Pepsieliot
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
0
31 online
30 213 VIPy

Moc poddania się. Dlaczego to konieczne w procesie gojenia?

Ludzie myślą, że muszą walczyć i kontrolować chorobę, dlatego spinają się dosłownie.

Są wystraszeni, a nawet wściekli, a proces gojenia spowalnia albo zatrzymuje się z powodu ścisku i braku tlenu.

Nie potrafią się poddać, i nie rozumieją nawet czym jest poddanie się, myślą, że to słabość. Myślą, że to rezygnacja, że to przegrana.

Wręcz przeciwnie, to świadome poddanie się procesowi. To świadome odstąpienie od walki i kontroli. To MOC.

Poddanie się wymaga jasności myśli wraz z odwagą i zaufaniem. Pozwolenie sobie na poddanie się czemuś, co może powstrzymywać cię przed byciem kim chcesz być, i gdzie w swoim życiu, może być najlepszą rzeczą, jaką możesz dla siebie zrobić.

Nie było tak, że po żmudnych wysiłkach w jakiejś sprawie, na przykład w związku, w końcu podnosisz ręce do góry wykrzykując: „Poddaję się!”? A wkrótce płynie przez ciebie fala spokoju, która jest ulgą i pojednaniem?

Poddanie się = puszczenie walki i kontroli

Organizm sam się wyleczy

W wyniku tej kapitulacji jesteś w stanie w końcu wziąć głęboki, pełny oddech, a twoje mięśnie brzucha nareszcie rozluźniają się, pozwalając oddechowi w pełni dotlenić całe ciało.

Stawy miękną i stają się bardziej elastyczne, wszystkie mięśnie rozluźniają się wraz z poprawą przepływu krwi, a kręgosłup jest w stanie wydłużyć się i całkowicie otworzyć. Ma to kluczowe znaczenie, bowiem kręgosłup jest CENTRALĄ. Reszta ciała dostaje cynk o tym, jak i kiedy funkcjonować! W tym zdumiewająco prostym akcie łączenia umysłu i oddechu leży prawie każda rzecz, której twoje ciało potrzebuje, aby się uzdrowić.

Ludzkie ciało ma niesamowity system samoregulacji i podobnie jak wszechrzecz ZAWSZE chce być i dąży do stabilności, czyli równowagi, jeśli tylko dasz mu to, czego potrzebuje. Fizycznie, psychicznie, emocjonalnie i duchowo.

Jeśli mózg jest karmiony wiadomością, że ciało ma wszystko, czego potrzebuje do funkcjonowania i leczenia, wiadomość ta jest wysyłana bezpośrednio do układu nerwowego, a następnie do reszty ciała. Czyli wszystkie systemy są w pracy!

Brzuch już nie jest spięty, oddech jest głęboki i silny, mięśnie i narządy są dotlenione z dobrym przepływem krwi, co pozwala na produkcję i regulację hormonów i płynu limfatycznego. Wszystko to jest niezbędne do wzrostu i naprawy tkanek. Naprawa tkanek, to normalna funkcjonalność ciała, do tego jesteśmy doskonale zaprojektowani.

Moc samoleczenia

Kiedy twoje ciało jest w stanie relaksacji i regularnie śpi spokojnie, jest w stanie:

  • zwalczyć zapalenia i zregenerować komórki
  • wyregulować hormony trawienia i reprodukcji
  • wytworzyć hormony wzrostu
  • wątroba i nerki jest w stanie dobrze wykonać swoją pracę detoksykacji systemu

Cała ta aktywność jest właśnie systemem samoregulującym, o którym mówię, znanym również jako UKŁAD ODPORNOŚCIOWY.

Samoleczenie myślami

Jak będzie wyglądało twoje poddanie się?

  1. Skoncentruj się na tym, co rzeczywiście możesz zrobić i zmienić. Być może w pracy masz denerwującą sytuację, ale zdajesz sobie sprawę, że nie masz nad nią kontroli. To trzeba odpuścić, zamiast tego skierować umysł na to, na co faktycznie masz wpływ. Co zależy od ciebie.
  2. Zrób wszystko, co w twojej mocy, aby naprawić lub zmienić sytuację. I na tym koniec. Zrób po prostu wszystko co jest na dzisiaj możliwe i skończ z martwieniem się. Martwienie się nie pomaga. Ciągłe martwienie się, zamartwianie w niczym ci nie pomaga. Nie słuchaj ego, które ci podpowiada, że jak przestaniesz się martwić, to rzecz się pogorszy. To tak nie działa. Zamiast tego zrób wszystko, co możesz w danej sprawie i przynajmniej spróbuj przestać się martwić. Puść to, wtedy odpadnie.
  3. No właśnie, puść gniew. Uświadom sobie, że złość na utratę mobilności z powodu niedawnego urazu lub wybuchu stanu zapalnego tylko POGARSZA sytuację, ponieważ twoje ciało znowu napina się w reakcji na twoje myśli. Robisz się jeszcze bardziej zakwaszony i niedotleniony. Puść gniew.
  4. Spróbuj dostrzec cokolwiek dobrego w sytuacji, w której się znalazłaś, czy znalazłeś. Zawsze można coś dostrzec, nawet abstrakcyjnego. Byleby tylko można okazać wdzięczność. Zawsze może być gorzej, i to już jet powód do okazania wdzięczności. A co się wtedy zadzieje? Ciało zawsze reaguje na myśli. W tym momencie twój układ nerwowy otrzymuje wiadomość, że masz to, czego potrzebujesz do uzdrawiania, a więc wiadomość jest teraz wysyłana przez całe ciało.
  5. Zaufaj procesowi. Kiedy podejmujesz decyzję, aby „zaufać procesowi” lub zaufać wrodzonej zdolności ciała do samoleczenia (i faktycznie słuchać tego, co ci ono mówi), twój system otrzymuje tę wiadomość i wykonuje swoją pracę, aby utrzymać stabilność. Przestajesz walczyć i skupiasz się na pewnym wyniku, co daje ciału pozwolenie na odpoczynek, odnowę i naprawę. Wtedy otrzymujesz wynik.

O wiele łatwiej zaufać procesowi, gdy podświadomość widzi twoją konsekwencję w codziennym monotonnym nawadnianiu 4 szklankami, oddychaniu, oczyszczaniu, odżywianiu i dobrym stylu życia.

Ciało otrzymuje wszystko co potrzebuje do regeneracji komórek, czyli samoleczenia, a gdy odpuścisz, przestaniesz wywierać na nim presję, popłynie tlen do komórek, lekka alkalizacja nastąpi z łatwością. Lewą nogą do lusterka pojawi się upragniona przez ciało i wszechświat homeostaza.

Następnym razem, gdy poczujesz się przytłoczona, sfrustrowana, zła, przygnębiona lub poczujesz się wręcz pokonana w swojej walce i kontroli sytuacji. Przypomnij sobie magiczną moc PODDANIA. Odpuść, spuść powietrze z tego balonu, weź głęboki oddech, sięgnij głęboko do środka.

Sięgnij po odwagę i po cichu poddaj się.

Obiecuję, że poczujesz natychmiastową ulgę.

Wkrótce poddanie się będzie twoją domyślną reakcją zamiast gniewu, strachu i walki lub ucieczki.

owocek


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.


Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO


Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i się tego trzymajmy.

(Visited 285 times, 1 visits today)
-
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Komentarze

  1. Alaaa 6 września 2021 o 19:16

    Tak bardzo pomógł mi ten post! Właśnie teraz, w tej chwili ogromnie potrzebowałam to przeczytać! Dziękuję

    1. Pepsi Eliot 6 września 2021 o 21:15

      z miłością <3

      1. Daniello 7 września 2021 o 19:58

        To jest jeden z tych artykułów w którym przekaz czasem błyśnie jak foton.

        1. Pepsi Eliot 8 września 2021 o 05:45

          z miłością

    2. Przemko :-) 7 września 2021 o 08:37

      Dostajesz to co myślisz. Myśl dobrze, wspierająco 🙂

  2. Łukasz 6 września 2021 o 20:03

    Czy jarmuż dodany do porannych 4 szklanek przerywa post?

    1. Pepsi Eliot 6 września 2021 o 21:15

      kilka liści na pewno nie, to sam błonnik

      1. Łukasz 7 września 2021 o 05:02

        Miałem na myśli jarmuż z This is bio. Jaką ilość dodawać do porannych szklanek, pół łyżeczki?

        1. Pepsi Eliot 7 września 2021 o 11:31

          kopiatą łyżeczkę walę do 4, jeszcze w oknie.

  3. Nicola1 6 września 2021 o 21:22

    Pepsi kochana już nie raz przeczytałam tu od Ciebie mądre słowa, których potrzebowałam liczę ze i teraz cos napiszesz. Mam męża któremu nic nie wychodzi, od jakiegoś czasu ciagle wpada w jakieś problemy, przyciąga złe sytuacje. Od lat stoi w miejscu nie działa. Teraz jeszcze stracił prace i ma problemy ze zdrowiem. A mi się powodzi bardzo. Interes hula ja wspaniale się czuje mimo iz lat nie ubywa 🙂 jedyne co mnie trapi to złe myśli i nieustanny wkurw na niego. O to ze nie zarabia, ze nie pomaga, ze nie działa. Najchętniej bym go zostawiła ale uważam ze było by to nie humanitarne. Opłacam mu terapie która była moim pomysłem ale sama nie wiem. Czuje się tak daleko od niego. Czuje ze nie chce go takiego w moim życiu. Czuje ze nie ma we mnie akceptacji ja takiego faceta. Mamy jeszcze małe dziecko …. zupełnie nie wiem jak ten stan rzeczy zaakceptować.. a jak mówię nie ma mnie na tyle by go zostawić

    1. Przemko :-) 7 września 2021 o 08:36

      Nie postrzegaj czasu tak liniowo. Co kilka lat wszystkie komórki naszych organizmów odradzają się na nowo więc niczego nie powinno nikomu ubywać. Poza tymi, którzy właśnie wycinają sobie woreczek żółciowy albo ślepą kiszkę 😉
      Piszesz, że bardzo Ci się powodzi, a jednocześnie, że masz złe myśli. To jest dysonans. Gdzieś Ci się powodzi, a gdzieś Ci się nie powodzi. Działanie jest przed Tobą.
      Trapi Cię nieustanny wqrw na niego i czujesz się tak daleko od niego. Dostrzegam tu wyraźną korelację.
      Opłacaj mu terapie, które będą jego pomysłem.
      Zaangażuj go do czynności dzięki, którym poczuje się potrzebny w Waszym życiu. Doceń go. Pochwal.
      Zastanów się dlaczego przyciągnęłaś takiego męża do własnego życia.
      https://www.pepsieliot.com/ego/5876/co-zrobic-z-mezem-ktorego-jedyne-co-interesuje-to-granie-na-komputerze.html
      A rozwód? Hmm…! Najpierw udaj się w jedną z dłuższych podróży, jakie może przebyć człowiek. Choć to raptem 30 cm!!!! To jednak wielu ludzi nie przebywa tej odległości nigdy w życiu. Zejdź z głowy do serca.
      Powodzenia Nicolu1 🙂

    2. Przemko :-) 7 września 2021 o 19:03

      Zwróciłem jeszcze uwagę na to co napisałaś o jego zdrowiu. Może jego problemy są o wiele bardziej prozaiczne? Problemy zdrowotne uwidaczniają się teraz ale niedobory witaminowo-minerałowe, błędy dietetyczne, szkodliwy styl życia itd. robią swoje od lat. Oczywiście dywaguję. Ale staram się podsuwać tropy. Poza tym mężczyźni również mają układ hormonalny. Na szczęście dla nas jest on prostszy w obsłudze niż u kobiet. Najważniejszy jest testosteron. A jego niski poziom jest „zabójczy” dla energetyki mężczyzny. Jakość życia znacznie spada. Szczególnie jeśli jest jeszcze bardzo młody, 40-50 lat.
      https://www.pepsieliot.com/mezczyzna/6648/spompowanypl-czyli-czy-masz-klasyczne-objawy-niskiego-testosteronu.html
      Może warto dokładniej przebadać cały organizm:
      https://www.pepsieliot.com/badania-i-interpretacje/8232/lista-podstawowych-badan-ktore-pomoga-ci-ruszyc-ze-skrzyzowania.html
      aby wykluczyć, że to raczej niedostatki fizyczne są przyczynami kłopotów. A nie psychiczne czy transcendentne. Może on wcale nie przyciąga złych sytuacji. Tylko jest zwyczajnie w złej formie. Znany jest przecież przypadek kobiety, która wiele lat spędziła w szpitalu psychiatrycznym bez rozpoznanej przyczyny. Lecz cudownie ozdrowiała tuż po tym jak usunięto jej liczne plomby amalgamatowe.

      1. Nicola1 8 września 2021 o 02:43

        Jego zła forma jest konsekwencją braku działania jak wszystko inne. Bolą mnie plecy idę na masaż jeżeli nie pomaga idę do lekarza jeżeli on nie pomaga szukam dalej. A tu jest życie w bólu, narzekanie i nic nie robienie. Tu jest nie wyciąganie wniosków z lekcji które płyną. .. a we mnie rodzi się opór czemu to ja mam pomagać i kto pomoże mi ? I naprawdę nie wiem czemu przyciągałam takiego mężczyznę. Bardzo zmieniłam się odkąd go poznałam. Nie jestem już tą która byłam kiedy go poznawałam. Próbuje schodzić do serca ale jako ze czuje się odpowiedzialna za rodzine to muszę być jednak dużo w swojej głowie.

        1. Kita 8 września 2021 o 08:39

          Do Nicola1: miałam podobną sytuację w życiu do Twojej. Miałam partnera, który zaliczył kilka porażek zawodowych i osobistych, a następnie stracił chęć do dalszego działania. Nie miał pracy i zdrowie zaczęło szwankować. Tak jak Ty próbowałam mu pomóc, np. przygotowałam mu jego CV i szukałam ofert pracy, na które mógłby aplikować, zachęcałam do aktywności fizycznej, masowałam go, pocieszałam, czytałam mu mądre książki o rozwoju osobistym i wyciskałam mu codziennie rano soczki dla zdrowotności. Moje działania niczego nie zmieniły w jego zachowaniu i nastawieniu do świata.
          W takim układzie, przy takim partnerze nie uda Ci się zejść do serca, bo ta sytuacja kreuje, albo nawet wymusza bycie racjonalnym. Dopiero jak to puścisz, czyli przestaniesz działać za niego, albo w ogóle go zostawisz, to wtedy będziesz mogła rozwinąć swoją duchowość i zejść do serca.
          Ja rozstałam się z tamtym partnerem. Następnie rozkwitła duchowo, uspokoiłam się i przestałam żyć za innych i walczyć ze światem.

        2. Przemko :-) 8 września 2021 o 18:35

          Sprawdzenie stanu zdrowia fizycznego zasugerowałem jako szukanie głębszych, ukrytych przyczyn. Oczywiście co do konsekwencji masz racje. Ale to likwidacja przyczyny da pożądany efekt. Działasz nie dlatego, że plecy bolą. Ale działasz dlatego, że chcesz się dowiedzieć dlaczego bolą. Ból to jest sygnał, a nie przyczyna.

          Ideałem jest aby była harmonia pomiędzy duszą i ciałem. Pomiędzy sercem, a rozumem. Racjonalność nie musi przykrywać duchowości. Nawet nie powinna. I odwrotnie. Oczywiście kto tak potrafi? Niemniej trenować można i warto.
          Zatem pisząc abyś zeszła do serca miałem na myśli, że tylko Ty jesteś w stanie sobie odpowiedzieć na pytanie czy nadal kochasz męża. Truizm, ale w umyśle nie znajdziesz tej odpowiedzi. Możliwe, że zbyt mało zrozumiale się wyraziłem. A napisałem Ci o tym schodzeniu, bo czuję po Twoim komentarzu, że masz wątpliwości. W taki sposób możesz je rozwiać.

          Bardzo jestem dumny z faktu, że tak sobie doskonale radzisz biznesowo. Dzisiejszy świat umożliwia to wielu kobietom. I bardzo dobrze. A nie tylko królowa Bona i Wiktoria. Jak drzewiej bywało. Niemniej wygląda na to, że te możliwości tworzą nieistniejące dotąd niezrozumienia pomiędzy kobietami i mężczyznami.

          Jeśli zdecydujesz się na rozwód i nowy związek, to bądź uważna aby nie przyciągnąć znowu kogoś takiego samego. Tym bardziej, że nie dostrzegasz powodu, dla którego przyciągnęłaś swego męża. A może właśnie dostrzegłaś tylko go sobie nie uświadamiasz. Być może ten powód tkwi w Twoim zdaniu, cytuję: „Bardzo zmieniłam się odkąd go poznałam.” Rozumiem z tego zdania, że na plus???

          Odpowiedź Pepsi do Ciebie to majstersztyk. Chyba zacznę sobie te odpowiedzi oprawiać i wieszać na ścianach. Dodawanie ich tylko do ulubionych chyba im uchybia!

          Dużo miłości dla Waszej trójki ❤️

    3. Pepsi Eliot 8 września 2021 o 11:49

      Wydaje się to wszystko proste: on zaczyna zarabiać, zdrowieje, a ty przestajesz się trapić. Znika twój jedyny problem, nieudaczny mąż? Rili?

      A więc co zrobić z realem hasztag – mążżyciowaniedołęga, w fatamorganie hasztag – dzianaparazmałymdzieckiem?

      Ego jest tak skonstruowane, żeby udawać, że sytuacja nie ma wyjścia. Program lubi zacieśnić, przydusić, odebrać radość do tego stopnia, że wierzysz, że to prawda. Że z sytuacji nie ma wyjścia, że jesteś w bridżowym impasie. Co może być gorszego? Matka zarobiona, ojciec golas, zero zgody, i do tego malutkie dziecko? Przecież temu nie można powiedzieć: tak. Program społeczny daje przyzwolenie sytuacji odwrotnej, ale nie takiemu dziwolągowi, zamianie ról w tragikofarsie. Brak miłości oznacza trwogę. Trwogę w tobie widzę.

      Szukamy zębów, które pasują do kształtu naszych ran.

      Sukces bez problemów znajduje ojców, jednak porażka zawsze jest sierotą. Widzisz rany po zębach, a teraz znajdujesz winnego.

      Nie mówię, że twoja sytuacja jest błaha, wręcz przeciwnie to duże wyzwanie. Jednak i to da się z przekonaniem afirmować. Nie wiem, czy go jeszcze kochasz, czy tylko wydaje ci się, że nie. Bo ci nie imponuje, nie spełnia oczekiwań społecznych, więc twoich też nie.

      Patrząc z boku, brak finansowego oparcia w partnerze było zapewne mocnym kopem do odbicia dla ciebie. Już za samo to, możesz być mu, przewrotnie, jednak wdzięczna. Mogłoby cię nie być na tym szczeblu drabiny.

      Odpowiedzialność za dostatek w domu zawieszony na szyi tylko jednego z domowników, szczególnie, gdy nie działa jeszcze gender, a jedynym żywicielem w delikates jest kobieta, stwarza duże dysproporcje. Słabsze osobniki wymiękają. Często następuje pogorszenie i/albo ucieczka w chorobę.

      Ludzie nienawidzą blisko siebie istot doskonałych, bogaczy, tryskających zdrowiem, zakochanych z motylami w brzuchu, ludzi dobrych też. A bardzo dobrych wręcz nienawidzą do kwadratu. Z dalszej perspektywy można kogoś takiego nawet wielbić, jednak z bliska się nienawidzi. Są wrzodem na dupie. Dlatego Judasz zdradził Jezusa, z zazdrości i nienawiści, za dużo dobra i zbyt blisko. Niewątpliwie są takie dni, że twój mąż cię nienawidzi. Dlatego nie potrafi się tobą zainspirować.

      … „A mi się powodzi bardzo. Interes hula, ja wspaniale się czuję mimo, iż lat nie ubywa :-)” … No prosisz się po prostu o z liścia w pysk. A masz, naści ideale!

      Idąc przez życie śpiąc,  pożądasz w swoim związku homogenizacji. Żebyście wszyscy wymieszali się na jednorodny serek. Mążżonaidziecko mówią jednym głosem. Tymczasem każdy loguje się tutaj w swojej sprawie. Dziecko wybrało twój portal do Wszechświata, i zalogowało się do gry w swojej sprawie. Mąż i ty, każde w swojej.

      Wydaje się alogiczne, żeby w waszym przypadku działało prawo przyciągania się podobieństw. A jednak działa. Jesteś właścicielem, ale takim przez sen. Biznes rozumiesz i działasz, jak właściciel, jednak w domu zasypiasz. Zamieniasz się w kata. Kat będzie zawsze poszukiwał ofiary, gdyż to utwierdza go w poczuciu wyższości. Twój mąż robi za ofiarę, ma niską samoocenę, teraz jeszcze bez pracy ucieka w chorobę, idealna ofiara. Ofiara wysyła prośby, że chce się wzmocnić, mieć lepszą  pracę, zdrowie, bardziej wyrozumiałą żonę, a rzeczywistość odczytuje rzecz dosłownie, chce mieć, a więc jest w braku. No to jeb, ofiara dostaje ten brak. Tak pojawiłaś się w życiu swojego męża, a on w twoim.

      Ty katem, on ofiarą? A może twoim Aniołem? Może to rajski ptak ze złamanym skrzydłem, może to spopielały brylant, Feniks z popiołów czeka na odrodzenie?

      Ego jest tak skonstruowane, żeby udawać, że sytuacja nie ma wyjścia. Ale oczywiście, że jest wyjście, a nawet dwa i więcej.

      Jedna z moich koncepcji na ten związek jest taka, żeby na pewien czas nastąpiła separacja. Przede wszystkim nie masz obowiązku być z człowiekiem całe życie, chyba, że jesteś w jakimś religijnym programie i masz narzucony taki obowiązek. Nie ma też przymusu rozstawać się, nawet, gdy to wydaje się z boku logicznie uzasadnione. Po prostu możesz zrobić co chcesz, byle bez poczucia winy. Masz dziecko, to wystarczy. Partner nie może być traktowany jak dziecko. Litość ma niską wibrację. Empatia wysoką.

      Oddalenie da tobie i jemu inną perspektywę na siebie wzajemnie. Ty pojmiesz być może, że masz koło zamachowe w domu, a niekoniecznie kulę u nogi, a on może przestanie nienawidzić ideału, a zobaczy cudowną kobietę, woła roboczego tego związku. Rozumiem, że jest dobrym ojcem, więc dowolne widzenie z dzieckiem jak najbardziej tak.

      Ten człowiek musi zadecydować sam za siebie. Nie możesz wykupywać mu terapii. Jak już, wynajmij mu kawalerkę, żeby miał się gdzie podziać, dopóki nie stanie sam SAM na nogi. Pisklę musi wylecieć z gniazda, pomimo tego/tym bardziej, że nie jesteś jego mamą.

      Szukamy zębów, które pasują do kształtu naszych ran. On pięknie ci się wpasował, a co będzie, gdy zniknie? Będziesz musiała zacząć szukać rottweilera w sobie. Jeśli ty się zmienisz, odbity obraz twojej rzeczywistości też się zmieni. Nigdy odwrotnie.

      Małżeństwo ma ten wielki minus, który emocjonalne panny z seriali uważają za (Ech! Ach!) PLUS, a więc, że zmusza do kolektywizmu. Właśnie serka homogenizowanego. Podczas, gdy jednostka świadoma dąży do indywidualizmu. Zostań arystokratką myślową, nie, że z urodzenia, bo to przypadek, ale myślową. Oderwałaś się od wspólnej całości, abo stworzyć coś swojego, unikalnego i to wnieść dla nas wszystkich. Nie skąp więc niczego, nade wszystko miłości swojemu mężowi.
      love <3

      1. Nicol1 9 września 2021 o 07:36

        Dziękuje Pepsi ❤️ Drogowskazie mój. Jeszcze nie wiem co i jak zrobię ale Twój tekst pozbawił mnie w jednej chwili wkurwa na męża.To bardzo uwalniające. Pojawiło się za to poczucie winy ale to bardziej chyba po komentarzach pod tekstem. I z tym łatwiej mi chyba będzie sobie poradzić.. Twoje spojrzenie pozwoliło mi dostrzec rany do których pasują zęby…. a to jest tak odległy temat , że wydawało mi się że przerobiony, a jednak stare traumy zostały we mnie. Dziś jestem za nie wdzięczna bo jestem tu gdzie teraz i mężowi tez jestem wdzięczna, że mnie tu zaprowadził i Tobie jestem wdzięczna, że mi to uświadomiłaś. Ściskam z miłością ❤️

        1. Pepsi Eliot 9 września 2021 o 08:15

          love <3 ja też Ci dziękuję za te budujące wszystkich słowa

  4. Przemko :-) 8 września 2021 o 19:03

    Odnośnie historii Nicoli1, Kity i jeszcze kiedyś już były podobne komentarze.
    Ja myślę, że m.in. feminizm ale też ogólnie zmiany postrzegania świata i ról płci wytworzyły nową nierównowagę. Zmiany dały kobietom to wszystko co do tej pory mogli mieć mężczyźni. I pomogły bądź w końcu umożliwiły bardziej rozwinąć im męski pierwiastek. Ale wcale nie pomogły mężczyznom rozwinąć ich kobiecego pierwiastka. To trochę już się dzieje, raczej przypadkiem, ale postępuje powoli i nadal u niewielu mężczyzn. Cały czas tkwimy w starych schematach. Nie tylko myślowo ale genetycznie.
    Wg mnie niezrozumienie kobiet polega na tym, że prawie wszyscy mężczyźni, będący w takich sytuacjach, czują jakby ich żony/partnerki trzymały im brzytwę na genitaliach. A one chcą aby facet tak jak zawsze śmiał się i jeszcze najlepiej podskakiwał!!! Skutki okazują się fatalne. A dodatkowo przyczyny źle diagnozowane bądź wcale.
    Nie bronię tu oczywistych leni, nałogowców i zmulantów. Po prostu bądźmy bardziej uważni i traktujmy siebie i innych z większą miłością. Nie ważne czy jesteśmy/będziemy w związkach formalnych gdzie trudniej jest się oswobodzić, czy w nieformalnych gdzie wystarczy zatrzasnąć drzwi.

    1. Przemko :-) 8 września 2021 o 19:21

      Kurcze. Może trochę niezręcznie wyszło, że wskazałem na Nicolę i Kitę. Chodzi mi o ukazanie jaki rodzaj problemu opisuję. Absolutnie nie oceniam zachowań i działań czytelniczek. A już na pewno nie w negatywny sposób. Jakby co wybaczcie ?

  5. AnnMaz 9 września 2021 o 09:24

    Pepsuniu, nawet nie wiesz, jak bardzo potrzebny mi był ten wpis. Rozstałam się z kimś, kto miał być już na zawsze i bardzo trudno jest mi to zaakceptować, ale bardzo się staram. Dziękuję za Twoje słowa, za umocnienie. Przesyłam kilogram miłości

    1. Pepsi Eliot 9 września 2021 o 09:46

      lovki Kochana

  6. Ewela 11 września 2021 o 16:03

    Dziękuję za dzisiejsze wideo. Zaswiecilaś latarką na budowanie zaufania do siebie.
    Trenuje podświadomość i zauważam programy ego. Nerwica lęk spoleczny wrócił w moim przypadku kilka mscy temu. Przyznam Pani Kasiu tym razem, nie pociągnął w dół, ale położył -dał odpocząć. Dał rowniez do myślenia dzięki duchowości i czytaniu Pani artykułów zobaczyłam wlasne zycie z innej perspektywy. Zabawie tej nie ma końca, nie ma nagrody za x lat, to zadanie na ewolucję w tym momencie. Toczące sie kamienie nie porastają mchem – pobędę z tym cytatem.
    Dziękuję

    1. Pepsi Eliot 11 września 2021 o 17:03

      Ewela dzięki za głęboki komentarz. Życzę wszystkiego wspaniałego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Sklep
Dołącz do Strefy VIP
i bądź na bieżąco!

Zarejestruj sięZaloguj się

TOP

Dzień | Tydzień | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum