Czym bogaty różni się od biednego w 3 zdaniach?
  • 44Autor:44

Czym bogaty różni się od biednego w 3 zdaniach?

Dodano: 7
cela
cela / Źródło: Pixabay
Nastąpiła blokada, mur, mimo, że dzielę się nawet ostatnim centem, jestem zawsze hojna i mam dobre serce. I co kurdelebele, kasa powiedziala NIE!

Dobra, co w takim razie się stało? To znaczy wiem, że coś tam we mnie siedzi, ale jak to znaleźć?

Dokopałam sie do jakichś wykładów o prawdziwej biologii, gdzie mówią o programach powstających na wiele miesięcy przed naszym poczęciem … Nie neguję, nie potwierdzam, choć pachnie podobnie jak Konstelacje Hellingerowskie, a tych doświadczyłam z pozytywnymi skutkami. Zawsze.

Nie chcę jednak grzebać tu i tam, przeżywać na nowo, wypisywałam traumy z życia i słabo mi się zrobiło. Przecież musi być na to prosty sposób. Przerabiałam już to wielokrotnie, niby już rozwiązane, ale gdzie kurde jest guzik?

Porozmawiałam sobie dzisiaj z podświadomością, by zaczęła współpracować w końcu, bo tak dalej być nie może. O co kur..a kaman? Niby człek wie to i tamto, a tu jeb – siedzisz we więźniu, ba - w izolatce metr na metr. Takie mam uczucie.

Masz jakąś opinię na ten subject?

De Mello nie miał delikatności Tolle, nie patyczkował się, pojechałby więc pewnie z grubej rury. Ha ha ha, a na co Ty liczyłaś?

Abstrahując, łatwiej jest podzielić się ostatnim groszem, niż uszczknąć z okrągłej kupy. Ostatni grosz nie powinien być rozdany, tylko powinien posłużyć do ruszenia ze skrzyżowania i zrobienia więcej, aby zapewnić swojemu ciału i umysłowi dobre warunki do życia, i faktycznie mieć się czym dzielić z innymi. Raczej nikogo nie uzdrowisz, gdy nie potrafisz uzdrowić siebie. Twój ostatni grosz nie przyniesie energii wzrostu nikomu.

Nie mówię o sytuacjach dramatycznych, jak wojna, czy kataklizm. Nie mówię o Kolbe, którego śmierć sprawiła, że absolutnie wszyscy wzrośliśmy, a matriks się natenczas skurczył. Nie mówię też o baśniowej dziewczynce z zapałkami, którą uratowałby nawet czyjś ostatni grosz. Ale mówimy przecież o Twoim wzrastaniu w dzisiejszej rzeczywistości.

A więc De Mello nie miał delikatności Tolle, powiedziałby Ci w takim razie, że liczenie na wzajemność, gdy popełni się dobry uczynek odbiera moc temu uczynkowi.

Sytuacja, w której się znalazłaś stała się blokadą, murem, właśnie izolatką metr na metr. A powinna być stopniem do wzrośnięcia. Skończ z poszukiwaniem. Dopóki będziesz poszukującą będziesz cierpieć. Puść to, co było. Olej Konstelacje Hellingerowskie, to zmyła do grzebania w przeszłości, gdzie Cię nie ma.

Cokolwiek w sobie postrzegasz, nie przyjmuj tego w sposób osobisty, bo to nie jesteś Ty.

Już zadecydowałaś, że sytuacja jest zła i niesprawiedliwa, nie dając tym zdarzeniom szansy, żeby zamieniły się w dobry, solidny, kamienny schód, stopień do Twojego wzrostu.

Nie ma po co rozmawiać z podświadomością, bo rozmawia z nią własne ego, czyli fałszywa Ty, stale będąc w strumieniu danych z tej gry. Podświadomość można za to świadomie kształtować, powtarzając i ucząc ją. Jak wyszkolona noga, która podświadomie naciśnie hamulec wcześniej niż pomyślisz.

Nie przerabiaj już przeszłości. Z tego nie ma wysokich wibracji, nie ma pomysłów na zrobienie kasy, nie spotyka się wtedy pomocnych ludzi. Przyjmij po prostu do wiadomości to co jest, aby potraktować to jak trampolinę, i ruszyć z tego skrzyżowania.

Pamiętasz z lektury Zosię z "Dziadów"? Unosiła się nad ziemią, nie uziemiała się, to dlatego tak naprawdę miała najbardziej przechlapane.



Czym bogaty różni się od biednego w 3 zdaniach?

Raz

Bogaty wie, że to on jest siłą sprawczą tego, co się dzieje w jego sprawach. Biedny wyrzuca całą siłę sprawczą własnej rzeczywistości na zewnątrz, poza siebie.

Bogaty potrafi być wdzięczny za porażkę, dzięki czemu błąd zamienia się w stopień do wzrastania. Biedny obwinia za swoją sytuację rząd, polityków, społeczeństwo, urodę, lub jej brak, męża, rodzinę, antenatów, w tym głównie ojca i matkę, rodzeństwo, aurę, zdolności, pochodzenie, własną hojność, ilość nasłonecznienia, centralnie wszystko i wszyscy są winni jego biedy. Biedny mimowolnie przybiera postawę roszczeniową.

Dwa

Bogaty nie wizualizuje celu, tylko drogę. Biedny wręcz przeciwnie.

Bogaty jara się działaniem, produkcją, drogą, tworzeniem, kreacją. Czytając Vadima Zelanda rozumie, że to są książki o byciu we własnej drodze, o popełnianiu błędów i cieszeniu się z nich, jak z nowej nauki. Biedny czytając Zelanda, chce położyć się na kanapie i wizualizować cel, i to jest wielka zmyłka.

Bogaty nie gra w totolotka, nie myśli o wygranej, jest po prostu w drodze. Jeśli grasz w totka, to znaczy, że chcesz mieć cel bez drogi, że interesujesz się głównie konsumpcją, a nie tworzeniem, kreacją wyższej jakości siebie.

w didaskaliach

Prawdopodobieństwo wygranej w totka jest setki razy mniejsze od wyjścia za mąż po 45, czy nawet trafienia przez piorun kulisty. Nie jest to więc dobry pomysł na biznes, bez historii jego stworzenia.

Trzy

Bogaty ceni i rozumie, czym jest sprzedaż. Wie, że wszystko jest sprzedażą, że bycie dobrym sprzedawcą zapewnia dobrobyt nie tylko sprzedawcy, ale wszystkim wokół. Dobry sprzedawca potrafi sprawić, że jego dziecko wyjdzie w zimowej czapce z domu i nie zdejmie jej za rogiem. Dobry sprzedawca szanuje sprzedaż, bo rozumie, że wszystko jest sprzedażą. Każdy biznes również, szczęśliwe życie małżeńskie tak samo.

Biedny nienawidzi sprzedaży, a zalicza do sprzedaży oszustwo domokrążcy, co wciska staruszkowi na kredyt kołdrę, czy odkurzacz za 6 tysięcy. Biedny człowiek nie rozumie, że dopóki nie zostanie sprzedawcą, będzie biedny.

Nie rozumie, że prawy człowiek biedny ma mniejsze możliwości czynieniu dobra dla wszystkich wokół, niż prawy człowiek bogaty. I że człowieka głęboko nieprzebudzonego, niemoralnego można spotkać po obu stronach portfela.

love

44

 7

Czytaj także