logo2
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
83 187 110
273 online
31 271 VIPy
Reklama

witamina C, pepsi eliot, this is bio

 

NIEZAWODNA
WITAMINA C 1000+ TiB®
O PRZEDŁUŻONYM DZIAŁANIU

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Odchudzanie. Małe zmiany w diecie i ich wielkie efekty

    odchudzanie, pepsieliot.com, this is bio

    Jedną z moich mantr jest ta, która mówi, że małe zmiany sumują się w jedną, dużą.

    Nie trzeba być człowiekiem „wszystko albo nic” żeby zmienić swoje życie. Można być trochę niezdecydowanym ziemniaczkiem ze słabą wolą, a trochę najsilniejszą osobą na świecie. W końcu czasem żeby trwale ruszyć ze skrzyżowania trzeba się nieźle nagimnastykować.

    Wszyscy mówią, że do ruszenia niezbędna jest akceptacja, ale nikt nie mówi, że niejednokrotnie akceptacja i rezon wymagają małych kroczków, są procesem. I to te małe kroczki w ostateczności okazują się motorem napędowym, który przyczynia się do rozwoju, który jest zapowiedzią zmian. I tak samo jest z dietą!

    Jak schudnąć małymi kroczkami?

    Zostań szefem (swojej) kuchni

    Przyrządzaj jedzenie w domu z bazowych składników. Zabaw się w szefa kuchni, który z pieczołowitą niemal czułością wybiera najbardziej pękate pomidory, organiczny jarmuż i soczyste, włoskie pomarańcze. Twórz z nich potrawy szybkie, zdrowe i absolutnie sycące.

    Nie stawiaj na kalorie, roślinność albo dietetyczność same w sobie. Postaw na prostotę, bo ona zawiera już to wszystko. Domowe jedzenie możesz jeść cały dzień i nie poświęcać na jego przygotowanie dużo czasu. Poranny koktajl owocowy, lunchową zupę krem z termosu podaną z garścią świeżych ziół, doskonałą sałatkę z domowym hummusem gotowym w 15 minut, jednogarnkowe indyjskie danie.

    Jedz… i chudnij

    Zamiast dzikich restrykcji, wprowadź do życia prosty program odżywiania, który pozwoli Ci osiągnąć zamierzone rezultaty w sposób najbardziej odpowiadający Twojej intuicji. Ot, trzymając się kilku podstawowych zasad, będziesz mogła dostosować tę skuteczną, rewolucyjną dietę do swoich potrzeb i oczekiwać realnych rezultatów w naprawdę niedługim czasie. Chcesz wiedzieć więcej? Tu znajdziesz calusieńki program diety Jem… i chudnę

    Reklama

    Tu znajdziesz SHAPE SHAKE TiB®, zero laktozy, kazeiny, tłuszczu, sztucznych słodzików (słodzony stevią) 100% izolat serwatki CFM, wszystkie aminokwasy esencjonalne
    Ten szejk bardzo odchudza!
    Dostarczy maksymalnie 300 kalorii, a do strawienia go będzie potrzebne 700, czyli bilans na minus jest oczywisty. Dlatego, gdy mamy problem z „robieniem masy’, czyli gdy nie chcemy chudnąć szejka wypijmy tuż po jakimś posiłku. Nie będzie wtedy odchudzał, tylko budował i odżywiał.
    Z kolei, gdy wręcz przeciwnie chcesz stracić kilogramy i – 500 kalorii po każdym szejku (czyli tyle co na dobrym treningu biegaczym) to wypij go zamiast kolacji.


    Pora posiłku? No to siadaj na tyłku i jedz (dla własnego dobra)

    W codziennym zabieganiu rytuał spożywania pokarmu zaciera się pomiędzy codziennymi zajęciami. Śniadanie jesz w biegu, drugą ręką karmiąc dziecko albo odpisując na maile, w pracy jesz „coś na szybko” przy biurku, a wracając do domu robisz milion rzeczy naraz, tak że zasiadając do ostatniego posiłku marzysz tylko o tym żeby włączyć ulubiony serial i zalec na kanapie. To pułapka!

    Wiem, wiem, wydaje Ci się, że nie masz czasu i że co to za różnica, co Ci ją próbuję tutaj wciskać. Tyle że nie skupiając się na czynności jedzenia, tylko na wszystkim co dzieje się obok, odbierasz sobie szansę na wsłuchanie się w głos Twojego ciała, obserwowanie, czy już jest syte, czy nic go nie uwiera ani nie pali. Zacznij słuchać swojego ciała, a przekonasz się jak świetne ono jest w komunikowaniu się z Tobą.

    Oczyszczaj się… Codziennie

    Z pewnością zdarzyło Ci się usłyszeć o dobroczynnych właściwościach diety detoksykującej, co to i toksyny usunie z organizmu i oczyści organy, odchudzi, a nade wszystko odżywi ciało i cofnie skutki fatalnego odżywiania. Tylko komu by się chciało przez parę dni pić same soki z liści?

    A co jeśli powiem Ci, że możesz oczyszczać się codziennie, zajmie Ci to jakieś pół godziny każdego ranka i przyniesie doskonałe efekty zdrowotne.

    Chcesz wiedzieć jak? Mowa oczywiście o terapii 4 szklanek!

    „Terapia 4 szklanek” oczyszcza wątrobę, usuwa pasożyty, odtruwa inne organy jak nerki, przy okazji dotleniając ciało. Ciało, które jest dotlenione już ma przewagę nad innymi ciałami, którym nagminnie brakuje tlenu.

    Reklama

    Tu znajdziesz 100% organiczny 4 GREENS This is BIO idealny do oczyszczającej KURACJI 4 SZKLANEK


    Każdy dzień zaczynasz od „kuracji 4 szklanek”

    1 szklanka

    Proszek z tej kurkumy 1/2 łyżeczki) zmieszaj ze szklanką czystej wodą i sokiem z połowy cytryny, oraz szczyptą czarnego pieprzu BIO i pij codziennie

    2 szklanka

    Do dobrej wody dodaj płaską łyżeczkę chlorku magnezu(jeśli masz skłonności do rozwolnień, niech będzie płaska łyżeczka 3,5 grama jabłczanu magnezu i sok z 1/2 cytryny.

    Odważni mogą dorzucić szczyptę grubej soli morskiej, lub himalajskiej

    3 szklanka

    Do czystej i dobrej wody dodaj szczyptę kwasu askorbinowego lub askorbinianu sodu(wówczas możesz nie dodawać już soli do szklanki 2, abyś nie dostarczyła za dużo sodu) i łyżkę stołową octu jabłkowego BIO. Najlepiej niepasteryzowanego i z matką, jakbyś miała.

    4 szklanka

    Do czystej i dobrej wody dodajesz sporą garść zielonych liści jarmużu, szpinaku, czy łodyg selera naciowego, fenkuła, czy brokuła, oraz 1 łyżeczkę lekko wypukłą 4 Greens i dokładnie miksujesz.

    4 szklanka jest o tyle wyjątkowa, że zależnie od potrzeb swojego ciała możesz dodać do niej dodatkowego superpokarmu. Z tymi przepisami dostosuj 4 szklankę do potrzeb swojego organizmu.

    Słuchaj swoich zachcianek

    W społecznym pojmowaniu zdrowego odżywiania znajduje się pewna luka. Mianowicie wszystkim wydaje się, że na diecie najlepiej jest zaplanować jadłospis i się go sztywno trzymać, ot tak. Tymczasem ciało, im bardziej odzłomowane, tym częściej do Ciebie mówi i tym więcej zadaje pytań. Wsłuchaj się w ten głos i odpowiadaj własnym potrzebom.

    No dalej, powiedz co byś przekąsił, to powiem, czego Ci brakuje.

    uściski:)

    (Visited 4 921 times, 3 visits today)
    Emanuela Urtica kreatorka, oldschoolowy hodowca roślin, podróżniczka, żyjąca w zgodzie z naturą, roślinożerna. Z misją dzielenia się swoją wiedzą i doświadczeniami.
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    Komentarze

    1. Sofi 11 stycznia 2019 o 22:44

      a propos potrzeb organizmu, miałam kiedyś taką sytuację, że w czasie plewienia dość dużej grządki niektóre chwasty wydawały mi się smakowite, aż żal było je wyrzucać 🙂 dosłownie ślinotok na ich widok, ale powstrzymałam się od pożarcia i najpierw sprawdziłam co to za zielsko, i nie jest chyba zaskakujące, że są jadalne, ale ciekawe, że było to zioło leczące moje dolegliwości. To była Gwiazdnica pospolita. Od tamtej pory czasem z rana się przejdę po ogrodzie i pozbieram różne smakowite liście na śniadanie. Mniszek, pokrzywa, macierzanka, liście porzeczki, i co tam akurat rośnie na grządce, jarmuż, szpinak. Dlatego nie chciałabym mieszkać w bloku.

      1. Pepsi Eliot 12 stycznia 2019 o 08:01

        a kto by chciał? 🙂

        1. Sofi 18 stycznia 2019 o 13:20

          Znam ludzi, którzy naprawdę nie lubią ruszać się z kanapy i wola mieszkać w bloku żeby nie musieć kosić trawnika, ani nawalać do pieca, nie chcą mieszkać w domu bo to za dużo roboty.
          A u nas jest taka sytuacja, że mieszkam starym niewyremontowanym domu z mężem, synkiem, teściową i dwiema szwagierkami, często sytuacja jest napięta i mażę o tym, żeby być na swoim, ale nie stać mnie na własny dom, a nie wyobrażam sobie zamieszkać w bloku, chociaż znajomi się dziwią czemu jeszcze tu tkwimy.

    2. Gosialavenda 11 stycznia 2019 o 23:18

      Mój ulubiony pan psycholog w swojej książce, która między innymi i metodę małych kroczków zachwala pisze, że z motywacją to jest tak, że nie zawsze ona jest. I na ten przykład gruba jestem, jem złom, leżę na kanapie i gapię się w tv. Wiem, że to żle, bo mogę się przekręcić, ale motywacji by wprowadzać wielkie zmiany nie mam. Dlatego chwytam się małych kroczków, które mnie nie zmęczą i powoli doprowadzą do dużego celu. I na ten przykład codziennie przez godzinę będę miała wyłączony tv, po tygodniu godzinę i piętnaście minut itd. Albo kiedy np nie jem warzyw to codziennie do sniadań będę dorzucała pomidorek koktajlowy, po tygodniu dwa, a na kolacje rzodkiewkę. A po jakimś czasie wyrobię w sobie nawyk jedzenia warzyw i do wiaderka pomidorków koktajlowych będę dorzucała jajko czy co tam innego. Albo co rano będę ćwiczyć 3 minuty. Tak wiem, że to śmieszne, ale po pół roku to kto wie co będę wyczyniać w bucikach sportowych.

      1. Pepsi Eliot 12 stycznia 2019 o 08:00

        siła woli, to jest wolna energia, nie ma energii, znika siła woli. To dlatego ludzie z cukrzycą, otyli, po posiłku nie są w stanie ruszyć się, tracą energię, są senni, siła woli znika.

    3. Gosialavenda 12 stycznia 2019 o 14:19

      Pepsi, ja się zawsze z Tobą zgadzam, a teraz jeszcze bardziej. Jak mam pusty żołądek to tryskam energią.

      1. Pepsi Eliot 12 stycznia 2019 o 14:20

        zdrówka

    4. Vetala 13 stycznia 2019 o 01:35

      Zazdroszczę ludziom, którym wystarczą małe zmiany 🙁 Cały swój dzień obracam wokół odżywiania, to rano, tamto po południu, to łykać do śniadania, tamto do obiadu, ciągle z zegarkiem w ręce, bo post trzeba utrzymać, w torebce słoiczki z tabletkami i proszkami, a efektów… brak. Zdrowie samoczynnie pogarsza się i poprawia, bez względu na to, co robię, waga stoi powyżej 70, a ja wiem tylko, że mam rozpierdzielone hormony, ale nie wiem które. W ciągu roku poczułam się 25 lat starsza i połknęłam 15kg z powietrza, lekarze otwarcie mówią, że nie wiedzą jakie badania dalej robić, strzelają w ciemno z równym powodzeniem, jak sama mogłabym strzelić. Nie wiem co mi dolega, skąd się wzięło i jak się tego pozbyć, czy to tarczyca, nadnercza czy co innego, bo objawy mam wszystkiego, a wyniki raz dobre, raz złe. Wcześniej stanowiło to chociaż motywację do zdrowszego trybu życia, teraz już nawet wszystkie te suple chce mi się rzucić w pizdu, zaczyna mi to ciążyć bardziej niż dolegliwości. Tony czasu i pieniędzy, wybrzydzania, zastanawiania się czy mogę coś zjeść i zero efektu. Na złość babci chcę odmrozić sobie uszy, zacząć żreć co mi się podoba i kiedy się podoba, zapomnieć o tabletkach według grafiku, może przybiorę kolejne 15kg i zacznę szukać ubrań w sklepie z namiotami, skoro w sieciówkach już mam ciężko.
      Komentarz nie ma na celu dyskredytacji metod opisywanych na tym blogu, chyba potrzebowałam się po prostu podzielić osobistym niepowodzeniem.

      1. Pepsi Eliot 13 stycznia 2019 o 12:25

        To zupełnie nie dyskredytuje metod, tylko świadczy o niezrozumieniu o co w tym wszystkim chodzi. Podaj TSH, pozostałe hormony tarczycy, przeciwciała tarczycowe, ile masz lat, wynik USG tarczycy, co jesz, i jaki masz poziom 25(OH)D i pH moczu.

        1. Vetala 14 stycznia 2019 o 00:47

          Z tymi badaniami to już dość długa historia. Pacjentka lat 27, TSH sobie podskakuje, prawie 7 przy pierwszym badaniu, potem 1,5 następnie 4, ostatnio 3. USG tarczycy i przeciwciała w najlepszym porządku jednakowoż, wykonywane dwukrotnie w ciągu 2 lat. ft3 i ft4 w połowie normy, czyli też dobrze. Endokrynolog stwierdził, że choroby tu nie widzi bo z takimi wynikami nie ma co leczyć. Poziom d3 za mały, bo tylko 29 pomimo suplementacji. Przerzuciłam się na liposomalną, zobaczymy co wyniknie. PH moczu 8 rano.
          Staram się jeść to, co można uznać za zdrowe i odżywcze. Grzeszę czasem słodyczami i chlebem, ale pomału do celu. Nie mam głowy do obliczania proporcji makroskładników, ale robię co umiem. Sorki za wylanie frustracji, byłam świeżo po kolejnej wizycie u alopacji, której jedyną diagnozą było wzruszenie ramion. Zgadywał, że wysokie TSH to błąd laboratorium, a wadze winne są androgeny. Odesłał do ginekologa, od którego znów dowiem się, że nie mam policystycznych jajników i historia zatoczy koło.

          1. Pepsi Eliot 14 stycznia 2019 o 08:56

            Moja rada: 4 szklanki a do 4 szklanki dodatkowo łyżeczka kopiata macy This is BIO i połowę płaskiej Kelp This is BIO, możesz jeszcze dołożyć kopiatą tym razem łyżkę Hemp Protein i oczywiście po śniadaniu D3 z K2, a do sniadania B complex. I zacząć cieszyć się z doświadczania problemów, bo to tylko stopnie. Ciało pokazuje Ci że coś jest nie tak, więc spokojnie poprawiasz parametry.

            1. Vetala 14 stycznia 2019 o 11:57

              4 szklanki stosuję, właśnie z macą i białkiem konopnym ostatnio mi się zachciało. Cały zestaw na tarczycę, który polecasz wdrożyłam od pół roku, ashwagandha, kelp i pozostałe. Czekam na efekty, póki co nie widzę gołym okiem, ale może przyszłe badania chociaż się poprawią. Ciężko mi wywnioskować co to w ogóle może być, bo w kwestii samopoczucia, jak i objawów zewnętrznych mam po trochu wszystkiego.

    5. Gosialavenda 13 stycznia 2019 o 19:30

      Pepsi, tak sobie myślę, że jak ktoś obsesyjnie i przez cały dzień myśli o diecie, suplementach i ćwiczeniach to zatraca radość z tego, że robi coś dobrego dla siebie. Myślę, że jest więcej takich osób jak Vetala, które strasznie się starają, a efektów nie ma. Czasami słyszy się o kobietach, które latami z kalendarzem w ręku próbują zajść w ciążę. W koncu seks staje się udręką. A kiedy odpuszczają i przestają się stresować zachodzą w ciążę. Myślisz, że coś w tym jest?

      1. Pepsi Eliot 13 stycznia 2019 o 19:44

        To kolejny program i niezrozumienie, tyle, że ze znakiem minus. To nie jest wina brania suplementów, ani wymuszonego stylu życia, to po prostu kolejne przekonanie, żeby się go złapać i udawać, że to prawda. W ciążę się nie zajdzie, gdy zaprzestanie się uprawiania seksu, albo niedostarczania sobie w inny sposób plemników, tylko trzeba spuścić z balonika ważności. Podobnie tutaj, nie schudniesz bez takiego działania, tylko należy przestać się okłamywać, że się tak bardzo dociska. Dzyń dzyń <3

      2. Vetala 14 stycznia 2019 o 00:56

        Masz świętą rację, sama widzę co sobie zrobiłam. Kiedyś to była frajda, zjem coś zdrowego, bo jest smaczne i to lubię, tu łyknę supla bo mi to poprawi „coś tam”. Problem pojawił się, kiedy weszły problemy zdrowotne, bo zaczęłam się starać i przykładać, a tu lipa. Za dużo oczekiwań 🙂

        1. Gosialavenda 14 stycznia 2019 o 15:13

          Hej Vetala, właśnie to chciałam przekazać w komentarzu, tyle że ujęłam to innymi słowami. Jak trafiłam na bloga i zaczęłam wprowadzać zmiany byłam oszołomiona całą tą wiedzą. Po dzdziesięciu miesiącach wiele chorób zniknęło. Nawet okołoustne zapalenie twarzy, które przez 3 lata bezskuteczne leczyli lekarze. Ale po jakimś czasie straciłam radość i zaczęłam się bać jedzenia. Czy na pewno dobre, czy naprawdę Eko, czy ta kasza gryczana jest aby nie pryskana? Cały czas myślałam o diecie i witaminach itp. A potem juz mi było wszystko jedno i zaczęlam jeść złom. Ale pozbierałam się i tym razem zaczęłam od małych zmiam. I cieszę się nimi. Że cukru i pszenicy nie jem. I udaje mi się pościć. I wodę z cytryną i imbirem piję. Jeżdżę na rowerze. I jak na razie wyrabiam w sobie tylko te nawyki i jestem szczęśliwa. I Tobie też szczęścia i wytrwałości życzę. I ciesz się każdą zmianą. Nawet małą.

          1. Pepsi Eliot 14 stycznia 2019 o 15:15

            taki strach przed niezdrowym jedzeniem nazywa się ortoreksja 🙂

            1. Gosialavenda 14 stycznia 2019 o 17:16

              Wuguglałam sobie tą ortoreksję i zatkało mnie na jakiś czas. Czy Ty Pepsi poruszałaś temat ortoreksji na swoim blogu? A może są jakieś znaki ostrzegawcze na które trzeba zwrócić uwagę? No bo tak, człowiek myśli, że zdrowo się odżywia bo kontroluje każdy kęs, a tak naprawdę to kontrole już stracił bo ma ortoreksję. Pepsi ja pytam strasznie poważnie, jak przechodząc na zdrowy styl życia nie zapaść na ortoreksję.

            2. Pepsi Eliot 14 stycznia 2019 o 20:16

              poruszałam, w 2012 😀 bo byłam w niej po pachy

          2. Vetala 14 stycznia 2019 o 23:10

            Dziękuję Ci 🙂 Widzę, że mamy podobne historie. Jest coś w zdrowym jedzeniu, że jak już raz się wkręcić, to nie sposób nie wrócić, choćby po nawrocie złomiarstwa.
            Ortoreksja też ciekawy temat, nie spodziewałam się, że coś takiego ma własną nazwę. Skoro popadłam w coś takiego, to chyba znak, że faktycznie trzeba sobie trochę odpuścić porównywanie się i dać czas czasowi. Cieszę się, że jest ten blog, Pepsi i czytelnicy. W każdym zakątku czai się pomocna dłoń 😉

    6. Gosialavenda 14 stycznia 2019 o 20:54

      Pepsi to ja zaraz poszukam w szukałce. To bardzo ważny temat i jak Ciebie dotyczył to rozumiesz wszystkich borykających się z tym problemem. Wydaje mi się, że granica między zdrowym stylem życia, który sprawia radość, a ortoreksją jest płynna jakby niezauważalna. Muszę się wgryżć w temat, dla własnego bezpieczeństwa. Ale będę też czekała, aż napiszesz coś nowego . Już mi nie musisz odpisywać, bo mi głupio, że dziś tyle piszę do Ciebie. Przecież nie jestem jedynaczką tutaj. Chociaż dodam, że czytanie Twojego bloga i pisanie tutaj działa na mnie terapeutycznie. No ok. Już spadam.

    7. Keyt 15 stycznia 2019 o 10:28

      Był czas, że i mnie dopadła ortoreksja, jedno wielkie nieporozumienie. Z jednej skrajności w drugą. Przyjdzie czas, że znajdę swój złoty środek 😉 A póki co niezdrowy apetyt hamuje yerba mate, wzbraniałam się długi czas przed kofeiną, ale pita rozsądnie, działa naprawdę fajnie bez sinusoidy pobudzenia i śpiączki.

    8. Ilonka 16 stycznia 2019 o 16:40

      Pepsi, pijąc białko z rana z mlekiem krowim schudne? Czy musi być woda.

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *