dosłownie. Otwórz się na nią i nasiąknij nią. W sumie, to samo możesz zrobić o zachodzie.

Recepta na uczucie szczęścia przy urodzie i ogromnym strachu przed jej utratą:

jw

2. Pozbądź się pancerza

Pewien człowiek o kryptonimie czarna morwa, chciał uciec od siebie. Stąd ten kryptonim. Zjeździł Indie, pojechał do Tybetu, a wszędzie za nim wlokło się to samo rozmemłanie i niezadowolenie z życia. Wszędzie za nim wlokła się czarna morwa. Któregoś dnia siedząc okrakiem na murze zrozumiał, że musi to zaakceptować. Owszem rozmemłanie, owszem malkontenctwo, owszem czarna morwa. A następnie ruszyć ze skrzyżowania. Nigdy rozmemłania, nigdy krzywej mordy, nigdy czarnej morwy. Do kraju wrócił całkiem odmieniony i nie musiał już gonić po bezdrożach. Biała morwa. Nosisz na sobie pancerz. Nie jest do Ciebie przyczepiony, ale Ty się go kurczowo trzymasz. Nieustająco troszcząc się o niego, wzmacniacz go. Dziecko nie ma w sobie zesztywniałych części, całe ciało dziecka to organiczna jedność. Głowa nie jest najważniejsza, stopy nie są najmniej ważne.

Zaobserwuj, w których miejscach w Twoim ciele występują ograniczenia?

62888_wash-armor_lg

3 rady do pozbywania się osobistego pancerza

1. Po pierwsze, gdy chodzisz siedzisz lub nic nie robisz wydychaj głęboko powietrze. Nacisk kładź na wydech. Wydychaj ustami. Wydech ma być bardzo głęboki, gdy pozbędziesz się z ciała całego powietrza, ciało samo zrobi wdech. Ciało, a nie Ty. To zmiękczy pancerz wokół klatki piersiowej. 2. Po drugie pomocne będzie bieganie. Nie musisz biegać na długie dystanse, wystarczy kilometr lub dwa. Wyobraź sobie że znika obciążenie z Twoich nóg, że z nich spada. Wczoraj biegałam boso i udało mi się całkowicie zrzucić pancerz z moich nóg. Podczas biegu również skup się na wydechu. Jeśli Twoja wolność była zbyt ograniczona, jeśli nakazywano Ci, abyś coś zrobiła, a nie robiła czegoś innego, abyś była tam a nie gdzie indziej, to na Twoich nogach pojawił się pancerz. Nie pomoże ucieczka na odludzie, zmiana miejsca, wszędzie będziesz miała na sobie ten sam pancerz. Zrzuć go bieganiem. 3. Po trzecie, gdy kładziesz się spać nocą, zdejmuj z siebie ubranie i jednocześnie wyobraź sobie, że ściągasz z siebie także ten pancerz. Zdejmij go i odetchnij głęboko, po czym idź spać całkiem rozbrojona. Bez żadnych ograniczeń.

3. Wyrwij się z biedy

Biznesmen Jerzy miał (na Kazimierzu) sycylijską tawernę, która zaczęła podupadać. Przede wszystkim z powodu niezrozumienia przez biznesmena temperamentu kuchni włoskiej, tym bardziej, że wcześniej prowadził bar sushi. Po udaniu się do telewizora uświadomiono mu wprawdzie niekompetencję w związku z upartym przechowywaniem małych pakiecików z rukolą, czy drobinami sera Ricotta, zamiast kolorowego przepychu kuchni Dżiuzeppe, jednak z drugiej strony telewizor miał inne priorytety. Mianowicie dramat, bowiem dramat zawsze sprzedaje się najlepiej. Wyrwij się z biedy bez dramatów, Magdy Gessler i telewizora. To naprawdę nie powinno być trudne, przerwać cierpienie i poczucie braku nadziei. Przecież nie chcesz się czuć źle. Ale jest pewna komplikacja, która polega na tym, że we wczesnym dzieciństwie, w szkole, w przedszkolu już zafałszowano Twoje ego. Nałożono Ci na umysł programy. Dlatego bliższy jest Ci teraz smutek i złe samopoczucie nawet z powodu gorzej idącego biznesu, czy raty kredytu, niż okazywanie radości, że wszystko jest w najlepszym porządku.

Tymczasem tak samo jak stanem naturalnym jest bycie zdrowym, tak samo naturalnym jest bycie wesołym

Gdy wali się Twój biznes, przechytrz rutynę umysłu.

2 proste metody jak przechytrzyć rutynę umysłu?

1. Jest wiele na to sposobów. Mnie najbardziej podoba się zdziecinnienie. Usiądź na łóżku wieczorem przy zgaszonym świetle i zacznij pleść bzdury, kołysz się, gaworz, możesz zapłakać, możesz zacząć się śmiać, tak jak robiłaś gdy byłaś dzieckiem. Zanim matrix nałożył program na umysł i  Twoje fałszywe ego Cię zdominowało. 2. Gdy ego daje Ci w kość, ciało wciąż odpowiada na to emocją strachu, nie potrafisz go uciszyć nawet na chwilę, a co tu mówić o jakimś medytowaniu,  wejdź pod prysznic (to kolejny sposób), niech ciepła woda Ci pomoże, niech zmyje strachy i zacznij chichotać. Jak dziecko. Będziesz zaskoczona, jak zacznie się z Ciebie wydobywać wiele dźwięków. Gdy przechytrzysz rutynę umysłu, gdy odzyskasz dziecinną radość, przestaniesz się bać. Nie będziesz się już trzęsła, jak galareta, bo biznes źle idzie. Skończysz z paniką. Zaczniesz się śmiać i zrobisz wszystko o wiele lepiej. Niekiedy biznes nie dla Ciebie należy porzucić. Zaakceptować ten fakt. Obmyśleć nowy plan i ruszyć ze skrzyżowania.

lofciam:)

 
 69
  • Gosialavenda   IP
    Co do urody to..sama nie wiem jak to z nią jest bo, kiedy byłam młodą, zielonooką dziewczyną o ciemnobrazowych wlosach i oliwkowej skórze z całkiem do rzeczy twarzyczką, to jakoś tłumu adoratorow nie widziałam. Bo to jest tak, że jak ktoś czuje się brzydki, to wysyła jakąś złą energię i ludzie go unikają. Zakompleksienie sprawia, że jak jakiś fajny facet chce cię zaprosić na randkę, to myślisz, że jaja sobie robi, albo chce kasę pożyczyć. Z drugiej strony znam tyle niespecjalnie urodziwych kobiet, które roztaczają wokół siebie tak cudowną aurę, że chce się z nimi przebywać. A z trzeciej strony, nie mnie oceniać cudzą urodę, może tylko telewizja usiłuje mi wmówić co jest piękne. Sztuczne dupy i cycki, nadmuchane usta i naciągnięta twarz. A tak naprawde uroda to piekno wypływające z wnętrza czlowieka, zdrowe zęby, włosy, skóra i paznokcie. Pogoda ducha i pogodzenie się z wadami na które nie mamy wpływu. Amen.
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • edyta   IP
      Pepsi, może coś podpowiesz, mój syn ma prawie 27 lat i bardzo go kocham. Chodzi o to, że po rozmowie z nim przez telefon czy na żywo czuje się całkowicie "wyssana" z energii, po prostu źle sie czuję, czytałam o wampirach energetycznych i jak siebie chronić, że uciąć kontakt, co nie chcę i splecione palce itp. Ale chcę jemu pomóc, jesli rzeczywiście on jest bez energii własnej to co on ma zrobić żeby nie wampirzyc się na mnie i też na innych?
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • Siditu   IP
        Dziękuję za ten wpis. Zaglądam tutaj coraz rzadziej, ponieważ ten blog, a właściwie Twoja energia, skłoniła mnie do niemyślenia o zakrętach czy skrzyżowaniach, a skierowała na wędrowanie po ziemi, trawie i pośród lasu - i niekoniecznie chodzi o dosłownie rozumienie tych słów. Myślę jednak, że Cię to cieszy oraz iż udało mi się Cię, Pepsi, pokochać (wreszcie?) ;) Ślę całusy.
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • iGrażka   IP
          Pepsi, już gdy pierwszy raz zasugerowałaś, że jesteś w wieku Zięby, powaliłaś mnie na kolana. Do tej pory nie wstałam. Rzadko piszę, ale czytam cały czas i wiesz,że Cię kocham...
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • malena   IP
            No pięknie, pięknie- okazuje się, że przymiotnik stary w odniesieniu do kobiety może być komplementem - Pepsi, Ty Stara Duszo ? Kocham i dziękuję ?
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 1

            Czytaj także