Organiczna dieta roślinna byłaby ratunkiem dla milionów, gdyby miliony na to poszły - Pepsi Eliot
logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
70 513 612
158 online
29 454 VIPy
Reklama

100% ORGANICZNY
TWÓJ JARMUŻ

KALE This is BIO

 

 

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Organiczna dieta roślinna byłaby ratunkiem dla milionów, gdyby miliony na to poszły

    Skoro wysoko odżywcze, świeże owoce i warzywa są najlepszym lekiem przeciwzapalnym, to dlaczego się ich nie je non stop?

    Św. Tomasz z Akwinu był mięsnym żarłokiem. Jego brzuch był tak duży, że nie mógł (św. Tomasz) normalnie siedzieć przy stole, dlatego należało wyżłobić stół na kształt bandziocha. Ów święty pisał ogromne ilości dzieł wygodnych dla Watykanu, dlatego szanowano go i bałwochwalono. Jednak pod koniec swego życia, a wiedz, że zmarł dość młodo, w wieku 49 lat, św. Tomasz zmienił jednak światopogląd. Dlatego nigdy się nie dowiemy, czy faktycznie zmarł z przejedzenia, czy też ktoś mu w tym dopomógł.

    Zrozumienie, to bardzo wysoka czakra, zrozumienie sięga Kosmosu. Przejadanie się, seks, zakupy, nuworyszostwo, to czakra najniższa, ta najbliższa temu planowi, miejsca dla królików doświadczalnych pogrążonych we śnie.

    Codziennie czytam o bezradności ludzkiej, staram się jak najbardziej pomóc, jednocześnie przekazując coś, co według mnie jest decydujące, zrozumienie. Zatrzymaj się na moment, przyjrzyj się sobie, skąd ten strach? W każdym momencie swojego życia możesz polepszyć swoją sytuację. Zostań obserwatorem siebie, swojego strachu, swojej choroby, swojego bólu. Nie identyfikuj się z nimi, ale obserwuj i pozwól na dzianie się tego filmu. Niech się dzieje, zezwalasz na to, jak niezaangażowany operator, i nagle pojawi się rozwiązanie.

    Reklama

    IDEALNA KURACJA UODPORNIAJĄCA I SILNE ODŻYWIANIE GREENS & FRUITS TIB minerałowo-witaminowy plus 50 warzyw, owoców, ziół, enzymów i probiotyków


    Daj pracę swojemu dziecku, daj pracę swojemu psu. Już kilkuletnie dziecko może wykonać dla Ciebie pracę, stać się pożytecznym dla rodziny. Nie mówię o nauce, bo to dziecko robi dla siebie. Jego ego jest naturalnie ciekawe, zadaje pytania. Mówię o pracy (nie o zabawie) typu pomoc w domu (nawet jakbyś cały czas musiała sama dziecku nienachalnie pomagać), opieka nad młodszym rodzeństwem (oczywiście jesteś czujna, ale niezauważalna).

    Gdy następnie dasz dziecku parę godzin, czyli czas do zabawy, będzie zachwycone. Stare zabawki nabiorą nowych walorów, zacznie wybitnie działać wyobraźnia. Praca jest naszym przywilejem, jest niezbędna do równowagi.

    Całe rzesze ludzi na zasiłkach, woli nie iść do pracy, tym bardziej, że w takim Albionie za zasiłek jesteś w stanie przeżyć. To demoralizacja. Gry pieniężne, loterie, dziedziczenie bez własnego zaangażowania, to demoralizacja. Pieniądze, profity, nagrody, wyróżnienia muszą pozostać w równowadze z tym co wypracowujesz. W innym przypadku to jest wyzysk, lub demoralizacja.

    Owszem ludzie przyznają się, że brakuje im pieniędzy, niekiedy wiedzy, ale mało kto przyzna się, że brakuje mu mądrości. No może za wyjątkiem Forresta Gumpa, bo inni mają przeświadczenie, że są wystarczająco mądrzy. A spotkać dochtore, który powiedziałby, że jest tym, który z zadufania i głupoty wysłał na drugą stronę lustra Alicję, królika i talię kart, nie ma takiej możliwości. To jasne, ale jak wszędzie są wyjątki.

    dr. Ron Weiss nie wygląda źle:)

    Poznaj pięćdziesięciokilkuletniego dr Ronalda Weissa, lekarza medycyny, internistę z 25. letnią praktyką medyczną w West New York, dodatkowo zatrudnionego w roli adiunkta w New Jersey Medical School w Newark. Doktor Weiss, żonaty ojciec dwójki dzieci, sprzedał swoją lukratywną praktykę i zlikwidował wszystkie swoje aktywa, aby móc kupić 348. hektarowe gospodarstwo w sąsiedztwie Góry Schooley w Long Valley, w stanie New Jersey.

    Weiss na podstawie obserwacji chorych zgłaszających się do niego w ciągu ćwierćwiecza praktyki lekarskiej stwierdził, że najważniejszym, gdyż najskuteczniejszym narzędziem modyfikującym przebieg choroby jest nieprzetworzona żywność na bazie roślin.

    Taka żywność jest silniejsza niż jakikolwiek lek, czy zabieg.

    Oczywiście doktor Weiss nigdy nie był totalnym idiotą, dlatego zaznacza, że nie ma na myśli otwartego złamania w wyniku nieroztropnej jazdy na snowboardzie. No i znowu ta sama gadka, którą całkiem mądry obecnie alopata powtarza do znudzenia.

    Przewlekłe stany zapalne są przyczyną naszych najgorszych chorób.

    Wysoko odżywcze, świeże owoce i warzywa są najlepszym lekiem przeciwzapalnym.

    – Drogie dochtore, a nie biseptol?
    – Nie
    – Ani steryd przemiły dochtore?
    – Noł
    – Medyku mój, nie antybiotyk?
    – Newer.

    Od dziś ignoruję podstawową maksymę medycyny zachodniej: wtłoczyć jak najwięcej lekarstwa w każdy centymetr sześcienny tkanki ludzkiej.

    W czerwcu 2014 roku dr Weiss i 90 rodzin rozpoczęło etos zdrowia. Zostało uruchomione wielkie gospodarstwo z uprawami sezonowych owoców i warzyw. Nowojorski lekarz zamienił repertuar strasznych leków alopatycznych na przyjazne człowiekowi zielone pożywienie.

    Niektórzy koledzy Weissa, aż się pokładli na plecy ze śmiechu, rżąc i szczerząc rtęciowe zębiska, ale Weiss już ma spektakularne wyleczenia, w tym 90. latkę Angelinę Rotella z zastoinową niewydolnością serca, którą alopaci już spisali na straty, a Weiss wyrwał ją ze szpon cukrzycy i tej choroby serca jedynie za pomocą zmiany diety na roślinną.

    Doktor Weiss, który bardzo zmądrzał podsumowuje:

    Zdrowie człowieka jest bezpośrednio związane ze zdrowiem środowiska i zdrową produkcją żywności. Uprawiając ziemię na mojej farmie wreszcie mam okazję zebrania wszystkiego czym zajmowałem się przez całe życie w jedną całość. Studiując biologię i chemię roślin udało mi się obie połączyć z ludzkim układem biologicznym.

    A z kolei inny alopata z dyplomem Mark Hyman, propagator medycyny funkcjonalnej, która systematycznie zajmuje się przyczynami choroby, a nie tylko jej objawami twierdzi, że tutaj akurat cudownej magii nie ma, ale jest coraz więcej dowodów na to, że najpotężniejszym lekiem jest odpowiednia dieta.

    Surowe owoce i warzywa są tak potężnym lekiem, że historia żywota ludzkiego na tym planie mogłaby przebiegać całkiem inaczej.

    owocek:)

     

     

     

    (Visited 12 717 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Habby 14 kwietnia 2018 o 20:19

      „Daj dziecku prace…” – moje dziecko uwielbia pomagać, „pracowac” , ścieranie podłogi,mycie butów, pranie, gotowanie, pieczenie itp. W tym wszystkim chce uczestniczyć. Jak ja byłam dzieckiem to nie lubiłam prac domowych, pamiętam jak całe wakacje musiałam się zajmować młodszym rodzeństwem,zbierać pół dnia owoce, podlewać itp. Na zabawę to nie było czasu. Potem szkoła a po szkole nauka i kosciol. Jak dla mnie to było bez sensu.

    2. Lena 14 kwietnia 2018 o 20:41

      Pepsi, polecisz jakieś płyny czy coś tego typu rzeczy do prania jasnych i ciemnych ubrań? 🙂

      1. Pepsi Eliot 14 kwietnia 2018 o 21:08

        używam tego z naszego sklepu, ale dodaję jeszcze sodę przy białych, wczoraj dodałąm kwasa skorbinowy TiB :), wydaje mi się, że jest bielsze. Orzechy niestety brudzą białe.

        1. Tysia 19 kwietnia 2018 o 12:10

          Pepsi, tę sodę dodajesz bezpośrednio do bębna czy do pojemnika na proszek? I w jakiej ilości?

          1. Pepsi Eliot 19 kwietnia 2018 o 17:07

            ostatnio dodaję kwas askorbinowy TiB i jest jeszcze lepiej, zawsze do bębna i zawsze na oko. 2 łychy? coś koło tego.

    3. Aneta D Falkiewicz 14 kwietnia 2018 o 20:59

      Uwielbiam witarianizm 😀 chociaż jeszcze długa droga by przeżyć na nim kilka miesięcy non stop, ale to będzie szło w parze z pracą. Peps, od poniedziałku jestem na zasiłku w tym Albionie, po 12 latach pierwszy raz! I zobaczę czy faktycznie da się przeżyć :)) ale na boku się wie – działam na całego już. Najcudowniejsze to, że dziś był ostatni dzień w korpo i nie muszę juz więcej jadać rzeczy, które mi nie pasują a pomagały mi być ogrzaną w tej lodowej hucie. Hello surowiczki moje Wy ukochane !! Kochaaam Cię Pepsi <3 <3

      1. Pepsi Eliot 14 kwietnia 2018 o 21:06

        Trzymam kciuki, bardzo się cieszę, że jesteś tutaj tak często, love2 <3 <3

    4. briarlen 14 kwietnia 2018 o 21:35

      Pepsi, wiem, że chodzenie boso jest mega dobre i ma wiele zalet. Chciałabym w związku z tym poznać Twoją opinie o butach minimalistycznych. Oczywiście to nie jest to samo, ale czy byłoby to również w jakimś stopniu dobre (lepsze od zwykłych butów)?

      PS Do pierwszej szklanki z kuracji 4, można dodać te przyprawy z herbatki uwalniającej od pasożytów (oprócz oleju kokosowego of course)?

      1. Pepsi Eliot 15 kwietnia 2018 o 08:48

        nie, to nie ma nic wspólnego z uziemianiem. ale do biegania naturalnego na zwykłych codziennych treningach jak najbardziej tak, ale na dużych biegach, typu zawody radzę pożądny but

    5. Kita 15 kwietnia 2018 o 07:20

      Próbowałam diety wegetariańskiej, ale nie dałem rady na niej przetrwać. Stale byłam nienasycona chociaż żołądek pękał w szwach. Poza tym stale miałam wahania wagi poprzez raz zatrzymywanie wody, a innym razem jej schodzenie. Czułam się źle psychicznie – Stale wściekła, niespokojne bez powodu, miałam problemy z zasypianiem. Czułam się źle fizycznie poprzez te skoki nawodnienia ciała i ciągle osłabienie.
      Otrzeźwienie przyszlo jak zemdlalam i rozcięłam głowę. Wtedy zjadłam kawałek kaczki pieczonej i poczułam się z miejsca o wiele lepiej.
      Moim zdaniem witarianizm jest dobrą dietą ale nie dla każdego,ponieważ każdy ma inny stan organizmu, inny poziom zmsgaxynowanych substancji odżywczych,inna strukturę ciał a, inny poziom wysiłku codziennego, inna reakcję na stres itp.itd.
      W moim przypadku potrzebne jest nasycenie organizmu aminokwasami-mój organizm jest wycieńczony ciągłym świętami i kilkuletnie anoreksją. Potrzebuje jeść 3 razy dziennie i przynajmniej raz dziennie białko zwierzęce.
      Sądzę że warto pisać o tym że nie każda dieta jest dla każdego i nie każda dieta jest wskazana w każdych warunkach.

      1. Pepsi Eliot 15 kwietnia 2018 o 08:34

        Kita, zgodzę się,że każdy ma inny stan świadomości <3

        1. Mysz 15 kwietnia 2018 o 14:51

          O, czuje się jak bym dostała w pyszczora. Dzięki Peps! Aż, mnie w brzuchu zagilgotało. Od tego momentu nie mam więcej pytań na ten temat, a miałam pisać.

          <3

    6. Mo 15 kwietnia 2018 o 07:22

      Bardzo mi sie podoba ten artykuł . Ja tez poszukuje swojej drogi aby wyrwać sie z korpo. Zaczęłam od vitarianizmu narazie pół dnia ale zato codziennie plus terapia 4 szklanek to moja droga i jestem bardzo dumna ,idę dalej nie poddaje sie . Dzięki temu że jestem tu codziennie dosłownie dostaje mega dawkę wsparcia i wskazówek jak żyć. Dziękuje Pepsi za Twoja prace , będę z Wami zawsze 😊 Ever❤️

      1. Pepsi Eliot 15 kwietnia 2018 o 08:33

        lovciamy <3

    7. Art 15 kwietnia 2018 o 10:28

      Pepsi od 5 lat jestem wege, (pozostały żółtka jaj, czasem jakiś ser) niestety problem ze słodkim do kawy i obawą przed chemią w owocach i warzywach… ale muszę przyznać że zaczyna mnie coraz bardziej ciągnąć w stronę owoców i warzyw i zakończenia przygody z chlebem i jedzeniem podgrzewanym.. za tym idzie chęć spokoju, ciszy, oderwania się od miejsckiego zgiełku i zamieszkania przy lesie 🙂

      i jak nie powiedzieć że to czym się karmimy nie wpływa na to jak myślimy:)

      1. Pepsi Eliot 15 kwietnia 2018 o 14:54

        owoce i warzywa jemy tylko organiczne

    8. Łucja 15 kwietnia 2018 o 12:47

      Kochana Pepsi 🙂 proszę o poradę, bo przekopalam troche internetu i jestem „zielona” 🙂 dosłownie 😀 może najpierw charakterystyka – kobieta lat 31, waga w normie, sporo ruchu, jeśli chodzi o odżywianie się to jestem na dobrej drodze 🙂 nie jem złomu, żadnych gazowańców, coli itp. tylko mineralna, soki, herbatki ziołowe, rzadko mięso, staram sie rzucić, czasem, też nie za często nabiał, częściej warzywa, owoce, kasze, orzechy, jedyny nałóg to slodycze, walczę juz od dawna, staram się wcinać gorzką czekoladę, ale czasem daje się zlamać wafelkom, ciastkom 🙂 wyniki badan w normie, stała profilaktyka i wszystko byłoby ok, gdyby nie to że od paru miesięcy walczę z tym byciem „zieloną” – najpierw pierwsza rzecz (osoby, które coś jedzą i czytają tego komcia to uwaga, może byc nieprzyjemnie, bo będzie bardzo ludzko 🙂 wrażliwcy niech odstawią papu na chwilę :D), chodzi o to, że od dłuższego czasu na tylnej ściance gardła osiada mi dużo śluzu, flegmy, przezroczystej lub białej, jest to wkurzające że ciągle ją czuję, muszę odchrząkać, wypluwać, nie wiem czym to jest spowodowane, staram się płukać gardło szalwią, wodą z sodą, ale bez efektow zbytnio, dochtore oczywiście nie widzi nic w gardle, żadnego zapalenia czy coś, poza tym druga rzecz – tez od pewnego czasu, mam wrażenie że wszystko co „opuszcza” moje ciało jest zielone – mam zielone smarki, to nie katar, nie alergia, zwyczajne smarki, ale zielone, no i naturalny kobiecy śluz, zamiast biały czy przezroczysty jest zielony, oczywiscie ginek nic nie stwierdził, to nie upławy, nie ma zadnego zapalenia, zreszta nic mnie tam nie boli, nie piecze… wkurza mnie to już, wychodzi na to, ze za chwile wosk z uszu z pomaranczowego zmieni mi sie na zielony 🙂 Pepsi, help! wysylam usciski!

      1. Pepsi Eliot 15 kwietnia 2018 o 14:48

        Zacznij od tego, a następnie zgłoś się z wynikami: https://www.pepsieliot.com/lista-podstawowych-badan-ktore-pomoga-ci-ruszyc-ze-skrzyzowania/
        pozdro <3

    9. joanna_anna@web.de 15 kwietnia 2018 o 18:56

      Chcialabym prosic o post z rozpisanym witarianizmem dla poczatkujacych, dla Kowalskiej, ktora je 3 razy dziennie i nie moze jesc za duzo owocow, bo jeszcze problemy z cukrem i tez problemy z trawieniem duzej ilosci surowizny. OK zaczynamy od 5 szklanek, ta ostatnia to fajne sniadanie jak dodam konopie i kolagen i przynajmniej pol avokado, a jak dalej obiad, kolacja. Na ile lyzek oleju z oliwy / oleju kokosowego moge sobie pozwolic, ile orzechow / pestek, chlorelli i spiruliny? Oczywiscie kazdy potrzebuje inna ilosc kalorii, Kowalska z praca siedzaca, ale tez osoba uprawiajaca sport, normalna waga. Pepsi jakbys miala czas toby bylo super, dzieki wielkie.

    10. Jacob 15 kwietnia 2018 o 22:02

      Oj Pepsi, mam ogromny problem i nawet nie wiem już do kogo się zwrócić o pomoc. Może opiszę to trochę niechlujnie i nieskładnie, ale niestety umysł działa słabo. Sytuacja przedstawia się następująco: mam 19 lat i mieszkam z rodzicami, teraz niestety( stety?) pracuję w bardzo nieciekawym i nieodpowiednim dla mnie miejscu ze względu na ojca, który ”załatwił” mi tę pracę. Magazyn, okropny hałas, śmierdzące farby i rozpuszczalniki.

      Od jakichś 3-4 lat zmagam się ze zmęczonymi nadnerczami( mniej lub bardziej się regenerowały), ale teraz czuję, że organizm nie wyrabia. Prawdopodobnie to wina okropnego stresu w szkole, do tego była też i jest fobia społeczna. Teraz męczy mnie uczucie ciągłego zimna kończyn, bóle głowy, problemy z jelitami( stwierdzony ZJD, dieta bez glutenu roślinna w miarę pomaga), w którymś momencie pojawiły się palpitacje serca, podczas wysiłku, pulsowanie głowy, okropne zmęczenie i apatia.

      Od dziedziństwa miałem wiele dziwacznych ”hobby” w ogóle byłem trochę introwertyczny, chociaż z innymi normalnie się kontaktowałem, były piesze wycieczki na pola, do lasu, nauka różnych języków, sadzenie roślin, miałem niezłą wyobraźnię swoją drogą 😉 Ale zawsze mój ojciec strasznie mnie krytykował( przynajmniej od kiedy podrosłem), wytykał mi błędy, mówił zajmij się czymś pożytecznym, szkołą itp, był mało zaangażowany, a ja to brałem do siebie, zamykałem się, unikam go. Nawet całkiem obiektywnie- był i jest mega zapracowany, jest spawaczem i to go pochłonęło do cna, pracuje nawet i po 11 godzin dziennie i to jest jego większa część życia. Jest człowiek bardzo nerwowym i wybuchowym, niestety bierze syf typu psychotropy, leki na refluks, łyka sporo piguł.

      Trochę mi go szkoda, ale po prostu nie potrafię z nim dojść do porozumienia, nazywa mnie dziwakiem, chce żebym wyglądał inaczej, wytyka mi błędy i nieporadność wśród ludzi, jednocześnie nazywa wywrotowcem i potępia ”wydziwianie” czyli jedzenie małej ilości mięsa, dieta roślinna, suplementy, kompletny brak ambicji, nie cierpi kiedy gram na pianinie, uważa każde moje zainteresowanie za dziecinne i niepotrzebne. To na prawdę boli. Strasznie boli, że ojciec jest oschły dla swojego syna, on nawet mnie nie przytuli, nie powie nic miłego. Do tego jestem trochę samcem beta, czy omega, nie chcę być na siłę męski, nie kręcą mnie motocykle, piwo i podrywanie dziewczyn na dyskotece. Po prostu taki już jestem. On chciałby, żebym miał samochód, ćwiczył na siłowni, pracował po 8 godzin i więcej, żeby zbierać duużo mamony, żebym pił alkohol z innymi, chodził na piwo z kumplami( których zbytnio nie posiadam) i najlepiej był całkiem normalny( cokolwiek to znaczy), jak inni. A ja lubię tworzyć, muzykę, improwizować, nawet śpiewać, chodzić po lesie, obserwować chmury, oglądać zachody i wschody słońca, zbierać zioła, oglądać i rozpoznawać ptaki itp. Nawet to wszystko sprawia mi coraz mniej przyjemności, mam stale obniżony nastrój, apatię, czasem i straszne ”zrywy” ekscytacji, podniety, potem bluesa. Śnią mi się lasy, jakieś nieodkryte drogi, wielkie przestrzenie, dzicz. A ostatnio nawet tego brak. Nic mi się nie śni lub sny są niewyraźne.

      Sytuacja jest patowa, czuję się żałośnie, nawet nie wiem co powiedzieć rodzicom 🙁 Mamo, tato mam mega zmęczone nadnercza, nie wytrzymuję w robocie, mam dość tego etosu pracy, mój organizm podupada, potrzebuję odpoczynku i regeneracji i diety roślinnej?! Skończyłoby się to niewyobrażalną aferą. Boję się w ogóle wyrażać swoje poglądy( a z natury jestem buntownikiem) duszę to w sobie. Czuję bezradność i strach. Ogromy strach o przyszłość. Nie mam nawet możliwości żeby się wyprowadzić, a gdybym chciał rzucić obecną pracę musiałbym znaleźć nową, podobną, typu okropne linie produkcyjne, czy magazyny. Boję się, że albo wyrzucą mnie z domu, uznając za kompletnego popaprańca, albo atmosfera w domu stanie się tak napięta, ich spojrzenia odrzucające, nie będą ze mną rozmawiać, na każdym kroku rzucając złośliwe komentarze i wytykając mi niezaradność życiową, że po prostu wykituję. W ogóle, co mnie bardzo smuci, to że jesteśmy rodziną( mam jeszcze dwóch braci), mieszkamy niby pod jednym dachem, ale nic poza tym. Te więzi gdzieś zaniknęły z biegiem czasu. Są tylko kłótnie, czasem o błahostki, czasem o ”mega ważne rzeczy”, czyli też błahostki. Każdy siedzi w swoim kącie, zajęty telewizorem, bądź innym urządzeniem, nie zachwyci się dobrą muzyką, nie posłucha śpiewu ptaka za oknem, nie przytuli się bliźniego, nie popatrzy na chmurę mówiąc jaki ma śmieszny kształt etc. Bo nawet zachwyt nad tym pięknem uważa się za dziecinny.

      Kurde, to śmieszne, ale nie mam już siły się buntować, być sobą, tak korci, żeby wejść w nałóg bezmyślnego harowania i zbierania forsy i jej wydawania i chwalenia się co się kupiło. Tak korci żeby jeść buły ze sklepu za rogiem, z masłem i serem z kazeiną od wybiedzonej krowy. Żeby nie zawracać sobie głowy tym, tylko poważnymi sprawami, prawami jazdy, samochodami, umowami, pieniędzmi, praca, praca, praca aż zapomnisz jak to jest żyć. Czuję presję otoczenia, a każdy najmniejszy bunt, czy tłumaczenie się, kosztuje mnie masę stresu. Dlaczego nie mogę być wolny? Bycie sobą nie powinno być męką i drogą krzyżową… Sorki za długaśny strumień świadomości.

      Peace

      1. Pepsi Eliot 15 kwietnia 2018 o 23:31

        starzy są zwykle beznadziejni, ale to oni muszą żyć z tym, Ty nie zajmuj się takimi sprawami, wybacz, akceptuj, to nie Twoja sprawa. Ty zajmij się swoją zmianą, oni pewnie nigdy się nie zmienią bo śpią głęboko, ale Ty zacznij się budzić, bo matrix już Cię tak nastraszył, że możesz śmiało powiedzieć dość, zaakceptować i ruszyć ze skrzyżowania. Kup książkę potęga teraźmniejszości Tolle i przeczytaj ze zrozumieniem 10 razy. Masz być sobą dla siebie, a nie dla innych. To ich sprawa jak Cię odbierają. Ciesz się z tych doświadczeń, to są stopnie do wzrastania. <3

      2. Keyt 16 kwietnia 2018 o 15:42

        Sporo odnajduje w tym opisie siebie. Pepsi ma racje, akceptuj siebie takiego jakim jesteś. Przykre jest życie polegające na wiecznym spełnianiu cudzych oczekiwań, w końcu mówisz dosyć i choćby kosztem samotności (nic w tym złego, chociaż ego smęci) idziesz swoją drogą. Nie na przekór, nie dlatego, że zadzierasz nosa, czy setki innych powodów, Dla samego siebie. Pozdrawiam Cię serdecznie 🙂

      3. Ola 17 kwietnia 2018 o 09:08

        Cześć Jacobie 🙂
        mam tyle lat co Ty i podobne problemy (z nadnerczami, rodziną…), a właściwie mogłabym napisać wszystko to samo o sobie;)
        Chciałam Ci tylko powiedzieć, że z tej sytuacji jest wyjście, choć może się wydawać, że nie (wszak rodziny się nie wybiera 😉
        Sama długo nie mogłam się przekonać do tego, że to po prostu ja i tylko ja kreuję swój świat na zasadzie lustra – i nie, nie mówię, że to jest łatwe – wymaga sporo pracy i czasu – ale życie staje się łatwiejsze.

        Poza tym, muszę to napisać, że czytając Twój komentarz, przywracasz mi wiarę w nasze pokolenie 😉 i to co na pewno mogę Ci poradzić, to absolutnie nie zmieniaj tego, co robisz (w imię „normalności”…)

        <3 <3 <3

        Napisz do mnie, jeśli chcesz – ale.przy@wp.pl
        Ola

      4. Habby 17 kwietnia 2018 o 16:55

        Hej Jacob. Miałam podobnie do Ciebie, moja mama też uważa, ze spacery do lasu, łąki itp sa bez sensu. Gdy biegałam, ćwiczyłam, To zawsze się pytała po co się odchudzam??? Ruch kojarzy się tylko z odchudzaniem. Dla niej liczyła się tylko szkoła i kosciol, jakieś inne zainteresowania (np. malowanie,czytanie książek, itp to fanaberie na które szkoda czasu). Byłam zdolowana, depresyjna, agresywna i mega nie wierząca w siebie (byłam bita i wyzywana). Ja wyjechałam z kraju, jest mi dobrze z dala od rodziny, pracuje nad sobą i wiem , że jeszcze dużo pracy przedemna. Moja rada uwolnij się jak najszybciej od rodziny.

    11. basia 15 kwietnia 2018 o 22:16

      Hej Pepsi.Poradz proszę. Czy codzienne picie wyciskanych soków z cytrusów jest ok dla organizmu? Czy to zbyt duża dawka na raz?

      1. Pepsi Eliot 15 kwietnia 2018 o 23:24

        ale czego za dużo? jak pozbawiasz taki sok błonnika, to badaj cukier, kwas moczowy, bo to czysta fruktoza prawie

    12. Renata 16 kwietnia 2018 o 08:21

      Tak, Pepsi, 100% racji. Warzywa leczą, mnie pomogła dieta dr Dąbrowskiej.

    13. Eli 16 kwietnia 2018 o 16:25

      Co zrobic jak moj Chlopak jest mysliwym i je to co czasem upoluje? Czy mam z nim zerwac, Bo nisko wibruje? Co to o mnie mowi?

      1. Pepsi Eliot 16 kwietnia 2018 o 16:38

        dacie radę, to musi samo od niego odpaść, chyba że są jeszcze inne wolty

        1. eliza 16 kwietnia 2018 o 21:40

          Ja z nim nie jem…to nie moja bajka Modle sie o dusze zwierzat…i robie salatki ( moze troche smutno Mi jednak)

          1. Pepsi Eliot 16 kwietnia 2018 o 21:59

            modlisz się?

    14. Eli 16 kwietnia 2018 o 22:28

      No Jak widze To (zwloki)… i To jakby przepraszam i dziekuje…

    15. fila 19 kwietnia 2018 o 14:36

      Fajny dochtore 🙂

    Dodaj komentarz