logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
75 506 848
266 online
30 294 VIPy
Reklama

MACA 100% ORGANIC This is BIO
POMOŻE ZLIKWIDOWAĆ 
RÓWNIEŻ TĘ SYTUACJĘ

TWOJA
ENERGIA I RÓWNOWAGA
HORMONALNA

 

 

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Nie umiem już podać dziecku chleba, ale to rozwala moje małżeństwo …

    Czyli co robić, gdy mąż podpięty jest pod gangi niskiej świadomości, i nawet nie ma o tym pojęcia?

    Podobnie zresztą jak redaktor Kraśko.

    I taki komć:

    A’propos wahadła… widzę teraz jak to działa. Im bardziej myślę o tym żeby nie jeść emocjonalnie, tym bardziej emocjonalnie jem. Im bardziej idę w zdrowe odżywianie i nie daję dziecku chleba pszennego, parówek i frytek, nie podgrzewam w mikrofali, tym bardziej mąż się irytuje. Wahadło się równoważy.

    Ale czy ja mam odpuścić dawanie zdrowo jeść dziecku, bo mąż chce dać frytkę, bo dzieci jedzą frytki i żyją? Dziecko ma 15 miesięcy.  Nie chcę być madralą radykalną …, ale czy w kwestiach zdrowotnych nie powinnam być radykalna?

    Mój radykalizm nie bierze się z tego że inni żyją, a jedzą to czy tamto tylko że przeczytałam dużo o tym i wiem jak to działa. Nie umiem już podać dziecku chleba, ręka mi wręcz nie pozwala, ale widze jak małżeństwo się sypie…

    I taki ciąg dalszy:

    Kiedyś napisałam do Ciebie przerażona, że mąż chce szczepić, bo się boi, a ja nie chcę szczepić (to nasze pierwsze dziecko). Kazałaś mi odpuścić z „moją wyższą świetoszkowatością i robić swoje, kochać i robić swoje” Trafiło! Odpuściłam. Naprawdę dałam spokój. Było ok.

    Do czasu ostatniej wysokiej temperatury, która pojawiła sie nagle u dziecka (a ma 15miesięcy). Przy 38 stopniach mąż pytał o ibuprofen, czy nie podać? Ja odrzekłam, że nie ma potrzeby. Przy 38,5 stopniach pytanie o ibuprofen. Odrzekłam że nie, że dobrze sobie radzi, bo rzeczywiscie tak było. W nocy temperatura wzrosła, ale nie przyznałam się mężowi że do 39,5.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ SPROSZKOWANE ORGANICZNE JAGODY CAMU CAMU This is BIO superfoods z masą naturalnej witaminy C, beta carotenu i przeciwutleniaczy


    Powiedziałam że do 38.8. On wznowił pytanie o ibuprofen. Powiedziałam, że jest dobrze, ze lek wyżyga a jest noc i niech śpi. I robiłam jej okłady. Rano temperatura 37.6. Dziecko zdrowiało. Zostałam z nią w domu i dawałam cały dzień akceptowalną tylko pierś. Myślałam że wszystko jest ok, ale nie było ok.

    Zorganizowałam nam z mężem 15 minutowy spacer wieczorem, żeby odpocząć, a teściowa została wtedy z dzieckiem. I się zaczęło …

    Najpierw na spacerze powiedział, że dziadkowie boją się zostawać z naszą córką bo jest nieszczepiona, bo nie bawi się sama, tylko chce z kimś, bo je „inaczej niż wszyscy” (czyli zdrowo). Poczułam, że mówiąc to obwinia mnie za tę sytuację, bo on chciałby inaczej. Wróciliśmy oboje poirytowani.

    Późnym wieczorem usłyszałam część drugą. Powiedział, że ogromnie na niego działam, że on sie strasznie tym wszystkim przejmuje, że ma dupną pracę i z tego wszystkiego pali go w żołądku i ma problemy z trawieniem. Stwierdził, że mówię: – tak tak, a robię swoje (przykładowo: zbywam go z tym lekiem na gorączkę, on twierdzi ze trzeba zbijać, ja że nie).

    Powiedział, że wpływam na niego negatywnie, że wszyscy się od nas odwrócili, że dziecko nie jest samodzielne a ja ciągle z tym, że trzeba dużo miłości itd… Mówił, że jest w szoku i niedowierza, myśli że żartuję, jak nie chcę dać dziecku parówki i frytek, że już nie wie co się ze mną dzieje, że mikrofali nie uznaję, pierogów ruskich …, że schabowego nie daję, mleka krowiego też nie.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ ORGANICZNĄ SPROSZKOWANĄ CZARNĄ PORZECZKĘ  BLACKCURRANT This is BIO z masą witaminy C i przeciwutleniaczy, w tradycyjnej medynie ludowej owoce stosuje się przy infekcjach górnych dróg oddechowych, artretyzmie czy reumatyzmie


    On się wychował na tym, na antybiotykach, na szczepionkach i żyje, a ja zwariowałam i mam go totalnie w dupie i robię po swojemu. Zbaraniałam. Ale dawniej bym ryczała jak nie wiem co, a tym razem zrobiło mi się ogromnie przykro, wyszłam i zaczęłam sprzątać kuchnię, robić córce śniadanie i piec ciasto dyniowe, bo wiem, że jej smakuje a przez chorobę jest osłabiona.

    I nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć.

    Bardzo go kocham, on kocha mnie. Jest wspaniałym mężem, wszystko zrobi, pomoże, naprawi, ale chciałby „tak jak wszyscy”, chciałby dać frytkę, kromkę chleba i kiełbasę. Jak na złość w rodzinie u jego brata jest dziecko w tym samym wieku, wychowywany programowo: szczepienia, danonki, wędliny, chleb, bawi sie samo, samo zasypia.

    Ja nie oceniam. Mi intuicja jedynie mówi, że robię dobrze, ale w moim środowisku najbliższym nikt tak nie robi. Dopiero jak trochę porozmawiam z koleżankami, poczytam na necie, to widzę że nie jestem „jedyna”. Nie wiem co robić? Moje małżeństwo sie wali. Próbowałam tylko kochać, szanować dbać …, nie wchodzić w przemądrzalskie dyskusje, nie być świętoszkowatą, ale wystarczył jeden epizod z gorączką, żeby on wybuchnął.

    Próbuję stać się niezależna finansowo, ruszyć dupę, lubię eksperymentować w kuchni i przyjemność sprawia mi gotowanie zdrowo, szczególnie, gdy widzę efekty. Kocham go, nie wiem co robić.

    W sumie to sie całkowicie rozmijamy w kwestii wychowania córki. On denerwował się, że nie chcę jeść mięsa. Ok, dałam czas, jadłam raz na jakiś czas, żeby się nie złościł, ale nie leży mi to i wiem ze odpadnie to mięso u mnie prędzej, czy później, ale dla niego na chwilę temat odpusciłam.

    Z córką nie umiem odpuścić…

    To jest kwestia ważności, przekonań i gangów niskiej świadomości …

    Twój mąż niestety nie realizuje się w pracy zawodowej, a jak każdy śpiący potrzebuje nieustającego podkreślania własnej ważności. Stąd pochodzi większość frustracji. Ludzie na siłę chcą być ważni, piętrzą potencjały, a wahadło natychmiast jeb, wszystko wyrównuje.

    W Twoim komencie nie widzę, żeby Tobie zależało na własnej ważności, to bardzo dobrze rokuje. Ważny jest dla Ciebie on i dziecko. Ważni są inni ludzie. Gdy zaczniesz działać świadomie jesteś na pięknej, dobrej drodze wskoczenia na wyższy stopień zrozumienia, gdzie ego łączy się z duszą, wtedy naprawdę masz to co chcesz. Ale póki co.

    Na niwie zawodowej Twojego męża nie jest dobrze, a tu w domu krnąbrna żona również jakby nie widzi jego ważności. Wyszło mu to dziecko, ale na tym polu też wydaje się sobie mało ważny. W jego oczach Ty umniejszasz jego ważność. Mając całkowicie inne zdanie niż on, on głęboko uśpiony człowiek pełen przekonań wyniesionych z gangów niskiej świadomości, czuje się kolejny raz pomniejszony w kwestii ważności. Bierze to osobiście, odbiera, jak policzek. Przestaje czuć się mężczyzną. Ludzie identyfikują się ze swoimi przekonaniami.

    Rodzina, środowisko, jeśli chodzi o styl życia, przekonania, stworzyli silny gang niskiej świadomości. I on jest do niego bardzo podpięty. Ten gang daje mu podparcie, coś jak partia za komuny, czuje się tam zrozumiale swojsko, wyniesiony, ważny. Nie ma pojęcia, że ten gang jest destrukcją niezrozumienia i żywi się jego energią, strachem, podbijaniem potencjału dążenia do własnej ważności.

    Zresztą co tu dużo gadać o gangach niskiej świadomości, dzisiaj kupiłam ze względu na ciekawy design Vincenzo De Cottisa,   pismo ęą, całe na kredowym „Monitor Magazine” (nr 21), pomimo, że na okładce pojawił się Piotr Kraśko w przesadnie wystylizowanym gangu. Po czym w wybitnie bełkotliwym wywiadzie, nic nieznaczących zlepków słów prosto z matriksowej, ups, mainstreamowej gadki można przeczytać na stronie 33 ubolewające oświadczenie zlobbowanego do bólu, ważnego pismaka.

    Prowadzący wywiad mówi:

    – Ale jednak media społecznościowe mają dużą siłę oddziaływania.

    Na to model Kraśko:

    Niestety. Kłopot w tym, że w internecie może się znaleźć dosłownie każda informacja (…) Oczywiście  to zrozumiałe, jeśli chodzi o poglądy czy przekonania, ale źle, jeśli jako eksperci w jakichś sprawach przedstawiają się ludzie, którzy nie mają o nich pojęcia. Sprawa szczepień jest najlepszym przykładem. Nie znam lekarza, który byłby wrogiem szczepień, za to są ludzie, którzy nie wiedzą nic o medycynie (dr. Jaśkowski nic nie wie? wtrącił peps), za to upierają się przy swoich „teoriach” i robią krzywdę swoim dzieciom i wszystkim dookoła. (…)

    No proszę, frytkowa rodzina Twojego męża podpięta jest pod to samo wahadło destrukcji co model, alias redaktor Kraśko, przy czym on raczej z pokolenia sushi.

    Wracając do progenitury.

    W rzeczywistości inteligentne, bystre dziecko w wieku lat jeden i kwartał nie bawi się długo samo, raczej zdecydowanie krótko, nie skupia się też na oglądaniu bajki dłużej niż parę minut, a nawet nie tyle i generalnie jest ciekawe świata, niezbyt grzeczne i z  pewnością absorbujące, bo chce się uczyć, bo ma obie półkule mózgowe otwarte na poznanie. Idzie przed siebie i nie odwraca się.

    Może się zdarzyć, że dziecko po kiełbasie, frytkach i gulaszu padnie i zaśnie grzecznie samo, jednak jest to związane z charakterem dziecka i stopniem czystości jego ciała. Przymulone dzieci mogą spać na zawołanie, chociaż i to nie jest regułą. Ponieważ takie odżywianie coraz częściej prowadzi do wymiotowania kałem. Nie przesłyszałaś się. To już nie jest obiad domowy wypichcony z miłością w niedzielę przez dumną teściową, to jest wysoko przetworzona kiła, którą bezduszny przemysł ośmielił się nazwać jedzeniem.

    Nie da się zmienić drugiego człowieka. Gapiąc się w zwierciadło widzisz to co myślisz, że jest. Czyli wszechświat Ci to daje, dokładnie to co myślisz. Nie gap się więc w zwierciadło, nie piętrz potencjałów opisując sytuację, bo jeszcze bardziej kumulujesz energię. Intuicyjnie wyczułaś, że trzeba iść do kuchni i zacząć piec ciasto dyniowe. To jest działanie, to rozprasza nadmiar emocji, to zeruje i daje szansę na pełną realizację Twojego zamiaru.

    Zamierz coś czego naprawdę pragniesz. Zobacz siebie w domu pełnym miłości, dobrobytu i zrozumienia, wizualizuj dokładnie to co chcesz mieć, ale bądź już w tym. W tym czasie rozpuszczaj nadmiar potencjałów (związanych z tym zamiarem) pieczeniem ciast, gotowaniem, kuchnią, Twoją pasją. Rób zdjęcia, wstawiaj na bloga kulinarnego. Czy łodewer.

    Wszystkie zamiary się spełniają, gdy rusza się ze skrzyżowania, czyli działa co rozprasza potencjał. I nadal olewaj swoją ważność, to działa na Wszechświat idealnie. Nie przychodzą mu do głowy, głupie myśli, żeby tę ważność zrównoważyć trzaśnięciem z liścia na płasko w polik.

    z miłością

    (Visited 5 326 times, 4 visits today)
    44 - kim jest? Trudniej jest ocenić, niż to kim ona nie jest. Z pewnością nie jest już PepsOsho, ani też żadną inną koniunkcją. Po prostu, jakbyś chciała, jest sobie nawadnianiem Twojego późnowiosennego ogrodu.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Trini 4 września 2018 o 18:35

      Do autorki listu, jestes wspaniałą kobietą, jestem tak bardzo z Tobą, to ciasto dyniowe w tej trudnej sytuacji…….czuję, ze Cie miłuje….no jakos tak po prostu….wzruszylam się , odpowiedź od Pepsi super…kocham Was

      1. Pepsi Eliot 4 września 2018 o 22:47

        <3

    2. Madzia2014 4 września 2018 o 19:52

      Pepsi,
      poszukuje takiego odrominnika jaki widzialam u Ciebie na zdjeciu w ksztalcie talerza satelitarnego.
      Gdzie moge takie cos kupic?
      Strasznie zle sie czuje w pracy gdzie jest duzo Wi-fi, komputerow, telefonow ……opadam z sil.
      Sciskam Cie !

      1. Pepsi Eliot 4 września 2018 o 22:44

        Ależ Kochana Madziu, to jest głośnik Bang & Olufsen 😀

        1. Madzia2014 5 września 2018 o 14:33

          haha no to mnie rozbawilas, a moze polecisz jakis odpromiennik na pole elektromagnetyczne?

          1. Pepsi Eliot 5 września 2018 o 15:34

            <3

    3. trufla 4 września 2018 o 20:50

      Woooow! Szacuneczek! Podziekowania i wyrownania!

    4. Justyna W 4 września 2018 o 22:06

      Czytam czytam i uśmiecham się sercem. (Dziękuje za ten blog! )

    5. Justa 4 września 2018 o 22:39

      Kochana Autorko!
      Jakbym o sobie czytała tylko dzieci 2 i już starsze.
      Ile to razy szlam biegać do lasu by odpuścić !
      Kurde i dalej to samo ……trafiłam ewidentne na
      swoją sprawę do przerobienia:-))) ale wiem
      ze to przerobię i Tobie tego życzę!
      Pzdr
      Justyna

    6. Piggy 5 września 2018 o 00:22

      Sorki ale nie rozumie jak to mawiają… kochasz go bardzo, on Ciebie bardzo, ale istnieją elementarne róznice na temat tego co wkładacie do otworów gebowych, juz nawet nie że swoich, ale nowego życia ktore powołaliście. Gdzie porozumienie w wielkiej miłosci? To nieporozumienie z otowrów gębowych rzutujące na wszystkie sfery życia zatruwa Wam życie, czy kolejne dziecko je może rozwiąze? Czy schowanie za garnkami pomoże? Czy ściemnianie w strachu przed prawdą nt. np banalnej sprawy jak temperatura? Czujesz tą drogę? Chyba że tak, wtedy sorka za otwieranie otworu gębowego.
      Człowiek żyje po to, zeby sie rozwijać. Albo zatkać sobie frytą, albo jeszcze lepszym śmieciem, parówą, dla lepszych efektów wchłanianą przed tv, otwór.

    7. idylla 5 września 2018 o 07:10

      Pepsi love…

      1. Pepsi Eliot 5 września 2018 o 09:51

        love

    8. Dominika 5 września 2018 o 08:28

      Dzień dobry pani 🙂 jestem w trakcie zamawiania suplementów z pani sklepu ,zatrzymałam się sa chlorelli i spirulinie i nie wiem który produkt sprawdzi się lepiej dla dzieci w wieku 5 i 13 lat z grupą krwi 0 i dorosłej osoby z grupą krwi ARh – byłabym bardzo wdzięczna za pomoc oraz dziekuje za światełko w tunelu 🙂

      1. Pepsi Eliot 5 września 2018 o 09:51

        Jeden nie wyklucza drugiego, dziecko 5 lat może brać (i to wystarczy) 1,5 grama chlorelli i 2 gramy spiruliny,
        13 latek 2 gramy chlorelli i 3 gramy spiruliny
        Dorosła osoba 3 gramy chlorelli i 5 gramów spiruliny.

        Przy czym, gdy dzieci i dorośli nie kontaktowali się wcześniej z algami, dzieci zaczynają od 1/4 tabletki chlorelli, a dorośli od 1/2. Bardzo powoli zwiększać dawkę, żeby nie uczulić się na nowy pokarm, a w razie nadwrażliwości z łatwością go wyeliminować.

        (Przy dużych chelatacjach, przy zadawnionych zatruciach metalami ciężkimi (amalgamaty rtęć) bierze się znacznie więcej chlorelli, ale to inna rzecz, są proitokoły)

        1. Dominika 5 września 2018 o 13:51

          Dziękuje 😁

    9. Kats 5 września 2018 o 10:08

      Wow, dziecko 15 miesięczne ma być samodzielne? 😀 To niech je drogi pan mąż spakuje i wyprowadzi na swoje, wiadomo, że rzucenie na głęboką wodę jest najskuteczniejsze 😉 Żarcik taki oczywiście 😉 Dzieci to i na 18 lat niekoniecznie bywają samodzielne ;D A tak serio to dawaj mu kobietko mnóstwo miłości i zrozumienia, on jest widać w tym wszystkim strasznie pogubiony. Podtykaj mu mądre artykuły czy książki w temacie, i tłumacz, że po prostu chcesz jak najlepiej dla was wszystkich, niech sam się przekona, że to zbadane wzdłuż i wszerz przez mądrych ludzi a nie twoje wymysły;) Najpierw skupiłabym się na kwestii żywieniowej, tu będzie łatwiej znaleźć podparcie w świecie naukowym, bo raczej nikt mądry nie zaleci frytek w ogóle komukolwiek a co dopiero takiemu dzidziusiowi:p Im większy spokój i taką szczerą pewność swoich przekonań będziesz mieć w sobie tym łatwiej się sprawa rozwiąże, jeśli zaś gdzieś z tyłu będzie się czaił jakiś lęk, jeden z drugim, tym oczywiście entropia wzrasta i robi się większa maniana;) Ogólnie manie małego dziecka to jest mega niełatwa lekcja, ale można tak na tym wzrosnąć, że hoho 😉 Życzę wam wszystkiego dobrego kochani <3 Dacie radę to ogarnąć 🙂

    10. Laurencin 5 września 2018 o 13:29

      Pepsi, dziękuję, że jesteś. ❤

    11. Magda 5 września 2018 o 22:28

      Nie wiem czemu, ale zapadł mi w pamięci ten artykuł…. Powalił na kolana!!! Szacun, Pepsi, szacun. Powalenie pozytywnie rzecz jasna, ale ego – jak to ego – zaczęło rozkminiać… Skoro mamy nie podbijać swojej ważności, a dodatkowo podwyższać ważność osób w naszym otoczeniu, to wychodzenie do kuchni, żeby upiec ciasto jest dla mnie synonimem ignorowania kogoś. W momencie gdy jest jakiś problem nie warto go zasygnalizować, przedyskutować? Po prostu wychodzimy do kuchni robić szejka? Przecież druga strona na pewno czuje się odrzucona w tym momencie, zignorowana, porzucona, nieważna…. Jak to pogodzić? Zerowanie się/ unikanie wahadła z tym, żeby nie wyjść na osobę pozbawioną empatii? Bo przecież w związku chyba czasem jakiś kompromis jest potrzebny, a nie tylko działanie w myśl zasady…” gadaj se gadaj, a ja i tak zrobię swoje”. Bo skoro robię swoje to na dłuższą metę druga osoba czuje się przecież mniej ważna….

      1. Pepsi Eliot 5 września 2018 o 22:31

        pieczenie ciasta to działanie, do tego w domu pachnie, to jest mega czynność

        1. Magda 5 września 2018 o 23:15

          A przytulenie drugiej osoby? Pogłaskanie w tym momencie? Albo zaproponowanie gry w karty? to też działanie… A jakże inne… Przynajmniej nie odwracamy się plecami do kogoś…. Chyba jednak nie kumam, ale ok, niech i tak będzie 😀 Tak czy siak kocham Twoje wpisy choć często się gubię właśnie w takich niuansach 😀

          1. Pepsi Eliot 6 września 2018 o 09:43

            przytulanie często tylko denerwuje, faceci inaczej odbierają przytulanie, a nieprzebudzeni szczególnie

            1. asia 6 września 2018 o 09:50

              Przytulałaś kiedykolwiek zdenerwowanego mężczyznę, lub próbowałaś rozmawiać z nim wtedy gdy jest poirytowany sytuacją. Wydaje mi się, że to największy błąd przytulać wkurzonego gościa lub tym bardziej grać w nim w karty. Myślę że to odejście do kuchni to próba oczyszczenia powietrza inaczej mogliby się udusić w jednej przestrzeni w tym czasie

            2. Magda 6 września 2018 o 10:17

              OK, ok. Może z tym przytuleniem to trochę popłynęłam… przesadziłam też z grą w karty, ale nie chodzi o konkretne czynności…. Hmmm, wróć! Z drugiej strony,m zaproponować komuś partyjkę, w celu rozładowania napięcia…?? Zostawić na chwilę konflikt i wrócić do niego później… Czemu nie? Przecież to zachowanie nieszablonowe, przełamujące schemat, wykolejające wahadło…a jednocześnie pokazujące, że nie mam cię w dupie, że jestem z Tobą. Bo autorka pisze, że kocha męża, a wysyła mu sprzeczne sygnały… Jeśli ktoś podczas rozmowy ze mną (ważnej rozmowy) wychodzi z pokoju i idzie robić ciasto, albo (w przypadku faceta) powiesić obraz to dla mnie osobiście to lekceważenie. Mam to zinterpretować, że mu zależy dlatego wyszedł? Na zasadzie domysłu, nadinterpretacji? A może wyszedł, bo właśnie już mu nie zależy ma wszystko i wszystkich w dupie? Ocena sytuacji jest ważna. Ocena, nie osąd, po to m.in żeby ruszyć ze skrzyżowania… Tak, wiem, ego gada, ale wydaje mi się, że tak właśnie to możemy odebrać. Stąd moje wątpliwości co do tej reakcji…

            3. asia 6 września 2018 o 11:43

              Dobrze piszesz, zachowanie czy reakcja wynikać powinna z oceny sytuacji ale wydaje mi się, że niektórzy faceci nie byliby w stanie zagrać partyjki szachów w takiej sytuacji. Oni wolą zamilknać i wlepic gały w tv, a niektóre kobiety z kolei nie są w stanie znieść ciszy albo gorzej.. głupiego filmu lecącego w telewizji dlatego wolą wyjść, ochłonąć. Niby jest teoria mówiąca „Ty zacząłeś, Ty zakończ”, a w tym przypadku to facet jej nawrzucał dość mocno.

    12. MonaLu 7 września 2018 o 17:40

      @Magda, będzie Ci lepiej pasowało wyjście z uprzedzeniem „kochanie, nie chcę się kłócić, idę do kuchni ochłonąć”? ;P
      @Kats, mnie też walnęły te frytki, proszę powiedzcie, że ta parówa dla ledwo-ponad-roczniaka, to przenośnia….
      Bohaterko, wysyłam mnóstwo dobrej energii, wytrzymaj i rób swoje, może to po prostu ostatnie podrygi nieprzebudzonej mężowskiej świadomości, która woli znane piekiełko od nieznanego oj-zaraz-tam-nieba-akurat! 😘
      Z miłością

      1. Kats 7 września 2018 o 19:49

        Oj tam oj tam, ja dziś czytałam komentarze od mam oburzonych widokiem dzieciaczka w wózku czestowanego „tajgerem”, także frytki czy parówki to jest mały pikuś ;D Wszechświat nigdy nie przestanie zadziwiać <3

    Dodaj komentarz