Zostałam wyrzucona za fałszerstwo kolokwium, po 4 latach studiów. Co robić?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Zostałam wyrzucona za fałszerstwo kolokwium, po 4 latach studiów. Co robić?

Dodano: 26
school/pepsieliot.com
school/pepsieliot.com

I taki komć:

Pepsi, każdy Twój post „44” podnosi mnie na duchu. Potrzebuję Twojej rady, proszę napisz mi co o tym sądzisz. Po 4 latach studiowania n a uczelni, zostałam wyrzucona za fałszerstwo kolokwium (pierwszy raz w całym toku studiów ściągałam). Wiem, że źle zrobiłam, wstyd mi za siebie. Zawiodłam siebie, zawiodłam rodziców, zmarnowałam koniec końców 4 lata ostrego zapieprzania na studiach (całe 4 lata nonstop byłam w książkach). Pojawia się problem – co dalej? Mam 25 lat i muszę zacząć się sama utrzymywać, do tego jestem bez wykształcenia wyższego, co w naszym kraju utrudnia życie. Nie wiem co zrobić, nie wiem jak sobie rozplanować to wszystko? Nie mam za bardzo możliwości tracenia kolejnych lat na podjęcia studiów i aktualnych możliwości zarobkowych.
No jaja, jaja, ależ to bardzo inspirująca sytuacja się zadziała, dostałaś niezwykłą szansę. Mało komu przydarza się taka szczera plama w początkowej karierze, i na honorze, autentyczne podwinięcie bucika na wybiegu w tym decydującym pokazie, gdzie usiadł w pierwszym rzędzie Karl L. ze swoją kotką. Studiowanie, to nie jest droga przez mękę, odhaczanie życia do niby prawdziwego życia, które zacznie się po studiach. Studiowanie to najbardziej  inspirująca, twórcza czynność, która jest iściem, byciem w kroku, studiując jesteś w drodze, a teraz właśnie doświadczasz najwięcej. To, czego się teraz nauczysz, to, co teraz studiujesz, może być punktem zwrotnym w Twoim życiu, gdyż wszystko się zawaliło, ale po coś. Nie potrzebujesz żadnego wykształcenia wyższego, i nie wyżywaj się na "naszym kraju", to nie on ściągał na kolokwium. Śmieszna buźka. No dobra, żartuję. Kraj i polityków mamy dokładnie takich, jak o nim i o nich myślimy, bo nasza rzeczywistość jest odbiciem naszych myśli. Gdy zaczniemy myśleć o naszym kraju, jak bogate narody myślą o swoim, i u nas po pewnym czasie (myśl ma bezwładność zanim się urzeczywistnia), pojawi się prawdziwy dobrobyt i radosna wdzięczność, w tym do tych, którzy mają wybitny udział w PKB, czyli małych i średnich przedsiębiorców. Ale to wszystko zależy od tego co wypuszczasz w eter myślami, przekonaniami, które bierzesz za prawdy, czyli od ego, czyli od strachu. Takie teksty "w naszym kraju brak studiów utrudnia życie" ładnie podpinają Cię do wahadeł matrixu. W naszym kraju wszyscy świadomi studiują, są w drodze, w kroku, ruszyli ze skrzyżowania, ewoluują, obniżają entropię, ujmują chaosu, mają coraz więcej danych. Jednym słowem budzą się. I właśnie ta gra Tobą zatrzepotała, szturchnęła Cię boleśnie pod żebra, żebyś nie przegapiła budzika. To jest dzyń, dzyń. Możesz się wystraszyć, załamać, czuć winną, bać się, a możesz zrobić z tego wydarzenia ogromny stopień do wzrastania, wręcz trampolinę. Żadne tam, zawiodłam siebie, czy les parent. Nie zawiodłam, tylko grałam, tak jak w danym momencie potrafiłam najlepiej zagrać. Czy pisałabyś do mnie, gdyby Cię nie przyłapano na ściąganiu? Czy gdyby wszystko się udało miałabyś jakieś wolty do siebie? Czy stałabyś się wtedy inną Ty, tylko dlatego, że się ściąganie udało? Czy czułabyś, że zawiodłaś rodziców? Kali kraść, dobrze, Kalemu ukraść, źle. 4 lata w książkach dla siebie, nawet gdy uczyłaś się rzeczy niekoniecznie wciągających, to jednak gimnastykowałaś umysł, kojarzyłaś fakty, szybko czytałaś, ćwiczyłaś pamięć, genialne doświadczenie, i nie tyle, że lepsze niż jakbyś w tym czasie pieliła grządki, czy strzygła głowy, ale niczego nie zmarnowałaś, wręcz przeciwnie. Rodzice też z pewnością kiedyś ściągali, a jak nie, to każdy z nas ma coś niepraworządnego na swoim koncie. Zaakceptuj sytuację, ba, za niedługo okażesz jeszcze wdzięczność. Gdy jakaś uczelnia nie daje Ci dyplomu, po prostu trzeba ją kupić i mieć ją całą, ponownie buźka, łącznie ze wszystkimi zakazami i nakazami. Nie z mściwości i płytkiej chęci odegrania się, tylko tak po prostu, bo sobie idziesz swoją drogą, jesteś twórcą, sprawcą, psują i naprawiaczem. Chcę Ci za pomocą tej metafory powiedzieć, że psując masz powód, żeby to wszystko twórczo naprawić, że psucie to również kreacja. Ludzie codziennie coś psują, swoje związki, innych ludzi, zdrowie, psują swoje dzieci nakładając im własne, smutne programy. Zapomnij na chwilę o wszystkim, medytuj, zgódź się w sobie wewnętrznie na to co się stało, krótko obmyśl jakiś plan działania, może być tak łatwy, i tak krótkoterminowy, jak wyjazd na małe saksy, zrób tylko pierwszy krok z tego skrzyżowania. Skorzystaj ze swoich umiejętności, nie goń za myślami, w razie kolejnego wyrzutu z głowy, natychmiast udaj się do rozmyślań o głębokim wydechu, potem wdech, potem wydech z brzucha. Zobacz się gdzieś w fajnym miejscu, w fajnym domu, w kreacji, w tworzeniu, a potem zrób to. Jest przysłowie, że nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, czyli wszystko może obrócić się na Twoją korzyść, tylko to zrób. Budzimy się.

school/pepsieliot.com

z miłością

-
 26

Czytaj także