logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
64 655 769
184 online
28 297 VIPy
Reklama
 

MACA 100% ORGANIC This is BIO POMOŻE ZLIKWIDOWAĆ  RÓWNIEŻ TĘ SYTUACJĘ

TWOJA ENERGIA I RÓWNOWAGA HORMONALNA

  

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Olejki eteryczne, oraz witarianizm kontra sterydy w leczeniu łuszczycy

    Czyli kilka historii przypadków.

    Była modelka traci środki do życia przez skrajny przypadek łuszczycy, po 15 latach podejmowanych prób leczenia, naturalna forma terapii ratuje jej życie.

    U około 2 %  ludzi zdiagnozowano łuszczycę, złożoną chorobę autoimmunologiczną, która może być wywołana przez różne czynniki.  Zaliczamy do nich chlor, plomby amalgamatowe (wypełnienia rtęciowe) i infestacje pasożytnicze, a także stres.

    Co najmniej 100 milionów ludzi na całym świecie cierpi na łuszczycę, złożoną chorobę autoimmunologiczną, która może być wywołana przez różne czynniki, jak chlor, plomby amalgamatowe (wypełnienia rtęciowe) i infestacje pasożytnicze, a także stres. Najbardziej powszechną postacią jest łuszczyca plackowata. Objawia się jako podniesione i zgrubione czerwone plamy skóry, które mogą swędzieć lub powodować pieczenie. Stopień nasilenia tego często bolesnego stanu, a także miejsca jego pojawienie się na ciele, jest zróżnicowany i indywidualny u każdej osoby.

    Początkująca brytyjska modelka, która przyznała, że była bliska samobójstwa z powodu łuszczycy, znalazła ukojenie dzięki zastosowaniu produktu zawierającego olejki eteryczne. Victoria Fine, lat 34, cierpiała z powodu zaburzenia skóry, które w momencie rozprzestrzenienia się zajęło jej ciało od stóp do głów na okres 15 lat. Taki stan pozbawił ją pracy, marzeń o karierze w modellingu, pewności siebie, życia towarzyskiego i szans na znalezienie partnera.

    TU ZNAJDZIESZ 100% ORGANIC 4 GREENS This is BIO idealny
    do KURACJI 4 SZKLANEK, która oczyszcza wątrobę,
    usuwa pasożyty, odtruwa inne organy jak nerki,
    przy okazji dotleniając
    ciało.

    Próbując różnych sposobów aby złagodzić cierpienie, Fine stosowała różne kremy przepisane przez lekarza ze znikomym efektem. Wyeliminowanie niektórych pokarmów z diety również nie przyniosło rezultatów. Fototerapia łuszczycy ultrafioletem typu B była początkowo skuteczna, ale tylko tymczasowo. Przyjmowała ponadto wiele antydepresantów w celu kontrolowania bólu wraz z metotreksatem, lekiem stosowanym przy chemioterapii.

    Fine doszła do wniosku, że przyjmowanie leków na receptę to forma „wymiany jednej choroby na drugą”. Najbardziej we znaki dała jej się chemioterapia, po której miała mdłości i czuła się bardzo wyczerpana.

    W 2017 roku zaczęła stosować miejscowo produkty zawierające w sobie szereg naturalnych olejków eterycznych, min. krokosz, rycynę, oliwę z olowek, olej sezamowy, kiełki pszenicy, lawendę, rozmaryn, różę, wiesiołek, trawę cytrynową, awokado, bergamotkę i rumianek.
    Fine, która prowadzi online grupę wsparcia dla osób z łuszczycą, mimo początkowo sceptycznego nastawienia do produktów, po ich zastosowaniu stwierdziła że jej skóra jest teraz w 95% wyleczona.

    Odrębne publikacje donoszą, że kelnerka z Wielkiej Brytanii wyleczyła się z łuszczycy całego ciała przechodząc na dietę wegańską po tym jak wycofano stosowany przez nią krem sterydowy. Jessica Belshaw, lat 20, cierpiała na łuszczycę od około 5 lat. Przebieg swojej przypadłości dokumentowała na Instagramie, tłumacząc, że teraz stosuje całkowicie wegańską i bezglutenową dietę, jedząc dużo surowych pokarmów i zielonych warzyw. Pije też dużo wody, trenuje jogę i medytuje oraz ogranicza spożycie alkoholu do minimum.

    nie tędy droga

    Kolejny przypadek w Wielkiej Brytanii to projektantka wnętrz, Hanna Sillitoe (38 lat), która od 20 lat zmaga się z łuszczycą i egzemą. Twierdzi, że utrzymuje swój stan pod kontrolą dzięki przeciwzapalnej diecie, którą sama stworzyła. Napisała o tym książkę i prowadzi bloga dzieląc się swoimi doświadczeniami z innymi. Udało jej się wyeliminować z diety alkohol, kofeinę, produkty mleczne, cukier i pszenicę. Po przejściu na dietę jej stan skóry diametralnie się polepszył, straciła na wadze, a nawracające infekcje i uczucie wyczerpanie ustąpiły. Sillitoe mówi, że otrzymuje odpowiedzi od setek ludzi na całym świecie, którzy osiągnęli podobny sukces w walce z łuszczycą, idąc za jej przykładem.

    Źródło tu

    Amerykanka Dorota Leibold cierpiała z powodu łuszczycy do czasu, gdy zastosowała właśnie olejek P73 z dzikiego oregano. Łuszczyca zniknęła. Co radzi pani Dorota? Aby regularnie przyjmować olejek oregano, ale upewnić się, że dawka jest adekwatna do danej osoby i jej stanu zdrowia.

    Na blogasie znakdziesz też pomocny wpis  Kąpiel z dodatkiem octu jabłkowego i łuszczyca

    A tutaj mój art:  kuracja yyy … boraksem przy łuszczycy, mykoplazmie i nie tylko …

    owocek:)

    (Visited 3 610 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. a. 28 stycznia 2018 o 15:49

      Pepsi… nie wiem co mam o tym myśleć, jak to wszystko rozumieć… Z ciekawością przeczytałam Twój wpis, ponieważ mój kilkuletni syn ma od kilku miesięcy… łuszczycę łokci. Może też genetycznie, nie wiem, ktoś tam w rodzinie miał ten problem. Zaczęlo się ponad rok temu mega wielką kurzajką na jednym łokciu przywleczoną podobno po basenie. po kilku wymrożeniach kurzajka zniknęła, po paru miesiącach w jej miejsce (plus na drugi łokieć) wskoczyła łuszczyca. Nie jest na razie ani różowa, ani nie swędzi itd. Po prostu dziwne krostki, uwypuklenia, które się rozrastają, co wg dermatologa wskazuje na początki łuszczycy. Do czego zmierzam? Była kuracja maścią x na dzień, później maścią sterydową y na noc… miesiąc spokoju, wszystko zniknęło… i od nowa, albowiem łokcie znowu zrobiły się brzydkie. Młody od urodzenia jest na diecie wege – z konieczności niż z wyboru, ponieważ jest chory na genetyczną chorobę, w której nadmiar białka szkodzi mózgowi.
      Co byś nam doradziła? Dla mnie to nowość, nie uśmiecha mi się wieczne smarowanie dziecka paskudną chemią 🙁 help.

      1. Pepsi Eliot 28 stycznia 2018 o 19:18

        przede wszystkim należy zacząć od dobrego biorezonansu i usunąć pasożyty, to podstawa, może sprawić, że wszystko minie. jaki dziecko ma poziom 25(OH)D?

        1. a. 28 stycznia 2018 o 20:33

          poziom ok. 40-45 – badany 2x w roku.
          dzięki za odpowiedź 🙂

          1. Pepsi Eliot 28 stycznia 2018 o 21:17

            zdrowe dziecko powinno mieć ok 509, więc dobrze.

      2. Monika Micija 28 stycznia 2018 o 21:51

        Wykwitami na łokciach i kolanach objawia się skórna postać celiakii tzw. Choroba Duhringa. Z tym, że te zmiany często swędzą. Przy Duhringu trzeba absolutnie odstawić gluten i produkty z jodem tzn. ryby morskie , owoce morza, tran, algi jodowaną sól. Również nie wolno używać kosmetyków z zawartością składników pochodzenia morskiego.
        Mnie to niestety dotyczy, nawet po balsamie z dodatkiem masy perłowej wyszły mi plamy okropnie swędzące. Dodam, że wyrzucenie z mojej diety wszystkich zbóż nawet bezglutenowych w dużym stopniu poprawiło mi skórę (moją udręką jest też łojotokowe zapalenie skóry wraz z łuską i bolesnym wypryskami na twarzy)
        Do stanu idealnego jeszcze brakuje, obecnie faszeruję się probiotykami. Olejki eteryczne też stosuję, paczulowy często wygasa powstający wrzodek. Na łuskę ostatnio pomogło mi smarowanie zmian kefirem.
        Zmiany na łokciach i kolanach mam opanowane bo bezwzględnie trzymam się diety bezgl. i niskojodowej.

        Może to jest trop dla pani synka. Obym się myliła. Pozdrawiam

        1. a. 29 stycznia 2018 o 12:02

          Dziękuję za odpowiedź.
          mam pytanie jesli chodzi o olejek paczulowy – stosujesz jak tylko pojawi się jakiś wykwint, grudka na łokciu? Czy z czymś zmieszany, czy po prostu kropelka samego olejku?

          1. Monika Micija 29 stycznia 2018 o 23:19

            Olejek paczulowy stosuję na twarz i na skórę głowy objęte łojotokowym zapaleniem skóry i po zmieszaniu np. z linomagiem. Na łokcie może też pomoże, troszkę ukoi skórę ale nie wiem czy wyleczy. Testuję też olejek geraniowy, ma ciekawe właściwości i po rozcieńczeniu pięknie pachnie. Kropelkę olejku rozetrzeć z porcją linomagu wielkości grochu. Linomag jak dla mnie świetnie łagodzi problemy ze skórą.

            Podkreślę jeszcze raz, że choruję na duhringa i w moim przypadku zmiany na łokciach ustępują tylko po zastosowaniu diety bezglutenowej. Maści tylko łagodzą świąd. Możesz sobie poczytać o objawach tej choroby ale, żeby ją wykryć potrzebne są testy.

            Kiedyś na youtubie oglądałam pewien filmik z polską lekarką, która w leczeniu łuszczycy zalecała dietę m.in. bez zbóż i mleka, dużo tłuszczu, trochę mięsa i oczywiście warzywa. Ta lekarka napisała książki o leczeniu różnych chorób dietą. Nie będę podawać jej nazwiska, bo nie wiem czy pozwala na to gospodyni bloga.

            1. a. 30 stycznia 2018 o 23:37

              dziękuję za obszerną odpowiedź :))

        2. Rafal Dol 10 lutego 2018 o 20:38

          witam.Choruję na duhringa, Jakie zażywa pani probiotyki ? Chciałbym zacząć je stosować. Choroba uaktywniła mi się 3 miesiące temu. jestem na pełnej diecie bezglutenowej, stosuję farmakologię -biorę tabletki Disulone, swędzenie jest o wiele mniejsze niż na początku ale czasmai napady są bardzo swędzące. wysypka częściowo przechodzi w strupy które też swędzą ale czasem pojawia się teź delikatna nowa wysypka.Może należałoby kompletnie przejść na warzywa ?. prosiłbym o info dot. rodzaju priobiotyku.pozdrawiam

          1. Monika Micija 11 lutego 2018 o 00:46

            Cześć.
            Przede wszystkim jestem Monika.

            Co do probiotyków to zażywam różne apteczne. Dodatkowo robię sobie zakwas z buraków, który codziennie popijam, piję kefiry, czyste bez podejrzanych zagęszczaczy. Staram się przyjmować probiotyki w naturalnej postaci najlepiej z kiszonek, a kupne kapsułki jako uzupełnienie. Dodatkowo suplementuję się Wit. B Complex (z wit. B12 włącznie) i olejem z wiesiołka. Z diety wyeliminowałam zupełnie produkty zbożowe, bezglutenowe też, nie jadam bezglutenowych gotowców, niczego co zawiera glutaminian sodu ograniczam spożycie węglowodanów. Pilnuje też, spożycie produktów z jodem. Nie używam jodowanej soli. Jestem dosyć wrażliwa na jod.
            Już dawno nie miałam wysypki. Jak się pojawiała to najwyżej skórę smarowałam maścią cynkową, teraz używałabym linomagu. Lekarstw na to nigdy nie brałam. Trochę to trwa zanim zejdzie. Różnie u różnych ludzi, nawet parę miesięcy.

            Co do jedzenia samych warzyw, to u mnie się to nie sprawdza zwłaszcza na surowo. Moje jelita się buntują. Ale możesz na początek, żeby oczyścić się jak najszybciej z glutenu i zregenerować kosmki jelitowe, jeść same warzywa i owoce w postaci zupek (tylko bez żadnych kostek rosołowych i przypraw typu vegeta), warzywa ugotowane na parze z dodatkiem tłuszczu, zmiksowane koktajle warzywno – owocowe. Chodzi o to by były łatwo strawne. Możesz wzbogacić dietę w mięso, jajka jeżeli nie jesteś wege.
            Moja lekarka przestrzegała mnie też przed lekami z zawartością salicylanów np. aspiryna i inne najczęściej p.bólowe i przeziębieniowe. Salicylany podrażniają jelita.

            Jak masz jakieś pytania to pisz. Ja na to cholerstwo choruję całe życie. Celiakia wykryta parę m-cy po urodzeniu a duhring ujawnił się jak miałam naście lat. A to już dawno było.

            Pzdr

            1. Rafal Dol 11 lutego 2018 o 18:29

              Dzieki za obszerny opis 🙂

      3. grzegorzadam 29 stycznia 2018 o 01:02

        syn ma od kilku miesięcy… łuszczycę łokci. ”

        Miałem to z 20 lat może, cyklicznie, wiosną i jesienią.
        Boraks doustnie, smarowanie H2o2, oliwą magnezową, znaczna poprawa
        i dopiero w zeszłym roku 3 tygodnie picia wrotyczu, potem piołunu
        załatwiły to dokumentnie.

        1. Monika Micija 30 stycznia 2018 o 00:02

          Zastanawiam się nad boraksem na moje łojotokowe zapalenie skóry, ale do stosowania zewnętrznego. Obecnie stosuję płyn Afronis, który w składzie ma kwas borowy. Jak do tej pory to najskuteczniejszy dla mnie specyfik, ale ten kwas borowy i inne składniki niepokoją mnie. Kombinuję z olejkami, ale nie pomagają tak jak afronis, który dodatkowo podrażnia mi oczy.. Czy roztwór boraksu będzie bezpieczniejszą alternatywą?

          Wody utlenionej też próbowałam i dziękuję. Zrobiła mi masakrę z twarzy.

      4. grzegorzadam 29 stycznia 2018 o 01:08

        Może też genetycznie, nie wiem, ktoś tam w rodzinie miał ten problem. ”

        Mój ojciec to miał, to nie jest żadna genetyka a pasożyty i wirusy
        przekazywane na dzieci.
        Zróbcie biorezonans, zioła mogą tu pomóc, jak zwykle i wspomniane również środki.

        1. Monika Micija 30 stycznia 2018 o 18:05

          Po umyciu twarzy mydłem posmarowałam twarz tzn podrażnione od łzs. miejsca wodą utlenioną 3% apteczną. Zaraz po tym moja twarz piekła i zrobiła się bardzo czerwona. Myślałam, że tak powinno być, w sensie, że działa i przetrzymałam to. I to był błąd, bo skóra się zrobiła bardzo czerwona, piekąca, tkliwa. Wyglądałam jak poparzona. Popadłam w rozpacz, Zeszło po paru dniach smarowania maścią cynkową, Woda utleniona jak już to tylko punktowo na pryszcza.

          1. grzegorzadam 30 stycznia 2018 o 19:44

            posmarowałam twarz tzn podrażnione od łzs. ”

            Łojotok to nie choroba skóry.
            mocno zareagowało z tlenem.
            Próbuj doraźnie DMSO z aloesem, fifty fifty, dobrym olejem rycynowym.
            Musisz oczyścić organizm, uregulować pH organizmu, osobno pH żołądka (test sosy?)
            Jaki poziom wit.D ?
            Cały organizm szwankuje, nie skóra.

      5. grzegorzadam 29 stycznia 2018 o 01:22

        ”Po prostu dziwne krostki, uwypuklenia, które się rozrastają, co wg dermatologa wskazuje na początki łuszczycy.”
        Takie objawy, a potem wyglada to tak:
        https://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/12/a267.jpg

        braki wit.D przede wszystkim.- końcówka wiosny po zimie i poczatek zimy po lecie
        bez słońca, logiczne.

        1. a. 29 stycznia 2018 o 11:29

          dzięki moi Drodzy, dużo mi daliście do myślenia <3
          Musimy coś zadziałać w tym temacie.
          Co do diety – syn jest na diecie niskobiałkowej, nie wie co to mięso, ryby, kasze itp. – nie może jeść takich rzeczy, więc myślę, że to jednak nie ten trop.

          1. grzegorzadam 29 stycznia 2018 o 11:47

            nie może jeść takich rzeczy”

            poszukałby przyczyny tej niemocy.

            1. a. 29 stycznia 2018 o 12:00

              ta niemoc (jak to nazwałeś ładnie) to genetyczna choroba – zwie się fenyloketonuria, wykrywana w badaniu przesiewowym w 2-3 dobie po urodzeniu.

            2. grzegorzadam 29 stycznia 2018 o 15:21

              Tak, ale to musi być przyczyna a skutek:

              ”FENYLOALANINA (40% ASPARTAMU)

              Fenyloalanina jest aminokwasem normalnie znajdowanym w mózgu. Osoby z wadą genetyczną, fenyloketonurią (PKN) nie mogą metabolizować fenyloalaniny. Prowadzi to do niebezpiecznie wysokich poziomów fenyloalaniny w mózgu (czasami śmiertelnych). Zostało wykazane, że spożywanie aspartamu, szczególnie razem z węglowodanami może prowadzić do nadmiernego poziomu fenyloalaniny w mózgu nawet u osób, które nie mają fenyloketonurii. Nie jest to tylko teoria, gdyż badania prowadzone u wielu ludzi niemających fenyloketonurii, którzy zjadali duże ilości aspartamu przez długi okres czasu, wykazały nadmierne poziomy fenyloalaniny we krwi. Nadmierne poziomy fenyloalaniny w mózgu mogą powodować obniżenie poziomu serotoniny w mózgu, prowadząc do zaburzeń emocjonalnych takich jak depresja. W testach prowadzonych na ludziach zostało wykazane, że u osób, które nieustannie używały aspartamu, poziom fenyloalaniny we krwi był znacznie podwyższony. Nawet pojedyncze spożycie aspartamu podnosiło poziom fenyloalaniny we krwi. W przypadku podwyższonego poziomu we krwi, fenyloalanina może być kumulowana w częściach mózgu i jest specjalnie niebezpieczna dla noworodków i płodów. Nadmierne gromadzenie się fenyloalaniny w mózgu może powodować schizofrenię lub podatność na napady padaczkowe. Dlatego, długotrwałe, nadmierne używanie aspartamu może spowodować wzrost sprzedaży inhibitorów resorpcji serotoniny takich, jak Prozac i leków kontrolujących schizofrenię i napady padaczki.”

              bardzo tajemnicza choroba, nawiasem mówiąc, aż krew z pięty noworodków z Polski wysyła się do USA (?)

            3. a. 30 stycznia 2018 o 23:50

              Och, nie lubię takich informacji o chorobie zaczerpniętych z wikipedii. Głównie mowa o aspartamie.
              Aspartam jest niedozwolony (szczególnie na to trzeba zwracać uwagę przy wyborze leków/antybiotyków w razie potrzeby), ogólnie niedozwolonych jest mnóstwo rzeczy z normalnej półki sklepowej – wszelkie ryże, kasze, mięso, ryby, mąki, jajka, nabiał – jednym słowem wszystko co ma powyżej 1.5 – 2 g białka/100 g. Zależy jaką kto ma tolerancję. Dieta jest bardzo restrykcyjna, ale moje dziecko wyglada dzięki tej diecie jak w 100% zdrowe dziecko. No cóż, jak widać niepełnosprawność może być ukryta. I to prawda, skutkiem niestosowania diety jest ciężka niepełnosprawność fizyczna i umyslowa… z biegiem lat, kiedy już mózg jest rozwinięty – zaburzenia koncentracji, pamięci itp.
              Krew pobiera się z piętki każdego noworodka i bada się w kilku placówkach w Polsce (np. Kraków, W-wa, Wrocław, Łódź, Poznań), nie w USA ;)) A później przez całe życie również pobiera się krew co tydzień, dwa, trzy w zależności od wieku, aby sprawdzić, czy dieta jest dobrze prowadzona.
              I wbrew pozorom choroba jest coraz częściej spotykana. Dla mnie też brzmiała bardzo tajemniczo.

            4. grzegorzadam 31 stycznia 2018 o 08:47

              Och, nie lubię takich informacji o chorobie zaczerpniętych z wikipedii. Głównie mowa o aspartamie.”

              Och, to nie są wiadomości z wiki.
              ”Aspartam jest niedozwolony”

              Aspartam nie powinien być dozwolony a całkowicie zakazany !
              To blog, luźne przemyślenia… Ktoś zjada te wszystkie aspartamowe dodatki,
              jest to niesamowicie kancerogenna trucizna, podobnie jak glifosat, fluor i inne.
              Nie ma bezpiecznej dawki dla człowieka, podobnie jak z aluminium.
              Być może okaże się, ze to spożywany aspartam generuje te objawy, lużne przemyślenia.

              ”I wbrew pozorom choroba jest coraz częściej spotykana.”
              Właśnie.

              ”Krew pobiera się z piętki każdego noworodka i bada się w kilku placówkach w Polsce (np. Kraków, W-wa, Wrocław, Łódź, Poznań), nie w USA ;))”

              🙂 Tak w Polsce, a wyniki tego badania wysyła się do USA, pytanie po co?

            5. grzegorzadam 31 stycznia 2018 o 08:49

              Na pewno nie powinno być tego kancerogenu nigdzie!
              tym bardziej w ”lekach”.

            6. a. 31 stycznia 2018 o 00:04

              ‚W przypadku podwyższonego poziomu we krwi, fenyloalanina może być kumulowana w częściach mózgu i jest specjalnie niebezpieczna dla noworodków i płodów.’

              Z tym akurat nie do końca się zgadzam. choroba jest wykrywana dopiero po urodzeniu, specjalnie w 2-3 dobie pobierana jest krew, ponieważ dopiero wtedy szkodliwy poziom fenyloalaniny (w skrócie Phe) u chorego może być powyżej normy. W życiu płodowym i tuż po narodzeniu chory jest bezpieczny, poziom phe ma w normie. tak naprawdę ŻADNA kobieta w ciąży nie wie o tym, czy urodzi dziecko chore na fenyloketonurię, czy nie. Wyjątkiem jest tylko taka, która sama jest chora – wtedy ma świadomość, że ma TEN chory gen i wszystko zalezy od genu partnera i taka, która ma juz chore dziecko, bo wie, że jest nosicielem tego genu i jej partner również.
              Może autorowi chodziło o fenyloketonurię matczyną, kiedy to matka jest chora i musi trzymać bardzo ścisłą dietę, żeby jej dziecko urodziło się zdrowe. Ale to zupełnie inna bajka. Taka kobieta jest już jednak świadoma, że aspartam w niewielkiej ilości ma kosmiczne ilości Phe i może bardzo szybko podnieść Phe we krwi.
              Sorry za ten wywód, temat o łuszczycy, a rozmowa o czym innym ;))

            7. grzegorzadam 31 stycznia 2018 o 09:02

              choroba jest wykrywana dopiero po urodzeniu, specjalnie w 2-3 dobie pobierana jest krew, ponieważ dopiero wtedy szkodliwy poziom fenyloalaniny (w skrócie Phe) u chorego może być powyżej normy. ”

              Dopiero po urodzeniu? Jesteś tego pewna?
              Te wnioski są tak samo uzasadnione jak przebadana jest ta ”choroba” genetyczna.

            8. a. 31 stycznia 2018 o 00:17

              ‚Nie jest to tylko teoria, gdyż badania prowadzone u wielu ludzi niemających fenyloketonurii, którzy zjadali duże ilości aspartamu przez długi okres czasu, wykazały nadmierne poziomy fenyloalaniny we krwi. ‚

              a to jest dla mnie akurat nielogiczne, ponieważ jest to genetyczna choroba. Myśląc w ten sposób już kromka chleba, kawałek mięsa, ryby, kasza – generalnie normalny obiad tak by musiał zadziałać.
              Może to były naprawdę kosmiczne ilości aspartamu, ale to i tak dziwne…

            9. grzegorzadam 31 stycznia 2018 o 09:07

              a to jest dla mnie akurat nielogiczne, ponieważ jest to genetyczna choroba. Myśląc w ten sposób już kromka chleba, kawałek mięsa, ryby, kasza – generalnie normalny obiad tak by musiał zadziałać.”

              nielogiczne?
              Nie o obiad chodzi a ZATRUCIE ASPARTAMEM, to są 2 różne sprawy.

            10. a. 31 stycznia 2018 o 09:39

              Tak, jestem tego pewna. Oczywiście, zawsze ktoś może porwać sie na amniopunkcję podczas ciąży. Ale akurat nic to nie wnosi. Zawsze jest ryzyko dla płodu.

            11. grzegorzadam 31 stycznia 2018 o 10:02

              Tak, jestem tego pewna”

              ja nie byłem i nie jestem, może dlatego moja córka nie ma padaczki, choć to było ponoć na 100% pewne.
              To tylko dyskusja, nie ma co się zbytnio emocjonować.

            12. grzegorzadam 31 stycznia 2018 o 10:03

              zawsze ktoś może porwać sie na amniopunkcję podczas ciąży.”

              Nierozsądne działania raczej.

            13. a. 31 stycznia 2018 o 09:44

              Nic się do USA nie wysyła. Po co?
              Widzę, że trudno się zrozumieć.

            14. grzegorzadam 31 stycznia 2018 o 10:17

              Czasami trudno, zdarza się, radzę czytać między wierszami..
              Podpisałaś to na pewno, jeżeli wierzysz , że jesteś pod opieką polskiej służby zdrowia, to błądzisz:

              ”Okazuje się bowiem, co nie jest powszechnie znaną informacją, że jest miejsce w Polsce, gdzie przechowywane są próbki krwi, tzw. bibułkowe niemal wszystkich urodzonych w Polsce dzieci. Krew ta pobierana jest zaraz po urodzeniu (dokładnie w trzecim dniu) z pięty dziecka w celu wykonania badań przesiewowych pomagających wykryć określone choroby. Próbka zawiera PESEL matki dziecka (dziecko nie ma jeszcze wtedy swego numeru identyfikacyjnego). Wszystkie dzieci sprawdzane są w ten sposób, czy nie cierpią na chorobę o nazwie fenyloketonuria. To wrodzone schorzenie zdarza się przeciętnie na jedno z 8000 urodzeń w naszym kraju i charakteryzuje się gromadzeniem w organizmie szkodliwego aminokwasu prowadzącym do uszkodzenia mózgu. Po wykryciu choroby można zastosować leczenie, które zapobiegnie niebezpiecznym skutkom wady genetycznej. Badania prowadzi Instytut Matki i Dziecka (oraz siedem podległych ośrodków terenowych w różnych miastach), są dokonywane od dawna (jedna z moich znajomych mająca dorosłe córki pamięta, że i im pobrano w tym celu krew), zaczęto je w 1964 roku. Zakres badań sukcesywnie poszerza się. Oprócz wspomnianej choroby, wykrywane są przypadki wrodzonej niedoczynności tarczycy, a ostatnio także dla części obszaru naszego kraju – mukowiscydozy.

              Cel szlachetny. Co tu dużo mówić. Nikt nie powinien kwestionować potrzeby badania i leczenia chorych dzieci. A jednak, kiedy usłyszałam tę informację, zaraz zapaliła mi się czerwona lampka, Tak, drogi Czytelniku. Logicznie myślącemu człowiekowi coś się tutaj nie zgadza. Skoro krew pobierana jest w celu przesiewowego wykrycia pewnej choroby, to po stwierdzeniu, że dziecko jest zdrowe lub chore, próbka powinna być zniszczona. Po co jest przechowywana? Komu potrzebne jest i po co ogromne archiwum próbek DNA, swoista kartoteka genetycznych odcisków palców wszystkich niewinnych Polaków? Niestety, trudno znaleźć podstawę prawną dla zasad gromadzenia i udostępniania tych strategicznych danych. Pytane przeze mnie młode matki nawet nie wiedziały, że wśród licznych zgód na różne rzeczy podpisywanych przed porodem udzielają pozwolenia także na tę procedurę.

              Za mało, ciągle za mało mówi się w naszym kraju o ochronie danych osobowych. Próbki DNA należą do szczególnie niebezpiecznych zbiorów, gdyż nie tylko pozwalają na identyfikację każdego wolnego człowieka, ale mogą prowadzić do nowych form dyskryminacji. Ten, kto zna nasze dane genetyczne może w przyszłości skutecznie pozbawić nas należnych praw, selekcjonując ludzi do pracy, ubezpieczeń zdrowotnych i emerytalnych w związku z genetyczną podatnością na określone choroby. Niewątpliwie, wszelkie dane o charakterze biometrycznym czy próbki tkanek powinny być gromadzone i przechowywane tylko w ściśle ograniczonym zakresie, pod szczególną kontrolą społeczną i demokratycznym nadzorem państwa. Jakiś czas temu ujawniona została w zdjętej z anteny TVP „Misji specjalnej” dziwna procedura wyprowadzania poza Polskę danych o dawcach szpiku kostnego. Tego typu przypadki powinny nam dawać do myślenia. I skłaniać przynajmniej do zadawania pytań.

              W dokumencie Ministerstwa Zdrowia opisującym PROGRAM BADAŃ PRZESIEWOWYCH NOWORODKÓW W POLSCE NA LATA 2009-2014 Z ROKU 2009 znajduje się wiele szczegółów dotyczących procedur pobierania próbek krwi, sposobu ich opisywania, a nawet wzory listów zawiadamiających rodziców dzieci, u których wykryto chorobę. Czytamy tam, że „badanie przesiewowe wykonuje się z wysuszonej kropli krwi. Próbkę pobiera się na specjalną bibułę z polskim nadrukiem zgodnie z instrukcją przekazaną do wszystkich oddziałów noworodkowych w Polsce”. Niestety nie ma tam mowy o przechowywaniu próbek już przebadanych. Procedury te powinny być przywołane choćby poprzez odniesienie się do odpowiedniej ustawy oraz rozporządzenia. W ustawie o ochronie danych osobowych (art. 27) napisano wyraźnie, że zabrania się przetwarzania danych o stanie zdrowia i kodzie genetycznym. Wyjątki od tej zasady są wyliczone.

              W programie „Superwizjer” wypowiadał się dr Mariusz Ołtarzewski reprezentujący zgodnie z podpisem na ekranie „pracownię badań przesiewowych”. Jedyną barierą wobec udostępnienia policji i prokuraturze próbek DNA jest, zdaniem autorów i występujących ekspertów, bariera finansowa.”
              wpolityce

            15. a. 31 stycznia 2018 o 09:50

              ‚Być może okaże się, ze to spożywany aspartam generuje te objawy’

              Ale objawy czego? Tego, że robi się łuszczyca na łokciach (o ile to naprawdę łuszczyca), czy tego, że mój syn jest chory na fenyloketonurię??
              Ok, kończę tę dyskusję, bo za chwilę się dowiem, że przez aspartam, którego omijam szerokim łukiem i nie spożywam wygenerowałam sobie ten chory gen odpowiadający na chorobę 😉
              Albo, że w przypadku syna, który również nie spożywa aspartamu, jest on być może odpowiedzialny za jakies łuszczycowe zmiany.
              Nie ten trop.
              Pozdrawiam.

          2. Monika Micija 29 stycznia 2018 o 23:37

            O kurka, to Twój synek ma bardziej restrykcyjną dietę niż ja. A jak z tłuszczami, czy może je jeść i jakie?

            W przypadku Duhringa skóra wrażliwa jest też na jod. Zarówno przyjmowany w pokarmie jak i w kontakcie ze skórą. Np. nie wskazane jest kąpanie się w morzu, używanie kosmetyków i leków z zawartością jodu. Co niektórzy unikają również przebywania nad morzem by nie wdychać powietrza bogatego w jod.

            1. a. 30 stycznia 2018 o 23:53

              Co do jodu – jestem zaskoczona… ale młody nie kąpie się w jodzie ani go nie wdycha (bo do morza mamy baaaaardzo daleko), ryb też nie je, bo nie może. Jedynie ma odrobinę jodu w swoim specjalnym – ze względu na chorobę preparacie mlekozastępczym.
              Tłuszcze akurat, podobnie jak cukier mają 0 g białka, więc może jeść wszystkie.

            2. grzegorzadam 31 stycznia 2018 o 09:34

              Np. nie wskazane jest kąpanie się w morzu, używanie kosmetyków i leków z zawartością jodu.”

              zalecenia lekarskie?

          3. grzegorzadam 31 stycznia 2018 o 10:18

            Nie ten trop.”

            Czas pokaże jaki to trop.

            1. Monika Micija 31 stycznia 2018 o 20:11

              Sorry, że nie odpisuję pod zadanym pytaniem „zalecenia lekarskie” ale brakowało tam odnośnika „Odpowiedz”.

              .Tak się składa, że doświadczyłam wielokrotnie na własnej skórze skutków jedzenia pokarmów bogatych w jod jak i również kosmetyków wzbogaconych o jakieś wyciągi z alg, lub masy perłowej. Czy od kąpieli morskich i przebywania nad morzem też, to nie jestem w stanie stwierdzić gdyż w tym samym okresie jadłam ryby i owoce morza oraz algi.

              Miałam ciało pokryte swędzącymi niesamowicie plackami nie tylko na łokciach i kolanach ale całe nogi, pośladki i ramiona. świąd jest nie do wytrzymania, a widok okropny. Schodzi tylko po odstawieniu jodu i glutenu.

              Pierwsze wykwity pojawiły się gdy miałam 10 lat właśnie na łokciach i kolanach tylko. Im jestem starsza tym gorzej moje ciało reaguje na gluten i jod.

              Niestety albo stety sama wydedukowałam po wielu latach od czego te plamy. Lekarz mi w tym nie pomógł. Oni na temat celiakii mają słabe pojęcie. A o duhringu to już w ogóle. Może dzisiaj większe. Z resztą zanim wykryli mi celiakię to leczyli mnie na różne choroby włącznie z uszami i oczywiście faszerowali antybiotykami. Gdy wylądowałam w szpitalu już na skraju wycieńczenia, po awanturze jaką urządziła moja biedna mama zlecieli się lekarze i jakaś jedna jedyna przytomna lekarka tylko rzuciła okiem na mnie i wiedziała co mi jest.

              https://www.medme.pl/artykuly/choroba-duhringa-skorna-postac-celiakii-objawy-leczenie-i-dieta,67324.html

            2. grzegorzadam 1 lutego 2018 o 06:56

              Oni na temat celiakii mają słabe pojęcie. A o duhringu to już w ogóle.”

              Niestety, poczytaj a. Williama, ma bardzo ciekawe podejście do objawów autoimmunologicznych.

          4. grzegorzadam 3 lutego 2018 o 17:20

            Inherited metabolic diseases affecting the carrier.

            Endres W1.
            Author information
            Abstract
            The objective of this review is to draw attention to those inherited metabolic traits which are potentially harmful also for the carrier, and to outline preventive measures, at least for obligate heterozygotes, i.e. parents of homozygous children. Concerning carriers of food-dependent abnormalities, early vascular disease in homocystinuria, hyperammonaemic episodes in ornithine transcarbamylase deficiency, presenile cataracts in galactosaemia as well as galactokinase deficiency, spastic paraparesis in X-linked adrenoleukodystrophy, and HELLP syndrome in mothers of babies with long-chain 3-hydroxyacyl-coenzyme A dehydrogenase deficiency have to be mentioned. In the group of food-independent disorders, clinical features in carriers may be paraesthesias and corneal dystrophy in Fabry disease, lens clouding in Lowe syndrome, lung and/or liver diseases in alpha 1-antitrypsin deficiency, and renal stones in cystinuria type II and III. Finally, two monogenic carrier states are known which in pregnant individuals could possibly afflict the developing fetus, i.e. heterozygosity for galactosaemia and for phenylketonuria. Elevated levels of galactose-1-phosphate have been found in red blood cells of infants heterozygous for galactosaemia born to heterozygous mothers. Aspartame in very high doses is reported to increase blood phenylalanine levels in heterozygotes for phenylketonuria, thus being a risk for the fetus of a heterozygous mother. For some of these carrier states preventive measures can be recommended, e.g. restriction of lactose in parents and heterozygous grandparents of children with galactosaemia and galactokinase deficiency as well as transiently in infants heterozygous for galactosaemia, dietary supplementation with monounsaturated fatty acids in symptomatic carriers for X-linked adrenoleukodystrophy, avoidance of smoking and alcohol in heterozygotes for alpha 1-antitrypsin deficiency, avoidance of episodes of dehydration in heterozygotes for cystinuria, and restriction of aspartame in pregnant women.

            https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/9061562

            1. grzegorzadam 3 lutego 2018 o 17:22

              Dziedziczne choroby metaboliczne atakujące nosiciela.

              Endres W 1 .
              Informacje o autorze
              1
              Uniwersytecki Szpital Dziecięcy, Innsbruck, Austria.
              Abstrakcyjny
              Celem tego przeglądu jest zwrócenie uwagi na dziedziczne cechy metaboliczne, które są potencjalnie szkodliwe również dla nosiciela, oraz na zarysowanie środków zapobiegawczych, przynajmniej dla obligatoryjnych heterozygot, tj. Rodziców dzieci homozygotycznych. Odnośnie do nosicieli zaburzeń zależnych od żywności, wczesnych chorób naczyniowych w homocystynurii, epizodów hiperamonemicznych w niedoborze trankarbamylazy ornityny, katarakty występującej w jelicie w galaktozie, jak również niedoboru galaktokinaz, spastycznego paraparezy w adrenolekukrof erii sprzężonej z chromosomem X i zespołu HELLP u matek niemowląt z długimi łańcuchami Należy wspomnieć o niedoborze dehydrogenazy A-3-hydroksyacyl-koenzym A. W grupie zaburzeń niezależnych od żywności, cechy kliniczne u nosicieli mogą być parestezjami i dystrofią rogówki w chorobie Fabry’ego, zmętnieniem soczewki w zespole Lowe’a, chorobami płuc i / lub wątroby w niedoborze alfa 1 -antytrypsyny i kamieniami nerkowymi w cystynurii typu II i III.

              Wreszcie, znane są dwa monogeniczne stany nosicielskie, które u ciężarnych mogą dotknąć rozwijający się płód, tj. Heterozygotyczność pod względem

              galaktozemii i fenyloketonurię.

              Podwyższone poziomy galaktozo-1-fosforanu znaleziono w czerwonych krwinkach niemowląt heterozygotycznych pod względem galaktozemii urodzonych przez heterozygotyczne matki.

              Wiadomo, że aspartam w bardzo wysokich dawkach zwiększa poziom fenyloalaniny we krwi u heterozygot na fenyloketonurię,

              co stanowi ryzyko dla płodu heterozygotycznej matki.

              W przypadku niektórych z tych stanów nosicielstwa można zalecić środki zapobiegawcze, np. Ograniczenie laktozy u rodziców i heterozygotycznych dziadków dzieci z galaktozemią i niedoborem galaktokinaz, jak również przejściowo u niemowląt heterozygotycznych pod względem galaktozemii, suplementowanie diety jednonienasyconymi kwasami tłuszczowymi w objawowych nosicielach powiązano adrenolekodystrofię, unikanie palenia i alkoholu u heterozygot na niedobór alfa 1 -antytrypsyny, unikanie epizodów odwodnienia u heterozygot na cystynurię i ograniczenie aspartamu u kobiet w ciąży.”

    2. czapi 28 stycznia 2018 o 21:49

      ja chorowałam na łuszczycę 15lat, szukałam coraz naturalniejszych metod, dieta lewatywy i oczyszczanie.. to było dawno, brak internetu nie posuwał poszukiwań zbyt szybko, potem pojawiła się białaczka.. przeszczep szpiku kostnego, po chemii skończyło się wszystko, ale nie do tego zmierzam, tuż przed rozpoznaniem białaczki..2004, mocno oczyszczałam się, książki Małachowa i Tombaka i różne chińskie zioła itd, kuracja cytrynowa(do25cytryn dziennie) i na te pierwsze wyniki z laboratorium panie tam pracujące powiedziały że coś dziwnego jest w rozmazie.. jakby coś zatrzymało chorobę.. myślę że to wit C.. teraz dostępna w łatwiejsze formie.. zrobiłam też biorezonans magnetyczny, wynikach było uczulenie na pszenicę, jęczmień i drożdze i dwa rodzaje przywr, to wszystko zostało zbagatelizowane przez hematologów podczas transplantacji oczywiście, ale myślę, że chemia po prostu mogła wyeliminować również pasożyty, a ja potem diametralnie zmieniłam dietę, ale JESTEM – MEDYCYNA BYŁA BEZSILNA- BĘDĘ ŻYŁA 🙂 i za chwilę, niedługo rodzę 3dziecko, miłości dla wszystkich, dzięki Peps za wpisy, pozdrowienia, houk! czapi

      1. Pepsi Eliot 28 stycznia 2018 o 22:32

        <3

    3. grzegorzadam 29 stycznia 2018 o 00:58

      Przed chwilą oglądałem odc, 5 -”dr Christian i wstydliwe choroby” (nagrywam sobie ten nieudolny
      kabaret..)
      Przyszedł ryżawy Angol z łuszczycą praktycznie wszędzie, doktorek powiedział, ze nie zna przyczyny, wsadził go do 3 różnych maszyn medycznych…. oczywiście bez diagnozy.
      15 lat męczarni, kazali mu się nie stresować 🙂
      Ani razu nawet nie sugerowali facetowi zbadania wit.D, po co?

      1. grzegorzadam 29 stycznia 2018 o 01:05

        Doktorek Hindus (sporo ich tam) coś nawijał o maściach sterydowych, ale że niby
        nie zawsze skuteczne…

        My to wiemy! Skuteczność ”0” !

    4. Dominika 30 stycznia 2018 o 01:07

      Jestem tu nowa i chłonę wpis za wpisem z wielką fascynacją !
      Zastanawiam się jednak czy te metody zadziałają na atopowe zapalenie skóry, które mam niestety od dziecka. Po kilkunastu lekarzach i milionie maści i kremów dałam spokój, bo i tak nie działały.. o sterydach nie wspomnę :/
      Jeśli mogłabyś mi coś poradzić będę bardzo wdzięczna 😉

    5. KateCaffeKow 30 stycznia 2018 o 21:10

      Nasz przypadek łuszczycy plackowatej o nieznanej etiologii jak to ładnie nazwała dermatolog zaczął się od wystającej łuszczącej plamki na wierzchniej stronie stopy. Plamka powiększała się swędziała i zaczęło ich przybywać. Pani dermatolog przepisywała coraz to mocniejsze maści sterydowe po których plamki znikały, aby pojawić się w nowym miejscu. Maści były tak silne że nie wolno było się nimi smarować w pachwinach ani pod pachami z powodu ryzyka wywołania zawału. Padła w końcu propozycja fototerapi na którą się nie zdecydowaliśmy. Doktor podczas którejś wizyty na zadawane rozpaczliwie pytania „dlaczego ?” i „skąd ?” Rzuciła coś o wątrobie i jej dysfunkcji. Równolegle walczyliśmy z bólami brzucha u naszej 2 letniej córeczki kiedy w końcu w badaniu wyszły lamblie. Zaświtało mi w tym momencie w głowie …. Dostaliśmy od lekarza receptę na niestety silny lek o nazwie metronidazol i ….. Po przeleczeniu całej rodziny zniknął problem bólu przewlekłego brzuszka i łuszczycy która nigdy nie wróciła choć minęło już 8 lat …
      Gdyby jednak coś nawróciło to zminiłabym teraz kurację na naturalną choćby proponowaną przez Pepsi
      Opisałam w wielkim skrócie, ale walka była nie równa i trwała 2 lata 😞
      Tak wyglądał nasz przypadek
      Pozdrawiam

      1. grzegorzadam 30 stycznia 2018 o 23:35

        Po przeleczeniu całej rodziny zniknął problem bólu przewlekłego brzuszka i łuszczycy która nigdy nie wróciła choć minęło już 8 lat …

        http://www.pepsieliot.com/przepis-na-herbate-leczaca-ponad-60-chorob-i-zabijajaca-pasozyty/
        i podobne,

    Dodaj komentarz