logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
66 770 205
189 online
28 664 VIPy
Reklama

PRZECIWZAPALNE KWASY TŁUSZCZOWE OMEGA 3 TiB W DUŻEJ DOZIE ZERO TRANSÓW I METALI CIĘŻKICH

  

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Mąż z chęcią pomagał innym, ale ja byłam wciąż samotna, na mnie wiecznie warczał …

    Czyli wyznanie najmniejszego z ego.

    Ludzie listy piszą:

    Więc związek.

    Z mężem chodziłam do podstawówki. Jako dzieciak, gdzieś w 5 klasie wyznał mi miłość. Latal za mną jak szalony. Nigdy nie podobał mi się. Wygląd, styl bycia, zachowania. Zimny twardziel, łobuz, szorstki, ale … zakompleksionej dziewczynie, szarej myszce, to bardzo schlebialo. Kręciło go, że byłam dziwna, stuknięta, zawsze zamyślona, dziwnie ubrana, kochająca poezję.

    Ja chciałam mieć go jako przyjaciela, bo dobry z niego człowiek. On żalił się mojej przyjaciółce, że ja go nie chcę itp. itd. Kiedyś przyjaciółka mi wykrzyczała, że nie zasługuję na miłość. Zapadło mi to w sercu jak klątwa.

    Po jakimś czasie i różnych perypetiach (trochę z nim flirtowałam, ale nigdy nic więcej, wiem, to nie fajne, bo robiłam mu nadzieję, głupia młodość) wyprowadziłam się z rodzicami daleko. Nie mialam z nim teraz kontaktu.

    Nie wierzyłam w siebie. Myślałam, że po co szukać chłopaka, jak jest tam ktoś, kto mnie kocha… wyrzuty sumienia? … prorocze słowa przyjaciółki? I napisalam do niego. I tak się znowu zaczęło.

    Rodzice (jego) ze szczęścia szybko zorganizowali nam ślub. Poszłam na to. To była też ucieczka z mojego domu rodzinnego, od problemów, no i wpadłam w jego rodzinę. Byłam zachwycona, szczególnie teściową. Wspólne tematy, odsunęłam sie trochę od swoich rodziców.

    Ale też nagle, przestałam być sobą. Nagle nie byłam już tą szurnietą, rozmarzoną dziewczyną z poezją pod pachą. Nagle zaczęłam być chorobliwie zazdrosna i to tak na maxa. Robiłam (tak stopniowo) coraz większe afery i to to takie, jak niezla psychopatka!! Dawałam mężowi nieźle w kość. Nie poznawałam siebie.

    Ale też wiedząc o moich kompleksach, część afer sam prowokował. Byłam na tyle świadoma, że zdawałam sobie sprawę, że jest coś ze mną nie tak. I zgadzałam się na to, że mój mąż mnie obwiniał. Nie zauważałam, że nawet kiedy on coś zrobił niefajnego to i tak była moja wina. Nie zauważałam też jego wad, czyli wiecznej złośliwości, wysługiwania się innymi, nieliczenia się z moim zdaniem itp. Przyjął wygodny model, że i tak to wszystko jest moją winą.

    Pomimo tego, że jego rodzice są dość dobrze ustawieni, nam nie wiodło się dobrze finansowo. Ja pracowałam w szkole jako nauczyciel, a mąż wiecznie na czarno. Nadarzyla sie okazja wyjazdu do UK, no i wyjechał. Miał zostać tylko rok, ale po roku stwierdził, że może zostać dłużej. Ja wiadomo, szalałam, że mnie zdradzi! Ale też mnie niejako prowokował do takiego myślenia. Podczas wizyty w Polsce obiecal swojemu znajomemu, że zabierze jego córkę i tam pomoże jej znaleźć pracę. Zrobił to bez mojej wiedzy. Mieszkał z nią tam pod jednym dachem. Wpadłam w szał, zwolniłam się z pracy i pojechałam tam żyć.

    Twierdziłam ze rodzina nie może żyć osobno. Tym bardziej, że wówczas nasza 4 letnia córka bardzo tęskniła za ojcem. Początki straszne. Praca bez angielskiego. To było sprzątanie, poniewieranie się okropne. Depresja. Nadal ta głupia zazdrość. Mąż mnie nie wspierał za bardzo. Lubił kpić ze mnie. Że angielski, czułam się gorsza. Zawsze mnie krytykował. Ja na początku nie zauważałam, bo czułam się zawsze winna. Jeszcze w Polsce krytykował moje gotowanie. Było mi przykro, że nie je tego, co ja gotuję. A potrafię gotować.

    W UK życie było ciężkie. Mąż zachowywał się jakby inni byli ważniejsi od nas. Gdy miałam problemy w pracy to zawsze krytykował mnie. Nie było rozmów, na których mi zależało. Czułam się samotna. Do tego ciągłe problemy finansowe. Bardzo mnie wyzywał, za tę zazdrość i nie tylko. Po jakimś czasie kupiliśmy dom, oczywiście na kredyt. Bardzo było nam ciężko finansowo. Długi, komornicy, ale nie dawaliśmy się.

    Mąż z chęcią pomagał innym, ale ja byłam wciąż samotna, na mnie wiecznie warczał. Bardzo namiętnie pomagał za to koleżance z pracy, wysłuchiwał jej problemów. Był zawsze dla niej o każdej porze dnia i nocy. Podejrzewałam, że miał romans, strasznie agresywnie na to reagował. Czułam, że to bardzo nielojalne wobec mnie.

    Rok później, po długim czasie pracy nad sobą, odpadła ode mnie zazdrość. Przestałam być zazdrosna i już.

    Ale mój mąż nie może się w tym odnaleźć. Zaczął traktować mnie jeszcze gorzej. Jakby szukał powodów do tego, aby pokazać mi, że jednak i tak jestem winna wszystkiemu. Zachowywał się tak, jak opisałaś w swoim artykule „kto tak naprawdę rozwala związki małżeńskie i tym podobne”.

    Krytyka, obwinianie, zero spędzania czasu, nawet z dzieckiem i gadanie na moje pretensje, że to ja wszystko zniszczyłam …. Czuję się winna za wszystko, przez to że byłam zazdrosna. Chociaż w tym samym czasie on nie traktował mnie dobrze, ale to było jakby w cieniu.

    Teraz jest okropnie. Nie spędzamy czasu ze sobą, bo on twierdzi, że to głupie. Ciągle tylko ogląda mecze, kłócenie się z telewizorem, z politykami, agresja, złośliwość i prostackie poczucie humoru dotyczące seksu. Czasem tłumacze, mówię o co mi chodzi. Przeprosiłam go za te lata zazdrości. Dziś był w porządku dla mnie. Powiedziałam, że tyle mi do szczęścia potrzeba, czyli trochę szacunku i będzie dobrze. Trochę uwagi i czułości.

    Czy powinnam sie z nim rozwieść, bo nie pasujemy do siebie? Czy jest coś do naprawy? Jak odzyskać godność? On jest bardzo rozpanoszony.

    A jeśli chodzi o pracę … to pracuję tu fizycznie baardzo ciężko. Teraz od 3 lat jestem w firmie gdzie tyram ja wół. Wychodzę z domu o 9 i wracam o 9. Dźwigam po 2 tony dziennie. Do tego stres i wymagania. Na początku byłam zachwycona, bo praca dawała wiele możliwości rozwoju. Niemiecka firma. Doceniali moje wykształcenie. Miałam siłę tam chodzić. Teraz mam na głowie część pracy biurowej, nadal pracując fizycznie jak osioł, za tę samą stawkę. Kierownictwo się zmieniło. Nie jestem doceniana, zauważana pomimo tego, że mam super wyniki. Plecy mi siadły. Podupadłam bardzo na zdrowiu.

    Chcę odejść i założyć własną firmę. Nie mam wkładu własnego i boję się, że pogrążę rodzinę. Wcześniej już starałam się o dofinansowanie na biznes, nie mogłam pracować, a mój mąż się wściekał. Muszę to teraz mądrze zrobić, a nie wiem jak. Dłużej już tam nie mogę pracować. Chciałabym założyć sklep ze zdrową żywnością . Chciałam też iść na studia podyplomowe z medycyny ajurwedyjskiej. Mam już dość pracy ponad swoje siły. Ogólnie pragnę odzyskać radość i wrócić do siebie.

    Pomimo tego, że napisałam bez ładu i składu, czuję, że mnie zrozumiesz.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ SPROSZKOWANY, ORGANICZNY KORZEŃ BURAKA This is BIO, doskonały dodatek do 4 szklanki w TWOJEJ KURACJI 4 SZKLANEK


    O taaak, wszystko skumałam bardzo dobrze, ale czy Ty zrozumiesz i przyjmiesz na klatę to, co ja mam Ci do powiedzenia?

    Czytałam i czytałam i wciąż czekałam na refleksję. Przecież refleksja musi nadejść pomyślałam, ale skończyłam czytać Twój list, a oczywista refleksja się nie pojawiła. Do tego stopnia masz małe ego.

    Twój list, to ogromna projekcja roszczeniowa małego ego. Osho też przestrzegał przed pułapką małego ego.

    Gdy ego jest duże, wszyscy wokół go widzą, niektórzy się śmieją, inni odsuwają od kolesia, ktoś puka się w czoło, a jeszcze inni czują respekt i lubią podłączyć się pod sukces. Bowiem sukces w matrixie często wiąże się z dużym ego, oczywiście, gdy idzie ono w parze z inteligencją, w tym emocjonalną. Człowiek, który ma duże ego, oczywiście o tym wie, gdy śpi (jest nieoświecony) identyfikuje się ze swoim ego, gdy się budzi wie, że to ego nie jest nim, że to program nałożony na umysł, software, więc obchodzi się z tym wirusem na komputerze jak ze śmierdzącym jajem. Wie, że takie ego bardzo pomaga (japońscy samuraje jedli zbuki, spod yyy … siodła:), ale też bardzo potrafi nabruździć.

    Najważniejsza jest inteligencja, która pozwala to wszystko rozkminić, dowiedzieć się, logicznie wydedukować. Inteligencja ma ogromny wpływ na świadomość. Gdy umiera dziecko, jego inteligencja była na tyle mała, że świadomość w tym wcieleniu nie mogła się rozwinąć. Dlatego świadomość roślin, zwierząt jest rozwijana za pomocą naturalnych sił ewolucji wzrastania świadomości. Ale odkąd stałaś się człowiekiem rozumnym musisz sama wzrastać.

    Wielu ludzi na świecie zostało doszczętnie zatrutych, czy tylko pokrzywdzonych przez małe ego własne, lub swojego partnera. Małe ego jest straszne, musi wciąż potwierdzać coś, utwierdzać się w nieutwierdzonym, bo faktycznie jest małe. Potrzebuje zadręczać partnera swoją maleńkością, rościć, oczekiwać. Małe ego prawie nigdy nie wpada na to, żeby zwrócić się do siebie, przestać oczekiwać od otoczenia, zacząć polegać na sobie, zacząć żyć na własnych warunkach, bez oczekiwań czegokolwiek od innych.

    Duże ego, gdy trafi na inteligentnego właściciela. Właściciel ten dochodzi dedukcją do tego, że przecież sam wszystko może zrobić, że nie musi wisieć na nikim, że może się zmienić w każdej chwili. Małe ego, wręcz przeciwnie, zawsze myśli o sobie jak o bluszczu i czeka na tyczkę, kratę, bramę, mur, na którym mogłoby się opleść. Małe ego wciąż mówi o sobie i swoich roszczeniach. Wczoraj mąż był fajny, bo mnie przytulił. A co Ty masz wspólnego z fajnością drugiego człowieka? Rozumiesz o czym mówię?

    Gdy spotykałam swego czasu małe ego na drodze, zwykle uciekałam, gdzie pieprz rośnie. To najnudniejsi ludzie, ciągle niezadowoleni, zmartwieni, przemęczeni, oczekujący, nieżyjący własnym życiem, liczący na innych. Dzisiaj jest zupełnie inaczej, ale moja świadomość jest też w innym miejscu.

    Jedynym wyjściem dla właściciela małego ego, jest jak najszybsze zrozumienie, że ma on małe ego i przekucie sytuacji na swoją prawdziwą korzyść, a co za tym idzie na korzyść dla całego Wszechświata. Do tego niezbędna jest nauka logiki, inteligencja i codzienny samorozwój intelektualny. Będąc na wysokim poziomie intelektualnym jesteś w stanie szybko rozpoznać tego wirusa, jakim jest fałszywe oprogramowanie, fałszywa Ty, czyli ego nałożone na Twoje rozumowanie.

    Dostrzegasz to każdego dnia czarno na białym: acha, znowu uzależniam swój dobry humor, spokój i szczęście od humoru drugiej osoby? znowu to robię? acha, to jest właśnie wirus małego ego, spoczko, obejdziemy tego zbuka bokiem, bo nikt nie jest mi w stanie zburzyć równowagi, która zależy tylko ode mnie.

    Zazdrość, zaborczość, chęć zagarnięcia drugiego człowieka, nieustające oczekiwania, zawsze wobec innych, to jest choróbsko, a nazywa się generalnie, ego. Jednak ego małe, robi wszystko bardzo podstępnie, bo go kompletnie nie widać. Taka kobitka, szara mysz, poetka, wydaje się być całkiem niegroźna, to nie jakaś tam fam fatale, tymczasem to może być niezła mina, podstęp, koń trojański, wilk w owczej skórze.

    Nie będę oceniać Twojego męża, bo nie on do mnie pisze, ale jakby, wiem dokładnie co by napisał. Oczywiście, Twój mąż śpi jak suseł, na totalnej nieświadomce, ale to jedno napewno rozkminił, że malutkie egusio jego żonki, jego poetki, szarej myszki, tej jakże innej, chciało wyssać z niego to, czego nigdy w sobie nie miał. Mężczyźni bardzo rzadko coś takiego posiadają, dlatego nie mogą tego oddawać.

    Nie o to chodzi w kochaniu drugiego człowieka, to nigdy nie był handel wymienny, ale śpiący chcą tylko handlować. Kobiety handlują w domu seksem, faceci przypływem dobroci dla zwierząt, ups, dla żony, bo wszyscy chrapią. Oczekują czegoś nieustannie od innych. Byle tylko nie zobaczyć, że wszystko czego potrzebują do szczęścia już mają. Po prostu każdy rodzi się ze wszystkimi atrybutami niezbędnymi do szczęścia. Drzewo, koniczyna, źdźbło trawy i my wszyscy.

    Nigdy nie straciłaś godności, nie musisz niczego odzyskiwać. Powinnaś jedynie zrozumieć, że Twoje ego stoi na Twojej drodze do szczęścia, które już masz. Szczęście już jest, tylko Twój program blokuje Ci do niego dostęp. Nie Twój mąż, ani jakikolwiek człowiek na świecie. Tylko Ty.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ E-BOOK „JAK ZAROBIĆ W INTERNECIE I NA BLOGU?” Nie ma powodu, żebyś blokowała energię pieniądza, tylko dlatego, że tak Cię zaprogramowano w Matrixie


    Jeszcze sprawa finansów

    Nic nie piszesz krytycznego, sama chcesz zostać bizneswomen, a tymczasem popełniliście kardynalny błąd. Podobny rzutuje na miliony rodzin na świecie, czyli jak najbardziej konsumpcję potraktowaliście jako inwestycję: … do tego ciągłe problemy finansowe, po jakimś czasie kupiliśmy dom, oczywiście na kredyt, bardzo było nam ciężko finansowo, długi, komornicy, ale nie dawaliśmy się…

    Kupowanie na kredyt domu do zamieszkania, gdy nie ma się do tego żadnych aktywów, jest jedynie zrobieniem aktywu dla banku, a sobie nałożeniem na garb potężnego pasywa. Piszesz, czy doradzę Ci rozstanie? Jaja sobie robisz? Przecież w ten sposób utraciliście wolność, nie możecie się rozstać. Takie pasywa wiążą o wiele bardziej niż dzieci i wszystko inne.

    Oczywiście można obmyśleć plan działań biznesowych i postarać się spłacić dom wcześniej, albo sprzedać go, bo kupiliście w świetnym momencie na zakup i zawsze po sprzedaży i spłacie kredytu coś jeszcze zostanie do podziału.

    Jednak zwykle tak się nie dzieje, bo ludzie boją się zaczynać znowu od zera, wolą już tę wątpliwą „strefę komfortu” niż nieznane. Do tego dla ludzi z zewnątrz, innych Polaków, taki własny dom też jest synonimem sukcesu, a więc decyzję się odkłada na świętego nigdy. Czasami jak grom z jasnego nieba spada na śpiącego mężczyznę w wieku średnim strach okrutny, że już nic w życiu mu się nie przytrafi i odchodzi z młodą laską, ale zwykle nie jest to facet bez kasy, zwykle coś tam ma w kiesie na boku.

    No i teraz Twój potencjalny biznes. Jeśli sądzisz, że do sukcesu finansowego są Ci potrzebne, na już, płatne studia z medycyny ajurwedyjskiej, to Ci powiem, że jesteś w poważnym błędzie. Potrzeba Ci nauki na temat biznesu. Jakimi prawami on się rządzi? Potrzeba Ci dużo wiedzy z dziedziny mądrego zarządzania czasem, pieniądzem i zrozumienie o co chodzi w biznesie. Czym są aktywa, a czym są pasywa?

    Mając pracę możesz bezpiecznie założyć sklep internetowy ze zdrową żywnością. Uczyć się jak się prowadzi biznes. Możesz zastosować dropshipping, i bez żadnego istotnego wkładu pieniężnego już zacząć uczyć się na własnych i cudzych błędach. Jest sporo literatury na ten temat. Kupić/sprzedać tylko pozornie jest takie proste. Zawsze liczą się ludzie, do których musisz dotrzeć. Ale o tym napisałam książkę w postaci e-booka „Jak zarobić w Internecie i …”

    Konklużyn

    Jesteś idealna i kompletna i absolutnie szczęśliwa, tylko yyy … o tym nie wiesz. Nie potrzebujesz miłego słowa od człowieka, który śpi obok Ciebie, żeby czuć się szczęśliwą. Ty dawaj miłość, radość, spokój i ukojenie sobie i innym. Zmiana jest tylko po Twojej stronie.

    Gdy człowiek, z którym jesteś jednak wciąż obniża Twoje wibracje, masz dwa wyjścia. Pierwsze to do tego stopnia podwyższyć własne wzrastanie, w tym dietą, stylem życia, suplementacją i akceptacją, że nie straszny Ci będzie śpiący przed telewizorem niedźwiedź. Nie będzie Ci w stanie istotnie obniżyć Twojego wzrastania, bo będziesz nie do zatrzymania. W którymś momencie on będzie musiał się zmienić, albo wypadnie naturalnie z Twojej orbity. Ale nie poganiaj niczego.

    Drugą opcją jest ruszenie ze skrzyżowania też na niwie własnego biznesu, i po prostu samodzielne stanięcie na własnych, nie cudzych, nogach. Wtedy zadecydujesz, zostajesz, czy odchodzisz? Luzik.

    Jeden warunek niestety i prawdopodobnie musi być spełniony, powinnaś wreszcie dostrzec swoje ego. Zobaczyć go, chociaż jest bardzo małe, i zrozumieć jak bardzo niszczy Twoje życie. I nie tylko Twoje, bo cały Wszechświat też jest nim dotknięty, jesteśmy naczyniami połączonymi, wyszliśmy z tego samego Źródła.

    Gdy skumasz co jest grane z Twoim ego, pojmiesz, że ma ono też sporo zalet. Małe ego pozwala szybciej się uczyć, bo nie jesteś zadufana, słuchasz innych. Pozwala na większą otwartość na wiedzę. Brak zarozumiałości działa na Twoją korzyść. Możesz w krótkim czasie rozwinąć się intelektualnie i biznesowo. Możesz w o wiele krótszym czasie liniowym wystrzelić w kosmos ze swoimi możliwościami, które są nieograniczone. Potem przyjdzie czas na Ajurwedę.

    Możesz zrobić to wszystko do czego jesteś predysponowana. Twoją nieprawdziwą pasją był Twój własny mąż, bowiem drugi człowiek nie może być niczyją pasją. Wejdź na prawdziwą pasję, niech to będzie Twój biznes. Nie zapominaj też o czytaniu dobrej poezji.

    Życzę Ci wszystkiego najlepszego w tej zmianie.

    Jak się nie zmienisz, też życzę Ci wszystkiego co najlepsze.

    z miłością

    (Visited 7 480 times, 1 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Magdalena 20 maja 2018 o 16:48

      Świetne !!!! Mocne i delikatne w treści ! +szakirowy obrazek 😉

    2. Piotr 20 maja 2018 o 17:28

      Wow!
      Dajesz jej wędkę. A nie rybę.

    3. lady Sfinks 20 maja 2018 o 21:20

      Majstersztyk /sorry za wazelinę, no muszę tym razem ;)/.

      Świetnie. Dawno nie czytałam nic tak dobrego, co ujmowałoby na tyle klarownie problem właśnie małego ego. Tylko chyba w jednej książeczce o zenie /autora teraz nie pomnę/, czytałam najzręczniejszą do tej pory metaforę, w której były konie, te co lepiej i gorzej biegają i takie tam……;) Ale ten tekst jest w punkt. /Choć ja akurat obóz przeciwny, ego jak słoń ;P/

      Dzięki.

    4. Aga 21 maja 2018 o 00:08

      Mój niedźwiedź przed telewizorem też już mi nie straszny. Też dzieki Tobie Pepsi, love ya 🙂

    5. Kaki 21 maja 2018 o 01:02

      Odpowiedź, jak już ktoś wyżej zauważył, zarazem mocna i delikatna <3
      Eh, ja też mam małe ego, a niedługo startuję z blogiem o modzie. Wciąż mi będą robić zdjęcia, a ja będę wciąż ubolewać jak to słabo wychodzę. Ok, nie ja, a moje ego maleństwo. Twoją książkę Pepsi mam od chyba roku, ale wciąż odwlekałam, ale teraz to już na serio. Możesz mi btw jeszcze powiedzieć, czy blog o modzie to jeszcze kreacja czy już oddawanie czci matrixowi.
      I pozdrawiam Emanuelę, bo poradzona mi przez nią mikstura z ananasem, chili, pieprzem itd. w składzie owszem wypaliła mi mordkę i przyprawiała o mdłości, ale wyleczyla mi gardło z anginy w dwa, powtarzam, DWA dni. Trzy dni choroby miałam już wtedy za sobą.
      Buziaczki :*

      1. Pepsi Eliot 21 maja 2018 o 08:28

        nawet czysty biznes, gdy prowadzisz go z pasją to kreacja, a moda to dziedzina sztuki, jak najbardziej kreacja, życzę sukcesów

        1. Kaki 21 maja 2018 o 12:22

          Dziękuję, dziękuję, nie omieszkam się pochwalić!

    6. Aneta D Falkiewicz 21 maja 2018 o 09:30

      No i prawo przyciągania – czujesz się winna, to przyciągasz sobie sytuacje karzące Ciebie za te poczucie winy. Kosmos chętnie spełnia Twoje myśli, a skoro Ty jesteś Kosmosem – sama sobie je spełniasz.
      Też w końcu zrozumiałam małe ego, dzięki Pepsi, dopada czasami.

      1. gagata 22 maja 2018 o 06:25

        Aneta, a jak to jest, że zazwyczaj moje pozytywne myśli mają negatywne odzwierciedlenie w życiu?
        Czyli, że myślę, że coś mi się uda a tymczasem jest zupełnie odwrotnie. O co tutaj chodzi?

        1. Aneta D Falkiewicz 22 maja 2018 o 09:10

          O ile Twoje pozytywne myśli nie są podparte nadzieją, oczekiwaniami –> strachem, wtedy nie są pozytywne?

        2. Pepsi Eliot 22 maja 2018 o 09:13

          masz myśleć o drodze, a nie o celu. Im bardziej Budda chciał być oświęcony tym bardziej mu to nie wychodziło. Im bardziej chcesz przeżyć satori, tym bardziej nie możesz go przeżyć, im bardziej chcesz mieć dziecko tym bardziej nie możesz zajść w ciażę. Tak działamy. To jest 4 prawo logosu, biegunowość, gdy chcesz przestać się bać, trzeba myśleć o biegunie przeciwstawnym czyli o miłości. Trzeba cieszyć się drogą, być uważnym na drodze, a cel pojawi się znienacka.

          1. Aneta D Falkiewicz 22 maja 2018 o 09:16

            tak, bo cel to oczekiwania i nadzieja, z góry już założone w „pozytywnych afrimacjach”, a życie polega na ciągłym byciu w drodze 🙂 i pozwoleniu siebie zaskakiwać „ooo, tego się nie spodziewałam, ale ten uczuć fajny, jak mogłabym to przegapić, dążąc prosto do celu, bez patrzenia na kwiatki przy drodze?” 🙂

          2. carolina 22 maja 2018 o 10:24

            Pepsi, a napiszesz o tych prawach logosu coś więcej?

            1. Pepsi Eliot 22 maja 2018 o 12:33

              tak, będzie tego coraz więcej

          3. gagata 22 maja 2018 o 14:00

            Więc gdy chcę, żeby związek przetrwał kryzys to mam myśleć właśnie o rozstaniu? To żarcik 😉
            No to idę w drogę 🙂

            1. Pepsi Eliot 22 maja 2018 o 14:40

              🙂

    7. Urszula 21 maja 2018 o 09:52

      Rewelacyjny , inspirujący tekst. Dziękuję

    8. gość 21 maja 2018 o 10:01

      Jako małego ego spodziewała się, że poklepiesz ją po ramieniu 🙂 Chyba też mam małego ego, bo również się tego spodziewałam. Naprawdę dobry tekst, pozdrawiam 🙂

    9. ewkx1 21 maja 2018 o 10:22

      Hej Pepsi. Wpis idealnie dopasowany do mojej obecnej sytuacji. Przeczytałam też wiele inncych wpisów, mam Twoją książkę i ostatnio wprowadziłam dietę, post przerywany i suple (mam niedoczynność i od 3 lat brak okresu). Czytam wielokrotnie Twoje słowa, przyznaję rację, ale ego i lęki wciąż dobijają się do głosu. Jestem już zmęczona tą walką – odnośnie diety (zgubienia kilku kg), zdrowia i lepszego samopoczucia a także naprawy mojego związku. Przez wiele lat spałam jak suseł, co w konsekwencji zniszczyło naprawdę cudowną relację w obojętność,rutynę, wzajemny żal. Czuję, że się budzę, ale nie umiem ruszyć!! jestem przez to zła na siebie, obwiniam się o to, że zaczynam i nie potrafię wytrwać. W stosunku do mojego partnera, daję (a może tylko mi się tak wydaje) ale też oczekuję reakcji zwrotnej – czułości, miłości wynikającej z jego inicjatywy – potrzebuję tego jak powietrza, a im bardziej chce tym jest gorzej;/
      Co zrobić? Jak ruszyć? Jak pozbyć się tego okropnego i niszczącego myślenia? Co robić kiedy czuję, że ego przejmuje inicjatywę?

    10. Gabi Orchita 21 maja 2018 o 11:26

      Cieszy mnie że poruszasz Pepsi temat pracy nad umysłem, ćwiczeniem go matematyką itp. Ego jest nałożone na umysł: no to mnie siekło z nóg. Miałam koślawe przekonanie, że umysł i ego są nie rozdzielne. Jak włączysz umysł to ego będzie się odrazu panoszyć. A tu wystarczy zagrać w szachy i na chwilę zatrzymać gonitwę myśli, nadać im kształt w teraz. Czy zdaje sobie ktoś sprawę z tego jak taka nagminna gonitwa myśli w cztery strony świata 24/7 i bycie na pół dupy życiu codziennym, może człowieka ogłupić ? Czuję się jak debil, trudno jest zebrać myśli na długi okres czasu, nawet podczas czytania, odpływam w jakiejś wewnętrzne dramy gubiąc przesłanie pisanych słów. Tak więc cieszę się Pepsi, że codzienny samorozwój intelektualny jest na Twojej #mustdo liście. Dziękuję z serducha <3

      1. Pepsi Eliot 21 maja 2018 o 11:42

        Kocham Gabi

    11. Pepsi Eliot 21 maja 2018 o 11:40

      Chcesz bardzo, bo nie dostajesz. Im bardziej napierasz, tym bardziej on się broni. To tylko taka gadka szmatka ego, że potrzebujesz czułości jak powietrza. Zapewniam Cię, że niczego nie potrzebujesz od drugiego człowieka, aby być szczęśliwą. Paradoksalnie dostaniesz to wszystko, gdy tylko szczerze odpuścisz. A szczerze nie odpuścisz, dopóki nie zrozumiesz. Czyli przed Tobą tylko jeden krok do zrobienia, zrozumienie o co chodzi. Doradzam 3 miesięczną bardzo poważną a s c e z ę. I wszystko wskoczy na właściwe tory.

      1. sylka 21 maja 2018 o 17:41

        Pepsi a co oznacza 3-miesięczna asceza? Wiem, że czego takiego potrzebuje. 4 szklanki, PP, bieganie.. czy coś jeszcze? 🧡 uściski

    12. Małgorzata 21 maja 2018 o 12:49

      A moje ja mówi-nie ma miłości i bliskości-nie ma seksu. Zwłaszcza, że On wmawia mi, że nie znam życia. Może nie znam, ale takie życie mnie nie interesuje. Nie pociąga mnie seks, przy braku porozumienia w codziennym życiu, wręcz na samą myśl niedobrze mi się robi. CZY to handel. CZY to ego? Jaki to poziom?

      1. Pepsi Eliot 21 maja 2018 o 12:51

        spoko, seks jest wymysłem satanistycznym, ma nas rozrywać w dosłownym tego słowa znaczeniu. Orgazm ma dawać organizm, wtedy jest równowaga, więc spoko, rób tak jak czujesz.

        1. Okulary na nosie 23 maja 2018 o 19:15

          kochana, czyli seks ma zawsze kończyć się paczeciem ? Musze przeczytać książkę Osho na ten temat. Seks pełen miłości i oddania jest czymś złym ?

          1. Pepsi Eliot 23 maja 2018 o 21:52

            no chyba nie Osho, przecież on był zwolennikiem wolnego seksu, jak się musi 🙂

    13. fila 21 maja 2018 o 23:13

      Dziewczyno, pracuj nad sobą, to naprawdę pomaga!
      Skoro tu trafiłaś, czujesz tę czaczę, co nam Pepsi zapodaje. Wzrost świadomości, to najlepsze co możesz zrobić.
      Z własnego doświadczenia dodam- odkąd zaczęłam pracować nad sobą i mam w sobie pokój/spokój/zgodę na to, co jest, całkiem niechcący moja rodzina i otoczenie na tym korzysta. Z mężem nam tak spokojnie, bez napinki w wymagających pośpiechu sytuacjach. To jest niesamowite! Syn też się wyciszył- dziwi się, że ostatnio rzadko płacze ze wściekłości i nie boli go od tego głowa.

    14. fox899 24 maja 2018 o 11:32

      Dzięki Pepsi, że jesteś, że piszesz w taki sposób, że łatwo zrozumieć, że łatwiej szukać rozwiązań, że prościej zrozumieć siebie i swoją sytuację, że człowiek nie czuje się osamotniony w trudnej sytuacji, że pokazujesz wyjście i rozwiązanie. Zobacz, ilu ludziom pomagasz, ratujesz.. Wspaniale, że jesteś! Dziewczynie życzę siły i miłości:)

    15. Marta 25 maja 2018 o 21:46

      Pepsi <3

    Dodaj komentarz

    Sklep
    Dołącz do Strefy VIP
    i bądź na bieżąco!

    Zarejestruj sięZaloguj się
    Reklama

  • Reklama

    Leczenie Dobrą Dietą

    Jak zarabiać w internecie?

    ebook
    Jak zarabiać przez internet? Jak zarabiać na blogu? e-Book KUP TERAZbaner
  • Dołącz do sterfy VIP i pobierz za darmo!

  • Najnowsze komentarze