Koniec związku, teoretycznie gdyby mu było źle, dawno by sobie mnie odpuścił?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Koniec związku, teoretycznie gdyby mu było źle, dawno by sobie mnie odpuścił?

Dodano: 35

Osoba dominująca to taka, która Cię ... wyręcza.

Komć: Zakończyłam związek, bardzo burzliwy, trzymaliśmy się siebie kurczowo, nie wiadomo w jakim celu, ale pomijając to, wiem, że to słuszna decyzja. Nie interesuje mnie to. Gdy się zakończyło, przeszłam z tym do porządku dziennego zadziwiająco łatwo, zwyczajnie zamknęłam ten rozdział, ale czasem jakaś myśl uparcie sobie wypłynie. Potrafię o tym całym doświadczeniu myśleć z wdzięcznością, że ów człowiek był moim lustrem i pokazał mi, jakież to ja niedorzeczne błędy popełniałam, wypominał mi hipokryzję i wyśmiewał wieczne wymówki na wszystko. Jestem mu szczerze wdzięczna. Rzecz w tym, że oprócz wdzięczności dla niego, jakby dla równowagi, wypływa myśl, że On mi dał tak wiele, a ja jemu tylko zmarnowałam kilka lat życia. On mi otwierał oczy na wiele spraw, a ja potrafiłam się tylko wściekać i teraz to jasno widzę, że nawet nie kochałam go tak szczerze, z serca. Intuicja podpowiada mi, żeby pogodzić się z tym i nie drążyć, ale z drugiej strony to przecież egoistyczne tak to wszystko podsumować, że ja tyle otrzymałam, a on ode mnie nie miał nic (pozytywnego). Teoretycznie gdyby mu było źle, dawno by sobie mnie odpuścił, no ale gdzieś mnie to mimo wszystko uwiera. Czy posłuchać głosu intuicji i nie wracać do tematu, czy może jest jakieś wytłumaczenie na takie podejście do sprawy, takie umniejszanie siebie? Wiem, że to rozterki ego, zbędne mi całkiem, no ale ego wciąż u mnie hula, mimo, że udaje takie malutkie i chce wiedzieć. Hej, dzięki za komcia, chociaż nie jestem Pepsem, tylko Horrym. Wyrzuty sumienia, egotyczne powroty do przeszłości, rozkminianie czegoś na co się zupełnie już nie ma wpływu. Skąd my to znamy? Dlaczego ludzie wciąż sobie coś takiego robią? Jeśli gość był z Tobą przez kilka lat i niczego nie skorzystał, to i tak był jego wybór. Ludzie mają wolną wolę. Jestem przekonany, że dając Ci swoją energię, również otrzymywał coś w zamian, jak chociażby kontakt z osobą, którą mógł do woli oceniać, krytykować, oraz usiłować zmieniać. Czyli czyniąc same brednie rezonował ze swoim niezadowalającym go lustrzanym odbiciem, czyli Tobą. Nigdy w życiu nie spotkałabyś mężczyzny i odwrotnie, gdybyście w danym momencie nie rezonowali ze sobą. W danej chwili życiowej właśnie Ty byłaś najlepszą możliwością dla Twojego faceta. Tak to działa. Na każdym etapie życia spotykamy dokładnie tych ludzi, których powinniśmy spotkać. To powinno stać się naturalnym zaczynem dla naszego wzrostu chleba żytniego na zakwasie. Zacznę niejako od dupy strony, gdyż często pytacie, jak to jest, że ludzie niedobrzy, nawet źli mają pieniądze? Przecież dobre przepływy na zasadzie rezonansu powinny płynąć ku dobrym i miłym, uduchowionym ludziom. Skoro wysokie ma przyciągać wysokie. Opowiem o pewnej matce, której dwudziestoletni syn dostał schizofrenii. Rozmowa z psychiatrą wpędziła ją w szok, bo okazało się, że schizofrenia objawia się najczęściej u młodych mężczyzn z dominującą matką. Matka szczerze zdumiała się, gdyż nie była dominującą, a wręcz przeciwnie, cichą, spokojną, pogodzoną i ustępliwą osobą. Psycholog zdefiniował jednak matkę dominującą, jako taką, która wciąż wyręcza swoje dziecko. I to już by się zgadzało. Podobnie jest z bogaczami. Zwykle są to ludzie niewierzący, ufający, że mogą liczyć tylko na siebie, że tylko swoją wytężoną pracą i wzmożonym wysiłkiem mogą do czegoś dojść i dochodzą. Z kolei ludzie wierzący czekają na dominującą matkę, czyli pieniądze z nieba, chcą swoje pieniądze wymodlić, sądzą, że im się z racji własnej dobroci należą. Nie wkładają w ich zdobycie odpowiedniej ilości energii, wolą ubolewać i czekać na dominującą matkę, czyli cud.

Oczywiście, gdyby bogacze zaczęli robić pieniądze z włączeniem swojej świadomości, zrobiliby ich jeszcze więcej, jednak modlitwa nie zastąpi działania. Naszym zadaniem jest doświadczać i wzrastać, a jeszcze wcześniej zrozumieć i zaakceptować. Czekanie na cud, to nic innego,tylko rozmyślanie o celu. A jak wiemy nic tak nie oddala celu, jak ciągłe o nim myślenie, zamiast cieszenie się rzeczywistością będąc w drodze. Podobnie ma się rzecz z Tobą. Miałaś dominującą matkę w postaci swojego faceta, który wyręczał Cię w myśleniu, samokrytycyzmie, opiniowaniu na Twój temat. Ten związek zakończył się zanim nie ześwirowałaś i bądź z tego zadowolona. Zgódź się na to co było i najwyższy czas puścić już przeszłość. Wiesz jakie błędy popełniłaś, a jakich nie, możesz to zaakceptować i ruszyć ze skrzyżowania w drogę. "Teoretycznie gdyby mu było źle, dawno by sobie mnie odpuścił?" No właśnie. Pa przeszłość, pa przyszłość, za to hej hej teraźniejszość. Puść już to Kochanie.

Na zawsze Twój Horry

  .
-
 35

Czytaj także