logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
89 566 615
172 online
31 811 VIPy
Reklama

 

MACA 100% ORGANIC This is BIO
POMOŻE ZLIKWIDOWAĆ 
RÓWNIEŻ TĘ SYTUACJĘ

TWOJA
ENERGIA I RÓWNOWAGA
HORMONALNA

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum

Narodziny choroby, czy to wszystko przez te nie najlepsze myśli?

she/ pepsieliot.com

Gdy do serca wkradnie się niepewność, oddech stanie się przyspieszony, i nastąpi aktywacja układu sympatycznego, zupełnie tak jakbyś była wystawiona na rzeczywiste zagrożenie. Pojawi się przyspieszone tętno i podniesie ciśnienie krwi. Dodatkowo dostajesz w tym serwisie problemy z oddychaniem, może ucisk w klatce piersiowej.

Osoby często ranione przez innych, zazwyczaj mają wciągniętą klatkę piersiową i postawę ciała wyrażającą smutek, beznadzieję. Taki psychiczny rodzaj skoliozy jest o dziwo naturalnym mechanizmem obronnym i ochroną samej siebie. Ten układ mięśni pozwala na ochronę serca. Twoja postawa staje się zamknięta, a to ze strachu przed konfrontacją i ponownym zranieniem przez ludzi. Gdy zanurzona jesteś po szyję w trudnych relacjach jesteś zdecydowanie bardziej narażona na zaburzenia sercowo-naczyniowe, niż kumpela w szczęśliwym związku.

Każdy rodzaj energii ma inną częstotliwość wibracji. Woda ma swoją wibrację, która zmienia się wraz z przejściem ze stanu ciekłego w stały. Nie wiem czy zauważyłyście laseczki (chyba mogę tak nawinąć?<3) jak bardzo ta gra kręci się wokół zagadnień termodynamiki. Entropie, wąskie gardła, no i ciała, w tym woda zmieniająca stan skupienia w lotny, czyli parę wodną, wibrującą jeszcze całkiem inaczej. A dźwięki? Fale dźwiękowe również mają swoją własną częstotliwość wibracji, o czym wie dziecko z osobistym śpiewnikiem.

Reklama

Tu znajdziesz 100% organiczny jarmuż This is BIO, idealny dodatek do 4 SZKLANKI oczyszczającego MISZCZA


Ale tego może nie wiesz, że najsilniejsze wibracje mają yyy … myśli

Gaduły większość myśli przekształcają w słowa. Jednak nawet milczek od czasu do czasu mówi. Myśli się spisuje lub wypowiada na głos. Wypuszczone na zewnątrz wraz z dźwiękiem, rozpoczynają aktywny proces zdarzeń. Powtarzane, wracają do Ciebie, budują Cię i Twoje nastawienie do życia, determinując  zachowanie i  nawyki, w tym żywieniowe:)
Każde kolejne jutro, jest tym co powiedziałaś, czyli tak naprawdę pomyślałaś dzisiaj.

Genetyka, to zawiła rzecz

Podczas gdy dość przewidywalni naukowcy z zachodu wybierali do badań tylko fragmenty DNA, Rosjanie z entuzjazmem pracowali na urządzeniach mogących wpływać na metabolizm komórkowy poprzez zastosowanie częstotliwości radiowych i świetlnych.

Rosyjski biofizyk i biolog molekularny Pjotr Garjajew (wraz z zespołem) pracując nad wibracyjnymi zachowaniami DNA, w podsumowaniu swoich badań powiedział dość coś skomplikowanego, ale da się skumać, że żyjące chromosomy działają tak jak solitoniczne komputery. Czyli informacja rozchodzi się trochę tak jak w zbiorniku wodnym, czyli jak fala.

I to jest ta znamienna chwila, proszę przysiądź na oparciu fotela, gdy nadchodzi naukowe wyjaśnienie, dlaczego afirmacje, samoczynny trening, hipnoza mogą mieć tak ogromny wpływ na Ciebie i Twoje ciało.
Po prostu dla Twojego DNA jest to całkowicie naturalne i normalne, żeby ciało reagowało na wibracje mowy, czyli tak naprawdę myśli.

she/ pepsieliot.com

Każdy skutek ma swoją przyczynę, i jeżeli w Twoich planach jest odpowiednia intencja (zamiar) oraz energia w kierunku zdrowia, miłości i szacunku do niektórych ludzi, pal sześć, generalnie do ludzi, stosunku do nich i do całej planety, jesteś w stanie stworzyć lepszy świat i lepsze życie dla wszystkich ludzi na ziemi.

Rozpocznij od kochania siebie, tego kim jesteś oraz doświadczeń które otrzymujesz, bo to nie jest zwykły zbieg okoliczności.

To Ty projektujesz codziennie swoje życie dzisiaj swoimi myślami wczoraj.  Teraz tylko weź odpowiedzialność za tą wspaniałą kreację. Jeśli chcesz zmienić swoje doświadczenia, wyślij wiadomość a wszechświat odpowie i weźmiesz sobie co będziesz chciała. Tylko zrób to świadomie.

Dla sprawnego oka ogrodnika, więdnące liście, to nie poważna choroba. Uznaje on, że dehydratacja tych liści jest bezpośrednią przyczyną nieodpowiedniego odżywienia, na które roślina ma zapotrzebowanie. Może to być też zwykły cykl, cyrkulacja wewnętrzna ptaszka kiwi kiwi. W danym momencie nie ma dobrej strawy dla rośliny, a jednocześnie jest to jak najbardziej siur,  zgodne z koniecznością utrzymania przy życiu całej rośliny. Liście odpadają, a ona przeżywa.

Powinnaś jak ten łebski ogrodnik rozpoznawać symptomy dotyczące dysharmonii i dysfunkcji w sobie samej, by zareagować, nim w ogóle wystąpią jakiekolwiek symptomy chorobowe. Suche liście czasami muszą odpaść.

Tak jak choroba jest brakiem zdrowia, ciemność jest brakiem światła.
Zdrowie natomiast nie jest brakiem choroby. Światło nie jest brakiem ciemności.

Na zawsze Twój
Horry Porttier

(Visited 5 290 times, 2 visits today)
Horry-Porttier Horry Porttier - Nius pojawił się niespodziewanie na stronie i nie wiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.
Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
Może rzuć też gałką na to:

Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
Disclaimer:
Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

Powiązane artykuły

Komentarze

  1. Sańka 30 stycznia 2019 o 21:21

    Horry super pisze jak zawsze! Ale moje oczy mają chyba jeszcze większą radość niż umysł 😃

  2. Lusja 30 stycznia 2019 o 22:13

    Peps, jeszcze niedawno mowilas, ze afirmacje nie dzialaja? A teraz zmiana! Wiec warto afirmowac? Warto, Peps? 🙂

    1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 09:30

      nieeeeee, dalej uważam, że nie działają, gdy są nieprawdą. To jest tak,że jeden chleb nie równa się innemu, a oba nazywają sie chleb. Masz myśleć pozytywnie, ale to ma być prawda. Nie że stajesz gruba przed lustrem i afirmujesz coś co Ci się nie podoba tak naprawdę i w co nie wierzysz. Ze względu na te nieporozumienia w ogóle odeszłam od słowa afirmacje, tylko dlatego.

      1. Keyt 31 stycznia 2019 o 09:46

        Czyli jestem na drodze do znalezienia idealnej działki pod wymarzony dom, czy bardziej stanowczo znajdę wymarzoną działkę? A może to już cudowanie i bez różnicy. Nigdy się jakoś nie parałam afirmacjami, ale fajnie byłoby to sprawdzić 😀

        1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 09:50

          rób slajdy że już chodzisz po swoim domu, siedzisz przed kominkiem, jak wygląda Twój kominek, nie myśl teraz o środkach pośrednich, jak działka etc, to wszystko samo się znajdzie w odpowiednim momencie

        2. Niki 1 lutego 2019 o 20:13

          Już znalazłaś, tylko na innym planie czasowym, wyobraź sobie, że jest równoległy do tego, w którym teraz jesteś. Afirmuj jakkolwiek to nazwać poprzez wizualizację. Czemu ludzie chcą w to wierzyć lub nie wierzyć? Skoro to ludzka właściwość dziejąca się na planie wyobraźni, tak jak inni piszą bajki, baśnie, powieści, mają w głowie cały ten ciąg obrazów nadając im treść, życie, rzeczywistość, kreują je w swojej wyobraźni, wnętrzu i przenoszą na zewnątrz na papier na płachtę w kinie, dzięki czemu inni ludzie też to widzą i mało tego, przyjmują do siebie cudzą wizję jako tak bardzo prawdziwą, realną. Dobrze mówi Pepsi, zawsze wizualizuje się cel, efekt końcowy i nawet warto o tym zapomnieć. Czyli nie zapomnieć, bo należy wziąć się do roboty i działać w tym kierunku tak intuicyjnie, samoistnie jak lunatyk idzie prosto tam gdzie ma dotrzeć i nic ani nikt mu nie stanie na drodze, tylko zapomnieć to znaczy nie chcieć lub chcieć (etap chcenia prowadzi donikąd, etap „chcę” nie ma nic wspólnego z byciem na częstotliwości „już to mam”) nie zaprzęgać procesu myślowego do roztrząsania analizowania zawracania z drogi, obwiniania siebie i innych, dźgania starych ran, bo tak tylko oddalamy się od celu, rozmazujemy go. Po drodze zadzieją się rzeczy, na które często wtedy reagujemy zdziwieniem, jakby ktoś czytał w naszych myślach podsuwając nam środki do tegoż celu i to dokładnie wtedy kiedy są w polu naszego „widzenia” w polu uczuć, naenergetyzowane, zmaterializowane.

  3. Carrie 30 stycznia 2019 o 22:20

    TAK
    <3

  4. Laura 30 stycznia 2019 o 23:09

    Skąd macie te super ilustracje?

    1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 09:18

      mamy 🙂

  5. B. 30 stycznia 2019 o 23:21

    Tak wiele sie mowi o tym aby nie walczyc. Aco jezeli jestem mobbingowana w pracy od poczatku. Nie mam wyjscia bo jestem zalezna od pracodawcy (wiza australijaska) teraz manger chce mnie zwolnic jest nieprzyjemna , utrudnia mi zycie a ja wszystko przyjmuje na klate i juz nie moge. Mam walczyc o siebie czy sie poddac i zotac zwolniona nieslusznie. Dodam ze mam tendencje do bycia wykorzystywana, z czego zdaje sobie sprawe ale nie umiem „walczyc o siebe”. Nie chce zostac zwolniona chce zawalczyc (akurat che sprobowac), co sie zupenie nie zgadza zalozeniem aby sie poddac nutrowi. Pracy szuka od dawna bez skutku. Nie jestem przebudzona wiec moze zle rozumiem termin „walka” Czy oze ktos mi wytlumaczyc ? Dzieki/B

    1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 09:13

      walka, to jest przegrana, nie walcz, masz tendencję do bycia wykorzystywaną, myślisz tak, a więc taki obraz odbija Twoja rzeczywistość, ofiara przyciąga kata, zmień myślenie, bo wciąż będziesz otrzymywać taki obraz.

  6. Zimahehezima 31 stycznia 2019 o 08:51

    Dzięki za odpowiedz,po przeczytaniu Murphego zastanawiałam się co Ty na to😀szybka reakcja..

  7. Kózka 31 stycznia 2019 o 10:01

    Również i ja zauważyłam tę tytułową zależność – kiedy byłam na Sylwestra w Bieszczadach ze znajomymi, poszliśmy czarnym szlakiem, w największą piźgawę szliśmy do Chatki Puchatka, gdzie widoczność była ograniczona do pewnej części mojego buta, nie mogę nawet powiedzieć, że czubka. Nieprzystosowani – wymokliśmy, stopy odmarzały i zamarzały mi 3 razy, potem jeszcze kilka kilometrów do auta w nocy z padającym śniegiem – słuchajcie, na drugi dzień czułam się jak nowo narodzona, zaś kiedy wróciłam na uczelnię do nerwówy i stresówy, ponurych myśli, zaraz mnie wzięły kaszle, katary etc.

  8. Gaia 31 stycznia 2019 o 10:17

    A ja przepraszam, że tu z innej beczki, ale moja córka (25l.) własnie zrobiła wyniki, lekarz nic nie powiedziała, a tam sporo nieprawidłowości. takich:
    Leukocyty 10,50
    Hemoglobina 11,70
    Hematokryt 35,6
    MCV 78,0
    MCH 25,9
    RDW 16,6
    Neu w rozmazie 7,12
    Gran. obojętn. o jądrze podzielonym 74

    Proszę zerknijcie o Pepsi, GrzegorzuAdamie i powiedzcie co to jest co to może być, czego jej brak i gdzie ma drążyć… Lekarz zapytał tylko o dietę, powiedziała, że wegetarianka, to pokiwał smutnie głową i nic już nie dodał.

  9. Sylwia 31 stycznia 2019 o 10:45

    Pepsi, niejednokrotnie pisałam do Ciebie na blogu o mojej depresji i lękach. Próbowałam wielu rzeczy, w tym Wit. B3 w dużych dawkach i nic. Przyczyną – tężyczka utajoną, często mylona przez lekarzy z depresją lękową. Napisz mi proszę jak wg Ciebie zadziałać na to ,, dziadostwo”, by pozbyć się wspomnianych lęków, depresji, drżenia mięśni, niepokoju. Moja D3 – 54, mg w normie, ale ciągle biorę i robię kąpiele. Ostatnie pół roku to koszmar. Czy utrzymywać b3? Piję zioła na lęki, żeby nie brać psychotropowych jak każe mi lekarz. Antydepresanty w niewielkiej dawce, ale biorę.

    1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 11:24

      Suplementacja doustna magnezu w tym przypadku często to o wiele za mało. Większość z neurologów nie bardzo będzie wiedziało cokolwiek o tężyczce utajonej. Kumaty neurolog zrobi test obciążenia kroplówką z siarczanu magnezu i zaleci dobową zbiórkę moczu-wszystko najlepiej w warunkach szpitalnych. Wtedy można ocenić stopień hipomagnezemii. Później najskuteczniejsze i najszybsze są wlewy z siarczanu magnezu. Po drodze trzeba wykluczyć wszystkie inne przyczyny utraty magnezu. I tyle, po wlewach powinno być dobrze. Trzeba dojść do momentu, kiedy po podaniu kroplówki organizm przyjmie góra 20% z podanej dawki, wtedy można uznać, że organizm wysycił się magnezem. Po uzupełnieniu magnezu, trzeba pilnować, żeby dieta była bogata w magnez, lub brać co jakiś czas suplementy doustnie, aby nie dopuścić więcej do takiej sytuacji. Z witaminą D podczas hipomagnezemii trzeba bardzo ostrożnie, gdyż witamina D rzeczywiście zwiększa wchłanianie magnezu, ale jednocześnie dużo go zużywa, co może doprowadzić np do arytmii serca i zaostrzenia objawów hipomagnezemii. U pacjenta po dwóch wlewach 2g siarczanu magnezu, przykładowo drżenia mięśni zmniejszyły się o jakieś 90%, zostały jeszcze drętwienia i mrowienia i wiele innych objawów braku magnezu, ale trzeba cierpliwości, gdyż zwykle zaleca się 10 wlewów, po 2 wlewy w tygodniu przez 5 tygodni.
      Sircus poleca do wlewów roztwory chlorku magnezu, a nie sól Epsom.

      Przy arytmii i zaostrzeniu objawów hipomagnezemii oprócz magnezu warto pamietać o dostarczeniu wody z solą.
      Sa synergiczne, nawodnienie (i pH) to podstawa.

  10. KoAn 31 stycznia 2019 o 11:59

    Jestem na etapie , że znowu mi trudno pogodzić się z moimi doswiadczeniami kiedyś. I tym co mnie ukształtowało. Właśnie słowa ale i okoliczności nas zwracają w jakieś „miejsca”. Po co. Uwolnić, przepracować? Czy da się zdecydować od dziś zostawiam te minione zaszłości, i jestem nowym czlowiekiem, albo pozwalam sobie żyć być w zgodzie z potencjalem albo tym co mnie interesuje – bo już widzisz te rozne mylne interpretacje twoje kiedys i na biezaco. Co te mysli/slowa dzialaly jak to kierowały ci lub zatrzymywaly. A potem idziesz w jakieś nowe sytuacje i dawne minione wraca w nowym kostiumie. Czyli swiadomie na tym skrzyzowaniu siedzisz, tyle razy ruszalas i jakby ciagle droga znak „under construction”, wywrotka, ślepe uliczki etc . Tu kiedyś o smutku byla mowa. Co jesli awatar smutny. Wszystko kmini laczy potrafi byc w ciele lecz nie umie na razie pogodzic wymogow swiata ze swoimi potrzebami. Czy tam sobie brac co chce i sie podoba. Smutny, choć już nizej nie zejdzie niz kiedys. Czasem się robi smutny od pozytywnych afirmacji. Dzialaja ale tak jakby na krotki dystans. A dobro szczescie milosc wokol przypominaja czego i jaki i kiedyś brak.

    1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 14:30

      dobrze mówisz smutny awatar, czyli nie Ty, to ego zawsze jest na coś nie tak. Naucz się medytować.

      1. Ania Gaj 31 stycznia 2019 o 15:01

        Niestety nieprzerobione emocje będą wracały we wciąż powtarzających się niemal identycznych sytuacjach, takich samych toksycznych ludziach itp. do czasu aż je przepracujemy, przeżyjemy.
        Błąd jaki popełniamy, to ich blokowanie, chowanie gdzieś głęboko i udawanie, że ich nie ma. Trzeba im pozwolić wyjść na wierzch, poczuć je. Nie będzie to przyjemne, ale bez tego nie ruszysz dalej i się od nich nie uwolnisz. Medytacja i jeszcze raz medytacja… Polecam te prowadzone (poszukaj na youtube), które powtarzane codziennie z intencją uzdrowienia naprawdę je przyniosą. Samemu nieraz ciężko wykombinować jak medytacja ma wyglądać i warto sięgnąć do dobrych źródeł.

      2. KoAn 31 stycznia 2019 o 17:27

        Pepsi, Ania Gaj – dziękuję 💜 Mialam okresy medytowania i nie. Najbardziej systematycznie gdy zamknięta grupa i pobyt. To trochę sztuczne warunki ale i tak już bylam w pięknych miejscach „w sobie”. Musze tu gdzie jestem wrócić do nich, to inny temat akceptacja tego. Znam prowadzone też – po nich smutno. Bo trudno na tej wesołej fali po popłynąć-
        jak już wchodzi wola nazwijmy to. Najwyraźniej się musi „wysmucić” coś tam.

        1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 18:21

          smutek niesie ze sobą smutek

  11. Mandi 31 stycznia 2019 o 14:06

    Pepsi ostatnio pisałam o wynikach męża i zmobilizowalo mnie to do zrobienia soboe wynikow tym bardziej ze pol roku temu urodzilam synka, karmie piersia (nie wiem czy to ma znaczenie) moje wyniki: homocysteina 13,24 norma mniej niz 15, cholesterol 202 norma mniej niz 190, hdl 83,2norma mniej niz 45, ldl 111 norma mnoek niz 135, trojglicerydy 39 norma mniej niz 150, kreatynina 0.59 norma 0.50-0.90, gfr mniej niz 60 norma też mniej niz 60, glukoza 92 norma 70-99, kwas moczowy 3.54 norma 2.40-5.70, mocznik 31 norma 10-50, zelazo 84 norma 37-145, sod 140.4 norna 136-146, potas 4.4 norma 3.5-5.1, chlorki 102.3 norma 98-109, crp 1.6 norma mniej niz 5, morfologia wszystko w normie oprocz rbc 5.80 norma 3.70-4.87, hgb 15.9 norma 11.20-15.70, hct 48.50 norma 34.10-44.90 zawsze to w morfologii mialam podwyzszone tylko w ciazy bylo ok. Ob 3 norma 3-15, mocz wszystko ok tylko ph 5 norma 5.5-6.5, tsh 1.310 norma 0.270-4.200. Wiecej badan nie robiłam bo troche to kosztuje ale jak bedzie cos trzeba to zrobię. Suplementuje magnez cytrynian omege i d3+k2 4000j. teraz niestety jakies apteczne a w ciazy Tib. Nie badalam poziomu d3 bo zapomnialam ze trzeba odstawić tabletki conajmniej 5 dni przed badaniem i stwierdziłam ze badanie i tak nie będzie miarodajne. Przeczytalam na blogu ze homocysteina nie powinna przekraczac 10 mimo ze jest u mnie podana jako w normie. Co myslisz o tych wynikach bo jakos nie daja mi one spokoju?? Tym bardziej ze nieraz nie czuje sie najlepiej mam dziwne mrowienia, jakby brak sil w rękach czy nogach, jakas chyba nerwice bo czasami mysle o najgorszych chorobach gdy coś mi dolega i sie nakrecam.. czasem choc rzadko lapia mnie migreny z aura i wszystkim co możliwe mialam to w wieku dorastania później minelo na ok 10 lat i wrocila po pierwszej ciazy pare razy w roku mnie zlapie… Prosze pomoz bo twoj blog jest poprostu moja skarbnica wiedzy uzaleznilam sie od niego:)

    1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 14:27

      Na już najlepiej codzienna kuracja 4 szklanek, do szklanki drugiej bierz 1 B6 G&G i 1 kwas foliowy G&G, do śniadania 1 Greens& Fruits TiB, a po śniadaniu 2 D3+K2 TiB wraz z 1 Omega 3 TiB. Badanie homocysteiny i 25(OH)D za minimum 2 miesiące, a na 5 dni przed odstaww suplementy. Z wynikami zgłoś się do mnie. <3

      1. Mandi 31 stycznia 2019 o 16:31

        Czy te witaminy z grupy b co podałaś wystarcza czy lepiej jesli wezme jakis b complex? Motywuje sie razem z mezem i bierzemy się za siebie chociaz szklanke z octem nie wiem czy dam radę 🙂

        1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 16:33
  12. Ania Gaj 31 stycznia 2019 o 14:17

    Cały czas uczę się jak tworzyć właśnie tą intencję, zamiar, który robi całą robotę. Na początku całej przebudzeniowej rozkminy totalnie nie kumałam o co chodzi, aż w końcu udało mi się to po raz pierwszy, chyba dzięki praktykowaniu od jakiegoś czasu medytacji. Powtarzanie suchych regułek co rano nic nie da. Tu trzeba coś więcej, żeby zadziałało…
    Mało kto to opisuje na tyle, żeby w lot pojąć o co chodzi i mnie samej też ciężko to ubrać w słowa, bo matrix ma za duże ograniczenia, słów tak mało… Ogólnie kiedy „wysyłam” intencję, to czuję totalny spokój, wolność, miłość i jakby świadomość, że już się dokonało i czuję za to wdzięczność (bo w zasadzie się dokonało, muszę tylko zrobić skok kwantowy ;)). Nie da się tego stanu wywołać na siłę, w stanie stresu czy emocji wynikających ze strachu. Kiedy ostatnio mi się to udało, to miałam świetny dzień, super humor i wieczorem byłam pełna wdzięczności właśnie za to i stworzenie intencji przyszło właściwie naturalnie, samo – moim zamiarem było, żeby wieczorna medytacja przyniosła mi uzdrowienie emocji jeszcze we mnie tkwiących a zakorzenionych w dzieciństwie, bo od kilkunastu dni właśnie to jest moim celem i… przyniosła takie, że przerosło moje oczekiwania.
    Jeśli miałabym komuś poradzić jak stworzyć intencję, to powiedziałabym, żeby zaczął od totalnego zrelaksowania, najlepiej medytacji, potem można przywołać w myślach wszystko co za co jest się wdzięcznym, ale tak szczerze i kiedy już poczuje się to wszechogarniające ciepło, czyli wyższe wibracje, wtedy jest moment na poczucie wdzięczności za jakąś konkretną rzecz, której chcemy, ale tak, jakby już się wydarzyła, jakbyśmy to już mieli. Pomaga też wyobrażenie sobie siebie jako osoby, która to już ma, wywołanie w sobie uczuć jakie by nam towarzyszyły, co byśmy robili, jak się zachowywali. To można robić w każdym momencie w ciągu dnia. To bardzo przybliży do celu…
    Chciałabym, żeby na początku mojej drogi ktoś mi to wytłumaczył właśnie w ten sposób… I trzeba uważać, bo zakazane są słowa typu „chcę, chciałbym, potrzebuję” bo to tylko utwierdza nas w stanie braku tej rzeczy, więc dostaniemy więcej braku…

  13. Andzia 31 stycznia 2019 o 15:51

    Pepsi, właśnie wrzucam do koszyka trochę Twojego zdrowia;). Tylko mam dylemat, bo: biegam dużo i po bieganiu biorę białko z ryżu i groszku(po jednej łyżeczce). Rano 4 szklanki( czwarta z hemp protein m.in) i potem śniadanie, a po śniadaniu G&F, D3 z K2. I nawrzucałam do koszyka wszystkiego, a tak myślę, czy lepsze będzie po wysiłku białko z groszku i ryżu, czy białko serwatkowe? , bo chyba wszystko razem to za dużo? Czy nie? Teraz biegam rano, bo mam urlop, ale od przyszłego tygodnia zacznę biegać o 15. Do tego mam ostatnio problem z trawieniem . Test sody fatalnie;(, zgaga, odbijanie i takie tam. Nie wiem dlaczego, nie zmieniłam odzywiania, mięsa nie jadam w ogóle i odstawiam teraz tylko produkty odzwierzęce… Tochę się pogubiłam…

    1. Pepsi Eliot 31 stycznia 2019 o 16:02

      po prostu, masz za mało kwasu w żołądku, uzupełnisz , powróci prawidłowe trawienie aminokwasów. To jest właśnie bolączka ogromnej ilości ludzi. Tuż po treningu możesz wziąć porcję szejka. a do 4 szklanki białka roślinne. Ile ważysz, czy jesteś dobrze umięśniona, ile ćwiczysz?

  14. Andzia 31 stycznia 2019 o 16:17

    Tylko do tej pory wszystko było super, test sody idealnie, a od ok m-ca, może dwóch m-cy to masakra. Nic nie zmieniłam w odżywianiu to o co chodzi? Ważę 57 kg, 170 cm wzrostu. Jestem średnio umięśniona( moje wrażenie subiektywne), bo trener na siłowni mówił, że nie jest źle. Jestem raczej „ścięgnista i chuda. Od miesiąca biegam dużo więcej ( w styczniu 17 razy), wczesniej 8, teraz 10 km.

Pozostaw odpowiedź Pepsi Eliot Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *