logo
Możesz się śmiać, ale i tak za kilka godzin
zmienisz swoje życie...
62 496 019
193 online
27 887 VIPy
Reklama
 

TU SIĘ ODBYWA ODCHUDZANIE ŻONY ZA POMOCĄ SUPER SPALACZA TŁUSZCZU BIKINI BURN TiB

TOP

Dzień | Tydzien | Miesiąc | Ever
Kategorie

Archiwum
  • Pepsi, opowiedz prosze jaka byłaś przed swoim przebudzeniem?

    Strach to nie jest życie.

    Komć:

    Pepsi,opowiedz proszę jaka byłaś przed swoim przebudzeniem? Cierpiałaś? Byłaś nieszczęśliwa?
    Poszukiwałaś czegoś, czy byłaś tylko nieświadoma?

    Dzięki za tego komenta.

    Uściślając, nie jestem przebudzona, ale niewątpliwie jestem na drodze.

    Teraz okazało się, jak trudno jest odpowiedzieć Ci, bo już od dawna nie cofam się w przeszłość. Jakby jednak, to w sprawach biznesowych podejmując decyzję staram się nie popełnić dawnego błędu, za który (i każdy inny) jestem swoją drogą wdzięczna. Nie myślę jak było, kim byłam, co czułam, kompletnie nie identyfikuję się już z tamtą osobą, gdyż nigdy to nie byłam ja, tylko moje ego, czyli fałszywa osobowość. Ego istnieje tylko w przeszłości, lub przyszłości. Gdy jesteś teraz, ego znika. Dlatego tak trudno jest przebywać w teraz.

    Na szczęście wystarczy zrozumienie o co kaman. Żeby uświadomić sobie, że nie jesteś tą fałszywą osobowością, że to jest totalna iluzja. Że twoje ego, to nie jest rzeczywistość. I to właśnie nagle skumałam siedząc na tarasie widokowym w piękny czerwcowy dzień.

    Jeśli chodzi o mój światopogląd podczas długiego (trwającego dziesięciolecia) snu, byłam ateistką, ale nie poszukiwałam sensu życia, gdyż miałam na głowie inny potężny problem, o czym za moment.

    Punktem przełomowym był moment, który mną po prostu zatrząsł jakby historyczny transatlantyk grzmotnął w skałę lodu, to znaczy chwila, gdy uświadomiłam sobie oczywistą prawdę, że ja, to nie moje ego. Gdy zobaczyłam własne ego jako odrębny byt, całkowicie zmyślony, z którym do tej pory się identyfikowałam i sądziłam, że to ja. Potem długo się śmiałam, bo nagle w jednej chwili wszystko stało się proste i oczywiste.

    Gdybyś zapytała kogoś jak mnie postrzegał, to zapewne sporo ocen byłoby interesujących: osoba twórcza, pasjonatka, radosna, asertywna, tak zwany (w matrixie) człowiek sukcesu. Z tym oczywiście moje ego też się identyfikowało, ale wewnątrz mnie była tylko jedna emocja. Yyy … strach. Byłam więc idealnym karmicielem matrixu. Strach był non stop. Gdy znikał z jakiegoś powodu, natychmiast pojawiał się strach pod tytułem „gdzie jest strach”?

    Strach to nie jest życie.

    No to teraz sobie wyobraź jak zmieniło się moje życie. Strach pojawia się, ale już nie identyfikuję się z nim. Od niechcenia patrzę co chce zrobić, co wyprawia, ale nie podążam za nim. A on czmycha z podwiniętym ogonem w pizdu. Nie interesuje mnie, nie gadam z nim. Nie jestem już strachem. Zamieniam się w miłość.

    A jak wiesz, strach to bardzo niskie wibracje, natomiast miłość wysokie. Wysokie rezonuje z wysokim, niskie z niskim, w związku z czym moje życie uległo zmianie na innych płaszczyznach również. Akceptuję swoje potknięcia, nie jaram się tak jak kiedyś sukcesami, ale też siebie taką akceptuję, cieszę się, że jestem w drodze. Nie myślę o strachu.

    Na koniec dygresja o ego, które pierwszy raz w życiu odpadło ode mnie podczas wypadku samochodowego (nie skojarzyłam tego faktu z przebudzeniem, bo o niczym takim wcześniej nie słyszałam), a następnie właśnie przytomnie, podczas rozmowy na tematy duchowe w przepięknych okolicznościach przyrody, co myślę, odegrało istotną rolę. Bo jestem estetką, chociaż kij z tym. Za to teraz identyfikuję się z własną duszą i współodczuwam jedność ze zbiorową Świadomością prosto z Źródła, Absolutu, czy jak tam kto woli nazywać tę entropię, Bogiem. Jestem więc Tobą.

    Nie myślę o strachu.

    I to jest moja historia teraz, o ile nie zasnęłaś. Jestem w drodze. Idę sobie.

    Ale najważniejsze padnie teraz:

    Strach paraliżuje życie komórki. Dosłownie.

    I ten mega przekaz nawinę na wrzeciono w kolejnym wpisie.   

    z miłością:)

     

    (Visited 6 980 times, 1 visits today)
    Pepsi Eliot
    Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.
    Może rzuć też gałką na to:

    Dobre suplementy znajdziesz w Wellness Sklep
    Disclaimer:
    Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, dlatego nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.

    Powiązane artykuły

    1. Emanuela Urtica 12 stycznia 2018 o 16:01

      <333

    2. Aneta D Falkiewicz 12 stycznia 2018 o 16:05

      <3 🙂

    3. Keyt 12 stycznia 2018 o 16:48

      <3 <3

    4. Paulina 12 stycznia 2018 o 16:50

      Pięknie napisane 👌🏼 Uwielbiam Panią 💙

    5. Agnieszka Dziedzic 12 stycznia 2018 o 17:23

      O to to. Ten strach gdzie jest strach. Może jutro się pojawi. A na pewno z zaskoczenia. Teraz tak mam ☺.

    6. grzegorzadam 12 stycznia 2018 o 17:33

      Nie myślę jak było, kim byłam, co czułam, kompletnie nie identyfikuję się już z tamtą osobą, gdyż nigdy to nie byłam ja,…”

      ciekawe, niezłe 😉

    7. Margo 12 stycznia 2018 o 18:59

      Pepsi, kiedy będzie w sprzedaży GREENS & FRUITS – 90tabl oraz CHILDREN’S FISH OIL 500mg . Serduszka

      1. Pepsi Eliot 12 stycznia 2018 o 22:45

        G&F już leci, a Omegi 3 na razie nie ma u producenta, ale lada moment ma być

    8. Śpię i głośno chrapię 12 stycznia 2018 o 19:34

      Trenuje uważność. Biegam z górek, skaczę po kraweznikach , śmieję się w głos, tańczę na ulicy, pozwalam słońcu głaskać twarz, wiatrowi śpiewać do ucha… ale tego cholerstwa jakim jest ego pozbyć się nie mogę. Zaraz mi się wdziera z myślami, chwilę obserwuje, a potem nagle wciągam się w wir. Im lepiej mi idzie tym ciekawsze pułapki tworzy ego. W sumie nie potrafię tak odrzucić w momencie programów, skumać że to dziadostwo to nie ja. Miewam przeblyski takie polsekundowe, kiedy czuję że tam pod spodem jest świadomość. Ale tak się tym jaram że zaraz przepadam. Tylko dwa razy podczas świadomego snu udało mi się poczuć absolut, jednię, energię i nieopisaną miłościo-radość. Wiem, że to było to. Tak jakbym budziła się tylko gdy śpię. .. Jak to skumać? Jak przedłużyć teprzebłyski i?

    9. malena 12 stycznia 2018 o 20:13

      💙💚💛💜

    10. Lu 12 stycznia 2018 o 20:26

      Pięknie! 🙂
      No własnie ten strach! Ja bałam sie nawet,że jak przestane sie bać,zamartwiać to sie nie ułoży 🙂
      Że to mus,bo zawsze jak sie bałam to sie uķładało wszystko 🙂
      Spróbowałam na przekór i okazało sie że też to działa,życie poprostu sobie płynie samo…

    11. Dor 12 stycznia 2018 o 20:35

      <3 pozdr 🙂

    12. Jolannta 12 stycznia 2018 o 21:59

      Pepsi, nadal jestem na etapie „strach” albo „gdzie jest strach”. Uczę się żyć i być szczęśliwa pomimo…., ale z lękiem o zdrowie moich bliskich nie potrafię sobie poradzić. Po prostu paraliżuje mnie. Błagam, daj mi wskazówkę jak wyrwać się z jego szpon. Pozdrawiam cieplutko.

    13. Ania 12 stycznia 2018 o 22:38

      Ale super tekst!

    14. Magdalena 13 stycznia 2018 o 10:14

      Jak rozpoznać w nas ego? Jak je określić?

      1. Pepsi Eliot 13 stycznia 2018 o 11:54

        To co Ci cały czas gada w głowie, to nie TY, tylko ego

        1. ewka.lo 13 stycznia 2018 o 13:33

          ‚No dobra,a jeśli ustalasz w głowie co trzeba by zrobić,żeby było lepiej,to ustala „ego”.Jeśli te ustalenia mają wpływ na polepszenie naszego życia/tak sądzi „ego” i rzeczywiście coś się zmienia,odczuwamy to.Przykładem może być regularna forma ruchu na powietrzu. Kurde to to „ego”jest potrzebne.Nie mam na myśli tej formy,gdzie człowiek w kółko się oskarża,że czegoś nie zrobił,albo zrobił nie tak czy za późno,albo,że ględzi i ocenia tym samym sam popadając w przygnębienie na przykład.Osobiście nie mam takich problemów,że ktoś coś ma,że jest ładniejszy ect.nawet się cieszę,że ma,moje „ego” cieszy michę jak się komuś uda.Raczej trudniej jest mi znieść towarzystwo maruderów,chocby mieli ku temu narzekaniu rację,no nie daję rady fizycznie znieść jęków osób,które robią to jakby w umiłowaniu do stanu depry.I wiem,że nie są źli,ale powiedzmy,bywa,że ucinam jak ktoś się dobrze nakręci.Moje „ego” wówczas wchodzi na wyżyny,by po chwili zasnąć,czy się schować:)No więc ja tu czytam,ciężko mi to ogarnąć z tym oszołomiastym tematem,ale te komcie,kurde przecież nie trzeba czytać tych książek,żeby zrozumieć,że nikt nie lubi ględzenia.No,że trzeba dupę ruszyć,bo nic nie robiąc to można se wszystko w mózgu wyhodować od głupiego się nakręcania.To,że klikanie,komp,telefony robią z nas debili,to wszyscy wiedzą,no przecież nie chcemy,żeby nasze dzieci siedziały non stop w kompie,a sami jesteśmy nie lepsi.No i my tym przykładem też jesteśmy.Chcąc nie chcąc te dzieci kopiują nas,a później szukają swej drogi,dobra baza i nie ma co się bać.
          Nie wiem,dla mnie te opowieści o ego to opowieści ubrane w inne słowa,a można najprościej.Rusz tyłek,nie myśl o bzdurach i powoli ruszaj,czyń.I choćby się tysiac razy człowiek pomylił to i tak go to coś nauczy,wystarczy to zauważyć.Trudności?a kto ich nie ma?nie ma sensu o nich klepać,lepiej spotkać się z kimś kto ma poczucie humoru i odetchnąć,a później spokojnie zacząć działać.Uważam,że kontakt z ludźmi jest bardzo leczniczy i potrzebny,to inni często inspirują nas do wyjścia ze swoich problemów.Co nie oznacza,że dają nam odpowiedź,ale sami możemy na to wpaść.
          No to jak to jest z tym ego?a może ja nie rozumiem czym ono jest,no bo jeśli tylko źródłem chorych myśli i biadoleń,to ja je mam gdzieś i choćbym miała nie posprzątac w domu,wolę wyjść i zrobić coś na przekór,żeby się podładować na lepszy dzień,wtedy jestem w stanie w jeden dzień ogarnąć sprawy z tygodnia.Bezsens życia?trzeba wyjść do ludzi,poznawać,spotykać się,ale realnie,a sposobów milion.Można sobie „zrobić” dzieci i człowiek choćby nie chciał będzie poznawał ludzi.Bez tego „ego”nie byłoby z czym startować,lustra by nie było..

          1. Pepsi Eliot 13 stycznia 2018 o 15:22

            oczywiście, że ego jest potrzebne, ale świadomość przebudzona jest znacznie mądrzejsza od ego,

    15. KasiaFi 13 stycznia 2018 o 10:38

      Peps wymiatasz 🙂 Kobieto. Uwielbiam CIę <3

      1. Pepsi Eliot 13 stycznia 2018 o 11:53

        Kocham2 <3

    16. Pepsi Eliot 13 stycznia 2018 o 11:48

      KOcham Was <3 <3

    17. aleksandra-j 13 stycznia 2018 o 11:53

      kocham Cię Pepsiaku 💙 …no właśnie najgorszy jest strach/lęk. Nadal to przerabiam ale dzięki Tobie i większej świadomości łatwiej go okiełznać 💪

      1. Pepsi Eliot 13 stycznia 2018 o 12:00

        jestem z Tobą <3 <3

        1. aleksandra-j 13 stycznia 2018 o 12:10

          czuję to ✨ i dziękuję za każdy wpis, każdą motywację i umiejętność postawienia mnie do pionu kiedy czasami łapię doła (na szczęście to już zdarza się baaardzo rzadko). Dziękuję za to, że pojawiłaś się w moim życiu i je odmieniłaś na lepsze. LOFCIAM 💙

    18. Paola 13 stycznia 2018 o 13:34

      Pepsi dobra duszyczko, dzieki po stokroc. Dzieki! <3

      1. Pepsi Eliot 13 stycznia 2018 o 15:21

        <3

    19. Gabi Orchita 13 stycznia 2018 o 14:25

      Każdy ma swój taniec do odtańczenia ale (zawsze jest jakieś 😉 ciężko jest patrzeć na ból i stres u innych, bliskich osób. Sama zapominam często, że ja to nie obiekt, na który patrzę lub emocja którą czuję. Nawet jak pamiętam w głowie to dlugo, długo emocja strachu lub inna niska osadza się na ciele. Czy poprzez własny przykład, taniec można wpłynąć na innych. Patrzę na męża który zabija się stresem przed pracą. Mówię, ciesz się ze masz pracę, żeś zdrowy, nie myśl co złego może się wydarzyć bo zazwyczaj wszystko jest ok, ale to jak gadanie do ściany. Mówi przed pracą że idzie jak na skazanie…

    20. Keyt 13 stycznia 2018 o 15:49

      Tak mnie teraz naszło, swój ślub brałaś przed wejściem na ścieżkę przebudzenia? Czy teraz mając świadomość pojęcia prawdziwej miłości poszłabyś w małżeństwo, skoro to tylko etykietka i niczego nie zmienia. A może to był wzgląd czysto praktyczny i droga do oświecenia niczego i tak by nie zmieniła 🙂

      1. Pepsi Eliot 13 stycznia 2018 o 22:29

        Nie poszłabym w to, namawiam mężusia, żeby wyrzucił jak najszybciej obrączkę.

        1. Keyt 13 stycznia 2018 o 22:51

          A może odniosłabyś się kiedyś w poście, jako dodatek do czegoś albo temat główny, jak postrzegasz związek z punktu widzenia kobiety na drodze do przebudzenia, jak to postrzega G., tak po prostu o wspólnej drodze przez życie? Nie żeby tam zaraz wchodzenie dalekie w prywatę, ale akceptowalne do przekazania wnioski 😉

          1. Pepsi Eliot 14 stycznia 2018 o 09:07

            Niczego nie komplikuję w życiu. Wszystko biorę za dobrą monetę, tak było zawsze. Nawet jak spałam. Jest jak jest, nie oczekuję kwadratowych jaj, filmu, literatury, romansu. Niczego takiego nie oczekuję i nigdy się nie rozczarowałam życiem z drugim człowiekiem. Każdy z nas może być taki jaki chce. Ja od 30 lat nie jem mięsa, a on od 7. Przez kilka lat, gdy już byliśmy parą, normalnie jadł mięso, nawet przyrządzałam mu pokarmy i spoko. Każdy z nas ma swoje pasje i jest pełna akceptacja. Więc w sumie nie jesteśmy dobrym przykładem. Zawsze jest ok. Przedtem też było ok. Nie gadamy o moim przebudzeniu, bo nie ma o czym gadać. Dzieje się. A on, jak tak na niego patrzę z ukrycia czasami, wydaje mi się bardzo świadomy. Mam wrażenie że jestem dokładnie w tym miejscu w którym powinnam się znaleźć.

            1. Keyt 14 stycznia 2018 o 09:16

              Jak się na Niego natknęłaś, pierwszy raz zobaczyłaś, a może nie pierwszy ale któryś z kolei, ale tak jakby na nowo, to wiedziałaś tak po prostu, że to ten? Nie tam jakiś jedyny wybrany czy inne rozkminy, tak po prostu że jest spokój przy nim i jest dobrze?

            2. Pepsi Eliot 14 stycznia 2018 o 09:25

              zobaczyłam go pierwszy raz i odrazu wiedziałam, że to ten koleś, chociaż wyglądał jak Eminem :D, a może dlatego 😀

            3. Keyt 14 stycznia 2018 o 09:32

              A jak się kogoś spotyka jakby na nowo, najpierw był ów człowiek gdzieś tam w tle a potem, nagle, pojawił się podczas czytania Osho (;)) chociaż nigdy podczas tego mijania się kontaktu nie było, to raczej nie można mówić o bratniej duszy nawet jeśli jest ten spokój i radość i wiesz, że jest dobrze a jednocześnie nic nie wiesz bo przecież życie jest teraz. Ego pyta, chociaż sama dobrze wiem, żeby po prostu obserwować sytuację i śmiać się z siebie, jak tylko najdą mnie oczekiwania.
              Dzięki Pepsi <3

            4. Pepsi Eliot 14 stycznia 2018 o 11:06

              nikogo ani niczego nie szukaj, paradoksalnie, wszystko znajdziesz.

            5. Keyt 14 stycznia 2018 o 11:14

              Tak właśnie jest. Ah ta niecierpliwość, momentami.

              Owocki i serduszka ślę <3

        2. Gabi Orchita 14 stycznia 2018 o 09:11

          Wyrzucenie obrączki może być przejawem buntu, pójścia pod prąd, braku akceptacji?? I czemu obrączki skoro problemem ( w tym przypadku) jest wyimaginowany stres zw z pracą? 🙂
          Pozdrawiam, xxx

          1. Pepsi Eliot 14 stycznia 2018 o 09:15

            obrączka to kult Saturna 😀

            1. Gabi Orchita 15 stycznia 2018 o 00:57

              A to ma jakies znaczenie dla nieświadomych o tym kulcie? 🙂

        3. Milkman 18 stycznia 2018 o 13:01

          O rany, Pepsi, a ja 3 dni temu zdjęłam i odłożyłam obrączkę…. i czuje sie jakby… swobodniej? Niby pretekstem bylo robienie „prądów” po badaniu biorezonansem, ale czuję, że to coś jeszcze się zadziało. Męża kocham ciągle i bardzo, choc czesto bardziej inaczej 😉

      2. Gabi Orchita 14 stycznia 2018 o 01:05

        Wyszłam za mąż w wieku 22 lat, teraz mam 29,5 😉 i kredyt hipoteczny gdzieś w Europie. Będąc sobą dzisiejszą…wtedy->nie poszłabym w ślub, dzieci nie chcę a mężowi w to mi graj 🙂 nawet czasem jak nachodzą mnie myśli żeby mieć dzieci bo tłum mnie wytyka palcami to mówię sobie: nie w tym wcieleniu. Teraz w tym życiu robię sobie przerwę i świat się nie zawali. Dzieciństwo spędziłam w pieluchach rodzeństwa, teraz też opiekuję się ludźmi zawodowo więc niet. Zresztą co to prawdziwa miłość do drugiego człowieka jak ciężko jest mi polubić siebie samą a co dopiero pokochać 😉 Teraz to wiem.

        1. Keyt 14 stycznia 2018 o 09:11

          Od początku miałam jasno sprecyzowane poglądy na małżeństwo i rodzicielstwo. Totalne niet. Teraz, jak powoli zaczynam kumać o co chodzi to tylko się utwierdzam w przekonaniu o o słuszności takiego podejścia, podświadomie wiedziałam, że małżeństwo to zupełnie nie to, no jak małżeństwo może cokolwiek zmienić, jakiś sens czemuś nadawać? Teraz wiem, że miłość to nie transakcja a małżeństwa matriksowe owszem. Oczekiwania, nacisk a potem rozczatowanie. Ego to już w ogóle ma rozkmine, każdego zaobraczkowanego by pytało po kiego grzyba w to wchodziłeś, ale ja sama nie oceniam, skoro ktoś ma taką potrzebę, dla mnie spoko 🙂 chciałam tylko poznać punkt widzenia Pepsi 🙂

    21. lida 14 stycznia 2018 o 13:40

      Bardzo ciekawy wpis. Uwielbiam Panią <3

      1. Pepsi Eliot 14 stycznia 2018 o 13:50

        jestem pepsi 🙂 <3

    22. lida 14 stycznia 2018 o 16:32

      :):)

    23. Kora 14 stycznia 2018 o 19:31

      Droga Pepsi, dziękuję za Ciebie i tego bloga. Piszesz o związkach, o pieniądzach, otyłości brzusznej, pracy a co ze śmiercią? w jednym czy w dwóch artach znalazłam podpowiedzi co robić ale może jakiś większy artykuł o tym by się przydał? Bo nie wiem tak do końca jak poradzić sobie z odejściem (w piątek to się stało) , nagłym, niespodziewanym bliskiej istoty (może to śmieszne ale piszę o psie)? wiem że ego miesza mi w głowie, staram się zaakceptować to co się stało, żyć tu i teraz, stanąć obok i przyjrzeć się smutkowi, wyłączyć emocje z przeszłości które mnie łączyły z tym zwierzem, ale mam momenty że ego wygrywa. Wiele w domu przypomina o psie. Jak wyłączyć te podstępne ego? jak być wdzięcznym w ogóle za śmierć czy członka rodziny czy innej istoty?

      1. Pepsi Eliot 14 stycznia 2018 o 21:12

        na razie jest potężny problem z blogiem z powodu ataku hakerskiego, więc nie da się wyszukać, ale jak już wszystko będxzie ok. polecam Ci artykuł śmierć nie istnieje, wpisz w szukałkę, tyle, że dziś się nie da

    24. Kora 15 stycznia 2018 o 10:07

      Znalazłam te artykuły i po przeczytaniu kopnęło mnie coś w d… żeby wstać po tym doświadczeniu i ruszyć ze skrzyżowania. Nie wiem czy to było oświecenie, ale naprawdę po przyjrzeniu się tej istocie i smutkowi i przeczytaniu że śmierci nie ma, jest tylko życie, że to ego nadaje śmierci negatywny wymiar, że to tylko powłoka psinki przestała być jej powłoką, a ona gdzieś tam jest – to jakbym wiedziała już jakie znaczenie te doświadczenie ma dla mnie. Może nie znaczenie, to złe określenie ego, ale odnalazłam ścieżkę, a przynajmniej dostałam drogowskaz w którą stronę spojrzeć i podążać – dzięki temu znalazłam Ciebie i Tolle. Kiedyś widziałam już taką ścieżkę i nawet zdarzało mi się że na nią wchodziłam, medytowałam(kochałam szczególnie jedną mantrę ramadasa) i pierwotny dźwięk ommm, biegałam, zdrowo się karmiłam. To doświadczenie miało zwrócić znów moje wewnętrzne ja na tą drogę. Po tym jak sobie to uświadomiłam zaczęłam wczoraj się uśmiechać i pomyślałam poczułam , że jakie to proste, a ego tak komplikuje. Niech się schowa głęboko i nie miesza. I dziękuję za to co się stało, jestem wdzięczna (czuje że jak to piszę to ego krzyczy że to nienormalne, że nie dziękuję się za takie zdarzenia, a ja się z niego śmieję właśnie teraz w tym momencie i piszę jak jest , bo jest jak jest). Dziękuję bardzo że podążasz Pepsi tą ścieżką i wołasz nas tym blogiem, zostawiasz kamyki, drogowskazy dla zagubionych, ślepych, leżących na skrzyżowaniach. To piękne po prostu i zdrówka wszystkim życzę.

      1. Pepsi Eliot 15 stycznia 2018 o 11:26

        lofciamy <3

    Dodaj komentarz