logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
77 178 821
284 online
30 538 VIPy
Reklama

TWÓJ 100% ORGANICZNY JARMUŻ This is BIO

KALE This is BIO UŁATWI CI TRZYMANIE DIETY 811

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Pamflet, pamflecik, pamflecisko, czyli dieta wysoko węglowodanowa vs wysoko tłuszczówka

    Od pierwszego dnia mojej przemiany duchowej odrzuciło mnie na kilometr od wszelkiej krytyki, paszkwili, złośliwości, chęci udowodnienia, że mam rację. Bo nikt nie ma racji, i wszyscy ją mają. Na szyderę mam maskę alergii. Maska alergii to nie alergia, ale świadomość, że nie jest to nic fajnego. Kpiny z innych ludzi, chujowe komentarze, tym bardziej gdy czytelnie widać czym są podszyte. Zazdrością, własnym nieudacznictwem, zawiścią, niesprawiedliwością i nietolerancją dla kolesi, którzy widzą świat inaczej, albo co najgorsze wiedzie im się lepiej. Niekiedy ludzie zwykłą krypcioszką walą takie komenty, bo działają w tej samej branży.

    Jednak dzisiaj po jakże długim (subiektywnie) czasie liniowym walnę pamfleta. Nie dlatego, że ktoś został obrażony, ale że gdzieś się zapodziała idea. Zgubiła się, a na jej miejsce wyłoniła się kiła. I ktoś mi mówi, że kiła, to jest moja idea. Nie wiem, gdzie była Ziuta do tej pory, ale wróciła natenczas do tego wpisu i machnie ten pamflecik bez trudu, bez trzymanki, bez eufemizmów, delikatności, nie przez pergaminek, czy batystową chusteczkę, ale z weryzmem Emila Zoli. Ze strupem i zdrapywaniem strupa. Restauracja „Wrzód na szyi”, zajazd „Zajad”, karczma „Wyleniały warkocz góralki”, mówi to co komu?

    Koks:

    Cytata (…)

    I tak przez ponad 20 lat ,,byłam na diecie” wysoko węglowodanowej. Ponieważ kocham zwierzaki, oczywistym było, że będzie to dieta wegetariańska. Czułam się znakomicie. Wiele modnych blogerek poleca dietę wysoko węglowodanową jako remedium na wszystkie problemy. Dieta 80/10/10 czasem zwana 811 to określenie tego, ze w codziennym menu 80% kalorii powinno pochodzić z węglowodanów, 10% z białek i 10% z tłuszczu.

    Dieta wysoko węglowodanowa jest pyszna (yyy … tyle, że to nie jest dieta wysoko węglowodanowa, dopisał peps)

     

    Taki sposób odżywiania poleca większość dietetyków. Pięć małych posiłków dziennie: warzywa, owoce, orzechy, jaja… nabiał, chlebuś, ciut masełka. Pysznie prawda? Wytrzymałam ponad 20 lat i pewnie jadłabym tak dalej, gdyby nie fakt, że:

    • jedząc przez cały dzień( w końcu to 5 posiłków) cały czas czułam głód i myślałam o jedzeniu. Ale przez wiele lat czułam się znakomicie i nic mi nie dolegało!

    • w ciągu tych 20 lat spokojnie ,,odrobiłam” z 15 kilogramów, a próby zmniejszenie ilości kalorii w przyjmowanych posiłkach przynosiły coraz słabsze rezultaty. Ale nie to było głównym powodem ,,klęski” tego sposobu odżywiania…

    • klęska to fakt, że przez 20 lat nie dostarczałam do organizmu przyswajalnego kolagenu, który byłby smarem dla moich stawów. Dopiero, gdy nabawiłam się kłopotów ze stawami stwierdziłam, że powodem może być właśnie dieta.

    Koniec cytaty.

    Owszem taka piramida, to jest surowa dieta wysoko węglowodanowa 811

    Yyy … really?!

    Jak wiesz, od 30 lat jestem roślinożerna, a od ponad 7 lat jestem witarianką na diecie 80/10/10, czyli w skrócie 811, co rzeczywiście oznacza, że 80% kalorii powinno pochodzić z węglowodanów, 10% z białek i 10% z tłuszczu. Ale nigdy w życiu, nigdy w życiu ta dieta nie miała NIC wspólnego z „pięć małych posiłków dziennie: warzywa, owoce, orzechy, jaja … nabiał, chlebuś, ciut masełka”.

    Nie mówiąc już o tym, że dieta 811, czy grahamowska 80/10/10 odnosi się tylko i wyłącznie do surowej diety roślinnej, że nie zawiera w sobie chleba, jaj i nabiału. A jeśli nawet zaszło nieporozumienie i koncept o 811 zakończył się nad obrazkiem naleśniczków, to mało masełka, mało jajek i mało nabiału natychmiast powoduje przekroczenie dozwolonych 10% tłuszczu, gdyż 1 gram tłuszczu, to aż 9 kalorii, a 1 gram węglowodanów to tylko 4 kalorie. Do tego dochodzi błonnik, którego trudno jest traktować jako źródło kalorii. Czyli że rzeczona autorka nigdy nie była na diecie wysoko węglowodanowej od czego zaczyna swój wywód. Była na zwyczajnej diecie Janiny Kowalskiej spod siódemki, na diecie redukcyjnej ewentualnie, stawiam w porywach na 45/35/20

    Teoretycznie dieta o której pisze owa osoba to dieta 50/30/20, ewentualnie 50/35/15, po kolei w procentach, węglowodany, tłuszcz i białko. Nie mówiąc już o jakichś idiotycznych małych 5 posiłkach i cięciu kalorii. Czyli osoba ta nigdy nie była na tak zwanej wysoko węglowodanówce, aby następnie (do czego dojdę) wybrać „lepszą” wysoko tłuszczówkę, pomimo miłości do zwierząt.

    Wybieram warzywa na które wydobywają się z dysz kłęby zimnego azotu, bo to najbardziej wypasiony jarzynowy na Cote D’Azure:)

    W didaskaliach

    Wbij sobie do głowy, że nigdy nie jesteś na 811, gdy:

    1.
    Mniej niż 4% Twoich dziennie spożywanych kalorii pochodzi z zieleniny. Dla osiągnięcia prawdziwego zdrowia zaleca się spożywanie od 4 do 6% kalorii w postaci zielonych liści (jarmuż, rzymska sałata, szpinak itp). Aby 4% kalorii pochodziło z zieleniny przy spożywaniu 2500 kalorii dziennie (na 811 je się dużo kalorii, gdyż około 40% kalorii natychmiast zamienia się w energię, na tym polega termogeneza poposiłkowa po jedzeniu surowych węglowodanów) należałoby zjadać ćwierć kilograma zieleniny każdego dnia.

    Główka sałaty karbowanej czerwonej waży 122 g, to jest zaledwie 48,8 kalorii, z czego bardzo dużo to błonnik. Czyli trzeba zjadać conajmniej 2 główki sałaty. Garść świeżego szpinaku waży 25 g. Policz sobie ile garści trzeba zjadać, żeby móc napisać, że jesteś na wysokowęglowodanówce 811.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ 100% ORGANIC 4 GREENS This is BIO idealny
    do
     KURACJI 4 SZKLANEK, która oczyszcza wątrobę,
    usuwa pasożyty, odtruwa inne organy jak nerki,
    przy okazji dotleniając
    ciało.


    2.
    Gdy Twoje spożycie kalorii jest niewystarczające do utrzymania pożądanej przez ciebie wagi. Twoja aktywność fizyczna stanowi mniej niż 40% Twojego dziennego zapotrzebowania na kalorie (spalając 2000 kalorii dziennie minimum 800 kcal powinno pochodzić z wysiłku fizycznego!).

    3.
    Gdy nie spełniasz zapotrzebowania swojego organizmu na sen. Trzeba wcześnie chodzić spać, aby wstawać zgodnie z rytmem przyrody i spać dostatecznie długo.

    4.
    Podjadasz coś przez cały dzień zamiast spożywać od jednego (najlepiej!) do trzech posiłków (absolutne maksimum i to 3 powinno być logicznie uzasadnione) dziennie.

    5.
    Brak Ci emocjonalnej równowagi, czyli Twój tryb życia jest na tyle stresujący, że powoduje ciągły wysiłek nadnerczy, a co za tym idzie prowadzi do ich zmęczenia. No właśnie o wilku mowa, czyli o hormonach katabolicznych.

    6.
    Wystawiasz swoje ciało w całości (lub częściowo, gorzej) nagie na działanie promieni słonecznych przez mniej niż 30 minut dziennie, co umożliwia produkowanie wystarczającej ilości witaminy D. Uważam 20 minut dziennie kąpieli słonecznej w pełnym słońcu jako absolutne minimum dla osoby o jasnej karnacji, natomiast 30 dla ciemnej.

    Pamiętaj, że nasz gatunek nie został stworzony do życia w zamkniętych pomieszczeniach.

    Reklama

    TU ZNAJDZIESZ WITAMINĘ D3+K2 TiB DO SSANIA dzięki czemu wchłania się do krwi już z receptorów podjęzykowych O SMAKU WIŚNIOWYM (z naturalnym aromatem)


    Dlatego, gdy mieszkasz  w Polsce obowiązuje suplementacja D3 przez 3/4 roku wraz z protokołem K2

    Pamflet właściwy

    Dobra, wracam do pamfleciska i odrazu uprzedzam, że pojadę z grubej rury, bo nadepnięto Ziutce na odcisk, bo 811 jest to dieta ratująca życie na każdym poziomie kwanta, entropii, a co tu mówić o maszynie prostej Newtona, a więc jak masz słabe nerwy, to nie czytaj, bo Ci się kortyzol podniesie, a zmęczą nadnercza, a woreczek się boleśnie obkurczy wokół kamyka, coś go jeszcze sie nie pozbyła sie.

    Cytata cd (…)

    Zaczęłam jeść niewielkie ilości skóry wieprzowej i kurzych łapek, zaczęłam też suplementację MSM (siarka) i… ból minął, choć nie pomagały nawet leki na opiatach. Staram się jeść mięso tylko organiczne, bo nadal kocham zwierzaki i przekonana jestem, że świnka hodowana w tuczu przemysłowym  nie dość, że jest nieszczęśliwa, bo są takie chlewnie, że nawet ruszyć się nie może, ale także je niezdrowe pasze z soją GMO. Nieszczęśliwe zwierzę nie jest w stanie dać nam zdrowia.

    Znalezienie gospodarzy, którzy ,,dla siebie” hodują świnki ,,organiczne”, żywiąc je kartoflami jak kiedyś, a nie soją nie jest proste. Mieszkam w małym mieście, tu kupienie mięsa organicznego jest trudne. Ale nie niemożliwe.

    Skóra wieprzowa w smaku swoim jest… obrzydliwa, ale jest tłusta.  Zupełnie przez przypadek zrozumiałam, że zaczęłam jeść w sposób będący przeciwieństwem diety wysoko węglowodanowej. Tu też pojawia się wariant 80/10/10 lub 811 czyli 80% wartości odżywczych pochodzących z dobrych tłuszczów, 10% z białka, 10% z węglowodanów.

    W skrajnych przypadkach, gdy węglowodanów dostarczamy tylko około 25-30 g dziennie jest to dieta ketogeniczna, powodująca powstanie ciał ketonowych. Gdy organizm nie dostaje glukozy rusza po własne zapasy i… chudniemy. Od roku jestem na diecie wysoko tłuszczowej (choć czasem robię odstępstwa -na przykład gdy mam dużo pracy wymagającej kreatywnego myślenia zjadam owoc lub dwa).

    Po roku stosowania diety wysoko tłuszczowej widzę same zalety.

    (…) koniec cytaty

    szczęśliwa świnka

    Najbardziej dziwi mnie ta „świnka”. Yyy … kocham zwierzaki, więc mówię świnka? Też mam torebkę ze skóry, nie jedną i buty, ale nie ściemniam, że to ze szczęśliwej świnki. Nie, stało się okrucieństwo, i dlatego jeślibym mogła kiedyś komuś posłużyć za abażur z cienkiej/papierowej skórki z nadrukiem (tatoo) to spoko.

    Zjadanie świnki z ekologicznej hodowli jest jakby mniej ten teges. Nic nie mam do laseczki, brak świadomości jest normą, a nie wyjątkiem, a dieta jest wyborem osobistym i osobiście za nią odpowiadamy. Jednak na blogu, gdzie Jaśkowski ma za zezwoleniem doktora osobną zakładkę chciałabym, aby nie było żadnych przekłamań na temat najbardziej niewinnej, najbardziej wysoko-wibracyjnej surowej diety roślinnej 811.

    Widziałaś kiedyś nieżywą osobę? Leciała Ci ślinka? Widziałaś może kogoś w trumnie? Miałaś ochotę ugryźć kawałek tyłka tej osoby? Mięso świni jest bardzo podobne do ludzkiego. Jedzenie zwierząt ma niskie wibracje, ale jedzenie świni, to zgoła kanibalizm. Wiesz, że ludzie pracujący w rzeźniach po pewnym czasie dostają świra? Szajby dostają. Zwierzęta płaczą, krowy ryczą, bo nie chcą być zabijane. A świnki to jeszcze więcej kumają, bo są bardzo inteligentne. Czyja to jest wtedy osobista sprawa? Wszystko ma świadomość, nawet żywa marchewka ma jakąś tam mikro świadomość. Robak większą, bo ucieka jak się do niego zbliżasz. Ale nie widziałam roślinożercy, żeby zdenerwował się, gdy mu się mówi, że zjada marchewkę, która cierpi. Za to każdy mięsożerca jest poirytowany, gdy mu się powie, że je trupy. Coś mu jednak zalega?

    Są ludzie, którzy wibrują tak nisko, że muszą jeść mięso, są całe narody, które muszą jeść mięso. Ci ludzie powinni stawać na głowie, żeby podnosić swoje wibracje, bo biada w przyciąganiu.

    Niech Ziutka zostawi jednak te przepychanki, kto komu i ile, ale skupmy się może na tak zwanym ZM, czyli zespole metabolicznym.

    Badanie przemawia za smalcem?

    Niektóre tłuszcze nasycone rzeczywiście wykazały się właściwościami zmniejszania ryzyka chorób serca i cukrzycy, o czym mówią badania przeprowadzone przez Krajową Fundację Marine Mammal i opublikowane w czasopiśmie PLoS ONE.

    Tłuszcz nasycony najbardziej zdrowy dla serca okazał się być kwasem heptadekanowym (C17:0), znajdującym się w całej ofercie tłuszczów w wyrobach mleczarskich. Badanie przeprowadzono na delfinach butlonosych, u których wiemy, że rozwija się tak samo jak u człowieka, stan znany jako Zespół Metaboliczny. U ludzi warunki ZM uważa się za główny czynnik ryzyka cukrzycy i chorób układu krążenia. Zespół metaboliczny jest nawet czasami nazywany „prediabetes.”

    Warto zauważyć, że wysoki poziom we krwi ferrytyny, co również uważa się za przyczynę Zespołu Metabolicznego, także spadł u delfinów.

    w didaskaliach 

    Dodam, że ludzie na dietach mięsnych jednak często mają wysoki poziom prozapalnego markera ferrytyny i nie wolno im jeść witaminy C, której nie umieją produkować. Potem sobie grają w kości swoimi zębami delikatnie wyciąganymi niby szuflada przy pomocy palca wskazującego i kciuka, o ile z powodu kwasu moczowego mogą jeszcze nimi poruszać. Fajny pamflet?

    Czego z kolei nie można powiedzieć o roślinożercach, których za to kolejny raz wspiera witamina C.

    Yyy … smalec?

    No i są jeszcze sprawy związane ze „stanem przedcukrzycowym”, a także Zespołem Metabolicznym, bo skoro odkrycia zespołu badawczego dowiodły, że delfiny w zależności od diety niejako płynnie przechodzą od stanu cukrzycy i ZM do stanów optymalnych zdrowotnie, to być może u ludzi też wystąpi takie zjawisko, w przeciwieństwie do dotychczasowych założeń dominującego modelu medycznego.

    Czyli jedzmy tłuszcze nasycone oczywiście najlepiej pochodzenia zwierzęcego i nie będziemy mieć cukrzycy, raka, i co oczywiste nie dotknie nas wcześniej ZM?

    Yyy … really?!

    Na początek parę słów przypomnienia o najbardziej znanym orędowniku smalcu, nieżyjącym już dr. Atkinsie.

    Amerykański kardiolog dr. Robert Atkins zauważył, że na naszą wagę nie ma właściwie wpływu ilość spożywanych kalorii, lecz to, czy zostaną one przyswojone przez organizm. Sukces diety kryje się więc w formie, w jakiej te kalorie są przyjmowane. Program opiera się na spożywaniu jak największej ilości tłuszczy, które powinny być łączone z białkami, oraz na unikaniu produktów zawierających proste i złożone cukry. Zgodnie z zapewnieniami twórcy diety, po pewnym czasie stosowania takiego programu żywieniowego, je się coraz mniej, dzięki czemu można osiągnąć doskonałe rezultaty w odchudzaniu.

    Dieta Atkinsa zakłada stopniową zmianę w metabolizmie od spalania glukozy do spalania nagromadzonego w ciele tłuszczu. Proces ten, zwany ketozą rozpoczyna się w momencie osiągnięcia niskiego poziomu insuliny. W przypadku normalnego ustroju poziom insuliny jest zależny od poziomu glukozy. Najczęściej przed posiłkiem jest on najniższy. Rozkład tłuszczów następuje, gdy część z zapasów lipidów w komórkach tłuszczowych przenika do krwi i jest w dalszym etapie wykorzystywana do wytworzenia energii.

    Jednak do prawidłowego trawienia tłuszczów w organizmie niezbędne są węglowodany. To dzięki nim tłuszcze dostają się do komórek organizmu. Jeśli zablokujemy przyjmowanie węglowodanów do organizmu, wtedy tłuszcz nie ma możliwości dostać się do mitochondrium komórkowego gdzie jest spalany, pozostaje więc na zewnątrz. Jeśli nie dostarczymy węglowodanów zablokujemy trawienie tłuszczów, co powoduje, że nawet jedząc w dużych ilościach tłustą golonkę czy smażony boczek nie tyjemy.

    Otóż w wyniku braku przyjmowania węglowodanów, przy jednoczesnym dostarczaniu dużych ilości tłuszczu powstają niestrawione resztki wokół komórek. Wprawdzie organizm otrzymał bardzo dużą ilość energii (dla przypomnienia w 1 g tłuszczu jest aż 9 kcal), lecz co z tego kiedy nie może być do końca spalona podczas trawienia. Na początku takiej diety organizm może czuć się znakomicie z powodu dużych ilości energii, jaką mu dostarczasz. W miarę upływu czasu niestrawione tłuszcze powodują odkładanie ciał ketonowych we krwi, część z nich może zostać wydalona z moczem, lecz zaczyna to dość mocno obciążać nerki, a także w dalszej konsekwencji powoduje wprowadzenie naszego organizmu w stan nazwany ketozą.

    Kwasica ketonowa może ogromnie źle wpływać na zdrowie organizmu, szczególnie powinny uważać osoby chore na cukrzycę w przypadku stosowania takiej diety, ponieważ mała podaż węglowodanów ma ogromny wpływ na hormon insuliny.

    Co dziwniejsze niektóre badania dochodzą do wniosku, że wspomniana dieta pomaga zapobiec chorobom układu sercowo-naczyniowego, obniża poziom cholesterolu we frakcji lipoprotein niskiej gęstości (LDL „zły” cholesterol, którego nie ma) i zwiększa poziom cholesterolu we frakcji lipoprotein wysokiej gęstości (HDL „dobry” cholesterol, którego też nie ma, bo jest tylko jeden cholesterol).

    Inne badania dochodzą jednak do wniosku, że wręcz przeciwnie dieta ta w dalszej przyszłości przyczynia się do chorób układu sercowo-naczyniowego, choroby wieńcowej serca, arytmii, osteoporozy i do powstania kamieni nerkowych i że uśmierciła doktora Atkinksa, który najpierw doznał incydentu sercowego, a rok później mając zaledwie 72 lata, poślizgnął się na oblodzonym chodniku idąc do pracy i po 9 dniach od tego wypadku zmarł będąc bodajże w śpiączce na serce.

    A teraz trochę foć:

    dr. Atkins 70 lat

    Anette Larkins witarianka 73 lata

    Mimi Kirk (po prawej) 73 lata

    Markus Rothkranz 52 lata

    dr Jan Kwaśniewski i dieta Paleo Smak, wiek nieznany

    Alanis Nadine Morissette, wokalistka, kompozytorka, witarianka 44 lata

    J.Zięba, dieta wysokotłuszczowa, podobno 1 posiłek dziennie, 61 lat

    Demi Moor, po przejściach, witarianka, 57 lat niemalże rówieśnica powyższych, ale chyba coś było robione:)

    To byłoby na tyle w kwestii zdrowego smalcu?

    Od dłuższego już czasu wiadomo, że tłuszcze nasycone nie tylko nie wyrządzą szkody, ale jeszcze są bardzo yyy … zdrowe. Na tej podstawie wielu naturopatów wysnuwa wnioski (nie hipotezy), że należy jeść smalec, masło, łój, i tego typu tłuszcze, bowiem liczy się tylko, aby nie mieć złego cholesterolu, czyli tego utlenionego, a zbyt niski cholesterol całkowity jest niezdrowy i to bardzo. Dlatego podaje się obecną górną normę, jako minimum. Że wysoki cholesterol nie odpowiada za wieńcówkę, a jedynie cholesterol utleniony.

    No to grzecznie pytam:

    Ale, skąd się bierze utleniony cholesterol?

    Gdy mamy za mało wolnych elektronów w organizmie. 

    A skąd się biorą wolne elektrony?

    Z antyoksydantów.

    A gdzie przede znajdujemy antyoksydanty?

    W owocach.

    Oczywiście witamina C, E, selen, cynk, to potężne i arcyważne antyoksydanty. No i na tym jadą naturopaci. Bo nie da się połączyć takiego żywienia z dużą ilością owoców. Nie ma mowy. No i glikacja tłuszczów, ale i białka. Mamy więc jedynego winowajcę, fruktoza, czyli owoce?

    Jesteście pewni?

     

    Oczywiście mamy jeszcze do czynienia z innym ważnym zagadnieniem jakim jest poziom homocysteiny. Dlatego tak ważna jest kontrola i natychmiastowe uzupełnianie diety B12, B6 i kwasem foliowym, ale nie byle jakim.

    I jeszcze jedna sprawa, która umyka może wszystkim, jak ma się do jedzenia smalcu poziom estrogenów u kobiet i powstawanie niepotrzebnych zgrubień w piersiach? Oraz, że na diecie wysoko tłuszczowej, chcąc nie chcąc zaczyna się jeść za dużo białka. Jak ma się to wszystko do zwapnień w piersiach? Ale o tym nie mówmy, napijmy się bekonu.

    sama bym to zjadła i rozumiem nostalgię za niskimi wibracjami

    to już mogłabym odpuścić, ale wiem, że niektórych i to kręci, kolagen ze stworzenia o świadomości 3 latka

    Wróćmy jednak do smalcu

    Skoro ma on należeć do czegoś co ochroni nas od cukrzycy, raka i innych chorób cywilizacyjnych, z których prawie wszystkie zaczynają się od przewlekłych stanów zapalnych w organizmie, a te wiążą się również z Zespołem Metabolicznym i to ś c i ś l e.

    To dlaczego guru „od smalcu” mają otyłość brzuszną? Sie pytam łaj? Nikomu nie odbierając jego zasług, jednak pokażcie mi chociaż jednego guru „od smalcu” bez brzucha. Tylko nie mówcie, że Budda też miał oponę, bo to nie opona, tylko wielka przepona od prawidłowego oddychania brzuchem.

    Z tego co obserwuję guru „od smalcu” mają objawy Zespołu Metalicznego. Ale może szewc bez butów chodzi? Z kolei ci zajmujący się krzewieniem kultury jedzenia owoców i innych roślin na witariańskiej diecie 811 w celach prozdrowotnych są pozbawieni tych objawów.

    Łaj?

    No i jeszcze pozostaje kwestia wibracji, ale to już zupełnie inna sprawa.

    owocek

     

     

    (Visited 3 341 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Komentarze

    1. Kolendra 22 marca 2018 o 15:56

      Zgadzam sie z wszystkim Pepsi, jednak focia Demi Moore jest jak dla mnie nie na miejscu. Witarianizm witarianizmem ale ta laska akurat znana jest z niezliczonych operacji plastycznych ktore w wiekszosci przyczynily sie do jej wygladu zewnetrznego…

      1. Pepsi Eliot 22 marca 2018 o 16:22

        wcale nie niezliczone, i raczej koło twarzy najmniej robiła, niezliczoną to ma Meg , czy Bridget 🙂

    2. lady Sfinks 22 marca 2018 o 16:17

      No już Ci to pisałam, ale jesteś super. Ta Twoja żelazna konsekwencja, którą inni mogliby sobie zwać radykalizmem, świrem czy czymkoliwiekbądź…. Piękne to. Ta otwartość. Szczerze przyznam, że jak mi się zdarzy zaplątać w jakieś niskie wibry i widzę tylko jak świat psieje [choć o prawdziwych psach mam jak najlepsze zdanie ;)] , wszyscy zdają się chodzić na łatwiznę i bylejakość [że już gorzej tego nie określę…], to wystarczy, że zajrzę tu, do Ciebie….[choć właściwie to Ty i Wy tu piszący zaglądacie do mnie na maila ;)]….od razu trzeźwieję i sobie dalej spokojnie i też KONSEKWENTNIE [jak tylko potrafię aktualnie :)] kroczę swoją ścieżką, do której śpiewa moja Dusza.

      Żyj jak najdłużej w zdrowiu i pomyślności i wal dalej te swoje konsekwentne treści podszyte konsekwentną postawą i konsekwentnym działaniem 😉

      [i już nie po raz pierwszy uśmiecham się wobec tego motta, coś go sobie wymalowała na przedzie, chodzi mi o to „Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin zmienisz swoje życie…”. Ja się co prawda nie śmiałam, raczej uśmiechałam i uśmiecham zawsze, jak tu wpadam. Ale faktycznie: życie moje zaczęło mi się nagle zmieniać zauważalnie 🙂 ]

    3. Joanna 22 marca 2018 o 16:22

      Czyżby weganie wyglądali aż tak promiennie?

      Serio? Demi Moore? J.Z. nie ma tylu lat ile operacji plastycznych przeszła ta kobieta. Mimi Kirk ma skórę staruszki. Jedynym przykładem, który podajesz, a który rzeczywiście robi wrażenie to postać Anette Larkins. Dr Atkins promował dietę wysokobiałkową i to był duży błąd. Dieta niskowęglowodanowa to niekoniecznie dieta ketogeniczna, choć utrzymywanie się w stanie ketozy odżywczej nie jest złe dla organizmu. Ale nie piszę tego, żeby toczyć bój, że niby moja racja jest „bardziej mojsza”. Jestem gdzieś pomiędzy. Przez 2 lata byłam weganką, ale nie taką jak dziewczyna z przykładu. Bardzo starałam się zachować proporcje, niestety nie stać mnie było. Dieta wegańska, surowa (a szczególnie frutariańska) leczy, to fakt, ale uważam (i to jest zdanie mojej Ziuty 🙂 ), że nie jest to dieta dla przeciętnego Kowalskiego, a na pewno nie na dłuższą metę. Podobnie, choć jestem fanką diet wysokotłuszczowych, nie jestem fanką jej stosowania bez przerwy, permanentnie. Ideałem dla mnie jest taki schemat: 5-6 dni na diecie wysokotłuszczowej, i następujące po nich 2 dni na surowiźnie (warzywno – owocowej) z dużą ilością soków warzywnych. Być może nie jestem jeszcze na takim poziomie energetycznych, żeby odstawić mięso, ale skłaniam się bardziej w kierunku diety wegetariańskiej (nie wegańskiej). Pozdrawiam 🙂

      1. Pepsi Eliot 22 marca 2018 o 16:39

        chyba muszę tę Demi usunąć, bo odwraca uwagę od istoty, ludzie lubią znaleźć jakiś punkt zaczepienia do swoich teorii. Natomiast jesteś niesprawiedliwa dla Mimi, przyślij swoją focię jak skończysz 73 lata to se poogllądamy i pooceniamy.

        1. Joanna 22 marca 2018 o 16:42

          A Ty Pepsi, wyglądasz i piszesz FANTASTYCZNIE, dlatego tu przychodzę 🙂 Chciałabym być tak wyzwoloną duszą jak Ty!

          1. Pepsi Eliot 22 marca 2018 o 17:47

            jesteś bardziej <3

        2. Joanna 22 marca 2018 o 16:44

          Jeśli to idzie rodzinnie, to moja mama ma 73 lata, w tym roku kończy 74 i ma skórę małego dziecka. Mam nadzieję, że będę choć w połowie tak promienna jak ona jeśli dożyję 70tki 😉

          1. Pepsi Eliot 22 marca 2018 o 17:47

            Mimi Kirk była bardzo gruba i schudła na witarianizmie dopiero po 60, ludzie nawet dwudziestoletni mają obwisłą skórę w takim przypadku
            Nie pokazuję ludzi, czy wyglądają młodo, czy staro, tylko czy mają otyłość brzuszną czyli zespół ZM

    4. Faszerniak 22 marca 2018 o 16:42

      Bardzo dobry artykuł, od siebie tylko dodam ze bylem troche ponad rok na tłuszczówce( konkretnie dieta Kwaśniewskiego), na początku bylo ok ale z czasem zrobilem sie bardziej ospały, mniej energii i zmniejszyla sie znacznie wrażliwość na insuline. Przeszedlem na 811 jakies 5 miesiecy temu( prawie 811, jem jeden cieply posilek dziennie, reszta surowo) i czuje sie duuuuzo lepiej, wiecej energii, mniej śpie i poprawila sie znacznie wrażliwość na insuline, także dzięki Pepsi bo to u Ciebie dopiero usłyszalem o 811 🙂 Pozdrawiam 🙂

      1. Pepsi Eliot 22 marca 2018 o 17:50

        jak najbardziej u nas w zimie wskazana łycha ciepłej gryczanki, ma się rozumieć niepalonej

    5. Gabi Orchita 22 marca 2018 o 16:45

      Peps nie kasuj wpisu dla potomności. Apel jest celny i przejrzysty dla chcących 🙂

      1. Pepsi Eliot 22 marca 2018 o 17:46

        niestety zaraz znika

        1. Niki 22 marca 2018 o 22:43

          to może zrób takie podziemne wejście dla tekstów Ziuty 😀 dodatkową zakładkę, takie lochy, żeby nie pojawiały się na głównej razem z resztą artów, a były też w zasięgu hmmm? wilk syty i ziuta cała… ;]

          1. Pepsi Eliot 22 marca 2018 o 23:00

            :))

    6. zzz 22 marca 2018 o 17:56

      Pepsi, a na 811 nie poczebujesz kolagenu? Bo B12 i omegę uzupełniasz

      1. Pepsi Eliot 25 marca 2018 o 10:55

        jem w 4 szklance kolagen TiB

    7. Carrie 22 marca 2018 o 22:38

      Cieszę się, że zdążyłam przeczytać.
      Jaki ten wpis zbieżnyz tym, co właśnie przeczytałam u Horrego.
      Pepsi pomyśl o książce o 80/10/10 takiej poPepsiowemu.
      Nie jestem sportowcem, mowiąc oględnie poziom zużywanej przeze mnie enegrii porownywalny jest do poziomu wyczynowcow a o 80/10/10 tylko po angielsku, w którym wprawdzie piszę, ale czytając sylabizuję 😀 coraz bardziej jestem wita, gdzieś na 70-75% bo moje ciało nie chce reszty jeść

      1. Pepsi Eliot 22 marca 2018 o 23:01

        to wystarczy

    8. Vivi 20 kwietnia 2018 o 20:55

      Dobrze ta Ziuta napisala!!! Ostre, mocne, takie jak lubie.
      Pozdrawiam

      1. Pepsi Eliot 21 kwietnia 2018 o 00:08

        <3

    9. Przyczajona fanka 20 kwietnia 2018 o 21:16

      1. Pepsi Eliot 21 kwietnia 2018 o 00:08

        <3

    10. fila 24 kwietnia 2018 o 14:54

      Odnalazłam Pamflet i cieszę się, że przeczytałam <3

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *