Dlaczego kobiety myślą o własnym biznesie, jak o samozatrudnieniu and konkursik?
  • Pepsi EliotAutor:Pepsi Eliot

Dlaczego kobiety myślą o własnym biznesie, jak o samozatrudnieniu and konkursik?

Dodano: 30
kob5
kob5

Dlaczego kobiety myślą o własnym biznesie, jak o samozatrudnieniu and konkursik?

Hejkah,

Moi czytelnicy i klienci często zadają mi pytanie, czy jak ta pasja, którą mają, dajmy na to robienie laleczek wudu, albo, że kochają psy, to czy to przyniesie im pieniądze?

Czy na tym da się zarobić?

Jest takie powiedzenie, że gdy Twoja praca jest Twoją pasją, to nie przepracujesz w życiu ani godziny. Szkoda, że to tylko powiedzenie. Ile razy zechcesz pracować u kogoś, żeby ten ktoś martwił się o wytyczanie planów, podkręcanie Cię do działania, żeby drżał o płynność finansową firmy, żeby to on dygotał  temacie, co wymyśli konkurencja wkrótce i długoterminowo. Gdyż to, co widzimy, to tylko nieistotna teraźniejszość. Bo biznes zawsze wybiega do przodu. Tu i teraz, oraz przeszłość się nie liczą. No więc ile razy marzysz o takiej pracy, żeby podobne rzeczy nie siedziały na Twoim saganie, tylko pracodawcy, pomyśl też o tym.

Czy Cię yyy ... na to stać?

Czy stać Cię na pracę u kogoś, bo nawet jakby Ci korporacja płaciła 10 000 zło netto co miesiąc, to i tak oznaczałoby, że Twoja praca jest kilkakrotnie więcej warta. A więc czy Ciebie stać na to? Żeby korporacji dawać co miesiąc trzydzieści tysięcy zeta? Widzisz  w tym jakiś intratny biznes dla siebie? Dlatego może raczej wybierz drogę przez mękę, bo Cię na to stać. Czy Możnego stać na pracę u kogoś? Czy Możnego stać na to, aby zarabiać u kogoś 2 000 zło? Albo jeszcze gorzej, bo pięć razy tyle?

Moja książka Jak zarabiać prze Internet? Jak zarobić na blogu? trafia do różnych ludzi. Jedni są rozczarowani, że bez pracy nie ma kołaczy. Inni się jarają, bo dostrzegli swój potencjał. A jeszcze inni, a tych też jest całkiem sporo, są niepewni swoich pasji, raz czy je w ogóle mają, a dwa, czy na zbieraniu wieczek od bio śmietanki, można zarobić? Od razu mówię, że najprawdopodobniej się nie da. Ci ostatni wbili sobie do głowy, że koniecznie musi być ta, a nie inna pasja. Bo Steve Jobs miał pasję. Steve Jobs miał pasję faktycznie, a była nią wiara w siebie i perfekcjonizm, dopinanie na ostatni guzik, i nie zrażanie się niepowodzeniami. Jest to pasja polegająca na tym, że nic nie może Możnego wybić na długo z obranego przez Możnego toru.

A wracając do pasji w rozumieniu akademickim , gdyby tak faktycznie było, wszyscy prowadziliby blogi o kupowaniu. Tyle, że przez siebie.

Więc jak to jest?

Przede wszystkim nie zdradzę tego co napisałam w książce, bo nie jestem bita po ciemieniu. Ale. Jest taka kobieca organizacja, raczej coś, jak towarzystwo własnej adoracji, od razu zaznaczam, że bardzo pozytywna rzecz, latające ufo, czy coś w tym guście, w której to organizacji kobiety, bo to dotyczy akurat kobiet, a więc kobiety są zachęcane do otwierania własnych biznesów. W sumie zaraz ścięłam się z interlokutorką, dziwne, że mnie nie zmoderowali na amen, na moim blogasku by to nie przeszło, uśmieszek. Bo moim zdaniem zachęcanie kobiet, czy kogokolwiek do samozatrudnienia się niewiele ma wspólnego z biznesem, a wręcz przeciwnie, jest gorsze niż praca u złego pracodawcy.

Czy samozatrudnienie jest lepsze od braku pracy? Nie lepsze, jest prawie równoznaczne

Załóżmy, że robisz ładne sweterki na drutach. Od czasu do czasu uda ci się coś sprzedać, ale czy to jest dobry biznes? A gdy zajmiesz się sprawami związanymi ze sprzedażą, promocją, stroną, marketingiem, zdjęciami i wszystkim tym, co jest związane z pozyskaniem nowego klienta, nie będziesz miała czasu na dzierganie sweterków.

I co wtedy z Możnej pasją?

Jak się będą sprzedawać sweterki, których nie ma, albo takie, które są, tylko nie wiadomo jak je sprzedać? Więc, czy nie lepiej jest narobić sweterków i oddać je do sprzedaży komuś, kto umie sprzedawać, ma na to pomysł? Albo nauczyć się/polubić sprzedawać i kupować gotowe sweterki? Nie można jeść ciasteczka i mieć ciasteczko, ależ to oklepane. Chyba, że się umie kochać, to co się akurat robi i we wszystko wkładać serce, albo gdy jesteśmy Pablo Diego José Francisco de Paula Juan Nepomuceno María de los Remedios Cipriano de la Santísima Trinidad Ruiz y Picasso, bo wtedy faktycznie pasja i zarabianie gruuuube idzie w jednej parze. Wyjątkiem też są inni wybitni artyści, lekarze, pisarze i stomatolodzy Przy czym stomatolodzy nie muszą być wybitni, żeby dobrze wychodzić na samozatrudnieniu. Tyle, że nie w wakacje. Gdy w Możnej firmie będzie tylko pasja do leitmotivu działalności, a o wiele za mało zacięcia do biznesu to ta firma upadnie.

Celem firmy jest zarabianie, im lepiej zarządzana firma, tym lepiej zarabia, natomiast misja firmy, to już zupełnie inna sprawa. Misją firmy może być równie dobrze działalność charytatywna.

Ograniczanie się w możliwościach, planach, chęciach, nie rozmawianie o pieniądzach, określanie pułapów tego, co się chce osiągnąć, praca na pół gwizdka, bo się przecież tylko pół gwizdka chce zarabiać, to wszystko prowadzi do tego, że się znajdziemy wśród tych dziewięciu firm, które nigdy nie przetrwają dziesięciu lat na rynku, bo jak wiadomo, tylko jednej na dziesięć firm udaje się przetrwać dekadę. Zresztą połowa odpada już po dwóch latach.

Mówienie kobietom, że wszystko mogą jest jak najbardziej słuszne, że pasje są ważne, to oczywiste, ale tak jak w miłości, słabo wychodzi wmawianie sobie pewnych rzeczy, tak samo w pasjach, albo się je ma, albo nie.

Na szczęście do zrobienia całkiem dobrego biznesu nie potrzeba pasji

Potrzebna jest wizja siebie za parę lat, czyli też własnego biznesu.

Co więc radzę? Oprzytomnieć. Radzę realizmu się najeść. Polecam, zeskoczyć na ziemię i pochodzić gołą piętą po rżysku. Przestać się przejmować pracodawcą, czy też brakiem pracy. Przy czym to drugie jest lepszą opcją, bo może znacznie szybciej zadziałać jak katalizator do prawdziwego działania. Byle nie skończyło się jedynie na samozatrudnieniu. Bo to jest poważny szkopuł w zarabianiu na własnej pasji, coś co później może utrudnić prawdziwy rozwój własnego biznesu, otóż ten szkopuł, to samozatrudnienie.

Nie da się takiego biznesu powielić

Jak dobrze idzie, nie da się go prowadzić, gdy zachorujemy, lub gdy chcemy udać się na wakacje, gdyż biznes jest tylko wtedy, gdy my w nim jesteśmy.

Dlatego najlepszą pasją do robienia biznesu, powinna być pasja do robienia tego co akurat robimy. Czyli akceptacja drogi do celu. Z tym, że trzeba wytyczyć zarówno cel, jak i drogę.

Kiedy skończysz żuć gumę, przylep ją pod krzesłem, albo ogryź cudzy ołówek

Żartuję, gdy chodzisz do pracy nie rób tego

konkursik

Jeżeli masz pomysł, czyli przepis na to, jak użyć w kuchni jako dodatek, super antyoksydantu w postaci sproszkowanej fioletowej  kukurydzy Purple Corn 100% Organic This is Bio, podaj go, a ja wylosuję  dwa. Przepisy oczywiście nie muszą być surowe!

A następnie dwie fioletowe kukurydze polecą do zwycięzców.

Konkursik trwa do piątku włącznie. Tym zagadkowym akcentem kończę

pa Ślicznym/pe

Blog pepsieliot.com, nie jest jedną z tysięcy stron zawierających tylko wygodne dla siebie informacje. Przeciwnie, jest to miejsce, gdzie w oparciu o współczesną wiedzę i badania, oraz przemyślenia autorki rodzą się treści kontrowersyjne. Wręcz niekomfortowe dla tematu przewodniego witryny. Jednak, to nie hype strategia, to potrzeba. Może rzuć też gałką na to: 5 prostych sposobów na poprawienie swojego zdrowia przy napiętym budżecie 15 rad jak zarobić pierwszy milion od zera 5 cech osobowości bardzo udanych ludzi, czyli ludzi sukcesu
 30
  • demistenes   IP
    Droga Pepsi!
    Zapytuję z ciekawością czy nastąpiło już rozstrzygnięcie konkursu, bo wybieram się na zakupy o Twojego sklepu i nie wiem czy PURPLE CORN zakupywać, czy może udało mi się znaleźć w gronie szczęśliwców ;)
    Dodaj odpowiedź 0 0
      Odpowiedzi: 1
    • ula   IP
      Witajcie:) Ja ze swojej strony zaproponuję zdrowe i pyszne pralinki orzechowe

      Składniki:

      - szkl. namoczonych w gorącej wodzie daktyli,
      - szkl. zmielonych orzechów pekan lub włoskich lub mix
      - pół szkl. zmielonego siemienia lnianego
      - karob bio lub kakao bio
      - i oczywiście nasza fioletowa kururydza coby nasze pralinki były prawdziwą bąbą odżywczą łyżka, dwie wystarczą:))
      (opcjonalnie miód bądz masło orzechowe ale niekoniecznie ponieważ pralinki i tak będą słodkie)

      i... ciepłe daktyle blendujemy dodajemy zmielone orzechy, siemie lniane i z dwie łychy karobu. To  miksujemy aż wszystko połączy się w zwartą masę. Jeśli masa jest za klejka można dodać więcej siemienia lub orzechów.
      Ugniatamy wszystko ręką do uzyskania pożądanej konsystencji. Formujemy zgrabne kuleczki, obtaczamy je w pozostałych orzechach, kakao lub wiórkack kokosowych lub w startej na drobnych oczkach gorzkiej czekoladzie (moja ulubiona 85% kakao, organic). Pralikni orzechowe prezentuję się wyśmienicie a smakują jeszcze lepiej:))

      Chciałabym dodać jeszcze tylko, że jakakolwiek obróbka termiczna fioletowego pudru będzie srodze karana i po łapach bici będziecie a przyzwolenia ( ulubione słówko Pepsi:))hehe ) nie dostaniecie! I właściwie tym pozytywnym akcentem chciałabym zakończyć swoją myśł:)) Smacznego!!!
      Ps: najlepsza moim zdaniem wypowiedź to Huberta pomysł: "1. Zmieszać z piciem i wypić. 2. Zmieszać z jedzeniem i zjeść. W sumie dosyć proste, całkiem." Podpisuję się tu w 100%. Szejki, surówki a nawet zupa oby nie zagorąca może stanowić znakomity podkład pod purple corn.
      Dodaj odpowiedź 0 0
        Odpowiedzi: 0
      • demistenes   IP
        Coś zdrowego, antyoksydacyjnego, fioletowego na II śniadanie...

        FIOLETOWO-KISIELOWY ZAWRÓT GŁOWY

        Potrzebujemy:
        - 100 ml wody [u mnie strukturyzowana]
        - 100 ml soku jabłkowego/gruszkowego [domowego lub ekologicznego]
        - 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej BIO
        - 1 łyżeczka PURPLE CORN TiB
        - kawałki owoców [opcjonalnie]

        Przygotowanie:
        1. 2/3 objętości wody mieszamy z sokiem i zagotowujemy.
        2. Do pozotałej wody dodajemy mąkę ziemniaczaną, PURPLE CORN i mieszamy do momentu uzyskania jednolitej konsystencji.
        3. Gdy woda z sokiem będzie wrzała, dodajemy do niej wodę z mąką, PURPLE CORN i zagotowujemy, ciągle mieszając.
        4. Podajemy na ciepło lub zimno, jak kto woli :) 

        A dla tych, co preferują budyń:
        FIOLETOWO-BUDYNIOWY ZAWRÓT GŁOWY

        Potrzebujemy:
        - 180 ml mleka roślinnego [u mnie ryżowe z wapniem]
        - 1 łyżka mąki ziemniaczanej BIO
        - 1 łyżeczka PURPLE CORN TiB
        - 1 żółtko [od domowej kury]

        Przygotowanie:
        1. W połowie zimnego mleka [90 ml] mieszamy żółtko, mąkę i PURPLE CORN.
        2. W garnku zagotowujemy pozostałą część mleka i wlewamy do niego mieszankę mleka, żółtka, mąki i PURPLE CORN.
        3. Cały czas mieszając, aby nie dopuścić do przypalenia się, czekamy aż budyń zgęstnieje.
        4. Zdejmujemy i studzimy.

        5. Spożywamy na ciepło lub zimno, jak kto woli :) 
        Dodaj odpowiedź 0 0
          Odpowiedzi: 0
        • fant azja   IP
          PRZYSMAK VINTAGE

          - gotujemy RYŻ

          - z części ugotowanego ryżu robimy esencjonalne MLEKO RYŻOWE

          - łączymy ugotowany ryż z mlekiem ryżowym, podgrzewamy i dodajemy PURPLE CORN
          jako zagęstnik, do tego:, łyżeczkę sproszkowanej WANILII, pół łyżeczki CYNAMONU, szczyptę SOLI, szczyptę CUKRU KOKOSOWEGO
          - dzielimy na dwie porcje /jedną do lodówki bo jutro skorzystamy z dobrodziejstwa opornej
          skrobi robiąc kolejny deser/

          - teraz blendujemy raw słodkości: JABŁKA, GRUSZKI z dodatkiem DAKTYLA, dodajemy ŚLIWKI SUSZONE pokrojone w kawałki (po namoczeniu)

          - ryż wykładamy razem ze słodkościami w miseczki, skrapiamy MIODEM (lub syropem klonowym), sokiem z CYTRYNY, i posypujemy CYNAMONEM i startą SKÓRKĄ POMARAŃCZY

          ~ zamiast ryżu możemy wykorzystać kaszę jaglaną, mleko jaglane, bez orzechów, żeby nie wprowadzać zbędnego tłuszczu
          Dodaj odpowiedź 0 0
            Odpowiedzi: 0
          • Monini   IP
            Colada morada - to jest coś, co trzeba koniecznie spróbować. Tradycyjny napój z Ekwadoru na bazie owoców i mąki z purpurowej kukurydzy. Na gruncie polskich możliwości wykorzystujemy takie owoce, do jakich mamy dostęp. Bierzemy jagody, borówki, maliny , jeżyny, truskawki, ananas w całości ze skórką i rdzeniem, przyprawy jak cynamon, goździki, dowolny słodzik, trawa cytrynowa, werbena, skórka z pomarańczy, woda no i nasza sproszkowana fioletowa kukurydza. Zaczynamy od ananasa. Kroimy go całego (skórka i rdzeń, bez liści ;)) na mniejsze kawałki i umieszczamy w dużym garncu wraz z przyprawami, cukrem i wodą. Gotujemy ok. 25 minut. Następnie dodajemy skórkę z pomarańczy, trawę cytrynową (świeżą lub suszoną), werbenę. Gotujemy na mniejszym ogniu jescze 10 min. Odstawiamy do wystygnięcia i odcedzamy. W osobnym garncu do wody wrzucamy pozostałe owoce i gotujemy ok. 15 -20 min. Odstawiamy do wystygnięcia a następnie blendujemy. Kolejnym krokiem będzie połączenie fioletowego proszku z kukurydzy z syropem ananasowym w jednolita masę, do której dodajemy syrop owocowy. Ponownie zagotowywujemy naszą miksturę. Można serwować na ciepło jak i na zimno. Nie podaję ilości składników, by nikogo nie ograniczać. Każdy ma swój indywidualny smak. Można eksperymentować. Mam nadzieję, że napisałam to dość czytelnie. Zawsze można pogooglować za dokładnym przepisem.
            Dodaj odpowiedź 0 0
              Odpowiedzi: 0

            Czytaj także