logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
68 494 301
265 online
28 993 VIPy
Reklama

100% ORGANICZNY TWÓJ JARMUŻ IDEALNY DO 4 SZKLANKI W KURACJI 4 SZKLANEK

KALE This is BIO

   

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • My chcielibyśmy żyć niematrixowo, ale ciągle brakuje nam kasy …

    Czyli o fikcyjnym budzeniu się, bo wciąż głębokim spaniu.

    Komć:

    Pepsi, zawsze myślałam, że moja sytuacja jest nietypowa, że innych problemy są prostsze, ale może ktoś ma podobnie, więc napiszę, bo czuję się gotowa na szczerość. Ja to jestem właśnie z tych, co to czytają, oglądają, a niczego prawie nie robią. I jak sobie to uświadomię albo ktoś mi powie, to mam ochotę wyć z bezsilności.
    Zawsze chciałam wiedzieć skąd ludzie, którzy „żyją swoim życiem”, wiedzą czego chcą albo czym się kierować w życiu, czym się zajmować, nie przejmować się, co inni pomyślą. Skąd oni to wiedzą, umieją? Tak jak Ty. Skąd wiedzą, co jest prawdą.

    Mój chłopak bardzo interesuje się elektroniką, grami, chce mieć Apple Watch. Nie obchodzi go Nowy Porządek Świata i mikroczipy, je mięso, chociaż coraz częściej chce smoothie. Założył kanał na You Tube o grach i ja go wspieram w pójściu własną ścieżką. Dookoła nas wszyscy są w korpo i cieszą się, że pracują w święta. Zawsze chcę dojść do porozumienia z nim, jak coś jest nie tak.
    I mówi mi, że dlaczego wciąż czytam o konspiracjach, skoro potem opycham się słodyczami i nie dbam o siebie. Wydaje mi się, że ma rację i chce dla mnie dobrze, nawet jeśli czasem powie to w niemiły sposob. I jak on nie wierzy „w rzeczy dla przebudzonych”, to mnie to boli.

    Chcielibyśmy żyć niematrixowo, ale ciągle brakuje nam kasy. A przecież powinniśmy umieć ją wykreować, robiąc coś fajnego.

    Ja od dziecka (teraz mam 26 lat) próbowalam wszystkim udowadniać, że jestem w porządku, zwracać na siebie uwagę, żeby zamaskować to, jak źle się czuję w środku. Mój ojciec nie ma części mózgu i jest agresywnym, bezradnym psychopatą, alkoholikiem mieszkającym w piwnicy u rodziców, którzy ciągle mu pomagają. Ja się wyprowadziłam, ale wiem, że mam nałożone programy jakichś kompleksów, żyję na własny rachunek, ale słabo. Chciałabym stanąć na własnych nogach tak porządnie i w końcu dobrze zarabiać, ale też przestać tak mocno sie bać w klatce piersiowej i nie żyć przeszłością.

    Ale ciągle nie wiem co mam robić! Myślałam o youtubie, blogu, ale jak doradzać innym, skoro sama tylko jem słodycze i czytam, szukając prawdy ?

    Nie mogłam znieść liceum, bycia w szkole tyle godzin, unikałam tego jak ognia, podobnie jak pracy na etacie. Potem unikałam życia, ludzi, myśląc, że pewnego dnia poczuję się lepiej, schudnę, będę szczęśliwa. Wydaje mi się, że siedzę na skrzyżowaniu, ale nie mam pojęcia jak ruszyć, że za długo na nim siedzę.

    Jak wyjść z tego stanu?

    Napisałaś raz komuś, żeby zaczął zarabiać na tym, co już umie. Ja udzielam lekcji angielskiego, kończę drugi rok anglistyki, jako taki zapychacz w sumie, jako że nie wiem co dalej. Myślisz, że to dobry pomysł znaleźć więcej lekcji, mieć na zdrowe żarcie itd, i że po drodze się ułoży? Bo ja się boję, że jestem za słaba fizycznie, że stres mnie pokona. Jem na zmianę owoce i złom, chcę zacząć ćwiczyć, a po chwili boję się, że wrócę do tego samego punktu, czyli strachu i bezsilności.

    I tej niewiary, co jest prawdą?

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ E-BOOK „JAK ZAROBIĆ W INTERNECIE I NA BLOGU?” Nie ma powodu, żebyś blokowała energię pieniądza, tylko dlatego, że tak Cię zaprogramowano w Matrixie


    Prawda jest tylko jedna na dany moment. Twoja.

    Jest spora grupa ludzi, którzy budzą się, tyle że przez sen. Jest to iluzja, fikcja przebudzenia. Nadal nie rozumieją co się dzieje, po prostu są zaciekawieni. Jednak przebudzenie to nie jest rozrywka, ani urozmaicenie.

    Ludzi z podobnymi problemami do Twoich jest bardzo dużo, siedzących na skrzyżowaniu, czekających na cudowny, obfity przypływ, niezadowolonych z siebie, z niemiłą przeszłością, trudnym dzieciństwem, pozostający na granicy lekkiej, czy mocniejszej depresji, nerwicy lękowej, czy tylko i najczęściej lenistwa, wymęczonych swoją pozorną niemocą. Lenistwo jest bardzo męczące, to nie cynizm. Ja to nazywam szukaniem kwadratowych jaj.

    Owszem praktycznie wszystko okazuje się nie być tym co nam wmówiono, państwa to prywatne korporacje, ważne urzędy też, prawo odnosi się do sytuacji na morzu, a nie w życiu lądowym, jedzenie ma truć, z nieba ma spadać gonorrhoea na czele z aluminium, szczepionki obowiązkowe też z inną kiłą, dla malutkich jednodniowców, a z pewnością z rtęcią i organicznymi szczątkami płodów aborcyjnych.

    Do tego idąc na wiec antyszczepionkowy oddajesz własną energię tym, którzy rządzą światem. Religie to największy brak światła, chociaż się podszywają, Reptilianie, bankierstwo, do tego nieumiejętność robienia przepływów pieniężnych i najgorszy wiek, dwadzieścia kilka lat, gdy psychika się budzi do szaleństwa z niezrozumienia o co w tym wszystkim chodzi. No i obok banda śpiących, niektórych strasznych, przerażających. Kłamio dochtore, nie mówio całej prawdy znachore, oraz światowe aptekarstwo. Ci to dopiero so na łowach.

    Znalazłaś się jak my wszyscy na tym planie nieprzypadkowo. Jesteś już w grze. Zrzucono desant i gdy cichociemny zorientuje się o co tutaj chodzi, wyrusza w swoją drogę. Ale cichociemny chce zostać tam, gdzie wylądował. To bardzo niebezpieczne. Wszystko jest lepsze od zalegania na skrzyżowaniu z paczką czipsów. Pomyłka jest lepsza, 7 kroków do tyłu jest lepsze, wszystko co oznacza, że ruszyłaś w drogę.

    Tylko nie pytaj mnie co jest Twoją drogą. Bycie w drodze, to jest właśnie ta prawda. Działanie jest prawdą. Jesteś niecierpliwa, chciałabyś bez działania, bez ruszenia w drogę już mieć nagrodę. Pisanie książki jest najważniejsze, a nie odbieranie nagrody Pulitzera, czy Polityki, chociaż i to jest miłe.

    Wiedza i zrozumienie, dwie najważniejsze rzeczy, które trzeba posiąść. Gdy uczysz się i zaczynasz rozumieć, oznacza to, że ruszyłaś ze skrzyżowania. Nikt, nigdy nie zrobił pieniędzy bez prób i błędów, czyli bez działania. Wygranie pieniędzy na loterii jest tragiczne energetycznie. Stanięcie na podium bez działania jest kretyńskie energetycznie, jest nieprawdą, a za to się płaci najwięcej.

    Boisz się, bo jesteś zidentyfikowana ze swoimi lękami. Zapewne nie masz nawet małej domieszki Reptoski, czy Draco co pozwala bez strachu ruszać w przedsięwzięcia biznesowe. Ludzie muszą robić biznes zgodnie ze wszystkimi prawami, i dopiero wtedy mogą osiągnąć wysokie przepływy pieniężne. Reptosy nie muszą się stosować do tych praw.

    Niektórzy zawsze rodzili się do wielkich pieniędzy i możliwości

    Gałąź, która wyrosła z patologicznego drzewa, też jest krzywa i patologiczna. Podobnie jest ze zwierzęciem. Na szczęście człowiek, który ma patologicznych rodziców może całkowicie się odnowić, gdy tylko ruszy ze skrzyżowania. Jednak jest przed nim długa droga (jeśli chodzi o czas liniowy) zrozumienia. Dziecko nie rozumie cierpienia, nigdy na to nie pozwoli, nie zgodzi się, nie zaakceptuje. Dlatego najpierw jeszcze raz musisz przeżyć swoje dzieciństwo.

    Odnaleźć esencję, zapomnienie i relaks na falach gamma. Dlatego też bardzo odradzam, dla dobra przyszłych dzieci i ich rodziców, szczególnie przyszłych matek, szybkiego rozmnażania się, gdy ich dzieciństwo wiązało się z patologicznym domem i pokopanymi rodzicami. Ludzie, którzy jeszcze nie przeżyli swojego dzieciństwa są fatalnymi rodzicami. Beznadziejnymi partnerami życiowymi i kiepskimi biznesmenami.

    Musisz być długo w drodze dziecinności, niekiedy nawet dekadę i więcej, ale nie dłużej niż zaczniesz rozumieć, że wszystko jest po Twojej stronie. Że to Ty wyciągasz ze swojego ciała maksymalne zdrowie, że to Ty jesteś kreatorką w swoim życiu, że to Ty wibrujesz wysoko i przyciągasz dobrobyt. Gdy kończy się dzieciństwo zaczyna się najpiękniejszy okres w życiu, czyli dorosłość. Jednak dorosłość bez zrozumienia, jest tylko karmieniem matrixu przez głęboki sen. Nieświadomką, kolejną zmarnowaną inkarnacją.

    Dzieci nie są w stanie wejść na ścieżkę ascezy, dorośli tak, chociaż mało który wchodzi. Tymczasem jest to jedyna droga naprawcza. W zdrowym ciele, zdrowy duch. To nie jest slogan. Pieniądze, czyli przepływy energetyczne robi się na żądanie, czyli samo przez się. Wahadło życia samo wychyli się w najlepszą dla Ciebie stronę, pod warunkiem, że będziesz na to gotowa. Nic tak nie prowokuje do dobrobytu, jak świadoma asceza, gdyż są to bardzo wysokie wibracje. I nigdy się nie sprzedaj.

    Ludzie (i szarzy wojownicy) bez pieniędzy żyją wybitnie nieascetycznie. To już nawet bogate reptosy, które nie muszą (póki co, tak naprawdę 15 maja coś się zmieniło dla nich na niekorzyść, ale nie o tym dzisiaj mowa) przestrzegać praw i mają ogromne przepływy żyją bardziej świadomie energetycznie. Do tego doszło.

    u góry mieszanki z Repti, a na dole z Małe Szaraki,
    złe i na służbie u Repti, ale raczej nie wyjdą na swoje

    On (Rasa Coyot) zawsze był kimś wielkim, kiedyś Juliuszem Cezarem

     

    Ten Vrill, nie Reptos

    Ozil urodzony w niecały rok po śmierci Ferrari’ego

    … Bo ja się boję, że jestem za słaba fizycznie, że stres mnie pokona. Jem na zmianę owoce i złom, chcę zacząć ćwiczyć, a po chwili boję się, że wrócę do tego samego punktu, czyli strachu i bezsilności …

    Ty udajesz tylko dorosłą, nie przeżyłaś jeszcze swojego dzieciństwa. Świat jest najlepszą wizualizacją gry. Jest przepiękny. Idź się nim nacieszyć. I powoli zaczynaj dorastać. Moje powtórne dzieciństwo zajęło równo 30 lat. Dopiero wtedy mogłam wejść na cudowną ścieżkę dorosłości. Instynktownie wybrałam ascezę. I wszystko co mam teraz, wyjście z problemów związanych z ciałem i ego, tym kim jestem teraz, nawet pierwsze przebudzenie, wszystko zawdzięczam ascezie.

    Dobrzy ludzie około ćwierćwiecza nagle wpadają w panikę, bo sądzą, że już muszą być dorośli, a kompletnie im to nie wychodzi. To jest właśnie wiek schizofrenii. Ale, to absurd, każda droga jest inna.

    Zwykle dobrzy ludzie osiągają sukces finansowy później, bo muszą jeszcze przejść drogę dzieciństwa. Nie da się pominąć beztroski. A następnie popełniania błędów, i świadomego cieszenia się nimi, bo każdy błąd to doświadczenie, które jest bodźcem, kopniakiem do ruszenia ze skrzyżowania.

    Dokładnie Kaiser Wilhelm II kogoś przypomina? Teraz zachęca do szczepień?
    (nie wnikam w tym momencie, czy to nie jest jakaś zabawa Adobe,
    bo z pewnością, jakbyśmy to drzewo 
    genealogiczne zobaczyli,
    jakiś potężny przodek Niemiec, by się znalazł:).
    Piłka nożna to niejasny (finansowo) sport, albo bardzo jasny, jak kto woli.

    Lenistwo i zatwardzenie, ciągle ten leitmotiv powraca jak bumerang

    Jednak lenistwo, które ma swoje zalążki w dzieciństwie, a w dorosłości jest wręcz hodowane na masową skalę soi GMO, jest niewybaczalne energetycznie, podobnie jak zatwardzenie. Unikaj tych dwóch rzeczy, jak ognia, a Ty i wszystko wyskoczy w górę.

    z miłością

     

     

     

    (Visited 8 101 times, 8 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Edyta88 16 czerwca 2018 o 15:37

      Uwielbiam ♡<3 z miłością Edyta

    2. Aneta D Falkiewicz 16 czerwca 2018 o 15:54

      Połowa maja. I wszystko jasne, ta nieciekawa koniukcja planet zrobiła swoje. Sporo osób to odczuło, a ja miałam wtedy naprawdę niezłą fazę.

      1. MartaFig 16 czerwca 2018 o 17:02

        Aneta o co chodzi z tym 15 maja?? Akurat wtedy miałam taką noc że ani na chwilę nie zmrużyłam w nocy oka – pierwszy raz z życiu. Myślałam, że oszaleję. Wyjaśnij mi, please

        1. Tysia 16 czerwca 2018 o 20:27

          też jestem ciekawa

        2. Aneta D Falkiewicz 16 czerwca 2018 o 20:54

          15 maja był nów księżyca w znaku Byka plus wejście Uranu do Byka – ogromnego kalibru przeobrażenie plus rozpoczęcie siedmioletniego etapu – zmiany, przewartosciowania, ruszenia, pchnięcia, dramaty, olśnienia, rzucenia, wszystko co ma związek z naszą świadomością –> życiem. Będzie się działo kolejne lata, dlatego spodziewajmy sie, że nieustanny flow będzie nie tylko u Pepsi, ale u każdego z nas 🙂 i to się bedzie mocno odbijało w wyższych wymiarach., Bardzo mocno.

          1. Carrie 16 czerwca 2018 o 22:35

            A mnie właśnie wywalaja z projektu. Dowiedziałam się 15 maja o zamiarach, cos co bylo czyms najwazniejszym w co zaangazowalam sie nie patrzac na efekty i co zajelo mi ostatnie 4 lata wlasnie sie konczy. Jeszcze ostatni tydzien probowania pokazania ze sie nadaje.
            Mialam wrazenie ze sie przebudzam, jednak chyba to tylko chrapniecie

          2. Ania 19 czerwca 2018 o 11:47

            Mną 15.06 bardzo mocno „walnęło”. Nigdy czegoś takiego nie przeżyłam. Nawet nie wiem jak to wytłumaczyć. Jakby ujawniła się we mnie osoba, której w ogóle nie znam. Znalazła bardzo głupi pretekst i się pojawiła, próbując przejąć kontrolę. Przypatrywałam się jej z boku i nie rozumiałam co robi. Jej zachowanie było nieracjonalne, kompletnie inne niż moje, ale to przecież niby ciągle byłam ja. Rozmawiałam z kimś wtedy pisząc i nawet w zdaniach przeczyłam sama sobie, tzn każda z nas próbowała pisać swoje. Rozumiałam, że to co robię jest niewłaściwe, ale trudno było mi zachowywać się inaczej. To było naprawdę dziwne. W przypływie rozsądku (?) przyglądając się sobie, a raczej walcząc z drugą mną zadzwoniłam do bliskiej osoby aby ktoś mi potwierdził, że to co robi ta druga ja jest wyolbrzymione, złe i kompletnie bez sensu. Pomogło, ale emocjonalnie bardzo mocno to przeżyłam. Fizycznie chyba też, bo jak nigdy przyspieszył mi się okres o dobry tydzień. Czy to wszystko może mieć z tym związek?

            1. Pepsi Eliot 19 czerwca 2018 o 12:28

              15 maja

            2. Ania 19 czerwca 2018 o 12:51

              Faktycznie Pepsi – mój błąd 🙂 Chyba tak się podjarałam tym, że być może znalazłam przyczynę tego dziwnego zachowania, że nie popatrzyłam dokładnie 😀 Pozdrawiam serdecznie i dzięki za mnóstwo wiedzy i dobrej energii płynącej z tego bloga 🙂

            3. Aneta D Falkiewicz 19 czerwca 2018 o 19:32

              Tak, otóż to. Jakby ktoś we mnie wlazł i zaczął na siłę szukać, mówić mi, w co mam wierzyć, gdzie iść, za kim podążać. Istny trans.

    3. KasiaM 16 czerwca 2018 o 16:37

      Dziękuję Pepsi za kolejnego kopa. Niestety mam te dwa dni w miesiacu kiedy poddaję się lekkiej depresji i bólowi, ktory jest efektem abrazji jakiej doswiadczylam rok temu. To wtedy trafiłam w ręce. dochtorów rzeźników, ale też na twoj blog i moje życie się odmieniło (merci…).
      Mnie interesuje to zdjecie zielono niebieskie z kobietami. Ciekawe, że choć piękne, zadna z tych twarzy nie wzbudza we mnie sympatii…..
      Tak tez mnie jeszcze coś zastanawia…. Pisalam że moj ojciec był Repti bo wszystkich niszczył Nie znosił smiechu itd Ale… nie był bogaty i kasa go wgl nie odchodziła Za to był kreatywny i bardzo oczytany Jego projekty sprzedawano za granice. Był tez w partii kom. jako że wierzył w idee no i był alkoholikiem. Miał niską samoocene Lubił byc chwalony szczególnie przez obcych.
      Tak mnie zastanawia czy jakas rasa może zasiedlić człowieka np. w alkoholowym śnie? Ze nie jest sie Vrill albo innym a potem się jakby jest?
      Aha od kiedy trafilam na Twoj/Wasz blog odpadły ode mnie wszystkie męczące byty. Jestem otoczona dobrymi rasami. Poza moim mężem ale nad tym pracuję zeby się pożegnać 🙂 Moi znajomi nie sa bogaci ale się dużo szczerze śmieją i wibrują wysoko. Aż chce się żyć!

      1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2018 o 18:43

        puste nie może być puste, zasiedlono go, a małe szaraki są sługusami, są złe, i sprzedają się,a kasa i tak słabo płynie, lepiej już na sprzedawaniu się wychodzą ludzie, bo nie są sługami

      2. Dudek 16 czerwca 2018 o 19:31

        Śmiech to jedyne usprawiedliwienie życia… Wielkie usprawiedliwienie życia.
        Emil Cioran

        1. Aneta D Falkiewicz 16 czerwca 2018 o 20:59

          Nie bez powodu nasza Dusza jest dzieckiem 😉

          1. Dudek 16 czerwca 2018 o 21:25

            Nic nie dzieje się bez powodu. Nawet to, że dzisiaj na wysypanej tłuczniem drodze, znalazłem agat wielkości piąstki kilkulatka. Czekał tam na mnie.
            ☯️

            1. Aneta D Falkiewicz 17 czerwca 2018 o 09:20

              Oczywiście, że nie 🙂 ja dwa lata temu w krainie Wachan (granica Tadży z Afga) „znalazłam” lapis lazuli, kamień z któregoś wcielenia, kiedy to odbywałam wędrówkę po Środkowej Azji przez Armenię, Gruzję aż do płd Litwy.

    4. Abcd 16 czerwca 2018 o 16:41

      Cóż się wydarzyło w połowie maja? Od 3 tygodni puściły mi wszelkie blokady i czuję jakbym eksplodowała energią…a umierałam od środka.

    5. Gabi Orchita 16 czerwca 2018 o 16:41

      Kolejna perełka Pepsi <3
      Dobra, więc węgle to energia, białko to materia (niższa energia) a ponieważ składamy się z pustki najbardziej pasuje nam zjadać puściejszą pustkę, czytaj węgle ?:)
      Wiem, przez co przechodzi autorka komentarza, tydzień temu strzeliła mi trzydziestka i przeszłam egzystencjalny kryzys nad własną niemocą. Bo jak jest droga to jest lżej. Gorzej jak się nie ma oparcia w sobie. Anyhoo, ostatnie wpisy wstrząsnęły mną i uwaga,uwaga wdrażam w życie ! Nie, że czytam i błądzę myślami, tylko wdrażam w życie. Buziak :* i jedynki ślę
      1111 1111

    6. Dudek 16 czerwca 2018 o 17:02

      Zawsze trafiasz w sam środek tarczy. To co czuję, a czego nie potrafi wypowiedzieć mój knajacki język, Ty nazywasz z taką prostotą, a jednocześnie tak bardzo pięknie. Tobie to nie tylko Pulitzera bym dał, ale literackiego Nobla. Pokojowej nie, tam chujowe towarzystwo.
      Kiedy odeszła moja ego mamusią, to ja się kurwa ucieszyłem, jakkolwiek to zabrzmi. Poczułem się wolny. Koniec z regresją, wreszcie totalne odcięcie od pępowiny. Mam świadomość, że wciąż jeszcze śpię, ale coraz częściej budzę się radosny, odważny. Wreszcie mogę przeżyć swoje dzieciństwo bez strachu, poczucia winy, nieustannych zakazów, nakazów i kar za ich niedopełnienie. Wreszcie mogę być Dzieckiem Absolutu, iść drogą, o której zawsze wiedziałam, że jest Moja. Moje ego jest dumne, że się nie skurwiło
      Kasa ? Jest fajna jak się ją wydaje. Wciąż słyszę, że ze swoim talentem mógłbym żyć jak król.
      Tylko po chuj, byłem bezdomny i też żyłem jak król.
      Nie stać mnie na TiB ? Jaki problem ? Zakładam ekologiczny ogródeczek. Dla mnie styknie, a i ewentualnych wędrowców ugoszczę
      Tylko nie spać ! Zwiedzać !☯️

      1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2018 o 18:41

        Dudek skądżeś Ty się wziął? <3

        1. Dudek 16 czerwca 2018 o 19:26

          Wiedziałem, że w końcu o to zapytasz. Tak naprawdę to nie wiem, albo raczej zapomniałem.
          Wiesz, Little Prince też nie bardzo wiedział skąd jest, a na Ziemi to już całkiem ześwirował.
          Mógłbym odpowiedzieć, ” Jam jest alfa i omega, początek i koniec, wszystko i nic ” albo ” a imię moje jest 44 „, to jednak byłaby megalomania.
          Kto ja jestem ? Dudek mały.
          Jaki znak mój ? Smutne gały.
          Gdzie ja mieszkam ? We Wszechświecie.
          I co jeszcze, wiedzieć chcecie ?
          Jutro, jak się zbucham, może łatwiej będzie mi znaleźć odpowiedź na Twoje pytanie. Mam nadzieję, że Techacka przyjedzie.
          Bardzo Cię kocham Pepsi, choć wiem, że miłość kazirodcza jest nie teges.🤡🙃💟☯️

      2. HejHo 17 czerwca 2018 o 14:40

        Bardzo cię lubię Dudek😊

        1. Dudek 17 czerwca 2018 o 14:57

          Ja 2

          1. HejHo 17 czerwca 2018 o 18:04

            No tak…🤣

    7. drefet 16 czerwca 2018 o 17:25

      u mnie polowa maja do konca byla poprawa i wiele sie wyprostowalo….nie doszukuje sie tu dzialan planet, raczej wlasnego wpluwu i dzialania

    8. Keyt 16 czerwca 2018 o 17:32

      Miałam chwile, że wydawało mi się, że rozumiem.

      Kupa śmiechu.

      Jesteś niezawodna, a ze mnie dzieciak. Nawet nie miałam okazji porządnie wyrżnąć orła, żeby zrozumieć, że wystarczy otrzepać kolano i iść dalej. Tkwię w swojej strefie komfortu, drepczę w miejscu i wyję, cooo jest. Przecież było tak pięknie i znowu kiła. Śmiechnę sobie i drepczę dalej. Może jestem jednym z tych, których do ruszenia z miejsca zmusza kubeł lodowatej wody.

      1. Muska 16 czerwca 2018 o 22:43

        Mam podobnie jak autorka. … Pomaga zrozumieć jak rządzą nami programy z dzieciństwa i podpowiada jak to zmienić. Też w temacie ponownego przeżycia dzieciństwa, choć nie wiem czy Pepsi ma na myśli to samo pod tym pojęciem 🙂 I totalnie się zgadzam z Pepsi z wstrzymaniem się z zostanie rodzicem! Dzieci poruszają w nas największe rany, pobudzają do wyrzucania z siebie złości, której te małe kochane istotki nie są i absolutnie nie powinni być adresatem

    9. Ulć 16 czerwca 2018 o 17:52

      Niby szczęka się reptilsko trochę rysuje, ale poza tym to żadnego podobieństwa. Chyba jest dla mnie nadzieja, mimo rh-.
      Najgorsze jest chyba to czekanie na cud. Żeby wahadło życia się wychylilo w dobra stronę, trzeba jednak coś tam zadziałać w tym kierunku, a nie czekać i dalej siedzieć okrakiem na płocie. Oj trudne to, bo aby te wiedzę wcielić w życie też kilka lat musiało u mnie minąć. Jednak się da. Zawsze się da. Energia nie jest nigdy wysylana w próżnie. Jest akcja – jest reakcja ZAWSZE.
      Nasza w tym glowa, żeby skierować akcję w odpowiednim kierunku.
      15 maja mhm… moja zwyczajnosc znów zaczęła mnie boleć 😁 Ani nie zmienia mi się kolor oczu, ani żadnej zmiany nie czułam tego dnia, poza tym że byłam masakrycznie zmęczona.
      Choć akurat ten weekend 13-14 maja był dla mnie bardzo ważny. Zamknęłam kolejne drzwi, które oddalaly mnie od samej siebie.

      1. Dudek 16 czerwca 2018 o 21:42

        Ulć, drzwi się nie zamyka, może być tak że w razie wu, nie będziesz miała gdzie przycupnąć, choćby na chwilę, żeby złapać oddech. Drzwi percepcji to w ogóle należy otworzyć jak najszerzej. Im bardziej szeroko, tym więcej ” łaski” spłynie na Ciebie. Otwierać, otwierać i uczyć się siebie.
        Nie chcę tu robić Pepsi dywersji, ale polecam na początek mudrę wiedzy. Znajdziesz u gugla. 💪☯️

        1. Ulć 17 czerwca 2018 o 10:50

          Wiedza płynie wartkim strumieniem, odkąd skończyło się moje 26 lat dzieciństwa.
          Dudek chodź ze mną na smoothie. Wydaje mi się, żeśmy bracia.
          Te drzwi, które mam na myśli są zamknięte w przenosni, wciąż czerpie z nich wiedzę. Gugl jest też pomocny, ale bardzo łatwo u niego trafić na zepsute ziarno i przekłamania. Pepsi blog(zarowno wpisy jak i cala spolecznosc udzielajaca sie tu) jest Tym, co wskazuje drogę prawdy i nim się posiłkuje, aby mundrosc płynęła nieprzerwanie.

    10. P 16 czerwca 2018 o 20:17

      Dziękuję. Fakt, ja to nawet jak miałam 15 to oczekiwałam wszystkiego już, rezultatu, dorosłości. Czy nieumyślnie nie skomentowała tego, co napisałam o moim chłopaku? Bo to nie takie ważne? Zaczęłam się bać czy on ma jakieś domieszka skoro te ciągoty do technologii i mięso.

      1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2018 o 20:25

        to jest jego sprawa, nie Twoja

        1. P 16 czerwca 2018 o 20:47

          Dzięki. A myslisz ogólnie zainteresowanie technologia i grami to samo w sobie coś złego? Chociaż może to też nieważne.

          1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2018 o 21:01

            IV wymiar po prostu, od niego zależy, czy będzie to coś złego czy dobrego

            1. P 16 czerwca 2018 o 21:39

              Dziękuję, cieszę się, że napisałam. A w dążeniu do wiedzy, co czytać?

          2. Aneta D Falkiewicz 16 czerwca 2018 o 21:02

            Ty nadajesz tym rzeczom znaczenie i intencje. Nikt inny.

    11. ewcialin 16 czerwca 2018 o 21:41

      Co sądzisz o Jiddu Krishnamurti? Czy spotkałaś się z jego nauczaniem?

    12. magnessss 16 czerwca 2018 o 22:25

      pepsi, co sądzisz o Ani Sokołowskiej?

      1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2018 o 23:30

        nie wypowiadam się już na takie tematy, nie znam tej kobiety

    13. km 16 czerwca 2018 o 22:29

      google -> szukaj po grafice, polecam wyszukać tego ciemnoskórego Pana, to nie jest żadna inna rasa, to jest zdobienie ciał, wielokrotnie pokazywane co potrafią sobie robić w Afryce, od rozciągania uszu… po wszystkie inne narządy, uzyskują dzięki robieniu blizn takie kształty
      a to że są ludzie podobni – no są, ale akurat Ci sławni są uwiecznieni więc z nimi można porównywać, przecież nie mamy obrazów wiejskich pomywaczek, a mogły wyglądać jak ksieżna Diana czy Britney. Wiadomo, że DNA w bardzo rzadkich przypadkach się powtórzy, ale są podobieństwa na całym świecie, taka ot ciekawostka do zobaczenia – można by poszukać czy nie ma jakiegoś niebogatego odpowiednika, wcześniej bogatego, jestem pewna że na pęczki takich przykładów by było, ale trzeba by fejsa przetrzepać po ‚normalnych’ ludziach

      1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 08:45

        jest pytanie, dlaczego tak właśnie się „zdobią”, są plemiona, tak słyszałam, których się nei fotografuje

    14. Magda 16 czerwca 2018 o 23:18

      A osoby z grupą 0rh+? to wskazuje na rasę? Do tego raczej niska 160 cm, chuda 47kg choć grubookścista..Brązowe włosy, duże niebieskie oczy (taki wyblakły niebieski, ale jednak).
      Do 2013 r. byłam żołnierzem Matrixu, jednak paradoksalnie byłam pełna radości i wiary we własne możliwości. Dużo pracowała,m ale i ogólnie osiągałam sukcesy na różnych polach, jednak zawsze ciężką pracą, nigdy samo od siebie nie przychodziło…Wiele rzeczy sprawiało mi wtedy radość… Do czasu… W 2013 miały miejsce dwa zdarzenia: na polu zawodowym rozpad mojego oddziału (pracy ostatecznie nie straciłam) i ślub, po kilkunastu latach związku. Po ślubie zaczęło się coś zmieniać (zaburzona kwestia zaufania), a momentem przełomowym był rok 2014 i stąd już tylko równia pochyła w dół i depresję. Nie będę opisywała szczegółów, jednak to były najgorsze lata mojego życia. A kiepsko idące sprawy prywatne rzutowały na moją pracę i ostatecznie na kontakty z innymi osobami. Negatywny zwrot o 180 stopni.
      Gdzieś od roku sytuacja zmienia się, powoli na lepsze, …choć mam wrażenie że ostatnio znowu częściej siedzę w mojej głowie i analizuję wszystko kreując negatywne scenariusze, chodzę jak zaszczuta, sparaliżowana strachem…Czyżby ten 15?? Jaką mogę być mieszanką ras?

      1. Pepsi Eliot 16 czerwca 2018 o 23:24

        bez kształtu czaszki nie da się określić

        1. kasja 18 czerwca 2018 o 14:32

          Ha:) opis ciała jakbym opisywała swój…. w 2013 też zmiana w życiu i skierowanie ku szerszemu postrzeganiu świata…. pozdrawiam Cię ciepło

    15. Carrie 16 czerwca 2018 o 23:36

      Z czasów jak mialam FB wrzucałam zdjecia kogos z przezszlosci kogos i terazniejszego uderzajaco do siebie podobnego. Do dzis pamietam jednego wtedy laureat nagrody Nobla za osiagniecia w swej dziedzinie, dzis wybitny specjalista i rowniez profesor w innej.
      Takich przypadkow wrzucałam sporawo, ja ich rozpoznawalam po oczach.

    16. Truskawencja 17 czerwca 2018 o 02:40

      Pepsi, skoro po kształcie czaszki można rozpoznać rasę to z jaka rada Ci się kojarzy opis:

      jasnobrązowe włosy, bardzo duże i zielone oczy, wysokie czoło, mały podbródek, bardzo wydatne kości policzkowe, porcelanowa cera, 160 cm wzrostu, bardzo szczupła i drobna ?

      1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 08:43

        mały szarak, raczej zły, sorki, służalczy, ale może zmienić DNA jak zechce

        1. Nikilo 17 czerwca 2018 o 09:28

          a co to znaczy zmienić DNA dobrem? W sensie, ze nagle z szaraka zmieni się w kogos innego? Rozwiniesz? 🙂

          1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 10:31

            Nie nagle, to jest proces. najpierw musi sobie uświadomić kim jest i kim chce być i ruszyć w drogę ze skrzyżowania na Marszałkowskiej.

            1. Ullllll 17 czerwca 2018 o 14:07

              Pepsi, ale Ty tylko oscylujesz wsrod ras szarakow, repti, draco, vrilli, pleyadianow… a tych ras jest znacznie wiecej, w ogole bardzo ciezko wedlug mnie stwierdzic „kto jest kim”, opis mi powyzszy sie kojarzy z Syrianami… y no nie widze zadnego tu podobienstwa do szaraka…

            2. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 14:19

              widocznie czegoś nie wiesz, a rasy są takie: jesteśmy zmieszani z rasami obcych, z których 7 podstawowych ras obcych jest złych, a 8 dobrych. Rasy złe to Reptilianie, Draco, Anunnaki, Coyote, Vrill, Lucyferianie i Szaraki małe. Dobre to Pleyadianie, Andromedianie, Arturianie, Waterman, Nordic, Aldebaran, Szaraki Duże i Świetliste Istoty.

            3. Dudek 17 czerwca 2018 o 15:11

              Ta cała wyliczanka ras, oczywiście ciekawa, ale mnie trochę przeraża, irracjonalne obawa, że to jeszcze nie czas na Mnie. Ze nie Chcę jeszcze zdemaskować Siebie przed sobą. Drzewo genealogiczne mnie nie interesuje. Sorry ☯️

            4. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 20:10

              i bardzo dobrze, można żyć i obejść się bez tej wiedzy, tak naprawdę sami jesteśmy kreatorami wszystkiego, i każdy dobrze wie, co jest dla niego złego i kiedy krzywdzi innych. Niechcący, albo świadomie, albo nigdy nie krzywdzi nikogo. Takie rzeczy się po prostu wie.

            5. Aneta D Falkiewicz 17 czerwca 2018 o 20:12

              Kiedyś napisałam to samo, ale w innych słowach. Zaprzeczyłaś 🙂

            6. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 20:17

              bo mnie musiałaś czymś wnerwić widocznie 🙂

            7. Aneta D Falkiewicz 17 czerwca 2018 o 20:19

              Bo nie byłaś gotowa 😉

            8. Ullllll 17 czerwca 2018 o 14:12

              i tez nie rozumiem tego zmieniania DNA, w sensie na przyklad jestem szarakiem -> zmieniam DNA dobrem i jeszcze w tym samym „zyciu” przemieniam sie w kogos innego? Czy w nastepnym wcieleniu sie rodze np. plejadianem? Jak to jest?

              drugie pytanie, czy w kazdym kolejnym wcieleniu jestesmy do siebie podobni z wygladu? W sensie te zdjecia np. Putina i tego kim byl wczesniej, identyczni z wygladu. Czy na przyklad w tym zyciu mam rude wlosy, owalna twarz, wysokie czolo, niebieskie oczy, wysoka, smukla to w nastepnym wcieleniu bede podobna?

              zasialas ziarno ciekawosci 😉 <3

            9. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 14:18

              duży szarak, to wojownik, doskonała rasa, dobra. Mały szarak, to sługus repti. W każdym wcieleniu będziesz wyglądać identycznie. Natomiast Twoja świadomość będzie ewoluować.

            10. Carolina 17 czerwca 2018 o 15:39

              Pepsi czyli będziemy w każdym wcieleniu podobni do siebie dosłownie? Np taka Naomi campbell będzie już zawsze tak samo piękna? Czy chodzi tylko że ” mieszanka rasowa” pozostanie tą sama?

            11. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 20:00

              nie wiem, mówiono mi, że tak, ale ja tego nie wiem, poszukuję dowodów, patrzę na nowonarodzone dzieci wokół siebie, obserwuję, ja tego nie wiem.

            12. km 17 czerwca 2018 o 21:42

              Świadomość nie mogłaby ewoluować w każdym wymiarze wyglądając ciągle tak samo. Bo jak wtedy doświadczyć bycia pięknym, bycia brzydkim, małym, dużym, zdrowym, chorym(upośledzonym od urodzenia np), kobietą, mężczyzną, murzynem, białym, azjatą itd… no brak tu logiki, jak koleżanka powyżej napisała – jak by ewoluowała Naoimi będąc Naoimi w każdym wcieleniu – w kilku płaszczyznach owszem, ale w mocno ograniczonym zakresie

            13. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 21:55

              Ty nie musisz wcale wszystkiego doświadczyć, możesz się obudzić znacznie szybciej, ale i tak nie musisz, to Wszystko doświadcza wszystkiego

        2. Ullllll 17 czerwca 2018 o 15:02

          chodzi mi o to, ze np. jest osoba, która na podstawie wyglądu według kogos wyglada jak mały szarak, ale paradoksalnie, jest to bardzo dobra istota, w sensie może w poprzednich wcieleniach była zła, a teraz jest dobra, a skoro wyglądamy w każdym wcieleniu TAK SAMO to jak zmienimy sobie DNA dobrem to dlaczego nadal na podstawie wyglądu wyglądamy jak mały, zły szarak?

          1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 15:08

            Ta zmiana jest widoczna w oczach. Zaznaczyłam temat i myślę, że to wystarczy. Rozkminiajcie go jak chcecie. Jest masa info. Są fajni ludzie, którzy dużo wiedzą. Szukajcie etc.

            1. Ullllll 17 czerwca 2018 o 15:12

              próbowałam szukać info na różnych stronach, ale nie mogę nic znaleźć

              może jest jakieś słowo klucz?

              niesamowicie interesujące to jest , nie miej tego za złe 🙂 jesteś wiarygodnym i godnym uwagi źródłem informacji

            2. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 20:09

              Czasami coś się może pojawić kontrowersyjnego, wtedy zawsze staram się to wytłumaczyć, a nawet niekiedy odwołać. Kto czytał tego bloga od początku (są tacy, chociaż sama się dziwię, ja nie jestem w stanie 😀 ) zobaczy ewidentne różnice, nawet światopoglądowe, jednak zawsze staram się dzielić tym co wiem o czymś teraz.

            3. Ullllll 17 czerwca 2018 o 15:19

              takie ostatnie ostatnie pytanie i już nie mecze 🙂

              czy jeśli ktoś wejdzie na ścieżce dobroci to może zmienić za tego samego życia oczy? W sensie mamy małego, złego szaraka, ale się przebudzi i mogą mu się zmienić oczy na przykład z szarych na turkusowe lub błękitne w tym samym wcieleniu czy dopiero w następnym?

              czy ta zmiana w oczach ma związek z tym ze wiekszosc dzieci jako małe stworzonka maja niebieskie oczka a wraz ze wzrostem, dojrzewaniem im się zmieniają na na przykład szare, błękitne, zielone… itp?

            4. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 20:05

              niekoniecznie chodzi o kolor, po prostu nie widać w nich węża. Patrzysz kiedyś w oczy ludzi?

            5. Carolina 17 czerwca 2018 o 16:44

              Pepsi wiem że już zaczynamy Cię wpieniać i może nadejdzie ten moment że i za „kupami zatesknisz „.. 😁Ale te teksty dały mi dużo do myślenia .chciałabym iść w dobrym kierunku, a do tego potrzeba na pewnym etapie nauczyciela. Na ten moment w moim życiu Ty nim jesteś. Tylko z Tobą i tym co piszesz rezonuje . Może kiedyś będzie inaczej, ale teraz ufam tylko Tobie. Chciałabym siebie i swoje poczynania bardziej zrozumieć, aby wreszcie zacząc to zmieniać .mam poważne podejrzenia że jednak z czymś złym jestem zmieszana. Jako dziecko bylam molestowana kilka lat przez bliską osobę, czyli świadczyć to może że jednak kiedyś wcześniej taka święta nie byłam. Że teraz coś odrabiam i przerabiam lekcję . Od nastoletnich lat jestem poblokowana, mam ogromną fobię społeczną, lęki . Jeżeli kiedyś , kiedykolwiek zechciałabyś luknac na mój przypadek, na tego fejsa krzywego, będę Ci bardzo wdzięczna, bo może to ułatwi mi rozwikłanie rozkminy która teraz mam. Jeżeli nie , też spoko, ja rozumiem to. Po prostu pisz co wiesz dziewczyno😊, i co możesz. Za wszystkie przekazy jestem Ci wdzięczna i kocham bardzo bardzo😚

            6. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 18:16

              trudny temat poruszyłaś, jedni mówią że karmny nie ma, bo nie może być, inni że sprawiedliwość jest zawsze itd, wkrótce napiszę Ci co ja o tym sądzę. <3

            7. Dudek 17 czerwca 2018 o 18:40

              Najpierw o filmie. Za każdym razem kiedy oglądam Dzień Świra, jestem pewny, że scenariusz pisało moje, jakieś ja. To nie przypadek, że mnie mamusia za każdym razem kiedy ją odwiedziałem, karmiła odgrzewaną zupą pomidorową. Wciskała stosując swój szantaż emocjonalny.
              Teraz Caroline do Ciebie. Nie jestem tak uczony w piśmie jak inni, ale wiem z dobrowolnej wiwisekcji.
              Człowiek nie powinien Siebie szukać, zrozumieć lecz poczuć, poznać i zaakceptować. I poowooli,
              poowooli. Sam byłem kiedyś niecierpliwy, teraz wiem, że to tylko jest nie strata czasu, a energii i często rozumu.Bez problemu pokonasz każdego wroga, kiedy się z nim zaprzyjaźnisz. Poowooli ✌️

            8. Carolina 18 czerwca 2018 o 22:14

              Oj Dudku, pewnie że tak. Dobrze mówisz. Ale na razie mam tak , że łatwiej mi zaakceptować kiedy więcej wiem w temacie . Kiedy kulki zderzać mi się zaczynają. To zawsze jest proces, to trwa. I wcale nie jestem aż taka niecierpliwa. Ale ja już stara dupa jestem. Już czas coś skumać o sobie.po co marnować kolejne wcielenie 😊

        3. Ullllll 17 czerwca 2018 o 15:10

          i pytanie następne 🙂 <3 z miłością oczywiście

          jak na przykład z wyglądu ktoś przypomina repti, czyli jest wymieszany ze zła rasa, to już przez wszystkie swoje wcielenia będzie tym złym? Tzn. taka istota nie ma możliwości zmienienia sobie DNA dobrem? I zawsze taka osoba będzie wyglądała jak gadzina? W każdym wcieleniu? Nawet jeśli wejdzie na ścieżkę dobroci?

          bo na przykład pisałaś wcześniej, zeby się budzić, zeby wyżej wibrować, wiec to się odnosiło do wszystkich nas, czyli nawet tych co są zmieszani ze „złymi”, wiec jeśli jakiś repti zechce być dobrym to i tak mu się to nigdy nie uda, w sensie w każdym wcieleniu będzie zły?

          1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 20:15

            Zrozum nie wszyscy chcą zmieniać cokolwiek, okłamują się że są dobrzy, że chcą jak najlepiej, ale stale krzywdzą, mąż zabiera energię życiową żony, albo przejmuje majątek przyjaciela, a sobie wmawia,że to z winy przyjaciela, że to tylko biznes. W świecie wielkich finansów są głównie reptosy i one są bezwględne, ale tak nie uważają. Ludzie, szaraki sprzedają się niekiedy, za technologie, za pieniądze, za cynki, są ludzie słupy, któzrzy biorą udział w większości ważniejszych transakcji, i tak dalej. To jest świat wielkich repti, i innych upiornych ludzi. Oni nie mają energii serca, oni nie mają wyrzutów sumienia. Ale nie chcodzi o wyrzuty sumienia, one nie są dobre, trzeba po prostu postępować świadomie. CZłwoiek, któ®y postępuje świadomie wybiera.

          2. Małgorzata 18 czerwca 2018 o 09:57

            Carolina, dziewczyno, piszesz: ” Jako dziecko bylam molestowana kilka lat przez bliską osobę, czyli świadczyć to może że jednak kiedyś wcześniej taka święta nie byłam”. Jesteś do tej pory w silnej traumie, którą sobie w taki sposób racjonalizujesz. Pamiętaj, NIE TY BYŁAŚ WINNA TEMU CO SIĘ ZADZIAŁO!!

            1. Carolina 18 czerwca 2018 o 22:05

              Malgorzato, nigdy siebie za to nie obwinialam, nigdy przez myśl mi to nawet nie przeszło. I zawsze była dla mnie sprawa jasna kto tu komu krzywdę wyrządził . Tu nie chodzi o żadne racjonalizowanie sobie czegokolwiek. To raczej rozkmina w kontekście karmy, której nigdy wcześniej nie brałam pod uwagę oraz stwierdzenia Pepsi, że wszystko w kosmosie jest logiczne. To że widzimy poniekąd tylko fragment wyrwany z kontekstu, nie znzczy ze cos jest ” niesprawiedliwe”, straszne, złe itd. Że być może jest to jednak jakiś łańcuch przyczynowo skutkowy , którego tylko fragment widzimy. w tej inkarnacji. Buźka

          3. Małgorzata 19 czerwca 2018 o 05:00

            Carolina, poblokowania, lęki i fobie społeczne ciągnące się latami chcesz również tłumaczyć karmą i poprzednimi życiami? Czy może syndromem bycia ofiarą w dzieciństwie/młodości? Racjonalizowanie i wypieranie tu widzę jak na dłoni. Ale jak tylko o tym mówię powtarzasz usłyszane zdania o „fragmencie, wyrwanym z kontekstu, którego nie rozumiemy”. Ok, też można w ten sposób podchodzić do sprawy tylko jak realnie w obecnym życiu rozwiąże to Twoje wieloletnie lęki? Bo mam wrażenie że tego oczekujesz – dostaniesz wytłumaczenie i one cudownie znikną.

            1. carolina 19 czerwca 2018 o 12:19

              Hej Małgosia, nie łapiesz o czym ja teraz mówię. Ale dziękuję za troskę. pozdrawiam

            2. Małgorzata 19 czerwca 2018 o 12:57

              Taaak, radykalne wybaczanie, te sprawy….

    17. Siditu 17 czerwca 2018 o 03:23

      Ciekawi mnie interpretacja Twoja, Czterdziestko-Czwórko. Moja matka rok przed moimi narodzinami, jeszcze nim poczęty został zarodek, który przekształcił się później we mnie, czyli w człowieka, wpuściła mnie była na swoje podwórko we śnie, mnie – około dwuletnie, androgyniczne blond dziecko z niebieskimi oczami (wiele cech dziedziczonych po matce mojej, która z kolei mnóstwo przejęła od swojej babki po mieczu; płeć nierozpoznana we śnie, co odzwierciedla moją obecną sytuację – czyli androgyniczną/gyneandryczną, ascetyczną seksualność). Za dziecka przytrafiał mi się często somnambulizm, zwłaszcza w pełni. Nocne widzenia po przebudzeniu: lalki, mojego zmarłego dziadka po mieczu w koszuli nocnej mojej matki – ona sporo się nacierpiała, ale to przez ludzi wokół. Jest bezwarunkowym, niesamowitym źródłem dobra i miłości. Jakby wypijanym przez złe rasy dookoła. Sporo by pisać. Czuję obowiązek pielęgnowania tej linii dobroci prababka-matka-ja-moja siostrzenica (chyba). Obecnie podczas pełni czuję duże przepływy energii, wcześniej, za młodu – lunatykowanie.
      Moja znajoma, od niedawna również Twoja fanka (jakoś ta koincydencja złożyła się pomimo moich napomknięć; wymieniamy się niekiedy podobnymi spostrzeżeniami; dysponuje sporą wiedzą i doświadczeniem w Twojej tematyce, acz uzupełniamy się po trosze) zobaczyła w mojej konstelacji urodzinowej silny wpływ Plutona i czarnego Księżyca (Lilit). Pewnie napiszesz, że bełkoczę albo wklepuję bzdury. Cóż. Intryguje mnie. Jubileusz ćwierćwiecza okazał się dla mnie przełomem. Rok spotkania Twojego bloga. Zmiany na nim, w Tobie, skłaniają mnie do przemyśleń, ale więcej nie napiszę, gdyż Cię zdenerwuję, a i tak za mną nie przepadasz. To nic, cieszę się, że do Ciebie niekiedy zwracam się osobiście.
      Takie osoby, jak Ty – (nie mam na celu tutaj nikogo, zwłaszcza Ciebie, urazić) – wywyższające się okrutnie nade mną, wiele mnie uczą. Nie nazwę tego krytyką, lecz akceptacją i zerowaniem. Nie chcę na Ciebie wpływać. Po prostu zastanawia mnie, ale nie tak matematycznie, „zdroworozsądkowo”, ani nie uczuciowo, frenetycznie, lecz intuicyjnie, metaforycznie, no ba – niemal transcendentalnie.

      1. Dudek 17 czerwca 2018 o 18:19

        Powiem tylko…. Jesteśmy jak bliźnięta syjamskie,
        tylko Ja jestem opóźniony w rozwoju trochę.

        1. Siditu 17 czerwca 2018 o 21:54

          Dlaczego?

          1. Dudek 18 czerwca 2018 o 21:37

            Sporo lat przehulałem. Zawsze wiedziałam o co kaman, ale eksperymentowałem z intuicją i ego. Tak już mam, że moja wiedza pochodzi z uważnośći przy przeżywaniu różnych zdarzeń, w różnych środowiskach.Bilans nie wyszedł zbyt korzystanie dla nas ego, w tej grze było słabsze. Nie znaczy to wcale, że osiągnąłem już harmonię i czystość spojrzenia dziecka, z każdym dniem jednak, ubywa mi lat.🙃☯️

    18. Teb 17 czerwca 2018 o 08:07

      Dobra robotę robisz. Dużo ludzi budzi się ale są zagubieni, szukają poza sobą. Dużo kminią i są oszołomieni a Ty masz takie fajne pióro. Pisz, pisz Kochana 😀

    19. malena 17 czerwca 2018 o 09:07

      Tak, z tym dzieciństwem też tak sądzę- trzeba to przejść powtórnie, choć może to być cholernie bolesne. Przeżywam to właśnie i codziennie widzę, że mimo 44 lat i dwójki dzieci sama jestem dzieckiem. Mam nadzieję że się wyrobię w tym życiu 😉
      Pepsi, proszę słówko o zbytnim krytycyzmie- jak to ogarnąć? Twój blog, cała biblioteka książek o duchowości i zdrowiu, setki wysłuchanych filmów na YouTube, właściwie cały czas w tym siedzę. I na razie jest z tego tyle, że wszystko mi przeszkadza. Nie mogę znieść meczu i głośnej muzyki włączanej przez męża, niedobrze mi na samą myśl, że muszę wysłać moje siedmioletnie dziecko do budy, nie wspomnę już jak sama męczę się w budzie będąc nauczycielką 😶 Przy tym mąż nie chce słyszeć o nauczaniu domowym, uważa moje poglądy za bzdury i teorie spiskowe. Na zmaganie sie z tym codziennie idzie cała moja energia. Nie chcę tu powiedzieć, że się uważam za kogoś lepszego i wielce przebudzonego- wiem, że chrapię jak inni. Problem w tym, że się duszę i nawet nie śpię dobrze, mam takie głupie poczucie, ze muszę sama wszystko ogarnąć.

    20. Maria 17 czerwca 2018 o 09:11

      A zrobisz osobny wpis o wszystkich rasach zasiedlajacych ta Planetę??? Plisss ,🙏

    21. Maria 17 czerwca 2018 o 09:15

      Myślisz że Kaiser Wilhelm to Lewandowski ???Nie przepadam ale nie wiedziałam że zacheca do szczepień.

      1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 10:34

        podobno jest jakaś akcja reklamowa, ja nie mam telewizora, ale skoro nawet jakże „alternatywny” Czerniak mówi, że nie szczepić tylko do 6 miesiąca …

    22. Anna Witania 17 czerwca 2018 o 09:52

      Wątek z rasami podbija ego. Można byłoby stworzyć quiz „Jaką rasą jesteś?”. Na wzór teścików z fb wyciągających dane – „do którego celebryty jesteś najbardziej podobny?”. Jedni się martwią, że są złym repti, a inni puchną z dumy, że mają w sobie plejadiana. Ego ma pożywkę.

      1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 10:24

        Niewątpliwie masz rację, ego jest takie oczywiste, jak się zrozumie jak ono działa. Ego jest po prostu trochę śmieszne,jest zajęte tylko sobą i dobrze, jest bardzo pomocne. Możesz go obserwować, ale też logicznie myśleć, wyciągać wnioski, ego jest nałożone na umyśle, trzeba go dobrze rozpoznawać. Z drugiej strony, gdy uświadomisz sobie, że ktoś maczał palce w naszym DNA, wzmaga czujność, inspiruje do poznania. Być może najpierw z pobudek egotycznych, ale potem na drodze logicznego poznawania własnej prawdy. To trochę tak, jak z orgazmem, który wabi samca bez instynktu macierzyńskiego do kopulacji. Gdy zobaczyłam swoje ego, to był pierwszy krok ruszenia ze skrzyżowania. Ego to największa inspiracja do własnej zmiany.

        1. Anna Witania 17 czerwca 2018 o 11:03

          Jasne, byle nie spłaszczyć kwestii.

          1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 15:00

            nie wiem po co ten koment

    23. Siditu 17 czerwca 2018 o 11:24

      Droga Czterdziestko-Czwórko! Co powiesz o takim podziale ras: kleine Graue (małe szaraki), grosse Grau-Weisse (duże szaraki), einheimische Reptiloide (endemiczni reptilianie), drakonische Reptiloide (drakońscy reptilianie), Sirianier (alfa-syrianie i beta-syrianie, z gwiazdozbioru Wielkiego Psa, z okolic Syriusza odpowiednio A lub B), Lyraner (lyrianie/lutnianie, z gwiazdozbioru Lutni/Lyri), Weganer (weganie, z gwiazdozbioru Lutni, z okolic gwiazdy Wegii), Plejadier (plejadianie), Prokyoner (procjonie, z gwiazdozbioru Małego Psa, z okoilc Procjonu), Tau Cetianer (taucetianie, z gwiazdozbioru Wieloryba, z okolic Tau Ceti), Andromedaner (andromedianie, z Andromedy), Alpha Centaurianer (alfa-centaurianie), Arkturianer (arkturianie, z gwiazdozbioru Wolarza, z okolic gwiazdy Arktur)?

      1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 14:57

        podałam już właściwy podział, wiem, że Ty masz pewnie jakieś szczegółowe rozkminy, ale jest wiele nieprawdziwych info, i każdy chce polegać na swojej już rokminionej przez siebie: 7 podstawowych ras obcych jest złych, a 8 dobrych. Rasy złe to Reptilianie, Draco, Anunnaki, Coyote, Vrill, Lucyferianie i Szaraki małe. Dobre to Pleyadianie, Andromedianie, Arturianie, Waterman, Nordic, Aldebaran, Szaraki Duże i Świetliste Istoty.

        1. Siditu 18 czerwca 2018 o 23:01

          Większość się pokrywa: reptilianie (endemiczni), draco (drakońscy reptilianie), szaraki małe i duże (duże niekiedy są interpretowane jako niezbyt budująca rasa), coyote (inaczej bodaj beta-syrianie), arkturianie (raczej aniżeli arturianie – od gwiazdy Arktur), plejadianie, andromedianie, lutnianie (u Ciebie „Nordic”), niebieskoskórzy weganie (u Ciebie „waterman”), alfa-centaurianie (chyba „aldebaran”). U mnie brakuje Annunaków, natomiast procjonie, alfa-syrianie i taucetianie zdają się jakoś wiązać z vrill (taucetianie?), lucyferianami (chyba alfa-syrianie) oraz ze świetlistymi (procjonie?).

    24. Maria 17 czerwca 2018 o 12:40

      Tu nie chodzi o karmienie ego ale potecjalna ochronę, tzn. Repti.kradna nasza uwagę i energię.Nie wiem jak inni .Dlatego taki tekst jest potrzebny.Tzn o wszystkich rasach obecnych.

      1. KasiaM 17 czerwca 2018 o 22:43

        Zgadzam się. Skupmy się na konkretach czyli: jak nie oddawać sie za darmo Smokojaszurom, jak oszczedzac energię. Co nam po informacji czy jestesmy aniołem, elfem czy czlowiekiem?
        Dzieki Pepsi mam nadzieję, że bedziesz dalej o tym pisać!
        Dla mnie info ze są rasy dobre i złe jest kluczowe. To bardzo wiele wyjaśnia.

    25. Veev 17 czerwca 2018 o 13:24

      Hej Pepsi, super post i caly blog oczywiscie , jestem stalym czytelnikiem od juz dluuuugiego czasu 🙂 Nie jem miesa odkad skonczylam 18 lat i wyprowadzilam sie z domu, w ktorym za tamtych czasow jedzenie miesa bylo absolutnie konieczne ( teraz rodzice maja calkiem inna swiadomosc i wiedza,ze sie nie rozyspie najwyzej w miesiac, mimo szczuplej budowy) A wiec… prawie 10 lat temu rzucilam mieso, po paru latach wszelkie ich wydzieliny, wtedy jedynym motywem byla milosc do wszystkich zwierzat, mimo, ze wiecznie wysluchiwalam, ze jestem dziwakiem, Dopiero pozniej doszlo zainteresowanie zdrowym odzywianiem,bo jak wiadomo to nie musi isc w parze z weganizmem 🙂 Mialam swoje okresowe fascynacje witarianizmem, pozniej scislej frutarianizmem, bieganiem, wszystko oczywiscie pod wplywem twojego bloga 😀 no ale wlasnie… max 2 miesiace i mam wrazenie jakby mi cos umykalo, ze czemu ja sie mam tak ograniczac skoro w sumie nie widze, ze cokolwiek sie zmienia. Nie wiem jak to nazwac, pewnie slomiany zapal? po prostu jestem typem „wszystko albo nic ” najlepiej juz, teraz, od razu. Swojego życia raczej w zadnym aspekcie nie moge nazwac wymarzonym, raczej nawet blisko nie jest. Chcialabym wygrac na jakiejs loterii, wiem, wiem jakie to slabe energetycznie ale mi sie ciagle wydaje, ze nikt by sie nie dowiedzial, wyjechalabym na Kostaryke , lezala na hamaku , jadla same owoce i tam dostala jakiegos cudownego olsnienia, bo obnoszeniem sie bogactwem nie jestem zainteresowana wcale. No ale przestajac bujac w oblokach moje pytanie brzmi, czy jest mozliwosc zaczac wibrowac wysoko rozsdanie sie odzywiaajac ale niekoniecznie na surowo? tylko powiedzmy z solidna surowa czescia??Powiedzmy biegajac, stosujac okresowe posty i np twoja terapie 4 szklanek z rana ? Totalnie nie moge wytrwac na surowce non stop, na wakacjach w azji,po miesiacu zlapalam sie na tym, ze moglabym jesc mango i ananasy bez przerwy i gotowane mnie nie ciagnie, pewnie ten klimat no i wybitny smak owocow, nie wiem. Ciagle mi sie wydaje , ze stoje na tym skrzyzowaniu i nie wiem gdzie isc a nawet jak juz pojde to sie zaraz zniechecam i wracam. Nie wiem z czego to wynika, ze jedni maja np dostep do wiedzy ze swoich poprzednich wcielen, a ja mam wrazenie, ze nawet jakbym na rzesach stanela to by nie pomoglo. Moze to faktycznie tez wynika z rasy, bo z opisu to najblizej mi chyba do takiego malego szaraka, a z drugiej strony 4 jedynki w dacie urodzenia by znaczyly, ze „pare” razy juz tego zycia probowalam? W kazdym razie teraz mam mocne postanowienie, zeby tego wcielenia nie przespac, tylko wlasnie jak sie za to zabrac, zeby sie zaraz nie zniechecic? Tyle prob tyle „duchowych” ksiazek za mna, ze na mam wrazenie, ze 1 do przodu 2 do tylu i tak juz pare lat. p.s Twoje posty ostatnio to juz inny level zajebistosci <3

      1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 14:24

        liczy się tylko niejedzenie mięsa i w drugiej kolejności dobre trawienie

    26. Niebo bez chemtrailsow dzis :-) 17 czerwca 2018 o 14:40

      Mysle, ze wiele czytelnikow przezylo patologie typu przemoc w rodzinie. Mimo, ze nie bylo alko, bywala przemoc fizyczna i werbalna od lat dzieciecych az po lata nastoletnie. W na pozor „normalnych i ulozonych” domach. Ludzie urodzeni w poprzednim wieku wiedza, ze kiedys nie bylo to nawet uznawane za patologie, ale za normalnosc. Nie mowilo sie o tym, nie skarzylo nikomu. Wyprowadzilam sie szybko z domu i od tego czasu widywalam rodzicow tylko okazjonalnie. Na odleglosc nie mysli sie juz o tym, zapomina, ma sie swoje zycie. widywac sie krotko i od swieta jest nawet spoko, ale jak tylko zdarzy mi sie zpedzic z nimi z tydzien, czy dwa, czuje ze mnie to meczy..narasta irytacja..przypominaja sie niektore sytuacje, czuje sie wypompowana i pozbawiona energii, nie moge sie skupic. Mimo, ze wcale nie wracamy juz do tamtych chwil i wreszcie czesciej rozmawiamy normalnie i spedzamy czas tak jak w rodzinie to wygladac powinno i sa to cenne i mile chwile… Ale sposob bycia, nawet chodzenia, pewne teksty i ich stare nawyki draznia. Kiedys niektore sytuacje i rozmowy eskalowalyby do przemocy, teraz z racji wieku i innych wzgledow nie moga sobie juz na to pozwolic, jest tylko niezadowolona mina albo jakies odburkniecie. Myslalam, ze juz mam to wszystko co bylo „przepracowane”, ze juz nie wywoluje to we mnie zadnych emocji, ze splywa to po mnie, bylo co bylo, Byly przeciez tez mile chwile. jakas czesc mnie teskni za rodzicielska bliskoscia, a druga chce ja ograniczyc do minimum..moje ego swiruje przy ich dluzszej obecnosci. Zdziwilam sie, gdy to stwierdzilam… Zawraca mi glowe jakimis bzdruami, ktore minely, albo ktore potencjalnie moga sie wydarzyc. Z jednej strony czuje ulge, gdy nie ma ich w poblizu, z drugiej jakies wyrzuty do siebie, ze nie chce widywac sie z nimi czesciej, czy dluzej. Nie wiem co chce wyrazic tym komentarzem. Gdy tak go czytam brzmi to jak jakies brednie uzalajacego sie nad soba ego i az dziw mnie bierze, ze mam takie rozkminy, gdy naokolo jest tak pieknie !! Ide po owocki 🙂 buziaki dla Was wszystkich

      1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 14:54

        spoooko, pisz co chcesz. Nie wiem, czy Cię tom pocieszy, ale generalnie większość rodziców to potężna kula u nogi, nawet Ci idealni, wiemy że umrą, i to też nas obciąża, przypomnij sobie Dzień świra

        1. Alora 26 czerwca 2018 o 12:17

          Kochana Pepsi, napisałaś coś, co bardzo mnie teraz dotyczy. Tak jak wspominałaś, każdy został w pewien sposób wypaczony przez wychowanie, choćby nawet miał najlepszych rodziców na świecie ( to też w sumie subiektywne bardzo).

          Ja kulę u nogi czuję teraz, gdy mam już swoją rodzinę, fajnego męża i córkę-nastolatkę, która ostatnio mnie rozczuliła mówiąc, że mnie „lubi jako osobę” 😉 Mamy swoje problemy, raz jest lepiej, raz jest gorzej, życie podsuwa te wesołe i smutne chwile, uczymy się na błędach i jakoś sobie w trójkę radzimy i się wspieramy, ale w między czasie, chcąc nie chcąc, dotykają mnie i mojego męża problemy naszych rodziców. Jak nie ich choroby, to problemy z kasą, to nieporozumienia z młodszym rodzeństwem moim albo mojego męża ( mieszkają z rodzicami w naszych domach rodzinnych). I z jednej strony człowiek się martwi i ma poczucie, że nie może przecież rodziny olać, że powinien zainteresować się, pomóc, a z drugiej czasami chcielibyśmy mieć to gdzieś, skupić się na swoim szczęściu, rozwoju, bez martwienia się o kogoś, zważania na czyjeś słowa itp.
          Zawsze czułam, że mieszkanie z rodzicami jest nie dla mnie, nie ważne jacy by byli. Lubię żyć po swojemu. Rodzicom trzeba pomagać, rodzice wychowali, więc trzeba się nimi potem opiekować. Jest takie społeczne przeświadczenie, ale jakoś mi to zgrzyta. Kiedy jesteś dzieckiem, jesteś pod wpływem rodziców i ich metod wychowawczych, potem jak masz już swoją rodzinę i dorosłe swoje dzieci, twoi rodzice robią się coraz starsi i ciąży na tobie obowiązek opieki nad nimi. Ciągle coś, a potem już sam jesteś stary i zaczyna ci brakować sił. Ja tak nie chcę.

          Jak to ogarnąć…?

    27. MonaLu 17 czerwca 2018 o 18:22

      Pepsi, dziękuję Ci, właśnie miałam wychowawczy dylemat, a tu proszę, jest odpowiedź! Dziecku beztroskę, mamie stopień, róbmy swoje i wibracje w górę! <3

    28. Noelle 17 czerwca 2018 o 21:17

      Pepsi wspomniałaś kiedyś, że depresja, schizofrenia czy stany lękowe zaczynają się koło 25. roku życia. Mam 24 lata i coraz częstsze doły. Od dziecka miałam głębokie poczucie wyjątkowości i przekonanie, że w życiu mi się ‚uda’, że mogę robić wszystko o czym tylko zamarzę. Byłam bardzo kreatywna, wrażliwa, a jednocześnie buntownicza i pełna niezgody np. na system edukacyjny i narzucane przez społeczeństwo normy. Ostatnio jednak coraz częściej dopada mnie tak zwana szara rzeczywistość. Poczucie przeciętności, zrezygnowania. Od półtora roku pracuję w korpo, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie chcę żyć jak przeciętny człowiek. Odliczać czas od weekendu do weekendu, od wakacji do wakacji, a w międzyczasie narzekać na pogodę, politykę, zmęczenie i brak czasu. Pomyślałam, że popracuję trochę, zdobędę doświadczenie, odłożę pieniądze i zacznę tworzyć coś swojego, co w przyszłości pozwoli mi być niezależną, a obecną pracę potraktuję jako środek, drogę w dążeniu do celu. Minęło już półtorej roku odkąd rozpoczęłam pracę a praktycznie nic się nie zmieniło. Pieniądze ciężko odłożyć pomimo tego, że nie wydaję na głupoty tylko na podstawowe rzeczy typu zdrowe jedzenie, suplementy itd. Wstaję o 5:40, wracam do domu koło 17:20, zmęczona i zupełnie bez życia. Często zdarza się, że robię nadgodziny więc wracam jeszcze później. Chciałam zacząć coś tworzyć w sieci, kupiłam nawet Twoją książkę, jednak czuję się całkowicie wypalona, bez energii. Straciłam zaangażowanie i pasję do wszystkiego co kiedyś sprawiało mi radość. Teraz nawet nie potrafię określić co sprawia mi radość i co chciałabym robić. Jestem na granicy utracenia dziecięcej wiary w to, że niemożliwe nie istnieje. Jakaś siła ciągnie mnie w dół i powtarza ‚pogódź się z tym, tak wygląda dorosłe życie”, lecz z tyłu głowy jest jeszcze we mnie to dziecko, które mówi, żeby się nie poddawać, że to nie musi tak wyglądać. Boję się, że moje życie przemknie mi między palcami, a ja nawet nie będę wiedziała kiedy.

      1. Pepsi Eliot 17 czerwca 2018 o 21:43

        Kochana czytaj bloga i niczego się nie bój, czasu tak naprawdę nie ma, to na pocieszenie. Każda chwila jest tak samo ważna, tak, nawet ta u dentysty. <3

      2. Dudek 18 czerwca 2018 o 08:31

        Po prostu wyluzuj, a rzeczywistość stanie się kolorowa. Dla kogo i po co dkładasz kasę ?
        A wydaj ją właśnie na „głupoty”. Ruszaj…✌️💪☯️

    29. Katerina 17 czerwca 2018 o 21:18

      A Vrille co robią? Dlaczego są złe?
      Kurczę i Keanu to Vrill… i Osho też…?

    30. Ania 18 czerwca 2018 o 14:16

      Napiszesz jak rozpoznawac domieszki Pepsi? Ciekawi mnie jaka ja mam rase, chyba nei repti (kasa nie teges) i nie Vrill, sadzac po tym co pisalas na ich temat. Ale moze jakas inna zla? Moze swiadomosc co ma sie za polaczenia pomaga w rozwoju?

    31. AniaS 18 czerwca 2018 o 14:19

      Aaa i ci zestawieni z fotkami/malowidlami z przeszlosci – cos z nimi nie tak (poza Putinem ofc)?

      1. Pepsi Eliot 18 czerwca 2018 o 14:21

        nie to jest tematem rozkminy, że z nimi jest nie tak

    32. Świeżak 18 czerwca 2018 o 14:25

      No własnie Pepsi, tak sobie w sobotę zbierałam jagody w lesie, potem słuchałam ptaków siedząc na pieńku, a potem poczęstowałam się do syta przedjorzałymi owocami dzikiej czereśni… i przyszło mi do głowy, że mam wszystko czego potrzebuję w danym momencie. I potem naszło mnie rozmyślanie o twoim blogu i o tym, że z komentarzy czytelników da się wyczuć takie rozumowanie- „Aha, czyli jak się będę budzić, to będę mieć dużo pieniądzorów i wszystkiego w dostatku. oj to ja chce już. już teraz, się przebudzić (guzik prawda, mieć dużo pieniądzorów), no ale jak mam się przebudzić, skoro nie mam pieniadzorów na bio żarełko i suple.” Czy to nie jest błędne koło karmiące Matrix? Cała ich idea przebudzenia kręci się wokół dobrobytu finansowego. Czuję jednak, że przebudzanie niekoniecznie musi się wiązać z większymi przepływami finansowymi- nie każdy ich potrzebuje, a już na pewno nie na tym polega asceza. Taki przykład prawa przyciągania z mojej autopsji- to prawo działa, mimo, ze śpię jeszcze i chrapię, i wpadam w pułapki pozornego przebudzania: mam w kieszeni zlotówkę, Na parapecie w doniczce rośnie mój jarmuż, w którego zainwestowałam wcześniej, no dajmy na to 2 zł na nasionka, w lesie nazbierałam jagód i poziomek. Do szejka brakuje ukochanych bananów. Idę do marketu, na półce BIO. co to na BIO nawet nie wygląda, banany 9 zł za kilo. Co cóż, nie kupuję. mam przecież zlotówkę w kieszeni. Idę na targ kupić zwykłych bananów. No cóż. Patrze stoi smutna Pani Ziuta, bo nikt jej bananów nie chce kupić, Brązowe plamki, przedojrzałe niektóre takie jakieś małe, niewydarzone. I całe w naklejkach; jakieś fair trade, jakieś BIO, jakieś eko nalepki. pani Ziuta siedzi i odkleja, bo naciapane tych naklejek na te banany za dużo. No kto by takie banany chciał. „Weź kochaniutka, targ się kończy, złotówkę za kilogram, awokado dorzucę gratis, bo już za miękkie”. No i teraz to już nie mam złotówki w kieszeni, ale nie śmiem narzekać, że nie stać mnie na zdrowe jedzenie. Bo to własnie śmieci kosztują.

      1. Pepsi Eliot 18 czerwca 2018 o 20:10

        piękna baśń

      2. Aneta D Falkiewicz 18 czerwca 2018 o 20:15

        U mnie to norma 🙂 takie ‚prawo przyciagania’ bez oczekiwań – działa niezawodnie 🙂 kasa zawsze się znajdzie na wszystko co potrzebujesz w danej chwili = właśnie takie skarby jak 2kg marchewki za 75groszy (u mnie 15pensow), czy 6 awokado za 20pensow, lub organiczny szpinak za jeszcze taniej niż zwykły. Norma 🙂 ja już się dawno przyzwyczaiłam 🙂

        1. Świeżak 19 czerwca 2018 o 13:12

          Aneta, dokładnie własnie to samo mnie spotyka. Pieniądze zawsze się znajdą gdy ich potrzebuję, nawet nie muszę ich zbytnio szukać. Każdy „problem”, komplikacja sama obraca się w sukces, czy szczęśliwe okoliczności, zwrot, mimo, że wcale się tak nie zapowiada. Co do zakupów: uwielbiam takie okazje na warzywa i owoce. A z tymi bananami okazało się, że to standard na targu w moim małym miasteczku. Nie wiem skąd je biorą i gdzie się zaopatrują, zawsze są przedojrzałe i sprzedawane za grosze. Nikt ich nie bierze, bo każdy bierze zielone, a nie takie „ciapy”, a że to Pipidówa Górna, to nikt nie zwraca uwagi na naklejki, jak w takiej Metropolii Krakowskiej.

    33. Ja Ja 18 czerwca 2018 o 15:24

      Jak mozna na nowo przezyc dziecinstwo? Jak to zrobic? Od czego zaczac?

      1. Pepsi Eliot 18 czerwca 2018 o 19:06

        nie wchodzić jeszcze w dorosłość, nie zapładniać ani nie dać się zapłodnić, seksu nie uprawiać, masę kontaktu z naturą, dużo kucania i zabaw na podłodze, czytać leżąc na podłodze na brzuchu, maty, wszystko to co rozweselało w dzieciństwie 5 rytuałów tybetańskich etc

    34. Angelina 18 czerwca 2018 o 17:25

      Bardzo podobaja mi sie te podobienstwa na zdjeciach portretach, sa naprwde identyczni prawde mowiac, masz na blogu wiecej info na ten temat ?

    35. Ulć 18 czerwca 2018 o 20:47

      Pytanie sprawdzające
      Wereszczagin ok czy raczej nie ok? Nie jako osoba, to mnie nie interesuje, meritum pytania to treść.

      1. Pepsi Eliot 18 czerwca 2018 o 22:43

        spora część to mega rzecz

        1. Ulć 19 czerwca 2018 o 08:01

          Dziękuję Pepsi 🙂

    36. Kochaj nie krzywdz 19 czerwca 2018 o 20:27

      Super przemycanie ras – chce wiecej 😛

    Dodaj komentarz