Dlaczego nieposiadanie dzieci z wyboru, nadal uważa się za kontrowersyjne?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Dlaczego nieposiadanie dzieci z wyboru, nadal uważa się za kontrowersyjne?

Dodano: 25
childless woman
childless woman
Ogromna większość ludzi gra przez sen, czyli myśli pod dyktando tego, co zastają logując się do życia. Tak rodzą się ludzkie przekonania.

Jednak dopóki przekonania dotyczą siebie samej, kij z tym, ale, gdy anektują przestrzeń innych ludzi, w tym kobiet inaczej myślących, zawieje ortodoksją, samosądem, i politycznym ciemnogrodem.

Kobieta nie jest dogmatem społecznym

Horry, mam 27 lat i jestem singielką (nie żeby było coś w tym złego). Dużo się o sobie dowiedziałam na podstawie moich poprzednich związków - już nie przyciągam "ojca, którego chcę naprawić":D Poznaję chłopaków w moim wieku lub parę lat starszych i pierwszą kwestię, którą poruszają to temat dzieci.

Ja bardzo nie chcę ich mieć, nie chcę być w ciąży, wiedzialam to już od dawna. Jak mam to interpretować? Śmieję się do tego lustra, ale to już kolejny mężczyzna, który jest bardzo kompatybilny ze mną, oprócz tego jednego aspektu - co robić?

Nie chcę udawać i marnować ich czasu, jeśli sami bardzo chcą rodzinę. Co śmieszniejsze - ja poznaję tylko kolesi, którzy są super nastawieni na potomstwo, a oni mi opowiadają jak wszystkie laski, które spotykają są na NIE:D

Zainspirowałaś mię do szerszego wywodu.

Dlaczego nieposiadanie dzieci z wyboru zdrowej kobiety nadal uważa się za kulturowo kontrowersyjne?

Jennifer Aniston wystrzeliła kiedyś namiętną i wymowną salwę w Huffington Post w temacie ciągłych plotek, że jest w ciąży. Zauważyła, że nie tylko o to chodzi, że jest poddawana przewlekłej, „absurdalnej i niepokojącej” kontroli, gdyż każdy aktor powinien się z tym liczyć, ale że wciąż istnieją normy, jak bardzo definiujemy wartość kobiety na podstawie jej stanu cywilnego i macierzyńskiego.

Oczywiście Jennifer nie odkryła Indii, bo raz za razem widzimy, jak narracje o kobietach koncentrują się na ich związkach (lub ich braku) i dzieciach (lub ich braku). Do imentu utrwalił się pogląd, że kobiety są w jakiś sposób niekompletne, nieudane lub nieszczęśliwe, jeśli nie są zamężne, lub tylko nie mają dzieci. Takie spekulacje są nie tylko kłopotliwe na poziomie osobistym, ale także zagadkowo normatywne, gdyż coraz bardziej nie pasują do prawdziwego stylu życia kobiet dzisiaj.

Kobieta coraz częściej już nie chce być oceniana przez pryzmat więzi rodzinnych.

„Nie chcę mieć dzieci”, to rodzaj stwierdzenia, które często wywołuje całkowite niedowierzanie. Wiadomo, że kończy rozmowę, pozostawiając zdezorientowane, puste twarze, niekiedy opuszczone szczęki. „Odpowiedź zawsze brzmi: „W końcu zmienisz zdanie”.

Oczywiście jesteśmy ludźmi, każdy w trochę innym miejscu na drodze ewolucji świadomości. Ale jednocześnie jesteśmy ssakami, dziećmi natury, pojawiają się więc atawizmy, a przymus rozrodczy jest doskonale znany. Mamy też stale niezadowolone ego. Dlatego może kiedyś tam przelecieć przez myśl kobiecie bezdzietnej z wyboru, a co by było gdyby? A jakby tak wszyscy zasiedli przy stole (spora mitologizacja, bo rodziny w "pełnym" składzie przy stole to nic ekscytującego, z powodu wciągających smartfonów)? Jednak to nie zmiana zdania, to tylko własne ego.

Moja 32 letnia koleżanka jest bezdzietna z wyboru i pomimo pewności swojej decyzji jest nieustannie osłabiana przez niezdolność społeczeństwa do oddzielenia pojęć: kobiet i macierzyństwa.

Australijskie Biuro Statystyki twierdzi, że w ciągu następnej dekady liczba par bez dzieci przewyższy liczbę par z. Oznacza to, że coraz więcej kobiet decyduje się nie mieć dzieci. Psychoterapeutka trendów Zoe Krupka mówi, że zjawisko często jest błędnie określane jako samolubne, płytkie i niedojrzałe.

Skoro nie to, to dlaczego kobiety coraz częściej nie chcą mieć dzieci?

Dr Krupka definiuje kobietę bezdzietną z wyboru, nie jako egoistkę i dusigrosza. W bardzo wielu przypadkach nie chodzi o koszty, ani o rujnowanie ciała lub fakt, że posiadanie dzieci może być trudnym zajęciem, ale, że ABSURDALNE STANDARDY MACIERZYŃSTWA odstraszają kobiety.

Ten cały perfekcjonizm wokół macierzyństwa, intensywna społeczna krytyka matek, co sprawia, że jest to szczególnie nieatrakcyjna opcja. Badania pokazują, że powody, dla których kobiety decydują się nie mieć dzieci, są różnorodne i złożone.

Przeludnienie, męska agresja, czyli żądza władzy/wojny/korupcji, generalnie matriks, teraz wirus, prorokowane zmiany klimatyczne, globalizacja, groźba resetu finansowego, teorie spiskowe i nie, obowiązek szczepień, obowiązek ewentualnego poddania alopatycznemu leczeniu dziecka uznanemu przez instytucje za jedynie właściwe, brak instynktu macierzyńskiego, problemy zdrowotne oraz pragnienie niezależności i wolności, to tylko niektóre z nich. Z powodu mediów społecznościowych, ich monopolu, wielkiej farmacji, i największej na świecie wyszukiwarki, potężnego cenzora wolnej myśli i wielu wielu znacznie ważniejszych, niż konieczność poświęcenia się i rozstępy, powodów.

Badania mówią, że większość kobiet, które decydują się na życie bezdzietne, jest pewna swojej decyzji. Kobiety są zadowolone ze swojej decyzji, ale NIKT INNY NIE. Rodzina i koleżanki nie, ksiądz Rydzyk tego nie lubi i Kaczyński nie znosi, dosłownie nikt.

Kobiety bez dzieci nie tylko stają w obliczu oceny i kontroli, ale także mogą zostać wykluczone społecznie i to nie tylko w „latach rozrodczych”. Bowiem od kobiet oczekuje się, że będą nie tylko matkami, ale także chętnie zostaną babkami. Nawet mówi się o nich głównie w języku gliglińskim jak o pieniążkach, babciami.

Kobiety po sześćdziesiątce i siedemdziesiątce, które nie miały dzieci, mówią, że pierwszą rzeczą, o którą pytają ich dzisiaj ludzie, to "opowiedz mi o swoich wnukach". Stwierdzenie "nie mam żadnych" nieprzyjemnie kończy rozmowę.

Wydaje się, że kobiety po pięćdziesiątce nie wiedzą już, jak rozmawiać ze swoimi bezdzietnymi rówieśnicami, ponieważ wszystko, o czym mogłyby mówić to nawijka o dzieciach lub wnukach. Ponieważ nie masz dzieci, już się dla nich nie liczysz i to jest kolejny plus nieposiadania dzieci. Nudziary znikają z Twojego pola interlokutorów. Dżołk.

Tymczasem w krajach gdzie aborcja jest jawna np w Australii, statystyki mówią, że ponad 60% aborcji ma miejsce u kobiet, które już mają dzieci. O czym to świadczy?

Dlatego widzisz jak wolny jest ten wybór w rzeczywistości, Ty sobie zadecydowałaś, podczas gdy większość społeczeństwa nadal będzie oczekiwać, że kobiety wybiorą NORMALNIE, czyli bycie matkami.

W Twojej wypowiedzi przejawia się coś niejasnego, mianowicie po co gadać o takich sprawach, skoro jest tyle wciągających, twórczych tematów? No może, gdyby się już gość oświadczał, ewentualnie o tym wspomnieć wypadałoby. Myślę, że coś tutaj się dzieje niejasnego, że jednak wciąż piętrzysz potencjał i przyciągasz mężczyzn niedoborowych. Zarówno mężczyzna, jak i kobieta, jeśli odczuwają brak, znaczy to, że wysyłają do wszechświata informację o swojej niedoborowości, i otrzymują właśnie to, czego nie mają, czyli brak.

Tkwisz w matriksie, i piętrzysz potencjały, tyle, że po przeciwnej stronie. Czekasz na faceta, który nie myśli o dzieciach? Rili? Nie na świetnego gościa do wspinaczki, na wyprawy, do 3 seansów pod rząd w kinie, do wspólnego robienia przepływów finansowych, i kupowania kuchenki ceramicznej, co dzisiaj jest wyzwaniem, oraz tarzania się ze śmiechu w namiocie w Nepalu w wieczór poprzedzający skoro świt wyprawę?

Twoje mówienie o niechęci do posiadania dzieci być może wzbudza u nich lęk, zawoalowane poczucie odrzucenia. Tak, możesz nie chcieć mieć dzieci, to jasne, ale że Z NIM nie chcesz mieć dzieci? Teraz wkracza na ring męskie ego. Nie zostawi mężczyzna po sobie śladu, ciągłości nazwiska, rodu, genetycznej pieczątki? I wszystkie te matriksowe przeświadczenia, które w niego wpojono, wypływają na powierzchnię, niczym oliwa.

Jeśli ciągle spotykasz mężczyzn kategoryzując, czy zgodzą się nie być ojcami, zamiast cieszyć się kontaktem z inną energią intelektualną, ze związku po prostu, i wtykasz ten język do dziury pod pretekstem, żeby ich nie mamić. Miej na uwadze, że facet nie ma tik tak, daj więc na luz. Ciesz się.

Z bazy nadawał, na zawsze Twój, Horry Porttier

PS

Wierszyki w temacie "Grypy szalejącej w Naprawie" Jalu Kurka, były wręcz idealne, bo dowcipne, zgrabne i błyskotliwe. Bardzo Wam dziękuję. Z trudem wybrałem jeden, i zgodnie z zasadą el konkurso nasz wybitny suplement Greens & Fruits TiB leci do JUSTY:

Kobieta bez chłopa wciąż w stresie żyje,
swoje dwa naczynka przy zlewie myje.
Jej świat jest szary i nudny,
nawet blat w kuchni wydaje się brudny.
Lecz książka Jalu Kurki wpada jej w ręce,
więc czyta i czyta naprędce!
"Grypa szaleje w Naprawie".
Tylko w Naprawie?! Książka wypada jej prawie...
Świat wiruje cały, włos się jeży,
ze swoimi uczuciami się mierzy i mierzy...
Przecież to w Naprawie mieszkał jej ukochany,
oby mu się udało przeżyć, o rany!
Niestety czuje, że i ją dopada katar,
marzy, żeby ukochany terpentyną grzbiet jej natarł.
Wciąż kicha i smak traci powoli,
lecz witaminę C i kurkumę łyka dowoli!
Grypa nie szaleje już tylko w Naprawie,
straszną pandemią stała się w Paryżu i Warszawie.
Tym razem o dziwnej nazwie "koronka".
Ze złości rzuciła w radio walonka.
Po kilku dniach jest zdrowa jak ryba,
a w radiu wciąż ta sama dla głupców mamałyga.

😂😂😂 z przymrużeniem oka oczywiście
😉

Justa gorące gratulacje!!

Na mejla na stronie proszę podaj dane do wysyłki, wraz z numerem telefonu dla kuriera. W tytule wpisz "el konkurso"


Horry Porttier

Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie niewiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.

 25

Czytaj także