Zaczynam odczuwać wyrzuty sumienia, że odbieram dziecku szczęśliwą rodzinę
  • 44Autor:44

Zaczynam odczuwać wyrzuty sumienia, że odbieram dziecku szczęśliwą rodzinę

Dodano: 44

Skąd my to znamy?

Czyli wielka skucha, ups, skrucha w matrixie.

Komć: Zawsze znajduje u Ciebie ukojenie, spokój i odpowiedź na każde pytanie, zanim zdążyłam je zadać. Dziś chaotyczne emocje i myśli mocno przytłumiły ów spokój, więc proszę o pomoc. Po ponad roku od rozstania i wyprowadzki od ex, zaczęłam układać życie na nową z bratnią duszą. Ex poruszyło to bardzo, postanowił odzyskać mnie, oświadczył mi się, oferują majątek, piękną przyszłość i czego dusza zapragnie. Dodam, że z Exem mamy dziecko. Systematycznie potwierdza gotowość do powrotu obsypując mnie co raz to wymyślniejszymi dobrami materialnymi. Dodam, że to był kilkunastoletni, trudny, toksyczny związek, decyzja o rozstaniu dojrzewała kilka lat i była czymś co mogliśmy zrobić dla siebie najlepszego (takiego zdania byliśmy oboje, do momenty, aż Ex nie skumał, że jest ktoś nowy). Nie chce do niego wracać, chcę iść dalej z kimś innym. Ale Ex nie zwalnia. Kiedy zauważył, że jego argumenty pt dom, majątek, życie w raju nie działają, zaczął się szantaż emocjonalny dot. dziecko – że jest smutne, bo nie jesteśmy razem, że to kolejny powód by do siebie wrócić, przecież chyba nie chcę, żeby było nieszczęśliwe, a tylko pełna rodzina potrafi dać szczęście dziecku, zagwarantować jego rozwój itd. Wiem, że to manipulacja. Wiem, że należy robić swoje, ale to strasznie trudne, kiedy słyszy się takie argumenty. Przyznaję, że niektórym ulegam i zaczynam odczuwać wyrzuty sumienia, że odbieram dziecku szczęśliwą rodzinę. Mam wrażenie, że tracę grunt pod nogami, oddalam się od siebie, swojego spokoju, nowego związku. Chce krzyczeć i uciec daleko stąd, choć wiem, że to nie tędy droga.

TU ZNAJDZIESZ sproszkowany organiczny SZPINAK This is BIO, super odżywianie & ... odchudzanie

Thx za komcia:) Wszyscy rodzimy się jako odważni ludzie, Ty też. Następnie wmówiono Ci, że trzeba być tchórzem. Oczywiście społeczeństwo nie powie Ci wprost, żebyś była tchórzem, ale robi to w zawoalowany sposób. Od dziecka słyszysz o konieczności kompromisów. Rób tak jak wszyscy, bo kim Ty jesteś, żeby się sprzeciwiać zwyczajom, tradycji, wigilii, jedzeniu mięsa, odchodzenia od ojca swoich dzieci, świadome ich nierodzenie (chociaż możesz), czemukolwiek? Jesteś rozdarta, bo w Tobie budzi się osoba, która chce podążać w kierunku tego co nieznane, a druga osoba aż rwie się do tego wszystkiego co zna z przeszłości. Stąd tak zwane wyrzuty sumienia. Jedna z was chce wciąż zadowalać społeczeństwo, rodzinę, kochanka, męża, polityków, księdza, sąsiadów, teściową, własną matkę, szefa, korporację, a druga osoba w Tobie chce odnaleźć swój pewny grunt, swoje korzenie, osobistą indywidualność. Gdy skupisz się na własnej uczciwości uczuć, zejdziesz do serca, wtedy przestaną mieć dla Ciebie znaczenie konsekwencje. Ten kto to wie, wie z pewnością, że nic złego się nie stanie. Ale ten kto tego nie wie, będzie nieustannie roztrzęsiony, będzie się zamartwiał, będzie rozdarty. Przez te nerwy, strachy, niepokoje idzie ze wszystkimi na kompromis, aby yyy … zapewnić sobie bezpieczeństwo, aby nie zostać skrzywdzonym, aby nie mieć wyrzutów sumienia, które są wymysłem ego. I dochodzi do paradoksu, że robisz coś tylko dlatego, że się tego boisz. Pomyślmy … Co Ci daje to, że ponownie chcesz podążać drogą, którą znasz, którą już przeżyłaś? Dokąd doszłaś? Czy nie zamierzasz zostać człowiekiem kumającym czaczę? Nigdy? Człowiek kumający czaczę to taki, który w każdym momencie umiera dla przeszłości i odradza się dla przyszłości. Jego teraźniejszość to nieustanna zmiana, odrodzenie. Osho powiedziałby zmartwychwstanie co chwilę. I to nie ma wiele wspólnego z odwagą, tak po prostu jest, tak powinno być. Zresztą odwaga to nie jest żaden prezent, nikt Ci jej nie podaruje, po prostu każdy ją ma, urodziłaś się z nią. Urodziłaś się odważna, a następnie społeczeństwo powiedziało Ci głosem wszystkich po kolei, w tym własnych rodziców, że to kijowe, że lepiej się układać, iść na kompromis. Twój były partner jedzie na tym koniku, bo wie, że się boisz. On dobrze zna strach i wkręca Cię w ten najprostszy mechanizm działania w matrixie. Robienie rzeczy ze strachu.

Jesteś brana pod włos. Żadne społeczeństwo nie chce, żebyś była odważna. Nie chce tego Twoja przedszkolanka, mąż, ani świekra. Nikt nie powie Ci, abyś była tchórzem, bo jeszcze zaczęłabyś drążyć, oni powiedzą Ci: – bądź ostrożna, pomyśl dwa razy zanim skoczysz, zobacz na Tatry, są spore, a Himalaje jeszcze większe, a Ty jesteś tylko małym kamyczkiem, po co Ci to? Ojciec dziecka, to ojciec dziecka, obcy nigdy go nie zastąpi. Na "krzywdzie" dziecka bez "pełnej" rodziny nie da się zbudować dobrego związku. To się zemści. I już jesteś wmanipulowana w strach o dziecko, o "karę za swój czyn",  a matrix tylko zaciera graby, bo znowu się obeżre emocjami. A strach jest najsmaczniejszy. Prawdziwa buntowniczka (nie rewolucjonistka) nie może odrzucać świata i społeczeństwa, ale odrzuca tak zwaną moralność narzuconą jej przez społeczeństwo. Odrzuca to, co społeczeństwo uznało za ogólne wartości nie pytając się buntowniczki o zdanie. Społeczeństwo już od dawna ma gdzieś, żeby dobrze wiodło się Tobie. Ty się nie liczysz. Są tak zwane wyższe idee, cele, które zawsze sprowadzają się do ochrony interesów „nadrzędnych”. Tymczasem interesy dziecka są mega ważne, ale nie ważniejsze od Twoich interesów. Jednak Twoje ego z tego powodu obdarzy Cię potężnymi wyrzutami sumienia, a z pewnością nie da Ci spokoju. Będzie Cię straszyć. Tak jest zresztą z każdą decyzją, którą chcesz podjąć, a która nie jest powtarzaniem tego co wiesz z przeszłości. Chociaż urodziłaś się odważna jak lwica, a dopiero potem dałaś się wpuścić w maliny. Tymczasem sytuacja buntowniczki jest niezwykle emocjonująca, bo napotyka na wyzwania na każdym kroku. To cudowne, wiesz że żyjesz tu i teraz. Nie można żyć w zgodzie z narzuconymi Ci czyimiś zasadami. Tylko Ty wiesz, co jest dla Ciebie dobre tu i teraz. W każdej chwili odradzaj się na nowo. Rób tylko tak, jak dyktuje Ci serce. Tu i teraz nie ma strachu. Każda decyzja, którą podejmiesz tu i teraz będzie właściwa, bo będzie odpowiedzialna. I znowu pomylenie pojęć. Wszystko czego się uczysz wymaga od Ciebie odpowiedzialności. Znaczenie pięknego słowa „odpowiedzialność” zostało zniszczone już dawno i praktycznie zlało Ci się w jedno, ze słowem „obowiązek”. Obowiązki wobec ludzi wokół to nie to, co znaczy odpowiedzialność. To słowo dzieli się na „odpowiedź” i „dzialność”. A Ty możesz albo reagować, albo odpowiadać. Reakcja, to będzie bycie z facetem, który manipuluje Tobą, bo macie wspólne dziecko, bo tak robią tak zwane dobre matki, matki Polki,  bo tak trzeba. Natomiast odpowiedź, to będzie odpowiedź na Twoją prawdziwą potrzebę. Jeśli masz potrzebę bycia w nowym związku, to w nim bądź. Jednak, gdy nie znajdujesz w sobie takiej potrzeby, gdy jest to tylko pragnienie nowości, motyli w brzuchu, jeszcze raz przeżycia stanu zakochania, to odpowiedzialnie będzie, gdy powiesz to sobie jasno. Po czym zrób to, co chcesz i zaakceptuj każdą swoją decyzję. Tylko się nie okłamuj. Każda decyzja, którą podejmiesz będzie rezonowała z Twoim aktualnym stanem i wszystko co się wydarzy, tak czy siak, będzie najlepszym dla Ciebie doświadczeniem. Tak działa Wszechświat.

love

-
 44

Czytaj także