Jak zarobić na wygodne życie przy nieco skrzywionym podejściu do pieniądza?
  • Horry PorttierAutor:Horry Porttier

Jak zarobić na wygodne życie przy nieco skrzywionym podejściu do pieniądza?

Dodano: 15
trzepie
trzepie
Każdy widzi, że w naturze nie wszystko jest po równo. Że naturalnie rodzą się chorzy, nieinteligentni, biedni z powodu dziedziczenia biedy.
Na pierwszy rzut oka, jakby nie było sprawiedliwości.

Systemy rządowe i religijne, programy korporacyjne i ich wywrotowe postulaty mają tyle wspólnego z prawdą, gdy prawda akurat jest po myśli systemu. A więc przypadkiem. Nie odwrotnie.

Marksizm, komunizm, leninizm, nowy porządek świata, pieniądz fiducjarny, najlepiej wirtualny, to systemy z założenia francowacie (przypominam: franca, czyli krostka, syfilis, zołza, wyrzut) utopijne. Obce prawdzie i naturze człowieka.

Są nisko urodzeni i wysoko urodzeni w hierarchii społecznej. Są pracowici idioci i leniwe błyski IQ. I, że zarówno jedni, jak i drudzy mogą popaść w niedostatek. Nie ma równo. Po wielkiemu nie ma równo. Po równemu nie ma równo.

Każdy jest aktorem we własnym filmie, w grze. Komunizm okazał się utopią dla mas, zrównanie w dół do najsłabszego ucznia nigdy nie było dobre w rozrachunku ewolucyjnym. To regres.

Teraz znowu są tendencje światowe, żeby było po równo, przynajmniej chodzi o zrównanie biednych i klasy średniej, niech szczęsną artyści, bo tak jest łatwiej rządzić, gdy drukuje się pieniądze. Ale to jest rzecz na inną dysertację.

Mam 30 lat i dopiero od niedawna zaczęłam poważniej myśleć o swoich sprawach finansowych. Jestem pracowita i zdyscyplinowana, więc zawsze „jakoś to było”, ale niewłaściwie ulokowałam swoją energię jeśli chodzi o biznes. Zajęłam się czymś, co wydawało mi się być pasją, zabrakło mądrości i kalkulacji.

Mam nieco skrzywione podejście do pieniądza, bo zostałam wychowana w rodzinie, gdzie wartość człowieka mierzona była w zależności od tego ile i co ma. A jednocześnie dorastałam przy bliskim, który pod wpływem zarobionych dużych pieniędzy bardzo się zmienił in minus i krzywdził innych. Ale to nie o tym, chociaż na pewno związek ma.

Chodzi o mój związek. Od 6 lat jestem w relacji z mężczyzną starszym o 10 lat. Dużo śmiechu, życia z dnia na dzień, spędzania czasu, kochamy się (o ile umiem poczuć czym jest miłość).

Ale od pewnego czasu jest dużo frustracji, złości i nerwów jeśli chodzi o finanse. Mój partner jest w tej kwestii lekkoduchem, parę razy wtopił, nigdy się nie wydostał z długów, jednocześnie stara się i sporo pracuje, ale coś jest nie tak. Może to, że gdyby mógł, to by nie pracował, tylko leżał na plaży i kąpał się w oceanie.

Ja nie ukrywam, że też bym sobie poleniuchowała, no ale wiem już, że real jest jaki jest i trzeba się wziąć do roboty, jeśli chce się fajnie żyć. I tu się mijamy z partnerem. Mam w sobie motywacje i chęć sięgania po więcej.

Gorzej z tym u niego. Przez to zaczynam stawać się dla niego i dla siebie kimś kogo nie lubię. Sprawdzam, czy pracuje, czy czyta wartościowe rzeczy, dlaczego nie czyta, po co ogląda tv, dlaczego śpi do 9:00 itp.? No sama ze sobą nie mogę wytrzymać, a jednocześnie zastanawiam się co robić?

On chce mieć w życiu lepiej (tak twierdzi), ale widzę, że ma ogromny hejt na taki lifestyle „gdyby nie ta kasa, to”..., a ja nie wiem co robić. Mam zająć się sobą? Nie namawiać, nie podsuwać książek, nie prowadzić rozmów na te tematy?

Często brakuje mi mądrości i spokoju, wciąż się uczę, ale jednak przegrywam i wyłazi ze mnie szajbuska, która się boi o przyszłość.



Rzadko się zdarza, żeby dobry człowiek pod wpływem pieniędzy zamienił się w potwora. Najczęściej ten potwór już tam był.

Można odwrócić sytuację i powiedzieć, że to niedostatek wypacza. Ludzie tracą dumę, honor, są w stanie żebrać, i kraść. To ekstremum, ale najczęściej przyjmują postawę roszczeniową, i z łatwością potrafią się sprzedać. Na przykład za 500 złotych.

Ale i to nie jest prawdą.

Kręgosłup moralny, honor, kultura osobista, osobowość, empatia, zrozumienie, energetyka, rozsądek i poczucie humoru, to nie są rzeczy zależne od pozycji materialnej. Natomiast mogą być bardzo pomocne, aby w każdej sytuacji finansowej zachować się jak wyrozumiały, kochający ludzi, prawy człowiek.

Zaczynam od tej inwokacji, gdyż Twój komentarz jak gąbka został nawilżony cudzymi programami i własnymi przekonaniami.

Owszem znam, znaną też ogółowi, multimilionerkę, która jest paskudnym bucem. Pozbawiona empatii zwlekając w nieskończoność z wypłatą za prace, doprowadza do bankructw finansowych i psychicznych wykonawców. Jestem pewna, że gdy jeszcze mieszkała w bloku w New Hucta i jeździła małym fiatem już to wszystko w niej było. Była właśnie taką osobą.

Niektóre cechy osobowości weryfikuje dopiero ekstremalna sytuacja, bieda, czy wielkie pieniądze, to są prawdziwie pokerowe sprawdziany. Jakby obudziło się licho, wewnętrzne przyzwolenie.

Ludzie pod wpływem krótkich pieniędzy zachowują się jak nuworysze. I to jest oczywiście śmieszne, ale bardziej w pretensjonalnym guście niż etycznie złe. Nuworysz ma nieodpartą, wręcz kompulsywną chęć do pochwalenia się sukcesem finansowym, często jeszcze na wyrost. Jeśli nowobogacki ma do siebie dystans, rozumie przez co właśnie przechodzi, sam z siebie się śmieje i w końcu rezygnuje z wielkich logo dla sąsiada.

Skupia się na autokreacji. Zaczyna rozumieć, że na bezludnej wyspie nie jeździłby przecież tym wydelikaconym elektroniką autem. Wsiadłby w wytrzymałego i skutecznego topora pozbawionego ozdóbek, kotylionów, progów, wymyślnych felg.

Jednak ludzie kreujący przestrzeń nadal poszukiwaliby piękna we własnej twórczości i w otoczeniu. Z pewnością ktoś wybrałby ferrari i na bezludnej wyspie, dla samego piękna zmaterializowanej myśli ludzkiej. Leonardo da Vinci malowałby półuśmiechy, konstruował maszyny latające ważki, bez żadnej publiki.

W krańcowej postaci tak się rodzi wizerunek wizualnego abnegata, no dobra, Warrena Edwarda Buffetta:).

Ludzie są zachwycający.

Jesteś przesiąknięta programami jak gąbka. Dopóki nie znajdziesz sporej miednicy ze źródlaną wodą, nie wykąpiesz się, nie rozpuścisz stęchlizny, piwnicznych zapachów (poczuli paczuli, dżołk:). Nie dokonasz symbolicznej dla podświadomości ablucji, nie ruszysz z miejsca.

Tam, sfrustrowana, rozczarowana ludźmi, rodziną, i nade wszystko sobą, ugrzęźniesz. Na tym skrzyżowaniu ulic "Starzy srający do głowy" z "On mię ściąga w dół"

Jesteś zachwycająca. Ludzie są zachwycający.

Pierwsze grzmotnięcie trzepaczki w Twój zakurzony dywan

... "Zajęłam się czymś, co wydawało mi się być pasją, zabrakło mądrości i kalkulacji. Mam nieco skrzywione podejście do pieniądza, bo..."

Skoro widzisz, że masz skrzywione, to trzeba to zmienić. W sobie. Nie w rodzicach, stryju, partnerze, ale w sobie. Bo właśnie Ty masz skrzywione programem cudzym i własnym. Ty się zmień, pracuj nad innym rozumieniem pieniądza.

Pieniądze to takie samo emocjonalne gówno, jak wszystko inne, gdy nie służą do niczego.

Aby przetrwać epokę lodowcową (chociaż globaliści przysięgają "na mój Dusiu", że się nam epoka ociepla od nadprodukcji dwutlenku węgla) użyjesz pieniędzy jako rozpałki, żeby się ogrzać.

Pieniądze są tym dla Ciebie, czym są w Twojej głowie. Zmienisz myślenie, zaczniesz postrzegać je jako energetyczne narzędzie sprawcze.

To, że masz już za sobą stratę finansową, błąd, to dobrze. Wielki biznes nie rodzi się bez upadków. Albo przynajmniej jednego porządnego.

Biznesmen uczy się na błędach, wyciąga wnioski, ba, jest wdzięczny za te błędy. Ale nie drze szat. Nie jest też idiotą, ten sam błąd popełnia tylko raz.

Drugie, najważniejsze grzmotnięcie trzepaczką w istotę

... "Ja nie ukrywam, że też bym sobie poleniuchowała, no ale wiem już, że real jest jaki jest i trzeba się wziąć do roboty, jeśli chce się fajnie żyć"...

Człowiek urodzony w duszy do biznesu nic takiego nie napisze. Jest może nawet wściekły na niedziele i święta, bo mu się kreację zabiera. Z trudem odrywa się od bycia w działaniu. Z rozsądku dla regeneracji wydziela czas dla ciała, rodziny, oraz innych celów. Nie robi tego dla efektu materialnego. Nie myśli o jachcie. No dobra, o jachcie myśli. Ma zaufanie do siebie, jest rozkochany, dzięki czemu jeszcze bardziej kocha dzieci i rodzinę.

Ale przede wszystkim jest na swojej drodze. To oczywiste, że pieniądze, duże pieniądze, ogromne pieniądze się pojawią. To oczywiste. Może też stracić pieniądze, utopić, umoczyć, skrachować, ale ma wędkę. Zna metodę, nauczył się łowić.

Umie być wdzięczny za błędy. Drugi raz ich nie popełnia. Ale już wypatruje nowych.

Bez upadków nie ma wzrastania. Bez schodów nie ma wspinania. Bez wyzwań nie ma kiedy budować do siebie zaufania. Odwagi się doświadcza podczas wyzwań. Nikt nie musi być odważny siedząc na sofie, z chipsami i przygodami Zorro w telewizorze.

Gdy nie ma wyzwań nie masz jak budować zaufania do siebie.

Nie ma takiej sprawiedliwości o której nawijał psychopata Marks, czy Engels. Jest zupełnie inna.

Jest prawo równowagi sił równoważących.

Masz lęk wysokości, nikt Ci nie dostarczy skrzydeł. Siły Cię wręcz namawiają, żebyś skoczyła w przepaść, dotknęła podłoża i wreszcie rozładowała to spiętrzenie potencjałów. Tak wygląda zewnętrzne dążenie do równowagi.

Życie to ciągłe dokonywanie wyborów, i bycie otwartym na zmiany. SIEBIE.

Trzeci i ostatni grzmot trzepaczką, bo jeszcze trochę kurzu zostało

... "Przez to zaczynam stawać się dla niego i dla siebie kimś kogo nie lubię. Sprawdzam, czy pracuje, czy czyta wartościowe rzeczy, dlaczego nie czyta, po co ogląda tv, dlaczego śpi do 9:00 itp.?..."

Prawo przyciągania, polega na przyciąganiu podobieństw

Myślisz, że brakuje Ci faceta z ekonomicznymi jajami, z owłosieniem marketingowym, z twardą skórą biznesmeńską. Opoki, która mogłaby wytyczać wam drogę, co by przecierał szlak biznesowy. Obsadził by Cię z racji starszeństwa i własnej kreacji w dobrym schemacie firmowym, wykorzystując Twoje cechy sumienności i pracowitości.

Myślisz, że Ci tego brakuje. No i właśnie dokładnie to dostajesz od wszechświata. Ten brak.

Nie można zmienić tego prawa, nikt nawet nie ma pojęcia skąd się wzięło. Ale zawsze dostajesz nie to co chcesz, nie to na co zasługujesz, nie to czego pragniesz. Zawsze dostajesz to kim jesteś.

Myślisz, że jesteś w braku, to dostaniesz. Kobieta, która myśli o sobie, że jest ofiarą, spotyka kata.

Myślisz, że masz winnego, to go masz.

Zmień myślenie. Zejdź z Twojego partnera. Popracuj nad sobą. Zmień się, wówczas we własnym zwierciadle rzeczywistości zobaczysz całkiem inny obraz.

A co do tej "szajbuski, która boi się o przyszłość", to mam taką radę. W sensie ścisłym mnicha buddysty Ajahna Brahma.

Idź do lasu i znajdź gruby kij. Weź go do ręki. Ciężki, co nie? Ciężko Ci jest, co nie? A teraz go puść. Czy żerdź mniej teraz waży? Nie, dalej waży swoje. Ale Tobie natychmiast zrobiło się lżej.

I tak właśnie postępuj z przyszłością. Puść to, nie zajmuj się tym.

I jeszcze coś: CHCIEJ TU BYĆ

Ależeco? Że stać w korku mam chcieć? Tak.
U dentysty? Tak.
W sukcesie, to rozumiem. Ale w chorobie? W umieraniu?
To wszystko Twoja gra, chciej tu być.
Z tym lekkoduchem leniem starym obibokiem? Tak.

Skoro już tu jesteś, chciej tu być. Jeśli nie chcesz tu być, a jesteś, to jesteś w więzieniu. UWIĘZIONA.

Chciej tu być, natychmiast poczujesz się lepiej. WOLNA.

I nie mówię, po tych zmianach narzeczony być może sam odpadnie od Ciebie. A może nie.

5-- g-o-------d----z-.- kliknij w to WARSZTATY:)

Z bazy nadawał, na zawsze Twój, Horry Porttier

PS

Chwilowo nie można kupić Pepsi e-booka o zarabianiu w internecie, gdyż lada moment ukaże się nowa, poprawiona i uaktualniona wersja, tak, że ten tego, sorki:)


Horry Porttier

Prawdopodobnie autor na stronie Pepsi Eliot, jednak nius pojawił się niespodziewanie i w sumie nie wiadomo kto go napisał … Nie znamy Horrego Porttiera.


Blog pepsieliot.com nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba.

Rzuć też może gałką na to: Dobre suplementy znajdziesz w naszym wellness sklepie This is BIO

Disclaimer: Info tu wrzucane służy wyłącznie do celów edukacyjnych i informacyjnych, czasami tylko poglądowych, i niekoniecznie wyraża zdanie założycielki bloga, tym bardziej nigdy nie może zastąpić opinii pracownika służby zdrowia. Takie jest prawo i sie tego trzymajmy.


 15

Czytaj także