Czy zasługuję na kogoś innego, czy mam się handryczyć z pijaczkiem?
  • 44Autor:44

Czy zasługuję na kogoś innego, czy mam się handryczyć z pijaczkiem?

Dodano: 87
Czy zasługuję na kogoś innego, czy mam się handryczyć z pijaczkiem?

Odpowiedź: Obmedytuj smutek

Komć: Mój facet – dobry i kochający mnie człowiek, lubi wypić. Co tydzień, co dwa, czasem co trzy, siada z kumplami do butelki i się upija. Czasem na umór, czasem nie na umór, ale zawsze do upicia się, nie piwko-dwa. Zdarza mu się zrobić przerwę w piciu, na przykład kilka miesięcy, ale później jest „nadrabianie”, na przykład co tydzień trzy dni pod rząd (piątek, sobota, niedziela). Nieziemsko boli mnie patrzenie na niego, takiego upodlonego, śmierdzącego, zataczającego się. Nie pomagają rozmowy, nie pomagają prośby, tłumaczenie, przekonywanie, stawianie ultimatum (wódka, albo ja). Wg niego problem nie istnieje, w końcu piją wszyscy, a on to już w ogóle pije mało w porównaniu ze wszystkimi (moja ulubiona argumentacja). Nie mamy dzieci, ale jeśli kiedyś zachce nam się je mieć, to nie wyobrażam sobie, żeby miały patrzeć na takie obrazki. Nie wiem, co robić. Jesteśmy ze sobą od wielu lat, kochamy się, ale przez to picie odechciewa mi się życia w związku. Nie wiem, gdzie kończy się troska o drugiego człowieka i o przyszłość ewentualnej rodziny, a gdzie zaczyna walka ego. Czy moim zadaniem jest pozostanie w tej sytuacji i nauka akceptacji drugiego człowieka razem z jego nałogami, czy może moja niechęć do alkoholu wynika z tego, ze już z nim nie rezonuję, i nie chce po prostu mieć go w swoim otoczeniu? Czy odejście i zakończenie tej relacji będzie przejawem troski o swoje własne dobro, czy egotyczną decyzją wynikającą z poczucia, że „zasługuję na kogoś lepszego”? Please, help  Jestem wdzięczna i dziękuję Ci za ten komentarz. Yyy ... łi. Czytałaś może mój wpis o robieniu flaszek, i co wtedy (może się stać) z pustką w człowieku?  Czy pijąc alkohol grozi Ci zasiedlenie przez demony?  Gość, który wpuszcza do siebie demony nie jest sobą, nie kocha Cię. To jest poważny negatyw, ale to bardzo yyy ... dobrze. Jesteś w bardzo dobrym położeniu, gdyż jesteś teraz naprawdę w negatywnym. Wszyscy Buddowie uczulali, żeby zawsze wychodzić, pochylać się, medytować, i zaczynać od negatywnego. O negatywnym wiesz bardzo dużo, a o pozytywnym bardzo mało. Wiesz dużo o smutku, martwieniu się, lęku, poczuciu osamotnienia, gdy obok Ciebie ktoś jest zmulony flaszką, dlatego musisz zacząć medytować o tych smutnych przedmiotach. Nie uciekać od nich, ale wejść w nie. I bardzo się zdziwisz. Ponieważ, gdy wejdziesz w smutek, on odkryje przed Tobą tajemnice (są bardzo cenne) i dokładnie w tym momencie smutek zniknie. Gdy wchodzisz w swoje problemy, bez oceniania siebie i jego (pijaczka), po prostu poddasz się, będzie jak będzie. Wówczas nagle odczujesz, że smutek przyniesie Ci radość. Że Twój gniew zamieni się we współczucie. Że chciwość zamieni się w hojność. Gdy zaczniesz od pozytywnego, a nie od negatywnego, nigdy Ci się to nie uda W Tobie jest złoto, więc nie zaczynaj od złota. Zawsze zacznij od negatywnego. A więc jesteś zaniepokojona swoją przyszłością u boku pijaka - no dobra - pijaczka. Już myślisz z troską o waszych potencjalnych, nienarodzonych? Rozmyślasz też, czy aby nie jesteś w szponach ego, które podpowiada Ci, że jesteś lepsza od kolesia, że nie dla psa kiełbasa, i z czym do kobiety?

Masz więc sporo negatywnego do medytacji Jak masz medytować o smutku? Zamień się natenczas w smutek. Wejdź w niego. Jakby nic innego nie istniało. Rozkmiń go. Delektuj się nim, nasiąknij jak gąbka. Na tak smutkowi bądź. Bądź obserwatorką swojego smutku. I nagle coś się zmieni. Nagle, całkiem niespodziewanie, smutek zniknie i pojawi się radość. Pojawi się pozytywne. Zajmuj się tylko poważnymi sprawami. Niech pierdoły sobie będą, uśmiechnij się, ale się nimi na poważnie nie zajmuj. Życie nie musi i nie ma żadnego celu. Żyj życie, bądź teraz w życiu. Podałam Ci więc przepis:

Nigdy nie zaczynaj od pozytywnego, bo nie wiesz w czym rzecz

Zacznij zawsze medytację negatywnego

Negatywne zawsze zamieni się w pozytywne

Jeśli tak spojrzysz na swojego partnera, bez oczekiwania, po prostu obserwując siebie z nim, będziesz żywa. Żywa osoba nie ma ego. Życie jest tylko teraz, a ego w teraz znika. Gdy wraca ego, Ciebie już nie ma w życiu i jesteś w przyszłości ze swoimi dziećmi, albo w przeszłości, gdy flaszka nie była jeszcze smutkiem w Twoim domu. Kumasz mniej więcej o czym piszę?

Bądź

W Twoim facecie jednak może ktoś/coś/inny zamieszkać, gdy jest facet mocno pijany, nie mówiąc o zerwanym filmie. Wtedy będziesz szła do łóżka z kimś innym. To jest mega negatywne. Możesz zacząć medytować nad tym strachem,  a możesz też odejść nie oglądając się za siebie.

Masz wybór

Każda decyzja będzie właściwa. Smutek rozstania, gdy go obmedytujesz zamieni się w radość ruszenia ze skrzyżowania. .. Gdzie zaczyna się walka ego? ... Tam, gdzie jest ego. Ego w raju ma poważne wątpliwości, a co dopiero w prozie życia. Ego trzeba obserwować i wysyłać do czarnego wora. Nabijać się z niego. Zdobywasz teraz negatywa, takie doświadczenie, jesteś dziewczyną pijaka, zrób nad tym medytację, a smutek sam zamieni się w radość. spokój, spełnienie. Nie zaczynaj od pozytywów nigdy, bo tak naprawdę nic o nich nie wiesz. Ja też nie.  Wiemy za to wszystko o emocjach smutku, lęku, zamartwiania się, złości, ekscytacji. Teraz rezonujesz z tym człowiekiem, obmedytuj to, wybiegaj, wyoddychaj, wyommmuj, albo zupełnie przestaniesz z nim rezonować, albo nic się nie zmieni. Rozwiązanie tego problemu jest w Tobie. Wyzeruj się i wtedy dopiero posłuchaj własnej intuicji. Jest nieomylna. Jesteś, i to jest mega wydarzenie. To jest złotem. Niech ten człowiek, będzie dla Ciebie mostem do siebie samej. Wykorzystaj tę okazję.

Lovciam:)


PepOsh kim jest, jest trudniej określić niż kim PepOsh nie jest. Nie jest ani Pepsi, ani tym bardziej Osho. Nie jest też Tolle, ani Romanem (Nachtem). Po prostu jest sobie tutaj dla Ciebie instalacją PePoż.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Może rzuć też gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym  Wellness Sklep
Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.
 87
  • Renata   IP
    Ja mam tak, że partnerzy mnie zostawiają, zrywają, odrzucają - to idealne słowo. Podejrzewam, że przez mojego ojca alkoholika, który mnie odrzucił jako dziecko, przez całe moje życie mnie nie akceptował, wręcz nienawidził. Dlaczego? Byłam dzieckiem niechcianym. Historia zatacza się kołem - moja mama miała taką samą historie ze swoją mamą, która ją odrzuciła, a do dzisiaj nie chce mieć z nią nic do czynienia. Sytuacja dość stresująca, bo mieszkamy razem. Ja nie umiem wyjść ze swojego nieszczęścia, a ona ze swojego. I tak się kotłujemy nieszczęśliwe w jednym kwadracie, bo któż to zmieni, jak nie my same? Tylko jak to zmienić? Od tego wszystkiego głowa boli, a do tego wszystkiego trzeba mieć łeb jak sklep. Ja taka piękna, jak Ty, Pepsi nie jestem. Dużo mam 'skaz'... Człowiek próbuje, ale nie wie od czego zacząć tak naprawdę...
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • zakrecona   IP
      a z innej paki jak dobrze mi z facetem którego nikt nie zaakceptuje, rodzina i znajomi to odsuwam sie od niego i unikam przez ego? tak wlasnie robie jest fajnie a pozniej w glowie slysze nie mozesz, nie wolno, on nie... itd.. :(
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 1
      • anna   IP
        Pracuje na magazynie z nawozami. Magnez bierze ale nie zawsze. Ogólnie podczas picia alkoholu ciężko niedobory witaminowe uzupełnić bo wiadomo że to się wszystko wyplukuje. Czytałam o zatruciach. Grzyba na pewno w sobie ma, bo biały nalot na języku. Pepsi jak mam rozumieć Twój komentarz?
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 2
        • Anna   IP
          Witam. Chciałam odnieść się do artykułu patrząc na własne życie. Jestem żoną alkoholika, córką alkoholika i wnuczką alkoholika, co w naszym kraju nie jest czymś dziwnym:-) Piszesz, że masz to z czym rezonujesz. W związku z tym mam rozumieć, że to moja wina, że mam męża alkoholika? Z tym rezonuję i dlatego takiego wybrałam? Radzę sobie z tym różnie, czasem lepiej, czasem gorzej. Czasem się tym przejmuję, a czasem mam to gdzieś i nie myślę o tym. Znalazłam książkę o alkoholiźmie, która ukazuje na czym polega nałóg. Czytam ją mojemu mężowi już drugi raz (sam by jej nie przeczytał). To nie chodzi o alkoholizm typu awantury w domu, bicie żony i dzieci czy wynoszenie rzeczy z domu. Chodzi o alkoholizm, który polega na tym, że nie można obejść się bez choćby małej ilości alkoholu każdego dnia. Przy tacie i dziadku nie miałam wyboru, przy mężu miałam i wybrałam to samo. Kupiłam mu glutaminę, witaminy b-complex i inne. Książka też do niego jako tako dociera, ale naprawdę jest to ciężki nałóg. Ludzie nie zdają sobie sprawy jak to potrafi więzić człowieka i działa jak narkotyk. Ja jak widać rezonuję z alkoholikami:-)
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 2
          • Tamara Domaradzka   IP
            Również dziękuję za  komentarz i wpis :* :* akurat u mnie "na czasie". I tu powiedzenie "Szukajcie a znajdziecie " nie  sprawdza się bo nie szukałam a znalazłam :)
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także